Skip to content

dwa początki…

13 Maj 2012

to było 18 lat temu… plus minus parę dni…. na pewno maj… Ona wyszła z klatki (w bloku, żeby nie było…) On siedział na ławce… zobaczył Ją i…  ale wróćmy do pierwszego początku….

lato…. dwa lata wcześniej …. Ona (w tym czasie…) była samotną młodą matką… miała 21 lat i 3 – letniego syna… życie nie było proste… czasy też nie… nie miała pracy (pierwsze spotkanie z UP…) ale miała wypróbowanych przyjaciół… koleżankę ze szkoły, która nie zostawiła Jej po urodzeniu dziecka… mało tego, została jego chrzestną… i małżeństwo z dwójką chłopców w podobnym wieku… z tymi przyjaciółmi i dziećmi wybrali się pod namioty … to ci była WYPRAWA…. 20 km od domu… do lasu, nad małe jeziorko… ale dzieciaki były zachwycone… las… piach… swoboda… przygoda… swoją drogą, młodość jest jednak szalona… pojechali z trójką dzieci w wieku 2-4 lat… gotowanie kaszek i zupek na turystycznej kuchence…mycie w jeziorze… bez wygód… i wszyscy byli szczęśliwi… wieczorami, gdy dzieci szły spać, oni siedzieli przy ognisku… były rozmowy… śpiewy… śmiechy… żadnych problemów… a teraz?… jak wakacje to tylko z wygodami…porządny dach na głową (jaki namiot?!…)  porządne łóżko (jaki materac?! … na ten chory kręgosłup?!…) łazienka…, kuchenka…., żelazko…., SUSZARKA  DO  WŁOSÓW (zgłupiałeś ?!… jak ja tak wyjdę, muszę jakoś wyglądać…) ale nie odbiegajmy od tematu… trochę o Jej wyglądzie (okazało się to być ważne dla całości wydarzeń…) Ona od dziecka była blondynką …. najpierw naturalną, potem rozjaśnianą (takie czasy…) choć po pierwszym farbowaniu została brunetką… bo ojciec, któremu zleciła przez telefon zakup farby, usłyszał brąz zamiast blond, a Ona bez czytania rzuciła farbę na włosy…. ale później już tylko blond… a więc w owym czasie, była blondynką… mało tego, na włosach długości „tak do ramion”, miała zrobioną trwałą… kto się zna, ten wie, że trwała (zrobiona własnoręcznie… w domu… super płynem….) na rozjaśnionych (kremem…, w domu.., własnoręcznie…) włosach wyglądała co najmniej dziwnie… no dobrze, Ona wyglądała jak skołtuniony blond pudel, nie czesany tydzień…. i do tego pod namiotem… poza tym… jasna cera, rumiane policzki (typowe dziecię z krainy mlekiem i miodem płynącej….)… figurę miała całkiem niezłą, choć po urodzeniu dziecka co nieco zostało… ogólnie, można by rzecz, była w miarę atrakcyjna…  i przyjechał wtedy On, z wizytą … (bo to małżeństwo, to jego kuzyni byli…) był od Niej starszy o 6 lat… był fajny… i nawet Jej się spodobał…  ale Ona Jemu, najwyraźniej, nie… na Nią nie zwrócił żadnej uwagi… natomiast wpadła Mu w oko Jej przyjaciółka… typ urody cygańskiej… ciemna cera… długie czarne włosy, do tego naturalnie kręcone (nie ma sprawiedliwości na tym świecie….) i tylko w koło niej się kręcił (jak się później okazało, zawsze podobały Mu się dziewczyny w typie mokrej Włoszki…).. co prawda i tak nic z tego nie wyszło, bo przyjaciółka nie była zainteresowana, ale… On spędził z nimi dzień (kąpiele, zabawy, opalanie, żarciki…)  i wieczór (ognisko i śpiewy…)  na drugi dzień wyjechał…. wrócił do swojego życia… Ona o niego nie pytała… zapomniała… i tak minęły dwa lata…. i pewnego dnia….

Ona wyszła z klatki (w bloku, żeby nie było…) miała krótkie, z lekka nastroszone, ciemne włosy (zmiana koloru i pozbycie się trwałej wyszło Jej na korzyść…) dawnej rumiane, teraz przykryte makijażem, policzki… zgrabną figurkę zapakowaną w obcisłe dżinsy i bluzeczkę z dekoltem… to była zadbana, pracująca, znająca swoją wartość kobieta… nie samotna dziewczyna sprzed lat…  On siedział na ławce… zobaczył Ją jak wychodzi i… się zakochał…. (tak przynajmniej twierdzi….) choć nie poznał w pierwszej chwili… za Nią wyszła Jego kuzynka i dopiero wtedy zrozumiał… spędzili ze sobą dwa dni… On patrzył w Nią jak w obrazek…., adorował…. a Ona czuła się wspaniale… musiał wyjechać (pracował wtedy za granicą…) ale powiedział, że to nie koniec…. w tym samym roku wyjechali, razem z jej synem, na wakacje (sam wyjazd to historia na inną opowieść…) a w lutym następnego roku wzięli ślub… i, choć życie wiele razy weryfikowało ich poglądy i zachowania, są ze sobą do teraz… mimo wzlotów i upadków… mimo niemałych życiowych problemów… i On jeszcze wciąż patrzy na Nią tamtym wzrokiem… mimo, że z tamtych czasów została Jej tylko ta krótka, ciemna fryzurka….

tak oto, Frytka Męża swego poznała… a właściwie to on ją poznał, DWA  RAZY…

Advertisements

From → Uncategorized

17 komentarzy
  1. Thunderstorm permalink

    Ach te piękne wspomnienia… 🙂

    • tak mnie jakoś dziś naszło 🙂 … maj… eh, żeby całe życie można było tak mile wspominać…

  2. Ewa permalink

    Jak w Harlekinie :))))) Można by niejedną książkę napisać, gdyby tylko się chciało :))))

    • och, żeby to była miłość jak z książki 🙂 … niestety, tylko początki były takie romantyczne… teraz proza życia ze wszystkiego przebija…

      • Ewa permalink

        a czy Ty widziałąś, zeby harlekin trwał dalej po tym, jak się w sobie zakochali i żyli długo i szczęśliwe? Dalej już nikt nie pisze :)))

  3. Zostało pewnie jeszcze wewnętrzne słońce, bo tyle lat tak patrzeć i patrzeć, to nudno, ale patrzeć i grzać się w jego ciepełku, to pięknie ;o)))

    • wewnętrzne słońce , powiadasz … tego nie wiem,.. ale blask aureoli nad moją głową, gdy ze spokojem trzeba znosić codzienność, to jaśnieje na pewno 🙂 …

  4. Cudnie! Dziś dzień dobrych opowieść
    – (Ewy kot nie zadrapał to też dobra wiadomość):):)
    I normalnie tak mnie „najszło”, że chyba coś skrobnę na temat poznania Sołtysa!;)
    Ino poczekam do rocznicy..czyli do Dnia Dziecka
    A nawet bym chciała zobaczyć Frytkę jako blond pudla;)

    Objawiła mi się jeszcze jedna prawda facet ogląda opakowanie , jak się nic nie rzuci ciekawego w oczy nie zagląda „wewgłąb ” ;))

    • jeśli chodzi o blond pudla – mam zdjęcia… ale widok jest szokujący 🙂 (w porównaniu z teraźniejszością…).. i, niestety, masz rację… najsampierw musi coś uderzyć na „zewnętrzu” żeby się zainteresować „wewnętrzem”… ale to dotyczy chyba obu płci… i czekam na Waszą historię 🙂

  5. Demi permalink

    Aż się wzruszyłam:) Piękna historia:)

    • jak pisałam, to też mi się jakoś tak fajnie na sercu zrobiło… jakoś tak ni z tego, ni z owego mi się to przypomniało 🙂 ani żadna okrągła rocznica ani nic…

  6. Tygrys1012 permalink

    No proszę, jaka historia miłosna 🙂

    • prawda? 🙂 teraz z biegiem lat to do mnie dotarło… człowiek filmy ogląda… książki czyta… a pod nosem ma własną historię 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        🙂 mnie się mój obecny mąż oświadczył na Rysach, w naszą niemal rocznicę – dokładnie 1,5 roku byliśmy razem. Też tak czasem wspominam i cieplej się na serduchu robi.

  7. góry… piękne widoki… nie zemdlałaś z wrażenia ? (wysoko – rozrzedzone powietrze…) 🙂 i napisałaś „obecny” czy niedyskrecją będzie jak zapytam: czy był inny mąż? nie odpowiadaj, jeśli nie chcesz 🙂

  8. Historia jak z powieści. Aż się prosi żeby ją dokładniej opisać. Spróbujesz?

    • Nivejko vel Zołzo… nie mam Twojego talentu (i nie jest to fałszywa skromność z mojej strony…) gdybyś chciała wykorzystać pomysł lub rozwinąć myśl, nie mam nic przeciwko temu 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: