Skip to content

jeszcze chwila a zacznę gryźć…

2 lipca 2012

dżizas!!!… co za koszmarna pogoda… wczoraj prawie 40* w cieniu…, w nocy burze i ulewy a teraz… duchota i pochmurno… i jeszcze, na dodatek, Frytkę głowa boli… przy czym „boli” to jest daleko posunięty eufemizm, bo się jednak, pomimo tego,   z kulturą Frytka postanowiła zachować…  weekend, a szczególnie niedziela, bardzo intensywnie się na życiu Frytki odbił…  wybrała się wczoraj Frytka z Mężem do ogródka… piwnego jak coś…  żeby ktoś nie pomyślał, że się Frytce przy niedzieli, w takim upale, pielić na ten przykład chwasty zachciało…. tym bardziej, że ogródka własnego Frytka nie posiada, a trawnik przed blokiem to jednak nie to samo… a więc… siedziało się fajnie… sączyło się zimne piwko w soczkiem też fajnie… i, w życiu by Frytka nie pomyślała, że  DWA  piwa tak na Frytkę  wpłyną … na pewno jakieś siły nieczyste maczały w tym swoje niecne macki … oraz dodatkowo zapewne upał i to co kobiety lubią najbardziej, a dostają  od życia w pakiecie co miesiąc… tak czy inaczej, to piwo tak Frytkę ścięło, że po dotarciu do domu i zaserwowaniu rodzinie, przy bardzo dużej pomocy Męża, obiadu, walnęła się Frytka na łóżko… z wirującymi w głowie szarymi komórkami… i sił nabierała, tudzież wirowanie uspokoić pragnęła… pod wieczór się to się udało… ale żeby zbyt pięknie nie było, odezwało się we Frytce ogromne pragnienie… i nie było to pragnienie wygrania w lotto (choć ostatnio właśnie w mieście Frytki padła kumulacyjna wygrana…) … ani zdobycia jakieś wiedzy niezbędnej w jakimś temacie… ani nawet pragnienie wyjazdu nad ciepłe błękitne morza… to było bardzo prozaiczne, choć w tym momencie przysparzające Frytce wiele cierpienia, pragnienie wlania w siebie kilku litrów (!) cudownie zimnej coli… pragnienie było tak silne, że nie patrząc na wciąż (mimo wieczornej pory…) lejący się z nieba żar, Frytka Męża do sklepu wyciągnęła…  i pragnienie zostało zaspokojone… jeeezuuu, jak ulga… wraz z tym życie we Frytkę wróciło…  i  mogła wtedy ze spokojem oddać się kibicowaniu w ostatnim meczu euro… wygrali ci co mieli wygrać…  według Frytki… wydawało się, że już nic nie zakłóci dobrego nastroju… pomija Frytka fakt, że w planach nocnych był wyjazd Męża w trasę… a wiadomo, że jak Mąż w nocy wyjeżdża, to Frytkę czeka nocna przerwa w spaniu… no trza przecież chłopa wyprawić… prowiant na drogę zapakować, bo sam to połowę zostawi… nic to… na to była Frytka psychicznie przygotowana… ale na to co się dalej działo już nie… godz. 1.00 w nocy, Mąż przez Frytkę poganiany w końcu wybył… Frytka szczęśliwa do łóżka wróciła, licząc na odpoczynek zasłużony … 1.30 łup… i po odpoczynku…. burza się straszliwa rozpętała i o spaniu mowy nie było…  obchód po mieszkaniu, po ciemku, żeby śpiących (?) nie budzić, Frytka uczyniła, okna zamykając… potem patrzyła na wzory z błyskawic i  na sen czekała… długo nie nadchodził… w związku z tym, choć w końcu usnęła, to i tak rano wściekła i z bólem głowy Frytka wstała…  w pracy też, jak na złość, luzu nie ma… klienci, sami jacyś tacy, ma Frytka wrażenie, mało rozgarnięci… każdą informacje trzeba im po kilka razy powtarzać, co zaczyna Frytkę do lekkiego wkurw…, sorki kulturalnie miało być, szału doprowadzać…  jedyne dobre wiadomości, jak na razie, bo dzień jeszcze wszak się nie kończy, to takie, że:

po pierwsze primo – dodzwoniła się wreszcie Frytka do sprzedawcy butów i dowiedziała się, że jutro buty zostaną odesłane, podobno  NAPRAWIONE !!!

po drugie primo – umówiła się Frytka do fryzjerki, a to jak wiadomo, może kobiecie nastrój poprawić… (choć może też zepsuć….)

trzymajmy się jednak tej optymistycznej wersji…

Reklamy

From → Uncategorized

51 komentarzy
  1. W sprawie bólu głowy się z Tobą solidaryzuję, choć przecież nic w siebie nie wlewałam!
    Duszno u nas jak smok, Gżegżółka oryczały tak,ze w chacie sajgon, bo na nic nie mam czasu:(
    Buty wracają, to kiedy przybywasz???

    • witaj współtowarzyszko 🙂 myślałam wstępnie o 21-22 lipca… co Ty na to?… a na dziś to cierpliwości życzę, zarówno Tobie jak i sobie 🙂

  2. Klarka Mrozek permalink

    na piechotę do Miśki? omaryjobosko!!

    • a co!!! … a jak!!!!… znaczy się, z dworca chyba, mam nadzieję 🙂 … pozdrawiam 🙂

      • Już się nie mogę doczekać:):) Pieszo z dworca byś chciała??? Jakieś 14km 😉 HEhe

        • myślisz, że nie dam rady??? … chyba jednak nie 🙂

        • Jak się uprzesz!;) Po drodze pokażę mnóstwo ciekawostek!o 4 rano będzie mały ruch:)

        • ok, będzie już widno to możemy zwiedzać :)… ale ten termin to na razie tak wstępnie, dobrze? bo jeszcze nie wiem co z moim chłopem, czy będzie w kraju czy nie… a Sołysowi pasuje, jak coś? … buźka

        • Pasuje, pasuje! Nawet jeśli będzie jakiś mecz to na pewno nie
          dwa dni 🙂 Ale się cieszę;))aaaa… dlaczego mam teraz
          niebieski znaczek, skoro miałam piękny różowy ?;)

        • łoo matkooo, nie wiem wcale a wcale … tu się wszystko samo
          zmienia 🙂 Miśka, a Twoja młodsza córa to w jakim wieku
          jest?

        • A normalnie 15 za chwilkę;)

        • a to rok starsza od mojego
          Młodego 🙂

  3. Akular permalink

    A może ci klienci, tak samo po dwóch piwach z sokiem, albo w ogóle wczorajsi, co?
    A wymiany obuwia gratuluję, gdyż jak wyczytałam w poprzednim poście, mimo kilku par posiadanych przez Frytkę na stanie, bez tych konkretnych, co to je przyślą naprawione, to Frytka nie ma w czym pomykać;-)))

    • otóż tak właśnie moja droga… i nawet zakupienie wczoraj jeszcze jednej pary butów (przed wypiciem piwka…) tej rozpaczliwej sytuacji nie zmieniło 🙂 …. a klienci – szkoda gadać… miłego dnia 🙂

  4. Mogę podać Frytce łapkę w sprawie głowy (lekko pobolewa) i tego tam upierdliwego co miesięcznego, przy czym obstaję, że przy TAKICH upałach powinien nas nasz organizm zwolnić z obowiązku (ale nie radykalnie, że tak od razu na 9 miesięcy minimum!!! żeby nie było). A burza to niby u nas była w nocy. Niby – bo padało krótko, grzmiało krótko, stanowczo za krótko. I do rana ani śladu nie zostało 😦

  5. I mogę dodać od siebie, że picie piwa w upalny dzień stanowczo nie popłaca. Zdarzyło mi się popełnić ten błąd raz w życiu, łączyłam bowiem sączenie zimnego piwa z opalaniem nóg. Nogom ani głowie nie wyszło to na zdrowie. Nogom – bo się dziwnie uginały i były siakieś miętkie, a głowa to mnie … nie będę się wyrażać, więc się podobnie jak Frytka posłużę określeniem „bolała”. Nigdy więcej w życiu tego błędu nie popełniłam 🙂 Nauka w las nie poszła.

    • ja od tej pory, picie piwka (czy innego alkoholu, bo podejrzewam, że nie ma to większego znaczenia…) w takiej temperaturze i w takim „stanie”, też wszystkim paniom odradzam, bo faceci to inny gatunek homo sapiensa są 🙂 … na kaca, bo należy jednak nazwać rzecz po imieniu, mnie zimna cola pomogła… ale na głowie i żołądku to jeszcze mi dziś ciężko 🙂 a panująca za oknem duchota, nastroju nie poprawia… zastanawiam się czy mam siłę iść do tego fryzjera…

  6. Niech ja pomyślę, co w tej temperaturze nie jest takie łatwe…
    My z tego samego miasta? Bo u mnie też burza spektakularna była, aczkolwiek nie wiem, o której, bo w nocy nie jestem w stanie wykonać żadnej czynności, ze spojrzeniem na zegarek włącznie. Waliło fajnie, chyba w mój parapet – i nareszcie wpadła odrobina normalnego powietrza. Jednakowoż (i wszelakoż!) nigdy, przenigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy zamknięcie okien!! Jeden, jedyny dopływ tlenu i ludzkiej temperatury przez chwilę i zamykać okno?! NIGDY!!!! Leżałam jak rozgwiazda, bez kołdry i poduszki, i właściwie niczego – i pierwszy raz od wieków czułam się cudownie… Rano mi przeszło, bo oczywiście obudziłam sie ugotowana, spocona, z bólem gowy i mdłościami. Oto reakcja mojego organizmu na te gówniane temperatury.

    • Ale nie uważasz, że ta burza za krótka była? Normalnie przygotowania poczyniłam, usuwając z balkonu wszelkie ruchome przedmioty, jak np. odpadające płytki, czy mopa i kuka wodna, popadało z 10-15 minut, pogrzmiało, ale nad baranówką, u mnie tylko zahaczyło. I tyle było z tej „szumnej” burzy 😦 Ja się przynajmniej godziny albo i dwóch spodziewałam!

    • napisałam „pozamykałam” w sensie z „otwartego na oścież” na „uchylone”… mimo wszystko też nie zamknęłabym na „całkiem”, bo pomimo ulewy i tak było duszno… u nas ta burza jednak trochę trwała i deszcz nieźle walił w parapety, co moim dzieciom nie przeszkadzało smacznie spać… eh, nie ma sprawiedliwości na tym świecie 🙂

      • Mnie nie deszcz, ale pioruny w te parapety waliły :)))

        • a nie bałaś się, że Ci któryś do domu wskoczy i po mieszkaniu zacznie buszować? 🙂

        • Nie. Jest mi to najdoskonalej obojętne, gdy śpię :))

        • u mnie sen, jak to mówią: „jak u zająca pod miedzą”… czujna jestem, że hej… strasznie męczące to jest 🙂 Mąż się parę przekonał… pamiętam na ten przykład, jak parę lat temu, chciał się w nocy wymknąć na piwko … namęczył się chłopina, zaszedł do drzwi sypialki i…. musiał wrócić 🙂 … więcej nie próbował…

        • No to do mnie można strzelać z kolubrybryny szwedzkiej. Bezskutecznie. Mam taki deficyt snu w organiźmie, że musiałabym chyba przez rok odsypiać, żeby się obudzić samoczynnie o jakiejś pogańskiej porze.

        • raaaanyyy… a ja, dzień w dzień 5.29 – 5.30 pobudka…
          co nie znaczy, że chce mi się wstać
          co to, to nie… ale nie śpię i to mnie wkurza,
          taki budzik biologiczny, w mordę jeża 🙂
          ale za to same dobre pomysły mi wtedy do
          głowy przychodzą.. właściwie to najlepsze 🙂 …

        • Niestety, ja też dzień w dzień pobudka o 5.00 – BUDZIKOM ŚMIEEEEEEERĆ!!! Za to w dzień wolny od pracy mój organizm nadrabia. Samoczynnie budzi się tak około 12.00, choć bywało i o 14.00 przy dużym wycieńczeniu.

        • a ja się budzę światek, piątek czy niedziela 😦
          żadne budziki nie są mi potrzebne…

        • Wolne żarty…

  7. Fryzjer i buty , to brzmi pocieszająco 🙂
    Ale żeby 2 piwa tak podziałały to nie wierzę, to z upału na pewno…

    • też tak obstawiam, upał i natura 🙂 … fryzjerkę już mam za sobą, właśnie wróciłam… efekt jest całkiem niezły choć spodziewanego szału nie ma… może się czepiam, bo cały czas się źle czuję… ściskam …

  8. O jejku, ale się uśmiałam. Wesoło i na luzie. Wiesz co? U mnie to samo, lecz chłopa (na szczęście) nie mam to i wyspałam się deko. Duchota jak u Ciebie. Pomimo burzy i tych pierońskich błyskawic miało być miło, ale cóż z tego! Parno, duszno i łeb boli. Nie daj się. Masz się z czego radować: buty zrobione a i fryzjer chyba się sprawdził, prawda? Pozdrawiam:-)

    • witam Mayu 🙂 … buty to się dopiero okaże czy zrobione, jakoś na razie się nie nakręcam, po tym jak mi nie odpowiadali… fryzjer może być, tylko farbowanie mnie czeka, bo się po obcięciu „szron” objawił…. a szron to ja lubię u męskich brunetów a nie u siebie:) a propos, z tym chłopem u Ciebie… to czemu „na szczęście” jeśli można zapytać?… pozdrawiam i zapraszam częściej 🙂

  9. I tak czynić będę:-)), to znaczy zaglądać i komentować:-) bo miło u Ciebie, a ja lubię na wesoło i czasem na… nudno:-)). Fryzjer, szron… oho, jak u mnie, tylko tego szronu deko za dużo, ale sama sobie farbuję. Buty, jeśli nie naprawione to zadeptaj ich mocno i raz jeszcze wyślij. Niech się wypchają nimi. Z chłopem na (nie) szczęście? A wiesz, już mi zbrzydły te wszystkie „palące” sprawy łóżkowe:-)) i czas odpocząć. Pytaj o wszystko, będzie raźniej nam obu. A jakże:-)).

    • ja swój szron też sama farbuję 🙂 cieszę się, że do mnie zajrzałaś… ogólnie fajne towarzystwo tu ślad zostawia więc … im nas więcej tym weselej 🙂 pozdrawiam serdecznie…

      • a fakt! żadnych trolli, same asy:)

        • bo trolle to w spamie lądują … i, niestety, dobrzy czasami też…

        • a wiesz,że ja u niektórych właśnie w spamie lądowałam??? A ja ta dobra raczej, a nie troll :))

        • no wiem, bo u mnie tez… zupełnie nie wiem dlaczego 🙂 miłego dnia…

  10. Frytka na bańce ;o))) Przepraszam, nie mogłam sie oprzeć ;o))))))

  11. Frytka, dzisiaj to chyba ja zacznę gryźć. Cała się przetapiam…Miłego dnia:-)

  12. Dzięki bardzo, Frytka:-). No to coś mnie ominęło chyba. Wczoraj było jakoś jakoś, ale dzisiaj? Świat się kończy czy co? Ciebie też pzdrawiam.

    • u nas dziś pogodowo ogólnie jakby trochę lepiej to i samopoczucie inne 🙂 … trzymaj się …

  13. Oj, tak.Ból głowy okropny a piwka nawet nie powąchałam. Żar z nieba się leje, masakra. Super, że z tymi butami się udało bo piękne są.Serdeczności.

    • Haniu, czy się udało to się dopiero okaże jak /jeśli przyjdą 🙂 … uwierzę jak zobaczę 🙂 … miłego dnia …

  14. Frytka… trzymałam się ściany, he he i prysznica. Miałam wielką ochotę na piwko, ale jakoś mi się odwidziało;-). Nareszcie insze powietrze jest, bo popadało jak talala i żyć się chce od nowa… hura!

    • ja z piwkiem się na razie wstrzymam, teraz na tapecie woda mineralna, w dużych ilościach 🙂 u mnie właśnie w tej chwili (20.33) burza… błyskawice i grzmoty szaleją… deszcz pięknie pada, ale powietrze, póki co, bez zmian, tzn, gorąco …spokojnej nocy…

  15. Spokojnej nocy:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: