Skip to content

charakterki….

21 Maj 2012

dziś, koleżanka z pracy, opowiadała Frytce o swojej rocznej córeczce… że taka zrównoważona …  że taka spokojna… że wszystko pomału, z rozmysłem… i przypomniała sobie Frytka czasy, kiedy Młode były małe…

Młoda… oj to było piorun w ludzkim ciele (i jeszcze trochę jest) … nie usiedziało toto spokojnie przysłowiowe 5 minut.. ciągle w ruchu… ciągle w biegu… zaczęła chodzić w wieku (tu fanfary…) 8,5 miesiąca (!)… i od razu biegiem… trzeba było mieć oczy dookoła głowy… np. siedzi sobie Frytka na kanapie… mała (ok. 2 lat…) się bawi… krąży kolo regałów…. i, ani się Frytka nie obejrzała, a mała już leży na podłodze a na niej…. telewizor… się dziecko na nim łapkami powiesiło a telewizor nie wytrzymał…   nie wiedziała Frytka co ratować najpierw 🙂 … ale, o dziwo, ani Młodej ani telewizorowi nic nie stało…  się dziecko, spod ciężaru uwolnione, podniosło i…  poszło w długą szaleć dalej…  albo  zakupione zostało łóżko piętrowe… Młoda miała wtedy ok. 3 lat… od razu było zapowiedziane, że jej na gorę wchodzić nie wolno (na gorze miał spać Starszy…)  dziecko najwyraźniej wyszło z założenia, że jak nie wolno to… szybko… będąc w kuchni usłyszała tylko Frytka rumor z dziecięcego pokoju… biegnie, patrzy …. mała leży na podłodze… serce Frytce do gardła podeszło, bo już wiedziała, że spadło toto z góry… w ciągu jednej sekundy – tysiąc myśli przez głowę Frytki przeleciało… nie wiedziała, ruszać nie ruszać… czy sobie czego nie zrobiła… a Młoda?… z uśmiechem na ustach, przecież mamusia jakby nie krzyczy (bo ją kurde zamurowało!… ), się podniosła, otrzepała i… dawaj na drabinkę z powrotem… nigdy więcej już z tego łóżka nie spadła… kiedy była w pierwszej klasie, na początku czerwca, tak nieszczęśliwie zbiegała za schodów (na plac zabaw się dziecku spieszyło…), że na ostatnim schodku, na parterze, jakoś tak stąpnęła, że pękła jej jakaś kostka w śródstopiu… gips na cztery tygodnie… pierwsze szkole świadectwo nie odebrane…. co jednak lepsze, gips nie przeszkadzał jej w chodzeniu po drabinkach i takich tam innych zabawach… i, pomimo, że Młoda, z upływem czasu,  zwolniła tempo to i tak na dłuższą metę, nie potrafi bezczynnie usiedzieć… odkąd Frytka pamięta, biegała na wszystkie zawody sportowe w szkole… piłka nożna? proszę bardzo… siatkówka, koszykówka?… jak najbardziej… unihokej? –  pierwsza gotowa …     a potem zaczęła trenować ręczną… robiła to przez 6 lat… dopóki, ze względów finansowych,  nie zlikwidowali drużyny… teraz pozostało jej znów chodzenie na szkolne zawody (i chodzi…)… no i lato (prawie…) jest, więc rower już wyciągnięty… albo rolki… lubi ta Młoda ruch i tyle…

Młody… hmm. to zupełnie inna bajka… jako mały brzdąc był o wiele spokojniejszy od starszej siostry… potrafił się zająć zabawą w jednym miejscu… i, ogólnie, był dużo mniej samodzielny… taki, wiecie, bardziej przy mamusi… za to był sto razy bardziej roztargniony… wychodził na plac zabaw z piłką….  wracał bez piłki…. i,  żeby mu co dzień nową dawać, to i tak ją gubił…  nie pomagały ani groźby, ani prośby… żeby to tylko zabawki były…  namiętnie „gubił” czapki, bluzy… raz nawet, jak już chodził do szkoły, cały worek z  NOWYMI  butami posiał („a bo położyłem go tam koło trzepaka…”) … jak po niego wrócił to już oczywiście śladu nie było…  i trzeba było biegiem do sklepu po następne biec, żeby miał na drugi dzień…   klasowe wyjścia do kina – brak części garderoby (czapka, bluza…) na masakra z tym była… i, żeby nie było, on dopiero   TERAZ  z tego wyrasta…  finansowo Frytkę nieźle przez te lata pociągnął… jak był mniejszy, miał fazę na piłkę nożną… w osiedlowej drużynie był bramkarzem… kupowane były rękawice, ochraniacze… pełna profeska… przeszło mu… w szkole próbował grać w koszykówkę… a tu nadmienić trzeba, że wtedy nie był szczególnie wyrośnięty… wśród chłopców ze swojej klasy był najniższy…  ale do tematu… z koszykówki zrezygnował po pierwszym treningu… kiedy pan kazał kozłować piłkę przód – tył, miedzy nogami…  piłka stosunkowo duża, ręce i nogi krótkie… efekt? … obite klejnoty…. kariera w NBA skończona…  co do przebytych urazów – mało ich (w przeciwieństwie do siostry….)   było… ale jak już były to urastały do rangi trwałego kalectwa niemalże, jak nie śmierci nawet…  lekkie zdarcie kolana – dziecko umierało… noga (czy ręka…) musiała być zdezynfekowana i owinięta bandażem… na dwór już Młody wtedy nie wyszedł… no jak, przecież on ciężką kontuzję ma!…  do tej pory tak ma … no, pod tym względem, to prawdziwy facet z niego…  katar?… toż to śmierć niemalże… i wtedy to, nie tylko matka (co to nie ulituje się nad umierającym…. kropelki do nosa daje i tyle…)  ale  cały świat  wprost go nie rozumie…  teraz to już niego kawaler się robi… na plac zabaw wychodzi wieczorami, coby z chłopakami i DZIEWCZYNAMI  pogadać… ze sportem to ma do czynienia na WF (ale nie ukrywa, że to bardzo lubi…) tak się Frytka zastanawia czasami… z czego on jest taki szczupły i umięśniony skoro,  w większości, to tylko palce na klawiaturze ćwiczy… chociaż nie… czasami ćwiczy brzuszki, pompki, przysiady… i z hantelkami…  czyli, że nie do końca taki bezruch stosuje…

i chociaż oba Młode po jednej matce (to oczywiste…) i po jednym ojcu (słowo!..) są, to wcale do siebie niepodobne (ani fizycznie, ani z charakterów…) … a nie, jest coś co ich łączy… poczucie humoru i łatwość ciętej riposty… (to po mamusi mają !…) … z wiekiem są w tym coraz lepsi….

Reklamy

From → Uncategorized

18 komentarzy
  1. Thunderstorm permalink

    To mój Malutki, taki jak twoja Młoda. Masakra normalna!!! I jakoś z powątpiewaniem słucham opowieści mamuś o grzecznych dzieciach. 🙂

    • więc wiesz o czym mówię 🙂 a grzeczne dzieci istnieją… ta moja koleżanka jest niezwykle szczerą i prawdomówną osobą, więc jej wierzę… jeżeli córcia przejęła choć trochę jej cech, to będzie bardzo statecznym dzieckiem 🙂

      • Thunderstorm permalink

        Matko!!! Chętnie bym się zamieniła 🙂 I zaczynam się też uważniej przyglądać sobie… Cóż… Do spokojnych to raczej nie należę, a i wiercipiętą jestem – wszystko moja wina… 🙂 A teraz cierpię… na oczopląś i ćwiczę refleks (w ratowaniu Malutkiego z różnych opresji) 🙂

  2. Walnij mnie, kochana, ale po prostu ryknęłam śmiechem czytając o Młodej;)
    Patrząc na Grześka aż się boję,ze i on będzie taki:)

  3. Ewa permalink

    – jakoś wszystkie dzieci co to je znam, z tych samych rodzin, dziwnym trafem różnią się od siebie :))) a rodzice ci sami. Więc jak to jest… geny, czy wychowanie? Czy ani to, ani to…

    • nie ma na to żadnej reguły… niby starasz się robić wszystko tak samo, lub chociaż podobnie, a i tak wychodzi po swojemu … ale przynajmniej nudno nie jest 🙂

  4. Tygrys1012 permalink

    Jak czytam o Twojej córce, to sobie wypisuję, co jeszcze moją czeka, bo ona również „owsiki i gwoździe” w tyłku ma, w ilościach hurtowych wręcz. Po mamusi chyba, która jak nie spadła z trzepaka, to po schodach zębami w dół do piwnicy wjechała… A mój młody? Panie uchowaj! Gorszy od siostry!!! Właśnie po raz drugi rozbił rozbite wczoraj kolano, wczoraj pod kościołem wywinął oreła i ma śliwę na środku czoła i obtartą nasadę nosa na dowód, nogę zdartą z tyłu za kolanem…..Już był w szpitalu z okazji oparzenia… Ratunku!!!!!!! On ma dopiero 2,5!!!! Ja nie chcę osiwieć w najbliższych 3 latach :(((

    • no powiem CI, że ja też taka byłam… drzewa, trzepaki, wojny z chłopakami… ale urazów jakby mniej miałam 🙂 … ale Twój Młody to już teraz wygrywa w rankingach 🙂 ….

      • Tygrys1012 permalink

        a pisałam kiedyś jak na Wielkanoc rozwalił butelkę z oliwą? Stał i ryczał, bo nogi miał brudne, a on taki nieskalany… Płynem do naczyń musiałam mu stopy myć, prać skarpety i spodnie, a mój ojciec (bo to u nich było) niedzielę wielkanocną popylał w slipach i kuchnie gruntownie mył kilka razy. Bo butelka była pełna… Więc rozlało się na caaaaałą podłogę i prysnęło na szafki. Ubaw po pachy…

  5. No, no! Widzę,że tu swoista licytacja!;) To ja chciałam tylko powiedzieć,że w jednym roku Junior złamał rękę, potem Pyśka wygrzmociła się na wuefie tak,że karetka zabrała ją do szpitala -na szczęście tylko skręcenie nogi i ogólne potłuczenia, a na koniec Lusia biegła z patykiem i „poszerzyła „sobie uśmiech (tata był przy szyciu)! Już się bałam, że przyślą do nas jakąś komisję!

    • coś mi się wydaje, że gdyby się to wydarzyło teraz to mogłabyś mieć na głowie jakiegoś kuratora 🙂

  6. Moje dziewczyny równie żywotne ja Twoja. Teraz tez są babeczkami z pazurem i temperamentem. Zapewne po mamusi na tyłku 5 minut usiedzieć nie mogą.

    • po mojej Młodej widzę, że też będzie (a właściwie jest – 17 lat…) kobietą, która nie da sobą pomiatać… chłopaki chodzą jak w zegarku… jak kiedyś jeden gdzieś tam na podwórku jej podskoczył to dostał z liścia i tyle 🙂 … fakt, że potem z matką na skargę przyszedł… phi, maminsynek

  7. coś mi się w takim razie wydaje kobitki, że to my naszym dzieciom te „dobre” geny przekazałyśmy 🙂

  8. coś mi się wydaje ,że masz rację! (tak na marginesie Sołtys ma astmę;/, obaj chłopcy po nim!)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: