Skip to content

jak Frytka podróż w nieznane * odbyła – część pierwsza….

24 lipca 2012

* do Miśki

Rozdział I – przed….

blogowa znajomość Frytki z Miśką zaczęła się od upartości Miśki… się dziewczyna zawzięła i przeczytała całe archiwum starego bloga Frytki… jak przeczytała to wrzuciła kilka zbiorczych komentarzy ale namiaru na się nie podała…  ile się Frytka musiała naprosić, nabłagać… w końcu się zgodziła… z blogowych wpisów i komentarzy wnikało, że całkiem zbliżone do się charakterki obie mają… kiedyś rzuciła Frytka w eter, że Mąż w tamtych kierunkach (czyli zamieszkania Miśki…) jeździ… na odzew nie trzeba  było długo czekać… zaproszenie zostało oficjalnie wystosowane.. (no dobra, trochę się Frytka sama wprosiła…)… teraz trzeba było termin uzgodnić … i się zaczęło… droga do Miśki okazała się był kręta i wyboista ( i to nie tylko w przenośni…) … najpierw okazało się, że Mężowi trasy zmienili (normalnie jakby ktoś na złość chciał zrobić…) i transportu innego trza było szukać… no to od czego internet … okazało się, że do wyboru jest …. tylko autobus… na dodatek odchodzi o 22.25 i jest na miejscu 3.54 (!)… pora, dla niektórych, nieludzka… już Frytka widziała w myślach jak o porannej szarudze przedziera się pieszo przez wrogie (zapewne..) miasto, targając na plechach „malutką” torbę, w której same niezbędne rzeczy, potrzebne na półtora dnia zapakowała, szukając adresu docelowego… jednak  okazało się, że mąż Miśki, Sołtysem zwany, zgodził się Frytkę z dworca odebrać i do miejsca przeznaczenia dostarczyć… nie wie Frytka co mu Miśka za to obiecała zrobić, albo wręcz przeciwnie, czym zagroziła, że nie zrobi… ważne, że Frytka miała odbiór zapewniony… kolejnym krokiem ustalenie terminu było… już prawie wszystko dogadane było… ale, jak wiadomo, prawie robi wielką różnicę…. się Frytka w pewnym momencie wielką matczyną miłością i wiedzą okazała, bo w całym zaaferowaniu wyjazdem, zapomniała, że spora część jej rodziny (Mąż, Starszy i Młody…) w terminie podanym przez Frytkę, święta swoje posiada… „oj tam, oj tam” – jak mawiał klasyk… rodzina została przekonana, że do świętowania obecność Frytki nie jest tak bezwzględnie obecna… przecież święta moją co roku … ok. termin ustalony, Sołtys ugadany, no to „jadziem”… dzień przed wyjazdem się Frytka dowiedziała, że brat jej jedyny rodzony do kraju ojczystego z zagranicy przyjeżdża i się do niej w odwiedziny wybiera…. no masz… znów wszystkie ustalenia wzięły w łep… i tu Mąż Frytki stanął na wysokości zadania (czasami mu wychodzi, to stawanie…) i powiedział, że skoro tak, to on, jak rodzinka szanowna wyjedzie, zawiezie Frytkę samochodem na miejsce…. hurra… znowu gorące łącza z Miśką, propozycja przyjęta z zachwytem (tak mówiła…)… no to czekamy do niedzieli… w sobotę wieczorem Frytka spakowana…. z sercem spokojnym spać się położyła… z błogą świadomością, że się autobusem tłuc nie będzie, że się Sołtys o 3.00 w nocy zrywać nie będzie musiał,  zasnęła… tak gdzieś o z góry ustalonej porze czyli o 5.30 (wiadomo budzik biologiczny…) Frytce jakaś myśl nieznośna i natrętna po głowie chodzić zaczęła… analizę Frytka myślową podjęła (choć o tej porze to jednak ciężko jest…) i…. o jezusiczku kochanieńki…. prawda straszna i porażająca, jak grom z jasnego nieba, we Frytkę uderzyła… toż Frytka piżamy nie ma… i, jakkolwiek błahy innym ten brak wydawać by się mógł, to jednak biorąc po uwagę, że jednak do  OBCYCH  ludzi Frytka jechać miała, że z  OBCYM  facetem w jednym mieszkaniu spać miała, już tak wesoło nie było… oczywiście, żeby nie było, jakieś piżamy Frytka posiada ale… po pierwsze primo: przykusa seksowna koszulka mogłaby nie przypaść do gustu Miśce (a urazić gospodyni od razu na pierwszym spotkaniu by Frytka  nie chciała…)… po drugie primo: „lekko” powyciągane, powypychane spodnie i bluzeczka też dobrego wrażenia na gospodarzach raczej by nie zrobiły… cóż było robić… jako, że u Frytki w niedzielę tak zwany bazar się odbywa, mus było śpiącą rodzinkę zostawić i myknąć coś zakupić, żeby bogu ducha winnych ludzi nie straszyć…  no oczywiście jak już Frytka na ten bazarek pobiegła to, oprócz piżamki, nabyła jeszcze spodenki, bluzeczkę i inne takie tam drobiazgi… no skoro już okazja była, ale to historia na inną opowieść … wróćmy do tematu… kiedy już brat z rodzinką w drogę wyprawiony został  (tu trzeba przyznać, że dość szybko się z tym Frytka uporała…) i załatwiona została sprawa „parasolki”, w trasę Frytka przez Męża powieziona została…. drogą upłynęła nawet szybko, z mały postojem na tzw. „5 minut” (kto wie ten się śmieje….)… po około 4 godzinach, i ostatnim mocno krętym i wyboistym odcinku,  oczom ukazał się cel podróży….

CDN…..

Reklamy

From → Uncategorized

32 komentarze
  1. Matko cudowna… Za te herezje spłonąć na stosie powinnaś!
    Po pierwsze, 3.54 to środek nocy i pora DLA WSZYSTKICH nieludzka (nawet jeśli się komuś wydaje, że niekoniecznie), a nie tylko dla niektórych!
    Po drugie, jak można w odniesieniu do śródnocnej godziny użyć przymiotnika „poranny”?!
    Po trzecie – „budzik biologiczny” w połowie nocy to nie żaden budzik, tylko PATOLOGIA!!
    O czym donoszę wyczerpana fizycznie, ponieważ francowaty budzik zdarł mnie o 7.00 do lekarza (bandyci, jakby nie mogli przyjmować w dzień!!!).

    • po pierwsze – nie dla wszystkich (patrz niżej babcia Tygrysa 🙂 )
      po drugie – po trzeciej to już poranny
      po trzecie – też uważam, że to patologia ale nie mam wpływu na zmiany
      po czwarte – witam serdecznie po powrocie 🙂
      PS. a 7.00 to już dzień (i przy tym będę się upierać 🙂 )

      • W życiu się nie zgodzę z „porannym” o trzeciej i z dniem o 7.00!!!

        • trudno, ja twardo obstaję przy swoim 🙂 …

        • A mój organizm i tak swoje wie, więc jesteś bez szans na jakiekolwiek przekonywanie 🙂

        • więc sugerujesz, że powinnam się poddać?… hmm, nie do końca leży to w mojej naturze 🙂

        • W mojej też nie, zatem sytuacja jest patowa!

        • w takim razie będziemy dyskutować na tematy nie związane z porami dnia i nocy 🙂

  2. Zapowiada się całkiem ciekawie. Trochę Frytkę poznałam i nie jest to na pewno koniec sensacyjnego wątku. Serdeczności!

  3. Ty weź sobie ten budzik biologiczny nakręć…. Bo wstawiać świątek, piątek czy niedziela o 5.30, to jest albo zboczenie, albo starość 😛 moja 80-letnia babcia tak ma 😉 No i czekam na ciąg dalszy. Coraz więcej tych spotkań widzę 🙂

    • żeby to się tak dało nakręcić… w niedzielę nie wstaję, leżę i telewizję oglądam 🙂 a ciąg dalszy – jutro (chyba…)

    • Dziwne. Moja babcia im starsza, tym lesze ma spanie. Aktualnie ma 88 lat, śpi do 9.30, w ciągu dnia ucina sobie drzemkę, a potem znowu w nocy śpi jak niemowlę. Mit o starości i niespaniu obalony!

      • no to może chociaż na starość się wyśpię 🙂

        • Nie chciałabym krakać, ale… jeśli u Ciebie już wystąpiła patologia, to chyba się to nie odwróci. Na starość się ludziom pogłębia to, co już mają…

        • jak to dobrze, że na Was można zawsze liczyć… potraficie pocieszyć 🙂

        • O, tak. Zawsze możesz na mnie liczyć w tej materii :)))

        • zauważyłam 🙂

  4. No no… ciekawi mnie jak piżamka Frytki prezentowała się na Frytce u Miśki…

    • co do piżamki – zdjęć nie będzie… chyba nie, bo nie przypominam sobie takich (a było dużo…)

      • o ja pitolę!!! mamy tyle zdjęć – Frytka z Sołtysem na spacerze, Frytka z Soltysem na kanapie…hmmm, dobrze, że KTOŚ te zdjęcia robił!!!;)

        • no toż mówię przecież, że zdjęć dużo ale nie w piżamie 🙂 a poza tym, więcej Grzegżółką jest…

  5. 1.jakie proszenie!??No bez przesady;) Napisałaś tylko JEDEN post pt Miśka, odezwij się;)
    2.Frytka ma wszczepiony jakiś agregat – to wszystko na temat spania, wstawania, chodzenia bez odpoczynku na wysokich obcasach!
    3 Piżamka normalnie – „patrz na mnie i …daj buzi w czółko” 😉
    4.A jak chodzi o 5 minut to Sołtys marudzi,że to i tak więcej, niż on ma ostatnio -kto domyślny ten wie;)

    • 1.jeden post wprost imiennie do Ciebie to mało????
      2.bo ja czasami jak nakręcona jestem, a czasami starość dopada… u Was dobry czas miałam, wiadomo w dobrym towarzystwie – dobry humor 🙂
      3. piżamka elegancka, z kokardką 🙂
      4. to mieliście wolną nockę (beze mnie…) i nic?

  6. Thunderstorm permalink

    Widzę, że się towarzystwo zaczyna spotykać w realu :)…. A tak w ogóle to 3.45, to dla mnie dopiero początek nocy, a dzień mi się zaczyna około wczesnego popołudnia (14.00)- tak mi po ciąży zostało :))) Czekam też na ciąg dalszy,bo się ciekawie zapowiada 🙂

    • ciąg dalszy niebawem nastąpi 🙂 a pory życia masz ciekawe… a co na to rodzina?

      • Thunderstorm permalink

        A rodzina na to „nic”, bo ja za punkt honoru sobie wzięłam, że skoro dziecko obsługiwać od rana muszę, czy mi się to podoba czy nie, to wstaję i sobie cierpię. Ale plus tego jest taki, że jeżeli do południa załatwię wszystko to, czego nie lubię, to po południu nawet za bardzo o tym nie pamiętam i jest mi z tym bardzo dobrze 🙂 Do południa z reguły jestem średnio przytomna :)))

        • taaa… prawdziwa kobieta, jak obowiązek to obowiązek, żadnej leserki … my takie som 🙂

  7. Oooo na wycieczkę Frytka pojechała, ależ trudności były ??! :-)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: