Skip to content

ciąża z zaskoczenia….

17 kwietnia 2012

czwartek po południu… prywatna wizyta u ginekologa… rozmowa… „numer PESEL poproszę…” … „oj, coś mnie pani chyba oszukuje”  …. że niby co?… „no chyba pani nie ma tyle lat….” znaczy się że co, za staro wyglądam?… a może jednak  za młodo? …. „no oczywiście, że dużo młodziej…”  w myślach: panie, na dobrą sprawę to ja już wnuki mogłabym mieć (tfu, tfu… żebym w złą godzinę nie pomyślała…).. po wstępnym wywiadzie polecenie: „proszę się rozebrać..”  a potem: „zapraszamy na fotel… nóżki szeroko… proszę się rozluźnić…” (no jasne, bo to bardzo rozluźniające badanie jest…) „taaak… macica trochę jakby rozpulchniona…  powiększona… ale może się pani po prostu nie wysikała…” (nie, wcale, z pełnym pęcherzem na badanie przyleciałam!…) znowu: „taaak… to proszę jeszcze na leżankę… zrobimy USG…” oho, zaczyna się robić niepokojąco… „luźno proszę… mhm… coś pani pokażę a potem porozmawiamy…” lekarz obraca monitor i widać… no właśnie, co to, do cholery jest ?!… lekarz: „wygląda to na ciążę… ” ŻE  CO????…   ŻE  JAK????…  ale przecież… ale ja… ale my… ale tabletki… ale mąż … ale przecież on ciągle na wyjeździe… a jak już jest, to … wiadomo… nie zawsze można… nie zawsze się chce… a to głowa boli …. no to skąd???… „no wie pani… różnie bywa… co prawda ten obraz nie jest taki jednoznaczny… trochę dziwnie wygląda… bo tu powinno być mniej… tu powinno być więcej… więc na wszelki wypadek trzeba zrobić badanie krwi… to nam definitywnie wyjaśni sytuację…” no super… serce łomoce… tysiąc myśli na sekundę… dziecko… jakie dziecko???… ja już mam dzieci… cholera jasna, po co było myśleć o wnukach?…  „jeśli w badaniu nie wyjdzie ciąża to proszę, tu jest recepta…” jak to, jeśli nie wyjdzie?… nie ma prawa wyjść… a jak jednak wyjdzie?… „to proszę dzwonić… będziemy myśleć…” .. myśleć to ja i tak będę… „a te badania to może pani zrobić tu i tu…. jutro od rana pobierają…” no fajnie… tyle, że jutro piątek… więc wyniki dopiero w poniedziałek… o żesz k**wa mać… osiwieję przez weekend… a nie, to już nie… bo siwa już jestem, tylko się farbuję…

i odebrała Frytka te wyniki w poniedziałek… i … nie jest w ciąży… i całe szczęście.. bo jakby była, to sama nie wie co by zrobiła…

Reklamy

From → Uncategorized

23 komentarze
  1. Thunderstorm permalink

    Hej! No to piękne jaja… Jakby mnie tak ginekolog nastraszył, to bym pewnie żywa z gabinetu nie wyszła. Podziwiam, że dotrwałaś do poniedziałku. :)))

    • szczerze?… po pierwsze, naprawdę zdziwiłabym się gdybym była w ciąży (ale jak wiadomo, różnie bywa…) po drugie, dużo pomogło mi pisanie w tym czasie z Wami na blogu 🙂 po prostu nie myślałam o tym 🙂

  2. dreamu permalink

    O kutwa! Ale horror, a Ty tu w miedzyczasie porad fitness udzielałaś. Masz Kobieto nerwy 😉

  3. Demi permalink

    Ależ Ci stracha lekarz napędził… No ja to bym oszalała przez ten weekend…. Dobrze,że wszystko okej:) Ale z drugiej strony, jak nie ciąża to co tam masz???

    • a właśnie, że nie wiadomo… dostałam tabletki… ma się niby samo oczyścić a jak nie, to łyżeczkowanie…

  4. a dzięki, dzięki 🙂 będzie dobrze…

  5. Gajana permalink

    W takich razach empatia jednak włącza mi się jak cholera.;-)
    Panicznie reaguję na takie sytuacje.
    Dobrze, że szybko sprawa się wyjaśniła, bo trwanie w takim stresie to gehenna.

  6. A nie prościej było test ciążowy zrobić! d razu byłoby wiadomo! Ale wiem, co przezywałaś. Doskonale wiem!

  7. Ewa permalink

    a czemu mój komentarz nie chce wejsć? Czyzby był niepoprawny politycznie?

  8. Ewa permalink

    No proszę… ten wszedł….

  9. nie umiem dodać z boku adresu maila 😦 … może ktoś pomoże?…
    wklejam tu b.dejniak@onet.eu

  10. o i wymyśliłam jeszcze bardziej pokrętną drogę dla kogoś, kto by chciał do mnie napisać maila 🙂 … trzeba wejść na starego bloga (jak onet pozwoli…) i tam skorzystać z opcji „napisz do mnie”… co nie, że jestem cholernie genialna? 🙂

  11. Ewa permalink

    niewiele napisałam, tyle tylko, że szkoda, że nie jesteś w ciąży, bo przyczyniłabyś się trochę do poprawy naszej sytuacji emerytalnej w przyszłości…. ;)))) Nie wiem, czemu nie chciało się wkleic

    • Ewa permalink

      a dziś – proszę bardzo, bez problemu

      • mówisz do poprawy naszej przyszłości emerytalnej 🙂 czekaj … zanim ono (to dziecko niby….) zaczęłoby pracować to ja już prawie odchodziłabym na emeryturę… to mojej emerytury chyba za bardzo by nie poprawiło… a kasę na wychowanie i wykształcenie wydać by trza 🙂

  12. Hmm, pamiętam takie niepokoje.Jak już trafiłaś na mój blog to poczytaj co napisała Klarka na ten temat:)

Trackbacks & Pingbacks

  1. saga medyczna czyli…. kto następny?… ocinek 2 pt. “ginekolog” … | blaski codzienności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: