Skip to content

ostatni weekend – epizod I :) ….

20 sierpnia 2012

po nieudanym mazurskim urlopie i popadnięciu przez Frytkę w nastrój wielce depresyjny (gdzie słońce ukochane???…) Mąż rzucił hasło: „wyjedźmy gdzieś na weekend… „.. jako, że pogoda wreszcie się poprawiła (teraz, ha.. ha…) to Frytka z radością temat podłapała… wyjazd spontaniczny ale jakieś miejsce wybrać trzeba… żeby jakoś ograniczyć koszty (na „udanym” urlopie poszło tyle kasy, że szok…) szukane było miejsce niezbyt oddalone ale jednak w pewnej odległości od domu… padło na miejscowość Biała nad Pilicą, jakieś 20 km od miasta…  położony wśród lasów sosnowych ośrodek, domki, bliskość rzeki… jeszcze tylko słońce i satysfakcja gwarantowana… tak na marginesie Frytka doda, że ośrodek ten, w słusznie minionych czasach, stanowił miejsce wypoczynku połowy ludności (i to chyba nawet większej połowy 🙂 ) miasta rodzinnego Męża…  utrzymywany przez duży zakład pracy, wyjeżdżały tam całe rodziny… i Mąż, najpierw ze swoimi rodzicami a potem sam, także… wyniósł z tamtych czasów wiele dobrych wspomnień (głównie o fajnych kelnerkach i baletach urządzanych w ich pokojach…) … ale co tam, trochę lat już upłynęło więc stwierdziła Frytka, że ząb czasu owe kelnerki na pewno nadgryzł i zagrożenia dla Frytki już nie stanowią… a więc ustalone, kurs na Białą… dodatkowym argumentem „za” był zaproponowany przez Męża, do wyboru, spływ kajakowy, który nijak Frytce do gustu nie przypadł… więc szybko przez internet (jakżeby inaczej) domek wynajęła i, w piątek po południu, pojechali… wierzcie lub nie, ale w tym ośrodku, po upływie ok. 20 lat, nie zmieniło się prawie nic…  nawet pan zarządzający (informacje według Męża…)… napisała Frytka „prawie” bo jak, wiadomo, „prawie robi wielką różnicę…” o czym mogła się Frytka szybko przekonać… ale po kolei… najpierw recepcja – zamknięta „proszę dzwonić”…skąd my to znamy…pojawił się pan (ten sam od lat…), Frytka zapłaciła za pobyt z wyżywieniem (jak szaleć to szaleć, a co!…) i poszli z Mężem się do domku … oczyma swojej wybujałej wyobraźni już widziała Frytka ten apartament, w którym wygodnie rozgościć się miała… ten pokoje przestronne z wygodnymi meblami … te łazienki ogromne… tarasy, na których umieścić by mogła Frytka swe smukłe ciało na meblach ogrodowych… po wejściu do domu wszelka chęć na rozgoszczenie się minęła… pomija Frytka fakt, że domek stary, że wyposażenie pamiętało czasy  Gierka (dwie stare wersalski, dwa fotele i ława)…  on był po prostu zapuszczony… i nie chodzi tu o jakiś rażący brud… nie, było nawet czysto…ale zapach… czuć było wilgoć i grzyb… ten domek, po prostu, nie był używany… taras i owszem posiadał ten domek… a na tarasie drewniana parkowa zielona ławka… że zielona to się Frytka zorientowała po odpadającej farbie… i, choć pierwsze wrażenie bywa najważniejsze (a to nie było dobre), postanowiła jednak Frytka dać ośrodkowi szansę… wybrała się z Mężem na poszukiwanie plaży… i znów oczyma wyobraźni już widziała Frytka ten piasek drobny i biały, po którym stąpać mogła delikatna stopa Frytki… te trawy zielone, na których kocyk swój mogłaby Frytka rozłożyć w celu złapania wytęsknionych promieni słonecznych… w końcu przyjechała tu, żeby złapać trochę słońca… Mąż, wyciągając z zakamarków swej pamięci jakieś skrawki, prowadził Frytkę „przez pola, przez lasy, przez góry, przez most….” a nie, to nie ta bajka… w każdym razie przez las… trochę to trwało, ale w końcu, oczom Frytki ukazała się…. rzeka z zarośniętym brzegiem, na którym pasły się… krowy… i wyjadały te zieloną trawkę, na której Frytka miała zalec…  po plaży ani śladu… to Frytkę dobiło… znalazła się na jakimś, zapomnianym przez Boga i ludzi, zadupiu…  może ktoś lubi takie „agroturystyczne” tematy ale nie Frytka… szczególnie, gdy chce zapomnieć o cholernym urlopie… zaczęła Frytka dość głośno napomykać o wyjeździe… Mąż też zaczął się łamać, widać było, że to co widzi nijak się ma do jego wspomnień… jego wyobrażenia o tym miejscu legły w gruzach… nawet było go Frytce trochę żal… ale nie za bardzo…ostatnim „gwoździem do trumny” okazała się być kolacja… skoro była już opłacona to poszli… jako, że wyobraźnia Frytki wciąż pracowała, na nieco może mniejszych obrotach, to oczywiście już widziała Frytka tę salę elegancką, te stoły pięknie nakryte… tych ludzi w eleganckich strojach (nie ważne, że to wakacje i środek lasu…)… widok był porażający… stołówka z czasów głębokiego PRL-u, nawet panie kucharki takie „stylowe”… stoliki nakryte zastawą z napisem „Społem” (!)…  i 10 (słownie: dziesięć!), włącznie z Frytką i Mężem, osób na sali… to byli wszyscy goście ośrodka… to było to „prawie”… wszystko w tym ośrodku pozostało takie jak dawniej poza tą jedną rzeczą… brak ludzi… pustka… to przeważyło szalę goryczy… w ułamku sekundy podjęta została decyzja o opuszczeniu tego „opuszczonego” miejsca…. nawet za cenę straty wpłaconych pieniędzy (to byłaby chyba najdroższa kolacja w życiu Frytki – 220 zł, menu – kluski leniwe, dwa plasterki wędliny, kosteczka masełka, ćwiartka pomidorka i herbata na łepka,  )… na szczęście okazało się, że pan z recepcji zachował się super i oddał wszystkie pieniądze… oczywiście nie podała mu Frytka  prawdziwego powodu tak szybkiej ewakuacji, wymówiła się ważnym telefonem z domu… trudno, czasami cel uświęca środki… a, jak wiadomo, cel dla Frytki w tym przypadku był bardzo ważny, odreagować urlop… a w miejscu takim jak to, to by się nijak nie udało, co najwyżej pogłębiła by się depresja pourlopowa… tylko teraz trzeba było podjąć decyzję, co zrobić ze świeżo odzyskanym weekendem… i wtedy przyszła Frytce na myśl Spała… niezbyt oddalona i, co ważne, cywilizowana… i pojechali…

a tu Frytka w domku… nie patrzcie na ten uśmiech na ustach… to z bezsilności…

i „plaża”… tu robiła jeszcze Frytka dobrą minę do złej gry coby Mężowi nie było przykro… jak nie patrzył wyglądała inaczej… a krów Frytka nie fotografowała bo nie wiedziała jak zareaguje ich właściciel …

cdn…

Reklamy

From → Uncategorized

37 Komentarzy
  1. I sprzęt „najwyższej „klasy;/
    To już trzeba było do Poznania!!! Nad Maltę;)

    • a nie doczytałaś, kochana Miśko, że miejsce miało być NIEZBYT oddalone od domu? … Poznań mi się jakoś tak z tym gryzie… a zauważyłaś może, na nogach mych, me sławne koturny??? 🙂

      • Hmmm , Poznań jest Niezbyt daleko jeśli patrząc jaka jest odległość do Stardast:)))
        A koturny…hmmm, zastanawiam się, czy ściągasz je do spania?;)
        uprzedzając -nie zwracałam uwagi, bo to była nasza pierwsza noc, hihi

        • ściągam, wiesz?! … a właściwie same spadają:) a Ty swoje nowe już wypróbowałaś?

        • tak! rewelacja!I dostałam od Asi nową spódniczkę(troszkę ja zwęziłam i skróciłam )
          chyba połknęłam bakcyla;)

        • jaśniej proszę bo nie do końca kumam… tzn. będziesz teraz chodziła na szpilkach i w krótkich kieckach??? 🙂

        • Bingo!!!!:) Za często nie, bo kieckę mam jedną (ale na pewno nie
          założę już tego zestawu,który miałam w Poznaniu -wyglądam na
          jeszcze grubszą;))

        • a co za problem, że jedna… na ciuchach całe mnóstwo, mogę
          się porozglądać 🙂

        • nie da rady, musiałabym Ci podać wymiary!Jak musiałam
          dać Asi prawie beczałam ;/
          Badania cukrzycowe nadal
          nie zrobione -panie mają urlop;(

  2. Oj, masz pecha faktycznie w to lato, oby wyczekiwany wyjazd się udał, trzymam kciuki. Znam miejsce dokładnie jak to opisane powyżej, co do joty, znam z dzieciństwa, a ostatni raz byłam tam w wieku 8 lat i było suuuper. Cóż domki i tak się w nich jak najmniej siedzi. Klimat PRLu robi swoje. Wspomnienia dziecka są świetne, ale właśnie w trakcie Twojego opisu wyobraziłam sobie, że zabieram w takie miejsce faceta i dziecko, ujrzałam oczyma wyobraźni jego minę i …chyba nie dam mu nigdy takiej propozycji.

    • lepiej nie ryzykuj… a dla dziecka „takie” klimaty też niezdrowe… a wyjazd opiszę w kolejnym poście, może jutro… pozdrawiam 🙂

  3. Oj tam, oj tam, przecież trochę piachu było – co się czepiasz szczegółów? :):) A tak poważnie, to nie wiem co mądrego napisać. Czekam na tę relację ze Spały…

    • a tu się akurat nic mądrego napisać nie da… wal coś głupiego to się pośmiejemy 🙂 … a piach był taki szary i „brudzący”, o!… ciąg dalszy jutro..

  4. Zachecająco to nie wyglądało ,a minę miałaś dyplomatyczną …
    Jakieś fatum Cię prześladuje czy co ??

    • normalnie nie wiem… teraz u mnie, po powrocie z urlopu, jest super pogoda, jakieś trzydzieści parę stopni w cieniu… ehhh.. pozdrawiam 🙂

  5. Ten uśmiech na zdjęciach to taki niepewny bardzo:) Z gatunku „jestem dzielna i się nie rozryczę”:)

    • dokładnie w ten deseń… trzymałam się w tym stanie do końca 🙂 miłego późnego wieczoru…

  6. A czemu Ty dobra kobieto wybierasz miejsca bez zdjęć? W internecie rezerwuję tylko tam, gdzie mogę obejrzeć okolicę :))
    Poza tym…. jeśli się szuka bardzo tanio, to chyba lepiej poskromić wyobraźnię….

    • Ewa, zdjęcia to były piękne, tylko chyba sprzed „kilku” lat… poza tym na zdjęciach to wszystko tak ładnie wygląda, już się o tym parę razy wcześniej przekonałam…a tu w ofercie to nawet basen z podgrzewaną wodą oferowali (zdjęcia co prawda nie było a i nie pytałam z tego wszystkiego).. nie ważne, dzięki temu pojechaliśmy dalej… a moja wyobraźnia to zawsze działa, bez względu na koszt 🙂 …. miłego dnia

  7. valyo permalink

    i tak oto właśnie rozpadają się nam przepiękne wspomnienia z dzieciństwa))))))
    Spałę miałaś udaną mam nadzieję;-)

    • ja swoich wspomnień na razie nie miałam możliwości zweryfikować, choć podejrzewam, że sprawa wygląda podobnie (pochodzę z innego regionu i gdzie indziej „wypoczywałam”…) ale Mąż w ciężkim szoku, jeszcze nie doszedł do siebie…. a o Spale niedługo 🙂 … pozdrawiam serdecznie…

  8. Klarka Mrozek permalink

    a wrzuć link do tego ośrodka to sobie porównamy! Rzeczywiście – pokoik klasyczny – tapczanik, fotelik, obrusik i radyjko, zeszłowiecznie lata osiemdziesiąte:o

    • na specjalne życzenie, ale wnętrz na zdjęciach nie ma… za to jest o basenie (!)… a mieliśmy mieszkać w jednym z tych domków (bo to są dwa) na środkowym zdjęciu… tylko jeszcze na tych schodach stała ławka 🙂
      http://www.biala-owk.izet.pl/O%20Nas.htm

      • A z bibliotek skorzystałaś???;)

        • mówimy cały czas o ośrodku?… biblioteka to było ok. 10 książek leżących na parapecie w tzw. kawiarni… pisze w tzw. bo to był lokal (choć to duże słowo…) z jednym (!) stolikiem, piłkarzykami i stolikiem do bilarda… za barem znudzona pani a do kupienia jakieś pojedyncze napoje, jeden rodzaj piwa, kawa i herbata…. nie skusiłabym się na nic w tym „otoczeniu”…

        • Mówią,że reklama dźwignią handlu ….ulotki to jednak nie wszystko:)

        • ale to się później mści niestety…

  9. Och, to Ci współczuję! Kurczę! I to jeszcze za taką cenę!

    • cena była całkiem przystępna 🙂 … domek kosztował 70 zł / dobę + wyżywienie 102 zł (z czego za jedną kolację potrącił 22 zł) … szczerze powiem, że byłam mile zaskoczona, że zwrócił nam całą resztę… miłego dnia …

  10. Wygląda na to, że Frytka jest człowiekiem, który ma duży dar umiejętności komplikowania sobie wypoczynku.

    • no przecież ona (ta Frytka) wcale nie chciała… a poza tym, ja pamiętam, że ona (ta Frytka) to nad morze jechać chciała tylko się rodzina uparła… a tam (nad tym morzem), podobno, pogoda była… a ten wypad do Białej to głównie pomysł Męża był, no to się przekonał 🙂 no to gdzie tu dar Frytki jest, się pytam?

      • A tu, między innymi, że męża słuchała. A mężowie to nie są osoby wiarygodne, nawet jeśli są jeszcze wciąż mężami aktualnymi, a nie tak, jak u Frau Be – eksmężami.

        • ano nie są, a przynajmniej nie zawsze.. ok. bierze Frytka trochę odpowiedzialności na siebie :)…

  11. o matko z córkom…… nie żebym ja jakaś wyfiokowana miastowa pańcia była, ale nie nie nie, też bym zwiała.

  12. Agulec permalink

    Mam dejavu! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: