Skip to content

znalazłem telefon….

16 listopada 2012

zabiegana, wśród porannych czynności, Frytka odbiera sms od nieznanego numeru…. „dzień dobry, znalazłem telefon, chyba córki, proszę o kontakt”… znowu?! – pomyślała Frytka… raz już go Młoda w szkole  zgubiła… ktoś znalazł i oddał do sekretariatu…wtedy, na dźwięk obcego głosu w telefonie Młodej, który przedstawił się jako dyrektorka szkoły, Frytka mało zawału nie dostała wyobrażając sobie, co się mogło stać… nie czekając szybko oddzwoniła pod numer z sms-a… odbiera mężczyzna i mówi: „no tak znalazłem… nokia… wysiadała taka niewysoka dziewczynka, blondynka…”  … no niby się zgadza, Młoda ma nokię, jest blondynką… ale czy niewysoką?  hmmm… no ale nie zastanawia się Frytka długo, ustala adres pod który ma podjechać (wierzcie lub nie, ale nie wiedziała gdzie to jest, ha ha… tak właśnie zna miasto w którym mieszka od nastu lat) i jedzie…  mija trochę czasu zanim odnajduje miejsce spotkania… podchodzi mężczyzna i podaje Frytce telefon… no owszem, nokia… ale… Młoda ma jeden z nowszych modeli, dotykowy, full wypas można powiedzieć… a ten… to zwykły mały telefonik, z czarno-białym wyświetlaczem jeszcze… zdziwienie malujące się na twarzy Frytki musiało nieźle zaskoczyć faceta… a w momencie kiedy powiedziała: „ale to nie jest telefon mojej córki, pierwszy raz go na oczy widzę…” facet zgłupiał… „ale przecież znalazłem pani numer telefonu pod hasłem „matka”… „ja ci dam „matka”” – pomyślała w tym momencie o Młodej Frytka a głośno powiedziała „zaraz sprawdzimy…” … no i sprawdziła… i kurna BYŁ …   co sobie facet o Frytce pomyślał, to jego… powiedział tylko: „ja tam nie wiem… to pani numer telefonu, niech sobie pani wyjaśnia albo szuka innego właściciela” i …. uciekł… i została Frytka z obcym telefonem, w którym w kontaktach figuruje pod hasłem „matka”… różne myśli zaczęły jej przychodzić do głowy…  pierwsza i najprostsza była taka, że Młoda, w tajemnicy, kupiła jakiś stary telefon, żeby mieć drugi numer… po co?… no… żeby utrzymywać jakieś inne znajomości… myśl ta nie dawała Frytce spokoju… postanowiła poszperać w telefonie, musiała się przecież czegoś dowiedzieć…   przejrzała najpierw (może nie powinna ale …) sms-y… treść niektórych z nich lekko nią wstrząsnęła… więc spojrzała jeszcze na listę kontaktów…  w większości  nic jej nie mówiły… poza jednym… babcia… spojrzała Frytka w swój telefon… no zgadza się, to był numer do Teściowej… tu zaczęła się rodzić w głowie Frytki myśl, że jednak ten telefon należy do kogoś z rodziny… ale do kogo?… i nagle TADAM!!… niewysoka blondynka… to wcale nie musiała być Młoda!… to mogła być dziewczyna Starszego!… z tą odkrywczą myślą  wykonała Frytka telefon do syna… bingo!… okazało się, że to jego telefon… tyle, że dziś pożyczył go swojej dziewczynie a ona go… zgubiła, ha ha… i trafił w ręce „teściowej”, ha ha …. ale niefart… a co sobie Frytka poczytała w sms-ach to jej … i tej „matki”, oczywiście, nie omieszkała Frytka Starszemu wytknąć!… aha, i oczywiście przeprosiła Frytka w myślach Młodą za niesłuszne podejrzenia… jednak dziecko porządne jest i nie ukrywa przed mamusią … innego życia…

Advertisements

From → Uncategorized

80 komentarzy
  1. teatralna permalink

    boże Frycia, Ty to sięmasz z tymi …kochanymi dzieciaczkami hehehe
    oraz gratuluję wyobraźni))))))))))))
    oraz bym zabiła za notoryczne gubienie jak nie przez Młodego, to Młodą to znów Starszego i …
    o zgrozo jego dziewczynę
    o hesssosooos połapać sie trudno

    • wierze, że dasz radę się połapać, inteligentna przecież jesteś… a ja to się już prawie przyzwyczaiłam do tych gubionych telefonów… całe szczęście, że zawsze trafiają na uczciwego znalazcę… a wyobraźnia u mnie ogromna, oj ogromna… tyle, że nie zawsze w jasnych barwach obrazy maluje, ha ha miłego dnia 🙂

  2. desperado permalink

    Jaaaaaaa, taki eksponat, a Ty nie chciałaś go wziąć?? Toż na przykładzie takich telefonów można teraz Młodym historię rozwoju cywilizacji opowiadać, powspominać czasy, gdy zasięgu trza było szukać, a po znalezieniu zastygać w bezruchu, oddech wstrzymać i rozmawiać, w telegraficznym skrócie co by rachunek na kolana nie powalił!! Ehhhhh czasy to były godne (nie wiem czego albo kogo, ale godne), ale co Ty, z racji wieku możesz o tym wiedzieć:)) A swoją drogą dobrze, że za wcześnie awantury Młodej o podwójne życie nie zrobiłaś, bo miałabyś się z pyszna:)
    Oraz dzień dobry:)) Raz jeszcze:))

    • zacznę od „dzień dobry” tym razem… zamierzchłe czasy cegieł z antenami pamiętam jak przez mgłę, ha ha… oczywiście żartuję, aż taka młoda to ja nie jestem… czasy łapania zasięgu, u mojej mamy, trwają nadal… najlepszy jest na środku podwórka, ha ha… a przed zrobieniem awantury Młodej, teraz i natentychmiast, uchroniły mnie dwie rzeczy, pierwsza – że Młoda była w szkole (chociaż tu dałoby się chwilę znaleźć), druga – tzw. „telefon do przyjaciela” … przyjaciele się przydają 🙂

      • I zaznaczam,że to nie byłam ja!Normalnie foch z przytupem i melodyjka na całe 3 minuty!!!

      • desperado permalink

        Haha słabe to ha ha Twoje, no ale dobra, kobiety się o wiek nie pyta przecież, co nie stoi w sprzeczności, że te czasy cegieł to hmmmm wiesz raczej też z opowieści znasz:)) Natomiast fakt przebywania Młodej w szkole, nie stanowi przeszkody, dla chcącego zrobić awanturę, znam przypadki awantur zrobionych nie tylko w szkole, ale i w pracy też haha:) Rzecz jasna nie przyznam się, że byłem współtwórcą owej awantury w pracy:)) Ale chcesz powiedzieć, że ów przyjaciel Cię przekonał ?? Nooo to faktycznie przydają się przyjaciele:))

        • to, że Ty Desperze drogi, awanturę „natentychmiast” zrobiłeś to mię akurat wcale nie dziwi.. wiadomo, że Ty czepialski jesteś i wytknięcia błędu bliźniemu tudzież udowodnienia mu winy byś sobie nie odpuścił… wiek mój zostawmy w spokoju, to moja osobista tragedia 🙂 … a jak przyjaciel mądry to i kobiecie potrafi przetłumaczyć… co na ogół, nie ukrywajmy, trudne jest…

        • desperado permalink

          Się zgodzić z Tobą muszę!!! Wytłumaczyć „coś” kobiecie to nie tylko trudne jest, ale prawie niemożliwe!! Tym większy szacun dla tego co mu się udało:) Niby gdzie wyczytałaś, że ja natentychmiast awanturę bym uczynił, hę?? Poczekałbym nieco, zebrał więcej dowodów i wykorzystał w najmniej oczekiwanym momencie :)) A ta tragedia to co?? Alkoholu nie chcą w sklepie sprzedać?? Nie wyrywaj się tak, po pierwsze alkohol jest szkodliwy (tak legenda głosi) po drugie może za rok albo dwa, przepisy się zmienią i małolatom będzie można sprzedać:))

        • oj tam, oj tam… przy tłumaczeniu czasami wystarczy odpowiednich argumentów użyć… jakich, nie powiem, niech każdy sam do tego dochodzi… teraz, jak tak napisałeś, to faktycznie widzę, że w Twoim stylu jest uzbierać jak najwięcej dowodów przeciwko drugiej stronie… ba!, od niej samej nawet wyciągnąć jak najwięcej i wykorzystać przeciwko… tak, cały Desper… a mój wiek… żeby to tylko o sprzedaż alkoholu chodziło ale …to wręcz przeciwnie, na dyskotekę nie chcą mnie brać!!… niektórzy 🙂 a bym se poszła…

        • desperado permalink

          Haha przedni dowcip, argumenty:)) Ale spoko, widać przyjaciel
          wiedział jakich użyć:)) Ale, że co?? Nie chcą wpuścić na
          dyskotekę, czy nie chcą zabrać?? Jak nie chcą wpuścić to znaczy,
          że nie na tę dyskotekę się wybrałaś, rozejrzyj się może w jakimś
          gimnazjum coś organizują, andrzejki albo coś podobnego:)) A jak
          nie chcą zabrać to znaczy, że idą na dorosłą dyskotekę i
          dlatego:))

        • no co?!… uważasz, że na kobietę żadne argumenty nie
          działają?!… a że dyskoteki nie dla mnie to ja sama
          wiem…. teraz to już tylko jakieś wieczorki taneczne,
          ze spokojną muzyką chyba mi zostały 🙂 ..

        • Może tak poza tematem to nazwałam jednego storczyka Desper;))
          Po prostu uparty jak nie wiem co (ale wiem kto:)) Był u Toli,
          nie wiem jakim cudem przeżył, zabrałam go w ostatniej chwili ,
          odchuchałam , przemawiałam , ożył!
          Normalnie pomyślałam,ze to musi być jakiś desperat;)) No i
          mnie olśniło -dostał imię;)
          A dziś nawet zauważyłam,że mu końcówka nowa rośnie!!
          (chciałam napisać,że mu dydek wychodzi, ale jak przeczytałam
          to sama zaczęłam się śmiać i wolałam poprawić)

        • desperado permalink

          Noooooo!! Storczyk to kwiat cudny jest, ale nie wiem dlaczego
          od uporu, a nie od urody go tak nazwałaś?? Z drugiej strony
          normalny rodzaj męski trza chuchać i czule przemawiać wtedy
          ożyje:))

        • od urody? hehe! Wygląda jak po wojnie trzydziestoletniej,
          trzy powyginane liście i nic więcej!!
          A nie, przepraszam! ma centymetrowego dydo…
          tzn końcówkę;))

        • czyli, Miśka, jak prawdziwy facet… trochę ładniejszy
          od diabła 🙂

        • święta racja… na każdego faceta trza chuchać i
          dmuchać żeby ożył 🙂

        • dobre, Miśka… pasuje jak ulał, ha ha… ale co kobieca dłoń,
          to jednak kobieca dłoń… każdego desperata do życia przywróci 🙂

        • desperado permalink

          I do wzrostu końcówki też przymusi:))

        • jakie tam przymusi! … przecież to sama przyjemność
          jest, ten wzrost 🙂

        • desperado permalink

          no jak nie przymusi to spowoduje, oraz nie
          wspominałem, że przykrość nam to sprawia:))

        • ano nie wspomniałeś… ale samo „przymuszenie”
          jakoś mi się tak skojarzyło 🙂

        • desperado permalink

          Oj tam, od razu negatywne skojarzenie:) Niemniej
          jednakże przyjemność dla obu stron jest
          ożywianego i ożywiającej też:)

        • taaaak… sama przyjemność jest jak człowiek patrzy,
          gdy w wyniku jego starania coś rośnie…. i oko
          cieszy, i nie tylko :)))

        • desperado permalink

          z samego patrzenia ta przyjemność jest??

        • no nie od samego patrzenia, od dmuchania,
          chuchania, gładzenia, pieszczenia… no
          tą kobiecą dłonią :)))

        • Frytko kochana -nie zapomnij, że ja także podlewam ,
          zraszam, nasłoneczniam…bo mam wrażenie,że już
          wiem dlaczego hodowla storczyków Ci nie idzie;)))
          Jak Felusia?Kupiłaś doniczkę?

        • mea culpa, mea wielka culpa, nie kupiłam… siedzi
          w starej 🙂 … ale mówiłaś, że raz w tygodniu to
          podlewania i zraszanie… ale gadam do niej,
          opowiadam jej co w pracy się dzieje… chociaż to
          akurat może nie jest dobry temat 🙂

        • Po pierwsze kupujesz nowa doniczkę, po drugie
          pytasz o nawóz (ja z braku kasy nie daję i bez
          tego rosną), po trzecie NIE OPOWIADASZ o pracy!
          Prędzej jakieś historie miłosne -mogą być …z
          życia wzięte;))Tylko najpierw sprawdź, czy
          jesteś sama w domu!!!;)

        • ha ha ha… historie miłosne, z moja wyobraźnia, to ja
          mogę na poczekaniu i od ręki… ale, to mówisz, że na
          storczyki to działa?… miłosne opowieści?…

        • no ba! Nie widziałaś jak moje kwitną?;))

        • i to wszystko od miłosnej gadki?

        • desperado permalink

          Się pogubiłem nieco ………… w hodowli storczyków.
          Co im potrzeba wreszcie do szczęścia chuchania,
          dmuchania, kobiecej ręki, czy też wystarczą
          miłosne opowieści??

        • żeńskiej odmianie – historie miłosne i zraszanie,
          może być łzami… męskiej odmianie – cała reszta
          i kobieca dłoń 🙂

        • desperado permalink

          Ale poważnie?? Żeńskiej wystarczą tylko słowa i
          odrobina wilgoci?? Paczpani jakie cuda noo:))

        • no bo tak: dzięki słowom to niejedna żeńska forma
          rozkwita tak, że ho ho… a jak jeszcze, do tego
          wszystkiego, doprowadzi się ją do odpowiedniej
          wilgoci to… cały swój najpiękniejszy kwiat
          gotowa jest ukazać 🙂

        • Może nie tylko od gadki;)W końcu są w naszej
          SYPIALNI;)))) -nie wiem, dlaczego wskoczył w inne miejsce;/
          Ale Wy chyba o innych „storczykach”gadacie;)

        • jak o innych, o męskich i żeńskich odmianach 🙂

        • Miśka, znaczy się… patrzą i się uczą? 🙂

        • desperado permalink

          Znaczy się, formę żeńską najłatwiej odpowiednimi słowami
          obłaskawić co by stosownie rozkwitła tak?? Ale jesteś
          pewna, że same słowa i nic więcej, no jak już
          rozkwitnie?? Sorry, że tak dopytuję, ale w temacie
          nie jestem:))

        • no najpierw słowami coby zechciała rozważyć
          wstępnie opcję rozkwitnięcia… a potem to
          już od samego zainteresowanego zależy jak
          ją do stanu odpowiedniego zawilgocenia
          doprowadzi… słowami czy czynem 🙂

        • desperado permalink

          Zaraz, zaraz, coś się tu nie klei:) Wcześniej
          zrozumiałem, że ową formę żeńską, trzeba zraszać,
          zewnętrzną wilgoć jej zapewniać, a teraz
          wychodzi na to że ona sama z siebie tak?? No
          kurcze to ona kwitnie czy wilgotnieje, bo się
          pogubiłem:))

        • no toz proste jest jak drut… jak wilgotnieje
          to wtedy kwitnie 🙂

  3. jazz permalink

    niezły młyn;-)

    • ja mam ciągle tak wesoło z moją menażerią… a teraz jeszcze „synowa” się dołączyła, ha ha… jeszcze niepełnoprawna a już dokłada zmartwień 🙂

  4. Klarka Mrozek permalink

    bo to jest uniwersalny kod – ja też mam po prostu – dziewczyna syna – bo imiona się mogą zmieniać a funkcja nie;)

  5. Oj, Frytko, ładnie to tak nie wierzyć własnemu dziecięciu? Takie teorie spiskowe, no no. Ja się podśmiewam a swojego czasu tez nie byłam bez winy..Matki tak mają i mieć będą. Serdeczności

    • no cóż, taka nasza, matek, podejrzliwa natura… ale ona w dużej mierze, z miłości i troski o potomstwo przecież wynika… więc wybaczona nam zostać powinna 🙂 … pozdrawiam ciepło…

  6. Napisz opowiadanie kryminalne – świetny materiał!

    • aż takiego talentu to ja mnie mam… najlepiej wychodzi mi wyśmiewanie mojego codziennego żywota 🙂

  7. Akular permalink

    Wszystko wszystkim, ale nie wiem, czy dałabym radę tę „matkę” spokojnie przełknąć 😉

    • no toż nie przełknęłam tego spokojnie… twardo i stanowczo zażądałam sprostowania wpisu 🙂

  8. No toś sobie poczytała:) Teraz masz pewnie pietra…

    • a co tam, dorośli są… jeśli tylko nie zrobią mnie za wcześnie babcią to niech im będzie… 🙂

  9. Natthimlen permalink

    Oj tam oj tam. Dzieci mają swoje życie i niestety, tego zmienić się nie da 🙂 Żadne tam zaufanie i inne konszachty. Zawsze jakaś tajemnica jest.
    Ale co się Frytka nadenerwowała..
    A matka to co, fajnie. Jest tylko jedna w końcu 🙂

    • no nie powiem, „trochę” nerwów było ale dobrze się skończyło więc się wszystko zapomni 🙂 ale „matkę” muszą zmienić, nie ustąpię… i sprawdzę przy pierwszej nadarzającej się okazji 🙂

  10. Ewa permalink

    i ja gubię sie we własnym mieście :))) choć mieszkam od urodzenia
    A dostępu do smsów Juniorki też nie mam, broni jak lwica :)))

    • ja, po prostu, nie interesuję się topografia tego miasta… nie „czuję” go i raczej nic tego nie zmieni… a tak normalnie to ja nigdy nie czytam sms-ów ani nie sprawdzam telefonów moich dzieci… to była wyjątkowa sytuacja, musiałam jakoś sprawdzić z czym mam do czynienia, ha ha… i się dowiedziałam tego co chciała, i tego czego nie chciałam 🙂

  11. I z tego wszystkiego jasno wynika jedno: wyobraźnia wszystkich matek jest jednakowo zwyrodniała!

  12. Ha! Takie przygody, to tylko Frytce się mogą zdarzyć!

  13. dreamu permalink

    Kurcze, niezłych masz w domu artystów ;o) A ja myślałam, że tylko Moja jest artystką ;o)))

    • taaaa, chciałabyś :)))) … to co oni (wszyscy!) czasami wyprawiają, to… czasu by brakło, żeby opisywać, trza wybierać najlepsze, ha ha…

      • dreamu permalink

        Ja mam zakaz dlatego czasem milczę, bo tak mnie paluchy swędzą, że gdybym tylko usiadła do komputera, to… potem byłaby śmierć w butach ;o)

        • ja robię wszystko po kryjomu bo… nie wiedzą, że piszę bloga, he he… ale i tak się sama pilnuję coby nie za wiele :)))

  14. Nitager permalink

    Moi też wiecznie szukają telefonów. Tylko dochodzi jeszcze jeden szczegół – oni ZAWSZE mają te telefony rozładowane, więc klasyczny sposób połączenia ze zgubionym telefonem nie wchodzi w grę. Kiedyś jeden znaleźliśmy w lodówce…

    • no popatrz, a moi NIGDY nie szukają, wszędzie noszą ze sobą (nawet do wc) … oni TYLKO gubią, ha ha… choć raz Młodemu telefon się w pościeli, w kanapie, schował, sam oczywiście :))

  15. trzeba było korzystając z okazji zmienić synkowi opis w telefonie z matka na „kochana mamusia” i ustawić jakąś ckliwą melodyjkę przypisaną do tego kontaktu 🙂

    • no że też sama na to nie wpadłam 🙂

    • aaa, no i wiesz, co kupić młodym (obojgu) na mikołaja – smycz na telefon 😀 ewentualnie taką „skarpetkę” na smyczy 😀

      • Tygrys, smyczy to u mnie tyle jest (Starszy zbierał), że cały blok mogłabym obdzielić… ale nikt nie nosi 🙂

        • może powinni zacząć…. ale z tym opisem pokombinuj…. „najukochańsza mamusia moja” „mamunia kochania” nie wiem… a melodia musi być jakaś „obciachowa” koniecznie 😀 np. mydełko fa i dzwoń do niego w porze skończenia lekcji, ale żeby koledzy usłyszeli 😀

        • kochana moja, mój Starszy (bo to jego telefon) to ma 23 lata i pracuje jako ochroniarz, ha ha… dopiero by się z niego koledzy śmiali 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: