Skip to content

1 listopada – nowe znaczenie….

5 listopada 2012

Frytka wie, że 1 listopada to święto poważne i zadumane ale… jako, że Frytka rzadko kiedy jest poważna i zadumana (nawet w takim dniu…) to i tu będzie mniej poważnie…  albo nawet wcale… ale od początku… 14 lat temu (bez 8 dni…) w pewnym szpitalu na świat przyszło …. tak, tak, zgadliście, dziecko…. płci męskiej… włos miało czarny (choć oboje rodzice blondyni…) a głos donośny… matka jego, głos ten rozpoznawała bezbłędnie wśród głosów innych dzieci… jego żałosne „leeee… leeee….”, które matka od razu przetłumaczyła jako „źle”, niosło się echem po szpitalnych korytarzach… bo to wtedy były jeszcze takie czasy, kiedy dziecko dostawało się co trzy godziny do karmienia… piękne czasy, rzekłaby Frytka… wyspać się można było, odpocząć… i komu to przeszkadzało?… ale do tematu… dziecko rosło tak jak każde… jako, że najmłodsze w rodzinie to i oczkiem w głowie bywało… no dobra, było cały czas… wy też tak macie?… że najmłodsze to najbardziej wychuchane?… że najbardziej się o nie martwicie?… że jak najdłużej chcielibyście zatrzymać w domu, żeby mu się krzywda żadna nie stała?….  ano właśnie… z tym dzieckiem też tak było… przed blok, na plac zabaw długo wychodziło z mamusią… potem, jak już się wyrwało samo, to czujne oko matki wisiało w oknie (bo widok na plac zabaw był idealny…) …a dziecko rosło i zaczynało coraz bardziej wykazywać te mniej pożądane cechy męskiego rodu… czyli:

roztargnienie – nie zliczy się razy kiedy dziecko wychodziło na dwór z piłką czy innym samochodem i wracało oczywiście bez tego…. na pytanie matki „gdzie jest?” robiło wielkie oczy i na twarz wypełzał mu rozbrajający uśmiech…. i weź tu człowieku się gniewaj… chociaż po  piątej zgubionej piłce matce nerwy nie wytrzymywały jednak… kiedy dziecko poszło do szkoły, jego roztargnienie przybrało już takie rozmiary, że prawie nic matki nie potrafiło zdziwić… no prawie, bo jak dziecko wróciło kiedyś do domu ze szkolnego wyjścia do kina bez kurtki, to jednak się zdziwiła… i nie tylko dziecku ale i pani… ale gubione takie drobiazgi jak gumki, długopisy, ołówki czy … cały piórnik przestały już robić wrażenie… w domu zawsze był zapas… myślicie, że to mija?…. nie mija, do tej pory zdarza mu się przyjść ze szkoły bez jakiejś książki albo bluzy… normalnie ręce (i nie tylko…) opadają… tyle, że rozbrajający uśmiech zamienił na: „matka, nie panikuj… znajdzie się…”…  i tyle…

niewytrzymałość na urazy i choroby – choć tych pierwszych, o dziwo, nie zdarzało się wiele to i tak, kiedy już do jakiegoś doszło, tragedia z tego tytułu było straszna … lekkie obtarcie kolana i rozpacz taka, jakby mu, co najmniej, nogę mieli amputować… od razu opatrunki, bandaże, wody utlenione… absolutnie na dwór nie mógł już iść bo…JAK?!… przecież to strasznie boli… a choroby?…. wszystkie choroby wieku dziecięcego przykładnie przebyte… oczywiście przy każdym, nawet najzwyklejszym katarze, śmierć zaglądała dziecku w oczy… słaniało się na nogach, domagając się cały czas troski i uwagi …. lekkie drapanie w gardle? – już w ruch idą tabletki do ssania … jakieś przypadkowe kaszlnięcie? – już syrop stoi na stoliku… tak, tak… prawdziwy „twardy” facet …

parę innych cech „prawdziwego” faceta (jak dwie lewe ręce do domowych prac na ten przykład…) jeszcze by się u niego znalazło ale dajmy spokój… w ten oto urozmaicony bardzo sposób upłynęło 14 lat…  dziecko zaczęło dorastać… głos mu się zmienił… wyrosło ponad matkę (w ciągu jednych wakacji) i …. zmieniła mu się twarz…  i właśnie 1 listopada 2012 roku dziecko powiedziało do ojca swego (ten pierwszy raz dziecko potrzebowało pomocy ojca a nie matki swej…) : „pokażesz mi jak się golić?…” …matce łza się w oku zakręciła… moje dziecko, mój syneczek kochany, golić się zaczyna… pierwszy wąs spod nosa … znaczy, powoli staje się facetem… duma matczyna już zaczynała serce rozpierać gdy wtem… olśnienie na dumną matkę spłynęło i kamień ciężki na matczynym sercu zaległ…. głaz ogromny nawet… o żesz w mordę jeża!!!… jak to golić się zaczyna?!.. jak to dorasta?!… toż to tylko patrzeć jak seks zechce uprawiać!!!….

i w ten oto sposób, na 8 dni przed swoimi 14 – tymi urodzinami, Młody (bo o nim tu mowa oczywiście…) dał Frytce nowe powody do zmartwień, he he…  przez pierwszy wąs pod nosem, dotarło do Frytki, że to już nie jest mały synek … że to już jest młody mężczyzna ….

a to od be_jotki… pasuje jak ulał 🙂

Reklamy

From → Uncategorized

66 komentarzy
  1. Miśka permalink

    Już widzę co się będzie działo , gdy przyprowadzi dziewczynę;)))
    Najlepsze życzenia;))

    • ano się matka zamknie w pokoju, coby nie patrzeć ha ha… nie będzie tak źle, jakoś mi do tej pory osoby towarzyszące moich dzieci nie przeszkadzały, mało tego, nawet miewam z nimi dobre kontakty 🙂 … buziaczki

      • Miśka permalink

        A jak Felusia???

        • właśnie miałam Cie zapytać bo …. kwiatki jej opadają!!!! …. ratuj!!!

        • Miśka permalink

          Trudno -jest w szoku -podlewaj raz w tygodniu -zalewaj całość wodą na 5 minut..jeśli jest w chłodnym miejscu raz na dwa tygodnie.
          od czasu do czasu zraszaj liście…
          Mam nadzieję,że przeżyje – w końcu – zamknęłaś ją w bagażniku!!!!

        • no sorry!!!… gdybym wiedziała, że taka wrażliwa to na przednim siedzeniu by siedziała i przez okno na drogę patrzyła 🙂

        • Thunderstorm permalink

          Ty kwiatek w bagażniku wiozłaś??? O,matko! Toż to zgroza
          straszna!!! :))) Ale, jak będziesz do tej roślinki czule
          przemawiała,to się z szoku otrząśnie 🙂

        • ale ona tam wszelkie wygody miała!!! …. ale to mówisz, żeby
          mówić?… czule mówić?… no mogę kłopot mieć, bo to Felusia
          jest, no wiesz… kobieta… jakby to Felek był to łatwiej
          by było :))))

        • Thunderstorm permalink

          Ech,Frycia,ty nie rozumiesz, że kobieta
          łatwiejsza, bo próżna, jak nie wiem co :).
          Gadaj do niej, mówię ci 🙂

        • Miśka permalink

          To samo jej mówiłam!!!Z czułością , z empatią
          GADAĆ! – a nie zamykać na 5 godzin do zimnego
          bagażnika;( Posmyraj ją troszkę po listkach;)

        • no już, już!!!… gadam do niej przecież 🙂

  2. Frytka… to Ty jesteś blondi? Dziwne…bo z temperamentu to rasowa brunetka:)

    A propos wąsa co się zaczął sypać…. hormony buzują. Teraz pora na trądzik , mutację i pierwszą poważniejszą miłość:)

    • Nika, ja farbowana brunetka jestem albo właściwie nie wiem co, bo kolor na włosach to ciemny bordo jest (co widać na zdjęciach) 🙂 a swoje to takie ciemny blond … trądzik – w trakcie, mutacja – za nami… pierwsza miłość – mam nadzieję w dalekiej przyszłości ha ha…

  3. Nitager permalink

    Mój Młodszy po raz pierwszy golił się w wieku trzech lat. Siedział w wannie w Starym Domu i przyuważył Ostre-Narzędzie-Do-Depilacji-Nóg, należące do Koleżanki Małżonki. Złapał, chwycił trochę piany z wanny i nałożył ją sobie na twarz, po czym zaczął się golić. Oczywiście, zaciął się tak paskudnie, że piana zrobiła się czerwona, a dźwięk, jaki z siebie wydał, wzmocniony przez solidną, żeliwną wannę, zagłuszył przejeżdżającą niedaleko karetkę na sygnale.

    • rany, ale traumatyczne przeżycia dziecko miało… jak to się odbiło na jego późniejszym życiu?… goli się czy zapuszcza zarost jak Robinson Crusoe? 🙂

  4. jazz permalink

    no Wiesz, dzięki takim rozterkom rodzina mojej kol ma najlepiej wyprasowane ciuchy w całym powiecie, gdyż pokój jej nastoletniej córki mieści się vis-a vie prasowalni;-)

    • pokój mojej Młodej mieści się naprzeciwko mojego, a pokój Młodego za ścianą… nic się nie ukryje ha ha 🙂

      • jazz permalink

        no to na cenzurowanym jak nic;-) ale jak to mówią ktoś musi rządzić, trzymać władzę i mieć pod kontrolą;-)

        • dokładnie tak…. i to jestem JA!!! 🙂

        • jazz permalink

          no nie śmiem wątpić;-) zresztą ja też wyznaje zasadę, jeżeli ktoś musi trzymać władzę, to najlepiej gdy będę to ja;-)

        • ale ja naprawdę trzymam władzę bo… nie mam wyjścia, he he… Młodym jej przecież nie oddam 🙂 … nie zawsze jest to dobre, bo odpowiedzialność za, hmm, złe decyzje (no czasami się zdarzają), też ponoszę ja…

        • jazz permalink

          Wiesz, ale bywa też tak, że rządzi ktoś inny a odpowiedzialność,
          i tak ponosisz Ty/ja.. to po co robić młyn? Poza tym uważam, że
          wolę psioczyć na siebie jeżeli coś spartolę, niż na innych..
          bo to dopiero masakra;-)

        • też się właśnie tego trzymam… moje decyzje – moja
          odpowiedzialność… a przecież na siebie nie można
          się długo gniewać, nie? 🙂

        • jazz permalink

          ależ skąd.. na tak cudowną osobę
          w ogóle się nie można gniewać.. 😉
          zważywszy, że geniuszom zawsze więcej
          wolno;-)

        • dobre 🙂 tego się będę trzymać…

  5. Thunderstorm permalink

    Uuuu… To się zaczną poważne rozmowy 🙂 Ja bym się tam upewniła, czy wie skąd się biorą dzieci :))) i jak temu zaradzić 🙂 Pozdrawiam serdecznie :*

    • ano, po części mamy już parę rozmów za sobą…. ale trzeba będzie jeszcze trochę temat podrążyć i, niestety, to znów na mojej biednej głowie 🙂 miłego dnia

      • Thunderstorm permalink

        Potraktuj to jak normę, postaw sprawę jasno,że wnuków bawić w tak młodym wieku nie będziesz 🙂 (no chyba, że juz Ci się marzą :))

        • a tfu, tfu przez lewe ramię i solą jeszcze !!!! co Tobie kobieto po głowie chodzi?! ja i wnuki?!… ja już wszystkim dzieciom zapowiedziałam, że żadnych wnuków… do odwołania!!!! 🙂

        • Thunderstorm permalink

          😀 Bo jak się dasz wrobić, to już po tobie :)))

        • otóż się nie dam !!! 🙂

  6. valyo permalink

    zgadzam się z Miśką))))będzie się działo, oj będzie))) gdy jakąś panienkę do domu przyprowadzi ehehe oraz rozmowy już zacznij kobieto trzymająca władzę)) i powiem Ci, że ja zawsze kwiatki w bagażniku wożę. buziol

    • no wiedziałam, że z kwiatkiem nie popełniłam większego „fo pa” 🙂 … a do rozmów to się najpierw nastroić muszę choć z Młodą źle nie poszło… Młody też jest kumaty i „otwarty” na wiadomości tylko trochę wstydliwy więc mamusia musi być delikatna, he he…

  7. Pozwolisz, że najpierw – dogłębnie wstrząśnięta! – zacytuję bulwersujący fragment Twojego tekstu: „bo to wtedy były jeszcze takie czasy, kiedy dziecko dostawało się co trzy godziny do karmienia… piękne czasy, rzekłaby Frytka… wyspać się można było, odpocząć…”. Następnie – do nieprzytomności zszokowana! – zadam następujące pytanie: co, u cholery, Frytka rozumie przez ten tekst?! Jakim cudem można wypocząć, karmiąc co trzy godziny?!
    Pozostaję nieutulona we wstrząsie.

    • pozostająca we wstrząsie Frau nieutulona (czy jakoś tak…)… jakby tu powiedzieć… więcej się wtedy wypoczęło przez te trzy godziny niż teraz, gdy masz „mordodrzyka” cały czas przy sobie i karmisz, przewijasz, karmisz, myjesz, karmisz itd…. :))))

      • Brrrrrrrrr…! Na szczęście nie mam. Brrrrrrrrrrr…!!!

        • ano właśnie i tego się trzeba trzymać… 🙂

        • Trzymam się oburącz, obunóż i w ogóle czterokończynowo, a nawet ośmiokończynowo. Żadna ludzka anii nieludzka siła nie zmusi mnie więcej do rozmnażania!

        • weź jeszcze pod uwagę możliwość „mania” w przyszłości wnuków, he he…

        • Biorę, ale mnie to nie martwi. Głównie dlatego, że wnuki to nie moje
          dzieci i kto inny będzie do nich wstawał. Ponadto, o ile ja znam
          swoje dziecko, to stosunek do życia ma nader rozsądny i zapewne
          przesadnie mnożyć się nie będzie. Tak jakoś idzie u nas „rodowo”,
          że matek-Polek nie ma.

        • po swojej Młodej widzę taką samą tendencję 🙂
          a najstarszy, póki co, też myśli o czym innymi…
          i całe szczęście …

        • Moja na zadane jej kiedyś pytanie o ewentualną chęć
          posiadania rodzeństwa odpowiedziała złym głosem:
          „żadnych dzieci do domu mi nie przynoś!”.
          I tego się trzymamy.

  8. Przerabiałam to dwa razy Frytko i za każdym razem byłam zaskoczona, choć dorastanie dzieci to przecież zwykła kolej rzeczy. Serdeczności.

    • Haniu, ja też już mam za sobą dwa „dorastania”, męskie i żeńskie, a jednak…. za każdym razem inaczej 🙂 pozdrawiam …

  9. alana permalink

    Oj tak, tak… Dzieci rosną, znaczy się my się ku starości pochylamy… Mam to przy Dużej, której tu urosło, tam urosło… I jakieś chłopię, całkiem ładne zresztą, czeka, aż mamusia, czyli ja, odbierze ją spod szkoły, coby tak samiuteńka nie stała… Ech… Gorzej z tatusiem, który czasem zostanie przy okazji zakupów poproszony o kupno zestawu hignienicznego… Ech… Trzymaj się:)))

    • Alana!!! ja tam żadnej starości u się nie widzę!!! to one się starzeją, te dzieci nasze 🙂 … a „chłopię” do domu przychodzące z cielęcym wzrokiem to niejedno już przeżyłam… Młody, póki co, bardziej sportem i kompem zainteresowany, myślę że do wiosny przyjdzie poczekać na jakieś serca porywy… no chyba że…. ściskam…

      • alana permalink

        Ja tak o tej starości, bo przed urodzinami jestem… Ostatnimi z 3. z przodu… No i tak mnie to dołuje:( Za chwilkę rok się zmieni i nikt nie będzie patrzył, że ja listpadowa jestem… Rocznik jest rocznik. A chłopię do domu nie przychodzi. Jeszcze nie:)

        • goopia kobieto, że tak Ci powiem, nic się nie zmieni…. nic a nic, uwierz starszej… dalej będziesz tą samą świetną Alaną…. i tego się trzymaj 🙂

        • alana permalink

          No wiem, gooopia, goopia do potęgi. A ty jesteś kochana, bo zawsze podniesiesz mnie na duchu. Baaaj:))

        • nie ma sprawy :)))) miłej nocki …

  10. desperado permalink

    Zaprotestować stanowczo muszę!! Gdyż krzywda się dzieje niemożebna nam wszystkim tu obecnym, znaczy facetom!! Bo jakże to podejrzewać faceta (!!) że na katar umierać gotów, czy też na chrypkę jakąś też. Wszak wiedza Wasza, znaczy kobiet, na temat natury męskie jest nad wyraz powierzchowna i całkowicie niepełna, gdyż i ponieważ wyjaśnić rzecz muszę!! Takowoż nasze męskie zachowania, które zazwyczaj interpretujecie jako przewrażliwienie, podkład ma w prehistorycznych czasach!! tak tak i bez gwizdów mi tam gdyż, gdy człek pierwotny żył se bez komputera tudzież TV czy mp3 facet jako przywódca ludzkiego stada poczuwał się do obowiązku utrzymania owego, nakarmienia, zapewnienia schronienia tudzież dostarczenia stosownych rozrywek. czasy owe trudne były NFZ nie refundował leczenia, dostęp do doktorów kiepski był oj kiepski, no to facet, przywódca stada, poczuwając się do swych obowiązków w razie najmniejszej bolączki poczuwał się do jej rychłego wyleczenia. I nie ważne czy to katar, czy to chrypka, czy koklusz jakowyś, otóż nieleczony może się rozwinąć w poważniejsza chorobę i co wtedy czekać będzie jego stado?? Potomstwo drapieżnik zeżre, kobietę inny człowiek zgwałci, a on biedny niemocą powalony w obronie stanąć nie będzie mógł. Tak więc po wsze czasy facet najmniejsze objawy choroby chce szybko wyleczyć:))
    Dobry wieczór i się tak zapytam czy Młody autoryzował tekst??:)

    • zacznę od „dobry wieczór” bo to najłatwiejsze 🙂 … oraz nie, Młody nie autoryzował tekstu… podejrzewam, że nie zgodziłby się na publikację… a teraz na temat: prehistoryczny facet może i musiał dbać o to żeby mu stada zwierz nie zeżarł i obcy ludź kobiety nie zgwałcił… ale współczesny??? …o nic nie musi walczyć (no chyba, ze o pilota do telewizora, he he..).. . zwierzyna dzika w zoo pozamykana, kobiety lepiej się przed gwałtem bronią niż niejeden facet by obronił…. więc leży taki na kanapie i tylko jęczy… a to mu zimno, a to mu gorąco… wiec gdzie sens tej Twojej teorii?

  11. desperado permalink

    Oj, jak przez lat tysiące człek takiego charakteru nabrał, to co przez lat sto się zmieni?? To to zmiany ewolucyjne są, a nie rewolucja jakaś. A że zmieniły się warunki no cóż, zamiast jaskini pilnuje domu, zamiast przed zwierzem złym i dzikim to przed zagrożeniem współczesnego świata, ale skoro natura ciągnie wilka do lasu to faceta do odwiecznych przyzwyczajeń też. No, a że leży na kanapie i pomarudzi odrobinę to…………. sorki Ciebie bardzo Wy kobiety przyzwyczailiście nas z własnego lenistwa do opiekowania się nami. Tak, tak z własnego lenistwa, bo lepiej przemęczyć się i wykurować faceta, niech wynosi się z jaskini na polowanie, niż ma zejść i co potem?? trupa wywlekać, czy nowej jaskini szukać??

    • my, kobiety, z lenistwa?… to żart chyba jakiś…. to z lenistwa tak koło was chodzimy?… z lenistwa kolejną szklankę wody podajemy?… gdyby to było lenistwo to właśnie powinnyśmy pozwolić Wam zejść na ten katar… potem tylko transport w wiadome miejsce i… jaskinia wolna 🙂 .

  12. desperado permalink

    Hehe, łatwiej podać szklankę wody, niż organizować transport, trupa wynosić, nie daj Boże jaskinię zasmrodzi, wiadomo po kilku dniach nieświeży już będzie:)) tak, tak z lenistwa czystego:))

    • co pan wiesz o „zabijaniu”? że tak powiem… w dobie internetów i innych dogodności, transport sam do domu „przychodzi”, nie zdąży taki denat jaskini zasmrodzić, ha ha… a poza tym, jeszcze żaden z Was na katar nie umarł, o ile się orientuję… myślę, że gdyby się coś takiego wydarzyło to byłoby o tym głośno 🙂

  13. No cóż… nie mam żadnego doświadczenia w dorastaniu, żyję na bieżąco :))

    • zaraz, zaraz, przecież Twoja Juniorka w sam raz w wieku dorastania jest chyba?… albo na końcówce? a nie zaczęła się jeszcze golić, he he? 🙂

  14. Z tą wrażliwością męską na najmniejszy nawet katar chyba coś jednak jest na rzeczy…

    Pozdrawiam cieplutko ♥♥♥

  15. Ło matko…aż żem się sama przestraszyła, tego com zobaczyła…chciałam tylko linka wstawić…:((

  16. Natthimlen permalink

    Matko, weź mnie nie strasz! To jeszcze mam 8 lat spokoju? Względnego?
    Ale jak tak zaczęłaś o seksie….i roztrzepaniu, gubieniu i zapominaniu….boszzzzzz, włos mi się zjeżył!
    A poza tym uśmiałam się nieziemsko 😀

    • eee, no wiesz… roztrzepanie, gubienie i zapominanie zaczęło mu się od urodzenia więc jeśli u Ciebie tego nie ma, jest nadzieja, ze już nie będzie… a seks?… no cóż … trza se radzić, żeby zaradzić 🙂 ….

  17. Zapraszam do mnie, po niespodziankę;))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: