Skip to content

są pytania? …

25 kwietnia 2012

Jeśli chodzi o Pana Mechanika to zadzwonił dziś i w te słowa: „no dziś rano odpalił i zgasł… drugi raz odpalił i znowu zgasł… za trzecim razem odpalił i już chodził…” Frytka na to: „szkoda, że się pan nim nie przejechał do najbliższego skrzyżowania… mogło być fajnie…” tak czy inaczej… PM ma przeczyścić przepustnicę (!) bo świece i cewkę już sprawdził… jak czyszczenie nic nie da, będzie do wymiany (na razie przepustnica, nie auto…)  koszt. ok. 1500 zł samej części… ile do tego robocizna?… na razie Frytka o tym nie myśli…

ze spraw codziennych… była dziś Frytka na zebraniu szkolnym u Młodej (I klasa liceum…)… zebranie na 17.00 … przed salą 6 (sześć) osób… pani wychowawczyni 17.05 weszła do sali… „dzień dobry państwu”… rozdała karteczki ze stopniami … (można powiedzieć, że u Młodej nieźle choć szału nie ma… ) poinformowała, że klasa, na tle innych, wypada całkiem ok… najwyższa średnia ocen (wśród klas równoległych oczywiście…)  najlepsza frekwencja (!)… przypomniała o wpłatach na Radę Rodziców i o wycieczce i :… „czy są jakieś pytania?… nie ma?… to ja życzę państwu wszystkiego najlepszego i, mam nadzieję, do zobaczenia w przyszłym roku… do widzenia…”… i po zebraniu… 17.20 wyszła Frytka ze szkoły… szczerze?… gdyby Frytka wiedziała, że tak będzie to by wcale nie poszła… dłużej jej zajęło dotarcie do szkoły niż całe zebranie…  ale ok. było, minęło… i do następnego roku… szkolnego oczywiście…

Reklamy

From → Uncategorized

14 Komentarzy
  1. A czego Frytka się spodziewała na zebraniu w liceum? Zebrania i Starszej podobnie wyglądały. Chodziłam, bo nie chciałam, aby ktoś wyciągnął wniosek,że się dzieckiem nie interesuję.

    • no nie wiem w sumie… ale jak chodziłam do Starszego do technikum to jakby dłużej trwały… (o podstawówce nie wspomnę…) i duuużo spraw pani wychowawczyni miała… może dlatego, że to same chłopaki były 🙂

  2. Tygrys1012 permalink

    A u nas było ciekawiej – moi rodzice na zebraniu, zwanym wywiadówką, spędzali prawie godzinę, wysłuchując przez głośnik pogadanki pani pedagog 🙂 byli szczęśliwi jak diabli 😀

    • o to, to właśnie 🙂 … a najwięcej to zawsze było do powiedzenia na temat: jaka ta nasza szkoła biedna… i co mogliby rodzice jeszcze zasponsorować… (bo o corocznym malowaniu i doposażaniu „swoich” klas nie wspomnę…)

      • Tygrys1012 permalink

        Nie nie nie…. to były pogadanki pedagogiczne 😀 ale jakoś moi rodzice nigdy nie potrafili przytoczyć, o czym mniej więcej było 😀 jak dzieci, zapytane, co ksiądz mówił w kościele? yyy, dobrze mówił 😀

  3. I dlatego byłam tylko na pierwszym zebraniu u Juniora;)

  4. Thunderstorm permalink

    Taaa… Wychodzę z założenia, że kupic auto, to mały pikuś,gorzej z jego utrzymaniem. Bo jak nie ubezpieczenie, to przegląd i te naprawy… Koszty części zamiennych za niedługo dorównają wartości rynkowej mojego autka :)))) kosmos jakis 🙂 A na zebrania, póki co, jeszcze nie latam 🙂

    • no i ja się zastanawiam co się będzie, na dłuższą metę, bardziej opłacać… a co do zebrań – wszystko przed Tobą 🙂

  5. Ewa permalink

    Ja to się cieszę, kiedy zebrania są krótkie. :)) Pogratulować więc wychowawcy

  6. alana permalink

    Zawsze staram się, aby było na zebraniach szybko i konkretnie. Na 30 osób najwięcej w ciągu czterech lat pojawiło się 16, we wrześniu na początku klasy maturalnej. Uważam, że jeśli rodzic nie ma czasu lub ochoty przyjść, niech tego nie robi. Tylko że później to ja muszę wpisać do setnej tabelki ilość rodziców obecnych na obowiązkowym zebraniu i się tłumaczyć pani dyrektor, dlaczego była tak niska frekwencja. Na semestralnbym zebraniu pojawiły się dwie mamy. Było to na trzy dni przed wigilią. Ja bym zebranie zorganizowała oczywiście w innym terminie, ale wiadomo, decyduje ten, kto rządzi. Usłyszałam od dyrektorki, że chyba rodzice mnie nie szanują, skoro nie przyszli. No tak, głowę popiołem posypać i uderzyć w lament. Nie przyszli…… Potem pojawiają się w ciągu dnia, na przerwach, po lekcjach, a ja wtedy znów muszę poświęcić im czas, bo przecież nie mogę powiedzieć, że nie udzielę informacji na temat ocen. Rodzice nie rozumieją, że tym razem to nie jest właściwa pora, albo że muszę lecieć do ubikacji, bo od siedmiu godzin nie miałam czasu tam dotrzeć. W czasie lekcji wyjść absolutnie nie mogę. Widać mnie na monitoringu, dywanik gotowy. Na przerwach wciąż ktoś coś chce, albo dyżur, albo telefon, albo dyrekcja, albo zaległą pracę ktoś przyniesie, albo przyniósł nakrętki, albo…. A i tak zawsze nauczyciel jest tym niedobrym… Ech… Więc kiedy jako rodzic idę na zebranie zastanawiam się, ile można gadać o byle czym? Rach ciach i do domu!

    • wiesz Alano, nigdy nie myślałam o zebraniach w ten sposób i za to mogę przeprosić wszystkich wychowawców… inna rzecz, że przy moich Młodych nigdy nie miałam jakiś specjalnych spraw ani pytań do nauczycieli (nigdy też nie chodziłam do nich ani w czasie lekcji ani przerw ..) dlatego sam fakt chodzenia na zebrania traktowałam jako zło konieczne, nie myśląc o tym, że Wy z tego musicie się „rozliczyć”…niestety, papierki to są u nas nadzwyczaj rozwinięte…. i jeszcze jedno… nie chciałam tym wpisem nikogo obrazić… pozdrawiam Cię serdecznie…

      • alana permalink

        Daj spokój, nie obraziłaś, nawet tego tak nie odebrałam. Nie lubię zebrań z rodzicami, szczególnie kiedy są hospitowane… Moja dyrekcja naprawdę jest trochę dziwna… Im więcej segregatorów i papierów, tym lepiej. Tegoroczne zebrania na szczęście mam już za sobą. Pożegnałam moich maturzystów… We wrześniu dostanę następną grupę do ‚spacyfikowania’. Ciekawa jestem, czy tym razem dopiszą mi rodzice:) Pozdrwiam majowo:))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: