Skip to content

prezenty…

28 grudnia 2012

„święta, święta i po świętach….”  że tak starym przysłowiem pszczół Frytka poleci… przeminął czas pełnych lodówek, stołów i brzuchów… ale jest coś, co pozostało … prezenty… prezenty są różne ale i tak najważniejsze są dwie kategorie: trafione i nietrafione… w tym roku, z racji małych zasobów finansowych, prezenty u Frytki  miały być z założenia praktyczne… czyli coś, co i tak trzeba kupić więc dlaczego nie na prezent?…  więc (chrzanić to więc na początku zdania….) trza było rekonesans zrobić, co komu potrzebne… może to niezbyt „niespodziankowe” ale, jak się okazało później, nawet zamówiony prezent może okazać się zaskakujący… ale nie uprzedzajmy faktów ….

na pierwszy ogień poszła Młoda… od kilku dni wspominała o słuchawkach (nie, nie o stetoskopie…) … no dobra, pomyślała Frytka, słuchawki jak słuchawki, luzik… nic bardziej mylnego bo: „muszą mieć odpowiednie wkładki, długość kabla, wejście i kolor”… jesooo… no to co było robić?… wzięła Frytka Młodą do sklepu, żeby sobie sama wybrała… pół godziny (!!) trwało, zanim się zdecydowała… no ale, że słuchawki to nie był jakiś straszny wydatek, to wpadła Frytka na pomysła, żeby coś jeszcze dokupić…  bluzeczkę może … albo sweterek… na własną zgubę na tego pomysła Frytka wpadła chyba…   chodzenie z Młodą, po galerii, w poszukiwaniu …. „czegoś” … rewelacja… w końcu zakup został zrobiony… Młoda z głowy…

kolejny na tapecie Młody… pyta go Frytka: co by chciał dostać?  on nie wie… no super… to zdecydowała Frytka sama… zakupiła Młodemu dwa T-shirty… skonsultowane z Młodą pod względem modowym… nie minęło pół godziny, Młody dzwoni: „bo wiesz, może torba sportowa, na treningi by się przydała…”… no taaaa, prezenty miały być jak najbardziej po kosztach…  no co było robić, poszukały torby…

Mąż…. facet… co takiemu kupić?… zmarzluch z niego jest, a w pracy dużo czasu na dworze spędza, więc wpadła Frytka na pomysł zakupu jakiegoś ciepłego swetra… golfu najlepiej … ha ha ha… myślicie, że tak łatwo znaleźć zwykły golf?… bez wzorków i cudów w ozdobach?… bez pędzących wśród gwiazdek, wielbłądów?… tak, tak, nie ma pomyłki… na jednym ze swetrów, w tak zwany norweski wzór były wielbłądy, z pięknymi garbami… niezła chińska podróbka swoja drogą…   pewnie, że mogłaby Frytka sama taki wydziergać ale… się jej nie chciało po prostu …  nic to, odpowiedni został w końcu znaleziony…

Teściowa… hmmm…. wielka miłość Frytki do Teściowej ogólnie znana jest… najchętniej to by jej Frytka kupiła … albo nie, lepiej nie będzie Frytka pisać „co”…  Młoda wymyśliła, żeby też coś z odzieży…  jak wszyscy to wszyscy, mamusia też… no to wybrały taką „ala” szydełkową narzutkę… taką na jeden guziczek, z długimi rękawkami, taką bardziej że niby elegancką, dla starszej pani ….

i na koniec najważniejsza (ha ha ha…) osoba czyli…. Frytka…  słusznie się domyślacie, prezent dla Frytki też mieścił się w galanterii odzieżowej… i nie było to niestety futro z norek…. chociaż podejrzewa Frytka, a nawet pewność ma, że w takim futrze wyglądałaby wprost bajecznie…  ale biorąc pod uwagę możliwości finansowe Mikołaja ( w postaci Męża swego), idąc na wielkie ustępstwo, zażyczyła sobie Frytka piżamkę …. jednakowoż biorąc też pod uwagę gust Męża i Młodej, która została wydelegowana do zakupu owej piżamki, Frytka sama osobiście wyszukała sobie taką jaką chciała… (to ważne!!!…) a Młoda , w gratisie, bluzeczkę dorzucić miała… turkusową…

no i „nadejszła wiekopomna chwila”, kiedy to po kolacji wigilijnej rozpakowywania prezentów czas nadszedł…   Młody, za Mikołaja robiący, rozdawał paczki i paczuszki…

pierwszy prezent trafił do Teściowej… „ochom” i „achom” nie było końca… dopóki jej Teściowa nie założyła, tej narzutki… rękawy zwisały z rąk, tak lekko licząc, z pół metra… no normalnie jak w jakimś japońskim kimonie… no cóż, czy to wina Frytki, że Teściowa jest z metra cięta i rączki krótkie, w związku z tym, posiada?…. wszyscy komisyjnie stwierdzili, że się się podszyje… te rękawy w sensie…

potem Mąż… dopóki rozpakowywał, było ok… po wyjęciu usłyszała Frytka zdziwiony głos: „a co ja, na jakiś pogrzeb się wybieram?”… bo golf czarny był… ale jaki, się Frytka pyta, miał być, skoro do pracy miał mu służyć?… biały?… no bądź tu człowieku spokojny … porażona jego wielką radością i wdzięcznością Frytka pomyślała: „osz ty gadzie niewdzięczny, a mogłeś z wielbłądami dostać, ciekawe czy wtedy by ci się podobał?”… i jeszcze: „następnym razem skarpetki dostaniesz… też czarne”… a co!…

Młody… torba trafionym prezentem się okazała … a t-shirty?… no cóż, jeden i owszem, od biedy może być… drugi – wybrany przez Młodą „bo zarąbisty…” Młodemu do gusty nijak nie przypadł… i tu okazuje się, że to co dla Młodej „zarąbiste” dla Młodego nie bardzo a nawet wcale… całkiem inny gust „modowy” Młody posiada…

Frytka… pierwszy prezent – piżamka… dorwała się Frytka do swojej torebeczki i szuka… gdzie to różowe cudo osobiście wybrane?… w słodkie kociaki?…. (no dobra, tu można się śmiać…) …. z każdą sekundą mina Frytki stawała się coraz bardzie zdziwiona… oczy robiły się coraz większe a na usta cisnęło się : „co jest w mordę?.. kto mi zajumał piżamkę?” …  myślicie, że nie może człowieka zaskoczyć prezent, który sam sobie wybrał ?… mało tego, był przy jego zakupie?…. uwierzcie, że może… Frytka do ostatniej chwili, na 100% była przekonana, że wybrała różową…  miała być różowa, w kociaki, na pewno i tej wersji się Frytka będzie trzymać …. a dostała… niebieską, w słoniki … no też ładna… do tej pory Frytka nie wie, jaka pomroczność na nią spadła, że nie pamięta co wybrała… prawdziwa niespodzianka…. kolejna torebeczka i kolejne zaskoczenie… obiecany sweterek turkusowy, taaaa …  szuka Frytka tego turkusu, i szuka, i znaleźć nie może… za to jakiś szmaragd z torby wygląda… znaczy się w sensie koloru, nie kamienia…. (a szkoda, bo jak kamień to może i miłość, i krokodyl się by znalazł..ehhh, się Frytka rozmarzyła troszeczkę ….)… co się okazało?… ano że się Młodej kolory pomyliły… oj tam, oj tam przecież …  tyle tylko, że Frytce zdecydowanie lepiej w turkusie jest niż w szmaragdzie… no chyba, że o kamienie chodzi… to w jednym, i w drugim dobrze, szczególnie jak sznur korali okazały ….

Młoda, jako jedyna nie zaskoczona … i jako jedyna do końca zadowolona… bo wszystko sobie sama wybrała i kupiła, nic nie zostawiła przypadkowi czy też … gustom Frytki … ta to się umie ustawić, poradzi sobie w życiu jak nic … tylko facetów szkoda… ale to już temat na inną opowieść….

i w ten oto sposób, mimo że wszystko zaplanowane, ustalone i obgadane, to i tak emocji dostarczyło…  magia świąt, ha ha ha…

Advertisements

From → Uncategorized

67 komentarzy
  1. Jako osoba teściowolubna czuje się w obowiązku stanąć w obronie teściowej – z braku laku cudzej. A otóż i moja krótkie rączki miała i UWAGA!: krótkie kończyny górne doskonale świadczą o poziomie ewolucji osobnika! Jeśli nie wierzysz, spójrz na szympansy i goryle, jak ciągną łapska za sobą po ziemi. Ha! I co? Łyso Ci teraz?!
    🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

    • desperado permalink

      otóż się nie zgadzam z ową teorią, nie żebym podważał Darwina, ale ……. idąc tym tokiem rozumowania to zwierzęta posiadające wielki łeb no wiadomo chodzi mi o głowę winny być nad wyraz inteligentne:)) Ot posłużmy się przykładem hipopotama, leży to to w błocie całe dnie i na wszystko ma wywalone, więc??
      Oraz dobry wieczór:)

      • hmmm, Desper, kąpiele błotne, dieta wegetariańska, całodzienne „nicnierobienie”, bezstresowe życie… może one są jednak inteligentne, co? … oraz dobry wieczór także

        • Tygrys1012 permalink

          chyba całkiem, całkiem inteligentne 🙂

        • się mi tak samo wydaje 🙂

        • desperado permalink

          Zaraz – zaraz!! Dieta wegetariańska brrr ohyda, nicnierobienie tak cały czas męczące nad wyraz no i to błoto!! No proszę Cię/Was cały czas w błocie i to ma być inteligentne??

        • Tygrys1012 permalink

          jest to jakaś forma inteligencji na pewno. Owszem – bezmięsne
          nie jest fajne, ale….. wigilia nam smakuje, prawda? A błoto –
          Ty wiesz jakie SPA są drogie? A tam Cię z każdej strony błotem
          okładają i słono się za to płaci. A one to gratis mają, czyli
          są mądre 🙂 I jeszcze to nicnierobienie….

        • no a nie??? … a tak a propos, przypomniał mi się taki dowcip:
          tata hipopotam leży w błocie, synek hipopotam jeździ na rowerku…
          tata hipopotam mówi: „ale nuuuudy… o matko, jakie nuuuuudy…”
          w pewnym momencie małemu psuje się rowerek i woła z płaczem:
          „tato, tato!!” na co stary :” no i kur** masz, teraz rzucaj
          wszystko, i rób ten cholerny rowerek”… :))))

      • No co Wy! Ja bym tak chciała! I nie jem tych, których kocham!
        Kurczę, chyba muszę zmienić nick. Na przykład na „Hipopotamica”. Co Wy na to?

        • a masz odpowiednie gabaryty??? bo jak nie, to ja nie wiem czy powinnaś :))))

        • A mam! A o!

        • no to zmieniaj ten nick… Frau Hipopotamica 🙂

        • Może w skrócie Hipcia…?

        • Gdybym chciała utrzymać się w konwencji, to „hipopotam”
          po niemiecku brzmi „Nilpferd” – dosłownie koń Nilowy.
          Frau Nilpferd, to jest coś! 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

        • to jest po prostu zajebi**** piękne 🙂 🙂 🙂

        • Znaczy się… nie dość, że sama jestem zajebiście
          piękna, to jeszcze będę miała zajebiście
          piękny nick?!

        • dokładnie tak!!! nic dodać nic ująć :))))

        • O mamciu moja, to ja nie wiem, jak wytrzymam z
          taką autozajebistością! Będę musiała chyba
          nosić ciemne okulary, żeby mnie mój własny
          blask nie poraził!

        • po prostu nie patrz w lustra, pamiętaj, nie patrz
          w lustra !!! :)))))

        • To nic nie da, blask ma moc jupiterów ze stadionu!

        • no to już nie wiem, może jakiś kwef lub inny
          czarczaf coby ten blask ukryć i nie razić nim
          innych bliźnich, mniej urodziwych :))))

        • Miałam na myśli raczej rażenie siebie samej 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

    • Frau, skąd ja wiedziałam, że przyczepisz się do fragmentu o teściowej? ha ha ha … od każdej reguły są wyjątki i, nikogo nie obrażając nadmiernie, od tej o krótkich kończynach górnych na pewno też… i wiesz co?… wcale nie jest mi łyso, o! 🙂

  2. Tygrys1012 permalink

    niebieska w słoniki, mówisz? Wiesz, ona się „prawie” nie różni od różowej w kociaki…. prawie wcale, może nieznacznie…. ale tylko ciut, niezauważalnie 😉

    • taaa, prawie .., w zasadzie, różowy i niebieski to prawie to samo … tak jak kociaki i słoniki , prawie identyczne… tyle, że wiadomo co robi „prawie” 🙂

  3. desperado permalink

    A te słoniki to mają trąby zadarte?? Bo wiesz tylko szczęśliwe i szczęścieprzynoszące słoniki mają zadarte trąby, to bardzo ważne jest:) Hmm, a te norki to tak zamiast piżamki?? Nooooo jeszcze futrzana czapeczka, szpilki i naprawdę bajecznie:))

    • a patrz, że nie wiem czy zadarte trąby mają?… i mówisz, że lepiej żeby miały? … a jeśli nie, to co? będzie się źle spać w takiej piżamce?… a norki mogłyby być zamiast… wszystkiego, razem z czapką i szpilkami, tylko… to chyba bajka dla dorosłych musiałaby być :))))

      • desperado permalink

        Ależ dokładnie, że norki zamiast wszystkiego tuż przed snem?? Nie tuż przed pójściem do łóżka , bo ze snu to chyba raczej na pewno, wiele by nie było :))

        • a dałbyś radę usnąć przy takiej bajce? nie sądzę 🙂

        • desperado permalink

          Ale znaczy, że chcesz sprawdzić, przetestować moją silną nad wyraz wolę??

        • no teraz, skoro stwierdziłeś, że jest nad wyraz silna to… jak najbardziej 🙂

        • desperado permalink

          No wiesz nad wyraz silna nie znaczy nie do złamania :))

        • na to liczę 🙂 … bo ja lubię wyzwania ….

        • desperado permalink

          Ale czy ja dobrze rozumiem?? Z pełną premedytacją??

        • oczywiście, że z tak… i z ogromną przyjemnością,
          mam nadzieje obustronną 🙂

        • desperado permalink

          Taaaa i weź się spróbuj oprzeć:) Przypominam,
          że facet to nie kamień jest:))

        • i dobrze, bo z kamieni to kobiety tylko brylanty lub
          inne turkusy lubią a facet to musi być prawdziwy,
          z krwi i kości 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Trąba ma być zadarta i zwrócona w stronę okna – wtedy przynosi szczęście 🙂

        • no to ja chyba będę musiała łóżko przestawić, żeby te ich trąby cały czas w stronę okna były, ha ha ha

        • desperado permalink

          W stronę okna?? Hmmm zdecydowanie w inną stronę się mi , no ale w końcu to rozmowa o słonikach no nie??

        • zdecydowanie o słonikach i … ich trąbach zadartych :))))

        • desperado permalink

          Pytanie do Tygrysa, dlaczego w stronę okna?

  4. jazz permalink

    wychodzi na to, że najlepiej zataszczyć, pokazać palcem, ale kupić sobie samemu, zapakować, i dać do wręczenie, i jeszcze podpisać, żeby się nie pomyliło;-)

  5. Akular permalink

    Młoda wiedziała co robi, słuchawki to bardzo ważna rzecz jest i wcale nie żartuję! Nawet ich kolor jest ważny, ale w szczegóły się wdawać nie będę, więc uwierzyć na słowo mi musisz, jako wieloletniej użytkowniczce słuchawek ;-)))) Oraz ciesz się, że Młoda nie chciała drugich na zapas, bo ja na ten przykład mieć drugie w zapasie muszę!
    Oraz bardzo mi się podoba opis wyglądu teściowej w prezencie;-))))))))
    Ja na szczęście zaliczyłam trafione prezenty, a rzadko mi się to zdarza, gdyż wybredna jestem, „czycóś” 😉

    • no więc właśnie nie rwałam się do kupna tychże słuchawek „samotnie” i „osobiście” coby nie narażać się na kąśliwe uwagi tudzież odmowę przyjęcia 🙂 …

  6. Natthimlen permalink

    No rozłożyłaś mnie! Hahahahaha! Proszę oraz zaprezentować słoniki 🙂
    Słuchawki….temat długi jak papier z pieskami. Ilość ich powalająca się przewinęła przez ręce Młodej mojej przez ostatni rok. I to wcale nie tych tanich….tatunio się szarpał, aż w końcu zaczął naprawiać. Ja natomiast udawałam, że nie mam żadnych, gdyż wydarłaby mi moje, taka zachłanna.

    • moja Młoda „zużyła” wszystkie dostępne w domu modele,z moimi i tatusiowymi włącznie, i pozostało nam już tylko kupowanie nowych … a słoniki nie są do zaprezentowania publicznie, tylko w kameralnym gronie :))))

  7. do tej pory ja najczęściej kupowałam, pakowałam, a wręczała Juniorka.
    W tym roku kupowałyśmy z Juniorką, a ze pakować nam się nie chciało, to powkładałyśmy po prostu w torebki. Rozdawała tradycyjnie Juniorka. I raczej wszyscy byli zadowoleni, a najbardziej Adam z połowy peleryny.

  8. teatralna permalink

    no cóż degustibus się nie dyskutuje))))
    ale masz rację najważniejsze, że emocje są i prezenty są!!! bo może nie być przecież w cale prawda?? i na pewno Ci w turkusach do twarzy Fryciu (no bardziej niż w różach))))

    • a wiesz, że tak?…. że lepiej jednak w turkusach :)))) choć miewam także fazy na różowy… w zasadzie to tylko żółty u mnie odpada w przedbiegach, ha ha ha

  9. Ostatnio nową piżamkę kupowałaś przed przyjazdem do mnie….Czy o czymś nie wiem?jakaś niespodziewanka?;))

    • po prostu stara, w zdecydowany sposób, odmówiła współpracy… a wiesz, że ta też ma kokardkę? :))))

      • Patrz! Byłaś tak blisko, a kokardki nie pamiętam!;))

        • no wiesz!!!! taka aligancka piżamka z kokardką a Ty nie pamiętasz???? następnym razem bez piżamki wystąpię, może zapamiętasz :)))

        • Przede mną??:) cóż – całkiem nowe doświadczenie;) …pozwolisz,że sołtysa jednak wyślę …DZIEŚ;)

        • dzieś?!… dalej niż do dziupli? :))))

  10. alana permalink

    A ta kokardka, to gdzie? że się tak spytam z ciekawości, bo ją już w różnych miejscach widzę:)) Teściowa ode mnie nic nie dostaje, bo nawet czekolady moim dzieciom nie daje. Niby bieda, kiepska emerytura i takie tam. Jak się w życiu przepracowało 16 lat to się ma emeryturkę… Ale żeby bez mikołaja z czekolady? Nawet tyci tyci? Mamie zawsze coś do kuchni znajdę – miseczki, naczynka, dipówki… bo też metra cięta i przy ciuchach baaaardzo wybredna. Ale magia była, szczególnie jak brat z mężem moim z dzwonkami biegali dookoła domu z tym gardłowym ho ho ho…:))

    • kokardka, że tak powiem, centralnie na przedzie :)))) no jak biegali z „ho,ho,ho” to magia musiała być… buziaki … …

  11. alana permalink

    Znaczy się taki słodki pierduśnik na bubsach… 🙂

  12. I za takie chwile kocham życie!
    A z okazji Nowego Roku życzę przede wszystkim uśmiechu, zdrowia i ludzkiej życzliwości, no i jeszcze pieniędzy worek i tego szmaragdu i krokodyla, ( jeśli masz takie życzenie ) też życzę!

    • a miłość, DD?.. zapomniałaś o miłości w komplecie ze szmaragdem i krokodylem :))))) dziękuję i dla Ciebie życzenia wszelkiej pomyślności w nadchodzącym roku …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: