Skip to content

no i po co tak….?

7 Maj 2012

łoo matko… no i się wzięło i skończyło… no leniuchowanie znaczy się… i to z hukiem i przytupem się skończyło, bo za oknem i deszcz…, i wiatr…, i zawierucha… no dobrze, może bez zawieruchy… a tu Frytka, wykorzystując wolne i początkowy zapał (który malał proporcjonalnie do upływających dni…), porządki w szafach porobiła… i te trochę grubsze rzeczy no to na sam dół poupychała… no, bo jak za oknem 30*C  w cieniu jest, to chyba zasadnym jest, że się do wierzchu wyciąga skąpe bluzeczki, cienkie spódniczki i  sandałki…   a dziś co?… tylko 6*C rano było… musiała się Frytka i ze spodniami przeprosić… i pełne pantofelki z szafki wyciągnąć (a mało brakło, żeby w piwnicy wylądowały…) i płaszczyk się przydał (w sumie to chyba po raz pierwszy tej wiosny …)  a jeszcze wczoraj była Frytka z Młodym na bazarze po krótkie spodenki… bo z tych krótkich z zeszłego roku to tak chłopak wyrósł, że się ewentualnie na WF mogłyby nadać… bo tak dziwnie jakoś, Młody rośnie tylko w górę…. w szerokości mu się nie zmienia… może to i dobrze, tyle, że ciężko dobrać spodnie na 1,60 m, które jednocześnie w pasie mają ok. 60 cm… toteż trza w gumkę szukać… lub igła w ruch (albo maszyna, łatwiej…) i wszywać gumki w pasy….   nic to…  a ten najdłuższy weekend nowoczesnej Europy to za długi jednak był… bo to się człowiek (czyt. Frytka…) od pracy odzwyczaił…  a takie nicnierobienie u Frytki zaowocowało nowym rękodziełem w postaci: a) wydzierganego na szydełku jednego sweterka…b) wyszytych haftem krzyżykowym trzech i pół obrazka (nici zabrakło a sklep chwilowo zamknięty był…)  oraz c) prawie wydzierganej na drutach bluzeczki… prawie, bo jak była prawie gotowa, to się Frytce zmieniła koncepcja twórcza i bluzeczka została spruta…  a to się Frytce często zdarza, jak robi coś dla siebie… dopóki się robi to jest dobrze a jak się skończy robić, to się nagle okazuje, że nie takie jest… no a dziś „do pracy rodacy…” i takie tam… i to już fajne nie jest… ale sobie Frytka po raz kolejny powtórzyła:  „twardziochem trza być a nie mięciochem…” i, pełna zapału (czyli noga za nogą…), do pracy pognała…

aha, jeszcze jedno… Pan Mechanik nie daje o sobie zapomnieć… to znaczy, w ciągu ostatniego tygodnia 3 (trzy…) razy dzwonił do Frytki z zapytaniem: „czy samochód chodzi….?”… nie wie Frytka co o tym myśleć… czyżby PM sam sobie nie dowierzał?… że mu się udało samochód Frytki naprawić?…. czy może, jak Młoda zaczęła sugerować, bardziej o kontakt z Frytką mu chodzi… tak czy inaczej, dziwne to jest… ale grunt, że samochód jeździ…

Advertisements

From → Uncategorized

15 komentarzy
  1. Thunderstorm permalink

    Leniuchowanie się skończyło… i bardzo dobrze. 🙂 Co do PM… Hmmm… Co najmniej podejrzane 😉

  2. He, he…. ciekawe, skąd ta troska mechanika?

  3. Akular permalink

    W kwestii Pana Mechanika, to zgadzam się z Młodą 😉 A co do weekendu długiego, to wiadomo …co za długo, to niezdrowo 😉 Albo jakoś tak.

    • oj niezdrowo, niezdrowo… ćwiczenia odpuszczone… dieta odpuszczona… ciężko będzie wrócić do „normalności” 🙂

  4. Uff, przeczytałam całość ,ale dodawanie komentarzy przerosło moje możliwości ;/ więc może krótko z tego co pamiętam -fajnie,że z sercem ok, przy lekarzu i pięknych oczach o mało co się nie posikałam, teściowa milutka(czy ona czasem nie z lubuskiego?mam wrażenie,ze mam klona!:)),bukiet goździków sama bym zamarzyła dostać,wstawanie na 6 rano to dla mnie za wiele (ze wstydem przyznaję),gratuluję roku blogowania(sto lat, itd;)) a co do komarzyc!..co się dziwisz? Przecież wiadomo,że to my jesteśmy słodsze;))
    dobrej nocy;)

    • ooo, widzę, że przebrnęłaś przez całość… bardzo mi miło… no, lekarz… przystojny był… a propos pięknych oczu – z tarczycą też wszystko ok… teściowa z łódzkiego 🙂 … mnie budzik biologiczny o 6 zrywa 😦 … a że my słodkie są?… to „oczywista oczywistość” jak mówi klasyk 🙂

  5. do Miski… rozpoczęłam odwiedzanie… na początek – fajny ten twój Grześ… i kawał chłopa z niego jak się doczytałam 🙂 … pozdrawiam serdecznie…

  6. Tygrys1012 permalink

    No niestety – weekend się skończył, nad czym boleję ja i niebo, bo się rozpłakało wczoraj i do dzisiaj przestać nie może. A mechanik – chyba Młoda ma rację 🙂

    • u nas niebo już przestało płakać… a PM… hmmm, żeby chociaż był taki bardziej w typie Frytki 🙂 … a on nie dość, że młodszy, to jeszcze taki … chłopaczkowaty 🙂 pozdrawiam słonecznie 🙂

  7. no lekarz to już przepadł był w czeluściach zapomnienia 🙂 … a z PM to się jeszcze spotkamy, bo podobno jeszcze świece są do wymiany i jakiś górny zawór, co to niby olej przez niego wycieka… tylko na wolny termin czekam…

  8. Ewa permalink

    PM kontrolnie dzwoni, abyś przypadkiem nie poszła do jakiegoś innego :)))) a skoro się tak troszczy, to warto się go trzymać :))

    • no też tak myślę… widać było, że facet uczciwy jest i naprawdę wie co robi… i stosunkowo niedrogi więc raczej przy nim zostanę… byle bym tylko nie za często musiała z jego usług korzystać 🙂 …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: