Skip to content

życie potrafi zaskoczyć…

14 grudnia 2012

pamiętacie znajomych z domkiem po babci?… otóż znów zaprosili Frytkę do siebie… jako, że drogę już dążyła poznać, to i owszem, z zaproszenia skorzystała… i choć to środek tygodnia (no dobra, czwartek to już druga połowa…) to co tam… zdecydowała się Frytka…. na piątek szefowa zapowiedziała swoją nieobecność więc ‚hulaj dusza – piekła nie ma…” czy jakoś tak… oczywiście, tak naprawdę,  o żadnych szaleństwach mowy być nie mogło, bo samochodem własnym  i osobiście Frytka pojechała…  jako, że spotkanie odbywało się po południu, to i przeciągnęło się do wieczora… w końcu mus było wracać… zapakowała się Frytka do auta i w drogę… jako, że znajomi na wsi mieszkają, to okoliczności powrotu mocno niesprzyjające…  znaczy zimno , ciemno i do domu daleko… pora późna, za oknem zima… ale ok. jedzie sobie Frytka spokojnie… muzyki słucha… i w pewnym momencie jakieś takie nieodparte wrażenie ją dopadło, że coś się zmieniło… tylko co?… oto jest pytanie… droga ciągle jest… kierownica na swoim miejscu… lusterko w gotowości ( w razie potrzeby szybkiej korekty makijażu…) …. hmm, co jest nie tak?… i w końcu Frytka zajarzyła… coś do niej mruga.. znaczy nie coś tylko punkcik jeden, znaczy się kontrolka… i nie dość, że mruga to jeszcze kolor zmieniła… do tej pory była zielona a teraz pomarańczowa się zrobiła… i taka nerwowa jakaś, miga i miga… się przyjrzała Frytka dokładnie… od czego to światełko jest? …. no oczywiście, najprostsza i najbardziej oczywista odpowiedź ciśnie się na usta… kur** mać, no tak, zapomniała Frytka przed wyjazdem zatankować i teraz się smok paliwa domaga…    pięknie… a tu szczery las, ciemno, że oko wykol… TIR-y tylko, niezrażone niczym, mkną w tej ciemności… a Frytka?… no cóż, zimne poty ją oblały i już zaczęła wizje ponure snuć… już widziała swoje zamarznięte ciało wleczone przez wilki w gęsty las… albo jak siedzi w swoim aucie na poboczu, wśród ciemności, a tu jakiś psychopata piłą mechaniczną ją atakuje…   w bardziej „optymistycznej” wersji widziała siebie pchającą swoje auto do najbliższej stacji benzynowej … tylko, kurna, gdzie ona jest?… jechała więc Frytka dalej,  błagając w duchu, o stację z paliwem… niechby ono było nawet po 10 zł za litr… ale NIECH  BĘDZIE!!… i, albo prośby Frytki wysłuchane na górze zostały, albo po prostu stacja w tym miejscu była od zawsze … podjechała Frytka pod dystrybutor, wysiadła i rozgląda się… no kurna sama jest… na parkingu niedaleko jakiś TIR zaparkowany ale… czy ktoś wie, kto w środku siedzi?… a może to właśnie ten od piły mechanicznej?… a więc stoi Frytka i czeka na obsługę, która się uparła i przyjść nie chce…. się po chwili Frytka zorientowała, że jednak sama będzie musiała zatankować ale wszak to dla niej nie pierwszyzna… no to do dzieła… podeszła Frytka do klapki od korka, przycisnęła w odpowiednim miejscu i … nic… nie otwiera się… a zawsze się otwierała…   próbuje i próbuje a skutek wciąż ten sam… klapka zamknięta… a skoro klapka zamknięta to wlew do baku niedostępny…. jak wlew do baku niedostępny to paliwa Frytka nie naleje… jak paliwa Fryta nie naleje to … nie pojedzie dalej… na takie dictum nowe siły we Frytkę wstąpiły i z większym zapałem do „otwierania” klapki się zabrała , co nie zmieniło faktu, ze klapka wciąż zamknięta… nie pomagało naciskanie, głaskanie, podważanie, proszenie i … rzucenie paroma (he he he) niecenzuralnymi słowami … w ferworze walki z przedmiotem martwym nie zauważyła Frytka, że na stacje podjechała jakaś osobówka… dopiero jak usłyszała głos: „może w czymś pomóc?”  to podskoczyła do góry… i w jednej sekundzie , oczami wyobraźni, której jak wiadomo posiada Frytka w nadmiarze, już widziała swoje rozczłonkowane ciało walające się po lesie…    no ale mus było się opanować, co też Frytka uczyniła… spojrzała na mężczyznę, co by realnie zagrożenie ocenić … przed nią stał szczupły, dość wysoki mężczyzna w okularach… i tu odetchnęła Frytka z ulgą, nie miał piły w ręce … ani innych niebezpiecznych narzędzi też…   „może pomóc?’ – zapytał ponownie… Frytka uśmiechnęła się niepewnie i powiedziała:”no… bo… otworzyć się nie chce… a zawsze się otwierało no”… w oczach nieznajomego dało się, pomimo lekkiej ciemności, zauważyć jakieś błyski… rozbawienia czy cuś… i coś jeszcze. ale w tym momencie nie potrafiła Frytka określić co.. mężczyzna popróbował na spokojnie klapkę od baku otworzyć ale jemu też nie poszło… „he he he” – pomyślała Frytka.. (oczywiście bez złośliwości pomyślała…) … a mężczyzna niby coś tak grzebał, niby coś próbował ale co jakiś czas zerkał na Frytkę… tak jakoś dziwnie zerkał… wyglądało jakby usiłował sobie coś skojarzyć… Frytka znów się z lekka zaniepokoiła bo może i nie wyglądał groźnie,właściwie to nawet sympatycznie wyglądał tylko… czemu się tak przypatruje?… w pewnej chwili mężczyzna zapytał: „a pani zamknęła samochód, na kluczyk?   „… no tak – odpowiedziała Frytka (bo ma jakiś taki odruch bezwarunkowy, że jak wysiada z auta, to je od razu zamyka..) „a no to jesteśmy w domu” – na obliczu nieznajomego widać było wyraźną ulgę… „niech pani otworzy” – poprosił, cały czas przypatrując się Frytce… zrobiła co mówił i … TADAM!!! … klapka tym razem dała się otworzyć… okazało się, że niektóre auta (w tym to Frytki…) mają taką blokadę, że jak zamek w drzwiach zamknięty to do baku też się dostać nie można…  Frytka z wielkiej radości nieomal rzuciłaby się panu na szyję gdyby nie powstrzymał jej jego wzrok… skupiony ale lekko rozbawiony… w końcu mężczyzna powiedział: „mogę panią o coś zapytać?..” ….”oho – pomyślała Frytka z zadowoleniem – zaczyna się, mój seksapil daje znać o sobie”… a z lekką rezerwą powiedziała: „proszę…” … „czy pani (tu nastąpiło lekkie zawahanie…) jest Frytką?”… no wszystkiego by się Frytka spodziewała ale nie czegoś takiego… że na zapyziałej stacji benzynowej, w środku lasu, w środku nocy (no prawie… ) usłyszy coś takiego… zdziwienie malujące się na jej twarzy musiało zrobić piorunujące wrażenie na nieznajomym bo wybuchnął śmiechem…  tego już było za wiele, prawie, że się Frytka na to oburzyła… prawie, bo jednak zaskoczenie jakie ją owładnęło, nie pozwoliło jej do końca odzyskać mowy … „czy Ty jesteś Frytka?”- powtórzył on… „bo ja jestem …. Desper”… tego co się działo później nie sposób opisać jednym zadaniem… od totalnego zaskoczenia, przez rozbawienie, po radość… nieśmiałe powitanie, uścisk ręki, jakiś cmok w policzek… no masakra po prostu…. ale bardzo przyjemna masakra… kiedy już się Frytka otrząsnęła z pierwszego szoku, stwierdziła że skoro się tak niespodziewanie spotkali ( i to przed planowaną „randką’..) to powinni to wykorzystać…. na rozmowę oczywiście, żeby nie było… i tak zrobili,… Desper, jako dżentelmen, zatankował auto Frytki ( a w tym czasie Frytka zdążyła zrobić ogólny ogląd i stwierdziła, że On  jest ok…) po czym usiedli w maleńkiej knajpce przy stacji i pogadali… jak dobrzy znajomi bo przecież w jakiś sposób się znali…. no może Desper więcej wiedział o Frytce niż ona o nim ale … było naprawdę sympatycznie ale szczegóły zachowa Frytka dla siebie…  zanim się obejrzeli minęła godzinka i trzeba było jechać dalej… jako, że jechali w przeciwne strony to, choć szkoda, trzeba się było pożegnać… wsiedli do swoich samochodów i … pojechali…   jedzie sobie Frytka, i myśli o tym niepodziewanym spotkaniu, i myśli…. i widzi, że nic nie widzi… znaczy się drogi nie widzi bo….. była tak zakręcona, Frytka znaczy się nie droga, że …. świateł nie zapaliła, ha ha ha….. ale jedno już Frytka wiedziała…. że planowana randka będzie wyjątkowa….

i niech ktoś teraz powie Frytce, że przypadek nie odgrywa żadnej roli w naszym życiu …

Advertisements

From → Uncategorized

161 komentarzy
  1. Ty kobieto graj w totka!!;)))

  2. Ty wiesz,że czekam na dłuuuugiego maila;)))Szczegóły, szczegóły! ;DD

    • a czekaj, czekaj, ha ha ha … szczegóły są dla mnie i dla Despera… no chyba, że oznaczą blog 18+

      • znakuj i dawaj, podpisuję się pod Miśką 🙂

        • a co Wy takie ciekawe, co? poza tym muszę Despera o zdanie zapytać, w końcu to nasze wspólne szczegóły są 🙂

        • oj tam oj tam, jaka Ty się szczegółowa zrobiłaś 😉 poza tym nie namawiamy Cię na publiczną publikację, ale jedynie na publikację na naszych mailach 😀

        • ha ha ha… musiałabym usiąść na spokojnie i to ogarnąć… a ja w pracy jestem teraz… 🙂

        • Ja też, ale powiem Ci w sekrecie, że mi się nie chce jak cholera!!!!!!! Może zbiorowo zacznijmy wszyscy udawać, że jest sobota, to nas puszczą do domu? Późno wczoraj w sumie wróciłam, jelenie po drodze widziałam, tira w rowie, auto też, szczerzyłam się na spotkaniach i rozmowach – chodźmy do domu, co?

        • chętnie bym się zerwała Tygrysie, może faktycznie taka
          zbiorowa hipnoza by pomogła?… ale może na kawę jakąś
          skoczymy, bo do domu to mi się wracać nie chce 🙂

        • No to lecimy – jeszcze nie piłam, więc akurat – już czuję,
          że potrzebuję. Możemy Despera zabrać 🙂

        • to się go zapytaj czy idzie, też w pracy jest,
          he he he

  3. A pierdzielisz? za przeproszeniem, żartujesz sobie?

    • Czy Ty sobie zdajesz sprawę, jak cholernie szeroko mam w tej chwili otwarte oczyska?

      • nie pierdzielę, serio serio …. a czy Ty możesz sobie wyobrazić, jak szeroko miałam otwarte ja wczoraj,?! oczyska i nie tylko?! … bo otwór gębowy też?!… aż mi słów zabrakło, co mi się rzadko zdarza, ha ha ha

        • ojacieżniepierdzielę!!!!! Ale czad 😀

        • no czad!!! ale wiesz, jak super było, kiedy pierwszy szok odpuścił?… z Despera naprawdę fajny facet jet 🙂

        • Zaraz się tu pojawi, żądny większej liczby komplementów na temat swojej szanownej osoby 😀 zdjęcie zrobiłaś? dokumentację zebrałaś? Wiesz, jaki mam adres? Wiesz, gdzie masz to wszystko przesłać?

        • Tygrys, matko święta, powoli… daj mi się trochę samej tym
          nacieszyć 🙂

        • desperado permalink

          Ależ, ależ już i tak się zarumieniłem, jak sztubak przy seksownej nauczycielce!!

        • a czemuż się zarumieniłeś?

        • desperado permalink

          Och przecież ja nieśmiały chłopak jestem, a tu tak
          publicznie na mój temat, jeszcze na dodatek
          komplementa się trafiły, no to dziwisz mi się
          jeszcze!! Dobrze, że na rumieńcach się kończy bo
          jeszcze mógłbym z wrażenia zacząć się jąkać, a w
          pracy też jestem oooo!!

        • z tego, co wczoraj widziałam i słyszałam, to wcale
          taki nieśmiały nie jesteś, nie kryguj mi
          się tu… 🙂 a jak nie chcesz publicznie to nie
          trzeba się było z tak „znaną, publiczną” osobą jak
          Frytka spotykać :))))

        • Desper – poddajemy się zbiorowej halucynacji i
          udajemy że jest sobota, dzień wolny. Idziemy na
          kawę – przyłączysz się do nas? Zapraszamy 🙂

        • desperado permalink

          Jasne, że się przyłączam, ale SOBOTA???? Buuuu
          sobotą to jakoś tak jakby nic z tego bo znów w
          pracy będzie!! Ale może zhalucynujmy niedzielę,
          a po niedzieli nie poniedziałek tylko drugą
          niedzielę?? Hmm na kawę powiadasz?? A może
          gorące piwo??

        • Kawa, piwo, grzane wino – możemy też na
          narty gdzieś skoczyć wspólnie 🙂

        • Tygrys nie szalej z tymi nartami, On jest ze mną na
          jutro umówiony na randkę przecież, musi być cały 🙂

        • desperado permalink

          Ale dlaczego te narty nie?? Popatrzę, pokibicuję,
          ba nawet założyć pomogę zdjąć też no narty i nie
          tylko:)) Więc przetrwam w całości do jutrzejszego
          wieczora:)

        • oj widzę, że spodobała Ci się myśl wypadu z
          kobietami… i Ty twierdzisz, że nieśmiały
          jesteś, no proszę Cię 🙂

        • desperado permalink

          A co?? Same te narty chcecie nosić, przyda się
          Wam ktoś do pomocy:)) A po tym grzanym winie,
          to co same ?? I sama widzisz, że mogę się
          przydać:))

        • no to jedź, jedź, pomagaj… ja za nartami nie jestem …

        • desperado permalink

          Znaczy, nie jeździsz na nartach jako i ja nie potrafię??
          A to Tygrys będzie demonstrowała swoje umiejętności,
          dla czepialskich narciarskie umiejętności, a my
          podziwiać będziemy:))

        • nie, nie jeżdżę… bo ja bardziej za ciepełkiem jestem
          a nie za marznięciem na stoku… i chyba nawet wyczyny
          Tygrysa nie są w stanie mnie przekonać 🙂

        • desperado permalink

          Taaaaa wyczyny na stoku, jak już skrzyknęłyście się,
          że pierogi Miśki lepsze;(

        • no toż Ciebie na pierogi też możemy zabrać….
          lubisz?

        • desperado permalink

          Pytanie!!! Pewnie, że lubię:)) Oraz chętnie pojadę
          z wami:))

  4. jazz permalink

    życie składa się z przypadków;-) a przygoda nieźle, nieźle;-) powtórzę za Miśką , graj w totka;-)

    • żeby to było takie proste, he he he 🙂 a przygoda, nawet nie wiem jak to określić…. ile takich przypadków zdarza nam się w życiu?.. bo mnie nie często jednak… ale było naprawdę super…

      • jazz permalink

        nie liczy się ilość tylko jakość;-)

        • jakość mojego spotkania z Desperem jak najlepsza 🙂

        • jazz permalink

          właśnie, więc nie ważne, że mało w naszym życiu tych przypadków, ważne żeby były takie..;-)

        • powiem Ci Jazzu, że bardzo ważne, zwłaszcza jeśli coś się w naszym życiu psuje to wtedy takie miłe wydarzenie podnosi człowieka na duchu 🙂

  5. a czy ja wpadłam do spamu z jednym komentarzem???

  6. desperado permalink

    Się teraz zastanawiam, co powiedzieć, no bo………………. no fakt „gupio” wyszło z ta klapką, że tak długo się nie poddawała, ale skądże ja, biedny żuczek, mogłem przewidzieć, że ….no że zablokowane zostały drzwi!! A z Tymi wielkimi oczyskami to Frytka przesadza, wcale nie były takie wielkie, tym bardziej z tym drugim elementem ciała:)

    • jak nie były wielkie, Desper, ja wyraźnie czułam że powieki mam na czole, jak po dobrym liftingu, he he he… a z klapką, to wiesz, nawet najlepszym się zdarza… zamotać 🙂

      • desperado permalink

        Wcale takie wielkie nie były nie:)) A ten lifting to niby komu, bo z pewnością to co widziałem to nie powinno być, pod groźbą kary, poprawiane:)

        • oj tam, cukrujesz teraz… zresztą napisałam już, że dżentelmen z Ciebie więc się nie dziwię… ale już ja swoje wiem 🙂

        • desperado permalink

          Jestem przekonany, że nie obiektywna jesteś, w końcu to ja się na tym bardziej znam oooo!! Ch8irurigia plastyczna w tym przypadku przegrała sromotnie z naturą, może się tylko uczyć, brać przykład:)

        • na chirurgii plastycznej też się znasz??? no, no… pod wrażeniem jestem, nieustającym zresztą od wczoraj 🙂

        • desperado permalink

          Się naprawdę zacznę jąkać ooooo!! Znam czy nie wiem, że w twoim przypadku nie ma nic do roboty!!

        • niech tak będzie, w końcu nie będę przekonywać Cię, że mam
          coś do poprawki, działałabym na własną szkodę 🙂

        • desperado permalink

          Ależ, ależ przekonywać możesz, ba nawet liczę na to
          przekonywanie, zwłaszcza, na własnołapne
          sprawdzenie tego czegoś co miało by być do
          poprawki:))

        • a co byś chciał własnołapnie sprawdzać? na razie
          na oczach musisz polegać 🙂

        • desperado permalink

          Czy mam rozumieć, że na razie tylko uciecha dla
          oczu?? Dla łapek nic??

        • ano to się okaże w trakcie, jak nam się sytuacja
          rozwinie… nie trać nadziei 🙂

        • desperado permalink

          Nadzieja zdycha ostatnia, a Sewerynek Krajewski
          śpiewał kiedyś „nie spoczniemy nim dojedziemy”

        • Desper, tyle na ten temat już pisaliśmy w ciemno, że
          chyba nie myślisz, że teraz, gdy się już poznaliśmy,
          to tak łatwo Ci odpuszczę?

        • desperado permalink

          Ale nawet nie próbuj, odpuszczać haha:) Właśnie
          liczę, że taryfy ulgowej nie będę miał 😉

        • nie zamierzam, chcę nasze spotkanie wykorzystać
          jak najlepiej, w końcu już mniej więcej wiem
          jaki jesteś… i podoba mi się to 🙂

        • desperado permalink

          Brzmi wielce obiecująco:)) Przy czym jestem
          dokładnie tego samego zdania:)) Co do
          wykorzystania:))

        • już wczoraj zauważyłam, ze w wielu sprawach mamy
          jeśli nie takie samo, to podobne zdanie, więc …
          czuję, że będzie super, przede wszystkim będziemy
          mieć więcej czasu 🙂

        • desperado permalink

          Haha i zdecydowanie lepsze miejsce, niż knajpka na
          stacji paliw:) A zbieżność zdań, faktycznie
          zastanawiająca jest, ale przy okazji wielce
          przyjemna:)

    • I jak sądzę nie masz na myśli otworu gębowego, jak napisała Frytka??;))

  7. -Słowa Despera – A z Tymi wielkimi oczyskami to Frytka przesadza, wcale nie były takie wielkie, tym bardziej z tym drugim elementem ciała:) – stąd moje pytanie – I jak sądzę nie masz na myśli otworu gębowego, jak napisała Frytka??;))
    Co Wy tacy zakręceni?;)
    a ….rozumiem

    praca!

    • Misiu, lepiej nie kontynuuj – chodź z nami na kawusię 🙂

      • nie idę! Dziś lepie pierogi! W ilości z lekka 150 sztuk!;))

        • a z czym?

        • z kapustą i grzybami – wczoraj kroiłam, gotowałam, smażyłam;))

        • zaraz się pakuję i jadę do Ciebie… może w zamian za pomoc dostane kilka?

        • Jesooooo, Miśka, pakuję się i jadę! Będę wieczorem!

        • desperado permalink

          A piwo, grzane wino, narty?? A powiadają, że faceci to łakomczuchy!!

        • hehe, pakujcie się i jazda! Wspólne lepienie pierogów to
          wielka frajda;)) Co tam narty! skoro do pierogów będę
          i JA;))

        • ja na narty nie jadę, do Ciebie wolę 🙂

        • desperado permalink

          Buuuu i tym oto sposobem poszła się tuptać jutrzejsza
          randka, grzane wino, ehhhh kobiety!!

        • jak poszła?!?!?!… rezygnujesz z randki na rzecz
          pierogów?!?!?! a poza tym, randka jutro,
          pierogi dziś….no tego się nie spodziewałam….

        • desperado permalink

          Dobra dobra, skoro pierogi dziś to ja mogę i na
          pierogi i na randkę:)) Żadne pierogi bnie
          wygrają z randką, zwłaszcza, że ta randka z
          Tobą jest:)

        • no to mnie nie strasz więcej takimi tekstami, bo już
          pomyślałam, że … może coś wczoraj zrobiłam lub
          powiedziałam nie tak…

        • desperado permalink

          Ja straszę?? A kto na pierogi się kusił i grupową
          wycieczkę organizował hę? O zawał serca mało nie
          przyprawił?? Może ja co??

        • no dobra, przyznaje się, trochę mojej winy jest…
          ale wiesz, że ja z randki nie zrezygnuję,
          szczególnie po wczorajszym 🙂

        • desperado permalink

          No dobra w sumie tego zawału nie dostałem, więc
          nie jest tak źle, a rezygnować ja też nie chcę:)

        • no cieszę się, bo nie chciałabym w żaden sposób
          Twojemu zdrowiu zaszkodzić 🙂

        • Desper – napijemy się piwa z Miśką podczas lepienia i
          zajadania pierogów. Misiu, a mogę z podsmażaną cebulką
          konsumować?

        • desperado permalink

          Ale, czy w takim układzie mam rozumieć, że zabierzecie
          mnie ze sobą?? Do Miśki?? Ryzykowne nieco bo pierogi
          z grzybami i kapustą to wchłaniam w ilościach
          hurtowych:)) Nooo dobra obiecuję zostawić coś
          dla pozostałych też:))

        • Desper „se” nalepimy i „se” w miłym towarzystwie
          zjemy 🙂 I oczywiście, że zgarniamy Cię po drodze,
          uszczęśliwiając Miśkę po kokardkę takim doborowym
          i licznym towarzystwem 😀

        • desperado permalink

          Super, nawet mogę nadzorować gotowanie tych
          pierogów ooooo! Wiesz tak, żeby nie było ,
          że bezużyteczny jestem, że na krzywego ryja
          się załapałem:)) O nadzorować rozbieranie……
          tfu obieranie cebulki też mogę, będę
          przydatny, zobaczysz:))

        • Możesz nadzorować rozbieranie cebulki :)Tylko
          coś Misia ucichła… przerażona wizją tak
          licznych gości uciekła biedna przestraszona
          i się chowa. Misiu! Pomożemy Ci lepić! Nie
          zjemy wszystkiego! Słowo!

        • desperado permalink

          Kurna chyba nie liczyła na taki tłok w kuchni:) Ale
          możemy obiecać, że nie zjemy wszystkiego i
          posprzątamy po sobie oooo!!

        • Możesz wszystko, ale bez piwa;)

        • desperado permalink

          Dooobra piwo na mieście będzie:)

        • pójdziemy do tej meksykańskiej knajpki co byłyśmy
          ostatnio z Miśką, poznasz pana Krzysztofa 🙂

        • obmyślam plan poszerzenia kuchni!!!!!!!!!!!!

        • na schody wylegniemy jak coś :))))

        • Miśka sugeruje nie wprost, że woli wino 🙂

        • ja informuję wprost, że Miśka wcale nie pije alkoholu 🙂

        • desperado permalink

          Nie ma sprawy, mogę grzanie wina też nadzorować:)
          W końcu podzielną uwagę mam:) Ale do tej
          meksykańskiej knajpki to nie wiem, w końcu po co
          mi konkurencja:))

        • ależ ta konkurencja to tylko w sprawie Miśki, ja nic
          do pana Krzysztofa nie mam 🙂

        • Znaczy, poza lepieniem pierogów, mamy jeszcze
          pomóc z remoncie kuchni? Okej, zawsze lubiłam
          robótki ręczne 😀 takie tam stukanie młotkiem
          w gwoździki

        • desperado permalink

          Przecież damy radę no nie?? No kto jak nie MY:)
          Jakaś zmiana płytek gipsy, gładzie nie ma
          sprawy się zrobi:)

        • desperado permalink

          Aaaaa, jak tylko Miśka to spoko, możemy
          meksykanę też odwiedzić:)

        • no a co Ty o mnie myślisz, że ja będąc z Tobą, za
          innymi się będę oglądać?.. no to Cię informuję,
          że obecnie tylko Tobą jestem zainteresowana 🙂

        • desperado permalink

          Ekhm, teraz to jestem spłoniony jak młody rak,
          ręce mi się trzęsą i słowa wydusić z siebie nie
          potrafię oooo!!

        • ale chyba nie ze strachu?!

        • No ja bym się porozglądała, bo Krzysztof stanowczo
          nie w moim typie!

        • no jak nie w Twoim?! to czemu mu mówilaś, że
          jest przystojny?

        • Muszę przyznać, że ja się wczoraj rozglądałam 🙂
          nie jestem grzeczną dziewczynką… Misiu, to
          sobie obie popatrzymy i się porozglądamy 🙂

        • desperado permalink

          Teraz nie jest w typie?? Heh, a to kto chciał do
          domu go brać:) Ale jak nie chcesz Krzysztofa to
          możesz się porozglądać czemu nie:)

        • No chyba, że Pan Desper tak nas ujmie, i zdoła
          na chwilę odwrócić swój wzrok od Frytki
          (i jeszcze Frytka ten wzrok będzie zmuszona
          puścić), to wtedy nie będzie potrzeby
          rozglądania się 🙂

        • Nie wiem jak Misia, ale ja się tu deczko zbędna
          czuję – tu takie zauroczenie się pęta między
          nogami, że nie ma wyjścia – trzeba sobie inny
          biekt znaleźć… Chyba, że nie trzeba 🙂

        • Mówiłam,że fajnie wygląda w tych malunkach!!!!!!
          I Desper masz jakieś złe wieści – DZIECIOKA
          bym nie chciała;)i do domu nie chciałam brać!;)

        • desperado permalink

          Nie obiecuję niestety, moja podzielność uwagi w
          takich sytuacjach nie działa, skupiam się tylko
          i wyłącznie na jednej …….. osobie:)

        • desperado permalink

          Się zagęściło nieco:) Nie wiem czy dziecioka czy nie,
          ale takowe wieści gdzie się tam pałętały:) A
          przecież tygrys, nic nie stoi na przeszkodzie
          abyś się porozglądała skutecznie 🙂

    • no właśnie, nie o otwór gębowy pytasz, więc o co? a że zakręcenie, dziwisz się? ha ha ha

    • desperado permalink

      Jakieś mocno odległe wnioski wyciągasz:) Właśnie chodziło mi o tego przysłowiowego karpika:)) Tylko czy jestem w stanie Cię przekonać?? No i fakt praca frapująca mocno jest i zakręca nieźle:))

      • no ja akurat nie miałam pracy na myśli, w sprawie zakręcenia, ale niech będzie 🙂

        • desperado permalink

          Ale co w takim razie?? Śnieg i mróz już dni kilka jest, więc nie powinien tak działać:))

        • a może wrażenia ze spotkania nieoczekiwanego ale … bardzo miłego tak działają?… no przynajmniej na mnie, Ty może jesteś na takie rzeczy bardziej odporny

        • no proszę, proszę, jak to się dopomina,mężczyzna nieśmiały, o komplementy!haha;))

        • właśnie, właśnie… na komplementy każdy łasy 🙂

        • desperado permalink

          Ale że niby ja?? OJ nooooo:)

        • jak już napisałam – bardzo fajny facet z Ciebie, i niech mi inni zazdroszczą, że Cie znam 🙂

        • desperado permalink

          CO do zazdrości to jestem zdania, że to mi się ta
          zazdrość należy, że to ja CIEBIE znam:)

        • ehh, czarusiu 🙂 tyle, że wiesz, na na mój blog
          wchodzą głównie kobiety, a one o mnie zazdrosne
          to raczej nie będą 🙂

        • desperado permalink

          Aj tam, chodzi mi o facetów, którzy nie mieli okazji
          Cię poznać, a zwłaszcza o tych co znają Cię z
          widzenia, ale nie mieli okazji pogadać, wypić z Tobą
          kawy….ba umówić się na randkę:)

        • to w ramach solidarności plemników tak się
          przejmujesz innymi mężczyznami?… ja się
          cieszę tym, że to Ty masz tę możliwość 🙂

        • desperado permalink

          W ramach owej solidarności to ja się cieszę, że mają
          mi czego zazdrościć haha:)

        • dziękuję 🙂

  8. Bekat permalink

    O kurcze… Ale historia.. Ja wyznaję zasadę, że nic nie dzieje się przypadkiem. Wszystko dzieje się po COŚ, zwłaszcza jeśli dzieje się na życiowym zakręcie 🙂

    • wiesz, że też mam takie nieodparte wrażenie, że właśnie po „coś” to się zdarzyło właśnie teraz 🙂

  9. Akular permalink

    Cieszę się, gratuluję, oraz niech tylko takie przypadki zdarzają się w Twym życiu 😉 Chociaż nie powiem, ubawiłam się po pachy czytając, zwłaszcza fragmenty o pile mechanicznej i rozczłonkowanych zwłokach. Nie, żebym tego życzyła Tobie, ale ….tak jakoś powstrzymać się nie mogłam ;-))))

    • a no bo wiesz Akularku, ja baaaaardzo bujną wyobraźnię mam w takich sytuacjach, zresztą okoliczności przyrody nad wyraz sprzyjające takim wyobrażeniom były…

  10. Yyyyyyy… masz coś przeciw wilkom?!

  11. alana permalink

    No dobra, wilki podobały mi się najbardziej:)) Klapeczka też. Ciało wleczone do lasu tudzież rozczłonkowane widziałam oczyma wyobraźni… Spotkanie – a może ono wcale nie takie przypadkowe? Może się Desper przed randką chciał przygotować? Na przeszpiegi się wybrał..:) Wy tam wszędzie gdzieś blisko siebie mieszkacie, tylko ja kurna na jakimś dzikim zachodzie…

    • ha ha ha, widzę, że miłośniczka przyrody z Ciebie… spotkanie jak najbardziej przypadkowe, bo zobacz, wystarczyłoby żebym zatankowała samochód przed wyjazdem i … spotkania by nie było… wcale nie mieszkamy wszyscy blisko, całkiem niezłe odległości nas dzielą…. a Ty, to chyba nie tak daleko do Poznania masz co?… a sprawie tych dzierganych, to już mam pomysł ale to Ci napiszę na maila 🙂

  12. Zapraszam po odbiór nagrody

  13. teatralna permalink

    oj potrafi, potrafi hehehe niezwykłe to zupełnie
    się uśmiałam…

  14. O TY!!!! No kurza twarz:) I dalej nic z sensem nie napiszę, bowiem mnie zatkało:)

    • się odetkaj, bo nie chcę nieszczęścia żadnego!!!! jak już odzyskasz oddech to wróć 🙂

      • No bo ci powiem, że to niesamowite jest:)

        To jest bez wątpienia ZNAK:)

        ino jaki?

        • ooo, widzę, że odzyskałaś mowę :)))) powiem Ci NIka, że też się zastanawiam, co los chce mi powiedzieć, mocno się zastanawiam…

  15. przypadki NIGDY nie są przypadkowe :)))) Ja już o tym dobrze wiem :))))

    • no Ewa, a powiedz, nie byłoby czystym przypadkiem, gdybym to wtedy, na tej imprezie, była JA a nie nie mój sobowtór?… już byśmy się znały, ha ha ha 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: