Skip to content

czy jest mama D….?

8 Maj 2012

dziś koleżanka Frytki z pracy (która ma roczną córeczkę…)  zadała jej pytanie: „czy pani córka też jest tak za tatą?”… no wiecie, te stereotypy… córeczka tatusia, synek mamusi…   hmmm… dobre pytanie… czy Młode Frytki są za tatą?… to zależy… czy kochają ojca swego?… no pewnie, że tak… ale czy jest im potrzebny w codziennym życiu?… no to jest już inna inszość…   Młode są przyzwyczajone, że Frytka jest na co dzień… że ze wszystkimi sprawami życia codziennego (i nie tylko…)  zwracają się do niej…  że tata, jak przyjeżdża, to i tak tylko na chwilę… jasne, można się z nim powygłupiać czy pokłócić (jak za dużo chce wiedzieć albo zaczyna Młode wychowywać…)    ale to z Frytką się wszystko załatwia… do tego stopnia Frytka jest na pierwszym miejscu, że nawet jak się coś zepsuje (coś, co normalnie wymaga tzw. męskiej ręki…) i nawet, jak Mąż jest w domu, obok Frytki, to Młode i tak Frytkę zawołają…  Mąż się o to czasami wkurza, ale cóż… siła przyzwyczajenia… a najdobitniej tą sytuację obrazuje takie wydarzenie… działo się to w zamierzchłych czasach… kiedy to jeszcze w domach były telefony stacjonarne… Młody był wtedy w wieku ok. 5-6 lat… zadzwonił telefon… Mąż odebrał… w telefonie głucha cisza… więc odłożył słuchawkę… za chwile znów dzwonek telefonu… więc Mąż znów odebrał… przez chwilę była cisza… za chwilę odezwał się cienki głos (kolega Młodego…): „dzień dobry…czy jest mama D…?”… więc Mąż oddał Frytce słuchawkę… a tam:  „dzień dobry… czy D… może do mnie przyjść…” … nawet koledzy Młodych od zawsze wiedzieli, kto w tym domu rządzi…

Advertisements

From → Uncategorized

12 komentarzy
  1. Thunderstorm permalink

    Nie ma to jak siła przyzwyczajenia :). U mnie jest to samo. Młody lubi chyba każdego, a z tatą, którego rzadko widuje lubi się pobawić,powygłupiać,ale jak coś, to i tak leci do mnie. 🙂

    • no dokładnie 🙂 jak były młodsze, to tata był tym któremu można było wejść na głowę (dosłownie…) mama sobie nie pozwalała… a teraz… już nie ten wiek i nie te siły 🙂 ….

  2. U nas też – głos decydujący ma mama – w kwestii dzieciowej 😉 Tylko dlaczego ja mam wyjść na potwora, który zabrania?! Wymusiłam narady rodziców i przekazywanie decyzji!Wspólnej -jak Sołtys myśli inaczej przekonuje go, że nie ma racji hehe A co!
    Ale i tak Starszaki się burzą, że Luśka ma lycki popuszczone bardziej, niż oni!

    • taa… nie ma to, jak zrobić naradę i przekonać faceta do swoich racji… ale tak, żeby myślał, że to on podjął decyzję 🙂 he,he…

  3. Tygrys1012 permalink

    Hehehe, dobre z tym telefonem 🙂 U nas tatowy jest na miejscu non-stop i taki podział od czasu do czasu się tworzy. Na początku Młoda była tatowa, a synuś mamusiny. Potem była faza na opak, teraz pół-na-pół. Ale nadal Młoda bardziej tatowa, a Młody ciut bardziej mamowy 🙂

    • czyli, że to jednak tak działa 🙂 … jak ja byłam mała, to ja byłam niczyja a mój brat i tatowy i mamusiowy… takie życie, eh…

  4. Akular permalink

    Jednym słowem Frytka tworzy całość rodzicielstwa 😉 Kiedy trzeba jest mamą, kiedy trzeba tatą, a kiedy trzeba to jednym i drugim naraz 😉

    • tak jest… i jeszcze: złotą rączką…., bankomatem…, sędzią.., o wszelakich innych specjalnościach nie wspomnę… 🙂

  5. Ewa permalink

    No bo to kobiety wiom wszystko…. ;))))

  6. U mnie stereotyp sprawdza się w 100%. No może w 99,9;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: