Skip to content

ostatni weekend – epizod II :) ….

21 sierpnia 2012

Spała… miasto prezydenckie…dotarła tu Frytka z Mężem tak coś koło 19.30… stwierdziła, że wypadałoby znaleźć jakie lokum na nocleg… choć po ostatniej przygodzie była nawet zdecydowana na spanie w samochodzie byleby tylko do domu nie wracać… okazało się, że jakimś cudem, stoją pod domem wypoczynkowym… chyżo pobiegli więc do recepcji… myszowata pani w okularkach, bez obrazy okularników… (wiecie co Frytka ma na myśli – taki typ urzędniczki…) powiedziała, że i owszem, pokój jest i można go sobie nawet obejrzeć… i dała Frytce klucz (!)… ot tak, po prostu… nawet dowodu nie zażądała… w sumie to można by było wynieść z tego pokoju wszystko i sobie pójść…  no, ale skoro zaufała i dała, to trza było iść … obejrzawszy sobie z Mężem pokój, Frytka stwierdziła że jest ok. … co prawda łóżka były pojedyncze (ale to się dało szybko załatwić) i nie było lodówki (co najbardziej zdenerwowało Męża – ciepły czteropak nie jest dobry 🙂 ) to, poza tym, spełniał wysokie (ha ha, biorąc pod uwagę nocleg w samochodzie) wymagania Frytki… więc się zameldowali… przy okazji wpadła im w ręce karta z daniami znajdującej się obok restauracji… szok wywołały ceny tych dań – o połowę mniejsze niż to co na Mazurach (a rewelacji i tak tam nie było…)…  ok. pokój wynajęty, torby z bagażnika wypakowane… czas wyruszyć w miasto… hmmm, zwiedzanie zajęło jakieś pół godziny (!)…. bo w Spale są dwie główne ulice (nie ma oczywiście Frytka na myśli tych mniejszych odchodzących gdzieś pomiędzy budynki…) i centrum rozciąga się tak po ok. 150 m, no może 200 m, w każdą stronę od skrzyżowania tych ulic… mieszczą się tu „główne” atrakcje czyli sklepy, restauracje i ogródki piwno – grillowe… czyli to, co tygryski (czyt. Frytka…) lubią najbardziej… i, jako że pogoda była super i wieczór zapowiadał się na ciepły, to rozgościła Frytka się z Mężem w jednym z takich ogródków i podjęła czynności pozwalające zapomnieć o ostatnich przeżyciach… znaczy się zimne piwko sączyła… ok. godziny 22 pracownicy obsługujący ten bar, nad wyraz delikatnie, dali do zrozumienia, że czas do domu… tzn. posprzątali wszystko, pochowali, pozamykali i, nie bacząc, że parę osób jeszcze siedzi i pije zimne napoje wyskokowe, poszli sobie… dacie wiarę?… po prostu poszli… no to goście, widząc, że z kolejnej „kolejki” nie nic będzie, podopijali to co mieli…, poodstawiali szklanki i udali się w bliżej nieokreśloną dal, w poszukiwaniu lepszego jutra…  Frytka z Mężem też… co robili nocą w pokoju, dorośli się domyślają… rano rześcy i wypoczęci (ha, ha…) udali się najpierw na śniadanko a potem…. na upragnione przez Frytkę (przez Męża mniej…) opalanie… i choć w Spale (która też leży nad Pilicą…) nie ma typowego kąpieliska, to jednak znalazł się fragment ziemi na którym wreszcie mogła Frytka rozciągnąć swe ciało i chłonąć promienie słoneczne… Mąż usadowił się nieopodal (coby mieć Frytkę w zasięgu wzroku choć nie wie Frytka dlaczego… może dlatego, że kajakarzy się sporo kręciło?…) ale w cieniu… bo mu się „czteropak” grzeje… no co, jak urlop to urlop… każdy robi to, co lubi… abo to, na co mu możliwości pozwalają… i w takich to pięknych okolicznościach przyrody odnalazła wreszcie Frytka spokój ducha… kości ogrzane, skóra lekko opalona (bo jednak te parę godzin to mało…), po wodze trochę dla ochłody połażone (bo rzeka bardzo płytka w tej okolicy, o pływaniu nie było co marzyć…)  i humorek Frytce powrócił…. i dwa dni upłynęły jak z bicza strzelił… według Frytki zdecydowanie za szybko…  Spała okazała się być bardzo dobrym miejscem na taki krótki odpoczynek (na dłuższą metę nie byłoby co tam robić…) … no chyba, że jest się amatorem pieszych lub rowerowych wycieczek po lasach i bezdrożach… albo spływów kajakowych, Pilica idealnie się do tego nadaje… no i można wdychać świeże powietrze (byle z dala od drogi przelotowej na Tomaszów Mazowiecki…)… tak więc w niedzielę nastąpił powrót do domu, a w poniedziałek, do bolesnej (do pracy trza iść) rzeczywistości… ale co Frytka odpoczęła to jej… i nie mogłoby to tak być na Mazurach? – się Frytka pyta… ehhh… nie ma sprawiedliwości, na tym świecie, oj nie ma…

Frytka w trakcie łapania promieni słonecznych… stylowy słomiany kapelusz na twarzy w celu zabezpieczenia, rumianego z natury lica Frytki, przed nadmiernym nasłonecznieniem 🙂

i na koniec… posłuchajcie…

pierwszą część ma już Frytka za sobą 🙂

Reklamy

From → Uncategorized

19 Komentarzy
  1. Sołtys o mało co by sobie nóg nie połamał gdy krzyknęłam,że Frytka w stroju!!!!
    Oczywiście pytał, gdzie to zdjęcie??Powiedziałam,że nie ma dostępu! A co! Niech mi na bloga Frytki po stokroć nie włazi!!!!;)
    Ciesze się,że choć troszkę kości wygrzałaś;)

    • tak jest, niech nie włazi, chociaż i tak mało widać 🙂 … a słońce naprawdę dawało, mogłabym tak jeszcze parę dni, ale cóż… koniec urlopu…

  2. valyo permalink

    koniec urlopu jest fatalny, dobrze, że Spała się udała
    piłaś w Spale))), spałaś w Pile…

  3. No jeszcze można jeździć do Spały i wnukami się zajmować :))))
    Ale do tego, to zdaje się Tobie się nie śpieszy? ;))))

  4. Zdecydowanie potwierdzam. Ciepły czteropak jest niepijalny! Podobnie zresztą, jak ciepły sześciopak i ciepłe wszystko inne.

    • i tu się zgodzę w całej rozciągłości, zarówno z Tobą jak i z Mężem mym… tyle, że mnie tak bardzo nie zależało, bo ja bardzo dobrze funkcjonuję zarówno „z” jak i „bez” czegoś zimnego 🙂

      • Bez zimnego funkcjonować się nie da i to jest naukowo udowodnione (sprawdziłam empirycznie na sobie!).

        • i, podobno, jedzenie (a może nawet i picie) zimnego sprzyja chudnięciu… organizm na ogrzanie „zimnego” potrzebuje energii i w tym celu spala kalorie, czy jakoś tak 🙂

  5. Taaaaak? Bo ja całe życie zimne jem i piję! A sucham Ci ja kieby ta szczapa! :))))

  6. Przynajmniej finał się udał 🙂

  7. Najważniejsze,że w końcu choć trochę znalazłaś tego, czego szukałaś.

    • nooo 🙂 tylko czemu tak późno… teraz cały czas jest ładna pogoda a ja harować muszę … ehhh

  8. No w KOŃCU!!! Chociaż jakaś drobna przyjemność z życia. Teraz pozostaje tylko wymyślić jakiś wykręt, coby do Piły na nocleg zawitać. zielone płoty, rogacz na wiezowcu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: