Skip to content

ranyyyy, jakie nuuuudyyy …

25 czerwca 2012

w piątek, w trakcie dnia, Frytce padł służbowy komp… i się zaczęło… na początku dzielnie znosiła tę stratę…  choć… tym, że pracować nie mogła, to się akurat Frytka zbytnio nie przejęła… w końcu na pracy się przecież życie nie kończy… ale, że nie można było wejść na bloga… poczytać, co tam u innych… albo wiadomości, do życia niezbędnych, uzyskać… np. ile na kolejny ślub wyda Michał Wiśniewski… albo, która gwiazda nie założyła stanika na wielką galę… czy o pomysłach Prezesa kochanego na uzdrowienie polskiej piłki się dowiedzieć,  to już „trochę” Frytkę zdenerwowało… a najbardziej bolała Frytkę myśl, że we „wściekłe ptaki” przez Miśkę, z racji niemożności walki, pokonana zostanie…  🙂  a więc, coby sobie czas zorganizować i nie myśleć o tych wszystkich brakach, rozglądała się Frytka po biurze ciekawie… (jakby do tej pory niczego nie widziała…) …  a to na kwiatki, lekko przesuszone wzrok padł… to się podniosła po wodę i napoiła zieleninę… potem popatrzyła na koleżankę, która siedzi przy biurku na przeciwko… „no, się dziewczynie po ciąży przytyło troszeczkę” – pomyślała Frytka złośliwie i z niejaką satysfakcją (no cóż, tylko  KOBIETĄ  Frytka jest…)… a, w sumie, dlaczego złośliwie… taka prawda… potem powyglądała Frytka trochę przez okno… ale ile można patrzeć na upasione na resztkach pizzy (obok pizzeria…) gołębie ledwo łażące po parkingu… czy na chmury leniwie przesuwające się po niebie… po około 15 minutach (bo tyle zajęły Frytce te wszystkie czynności…) zaczęło Frytkę nosić… a do końca dnia pracy jeszcze ze 3 godziny zostało!!!… to siadała Frytka na krześle, to się podnosiła… to brała do ręki papiery służbowe, to je odkładała… (przecież i tak nie mogła nic napisać…)  trochę z koleżanką pogadała, ale nie za bardzo, bo jak obok siedzi mąż szefowej, czyli niby szef, to nie o wszystkim pogadać można… no masakra jakaś… książki jakieś Frytka na biurku znalazła ale jakoś do czytania nie mogła się zmobilizować…  a czas jak się zaczął dłużyć… każda minuta rozciągała się w nieskończoność… i miała Frytka wrażenie, że im częściej patrzyła na zegarek, tym wolniej ten czas upływał…  nuuudyyy… nawet klienci, którzy czasami „walą drzwiami i oknami”, którym Frytka mogłaby informacji poudzielać, jak na złość się nie pojawiali… wszystko się przeciwko Frytce sprzysięgło…   i, jakkolwiek, lubi Frytka swoją pracę i czasu w niej spędzonego za stracony nie uważa, to wtedy jak najszybciej wyjść chciała… i jeszcze jedna myśl spokoju nie dawała…. „czy zdążą kompa do poniedziałku naprawić?!…” myśl ta natrętna  zakłócała co trochę weekend Frytki…

i zdążyli… poniedziałek, godz. 9.30 WRÓCIŁ….

Advertisements

From → Uncategorized

26 komentarzy
  1. Nooooo. i bardzo dobrze :-))
    Bo już zaczęłam myśleć, co się stało :-)))
    Ciekawe czy znowu będzie w spamie.
    Poprzednie mam nadzieję wykasowałaś ilości ??

  2. Akular permalink

    Tiaaaa ….tak sobie pomyślałam, jak wiele zależy od tego, który komputer padnie. Jak prywatny, to pół biedy (w końcu mnie padł już ponad tydzień temu i szczerze mówiąc zwisa mi to i powiewa zgniłym kalafiorem chwilowo, chociaż nie miałam czasu nabyć nowego, więc posiłkuję się służbowym „laptokiem”, albo palmptopem prywatnym, ale to masakra jest). Ale jak padnie służbowy komputer, to już niemal koniec świata, a człowiek czuje się jakiś wyalienowany po prostu.Bo od wiadomości jakże ważnych o których wspomniałaś, odcięty. Dobrze, że Twój komputer wrócił. Buzi na powitanie dałaś? 😉

    • prawie się panu informatykowi na szyję z wdzięczności rzuciłam… prawie, bo chłopina jakieś „pół metra” niższy ode mnie jest i mógłby mojej wdzięczności nie utrzymać 🙂 …

  3. To wszystko „po sprawiedliwości!” Od czwartku mam problem z internetem 😦 Strony otwierały się długo, a jak chciałam coś zapisać to wychodził mi komunikat,że połączenie przerwane.Dzwoniłam do obsługi technicznej.Okazało się,że jak skończy się transfer (a mamy mobilny ) to załączają jakąś blokadę, a u nas jeszcze 1 GB, a blokada jest!Wyłączali -pół godziny było dobrze i znów to samo.W końcu babka przyjęła zgłoszenie na ściągnięcie ręczne!Do wieczora w piątek miało być zrobione -oczywiście sob to samo.Dzwonię znów (każde połączenie kosztuje!), a facet mi mówi,że faktycznie zgłoszenie otwarte(czyli nic nie zrobili!!!), ale on zrobi to od ręki…wrr.Tłumaczę,że od ręki było robione kilka razy i wracało dlatego jest zgłoszenie.No to obiecał zadzwonić o 18,żeby się przekonać, czy ok.Oczywiście o 15 znów bez internetu…o 18.30 nie wytrzymałam zadzwoniłam znów.Dziesięć minut słuchałam muzyczki zanim ktoś odebrał! W końcu facet mi mówi,że sprawa załatwiona, nie wiedzą dlaczego, przepraszają i odliczają od faktury 25 zł.
    Krótko po tej rozmowie dzwoni facet, który miał dzwonić o 18 – sprawa ciągle wraca, więc on osobiście dopilnuje i nie mam dzwonić.Przysłał mi swoje dane i drugim smsem nr przyjęcia sprawy w dziale technicznym.
    Hmmm, na razie wszystko gra!
    Przy okazji sie dowiedziałam jednej rzeczy – w dzień mam limit 39 GB, a w nocy bez limitu, ale! -jeśli wyczerpię te 39 to zakładają blokadę i w nocy też nie mam! A tego nikt mi wcześniej nie powiedział!
    Ufff, dobra, ciśnienie mi troszkę zeszło! 😉 ))
    I komentarz taki,że chyba powinnam dać go jako nowy post:)
    A miałam napisać,że Twoja awaria właśnie po to,żeby było sprawiedliwie;)Buźka

    • chcesz powiedzieć, że to wszystko w ramach solidarności jajników się odbyło??? 🙂 miłego dzionka…

      • no, a jak?chciałabyś wygrać wiedząc,że ja ptaszków nie ruszam???:)

        • no moja droga!!!…. Twój ptaszek jest na miejscu, w przeciwieństwie do mojego, i Ty mówisz, że nie ruszasz??? 🙂

  4. :))) wszystko ma też i swoje dobre strony :))) Gdyby nie padnięty komp, nie poprawiłabyś sobie nastroju widokiem koleżanki z lekką nadwagą po ciąży :)))) No i kwiatki uschłyby zupełnie…

    • o kwiatki dba właśnie ta koleżanka, pewnie by się dopatrzyła 🙂 … ale naprawdę nie mogłam sobie znaleźć miejsca… czy to już uzależnienie?

  5. Nie wiem :)))) Ale ja się wnerwiłam, kiedy internetu nie miałam w pokoju :))) Nieco mi przeszło, kiedy okazało się, ze na schodach w ostateczności jest. To już chyba też jest uzależnienie :)))

    • powiem Ci, że jak szukałam miejsca na Mazurach to też patrzyłam na dostępność internetu :)) nie ma się co oszukiwać, jednak jest…

  6. Thunderstorm permalink

    Taaa… Jak to człowiek w dzisiejszych czasach bez komputera żyć nie może… Straszne :))) Dobrze, że wrócił 🙂

    • oj, nawet nie wiesz jak dobrze…. już miałam lecieć do biblioteki po jakąś Chmielewską 🙂 albo wziąć swojego laptka … tylko nie wiem czy chciałby z naszą „służbową” siecią współpracować….

      • Thunderstorm permalink

        Przypuszczalnie wymagałby jakiejś konfiguracji :), bo jak coś się uprze, że nie będzie działać, to nie ma mocnych.

        • tak mi się też wydaje, że bez wizyty komputerowca by się nie obyło 🙂 szkoda zachodu…

  7. Służbowego komputerka już nie posiadam ale ból rozumiem i to jeszcze jak!
    Na szczęście reanimacja sprzętu się powiodła i jesteś.Serdeczności przesyłam

    • tak, pan informatyk na tę chwilę się spisał, choć powiedział, że komp niedługo może kwalifikować się do wymiany… szefostwo słyszało więc chyba zadziała 🙂 … pozdrawiam …

  8. A mój mógłby się kiedyś popsuć, ale póki co nie chce… A mi się strasznie dzisiaj pracować nie chce. Obudziłam się w nocy „po coś” i gadałam jak potłuczona, między innymi o tym, że jutro (dzisiaj) nie jest sobota, a mogłaby być, ale nie jest. Potem chciałam iść coś jeść, pić, ale mąż kazał mi iść spać, bo wg niego bredzę :)))) Była 2-ga w nocy 🙂

    • no to miałaś niezły odjazd… na początku myślałam, że się czymś wczoraj niepotrzebnie nakręciłaś, ale potem przeczytałam Twój post i moja idea upadła… chyba, że zmiana fryzury tak Cię pobudziła?… miłego dzionka 🙂

      • nie, po prostu wyrwałam się ze snu, nie wiem czym, możliwe, że młody się kręcił, czy coś. Nie wiem. Jestem z tych, dla których sen to świętość. Jak byłam mała to uprawiałam nocne gadanie, na szczęście nie łaziłam, jak mój brat 🙂

        • mnie, gadanie na śpiąco z otwartymi oczami, zdarzyło się ze dwa razy w życiu, po bardzo męczącym dniu … ale ja wtedy autentycznie spałam, choć chodziłam i mówiłam 🙂 tak mi opowiadali…

        • No a w moim wykonaniu to był standard. Gadałam jak najęta. Ponoć kiedyś siostra przyłapała mnie na nuceniu. Próbowała szturchać, trącać i nic. To mi wsadziła twarz w poduszkę, bo ponoć nie robiłam tego szeptem. Po wetknięciu twarzy w poduchę podobno coś pomamrotałam tonem oburzonym, przekręciłam się na drugi bok i poszłam spać 🙂 Już milcząco.

        • na wkurzające zachowanie – radykalne metody 🙂 a pamiętasz o tym rano?.. bo ja nie pamiętałam…

        • Tygrys1012 permalink

          No coś Ty! Nic a nic! 🙂 Słynna była moja dyskusja z jakimś wujkiem o narzędziach, coś o młotkach i śrubokrętach bredziłam, i to całkiem wyraźnie i rzeczowo podeszłam ponoć do tematu 🙂

        • bo w snach, jak zauważyłam po sobie, to wiedzę rozległą posiadamy… ja to i językami obcymi we śnie nawet władam … i to perfect 🙂 … tylko, że jak się budzę, to mi ta wiedza zanika 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: