Skip to content

„skręć w lewo….” czyli jak dojechać do celu i nie zgubić się po drodze….

22 października 2012

o tym, że większość kobiet (a według niektórych facetów to nawet wszystkie)  nie ma zbyt rozwiniętego zmysłu orientacji krążą legendy…. no dobrze, z tą teorią może się Frytka częściowo zgodzić… oczywiście tylko co do niektórych kobiet… bo sama należy do tej nielicznej (wbrew powszechnej wśród panów opinii) kobiet… spokojnie może Frytka powiedzieć, że nie warto jej pytać o drogę… nawet w jej własnym mieście… bo, bez względu o co zapytacie i gdzie to jest, na 100% Frytka wyciągnie rękę przed siebie i z całą stanowczością powie „tam…” … przy czym to „tam” jest oczywiście bliżej nieokreślone… a więc, aby nie wprowadzać niepotrzebnie ludzi w kłopoty, Frytka często odpowiadała „ja tu nie mieszkam…”… teraz takie wskazywanie kierunku zdarza się Frytce „tylko” w czasie opowieści o czymś… i Ci, co Frytkę znają, sami dbają o odpowiednie kierunki, i w razie potrzeby (czyli prawie zawsze…), kierują rękę Frytki w odpowiednią stronę…ale do tematu… podobna opinia o kobietach jest też jeśli chodzi o kierunki typu prawo – lewo…. szczególnie jeśli chodzi o kobiety będące w trakcie robienia kursu na prawo jazdy…  choć panowie twierdzą, że zostaje to nam (kobietom) na zawsze… ileż to opowieści nasłuchała się Frytka w swoim życiu, o tym jak to jedzie „elka”, wrzuca kierunek w lewo a skręca w prawo… i kto za kierownicą? …  panowie zgodnym chórem „oczywiście baba!!!”… i to też jest znamienne, żaden z facetów nie powie „kobieta za kierownicą”… zawsze jest to „baba”… dobrze, jeśli jest bez przydomka „durna”… i tu Frytka wyłamuje się spod tej opinii… zawsze potrafiła (i potrafi) odróżnić od siebie te kierunki…mało tego, w tym poście, postanowiła udowodnić światu, że faceci też się mylą!!! … tak, tak… otóż…

znajomi Frytki swego czasu odziedziczyli dom po babci… na wsi…  to znaczy On o dziedziczył (to ważne…).. remontowali, odnawiali i w końcu w tym roku stwierdzili – zamieszkamy tam… no i zamieszkali… z opowieści wynikało, że całkiem fajna okolica… jakoś nie składało się, żeby wcześniej pojechać choć propozycje padały… ale zawsze z terminami był problem… albo się mężowi nie chciało, albo pracował… a Frytka sama w taką drogę w nieznane (ok. 80 km…) jechać nie chciała… może i dobrym kierowcą Frytka jest ale na własnym terenie i na znanych trasach (np. trasa do mamusi nie stanowi dla Frytki żadnego problemu – 150 km w jedną stronę)…nowe trasy budzą we Frytce lęk… ale w końcu, po kolejnym zaproszeniu i kolejnym nieoczekiwanie „pracującym” weekendzie Męża, podjęła męską decyzję „jadę”… więc On, poczuwszy się w obowiązku doprowadzenia Frytki jak najpewniej i jak najbezpieczniej do celu, przygotował szczegółowy opis całej drogi i przysłał go Frytce na maila… uwierzcie, opis mający nazwę „drogowskaz” był naprawdę szczegółowy… po pierwszym przeczytaniu dostała Frytka głupawki i długo nie mogła przestać się śmiać… po drugim przeczytaniu – gotowa była zrezygnować z podróży… ale, ze względu na usilne błagania znajomych i perspektywę grilla (pewnie ostatniego w tym sezonie), zgodziła się…

opis zaczynał się od słów: „to nie jest skomplikowane…” taaa…. potem trzeba było przejechać przez miasto A… pół godziny studiowała Frytka plan tego miasta więc dała radę… następnie, jadąc cały czas główną drogą nr X, w kierunku powiedzmy na Pragę (a co?) miała Frytka minąć miejscowości B,C i D.. aha, powinna Frytka pamiętać (wedle słów znajomego), że przed miastem A, w miejscowości Z, lubią stać radarem (!)… mówiła Frytka że będzie szczegółowo… ok, za miejscowością D powinna Frytka uważać na miejscowość E bo (cytat): „…gdyż za tą miejscowością (za D…) jakieś 3-4 kilometry będzie miejscowość E, na samym początku tej miejscowości będzie widać drogowskaz na F… (o ile pamiętam F – 5 kilometrów)… ” – koniec cytatu … no normalnie dziecko by trafiło (choć to jeszcze nie koniec) a co dopiero Frytka… chociaż później zaczęła się Frytka zastanawiać jak bardzo ON wierzył w jej siły skoro rozpisał ten dojazd co do jednego zakrętu … nic to… zgodnie ze wskazówkami i kierunkowskazami obrała Frytka kierunek na docelową miejscowość F… pokonała Frytka „ostry zakręt pod górkę w prawo, potem w lewo…” i na wprost zobaczyła F!  radość była przedwczesna, bo dopiero teraz zaczęła się jazda… „w F. miniesz jedno skrzyżowanie, za jakieś 200-300 m będzie następne, na którym skręcisz w prawo, to będzie takie głupie skrzyżowanie, z taką wysepką na środku…” Frytka zna różne skrzyżowania więc wydawało jej się, że nic prostszego… myliła się… nazywanie tamtych dróg (jednej „głównej” asfaltowej i drugiej polnej) skrzyżowaniem to bardzo duży eufemizm… ok, pierwsze „skrzyżowanie pokonane, szuka Frytka drugiego, z wysepką… tak szukała, tak szukała, że przejechała… i tylko wrodzona inteligencja kazała jej się jednak cofnąć i zakwalifikować to „coś” jako skrzyżowanie z wysepką… faktycznie znajomy miał rację, bardzo głupie… dalej droga była prosta, dojechała Frytka do kolejnego skrzyżowania (swoją drogą, jak na taką wieś, to strasznie dużo ich tam mają..), które pokonała na wprost… „za tym skrzyżowaniem, jakieś 400 m po prawo będzie sklep spożywczy i przed nim taka duża zatoczka -parking, za sklepem skręcisz w lewo…” ok, jedzie Frytka i rozgląda się za sklepem po PRAWEJ stronie… i nic… i dalej nic… zaczęła się Frytka lekko zastanawiać… zobaczyła po LEWEJ stronie parking więc się na nim zatrzymała… i już miała dzwonić do znajomego z wołaniem o ratunek, gdy nagle… wzrok jej padł na SKLEP (!)… rozejrzała się Frytka w koło… no tak, jest sklep, jest parking…. tylko, że coś tu nie gra… stanęła Frytka przodem do kierunku jazdy i… dostała olśnienia …. no tak, sklep był po LEWEJ stronie a nie po PRAWEJ jak w opisie…  przez moment przemknęła Frytce przez głowę myśl, że może ten sklep ostatnio po prostu przenieśli, z niewiadomych względów, na drugą stronę ulicy… (no co?! … takie rzeczy się zdarzają, w Poznaniu cały most przenieśli…)…  bo przecież ON nie mógł się pomylić …. facet?! … który zna tę drogę od dzieciństwa?!… facet, który tam mieszka i pokonuje tę drogę codziennie w drodze „do” i „z” pracy?! … ok… wielkodusznie uznała Frytka, że każdy mam prawo się pomylić, wsiadła do samochodu i, stosując się do dalszych wskazówek typu „takimi łukami pojedziesz…” pojechała dalej… a powinna się zastanowić… najwyraźniej przemożna chęć ujrzenia znajomych (bo przecież nie o grilla chodziło…) zaćmiła jej, w tym momencie, zmysł obronny… minęła cmentarz (który znajdował się tak jak powinien, po prawo…), wyjechała „na prostą” i szuka najbliższego skrzyżowania (!), na którym ma skręcić w lewo… jedzie… i jedzie… minęła jakąś boczną drogę w prawo… a skrzyżowania nie ma… dojechała Frytka do miejsca, w którym asfaltowa droga ostro skręcała w prawo i… co dalej?… jechać czy dzwonić?… duma Frytce nie pozwoliła zadzwonić, natomiast nie miała nic przeciwko (ta duma) aby zapytać tubylczą kobietę o drogę… więc grzecznie zapytała Frytka i dowiedziała się, że musi zawrócić bo szukana ulica to jest właśnie ta boczna drogą, która odchodziła w … PRAWO… jak to?!… przecież, wedle wskazówek, miała odchodzić w LEWO!!!… a w lewo odchodziła polna droga, na którą co najwyżej traktorem lub koniem z wozem drabiniastym dałoby się wjechać … zawróciła Frytka, wjechała w odpowiednią drogę (tę asfaltową, nie polną…) i po minięciu „domu z wulkanizacją i jeszcze dwóch innych domów …” dotarła do celu… powitaniom, uśmiechom i uściskom nie było końca… choć oczywiście, nie omieszkała Frytka Panu domu powiedzieć co myśli o jego wskazówkach… i że tylko wrodzona inteligencja nie pozwoliła jej zaginąć bez wieści na tych wiejskich bezdrożach … ON co prawda usiłował się wszystkiego wyprzeć ale Frytka, na dowód miała wydrukowanego maila… nie było zmiłuj, musiał się przyznać…

tak, tak moi kochani panowie, nie tylko my kobiety mamy problemy z określaniem kierunków …. to nie jest kwestia tylko NASZEGO  gatunku… WY też się mylicie…

PS. wszystkie opisy drogi w cudzysłowie pochodzą z opisu znajomego …

PS 2. a grill był pyszny… i, za radą pewnej osoby, postanowiła Frytka nie tylko pełną piersią ale i pełnym żołądkiem z okazji korzystać… więc dieta odeszła w zapomnienie… ale tylko na weekend….

Reklamy

From → Uncategorized

45 komentarzy
  1. Akular permalink

    Pocieszę Frytkę, oraz dowartościuję. Gdyż nawet z najbardziej dokładnym opisem drogi, jeżeli jadę gdzieś pierwszy raz, BANKOWO nie trafię. Pozostaje nawigator (mój najlepszy przyjaciel w aucie) ale słuchanie go bezkrytyczne już nie raz sprowadziło mnie na manowce również. Wtedy pozostaje wrodzona inteligencja, czyli zasięganie języka;-))))
    Oraz mylę prawo z lewo. Kiedyś wskutek takiej pomyłki jadąc na rowerze, wysłałam mojego (wówczas mocno nieletniego syna) w krzaki, a on jako grzeczne dziecię, chociaż zdziwiony niezmiernie, posłuchał.
    Dobrze, że zawsze wożę ze sobą (w czasie wycieczek rowerowych tym bardziej) dyżurny zestaw opatrunkowy ;-)))))
    Także szacun wielki dla Frytki, że dała radę, oraz wytknęła błąd TemuCoZnaOkolicęNajlepiej ;-)))

    • opis Twojej wycieczki z grzecznym nieletnim rozbawił mnie do łez 🙂 … trafić się udało tylko i wyłącznie dzięki wrodzonej inteligencji mej.. a wytknięcie On-emu błędu stanowiło dla mnie bezgraniczną radość 🙂 … miłego dzionka…

      • Zdecydowanie należy w moim przypadku patrzeć na to, co pokazuję, gdyż usta się mylą, często. I też posłałam kiedyś młodą w stronę przeciwną do zamierzanej. Jedzie przede mną, a ja „w prawo, córciu” – córcia pojechała, a mamusia w lewo. Młoda z pretensją w głosie „mówiłaś w prawo” – wiem kochanie, ale miałam na myśli to drugie prawo, zwane lewym 😉

        • dziewczyno, boj się boga!!! … kolejna co posłała dziecko „na manowce” :)))) „drugie prawo” – to piękne jest… miłego dnia

        • Jednakowoż w odróżnieniu od Akulara, ja posłałam chodnikiem 🙂 I byłam zdziwiona, czemu ona jedzie TAM, zamiast TU.

        • no ja się wcale nie dziwię :)))) a swoją drogą, grzecznie te Wasze dzieci… i słuchane …

  2. Thunderstorm permalink

    Hehe… Z facetami już tak jest – nieomylni. A guzik prawda!!! Na bieżąco przekonują się o tym zarówno mój tata, jak i mąż. Poza tym mam w sobie coś tak podłego, że trafiam tam gdzie chcę. Zdarza się czasem, że korzystam z funkcji: „koniec języka, za przewodnika.” Jeżdżę sporo i daleko się zapuszczam. Ze sobą zawsze biorę mapy oraz, w zależności od podróży – siostrę, która jest po prostu nieocenionym pilotem, jak i kierowcą – na nią zawsze mogę liczyć 🙂
    I ma się tę satysfakcję, gdy można facetowi pokazać, że wcale taki nieomylny nie jest 🙂
    Swoją drogą, nie rozumiem, czemu faceci uważają kobiety za głupsze od siebie? A takie, co to za dużo wiedzą, to czarownice są… 🙂

    • no normalnie w sedno trafiłaś z tymi „czarownicami” ewentualnie „wiedźmami” 🙂 … ja jestem po prostu cykor, ale jak już się zepnę i sprężę to… nie ma mocnych… zawsze daje radę… miłego dnia

      • Thunderstorm permalink

        Nooo… w takim wypadku mogę stwierdzić, że mój mąż to kamikadze… :)))

  3. Miśka permalink

    Jestem uhahana po pachy! Cmentarza nie przenieśli, bo może jednak bali się „podziemia”?
    Przyznaję bez bicia,że jadąc autem nie mówię o kierunkach tylko pokazuję ręką -ręce się nie mylą;)

    • mnie też się ręce nie mylą 🙂 …. sklepu też nie przenieśli, tylko ON chyba stanął tyłem do kierunku jazdy gdy wskazówki mi spisywał…. tak czy inaczej miałam satysfakcję z tego faktu…. buziaki …

  4. Natthimlen permalink

    Ha! Niestety. pierwiastek męski za kierownicą u mnie przeważa, więc niejednokrotnie walczące e mnie dwie osobowości, czyli solidarność i wyżej wymieniony, każe mi od czasu do czasu wrzeszczeć – co za baba! kto ci prawko dal oraz masz coś do kobiet za kierownicą, bucu jeden?
    Co do wskazówek, lubię sama przestudiować mapę, ulice, drogi, nazwy a potem mam z głowy. Chronicznie nie lubię się z GPS-em, gdyż zaprowadził mnie w remont, gdzie zakopałam się po silnik i nie mogłam wyjechać, a Kudłata darła ze mnie łacha oraz zgubiła ze śmiechu telefon…
    Poza tym, żadna trasa mi nie straszna, czy 50 czy 1000 kilometrów. Uwielbiam się z samochodami.

    • wychodzi z tego, że kobiety wcale nie są „durnymi babami za kierownicą” i tak trzymać dziewczyny!!!! ja tez lubię jeździć ale zawsze się stresuje przed nieznanym … dopiero mocna spinka stawia mnie do pionu 🙂 … a nawigacji wprost organicznie nie cierpię… ściskam ciepło

  5. jazz permalink

    no jestem pod wrażeniem, ja wychodząc w galerii handlowej ze sklepu nie pamiętam z której nadejszłam;-) i zazwyczaj nawijam nazad;-) a co dopiero, jazda na męski wydruk;-) poza tym kiedyś jadąc z kumplem dostałam mapę i miałam znaleźć miejsce w którym jesteśmy, nadmienię, gps-y nie były jeszcze w modzie, i tak umęczałam się z tą mapą, aż kolega polecił abym ją wreszcie obróciła, bo o ile nie zauważyłam to gapię się szukając celu a plan do góry nogami przecież trzymam;-)

    • powiem Ci, że jazda na „męski wydruk” była całkiem, całkiem …. do momentu pomyłki :)… lepszy ten wydruk od mapy bo wskazówki były rozpisane niemalże co do każdego przydrożnego krzaczka… chyba bardzo chcieli, żebym jednak dojechała, ha ha… a w „swojej’ galerii to ja się JUŻ nie gubię… miłego dzionka …

      • jazz permalink

        mnie nawet w swojej czasami się jednak zdarza, ale to dlatego, że trochę ze mnie chaotyk;-) co do odczytywania drogowskazów, to tak samo jak z tłumaczeniem jak do mnie dojechać, proszę tu i tu a później pytać;-)

        • „koniec języka za przewodnika…” jak mówi stare przysłowie pszczół,,,, tylko trzeba trafić na kumatego informatora 🙂

        • jazz permalink

          ponieważ ze mnie czasem wyłazi niecierpliwiec, więc ja również zamiast studiować wskazówki zazwyczaj korzystam z „koniec języka za przewodnika”;-)

  6. Natthimlen permalink

    Jaaaa!!!! Dopiero dojrzałam okiem swym poetycki tekst po zielonym orderem!
    Jestem pod wrażeniem! Oraz więcej cudnych dni 🙂

  7. Pomijając takie tam pierdolety o tym, że orientację mam stuprocentową (po ojcu) i faceci kochają, gdy ich pilotuję, to chcę napisać Ci coś zupełnie innego. FRYTKO, KOCHAM CIĘ Z POWODU CZWARTEJ LINIJKI OD DOŁU!!! Amen.

    • ale, że za co?!?! …. ale wliczając PS-y czy nie, bo cóś moja yntelygencja się właśnie zawiesiła…. :)))) tak czy inaczej i na wieki wieków też … .

      • Ale że za to, iż 90% populacji w tym kraju uparcie mówi (i pisze) „w cudzysłowiu”, a Ty okazałaś się jedną z nielicznych normalnych. Chałwa Ci!

        • ależ bo się wezmę i zarumienię 🙂 przeszło mi przez głowę, że o to Ci chodzi, zawsze sobie tłumaczę, że to jest jakby w „cudzym słowie”… 🙂

        • Nic się nie przejmuj i się nie rumień. Jakby co, to jako przeciwwagę masz hasło: „grill był pyszny” :))))
          Ale i tak Cię kocham :)))

        • masz rację z tym grillem :))) … a miłość odwzajemniona jest w 100 %….

  8. Fryteczko! Ja nawet w galerii potrafię się zgubić!

    Najważniejsze, że było fajnie! Co tam diety!!!!!!

  9. Anonim permalink

    najgorsi kierowcy – faceci w czapkach, okularach i z wąsem!!! mam to przerobione.
    poradziwłas sobie dzielnie, jestem z Ciebie dumna!!!

    teatralna

  10. desperado permalink

    Się sprzeciwiam – dyskryminacji:)) Pozdrawiam:)

    • ależ proszę bardzo – to wolny kraj 🙂 tylko, że gdzie tu dyskryminacja? … i pozdrawiam też…

  11. Nie prowadzę samochodu ale na nowych trasach robię za pilota. I wychodzi mi to całkiem dobrze.Takich panów, co to: „kobiety się nie znają „trzeba uświadamiać, że tkwią w błędzie.
    A tak nawiasem mówiąc, to Frytka spisała się na medal.Złoty, żeby nie było. Serdeczności

  12. O. to ja się chętnie do dietki jakoś przyłączę. 0,5kg po ciąży zostało i wcześniejsze 2,5 nadwagi + teraz 0,5 nabyte (a podobno karmiąc się chudnie. Z powodu pozostawania mleczarnią, dietka zbilansowana być musi, ale tłuszcz i cukier da się wykluczyć. Wspierać będę Frytkę, jak pozwoli i o postępach czytać bym tu chciała.

    • proszę Cię, kobieto, co to jest marne 3 kg?!… zrzucisz i nawet nie będziesz wiedziała kiedy :))) … wspierać zawsze można i odwiedzać też, i odzywać się …. pozdrawiam cieplutko Ciebie i Twoją Malutką …

  13. więc po pierwsze – wnerwiają mnie baby za kierownicą….
    ale na pocieszenie faceci w kapeluszu lub czapce też mnie wnerwiają.
    Lewy z prawym nie myli mi się nigdy, tras dalekich też się nie boję, czasem tylko ktoś po drodze ukradnie mi jakąś autostradę… ale to pewnie tak dla zartu, bo w drodze powrotnej jest już na miejscu :)))

    • a kobiety? też Cię wnerwiają??… i autostrady, mówisz, kradną?! w tym kraju wszystko jest możliwe :)) dobrej nocy …

  14. Dieta nie facet, zawsze można do niej wrócić ;o)))

  15. Ilekroć mówię do Męża, że np. ma brudną prawą nogawkę spodni albo jakiś paproch na lewej ręce, mogę mieć prawie 100 % pewności, że on spojrzy na tę przeciwną 😉

Trackbacks & Pingbacks

  1. Warszawa… | blaski codzienności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: