Skip to content

jak szybko opanować zarazę….

20 czerwca 2012

siedzi sobie Frytka w swoim pokoiku, na kanapie… gimnastykę uprawia operując pilotem od telewizora, w oczekiwaniu na rozpoczęcie meczu Anglia – Ukraina…  i nagle… bez żadnego ostrzeżenia, zza ściany dobiega do niej przerażający dźwięk… gggmmmhh … gghhmmm … oho!… i znów gghmmm… gghhhmmm…  wzmogła się czujność Frytki… bo dźwięk ten sygnalizował kłopoty… dla Frytki oczywiście…  za ścianą znajduje się pokój Młodego… i to on wydawał ten straszny dźwięk…  to znaczy chrypkę chłopak miał… a to oznaczało, że zaraz się zacznie biadolenie… bo u Młodego, jako u każdego statystycznego faceta (choć ma dopiero 14 lat…), każdy tego typu objaw (do tej kategorii można zaliczyć jeszcze katar…), psychika traktuje jako nieuleczalną, a więc w efekcie, śmiertelną chorobę … a ponieważ kilka razy w życiu Frytka już to przerabiała (zarówno z Młodym jak i z Mężem…), to postanowiła działać szybko, żeby rozmiary tragedii zmniejszyć… Młody jeszcze parę razy, zza ściany, chrypkę zaprezentował, po czym przyszedł do Frytki… jego mina przerazić mogłaby wielu, ale nie Frytkę… „jakiś  KASZEL (!)  mam…” – Młody zbolałym, słabym głosem zapodał… „i gardło mnie boli…”  Frytka z miejsca się, niemalże, poderwała… pogalopowała, jak pisała niedościgniona Joanna Chmielewska, kurcgalopkiem do kuchni i przyniosła choremu domowy syropek z młodych, zielonych pędów sosnowych i …. spirytusu… podarowany Frytce parę dni wcześniej przez znajomą… (no jakby przewidziała normalnie!…)… zapodała Frytka Młodemu łychę porządną specyfiku i kazała czekać na efekt… usłyszała jeszcze, że w czasie przełykania, gardło boli okropnie (!)… puściła to Frytka mimo uszu, coby niepotrzebnej dyskusji nie prowokować i objawów rozpaczy uniknąć…  w czasie pierwszej połowy meczu zabieg syropowy powtórzony został jeszcze dwa razy (bo Młody chrypką swoją co nieco odbiór Frytce zakłócał…)… z każdą kolejna łyżką specyfiku, Młodemu życie w organizm wracało… Frytka nie wie, co działało bardziej, sosna czy spirytus… ważne, że Młody zdrowiał w oczach…   w przerwie meczu, dla wzmocnienia całej kuracji, zrobiła jeszcze Frytka Młodemu mleczko z masełkiem i miodem… i kazała iść spać… dziś rano Młody wstał jak, przysłowiowy, młody bóg… po  KASZLU  śladu nie było… gardło nie bolało… i ogólnie pacjent wielce szczęśliwy, że, mimo wszystko, w tak młodym wieku jednak nie umarł…

rany… co ci faceci mają z tymi „chorobami” ?…

my kobiety nosem po ziemi ciągnąć resztkami sił będziemy i żadna się nie poskarży… dalej wszystkie obowiązki wykonywać będzie… i jeszcze często, zamiast  pomocy jakowejś albo chociaż użalenia się nad losem trudnym i znojnym, to się tylko pretensji od faceta swego (no może nie każdego…) może doczekać… że nie wszystko zrobione…  bo my to ta „słaba płeć” jesteśmy… a oni to siłacze…  taaaa….

Advertisements

From → Uncategorized

32 komentarze
  1. Bo są 2 gatunki facetów….

    Jeden umiera od razu z powodu kaszlu i leczyć trzeba natychmiast.
    Drugi prędzej umrze niż będzie leczyć kaszel.

    Oba gatunki są bardzo trudne w obsłudze niestety…
    Marny nasz los…

    • bardzo trafnie to ujęłaś… mnie się trafili ci z pierwszej kategorii 🙂 …

      • A ja mam w domu na wyposażeniu tego drugiego. Przylezie taki po paru dniach i mówi, że chyba ma gorączkę. Okazuje się mieć prawie 39 stopni i mieć tą samą anginę, co ja, potwierdzoną tyle co przez doktura. I co? Ano pójdzie również do doktura, wróci z receptą… I niekoniecznie ją wykupi. „A co się będę truł, może samo przejdzie” Nosz kurka wodna!!!! Albo się smarka i kaszle taki, bo po domu wirus się szwęda, co już wszystkich dopadł – weź aspirynę, właź pod koc. „e tam, dam se radę, może samo przejdzie”. No przejdzie, przejdzie, na jeszcze zdrowe dziecko, albo matkę…

        • masz rację, z takim to też skaranie boskie… nie tylko nie myśli o sobie, ale też o innych… a potem jest tak, że jemu w końcu przechodzi a rodzina „rozkichana” nie z własnej winy 🙂

        • Wiesz co Frytka, po przemyśleniu uważam ,że wolę Twoją wersję facetów :-)))
          Ja mam z 2 kategorii, skaranie boskie….

        • no ja chyba też wolę tych moich 🙂

  2. Klarka Mrozek permalink

    a zauważ w przychodni – kto wysiaduje w kolejkach pod drzwiami wszelkiej maści specjalistów, albo w sanatorium – 95% kobiet, to gdzie ci schorowani mężczyźni?

    • no fakt… ale to nam, kobietom, (choć mam nadzieję, że nie wszystkim…) chyba z wiekiem przychodzi… a faceci… hmm, może oni w domu chorują i zatruwają życie swoim kobietom? albo… nie dożywają… i kobiety z nudów u lekarzy siedzą, a dla rozrywki do sanatoriów jeżdżą…

  3. Jakbym o Sołtysie sprzed lat czytała…Wtedy każdy katar urastał do katastrofy wielkości Wybuchowi w Czarnobylu.Każde kichnięcie było niemalże powodem pisania Starałam się to wykorzenić wszelkimi sposobami..Udało się aż za bardzo;(
    Gdy miał stan przed zawałowy dowiedziałam się po miesiącu:(, a o guzkach na tarczycy po latach! -nie chciał mnie martwić
    Już wolę jak stęka:))

    • no wiesz, w takim kontekście, to może faktycznie warto się „poświęcić” i posłuchać tego stękania… bo, żeby oddać sprawiedliwość, to moim panom nie zdarza się to za często…

  4. Frau Be permalink

    No bo faceci to hipochondrycy, rzecz udowodniona naukowo!
    Ciekawe, czy teraz już moje komentarze będą się publikowały po bożemu, bo życzę się tu zagnieździć. Ktoś, kto powołuje się na Chmielewską, NAWET MIMO zainteresowania meczami musi być OK :))

    • Racja! Chmielewska jest świetna! – i to w pisaniu dla dorosłych, jak i młodych;)

    • bardzo miło mi będzie gościć Cię tu nawet kilka razy dziennie (jeśli tylko będziesz miała ochotę)… nie mam żadnej wiedzy na temat kwalifikowania komentarzy jako spamu, mogę tylko obiecać, że będą na bieżąco sprawdzać skrzynkę … co do facetów – zgadzam się w 100% … i dziękuję za komplement 🙂 …

      • Chmielewska jest bomba 🙂 Czytając przejęłam kiedyś jej powiedzonko „a chała!” 🙂 Znajomi czasami pytali, o co chodzi z tą chałą :)))

        • do mnie przylgnął jakoś ten „kurcgalopek”… sporo czynności wykonuję w tym tempie 🙂 …

  5. Akular permalink

    A już myślałam, że na koniec przeczytam jak to Młody wtoczył się do pokoju w który oglądasz mecz, gdyż mamunia dziecko znietrzeźwiła nalewką 😉
    Ważne, że dobrze się skończyło.

    • za mało spirytusu w syropie 😦 … muszę koleżance podpowiedzieć, żeby może proporcje zmieniła 🙂

  6. Ale się wstrzeliłaś w temat.Mój hero leży połamany przez rwę kulszową.Nastrój taki, że nic tylko notariusza wołać celem spisania ostatniej woli. Latam jak helikopter w ogniu bo to herbatka, to kanapeczka, to gazetka. Przyszedł lekarz, też chłop. Pogadali sobie w cztery oczy, hero zastrzyk dostał a ja plik recept z zaleceniem: Pani dba o męża, nic nie może robić tylko leżeć, bo my proszę pani to takie delikatne istoty jesteśmy. Niech sobie meczyk obejrzy, żadnych stresów, lekka lekturka. Szkoda, że w tym przypadku syrop na spirytusie nic nie da. Trudno, będę robić za Kaśkę Kariatydę. Dla nas dziewczyn to chleb powszedni.Serdeczności.

    • no popatrz jak mi się udało 🙂 z moim miałam kiedyś podobnie (w sensie „opieki”…) tyle, że on miał grypę wtedy… to podaj, tamto wynieś… zrób herbatkę, zabierz herbatkę… zimno mi, gorąco mi… a oprócz niego jeszcze dwoje (małych wtedy…) dzieci między nogami pomykających… myślałam, że wszystkich wybiję, ale oczywiście dałam radę…. bo kto, jak nie my! pozdrawiam 🙂

  7. już wiem dlaczego Sołtys guajazyl pije prosto z butelki:)))

  8. Prawda, oj prawda!

  9. Niektóre facety to som… jak mają katar to zaczynają pisac testament;)

  10. alana permalink

    Taaa, jasne….. ależ oczywiście kochanie….

  11. alana permalink

    Tak, dać co chce, przykryć kocykiem i potakiwać. Wtedy nie marudzi, leży pokornie i zdrowieje:))

  12. Ewa permalink

    zdecydowanie lepiej, kiedy narzeka, ze jest chory, niż gdy nie mówi i zaraża :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: