Skip to content

faceci kochają Frytkę…

19 grudnia 2012

tak, tak moi drodzy… odkryła Frytkę tę prawdę już jakiś czas temu, ale musiała ją sobie przetrawić… co w tym dziwnego? ktoś zapyta… przecież Frytka kobietą jest, to i nie dziwne, że w facetach uczucia budzi… różne uczucia, powiedzmy szczerze, nie tylko te pozytywne… ale nie o tym, wróćmy do miłości… ktoś może powiedzieć: cieszyć się tylko należy i czerpać korzyści z faktu tego płynące… bo zakochany facet to podobno…. nieba by kochanej kobiecie przychylił i gwiazdkę tę najpiękniejszą i najjaśniejszą sięgnął (bo łatwiej gwiazdy na niebie obiecywać niż na co dzień np. zakupy zrobić, he he he….)… płatki róż by jej sypał pod nogi, żeby stąpała po pachnącym dywanie swymi delikatnymi stópkami (pod warunkiem, że dostanie róże bez kolców, bo inaczej to trzeba się będzie taką sierotą zajmować jeszcze…) i takie tam różne cuda wianki więc… teoretycznie można by takiego zakochanego wykorzystać, ale…. nie w przypadku Frytki bo to inny kaliber zakochania jest… zresztą, najlepiej na przykładach wyjaśnić….

pamiętacie jak Frytka do Miśki pojechała?… no, to tam przecież dwóch wspaniałych facetów było (pomija Frytka Miśkowego Sołtysa, bo on z definicji zajęty jest, ha ha ha)… ma Frytka na myśli Grzesia i Dawidka… no to co się działo?… no Grześ,  to być może, zbyt otwarcie Frytce uczucia nie okazywał… myśli Frytka, że mamy swojej się trochę wstydził… że co ona pomyśli, że on tak bez żenady się do ciotki Frytki przymila… mimo to na kolanka, od czasu do czasu, się Frytce ładował i przytulał …  ale Dawid to już całkiem inna sprawa… temu żadna mama na drodze nie stała, więc?… od razu sobie Frytkę upodobał… i za rączkę po mieszkaniu oprowadzał… i picie sobie kazał szykować… i na kolana się ładował, coby razem z Frytką swoje ulubione filmy o ciuchciach oglądać… no, i czy to nie była miłość od pierwszego spojrzenia?…

kolejny przykład… ma Frytka koleżankę, która ma 1,5 rocznego synka… nie zagląda do nich Frytka zbyt często z powodu ciągłego braku czasu ale ostatnio wybrała się w odwiedziny… usiadły sobie z koleżanką w salonie (czyt. dużym pokoju…) i spijają kawkę… i pojawia się Szymon… najpierw nieśmiało zagaduje coś do Frytki w nieznanym narzeczu … no wiecie, naście lat temu to może by go Frytka zrozumiała, na czasie wtedy z takimi językami była, ale nie teraz… po prostu robiła dobrą minę do złej gry czyli kiwała głową, uśmiechała się i powtarzała w kółko „tak Szymonku … fajnie Szymonku…” i takie tam… być może nie powinna się uśmiechać, bo jednak wiecie jak to jest jak kobieta się do faceta uśmiecha…ten się od razu czuje ośmielony … no i tu też się tak zadziało… już nie wystarczyło młodemu gadanie do Frytki… za rękę ją wziął i zaczął prowadzić… wiecie gdzie?… do swojego pokoju! … dacie wiarę? … jeden uśmiech i facet ciągnie Frytkę do swojego pokoju…(chyba przestanie się Frytka uśmiechać…)  no co było robić?… poszła Frytka z nim… została zachęcona kilkoma gestami do siądnięcia sobie na podłodze i zabawy…. samochodzikami… po paru minutach stwierdziła Frytka, że chyba może już wrócić do salonu (czyt. dużego pokoju…), żeby dopić swoją kawkę i poplotkować z koleżanką… wstała i wymknęła się po angielsku… kochani, żaden facet nie lubi jak mu się kobieta wymyka, nawet taki niedorosły… nie zdążyła nawet Frytka łyka kawy złapać, kiedy młody już był przy niej… znów w swoim języku wyartykułował swoje potrzeby (cokolwiek to było, nie zrozumiała Frytka ni w ząb…), znów wziął Frytkę za rękę i znów zaprowadził do swojego pokoju… tym razem nie spuszczał z Frytki oka… co chwilę podawał nowe zabawki… na kolana się ładował i książeczki kazał sobie czytać… no komedia… koleżanka się zlitowała nad Frytką (lub po prostu młodego chciała mieć na oku, ha ha ha…) bo wzięła kawy i też przyszła na podłogę… przy okazji stwierdziła, że z ŻADNĄ  ciotką (a jest ich kilka, i prawdziwych i przyszywanych jak Frytka) Szymon nie złapał takiego kontaktu jak z Frytką… do niektórych to nawet podejść nie chce, nie mówiąc o tym, że miałby im na kolanach usiąść… taaaaa….

no i powiedzcie, co z taką miłością zrobić?…. jak spożytkować takie uczucie?… no nie da się normalnie…  no może w czasach słusznie minionych dałoby się to jakoś wykorzystać… w czasach kolejek każde małe dziecko było na wagę złota… wzięłoby się takiego młodego na ręce i poszło bez kolejki ocet kupować, ha ha ha… ale wiecie, co Frytkę dziwi najbardziej?… że naprawdę nie robi nic żeby się do takich małoletnich przymilać, bo tak szczerze mówiąc, to nie każde małe dzieci Frytka lubi… nie wyciąga do nich rąk, nie chce na siłę całować… nie gada do nich zdrobniale…. ba, rzekłaby Frytka, że nawet wcale nie gada jeśli nie musi… a oni (bo to głownie faceci są…) lgną do niej pomimo tego… a może w tych młodych rozumkach już odzywa się instynkt łowcy?… że im bardziej obojętna kobieta tym większa chęć zdobycia jej uwagi?… że jak to, ona na mnie nie zwraca uwagi?…. co, ignorować mnie będzie?… niedoczekanie… hmm, tak czy inaczej, uważać Frytka musi na tych małoletnich bo… już raz jej komputer „policja” zablokowała, ha ha ha, nie chce Frytka kłopotów …

PS. a to pamiątka z sobotniego wieczoru… od całkiem dorosłego faceta…

DSCF1390

Advertisements

From → Uncategorized

61 komentarzy
  1. teatralna permalink

    oj Frytka jak Ty to robisz?? ode mnie uciekają i małoletni(z krzykiem) i dużoletni z pretensjami)))))

    • no jak uciekają?!?!?!?!… ja tam wczoraj na filmach widziałam, że wcale nie 🙂 … a Ci z tymi pretensjami to niech sobie idą, po co Ci tacy? ….

      • teatralna permalink

        ))))ale ja o takich na prawde małoletnich, jak Grzesiu mówię)))
        może czarownicę wyczuwają he??

        • Ty czarownica??? to już chyba czarodziejka raczej 🙂 a małoletnie najwyraźniej się nie znają…

  2. Fiu, fiu – no racja! Dawid tylko ciocia Frytka! Zaczynam się cieszyć,że Juniora w domu nie było!!;)

    • a ja żałuję, bo ze zdjęć to przystojniak, że ho ho … no dobra, żartuję, za młody dla mnie 🙂

  3. jazz permalink

    bo albo się to ma, albo nie;-) ps. ja kiedyś dałam się jednemu malutkiemu namówić na „grę” w piłkę, no i jakoś tak mi się udało trafić, że młody centralnie dostał w twarz, i wpadł w kwiatki.. hmmmm i to przypieczętowało naszą dozgonną miłość;-)

    • ha ha ha, kobieto, nie tak brutalnie 🙂 … no ja na razie o pszczółkach i motylkach czytałam…. hmmm, jakoś to dziwnie zabrzmiało mi teraz :))))

      • jazz permalink

        tak jakoś się kojarzy;-);-);-) ps. młody teraz zapisał się do klubu piłkarskiego, więc rany nie poszły na marne;-)

        • eeee no….. to możesz być dumna, że dzięki Tobie załapał piłkarskiego bakcyla… niech zgadnę, jest bramkarzem? 🙂

        • jazz permalink

          no co Ty, nauczony doświadczeniem oczyyyyyyyyyywiście, że napastnik-) jak strzelać to my a nie nas;-)

        • no fakt, o tym nie pomyślałam… tak czy inaczej nauka nie poszła w kwiatki, znaczy się, w las, ha ha ha

        • jazz permalink

          ale przyznam Ci szczerze, że mi wtedy zaimponował, łzy na
          rzęsach, placek na poliku, łamiący się głos, ale trzymał
          pion… a ja biłam peany jak to niesamowicie główkował i
          że w ogóle i, że szok;-) i obyło się bez ryku;-) matka
          nas tylko ochrzaniła bo się kwiatki trochę połamały;-)

        • oto prawdziwa matka była, dziecko o mały włos życia nie
          straciło, a ona o kwiatkach, ha ha ha… to coś tak jak
          ja 🙂 a młody dzielny jak nie wiem co….

        • jazz permalink

          no matka raczej nie stosuje „bezstresowego” dzięki czemu
          dzieci biorą życie na klaty, żadne doły, depresje itd…
          ps. jak starsza była w zerówce, przychodziła i jojczyła,
          że jej taka jedna kredki zabiera, że z nią zaczyna, to
          mama w 1 wersji powiedziała, żeby zgłosiła Pani, efekt
          zerowy.. i znowu młoda przychodzi i ryczy.. to ciocia
          z mamą stwierdziły, żeby tamtej przywaliła to się
          odczepi.. efekt.. młoda dostała ochrzan od Pani, że
          walnęła kol.. ale efekt był tamta się odczepiła;-)

        • no tak, człowiek załatwia sprawę po swojemu, a
          potem dostaje ochrzan, nie ma sprawiedliwości na
          tym świecie… ja też się nie cackałam z Młodymi,
          zresztą Młoda to akurat sama broniła swoich
          racji, nie raz ktoś „z liścia” dostał, przeważnie
          chłopaki, raz to nawet mamusia takiego na skargę
          przyszła, no śmiech normalnie …

  4. desperado permalink

    Się mi coś nie zgadza, powiadasz, że nie gadasz ładnie zdrobniale, a kto zachęcał młodego mówiąc (zdrobniale) Szymonku to Szymonku tamto, baaa nawet uśmiechem zachęcającym go obdarzałaś:)) No to teraz masz, się nie dziw oooo:))
    Oraz dzień dobry:))

    • no wiedziałam, że kto jak kto ale Ty zaraz się tego czepniesz :)))))… mówiąc „o zdrobniałym mówieniu” miałam na myśli takie paplanie typu: „a kto to ma łapeczki takie malutkie ?…buziaczka takiego słodziutkiego?… a choć no tutaj do ciociuni skarbuniu”… i takie tam… aż mnie ciarki przechodzą przy samym pisaniu, brrr… a zdrobnienia imion to chyba norma, choć w sumie, już się słyszę jak mówię do niego: „Szymonie, podejdź do ciotki swej”, he he he, to nawet w moim stylu… i dzień dobry 🙂

      • desperado permalink

        Ależ, gdzie ja się czepnąłem hę?? Wszak zdrobniale to zdrobniale, a niby skąd miałem wiedzieć „co poeta miał na myśli” 🙂 Że to o tego buziaczka słodkiego, o skrbunia chodzi?? A tekst z Szymonem to super jest, jeszcze winnaś rękę wyciągnąć, co by go od młodego szacunku i zachowania uczyć, do pocałowania, rzecz jasna w stroju stosownym winnaś być, czyli gorset podpięta pod samą brodę i kiecka do samej ziemi. Hmm włosy w kok powinny być upięte i druciane okulary na nosie:))

        • ha ha ha… a wiesz, że podobną wizję siebie miałam pisząc to?… tylko z tymi włosami w kok to u mnie problem byłby, jak wiesz…. a młodemu przydałoby się trochę nauki szacunku dla starszych, coby następnym razem Frytki po podłodze nie targał 🙂 …

        • desperado permalink

          Ty masz pecha, albo wilcy do lasu, albo młodzież po podłodze hmmmmmm, a może to nie pech:)) No fakt te włosy w kok raczej nie da rady, ale…….. może chociaż jakąś siwizną przyprószyć, wiesz tak co by powagi dodać, cobyś na dojrzałą ciotkę wygląd uzyskała:))

        • jak nie pech, to co?? myślisz, że ja lubię być tak targana?!… otóż nie, wolę po dobroci i wygodnie 🙂 … a po co mnie wyglądać na dojrzałą ciotkę!!?? … ja nie kcem, wcale a wcale, ja całkiem niedojrzała jestem!!! ciotka oczywiście, he he he… a co?… Ty, nie daj boże myślisz, że mam zadatki????

        • desperado permalink

          Aj tam od razu wygód się zachciewa, a co podłoga nie wygodna, w
          kostki uciska?? Trza więcej, hmmmm no nie ważne ale czegoś więcej
          trza mieć oooo!!! A las w czymś zły?? Na tenże przykład – noc,
          mgła lekki szron na drzewach oj wiesz jaki nastrój wtedy:) A te
          zadatki to niby na co?? Na zrzędzącą starą ciotkę??
          W życiu otóż!!

        • no co trza mieć więcej?! no co?! sugerujesz, że mam czegoś
          za mało?! … no proszę, słucham, tylko uważaj co powiesz,
          he he he… co do opisanej przez Ciebie scenerii, hmmm,
          mogłabym się w zasadzie zgodzić ale…. ta mgła… bo to
          wiadomo, co się w niej kryje?…. może … wilcy!? to
          już lepsze byłoby rozgwieżdżone niebo, oooo 🙂

        • a ta mgła jak najbardziej konieczna! Przecież można
          wtedy wtulić się w silne, męskie ramiona! No co Ty
          Fryteczko, JA mam Cię uczyć??;)

        • oj tam Miska, a pod rozgwieżdżonym niebem to niby
          nie można się wtulić w te silne ramiona???….
          i w oczach się te gwiazdy mogą odbijać, i oczy
          wtedy jeszcze piękniejsze…. ja tam wolę
          gwiazdy 🙂

        • aha! To może zweryfikuję te moje …marzenia;)

        • desperado permalink

          Dobrze, już dobrze, nie będę nic sugerował gdzie czego
          masz za mało, nie irytuj się już:) A mgła.no cóż
          pozostawia odrobinę tajemnicy, wszak nie wszytko od
          razu winno być odsłonięte, wyobraźnia wtedy się
          uruchamia:) No dobra niech będą te gwiazdy, zamiast
          tej mgły:)

        • żeby wyobraźnię uruchomić to mnie inne bodźce
          wystarczą 🙂 … zdziwiłabym się, gdybyś jednak
          sugerował jakieś braki w mojej osobie bo… nie
          zauważyłam, żebyś jakiś niezadowolony był 🙂 …

        • desperado permalink

          Ekhm, ja nic o niezadowoleniu nie mówiłem, poddaję
          w wątpliwości jedynie słuszność siłowni i trenera,
          oraz hmmm twojego narzekania, że jeszcze 🙂 Dla
          jasności, reklamacji żadnych nie składam:) A z
          tą wyobraźnią to jakież to bodźce ja
          uruchamiają??

        • każde narzekanie kobiety „że jeszcze…” jest
          słuszne, zapamiętaj to, im szybciej tym lepiej,
          zaoszczędzi to zbędnych dyskusji 🙂 … a
          bodźce, no wiesz… czasami muzyka, czasami
          słowo, czasami dotyk, czasami…..

        • desperado permalink

          Przyjmuję, że każde narzekanie kobiety jest słuszne,
          właściwe i podparte konkretnymi argumentami:)
          Zwłaszcza to jeszcze, niezależnie czego dotyczy:)
          A bodźce, no całkiem przyjemne, takie bodźce:)

        • mój drogi Desperze, nawet jak nie jest poparte
          argumentami, to narzekanie, to i tak jest słuszne
          „bo tak”… bodźce powinny być przyjemne, bo
          wtedy wyobraźnia jest większa, i przyjemność
          płynąca z wprowadzenia w życie wyobrażeń w
          czyny też 🙂

        • desperado permalink

          Och kobiece argumenty są nie do podważenia,
          dlatego je przyjmuję:) Z pełną pokorą i
          powagą sytuacji:) A realizacja wyobrażeń
          no hmmmmmm cudowne to jest:)

        • a masz jakieś niezrealizowane wyobrażenia?…
          takie szczególne? …

        • desperado permalink

          Każdy ma jakieś nie zrealizowane marzenia, fantazje,
          wyobrażenia. Jestem pewien, że Ty też:)

        • pewnie, że tak… tyle, że do spełnienia niektórych
          trzeba odpowiedniej osoby i odpowiednich warunków 🙂
          a niektóre na zawsze pozostaną w sferze marzeń

        • desperado permalink

          A bo marzenia są od tego żeby po pierwsze je mieć,
          po drugie które się da realizować, a tych których
          się nie da niech zostaną marzeniami. A o warunki
          można zadbać, jak się odpowiednia osoba znajdzie:)

        • a Ty myślisz, że taką odpowiednią osobę to tak
          łatwo znaleźć? że za każdym rogiem taka stoi
          i czeka?… wcale nie, czasami trzeba dużo
          rożnego starania… ale za to potem, jak już
          jest to …. trzeba ją po prostu tylko
          kochać 🙂 i wszystko jest łatwe …

        • desperado permalink

          Taaaaaa jaki prosty przepis, tylko realizacja znacznie
          trudniejsza.

  5. z tym przyciąganiem to trzeba się urodzić…. jedne to mają, inne nie mimo starania.
    Cóż zrobisz…. no Jesteś skazana po prostu na miłość i wielbienie….

    • no chyba tak niestety, nic specjalnego człowiek nie zrobił a i tak go wielbią… te małe oczywiście :))))

  6. A ja zapytam, kto nie kocha Frytki? Frytke wszyscy kochają!

  7. Boże, broń mnie przed TAKĄ miłością!!!
    Kompletnie jej nie odwzajemniam.

  8. Thunderstorm permalink

    Noooo i właśnie… też tak mam. Większość małych dzieci się do mnie klei – nie wiedząc czemu. 🙂 A ja za dziećmi, zwłaszcza obcymi to specjalnie nie przepadam, nie silę się na „ciucianie” do nich, bo sama tego nie lubię, na kolana nie zachęcam, a zawsze się na nie ładują, zabawki przynoszą… Straszne 🙂

    • Fakt, straszne. Spróbuj na wszelki wypadek od razu robić okropna minę, szczerzyć kły czy coś w tym rodzaju…

      • desperado permalink

        A ja tam lubię dzieci, pod pewnymi warunkami rzecz jasna:)
        1. mają ukończone minimum lat 20
        2. są płci odmiennej niż ja

        • Desper!!! no prawdziwy facet z Ciebie wylazł… a górną granicę wieku dla tych dzieci też masz? 🙂

      • ja próbowałam szczerzyć kły ale chyba mało przekonująca byłam, bo brały to za uśmiech.. takie małe to jednak dziwne som 🙂

        • Powiedziałabym, że Desper prezentuje całkiem przyjemny pogląd, który – przyznam szczerze – również podzielam. Takie dziecko płci odmiennej, o ile ma ponad 20 lat i mniej niż ja 🙂 a do tego reprezentuje czystą, aryjską rasę 🙂 to jest całkiem… całkiem…

        • desperado permalink

          Ooooo przynajmniej jakieś słowo poparcia!! Dzięki:) Natomiast co do czystości rasy aryjskiej nie mam aż takich wymagań,

        • Nie masz, bo nie jesteś mną! A ja gustuję w niebieskookich blondynach, bo mam zwyrodniały gust 🙂 🙂 🙂

  9. Czy chcesz zostać opiekunką Kubańskiego? Zatrudnię Cię od zaraz w każdy weekend 😀 przywiozę go już w piątek, odbiorę w niedzielę wieczorem… skusisz się? Tylko trzeba się wykazać sporą odpornością psychiczną, bowiem moje dziecię przechodzi coś na kształt buntu iluślatka… i czasami się drze…. Ale kto jak kto – Ty sobie na pewno dasz radę 😀

    ładne te róże… ciekawe od kogo?

    • kobieto!!!!… gdzie ja napisałam, że LUBIĘ TO?!?!?!… nie po to ze swoich małoletnich wyrosłam, żeby cudze (żeby nie wiem jakie „cudowne” były) bawić 🙂 … szczególnie w weekendy bo …. jakbym miała takie róże odbierać wtedy? 🙂

      • Ja się nie pytam o „lubienie”, ale doceniam „talent” i „zdolności” 🙂 oraz chciałabym, aby się nie zmarnowały one, więc składam taką propozycję 🙂

        • nic z tego moja droga, jeśli o mnie chodzi to te akurat mogą się zmarnować :)))))

  10. No moja droga…feromonujesz nawet na tych najmłodszych panów:)

    mła:)

    • ps. a róże są… piękne:) Ale jakie by nie były i tak najważniejsze od kogo dostałaś:)

      • te feromony to przekleństwo czasami jest, że też się nie dają zablokować :)))) fakt, nie liczy się kwiat, tylko darczyńca ….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: