Skip to content

Mąż wprowadza chaos…

18 kwietnia 2012

Mąż potrafi zdezorganizować Frytce dzień… na co dzień go przecież nie ma… przyjeżdża średnio co drugi tydzień, na dzień lub dwa… więc Frytka ma ustalony własny rytm życia… i, jak on znienacka przyjedzie w tygodniu (tak, jak się to zdarzyło właśnie w poniedziałek…), to wszystko się miesza…  zaczyna się od tego, że trzeba zrobić większe zakupy… bo, normalnie to Frytka nie potrzebuje wiele… wiadomo, ona na diecie… Młoda jest „prawie” wegetarianką (bo nie je żadnych wędlin a z mięsa tylko drób i ryby…) Młody je wszystko więc nie ma z nim problemu… za to Mąż, to już inna inszość… tego nie, tamtego nie… najlepiej jakby non stop były jakieś zapiekanki… jakieś mięska pieczone… i takie tam…   a że Frytka wybitnie i  pasjami uwielbia gotować – to ciężki dla niej czas jest wtedy… a i zabrać coś ze sobą w drogę Mąż musi… poza tym, facet wymaga nieustannej uwagi… zajmowania się jego osobą… towarzyszenia mu… w związku z tym biorą w łep np. wszystkie wyjścia na ćwiczenia… bo przecież ON przyjechał…  i jeszcze anektuje telewizor…    no nie może Frytka obejrzeć swoich programów czy seriali… bo Mąż musi wszystkie możliwe programy informacyjne oglądać… a żeby życiem rodzinnym się zajął?… co to, to nie… bo on czasu nie ma… bo przecież na „chwilę” tylko przyjechał, to odpocząć musi… normalnie to z niego jest wtedy przykładowy model faceta: kanapa, pilot i puszka piwa… wiadomo, że Frytkę to wszystko wkurza… chciałaby, żeby coś w domu zrobił… żeby w czymś pomógł… ale z drugiej strony… doskonale go rozumie… bo w końcu, jako kierowca TIR-a, spędza 24 godz na dobę, siedem dni w tygodniu, w samochodzie… pracuje…, odpoczywa…, je…, śpi… myje się na stacjach benzynowych… to nie jest łatwa praca i nie jest łatwe życie… więc jak już jest w domu, to chce to wszystko nadrobić… i należy mu się to…  ale, choć Frytka kocha swojego Męża, to jednak lubi kiedy on wyjeżdża… i wszystko wraca do ustalonego rytmu… może to nie zabrzmi dobrze, ale… tak samo, jak trudno było Frytce przyzwyczaić się do tego, że go nie ma, tak samo  trudno byłoby Frytce teraz  przyzwyczaić się z powrotem do jego codziennej obecności w domu… na usprawiedliwienie doda Frytka tylko to, że taka sytuacja trwa już od ok. 3 lat… chociaż, w zasadzie można powiedzieć, że cały czas… bo, nawet, jak pracował w Polsce, to też całe dnie go nie było.. wychodził rano, wracał wieczorem… więc i tak wszystkie sprawy były na głowie Frytki… może dlatego jest taka twarda i byle problem (jak domniemana ciąża ha, ha…) jej nie straszny… chociaż czasami doła łapie… żeby nie było, że taka supermenka z niej…

Reklamy

From → Uncategorized

16 komentarzy
  1. Thunderstorm permalink

    Mój mąz też w rozjazdach… I jak przyjeżdża to teżdezorganizuje mi życie – niestety. 🙂 Czuję się wtedy podobnie 🙂 Pozdrawiam.

  2. dreamu permalink

    Kochanie 12 lat pracy mojego męża za granicą mam już za sobą. Przerwaliśmy to. Dzisiaj jesteśmy RAZEM bez względu na wszystko. Tak jest normalnie.

    • w komentarzu miało być tak jak jest „przerwaliśmy” czy uciekło Ci „t” i miało być „przetrwaliśmy”…

      • dreamu permalink

        Nie;o) miało być ‚przerwaliśmy’ tę rozłąkę znaczy. Nic nie jest tak ważne, jak leniwe oglądanie meczu razem i leniwe picie wina… Zrozumieliśmy to bardzo szybko, ale popadliśmy w zaklęty krąg przyzwyczejnia do dużej kasy. Dzisiaj przypominamy sobie, jak to jest jej nie mieć. Czasem jest nawet zabawnie, ale przede wszystkim walczymy razem.

  3. znaczy wiesz… mój to nie całkiem tak za granica pracuje… w polskiej firmie, tylko trasy po Europie ma… więc z aż tak wielką kasą to nie ma nic wspólnego 🙂 … inna rzecz, że on nic innego nie chce robić…

    • dreamu permalink

      Mój marzył, żeby zwyczajnie wrócić do domu, wziąć śrubokręt i podokręcać wszystkie poluzowane śrubki ;o) Teraz ciągnie pracę i jednocześnie naszą firmę, ale na koniec dnia wraca do domu i śpi we własnym łóżku. Wiem ile go to kosztuje energii, ale jest w domu od roku i (chociaż było już kiepsko, nadal jesteśmy lata świetlne od standardu sprzed powrotu) ani na chwilę nie wspomniał o powrocie na bardzo wyskoie stanowisko za granicą ( a dzwonią i ciągle wabią).

  4. no i tu jest cały wist… mój całkiem innym charakterem jest… do „poluzowanych śrubek”, to trzeba go miesiącami zachęcać… jak nie są zbyt „skomplikowane”, to wolę sama przykręcić 🙂

  5. Ewa permalink

    coś za coś. Każdemu trudno się przyzwyczaić najpierw do rozłąki, a potem do bycia razem… i chyba nie ma na to lekarstwa. Jedno jest pewne. Człowiek do wszystkiego się przyzwyczai i wiele zniesie :))

  6. alana permalink

    Mój jest pracoholikiem. A jak na takiego przystało, wyrabia targety i wygrywa nagrody. Te są w formie wycieczek. Więc nie dośc, że go od 8 do 20 w domu codziennie nie ma, bywa, że i na parę dni w Polskę jedzie, więc gdzieś tam nocuje, to jeszcze w nagrodę jedzie się kurczę opalac w Tunezji przez tydzień… A ja też w supermenkę się musze zamienić, żeby wszędzie na czas wyrobić…

    • tak czy inaczej w domu go nie ma… tak jak mojego… więc peleryna na plecy (superman chyba miał?…) i leć (my…) kobieto (y) 🙂

  7. Tygrys1012 permalink

    Ja swojego osobistego męża mam pod ręką. Jestem słabą małą kobietką wymagającą opieki stale 😉 Teraz właśnie zaliczyliśmy mały wyjazd kilku dniowy i …. bardzo cieszę się, że wrócił 😀 Bo jakoś tak pusto było bez niego, nawet jeśli codziennie jest przy kompie, tak jak by go nie było wcale 🙂

    • ja kiedyś też chciałam swojego mieć cały czas koło siebie… ale po 17-tu latach … trochę się zmieniło 🙂 ….

  8. Demi permalink

    Oj znam to znam:) Jak już mój wrócił, to trzeba było na nowo rytm dnia ustalać:)

  9. ano właśnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: