Skip to content

dzień do d*** ….

5 czerwca 2012

noż w mordę jeża!…  Frytka już od rana wiedziała, że ten dzień dobry nie będzie… najpierw Frytka zaspała… (wstała o 6.30, a nie jak zawsze o 6.00…) … sławny budzik biologiczny Frytki poległ w starciu ze wszechogarniającym bólem głowy… wstała nieprzytomna … ból pulsował …. taa, walił  tępo o czaszkę Frytki… więc powzięła Frytka nadzieję, że kawa pomoże… no to zrobiła sobie… a, że pije kawę z mlekiem to sięgnęła po karton i…w czasie wlewania zaczęła Frytka podejrzewać,że coś jest nie tak… to mleko nie było białe…  było jakieś takie wodno-żółte… szybki (jeśli w tej sytuacji mógł taki być…) proces myślowy i… dotarło do Frytki, że to mleko to… sok jabłkowy był… kartony obok siebie w lodówce stały … to się nazywa zakręcenie… następna kawa, choć była już w porządku, spodziewanej poprawy nie przyniosła… potem, w pracy, podkur**** znaczy się, zdenerwowała Frytkę przez telefon jedna upierdliwa baba… starała się Frytka grzeczna (jak zawsze, przecież grzeczność wrodzoną posiada…) być ale… jak po raz kolejny tłumaczyła babie, jak przysłowiowej krowie na miedzy, że  TAK  SIĘ  NIE  DA  a tamta dalej swoje, to… powiedziała w końcu Frytka co o tym myśli i się rozłączyła… więcej babsko nie zadzwoni… no chyba, że ze skargą… ale to w tej chwili Frytce powiewało…  dalej, będąc na fali wznoszącej, do kompletu, skierowała też Frytka parę słów do swojej współpracownicy… zbierała się do tego od pewnego czasu, ale wciąż miała nadzieję, że się samo poprawi… ale się okazało, że samo to, co najwyżej, mleko się może skwasić…chociaż to też nie, bo to „mleko” ze sklepu to się prędzej gorzkie zrobi i grzybem zarośnie, niż skwaśnieje… ale do tematu… skoro samo się nie poprawiło, to usłyszała koleżanka co swoje… może pomoże… i tak, w super nastroju i z nieustającym bólem głowy, dotrwała Frytka do końca dnia pracy… powrót do domu, o dziwo, odbył się bezproblemowo… i to uśpiło na chwilę zły nastrój Frytki… i pewnie byłoby ok gdyby Frytka do kuchni nie weszła… (a musiała niestety…) noż kur** jego mać! pomyślała (właściwie na głos wycedziła…) Frytka na widok tego, co zobaczyła … tytułem wprowadzenia… codziennie rano Frytka szykuje dla Młodych śniadanie i kanapki do szkoły… potem sprząta kuchnię, żeby było czysto jak teściowa wstanie… żeby nie musiała sprzątać po Frytce… i, żeby, w odpowiedniej dla siebie chwili, nie mogła wyciągnąć tego z pretensją (jakżeby inaczej…) …  a poza tym, wychodzi Frytka z założenia, że tam, gdzie przygotowuje się jedzenie, powinno być czysto… i, że każdy powinien po sobie sprzątać… i co?… i gó***… delikatnie mówiąc… teściowa to ma w głębokim poważaniu… dziś zastała Frytka kuchenkę całą zapryskaną olejem… (rzut oka po kuchni i sprawa wyjaśniona, teściowa smażyła sobie placuszki….) … w zlewie pełno tłustych resztek i okruchów (jakby nie można było, od razu po zmywaniu, spłukać….)… na szafce to samo… szlag jasny Frytkę trafił… jak to jest, że ona, przed pójściem do pracy, może zostawić porządek, ma na to czas…. a teściowa, która nigdzie się nie spieszy (emerytka w mordę kopana…) tego czasu nie ma?… całe szczęście, że teściowej w tym czasie w domu nie było, bo na zwykłym zwróceniu uwagi by się nie skończyło… choć i tak, na dłuższą metę, nic by to nie zmieniło… to i tak nie pierwszy i, zapewne, nie ostatni, raz… tyle, że by sobie Frytka chociaż w mowie ulżyła…  a tak to zacisnęła Frytka zęby, odwróciła się na pięcie i stwierdziła: „pierd*****,  znaczy się: chrzanię i nie sprzątam…”  a przynajmniej nie od razu… bo jak się Frytka zna (a zna się przecież…) to i tak posprząta… nie wytrzyma… a może wytrzyma???? ….

Advertisements

From → Uncategorized

20 komentarzy
  1. Bekat permalink

    Witam
    Jutro będzie nowy dzień :). Może nawet słoneczko zaświeci. Pozdrawiam

    • słoneczko, słoneczkiem… byleby główka znów nie bolała, to się przeżyje…. serdeczności 🙂

  2. Ojej, przytulam! Dziś chyba taki ciężki dzień;(

  3. Teściowa chyba miała farta ,że jej nie było ;-)))

  4. Tygrys1012 permalink

    No to się teściowej udało 🙂 Pozdrawiam znad gorącej herbatki, kontynuując to, czego w pracy nie zdążyłam, tudzież sprawnie działającej głowy zabrakło. A pisałam u siebie, co się bierze na ból głowy, trzeba było się zastosować i nie żałować sobie (takież było właśńie moje myślenie, gdy do szklaneczki wrzucałam drugą tabletkę) – malinka, jak pomogło 🙂

    • ja jakoś tak mam, że staram się jak najdłużej bez leków… tylko jak mnie migrena (taka prawdziwa, szlachecka! ) dopada to bez leków ani rusz :)… pozdrowienia…

      • Tygrys1012 permalink

        No mnie miała święte prawo dopaść – po wycieczce na 2-dniowe wesele – wyjazd w piątek, powrót w poniedziałek wieczorem, przy babskich przypadłościach i jak się właśnie okazuje – u progu czegoś na kształt anginy (rany, jak mnie gardło boli!!!!), to miała mnie prawo bardzo porządnie głowa boleć. Dodam, że podróż trwała ponad 6 godzin w każdą stronę i to z teściową na pokładzie!

        • bezsprzecznie miała prawo Cię dopaść… nie tylko migrena ale nawet globus 🙂 ja, osobiście, robię wszystko co mogę, żeby nie dać się zamknąć z teściową w małym, szczelnym pomieszczeniu, skąd nie mogłabym uciec … czyli np.w samochodzie… jak trzeba gdzieś jechać, to udaję że mnie nie ma… 🙂 i wtedy prosi córkę / zięcia / wnuczkę….

  5. Akular permalink

    Wytrzymałaś????

  6. Nitager permalink

    Są takie dni…
    A najgorsze, że Koleżanka Małżonka do dziś nie nauczyła się, że jak mam podły nastrój, to nalezy mnie zostawić w spokoju, aż mi przejdzie.
    Na szczęście mamy porę letnią i zawsze można wsiąść na rower i pojechac na działkę podziabać grządki 😉

    • a ja generalnie dziabać w ziemi nie lubię… ale posiedzieć na trawce, przy kawce… jak najbardziej 🙂 i witam u mnie 🙂

  7. alana permalink

    Też bym nie wytrzymała, bo coś ostatnio nerwowa jestem:) Wystarczy mi do nerwacji moja osobista rodzinka, bo teściowa to tak lekko nieosobista jest przecież. I ją widzę dwa razy w roku. Więcej nie trzeba. Całuski!!!!

    • lekko nieosobista?? chyba całkiem obca!!! a Ty to jak mój mąż… też swoją teściową widzi kilka razy do roku… tyle, że on ją autentycznie lubi… w końcu mieszka 150 km stąd i do niczego się nie wtrąca 🙂 ściskam…

      • alana permalink

        Moja mieszka 10 minut drogi ode mnie. Gdybym się uparła, mogłabym wracać do domu inną drogą codziennie mijając jej blok… Mój mąż swoją teściową lubi. A ja swoją… toleruję:)) Byle nie za często:))

  8. Hanna permalink

    No , to masz przegwizdane. Ze mnie jest fajna teściowa.Mieszkam dosyć daleko, inspekcji nie przeprowadzam, synowej nie wkurzam. Popatrz ile robi 70km odległości.Serdeczności!

    • cud kobieta z Ciebie, Haniu 🙂 jak mieszkałyśmy z teściową daleko od siebie, to ja byłam super synową a ona… dobrą teściową… wiele się pozmieniało, jak umarł teść… nie ma jej kto stopować… pozdrawiam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: