Skip to content

jak Frytka samochód do mechanika odstawiała….

24 kwietnia 2012

„no i się doigrał… i pójdzie do naprawy… i będą mu grzebać w …. no … w tym, … no… w bebechach mu będą grzebać, ot co…” pomyślała Frytka gniewnie, gdy w końcu postanowiła oddać auto do naprawy… poranne odpalanie jak ostatnim razem… nie poszło łatwo… sama jazda dokładnie w taki sam, jak ostatnio, sposób się odbyła… gaśnięcie…, chechłanie silnika…, zrywy…, jazda… w końcu udało się dojechać do warsztatu… Pan Mechanik wyszedł i pierwsze co rzekł to: „powietrza pani nie ma w kole… ” no żesz w mordę, faktycznie… tylne od pasażera – mało powietrza… co prawda nie do końca, coś tam się jeszcze ostało… jeszcze nie jechała Frytka na feldze… ale jednak… gdyby to było koło od strony kierowcy, pewnie by Frytka zauważyła (chociaż niekoniecznie…) ale tak… czy ktoś lata codziennie wkoło samochodu i ogląda koła?… Frytka, jak widać, nie… potem Pan Mechanik poprosił o kluczyk… i usiłuje z pilota drzwi otworzyć… i nic… wreszcie się Frytka zlitowała:” jemu to nie działa.. od nowości…”… (czyli od trzech lat, kiedy to został przez Frytkę kupiony…już używany…).. pan popatrzył dziwnie ale otworzył z kluczyka…  „no to, co mu jeszcze dolega” -zapytał … opisała Frytka objawy, własnymi (czyli po kobiecemu…) słowami… bardzo obrazowo, można by rzec… później jeszcze poprosiła o sprawdzenie ręcznego hamulca bo: „wajcha się dziwnie rusza” oraz  oleju w skrzyni biegów, bo: „trójka i piątka ciężko wchodzą…” Pan niby zrozumiał, głową pokiwał… i powiedział, że będzie dzwonił…. ok…  po jakiś dwóch godzinach  telefon… o, jaki szybki… odbiera Frytka a Pan Mechanik: „to co właściwie pani chce od tego samochodu, bo … ja pojechałem nim zrobić to koło … i samochód chodzi bez zarzutu…”… no masz… mina Frytki w tym momencie  BEZCENNA…. jednocześnie Frytka pomyślała: ja rozumiem, że faceci to sobie myślą, że my, kobiety to podejmujemy różne decyzje na podstawie  niezrozumiałych (dla nich…) emocji… ale Frytce naprawdę nie strzelił znikąd i nagle do głowy taki pomysł:” a oddam sobie samochód do warsztatu… mam trochę luźnej kasy….” wszystkie te (i inne, mniej grzeczne…) myśli przeleciały przez głowę Frytki lotem błyskawicy… a do telefonu powiedziała: „niech mi pan wierzy… on naprawdę miewa te wszystkie objawy… szkoda, że nie kazałam panu przyjechać rano i samemu go odebrać… wtedy by się pan przekonał…”   PM: „no dobrze… zostawmy go do jutra, zobaczymy jak się będzie rano zachowywał… aha, ręczny naprawiłem… dźwignia była wyrwana…” no, Frytka potrafi… kiedyś jej się jakoś tak zaciągnął (ten ręczny…), że aż coś chrupnęło… ale działał… Frytka do PM: „no, tak jakoś pociągnęłam…” no jak przysłowiowa blondynka normalnie (choć włosy ma Frytka ciemne… farbowane…) PM: „a czy coś w tym samochodzie było wymieniane?..” Frytka: „no od trzech lat, jak go mam, to nie bardzo… był kiedyś z czymś u innego mechanika… ale co on wymieniał?… musiałabym męża zapytać”… w tym miejscu, faceci mogą mieć satysfakcję, proszę bardzo… a PM dale pyta: „świece?… kable?… cewka z modułem?… przepustnica?…” Frytka w myślach: taaa, jasne… a na głos:  „zaraz do pana oddzwonię..” …szybkie wykorzystanie koła ratunkowego w postaci telefonu do Męża… okazało się, że akurat z TYCH  rzeczy nic nie było ruszane… ok, teraz telefon do PM „nie, proszę pana, nie były wymieniane….” na co PM: „ok. w takim razie jutro się odezwę…” … i pierwszy raz Frytka miała nadzieję, że jutro samochód zachowa się przyzwoicie i … nie odpali…

a to wszystko to się wczoraj działo, więc na telefon to dziś Frytka czeka…

Reklamy

From → Uncategorized

7 Komentarzy
  1. Czyli co? Złośliwość przedmiotów martwych? Oraz jestem ciekawa co będzie, jak okaże się, że Pan Mechanik nie tylko odpalił auto bez kłopotów, to jeszcze wykonawszy rundę honorową stwierdzi, że samochód chodzi jak żyletka, a wszystkie objawy, które opisałaś, są jedynie wytworem kobiecej wyobraźni. Z niecierpliwością więc czekam na wieści z frontu 😉

    • i ja też się tego obawiam 🙂 ale, ponieważ jeszcze nie dzwonił, to może jednak nie odpalił…

  2. Thunderstorm permalink

    Skoro do tej pory nie zadzwonił, to znaczy, że mu ego padło i do naprawy musi się brać, a nie pod nosem wymysły jakieś baby obśmiewywać :). Aha, no ja latam wkoło samochodu i sprwdzam, czy nic mu nie dolega, a u mechanika to zjawiam się raz na jakiś czas z drobnymi – faktycznymi usterkami (i zawsze mam rację i jestem traktowana normalnie), no i raz do roku przed przeglądem robię generalkę uszczelek, płynów, przy okazji konserwacja… Takie tam… Po prostu dla mnie facet nie jest tak ważny jak ten mój ukochany samochodzik 🙂

    • to mi chyba przyjdzie brać z Ciebie przykład 🙂 a co do PM to też mi się wydaje, że mu jednak samochodzik pokazał co potrafi…

  3. Miśka permalink

    Gorzej, jak do tej pory coś znajduje.Oby naprawa była jak najmniejszym kosztem:)

    • o, widzisz Miśka?… okazuje się, że ja mogę wstawiać te komentarze, które system blokuje… się człowiek (czyt. Frytka…) uczy cały czas… ciekawe ile jeszcze tajemnic kryją ustawienia tego bloga 🙂 pozdrawiam…. i zapewniam, że wszyscy są mile widziani 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: