Skip to content

ne ma to jak dobra kondycja …

18 września 2012

uchyliła Frytka powiekę… 6.45… ok, czas wstać… spięła się w sobie i… ło matko jedyna, i wszyscy święci, i o żesz ty ku***mać…!!! … nie dość, że nie podniosła się Frytka nawet na milimetr, to jeszcze wszystkie gwiazdy w oczach jej zamigotały … ból jaki poczuła w tym momencie całkowicie ją otrzeźwił z resztek snu… jesuuuu, nie wiedziała Frytka, że ma tyle mięśni… bolących na dodatek… podjęła Frytka szybki proces myślowy (to, na szczęście, nie bolało..) , coby zdiagnozować przyczynę tegoż stanu swego ciała… w całkowitym bezruchu zastygnąwszy, analizowała Frytka poprzedni dzień… rano typowe poranne czynności, z wypchnięciem Młodych do szkoły włącznie…  praca… taaaa… to na pewno nie było przyczyną obezwładniającego Frytkę bólu… co najwyżej palec wskazujący, gdyby nie był tak wytrenowany, mógłby boleć od obsługiwania myszki, komputerowej oczywiście … po pracy zakupy, ale torby takie same jak zawsze… a potem…. no tak… siłownia… tylko dlaczego, skoro chodzi (i ćwiczy, żeby nie było…) Frytka JUŻ  dwa tygodnie (drugie podejście, po wakacyjnej przerwie…) , i wcześniej się tak nie działo?… ano dlatego, że postanowiła Frytka wykupić pakiet godzin z osobistym trenerem…. a co!… i wcale nie dlatego, że ciacho z niego jest (tyle, że młode…), tylko dlatego, że lepsze wyniki chcę Frytka osiągnąć… bo wiecie jak się ćwiczy samemu…  a to się człowiek zmęczy – to przestaje… a to nie może zrobić kolejnej serii – to przestaje… a to mu się nie chce – to przestaje… no może nie zawsze jest tak drastycznie ale jednak… no a tu?… kasa zapłacona, facet nad człowiekiem (czyt. Frytką..) stoi… nie ma rady, trza trenować… i trenowała Frytka, trenowała… kazał przysiady ze sztangą (no dobra, z drążkiem od sztangi ale… wiecie ile taki drążek waży?!…) na ramieniu robić – robiła… kazał hantlami w te i z powrotem machać (dźwigać znaczy się…) – dźwigała… kazał 120 (STO  DWADZIEŚCIA!!!) brzuszków, na specjalnej maszynie, z obciążeniem, w seriach po 20 zrobić – zrobiła  (ostatnie dwadzieścia z „niejaką” trudnością…) a swoją drogą, tak się Frytka zastanawia, kiedy ostatni raz robiła bez szemrania wszystko co jakiś facet każe… bo: na polecenia ojca zawsze się odpowiadało (często tylko w myślach ale jednak..), nauczyciele w szkole – wiadomo, o Mężu to się nawet w tym temacie nie wspomina … ale wróćmy do tematu…  jak sobie to wszystko Frytka przypomniała, to przestała się dziwić co do stanu swojego organizmu…. ale nie ma, że boli… tak czy inaczej, wstać trza… nie podejrzewa Frytka, żeby szefowa dała urlop z powodu: …”bo byłam wczoraj na siłowni…”… no więc.. zacisnęła Frytka zęby i podjęła kolejną próbę wstania, wróć, zwleczenia się z łóżka…  jedna nóżka (niestety, łóżko jest tak usytuowane, że to jest zawsze lewa…, no chyba, że na brzuchu się człowiek położy ale wstawanie wtedy niewygodne, bo się nogi w tę stronę nie zginają…) …potem druga… ok, stopy oparte  o podłogę, ale co z resztą ciała, znajdującą się nadal w pozycji horyzontalnej?… „twardziochem trza być a nie mięciochem”… przypomniała sobie Frytka, przywoływaną dość często ostatnio, maksymę, zacisnęła zęby i daaawaaaj …  stanęła… gromkie „hurrraaa!” wyrwałoby się zapewne z ust Frytki gdyby nie były zaciśnięte… zrobiła jakoś Frytka kolejne kroki … poranna toaleta przypominała, co prawda, gimnastykę paralityka a szczoteczka do zębów ważyła chyba tonę i operowanie nią we wszystkich kierunkach wyrywało z ust Frytki kolejne jęki, ale powoli się ciało rozruszało … i dalej jakoś dała Frytka radę… gorszy moment nastąpił przy schodzeniu ze schodów, każde stąpnięcie odczuwalne było ze „zdwojona siłą wodospadu…”.. potem w samochodzie, każde naciśnięcie pedałów skutkowało wydawaniem przez Frytkę dziwnych dźwięków, takich sycząco – jęczących… i teraz już jest Frytka w biurze a że praca siedząca, to tylko du**, znaczy się pośladki dają znać, że są… reszta mięśni odpoczywa… no chyba, że trzeba sięgnąć po filiżankę z kawą… i tak sobie Frytka myśli… „jak ona na tej siłowni do tej pory ćwiczyła, że nic nie bolało?”… i wyszło jej, że się obijała po prostu.. a teraz dostanie wycisk … i to już dziś, po południu… jak się dowlecze… ale za to jaka będzie szczupła i piękna później… duuuużo później…

ps. po komentarzu Klarki, tak na wszelki wypadek (żeby nie posądzać trenera o niekompetencję), doda Frytka, że opis jest „lekko” przesadzony… wiecie, że lubi Frytka się z siebie śmiać … ale niektóre mięśnie naprawdę bolą…

Reklamy

From → Uncategorized

108 Komentarzy
  1. Klarka Mrozek permalink

    już Cię znam na tyle, że wiem, odrobinkę przesadziłaś z opisem, bo jak nie to trener jest do niczego skoro doprowadził Cię do takiego stanu. Tak czy siak – cierp ciało!;) miłego dnia!

    • nie, no pewnie, że trochę przesadziłam ale miało być śmiesznie 🙂 choć niektóre mięśnie naprawdę bolą… miałam trochę inne wyobrażenie na temat swojej kondycji 🙂

  2. Akular permalink

    To cały czas myśl o tym, jaka z Ciebie będzie laska (jakby już nie była) oraz sobie to zwizualizuj, motywacja będzie jeszcze większa.
    I pomyśl, że są takie miejsca w Twym organizmie, które nie bolą. Na przykład zęby;-) I nie wiem czy wolałabyś ból zębów od bólu mięśni;-)))) Cieszysz się już, że bolą Cię TYLKO mięśnie, czy dalej mam szukać pozytywów?

    • już się cieszę … powiem więcej, jak pomyślałam o bólu zębów, to ból mięśni jakby zelżał 🙂 więcej przykładów nie trzeba…

  3. Miśka permalink

    Ja chyba wyczułam ten Twój stan, bo nad ranem (nad MOIM ranem ) mi się śniłaś! A konkretnie napisali o Tobie w gazecie, chwaląc jakie cuda robisz szydełkiem! – jakieś podświadome wołanie o pomoc Twego umęczonego ciała??:)
    Szkoda,ze od tego się nie chudnie!:) buźka

    • w gazecie o mnie pisali??? w jakiej? a zdjęcia były? masz egzemplarz? 🙂 nie za dużo pytań na raz? … buziaki

      • Miśka permalink

        No proszę !takie masz parcie na rozgłos, że nie doczytałaś,że to tylko sen??Gazety nie znam, ale Frytka napisali tłustym drukiem!!!;)
        Zdjęć nie było!
        Może czekali na efekty ćwiczeń??;)

        • no doczytałam, ale wiesz, teraz są takie możliwości, że może nawet ze snu da się coś wydrukować 🙂 … ale jak nie to nie, trudno …

        • Miśka permalink

          Gdyby to było możliwe byłabym bogata:))

        • a co, kasa Ci się często śni?…. ha, ha 🙂

        • Miśka permalink

          Raz!…częściej,że nie mam;)

        • czyli, że rzeczywistość dopada nawet we śnie…

  4. Thunderstorm permalink

    Nooo… To ja się tak czuję, jak ćwiczę przez godzinę pilatesa. Ciężko potem wstać z łóżka. Współczuję 🙂 Ale jakoś lubię ten rodzaj bólu, bo wtedy wiem, że się nie obijałam 🙂

    • nie ćwiczyłam pilatesu nigdy, ale słyszałam, że jest „wymagający”… ja też zniosę ten ból dzielnie, wierząc w jego moc 🙂 … miłego dnia

      • Thunderstorm permalink

        To musisz koniecznie spróbować. Do tej pory całe życie trenowałam, ale póki nie spróbowałam pilates’a, to nie wiedziałam o pewnych grupach mięśni, które można uruchomić podczas tych ćwiczeń. Taki lifting od środka – dogłębnie – dosłownie :))))

        • na razie muszę ograniczyć się do tych godzin trenerskich, pytałam go czy może powinnam chodzić na takie grupowe zajęcia ale powiedział, że nie wszystko na raz … powiem Ci, że nieźle daje mi w kość ale jestem zadowolona, choć naprawdę wszystko mnie boli… ale tak to jest jak się wszędzie samochodem jeździ a potem na kanapie siedzi 🙂

  5. jazz permalink

    no przyznam się bez bicia, ja nadal trenuje wg. wzoru nr.1;-) bywa, że czasami najbardziej ćwiczony jest język(tylko bez skojarzeń) , no jak się zejdzie kilka kobit to wiadomo;-);-);-) ale na trenera jakoś chyba sił mi brak, na razie staram się wrócić po wakacyjnej przerwie;-) i już się zmęczyłam;-)

    • taaa, ja najbardziej mam wyćwiczone nadgarstki i palce, od robótek i komputera… to mnie jakoś dziwnie nie męczy 🙂

      • Miśka permalink

        No właśnie!Palce bolą!! Znów trzaskasz w ptaki jak Japońce na Pearl Harbor (nie urażając nikogo)
        Tygrys nawet nie zaczyna tej nierównej walki!;)))

        • jak to nie zaczyna?! … to trza ją zmusić… przegoniłyście mnie ostatnio a teraz bez walki odpuszczacie? …

      • jazz permalink

        w każdym razie chęć jest;-) teraz tylko trzeba chęć przemienić w czyn;-)

        • dokładnie tak Jazz… a jak do tego dojdzie myśl, że kasa poszła, to jest coraz większa chęć do wykonania tego czynu 🙂

  6. No, matko jedyna! Myślałam, że horror jakiś czytam. Dobrze, że to z leciutką przesadą pisane bo ja bym takiego trenera osobistego pogoniła. Tak się wymądrzam a jak mnie trener kazał anglezem jeździć 45 minut na drugim treningu to siedziałam cicho i prosiłam wszystkie moce, żeby koń to wytrzymał bo mnie już było wszystko jedno.Mięśnie mnie bolały, siedzieć na drugi dzień nie mogłam. Na kolejnych jazdach było o wiele lepiej. U Ciebie też tak będzie ale co się wycierpisz to Twoje. Serdeczności Frytko.

    • ano właśnie, Haniu, jak przyjdzie co do czego, to słuchamy i cierpliwie wszystko znosimy, gotowe do poświęceń dla osiągnięcia celu… takie to my, kobiety, jesteśmy 🙂 miłego dnia …

    • Miśka permalink

      Hani! A wiesz już jak naprawdę zwał się ten dzielny koń??;)

      • Miśka permalink

        Haniu , miało być, przeprasza:)

        • A, nic nie szkodzi. Dragon. Dobrze, że nie wiedziałam wcześniej. Dla mnie pozostanie Bubusiem. Serdeczności Miśka.

        • Smoka nazywać Bubusiem, duża wyobraźnia 🙂

        • Miśka permalink

          Tak jak męża Sołtysem, hihi

        • już Cię kiedyś pytałam dlaczego ale nie dałaś mi odpowiedzi 🙂

        • Miśka permalink

          w liceum go tak nazwali – był przewodniczącym, hehe –
          czasem takich zwą gospodarza klasy, u nich był
          Sołysem;)

        • no proszę, takie niby proste 🙂

  7. Hmm, Twój opis przypomina mi mój stan po zrobieniu 2 ciężkich wycieczek w górach… czynnością niemal graniczącą z niemożliwością, było: siąść na kibelek i wstać z kibelka 😀 Schody były „beeee” przez kilka dni następnych. No ale – jaką Frytka będzie miała figurę!!! Fiu fiu

  8. Natthimlen permalink

    A ja nie mam zakwasów, nawet po pierwszych ćwiczeniach. Martwiło mnie to zawsze, bo to tak jakbym nic nie zrobiła. Natomiast mój trener powiedział, że to dobrze, bo znaczy, że mięśniom nie brakuje tlenu. Już prędzej bolą mnie stawy..

    • hhhm, z tego co widzę, co trener to teoria 🙂 mnie kiedyś inny powiedział, że jak mięśnie bolą to dobrze, bo regenerują się wtedy jakieś wiązania i spalane są na to kalorie… tak czy inaczej ćwiczyć będę dalej :0

  9. Maja permalink

    Zakwasy? Jest na to rada: poćwiczyć przed lustrem różnorakie wygibasy:-)) i zakwas minie. Buziaki:-)

    • Maju, nie muszę ćwiczyć przed lustrem, dziś mam kolejne spotkanie z trenerem… coś czuję, że już on mnie rozrusza 🙂

  10. desperado permalink

    puk puk , wejście kontrolne:)

  11. Danusia permalink

    Weż aspirynę i popij piwem. Zakwasy znikną. Podobno 😉

    • przed treningiem czy po? 🙂 oraz witam serdecznie…

      • Danusia permalink

        Również witam. Chyba po, ale pewności nie mam. Może zapytaj się trenera? Mogę tak „per” Ty, bo ja Danusia jestem.

        • bardzo mi milo Danusiu, ja Beata zwana Frytką 🙂 ja też myślę, że „po” bo „przed” to na treningu mogłabym za dużą wesołość wykazywać 🙂

        • Danusia permalink

          Zawsze możesz rozmasować sobie bolące mięśnie, ewentualnie KTOŚ może to zrobić 😉

        • hmmm, sama to wiesz, niewygodnie i nie wszystkie się „sięgnie”… a z tym „ktosiem”, mus się zastanowić 🙂

        • Danusia permalink

          Noooo, najlepszy by był ten trener „niezłykąsek” 😉

        • noooo…. ej, no weź bo się rozmarzyłam a ja, jakby, w pracy
          jestem… co widać, nie? 🙂

        • Danusia permalink

          Ja też. I co z tego? Piszę u Ciebie, dyskutuję z Desperem
          u Akulara o wyższości pałeczek nad sztućcami i pogrywam
          w farmówkę. A co sobie będę żałować. 😉

        • no to tak jak ja,,, tyle, że ja gram w ptaki i karty,
          a co?!

        • Danusia permalink

          A ja w „Wiejskie Życie” i czekam, aż mi koniczyna
          i pszenica wzejdzie :D. Jakie ptaki?

        • wściekłe, na FB 🙂 takie, co to rzucasz nimi w
          zielone świnie :))

        • Danusia permalink

          Aaaaaa, te ptaky. Nie mam konta na FB. Ja
          pogrywam na gry.plTaaa, i się dogadała,
          giercująca z giercującą 😉

        • no dokładnie 🙂 grunt, ze obie wiemy o co chodzi…
          a Ty, na te uprawy, to jakieś dopłaty z Unii
          Europejskiej dostajesz?

        • Danusia permalink

          Jak na razie nie. Ale nigdy nic nie wiadomo 😉

        • może trzeba by wypełnić jakieś wnioski?

        • Miśka permalink

          OOO, ja wlaśnie czekam az mi wzejdzie kukurydza;))
          Ale ja w happy harvest na nk:):)

        • kolejna plantatorka, pisz o dotacje z UE 🙂

    • Miśka permalink

      Nosz, ale wyróżnienie;))
      A to trzeba zapraszać???;)

      • tego nie wiem ale ustawienia musiałam pozmieniać 🙂 ale czego się nie robi dla miłych gości, co nie?

      • Akular permalink

        Misia, wychodzi na to, że myśmy kurna(!) się wprosiły ;-))) A ja tak lubię być zapraszana, nooooo;-(

        • Akularku, Misiu, moje kochane… jeśli tylko chcecie to Wam takie specjalne zaproszenia wystawić, że ho ho!!! ale myślę, że obie wiecie jak chętnie jesteście tu goszczone 🙂

        • Miśka permalink

          Nie, nie -to było pytanie do Desperado 🙂 W końcu do mnie nie wchodził (!) – czeka na zaproszenie??/:)
          A poza tym, Fryteczko miła -JA byłam zaproszona! Wręcz wywołana tytułem postu:))) (aczkolwiek było to efektem mej ciężkiej pracy -przeczytania CAŁEGO archiwum i pozostawieniu komentarzy) 🙂 Buźka

        • właśnie, właśnie, już nie chciałam tego głośno „pisać” coby się inni nie dopominali 🙂

        • Akular permalink

          Hmmmm….teraz nie wiem, czy nie zacząć się dopominać i, żeby
          nie było, nie przeraża mię przeczytanie całego archiwum.
          W końcu znaczną część już przeczytałam;-)))))

        • w takim razie, zanim jeszcze ktoś zacznie się dopominać, na
          jutro przygotuję zaproszenie, bez konieczności czytania
          archiwum 🙂 … no chyba, że ktoś bardzo chce…

        • Danusia permalink

          Dobrze widzę, że tylko 59 postów? Czy czegoś nie
          dopatrzyłam?

        • tylko?! dla mnie to dużo 🙂

        • Danusia permalink

          Jak trafię do domu, to sobie poczytam do poduszki 😉
          Albo w pracy

        • a widzisz Danusiu, nie zrozumiałam Cię…
          ty mówiłaś o postach a ja o komentarzach…
          chyba powinnam się skupić na jednej czynności,
          najlepiej na pracy 🙂 wcześniejsze posty mam
          na onecie, dostęp przez hasło z boku „pierwszy
          blog Frytki” … jesśli tylko masz ochotę to
          zapraszam 🙂

  12. Uj, biedactwo przetrenowane:) A co Ty nie wiesz,że co za dużo to niezdrowo:) Chciało się młodemu i pięknemu jak młody bóg „treneru” zainponować formą to się ma:) Zakwasy na sto dwa:)

    • ano chciało się, chciało a dziś się dowiedziało, że „piękny jak młody bóg treneru” się w październiku żeni więc co ja, stara doopa, „mężata” na dodatek, mogę 🙂 ale nic to, ćwiczeń nie zarzucam, jutro mam trochę odpustu, tylko bieżnia …

      • desperado permalink

        W październiku powiadasz:) Toż czasu masz aż nadto 🙂

        • rozumiem, że masz na myśli osiągnięcie przeze mnie odpowiedniego wyniku w treningach? 🙂

        • desperado permalink

          Oczywiście że chodzi mi o osiągnięcie wyniku, no tego założonego przez Ciebie. Nie wnikam jakie założenia uczyniłaś:)

        • TYLKO, albo AŻ, że schudnę … żadnych więcej założeń nie czynię… jeśli chodzi trening oczywiście 🙂

        • desperado permalink

          Ależ naprawdę nie dociekam jakie założenia uczyniłaś, no wieeesz aż taki ciekawski nie jestem:) Przy czym nic nie mówiłem o złożeniach treningowych, a ogólnie o poczynionych założeniach:) A że się tak nieśmiało zapytam z czego chcesz się odchudzać, na anorektyczkę się chcesz zrobić:)

        • bo akurat, wyobraź sobie, ważę w granicach tej Twojej
          rozdeptywaczki łyżek w związku z czym anoreksja mi nie
          grozi 🙂

        • desperado permalink

          Nieźle sobie dołożyłaś, całkiem sporo Tobie brakuje,
          oraz pamiętaj, że chłop nie pies na kości nie leci;)

        • ja bym Cię normalnie mogła pokochać za te słowa,
          gdyby tylko były prawdziwe (te o mojej wadze…)
          🙂 … a że chłop na kości nie leci to słyszałam,
          tylko czy to prawda? … a poza tym nie ma
          strachu, ja jestem przywiązana do niektórych
          moich krągłości więc nie dopuszczę do ich zaginięcia 🙂

        • desperado permalink

          Za wszystkich chłopów głowy nie dam, ale nawet
          w dzieciństwie lalkami barbie nie lubiłem się
          bawić;) Oraz wiem co mówię, gdyż jak wspomniałem
          podczytywałem wcześniej Twoje posty, a teraz
          rozkmiń o co chodzi:)

        • aha, już wiem… widziałeś moje fotki w sukienkach …
          no tak, nie jestem tak do końca „anonimowa”… no to
          wiesz, że do barbie mi trochę nie po drodze 🙂

        • desperado permalink

          No szybko wydedukowałaś:) No ale z tym
          70+ to nieźle przesadziłaś, przyznaj się:)

        • podejrzewam, że nawet gdybym napisała Ci
          tu prawdę, to i tak powiedziałbyś, że się
          kryguję żeby mi komplementy prawić, że
          „nie możliwe”, że „nie wyglądam” i takie
          tam… nic to, wstawię fotkę jak, wróć,
          kiedy schudnę, podam wagę i wtedy będzie
          można sobie porównać 🙂

        • desperado permalink

          Zaraz zaraz, uważasz że nie jestem obiektywny??
          Noooo wieeesz się powinienem chyba oburzyć!!

        • obiektywny, to Ty może i jesteś
          ale miary w oczach to za grosz nie
          masz, oj nie masz… chociaż może
          to i lepiej 🙂

        • choć rozmowa bardo miła obowiązki
          wzywają a więc pożegnać się muszę
          do następnego „poczytania” i dobrej
          nocy życzę 🙂

  13. Znaczy się, Frytka sama sobie winna i nie kwalifikuje się do żałowania 🙂

  14. valyo permalink

    uciekaj Frytko, uuucieeekaj od tego potwora, chyba, ze na olimpiadę się szykujesz??

  15. hmmm… rozumiem Cię doskonale, bo ja zaczęłam nogi ćwiczyć już na przyszłe narty i dziś chodzić nie mogłam :))))

    • łączę się w bólu … ja już jestem po kolejnym, dziś mam odpust, i jutro od nowa do galopu… 🙂

  16. Dobrze że napisałaś tego peesa, gdyż przyjaźnię się z kilkoma wariatkami od fitness’u, część z nich jest terenrkami personalnymi i wiem, że ZAWSZE zaczyna się łagodnie, coby klientki/klienta nie zamordować ;o))) Chciałam Ci więc ruszyć z odsieczą, ale widzę, że luz i dajesz radę ;o)))

    • nie, nie… nie jest tak źle (najbardziej bolą mnie nogi, reszta jest do przyjęcia)… to po prostu mści się: jeżdżenie wszędzie samochodem, siedzący tryb pracy i domowe wygniatanie kanapy (ale inaczej robótek ręcznych nie da się robić) … ale dzięki bardzo za gotowość do niesienia wsparcia 🙂

  17. Co tam przesadzony! Oczami wyobraźni widziałam to realny przecież,ten opis, naturalnie!

  18. Natthimlen permalink

    Ja przepraszam, ale czy Frytkę sztanga jakaś nie przytrzasnęła? Bo że tak powiem czekam i czekam na dalszy ciąg i co? A może ten tam trener…Wolę się nie domyślać. 😉

    • nie przytrzasnęła, nie przytrzasnęła…ćwiczenia idą pełną parą, trener ok, mięśnie powoli się przyzwyczajają, jutro kolejna porcja… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: