Skip to content

to ma być urlop?…

14 sierpnia 2012

wtorek, przedostatni dzień urlopu Frytki na Mazurach, godzina 6.40 (wiadomo, budzik biologiczny- urlop nie urlop, on działa…)… rzut okiem za okno… ku*** mać… kolejny dzień bez słońca… wiatr i deszcz… w czasie zaplanowanych 10 dni 2 (dwa!) razy była słoneczna pogoda… pierwszego i drugiego dnia… pierwszego przywitały Frytkę: piękne słońce i ok. 30* upał… cieszyła się Frytka jak, przysłowiowe, prosię w (nomen omen) deszcz… i zamiast wykorzystać tę pogodę do ostatniego słonecznego promyczka (to znaczy zalec na plaży i nie dać się z niej ściągnąć do wieczora…)  to, licząc na kolejne takie dni, Frytka okolicę poznawała… tak jakby nie można było zrobić tego później… drugiego dnia, na początku też  świeciło słoneczko…. więc rodzinka, niespiesznie, zjadła śniadanko przez Frytkę przygotowane, później na zakupy się jeszcze wybrali (bo przybyła tu Frytka w niedzielę i teraz jakoweś zapasy zrobić by trza…) i dopiero, koło południa, na plażę (prywatną, a co!..) Frytka poszła… taaa… pobyła na niej może ok. godzinki… i spadł pierwszy deszcz… nie padał co prawda długo i potem znów wyszło słońce, ale …. to już nie było to…  takie opady powtarzały się już do wieczora, choć wciąż było ciepło… wtedy to Frytka słynną wycieczkę odbyła, ha ha… kolejne dni były coraz gorsze… deszcz padał coraz częściej i coraz dłużej a temperatura spadała w dół…   wykorzystywała to Frytka na zwiedzanie, m.in. Twierdza Boyen w Giżycku (jakoś specjalnie Frytka nie poleca…) czy Wilczy Szaniec w Gierłoży (skąd, pod koniec na szczęście zwiedzania,  wygonił Frytkę z rodzinką ulewny deszcz…)… były jeszcze lokalne atrakcje jak widokowa Wieża Ciśnień, z pięknym widokiem na panoramę miasta (którego oczywiście, ze swoim lękiem  wysokości, nie mogła Frytka w pełni ocenić…) albo pływanie łódką po kanale i jeziorach… panowie nawet zakupili sobie wędkę i ryby w , tak zwanym międzyczasie, łowili… ale to wszystko nie poprawiało do końca psujących się nastrojów całej rodziny… coraz więcej czasu spędzać trzeba było na kwaterze a to nie sprzyjało polepszeniu humoru… każdy był coraz bardziej skwaszony, robić nie było co… wiadomo, kwatera to nie własny dom… dobrze, że chociaż internet działał, to jakiś kontakt ze światem był… częste wyjścia „do miasta”, do knajpek, skutkowały szybkim ubytkiem gotówki (taki obiad dla 4 osób to przeciętnie ok. 100 zł, bez szaleństw…), nierzadko mało adekwatnym do otrzymanej usługi (może napisze Frytka osobny post na ten temat bo to czasami było prawdziwe dziwo…)… o innych przyjemnościach typu gofry z bitą śmietaną (na poprawę humoru, co?!) Frytka nie wspomni… zrobiło się naprawdę zimno, dobrze, że Frytka bluzy i kurtki pobrała… i tak mijały kolejne dni… aż do dziś…i teraz zastanawia się Frytka co robić… bo niby od czwartku zapowiadają powrót upałów… pytanie brzmi: pakować się i wyjeżdżać (planowany termin upływa jutro…)? .. czy może, mając jeszcze parę dni wolnego, dopłacić za pobyt i zostać do niedzieli?… tylko, czy te prognozy się spełnią?… czy na pewno będzie ciepło i słonecznie?… a jeśli okaże się, że nie?… wpłaconych pieniędzy się nie odzyska (a mało to nie jest – 180 zł / doba, bez wyżywienia oczywiście…)…    bije się Frytka z myślami (sama bo rodzinka jeszcze śpi…)…i chciałaby, jak to mówią, i boi się…

tak czy inaczej, bez względu na podjętą decyzję, jednego jest już Frytka pewna… tegoroczny urlop zajął zasłużenie zaszczytne I miejsce w kategorii najgorszy urlop… ehhh…

Reklamy

From → Uncategorized

21 Komentarzy
  1. W tym roku to faktycznie chyba te urlopy jakieś nie za bardzo u wszystkich.
    Loteria, jak pojechali za granic to nie wiadomo czy wrócą , czym i kiedy,
    jak w Polsce to albo nieziemskie upału albo leje…
    We wrześniu jechać na te urlopy czy co ?

    • wiesz co?.., nigdy nie wiadomo jak będzie a czasami zmienia się z dnia na dzień… do niczego taki urlop… pozdrawiam

  2. Tygrys1012 permalink

    Jak Cię to pocieszy, to u mnie wiatry huraganowe rzucają licznymi kroplami deszczu w okna. Temperatura w przedziale 12-15 st. To nie jest lato. I tak jest od soboty. Urlop jak cholera. Co z tego, że w domu? Mogłabym przecież gdzieś wyskoczyć! A tu się nosa nie da wystawić z domu. 😦 Kupa. Coś takiego to mi się od lat nie zdarzyło.

  3. alana permalink

    Dla poprawy ogólnego wrażenia urlopowego chyba bym została. Inaczej przez rok, do następnego urlopu narzekałabym na wakacje. A narzekania trzeba się wystrzegać, bo inaczej rzuca nam się na głowę i juz niefajnie jest, oj, niefajnie…Ja na pogodę w moim kochanym kraju nigdy nie liczę. Dlatego wyjeżdżam dalej. Owszem, podróż długa, paliwo kosztuje, ale ponarzekam jedynie na to, że plecki się na słońcu przypiekły:)) Wynajęcie apatamentu (dwie sypialnie, wyposażona we wszystko kuchnia, łazienka plus basen) na 8 dni dla czterech osób 700 euro, czyli ok. 360 zł za dobę. W Świnoujściu 3 lata temu płaciliśmy 350 zł za dobę, padało cały czas, aż musieliśmy kupić kalosze i parasole, bo nie dało się inaczej wyjść z domu. Wyżywienie i tu i tam we własnym zakresie, bo jak mam płacić po 20-50 zł. dziennie za wyżywienie w pensjonatach (za śniadanie 15, za obiad 30-50 od osoby) a moje dzieci jedzą jakby chciały a nie mogły, i nie zawsze pasuje, albo porcja wydzielona na talerzu jest co najmniej mikroskopijna, to koszty się zwiększają razem z ogólnym niezadowoleniem. Chyba że tureckie lub greckie all inclusive, ale to raz na dziesięciolecie:) Więc myślę, że dużo drożej nam nie wyszło. A widoki i zdjęcia – bezcenne.

    • dwa dni temu powiedziałam rodzince, że następne wczasy może nieprędko (trzeba jednak uzbierać…) ale za to za granicą 🙂

  4. No to po co sobie Frytka budzika nie wyłączyła? Hę?!

    • a bo to wszystko przez pogodę, nakręcona jestem i już… i wszystko mi powiewa, włącznie z budzikiem…

  5. Thunderstorm permalink

    Cóż… I tak bywa. Ja także nie trafiłam w pogodę. Ale pocieszam się, że lepszy brak pogody, niż szybki przyjazd z wakacji po plajcie biura podróży. Ten rok chyba nie jest najlepszy na urlopy 🙂 Może w przyszłym roku? 🙂

    • masz rację, mnie przynajmniej kasy nie zabrakło, choć wszystko drogie i kasa idzie jak woda… miłego

  6. Zostań! Będzie ciepło!!!;)Dziękujemy za widokówkę;)
    Buziaki

    • żeby to było pewne… raczej zdecydowani już jesteśmy na powrót i, ewentualny, wyjazd gdzieś na weekend… taniej wyjdzie a jak nie będzie pogody to się nie pojedzie … ściskam ciepło 🙂

  7. valyo permalink

    hmmmm … trudny decyz Frytko, jeśli lubisz sie prażyć w słońcu i wiesz, że Ci tego trzeba i generatory nie załadowane, to zostańcie. Ryzyk fizyk. Ale wrócisz wypoczęta a nie skwaszona.
    No chyba, że wkur….na, bo akurat nadal lać będzie….
    Mówią, że od czwartku upały … a cholera ich wie tak naprawdę…
    pozdrawiam i słońca życzę!!!! i pamięaj zawsze może być gorzej!

    • Jak już jest wkur…zalana deszczem to niech chociaż zaryzykuje – jak nie będzie pogody i tak urlop do doopy;)

      • jak napisałam wyżej – raczej powrót… żeby tu zostać musiałabym dopłacić 540 zł za noclegi plus wyżywienie ok. 120 zł -150 zł dziennie, bez gwarancji pogody… chyba podziękuję 🙂

  8. Bo na urlop to trzeba we wrześniu jeździć – pogoda gwarantowana 🙂

  9. alana permalink

    I jeszcze jedno: rezerwowałam bezpośrednio u właścicieli, bez pośrednika, bez biura, więc ryzyko ograniczone do minimum. A we wrześniu – jak podpowiada Karioka – niestety, nie mam prawa wziąć urlopu:(( aż do następnego lipca.

    • tak najlepiej, szczególnie gdy widać co się dzieje z tymi biurami podróży, teraz już nie ma żadnej pewności …

  10. to może lepiej w czerwcu? Ja była zadowolona

    • ja mogłam wziąć urlop w dowolnym terminie ale mój mąż tylko w sierpniu więc wyboru nie było 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: