Skip to content

i jeszcze o grzybach….

17 października 2012

o tym, że Frytka na grzyby to wielce niechętnie a wręcz absolutnie nie, to już wiadomym jest… ale już jedzenie ich to i owszem, i nad wyraz chętnie… lubi Frytka jeść grzyby pod każdą postacią… no może oprócz surowych… ale jak wiadomo, grzyb przyniesiony z lasu (czy nawet w wersji lajt – ze straganu) a grzyb nadający się do spożycia to całkiem inna historia jest … borowiki, prawdziwki, stojaki, kozaki i inne maślaki muszą przejść odpowiednią i właściwą drogę, zanim staną się zupą grzybową, sosikiem czy zwykłą marynatą… uczciwie musi Frytka przyznać, że w większości przypadków, jej rola w tej ostatniej drodze grzybków, ograniczała się do ostatniego etapu czyli… jedzenia… no dobra, czasami porywała się jeszcze Frytka na gotowanie czy smażenie ale to rzadko… poszczególnymi etami obróbki grzybów, zarówno na zimno jak i na ciepło, zajmowali się:  Mąż (który grzyby namiętnie lubi zbierać i zna się na tym…) oraz Teściowa (która grzyby namiętnie lubi zbierać i zna się na tym…)… ale, że Teściowej dniami ostatnimi zabrakło (w domu, żeby nie było…) a Mąż, wykorzystując swój świeżo zdobyty wolny weekend, na grzyby pojechał i natargał to … mus było Frytce do pomocy w obróbce na ciepło i na zimno, Mężowi towarzyszyć… to towarzyszyła Frytka… i biernie, i czynnie…przy czym wyglądało to tak:

F (z pewną dozą nieśmiałości): co to ?…

M (pewnym głosem): podgrzybek…

F (nie zrażona): skąd wiesz?…

M (z lekko uniesioną brwią): no wiem…

F (ciągle nie zrażona, trzymając kolejnego grzyba): a to co?…

M (ciągle spokojnie); też podgrzybek…

F (do siebie pod nosem): a nie wygląda…

F (po chwili): co to?…

M (cierpliwie): prawdziwek…

F (z niedowierzaniem): nie maślak???…

M (jak do dziecka): nie maślak, prawdziwek…

F (uparcie): mnie wygląda na maślaka…

M (sięga do koszyka, chwilę grzebie i coś tam wyciąga): to jest maślak…

F (wyraźnie ucieszona): faktycznie, ten bardziej podobny…

F (po chwili): co to?…

M (wciąż spokojnie): stojak…

F : a to?

M (lekko zaciskając usta): też stojak, nie widzisz?.. ogonek ma taki jak tamten…

F (z urazą): ale kapelusz inny…

tu dało się słyszeć lekkie zgrzytanie zębów Męża…

F (nie zrażona): a one na pewno jadalne są?…

M (dziwnie zduszonym głosem): są…

i tak dalej  w ten deseń… wrodzona ciekawość Frytki i nabyta właśnie cierpliwość Męża (właściwie to sama jest Frytka w szoku, że tak dzielnie wytrzymał….) zapewniły im (a przynajmniej Frytce, he he…) wesołe popołudnie przy obieraniu leśnych grzybów… żal komuś Męża?… Frytce wcale… kto mu kazał czekać kilka godzin aż Frytka z pracy przyjdzie?… sto razy mógł te grzyby sam obrać do tego czasu… nie obrał?… to miał za swoje… a na dodatek, wierzcie lub nie, to nawet po tej wielce poglądowej lekcji, w dalszym ciągu nie odróżnia Frytka podgrzybka od prawdziwka…. o ile to nie jest nawet to samo … tylko kurka nie stanowi wyzwania… ale to zostało Frytce, jak już pisała, z dzieciństwa…  nowa wiedza nie przyswoiła się Frytce w żaden sposób… a grzyby (a właściwie ich część, bo część poszła do suszenia…), po ostatnim etapie obróbki, były pyszne…

Reklamy

From → Uncategorized

66 Komentarzy
  1. Thunderstorm permalink

    Hehe! To tak jak u mnie 🙂 Kurka nie problem, maślak też nie, ale reszty… podgrzybki, borowiki i takie tam inne „szaro-bure” to jakoś mi w oko nie wpadają w lesie, a i odróżnić mam problem, więc… w taki sposób jak Ty, umilam czas przeważnie mojemu tacie, który bije rekordy cierpliwości i nie zauważyłam, żeby się denerwował :)))

    • bo ojciec rodzony to jednak co innego niż chłop nabyty …. a poza tym, oni (rodziciele) z wiekiem tej cierpliwości nabierają, w stosunku do nas, dzieci swych, ha ha… pozdrawiam …

    • Natthimlen permalink

      boszzzz, co za bluźnierstwo! że też jakiś grom, czy inny szatan nie pierdyknął jeszcze! Szaro-bure? SMACZNE!!!
      :>

      • no bez nerwów… pewnie, że smaczne… ale dopiero później 🙂

      • Thunderstorm permalink

        Noszszsz… Coś się czepiła!!! O kolor mi chodziło, a bo że smaczne, to chyba wiadomo! ;)))

        • bo ona wariatka na punkcie grzybów jest… wybaczyć trza 🙂

        • Natthimlen permalink

          że co wariatka, że co? no może trochę, no. przyznaję. 🙂

        • no dobra, pozytywnie zakręcona wariatka 🙂

  2. valyo permalink

    co tam grzyby)))) lasy teraz cudowne sa kolorowe, zwłaszca bukowe, ale trochę nazbierałaś?pozdrawiam

    • no ja to ani jednego, ale sporo zjadłam :)))) a lasy faktycznie piękne są, jak słońce świeci (tak jak dziś u mnie)… miłego dnia

  3. Nie wiem na czym to polega. Kiedy byłam mała mama nauczyła mnie zbierać grzyby. Każde wyjście było frajdą, widziałam te, po których inni ‚przeszli’. W liceum ojciec mojej koleżanki z klasy, światły gość, znakomity lekarz, zatruł się grzybami (kiedyś nikt nie potrafił przeszczepić wątroby), nie przeżył. Dzisiaj wyparłam całą grzybiarską wiedzę, nie chodzę na grzyby, ufam w tym względzie jedynie mojej teściowej i mojemu Tedowi i co najzabawniejsze, mam na grzyby alergię pokarmową.

    • no popatrz, ja też ufam mężowi i teściowej (ale ostatnio jakby mniej, he he)… a jeść lubię, pod każdą postacią… pozdrawiam…

      • kurcze, no nie dodałam, że teściowej tylko w temacie grzybów ;o)))

        • no właśnie w temacie grzybów jakby mniej swojej ufam (wzrok już nie ten i „miłość” do mnie jakby mniejsza, bo w innych to wcale :)) …

        • myślałam, że mniej ufasz teściowej, bo obawiasz się, że Twojego bloga czyta… zwłaszcza ostatnie posty :)))

        • u mnie nikt nie wie, że piszę bloga… tak lepiej… a posty o niej (ile by ich nie było) nigdy nie były pochlebne…. a z grzybami, wiesz, jeszcze inni jedzą więc … chyba bezpiecznie jest :))

        • Na wszelki wypadek bierz ze wspólnego półmiska :)))

        • dokładnie tak robię :))))

  4. jazz permalink

    ja ostatnio nazbierałam grzybów „drąc” się na pól lasu, a teeeeeeeeeeeeeeeeen to doooooooobry jest???, po powrocie do domu miałam szkolenie, gdyż poprosiłam jeszcze raz o segregację osobę świadomą… no tak dla zdrowotności;-) przy czym ja łażąc po kuchni słyszałam a to prawdziwki, a to podgrzybek, a tu masz…. w tym jednak czasie ja zainteresowana byłam już zupełnie czymś innym, no bo od czegóż ma się ludzi;-)

    • właśnie i dokładnie… od czego ma się ludzi? 🙂 i tak nie zamierzam po lesie pomykać i zbierać więc po co mi ta wiedza?… miłego dnia…

      • jazz permalink

        a ja po lesie lubię, i nawet pozbierać też, ale już z tym zapamiętywaniem, że ten ma to… a tamten ma tamto, a ten jest, a tamten to już nie, a po tym to… a i w ogóle.. no;-)

        • a weź, stanowczo za dużo szczegółów 🙂 lepiej na spokojnie pospacerować…

        • jazz permalink

          raz się chciałam wdrożyć, w te szczegóły znaczy, moja stopa zatrzymała się nad samym pięknym prawdziwkiem, bo wzrok sklasyfikował jako nie nadający się;-) tylko zastanawiam się do dzisiaj po co ja go z kopa chciałam??? hmmmm;-)

        • żeby nie truł zapewne :)))))

        • jazz permalink

          ale nie robił zmyłki, ale ponieważ jako w pełni świadoma uroków
          natury osoba , teraz napawam się widokiem, bo fakt, że zazwyczaj
          to co zabija bywa wyjątkowo piękne;-)

        • zgadzam się… weź na przykład muchomory… piękne są
          przecież 🙂

        • desperado permalink

          Weźmy na przykład kobiety:))

        • sugerujesz, że są …. trujące?… szczególnie
          te piękne?

        • jazz permalink

          no ale Wiesz, co nas nie zabije, to nas wzmocni;-)

  5. desperado permalink

    Tiaaa, Frytka to by swego męża najchętniej na jakąś galerę wsadziła, i jeszcze ze dwa etaty przypisała, a jasne nich chłopisko tyra!! Grzybów nazbieraj (pomijam wstanie o barbarzyńskiej godzinie) ciekawe, czy chociaż kawę z rana mu zrobiła, przed wyjściem na grzyby, dyskretny jestem pytał nie będę. no to jak se nazbierałeś to i obierz, ugotuj i ooooo właśnie podaj je w sposób odpowiedni!! Ehhhhh kobiety!!

    • a co, solidarność plemników się w koledze odezwała?… po pierwsze, jak napisane zostało, dla grzybów (w przeciwieństwie „dla Frytki”) mąż o nieludzkiej porze wstaje z radością… po drugie… od lat wie, że Frytka się grzybów nie tyka póki proces przygotowawczy do spożycia ukończony nie jest… i po trzecie – podawać już nie musi … i po czwarte Dzień Dobry 🙂

      • desperado permalink

        To nie solidarność, to wrodzona wrażliwość na ludzka krzywdę!! Ale, że niby jak i co?? Że dla Frytki nie wstanie?? No trzeba jedynie odpowiedniej motywacji, może nie wstanie, ale z pewnością się szybko rozbudzi:))
        Oraz rzecz jasna dzień dobry, bardzo radooooośnie:)

        • no może i się rozbudzi tylko…. ile zachodu trzeba… a potem i tak odwróci się na drugi bok i zachrapie, he he…. a co pan jesteś taki radosny od rana?….

        • desperado permalink

          No zaraz, zaraz, na łatwiznę liczysz?? Trzeba odrobinę zaangażować się , no żeby docenić potem włożony wysiłek:) A dzień się zaczął radośnie no boooooooooooo. bo widzisz facet to ponoć dziecko, a dziecku sprawić przyjemność łatwo jest:) No dobra jaśniej i krócej to po prostu mię natchnęła radośnie pewna rozmowa telefoniczna:)

        • jak dobrze, że człowiekowi tak niewiele czasami do szczęścia potrzeba… a że na łatwiznę liczę?… hmm, bo ja leniwa czasami jestem 🙂

        • desperado permalink

          Oj to powiedz lenistwu stanowcze NIE!!!! Zobaczysz, że Książę
          Małżonek zadowolony będzie:)) A co do zadowolenia to, fakt
          człowiekowi niewiele trzeba, ale kobiety maja inne zdanie w
          tym względzie:)

        • a czy ja żyje tylko ku zadowoleniu Księcia Małżonka? (swoją
          drogą, co za nazwa, idealnie pasuje do mojego męża, he he)
          a moje szczęście i potrzeby?.. a w kwestii szczęścia,
          kobiety wcale tak dużo nie potrzebują… trochę
          zainteresowania, trochę uczucia, trochę czułości,
          trochę pomocy, trochę komplementów… jak widzisz
          cały czas używam sformułowania „trochę”… 🙂

        • desperado permalink

          Ha trochę, to jak słynne prawie:) Bo cóż oznacza to
          trochę i ileż tego trochę jest wystarczające, bo to
          jakby mało precyzyjne określenie jest.

        • jak mało precyzyjne… trochę to niewiele, a niewiele to mało… czyli, że mało… czyli, że takie nic nawet 🙂

        • desperado permalink

          No czuje się w obowiązku z Tobą nie zgodzić,
          bo takie prawie nic to żadne zainteresowanie,
          żadna czułość, nie można iść aż tak bardzo na
          minimalizm. trzeba żądać, tego co się słusznie
          należy i czego się pragnie. a jak się nie
          otrzymuje tego czego się żąda, no to już Wy
          kobiety macie na to swoje sposoby, skuteczne
          sposoby!!

        • nosz panie Desper… jak żądamy to larum się niesie,
          że my takie wymagające… ale jak dowodzę, że żądamy
          tyle co nic, to każesz jednak żądać więcej… pan
          zdanie zmieniasz równie często jak kobieta 🙂

        • desperado permalink

          Ach gdzie żeś owe larum dostrzegła?? Jak w
          słusznej sprawie to i żądania są konieczne.
          Ale nie mylmy żądań słusznych z nadmiernym
          wykorzystywaniem – nazbieraj grzybów, obierz,
          przyrządź, jeszcze cierpliwość zachowaj aby
          tłumaczyć, że nikogo otruć nie chcesz:)

        • ależ dla męża to sama przyjemność była…
          przynajmniej do momentu „jeszcze
          cierpliwość zachowaj aby tłumaczyć….” 🙂

  6. Natthimlen permalink

    Mnie zatchło i może ja się nie odezwę, bo mi jeszcze kolce jadowe się nie pochowały po radzie rodziców. I nieopatrznie mogłabym coś za dużo powiedzieć 🙂
    O miłości do grzybów, zbierania i lasu już pisałam, powtarzać się nie będę 🙂
    Oraz dziń dybry

    • no dziń dybry… aż tak bardzo zdenerwowałam od rana?… przejdzie… wróć jak Ci się kolce jadowe pochowają 🙂 … pozdrawiam…

      • Natthimlen permalink

        bo wiesz, jak czytam maile od RR to się szuflada w kuchni otwiera i mam dom latających noży…. 🙂

  7. Adam? permalink

    wszystkie grzyby są jadalne z tym, że niektóre tylko raz się zjada

    • dokładnie… dlatego stosuje zasadę ograniczonego zaufania w tej kwestii w stosunku do teściowej, ha ha… i witaj po raz pierwszy (chyba) ale może nie ostatni? …

  8. Ja się zbyt dobrze na grzybach nie znam, za wyjątkiem tych podstawowych. Zbieram je w towarzystwie męża, bo on jest w tym o niebo lepszy. I robi lepsze przetwory. Jako osoba towarzysząca kibicuję i czekam na gotowe. Grzybki lubię ale ta obróbka mnie nie pociąga. Serdeczności.

  9. No to ja się chyba nie przyznam.

    • że co, że co?! …. bom ciekawa nad wyraz 🙂

      • No, do tego, że pożeram grzyby również na surowo (pieczarki nałogowo, a te inne kosztuję podczas czyszczenia, nie mogę się powstrzymać).

        • a to całkiem jak mój mąż… ja tylko pieczarki na surowo 🙂

        • Oczywiście – gwoli ścisłości – we wszelkich innych postaciach też! Jestem grzybowa do nieprzytomności.

        • się domyśliłam, wrodzona inteligencja czasami działa 🙂

  10. Nitager permalink

    Co to jest stojak? Pierwsze słyszę! A do tej pory zawsze wlewałem sobie, że na grzybach trochę się znam.

    • tak szczerze to nie wiem ale przypuszczam, że tu to gwarowo kozak … ale, jakby Ci bardzo zależało, to mogę męża jeszcze podpytać … a co! 🙂 .. pozdrawiam

  11. Maja permalink

    Ja nie mam problemów, ale zamiast podgrzybek mówię od razu, że to np. koźlarz albo maślak. Proste jak drut stalowy. Ostatnio zbieram mniej poplularne jak np. twardzioszki przydrożne, ale pyszne są jak nic. Pozdrawiam:-)

    • Maju, Ty nie mów do mnie takich rzeczy bo ja i tak nie rozumiem… dla mnie, na talerzu, wszystkie grzyby wyglądają tak samo 🙂 pozdrawiam ciepło…

      • Natthimlen permalink

        Frytka ignorantka! 😀 Jak jednakowe?
        oraz twardzioszek przydrożny wyczytany przez Młodego w atlasie grzybów i pytał mnie czy jadłam 🙂

        • ale że co?… że ja?… ignorantka?.. ale tylko w temacie grzybów… no i w paru innych, ale to się nie liczy 🙂 i co, jadłaś?

    • Nitager permalink

      W moich stronach mówią na to „tańcówki”. Owszem smaczne, choć to bardzo małe grzybki i trzeba ich nazbierać naprawdę dużo. Ale trzeba być ostrożnym – jest grzyb – nie pamiętam nazwy – bardzo do tańcówki podobny i jest trujący! Dlatego wolę zrezygnować z tego przysmaku/

      • luuuudzie, skąd wy to wszystko wiecie?! … twardzioszek przydrożny czy tańcówka to dla mnie czarna magia :)…

  12. Po przyrządzeniu w sosie, czy zupie grzybowej wszystkie grzyby wyglądają tak samo. Może jeno kurki inaczej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: