Skip to content

Frytka – squaw z dumnego plemienia Polan….

25 Maj 2012

Frytka od dziecka barwy twarzy posiadała typowo słowiańskie… znaczy się: mleczna cera, rumiane.. wróć ! … różanej barwy policzki… takie blondwłose dziecię z „krainy mlekiem i miodem płynącej…”   swoja drogą, taki zestaw to przekleństwo – każdy rumieniec widoczny „czerwono na białym”… w związku z tym Frytka zawsze chciała mieć śniadą cerę…  a, że jak wiadomo, niektóre marzenia się spełniają to….  ale od początku… miała wczoraj Frytka trochę spraw na tzw. mieście, co wymagało biegania na piechotę (bo by Frytka na parkometry nie wyrobiła…) a pogoda wczoraj baaardzo słoneczna była…. tak więc… pomykała sobie Frytka ulicami swojego miasta w pełnym słoneczku …  takie pomykanie trwało ok. 2 godz (jak już się wzięła Frytka za załatwianie to wszystkie zaległe i przyszłe sprawy chciała na raz opękać…) później psiapsiółka (mająca małe dziecko…) oświadczyła, że wręcz niezbędna jest jej obecność Frytki na spacerze…. no co miała Frytka zrobić?… odmówić spaceru z rozpieszczonym, marudnym synkiem najlepszej koleżanki ?  w życiu…  więc spędziła jeszcze ze 2 godzinki na świeżym powietrzu…  słoneczko wciąż sobie pięknie świeciło, ale się Frytka tym specjalnie nie przejmowała… bo w pełnym makijażu występowała…. a słyszała, że to chroni skórę przed promieniami UV (a przynajmniej w solarium więc na żywo chyba też…) … jednej rzeczy tylko Frytka nie wzięła   pod uwagę… że podczas całodziennego pomykania, z tego makijażu, to w zasadzie się ino tusz na rzęsach ostał… reszta pomału znikała w trakcie chłodzenia organizmu czyli, pospolicie mówiąc, pocenia się… bo makijaż Frytki (co u dużo mówić…)  to z takiej półki jest, do jakiej Frytka finansowo dostaje… czyli na mocno średnim poziomie…  no i tak, nieświadoma czyhającego zewsząd zagrożenia, Frytka twarz swoją, światu prezentowała… na efekt nie trzeba było długo czekać… już wieczorem Frytka zauważyła, a właściwie poczuła, pierwsze dziwne oznaki… mózg wysyłał sygnał, że ziewać się chce a twarz się w znajomym grymasie rozciągnąć nie chciała… skóra napięta… jakaś taka sucha… zerknęła Frytka do lusterka i, jakoś tak, wygląd twarzy się jej trochę inny wydał… ale wieczór był, wzrok przytępiony… rzuciła więc Frytka krem stosowny na twarz i poszła spać… a rano… matko święta!!! … z lustra patrzyła na Frytkę… no niby Frytka ale… to już nie była dumna przedstawicielka prastarego słowiańskiego rodu… to była, niemniej dumna (jedyne pocieszenie…), przedstawicielka jeszcze bardziej prastarego rodu… czerwonoskórych!… piękny odcień czerwieni pokrył całe lico Frytki… tylko białka oczu błyskały (jak u gniewnego indiańskiego wojownika….)  no się Frytka z „lekka” podłamała… co prawda, za jakieś dwa – trzy dni, twarz powinna zmienić barwę na wielce pożądany odcień brązu, ale …. co zrobić do tego czasu?!… najlepiej byłoby się ukryć w zaciszu domowym i przeczekać…. ale jak wiadomo, obowiązki wzywają…. więc, skoro nie dało się ukryć całości Frytki, to chociaż kolor twarzy trzeba było spróbować zamaskować… po dość długich staraniach i dość mocnej warstwie makijażu, efekt w miarę zadowalający został osiągnięty…  to by było tyle w temacie samospełniających się marzeń…  a nie mogła Frytka, po prostu, w totka wygrać?!…

Advertisements

From → Uncategorized

28 komentarzy
  1. Ismena permalink

    Współczuję… Ale szybko te słonko Ciebie wzięło… Może to przez ten dodatkowy wiatr, co???
    Przez weekend powinno się poprawić:)
    Kochana wróciłam na mojego starego i zamkniętego bloga:)

    • szybko??? ze cztery godziny się wystawiałam 🙂 a co się stało, że wróciłaś na stare śmieci?

      • Demi permalink

        A no szybko:) Mnie to wcale słońce nie bierze:) Jedynie wysypki od opalania dostaje, więc się nie opalam:)
        Na stare śmieci wróciłam, bo zatęskniłam:)

        • Ismena permalink

          Przesiadłam się na inny komputer i dane nie chciały mi się zmienić:) Sprawdzam 😉

        • widzę Cię u siebie „podwójnie”… czy to już choroba? 🙂

  2. Thunderstorm permalink

    No i w takich chwilach dziękuję Bogu, że się opalam na brąz. Jednak po takich wojażach pewnie miałabym pełno piegów na twarzy,których po prostu nie lubię :)))

    • no ja, niestety, najpierw łapię pół na pół czerwono – brązowy (choć z wiekiem i tak jest lepiej, chyba się skóra przyzwyczaiła…) a dopiero później wyglądam jak człowiek 🙂

  3. Współczuję , chociaż się uśmiałam z tego jak piszesz…
    Ja na szczęście od razu na brąz…

  4. Akular permalink

    Ja przestałam się przejmować. Co prawda cerę mam ciemną, ale opaleniznę widać jak najbardziej. Tyle, że jak zdejmę okulary, to niczym negatyw Zorra jestem 😉

  5. Witaj. Jeśli Cię to pocieszy to ja przez pierwsze dni opalania wyglądam jak mocno różowy prosiaczek. Na szczęście tylko na gębusi bo nawet w największe upały muszę być ubrana od stóp do głów. Uczulona jestem na słońce.Sama nie wiem co gorsze: to uczulenie czy twarz Miss Piggy. Pozdrawiam

  6. Znam ten ból osobiście. Kiedyś nawet ( jako pannica nastoletnia) poszłam do lekarza, żeby coś na te rumieńce blondynki zaradził. Dostałam super radę, jeśli nazwać to coś radą: Jestem panna z rumieńcem i taki już mój urok,
    Zostało mi zaakceptować siebie. Opalać do dziś się nie lubię. Bo z blond piękności zmieniam sie w czerwonoskórą boginię Kali.

    • witaj bratnia duszo 🙂 tyle, że ja bardzo lubię się opalać… i jak robię to powoli i z kontrolą – efekt jest wielce zadowalający 🙂

  7. Tygrys1012 permalink

    Znaczy teraz jesteś czerwonoskóra, a za 2 dni będziesz złocisto brązowa jak podsmażona .. frytka? 😛 Oj, nie zazdroszczę 🙂 Ja mam to szczęście, że opalać się mogę długo i namiętnie i na brąz – przynajmniej w większości wypadków. Wyjątek stanowiło zeszłoroczne słońce nad Morskim Okiem, po którym dorobiłam się pięknych czerwonych podkolanówek… aż panthenol poszedł w ruch 🙂

    • no cóż, jakie pseudo taka opalenizna 🙂 nie jest tak źle, już zaczynam brązowieć…. nawet całkiem, całkiem to wygląda 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Bo majowe słońce jest najbardziej zdradliwe i na prawdę trzeba na nie mocno uważać. Skóra po zimie nieco blada, nie nawykła do promieni…. I o rumianą buźkę łatwo 🙂

        • nie wiesz jak to jest? mądry Polak (czyt. Frytka…) po szkodzie 🙂

  8. Ewa permalink

    różowe świnki, różowe świnki, to my….
    :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: