Skip to content

super początek tygodnia…

27 sierpnia 2012

ledwie 8.00 godzina a Frytka już  w takim nastroju, że… bez kija nie podchodź (lub „nie podchódź” jak gwarowo w stronach Frytki sie słyszało…)…   łaj? – jak mawiają Amerykanie… bo tak… wstała (a nie tylko obudziła się …) Frytka dziś o 5.00 … tak, tak… i to nie za sprawą swojego, sławnego już w niektórych kręgach, budzika biologicznego… o dziwo dziś akurat budzik sie lekko spóźnił… tym razem stało się to za sprawą budzika w telefonie Męża… bo Mąż wyjeżdżał rano i sobie dowóz w postaci auta z Frytką w roli kierowcy zamówił… no trudno… że jako kochająca żona się zgodzila to trza było teraz konsekwencje ponieść… i nawet by się Frytka jakoś z losym okrutnym pogodziła gdyby nie … Mąż… jak już rzekło się na początku, budzik zadzwonił o 5.00… Frytka, jako osobnik ludzki bardzo obowiązkowy, zwlekła się z wygodnego ciepłego łóżeczka, zanim dźwięk budzika zamilkł, przez Męża wyłączony… noga za nogą do kuchni się udała, kanapeczki Mężowi uszykować, tudzież inny prowiant na drogę zapakować… swoją część „artystyczną” Frytka wypełniła i i idzie do pokoju a tam …  Mąż w najlepsze chrapie dalej… o żesz ty k***a mać – Frytka niegrzecznie pomyślała… albo chyba nawet na głos wyartykułowała bo się Mąż przecknął i pyta: ” a to już 5.30 jest?’… lekko wkur… tzn. zdenerwowana Frytka poinformowała Męża mało grzecznie, że nie … że 5.15 jest… i, że albo on wstaje w tej chwili, albo sie ona kładzie spać i niech sobie robi co chce… że to w końcu nie ona idzie teraz do pracy…  Mąż, lekko zdziwiony „lekkim” wybuchem Frytki rychło z łożeczka wychynął, toaletę poranną odrobił i szybciutko gotowy do wyjścia przy drzwiach się stawił… nie można to było tak od razu?…. bez wkurzania Frytki?… całkiem juz rozbudzona Frytka Męża na bazę wyjazdową w końcu odwiozła, w drodze powrotnej zakupy poranne w otwartym już (6.00) sklepie poczyniła, do domu wróciła i…. co tu robić z tak „mile” rozpoczętym dniem????…. za późno na spanie, za wcześnie na pójście do pracy… nic tak Frytki nie wkurza jak rozwalenie porzadku dnia… wstałaby sobie normalnie, tak koło 6.30, zrobiłaby co miała zrobić… pojechałaby spokojnie do pracy, kawkę wypiła i jakoś by działała…  a tak?… pokręciła się po pokoju coby za bardzo nie hałasować (bo reszta snem sprawiedliwego wakacje celebruje…)… ponudziła się, bo wiadomo, że nie było co robić… z tego wszystkiego (niewyspanie, nerwik i uwielbiana przez wszystkie kobiety comiesięczna przypadłość…) jeszcze ją głowa rozbolała… wreszcie sie wkurzyła i pojechała do pracy… swoją drogą drogą, jaki pokręcony trzeba mieć organizm, żeby jechać do pracy ….1,5 godziny przed czasem?!…    ano, najwyraźniej, Frytka jest pokręcona… i teraz pije swoją poranną kawkę…. i, póki co, nic nie pomaga… a więc niech los ma w opiece dzisiejszych klientów Frytki…. „a wszystko toooo, bo Ciebie kochaaaaam…” czyli przez Męża…

Reklamy

From → Uncategorized

45 Komentarzy
  1. Ale za to miałaś niepowtarzalną okazję podziwiać uroki budzącego się do życia dnia ;)))

    Pozdrawiam i życzę udanego nowego tygodnia…mimo wszystko 🙂

    • a jakie tam, kurna, uroki budzącego się dnia… ciemno, buro i ponuro dziś u mnie… oj, coś idzie chyba ku lepszemu bo rymować zaczęłam 🙂 a miłego tygodnia życzę wzajemnie i witam, bo chyba pierwszy raz u mnie?

  2. „Normalnie, tak koło 6.30” !!!!! O tempora!!! O mores!!! „NORMALNIE”!!!!

  3. To ja się do Ciebie, Frytko droga przyłączę, można? Jestem wykończona po boleniu głowy, która boleć zaczęła w sobotę wieczorem, a kończy teraz (o ile prędzej mnie nie wykończy), jestem niewyspana, bo śniły mi się TAKIE bzdury, że się zaczęłam zastanawiać, co ja się najadłam przed snem?!?! I nie wiem, czy zaczynać od kawy, czy herbaty, a może od strzelenia sobie w tą bolącą głowę? Na przypadłość kobiecą ostatnio pomogła mi wiśniówka. 3-4 kieliszki do lusterka i nie zamordowałam rodziny. Udało się nam przeżyć – im ze mną, mnie z nimi 😛 To co, idziemy do domu? praca nie zając, nie odleci do ciepłych krajów, jutro też ją zastaniemy 🙂 Huzia na wagary!

    • no ja normalnie to już jestem po pracy, to co było zapisane już się odbyło…. teraz zostało przeglądanie gazet / internetu i udzielanie informacji „szwędającym” się klientom … a co tam, idziemy… klientami niech się współpracowniczka zajmie, ona sie dobrze czuje 🙂 ….

  4. Akular permalink

    Dla zrównoważenia nastroju, jutro wstań jeszcze wcześniej …ot tak, dla samej siebie;-)
    Hmmm …chyba mi się złośliwy dowcip wyostrzył po urlopie, czy cóś? Ale ja tak z sympatii do Cię wszystko, przecież wiesz … 😉

    • no z tą sympatią to wiem, wiem 🙂 … wcześniej powiadasz?… dla zrównoważenia nastroju powiadasz?….hmmm… no nie jestem pewna czy to skutek pożadany osiągnie, mogłoby być wręcz przeciwnie 🙂

  5. Thunderstorm permalink

    Chyba Cię rozumiem… Nie ma to jak widok faceta śpiącego w najlepsze, gdy ty w tym czasie już na nogach… Czasem też tak mam… 🙂

    • najgorsze było to, że to ON miał być na 5.45 w pracy, nie ja… a to JA wstałam o 5.00 i szykowałam gada a ten sobie chrapie… i wstaje na gotowe i jeszcze zdziwiony, że już czas… niestety, sowa z niego jest, i ranne wstawanie ciężko mu idzie… czasami trzeba huknąć 🙂

      • Thunderstorm permalink

        Ja z racji tego, że też jestem sową i jeżeli potrafię się poświęcić i wstać w środku nocy dla mnie, to tym bardziej krew mnie zalewa, jak ktoś tego nie docenia 🙂

        • ależ mój małżonek docenia, a jakże… tylko wstawać mu się nie chce 🙂

  6. jazz permalink

    wstawać w środku nocy brrrr no masakra jakaś;-) oczywiście zdarzało się, mój organizm jednak inaczej reaguje, jest zbyt zaspany by dostać nerwa;-) efekt końcowy jest taki, że dobudzanie trwa 3/4 dnia;-)

    • no to coś tak jak u mojego Męża … gdy nie musi 🙂 … ja budzę się wcześnie, zawsze 😦

      • jazz permalink

        no ja wcześnie też się budzę, przewracam się na drugi boczek iiiiiiiii lulamy dalej;-) ale rozumiem Cie w pełni, ja mogę sobie pofolgować, bo jako singiel o świcie za wiele obowiązków nie mam, mając rodzinę trzeba myśleć przede wszystkim o niej;-)

        • ano właśnie… tyle, że się czasami zastanawiam czy w tym domu to tylko JA potrafię myśleć??? 🙂

        • jazz permalink

          nieeeeeeeeeeeee, no zapewne masz w domu myślące istoty, tylko, że o czymś innym;-)

        • taaa, o sobie najpewniej 🙂

  7. Normalnie – to ja rozumiem twojego mężusia;))) Skoro ma kogoś tak cudownego (!) kto mu pod nos podsuwa wszystko co najlepsze,to po licho ma się zrywać???;))
    A świtem każda ukradziona minuta liczy się trzykrotnie;)))
    Mam nadzieję,że przeżyłaś Ty i Twoi klienci (hihi -jak to brzmi)
    buziaczki;))

    • noooo właśnie…. chyba goopia jestem, albo przynajmniej za dobra :)…
      ja przeżyłam bo się nie odzywałam prawie… klienci – bo nie przychodzili bez potrzeby … … a poza tym informatycy uruchomili mi gierki więc się zajęłam 🙂 … a jak u Ciebie?… buziaki..

      • I gdzie tu sprawiedliwość????????
        Ja mam szlaban na gry do 3 września;/ Czyli znów złoisz mi dupsko i będę bez szans??
        No, chyba,że pójdę do Zolinki i skorzystam;) Ale w ptaki i tak nie ma na Ciebie mocnych!

        • tzn. że w bieżącym turnieju gram sama ze sobą? eeee tam, co to za przyjemność… a od 3 września akurat będzie nowy to dasz czadu 🙂

  8. valyo permalink

    matko!!! też bym wkurw.a miała od takiego dnia początku, współczuję))) oraz jutro będzie lepiej

    • no ja myślę… chociaż okazało się, że Mąż, zamiast na zachód pognać, to wraca do domu i ZNÓW jutro wyjeżdżać będzie… jeszcze nie wiem o której …

      • valyo permalink

        buchacha … hmmm no przepraszam, wyrwało mi się ))))))

        • na całe szczęście dziś (bo już jest dziś jak coś…) wyjeżdżał o bardziej normalnej porze… właśnie go odwiozłam i już jestem w pracy… i pije kawkę… i biegam po blogowisku 🙂

  9. nie, no Ty bardzo dobra jesteś :))
    Ja pewnie bym odwiozła, ale wstała na pięć minut przed wyjściem, a po powrocie doprowadziła siebie do używalności, dzięki czemu nie jechałabym tak wcześnie do pracy :))

    • no niestety, ja mam tak, że jak już wstanę to się nie kładę (no chyba, że to rzeczywiście środek nocy…)… szykuje się od razu i w zasadzie jestem gotowa do…. wszystkiego 🙂 wczoraj po powrocie to tylko makijaż i ubranko i … do pracy …

  10. I prawidłowe rozumowanie! zawsze winny mąż! A jakżeby inaczej!

  11. Hej, widzę, że i u Ciebie ten dzień był nieudany:-)). Pozdrawiam:-)

  12. Ja nie muszę wstawać raniutko a i tak mój budzik stawia mnie na nogi o 6.00 rano.Nawet teraz w okresie urlopowym. Całymi dniami uganiam się po górkach, zasypiam jak kamień i co? Znowu na chodzie o nieludzkiej porze. Serdeczności.

    • czyli z Ciebie też skowronek (tak jak ze mnie) tyle, że teraz górski 🙂 … mnie też nie robi różnicy czas i miejsce, zawsze rano pobudka… miłego wypoczynku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: