Skip to content

ja cież nie pierdzielę….

11 lipca 2012

jest godzina 19.35 a Frytka po raz pierwszy włączyła dziś komputer !!!!! ….  prywatnie oczywiście (praca się nie liczy…)…  i on jeszcze się oczywiście, właśnie w tym momencie,  musiał uaktualnić… zaczął wgrywać pierdylion aktualizacji…  potem konfigurować wszystkie systemy… no jak na złość normalnie… a Frytka z obłędem w oczach (bo za chwilę znowu ktoś przeszkodzi…) czekała aż skończy… no wreszcie…

ludzie… manie na stanie (się Frytce rymło niechcący…) Praktykantki i Męża dobre nie jest… przynajmniej dla Frytki…  na nic nie ma Frytka czasu… ani w pracy, ani w domu…

pierwsze dni z Praktykantką upływają Frytce pod znakiem wzmożonej czujności… nie dość, że musi swoją pracę wykonywać (której się właśnie zrobiło w nadmiarze, się Frytka od klawiatury nie odrywa…) to jeszcze trzeba kontrolować co robi dziewczyna…  i myślicie, że kserowanie i pieczętowanie dokumentów to nic trudnego?… Frytka też tak myślała, ba, nawet wiedziała to z własnego doświadczenia… a jednak… po tym, jak kilka razy Praktykantka postawiła nie te pieczęcie, nie na tych dokumentach, Frytka woli dmuchać na zimne… więc teraz zamiast, w wolnych chwilach, serfować sobie po internecie… czytać zaprzyjaźnione blogi, to… musi Frytka obserwować i zwracać uwagę dziewczynie… wierzcie, że szybciej byłoby to samemu zrobić… ale cóż, ma się dziewczyna szkolić to się szkoli… a Frytka czytanie blogów i inne przyjemności odkłada na, nieokreślone, później …. jak szefowa nie da premii wakacyjnej za to wszystko, to….  oczywiście nic Frytka nie zrobi ale postraszyć może…

w domu też nie lepiej… Mąż wpadł… znaczy się do domu wpadł… na TRZY  dni… dezorganizacja totalna… a to potrzebuje tego, a to tamto mu zrób… a to chodźmy tam… a to pojedźmy tu… no żesz ku*** mać… taaaa…. co chwilę Frytka sobie w myślach powtarza: „kochasz go… kochasz go”… i jeszcze „niedługo pojedzie… niedługo pojedzie….” jutro rano wyjeżdża i to tylko jeszcze powstrzymuje Frytkę przed pierd***** wszystkim o podłogę…

teraz ma wreszcie Frytka trochę luzu i spokoju bo:

po pierwsze primo – Praktykantka jest u siebie.. zresztą, mało ważne, gdzie jest… ważne, że nie z Frytką…

po drugie primo – Mąż wyszedł na chwilę spotkać się z kolegą…

wreszcie można usiąść… poczytać… pokomentować… jak miło… do tyłu Frytka jest ze wszystkimi wiadomościami ze znajomej blogosfery… czas nadrobić zaległości…

i po spokoju… właśnie Teściowa przylazła doopę zawracać… i klepie Frytce o pomidorach na działce… czy Frytka wygląda na ogrodnika, w mordę jeża?… kiwa Frytka głową (że niby słucha z zaciekawieniem…) a jednocześnie pisze…. może zaraz pójdzie… na pocieszenie myśli sobie Frytka, że Teściowa też jutro wyjeżdża… na parę dni do rodziny… i krzyżyk na drogę…

no i takie to ciężkie czasy, jak widać, na Frytkę przyszły… wróci Frytka do życia na dobre, jak się Praktykantka bardziej wyszkoli… a Mąż wyjedzie…

Reklamy

From → Uncategorized

12 komentarzy
  1. Oj żebyś wiedziała ile razy ja sobie myślę „kocham go albo on jest ojcem moich dzieci” :))
    Oczywiście myśląc o Sołtysie, hihi;)

    • jeszcze dziś rano musiałam sobie to powtarzać, przy pakowaniu… raniutko poleciałam specjalnie do sklepu, żeby świeży chlebek kupić… kanapeczki na drogę naszykować… a on do mnie, że nie chce… o żesz ty w mordę… dobraaa, tylko spokojnie… teraz już pojechał a ja mam chwile przed pracą na kompa (8.11) 🙂 miłego dnia….

  2. :-)))
    O matko … uśmiałam się z Twojego nieszczęścia…
    Nie możesz pisać normalnie ??
    Jak ja lubię Ciebie czytać…:-)))

  3. częste powtarzanie powoduje wiarę w to, co sie powtarza :)))) Masz szansę kochać Go bezgranicznie :)))
    A praktykantka… kiedyś się przecież nauczy używać stempla.. może lepiej wysłać ją na pocztę?

    • wiesz, że na poczcie byłoby chyba bezpieczniej? 🙂 u nas się jednak mocno urzędowe papiery tworzy (notariusz)… wróciłaś już z wyjazdu?… zadowolona?… miłego dzionka…

  4. oj, ubawiłam się, dobry początek dnia w ciężkim tygodniu 🙂 pozdrawiam

    • oj taaak… mąż wyjechał, teściowa wyjeżdża… praktykantkę się w końcu wyuczy….żyć nie umierać… 🙂 miłego dnia również życzę…

      • Ty mi na razie życz, abym nie zasnęła z głową na stole 😉 bo ostatnio nawet kawa i litry coli nie pomagają (zwietrzała mi czy jaka inna cholera?). Chyba organizm domaga się urlopu….

  5. alana permalink

    Ale jak już Praktykantkę wyćwiczysz, to będziesz miała luzik:)
    Mój na szczęście nie jest kanapkowy… O 4 rano to ja śpię:) A on już w drodze… Jutro zjemy wspólne śniadanie. Pa!

    • mój też średnio kanapkowy jest, ale do tej pory brał… ja z Mężem zjem „coś” za jakiś tydzień… plus – minus parę dni 🙂 … a Praktykantka dziś już lepiej czyli, że ogólnie idzie ku dobremu… ja chatę mam wolną więc się pewnie zaraz wezmę za porządki.. miłego popołudnia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: