Skip to content

„sakwojaż przetrwania…”….

4 stycznia 2013

temat wychynął jakby niechcący na blogu Miśki … post będzie długi ale tyczy się damskiej torebki, a w zasadzie jej zawartości, tak często wyśmiewanej przez męską część społeczeństwa, więc uprasza Frytka o zrozumienie… panowie, nie wiecie co czynicie gdyż… to, co się znajduje w damskiej torebce, w niektórych przypadkach, może także Wam uratować, jeśli nie życie, to na pewno zdrowie … jak już wiadomo, damska torebka, mieści w swoim wnętrzu przeróżne (ale ZAWSZE, powtarza Frytka, ZAWSZE …) potrzebne rzeczy… skupmy się na torebce Frytki… nie będziemy zajmować się jej kolorem ani rozmiarem (bo to nieistotne, kobiety nawet w małej torebce potrafią zmieścić wszystko to co chcą…) … no więc:

po pierwsze – elektronika w postaci: telefonu komórkowego (kontakt ze światem….), zestaw słuchawkowy (ulubiona muzyka…), pendrive (żeby w każdej chwili, przy dostępie do komputera, móc popatrzeć na wgrane zdjęcia ukochanego faceta …),  zapasowa ładowarka do telefonu (rozładowany telefon doprowadza Frytkę do rozpaczy…), kabel USB (bo to wiadomo co przyjdzie zgrać?…),  i takie tam…

po drugie portfel – a w nim, poza oczywiście gotówką,  są jeszcze:  tysiąc pięćset sto dziewięćset wizytówek a w tym: dwie – pranie dywanów,  trzy – zakłady tapicerskie (zawsze można porównać oferty dotyczące łatania ulubionego fotela…), pięć – zakłady kosmetyczno – fryzjerskie ( w zależności od tego jaki efekt i ile kasy zamierza Frytka wydać..), kilka – apteki (a jeśli zajdzie nagła i niespodziewana potrzeba ratowania życia i zdrowia ukochanego faceta?… to co, ma Frytka tracić czas jeżdżąc od apteki do apteki, w poszukiwaniu leku, podczas gdy on, ten ukochany facet, umiera z powodu kataru?…), kilka kart rabatowych ze sklepów (tego chyba tłumaczyć nie trzeba…), kilka – lekarze różnych specjalności, od ginekologa, poprzez gastrologa, kardiologa i dermatologa (powód – jak przy aptekach…), i pojedyncze sztuki –  biuro rachunkowe, taxi, stajnia (?) i takie tam, poza pieniędzmi i wizytówkami, w portfelu Frytki jest jeszcze: karta na siłownię (ostatnio mało używana ale jeszcze się doczeka…), zgoda na pobranie narządów do transplantacji (po śmierci to już Frytka nie będzie tak do nich przywiązana jak teraz…), kilka zdjęć (zarówno Frytki – w różnych okresach życia, coby mogła pokazać wszystkim jak urodziwa jest od lat.. jak i pozostałych członków rodziny…), kilka kuponów lotto (jeszcze niesprawdzonych więc może… wygranych?…) , kilka rachunków (w razie reklamacji…) i inne takie tam…

po trzecie – dokumenty…. pomija Frytka takie jak dowód osobisty (skrzętnie skrywany ze względu na podaną w nim datę urodzin…), prawo jazdy (patrz: dowód osobisty…) i dowód rejestracyjny samochodu…. ale są jeszcze: ZUS RMUA – jeśli zaszłaby nagła potrzeba skorzystania z porady lekarskiej, żeby nie płacić za nią (co prawda w ilości sztuk 3 albo 5  nie jest wymagany ale nigdy nic nie wiadomo…) , notes z adresami, telefonami i hasłami do wszystkich profili i kont (typu skype, allegro, gg, i inne…), kilka dowodów wpłat (jakby się komuś wydawało, że jednak Frytka nie zapłaciła..), kilka starych paragonów sklepowych, w razie gdyby ktoś (czyt. Mąż…) kwestionował wydane kwoty (przy czym są to raczej rachunki za zakupy spożywcze, te za buty Frytki na ten przykład mają tendencję do „zagubiania się”, oczywiście akurat wtedy gdy on chciałby je zobaczyć… po jakimś czasie cudownie się odnajdują, w razie reklamacji…), ulotki z kilku lokali gastronomicznych (a jak się Frytce, albo ukochanemu facetowi,  akurat zachce „kaczki po chińsku” albo „sałatki z kurczaka”?..), kilka luźnych kartek z informacjami „co, kiedy, kto, gdzie” zapisanymi odręcznym pismem Frytki (czasami zapisane takim „kodem” że do dziś zastanawia się Frytka czego dotyczą…), karta z kodami internetowymi do konta – nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie przyjdzie Frytce zlecić jakąś płatność.. (np. za zakup zajefajnych szpilek na allegro…)  i inne takie tam…

po czwarte – przedmioty codziennego użytku (czyli jak wszystkie inne – niezbędne..) jak np. podręczny zestaw kosmetyczny: puder, szminka, tusz do rzęs, dezodorant (wersja mini), lakier do włosów (dbałość o fryzurę jest u Frytki znana…), chusteczki nawilżające, chusteczki higieniczne (do opanowania kataru ukochanego faceta… lub oczyszczenia obcasów ulubionych szpilek w razie niespodziewanego wdepnięcia w błoto…), zapasowe rajstopy (oczka zawsze lecą wtedy kiedy nie trzeba…), które mogą służyć także jako zastępstwo paska klinowego w samochodzie,  bezbarwny lakier  do paznokci (gdy w drugich rajstopach poleci oczko…), gumki, znaczy się, gumy do żucia  (a nuż po zjedzeniu pizzy z dużą ilością sosu czosnkowego przyjdzie się Frytce uśmiechać do pana policjanta, który zatrzyma ją do rutynowej kontroli?…), „okresowy” zestaw kobiecy (tak na wszelki wypadek…), plaster opatrunkowy (na otarcia, odciski, skaleczenia i zadrapania..),  klucze w postaci: kluczy do domu, kluczy do biura, klucza do samochodu, klucza do zapięcia rowerowego, klucza do skrzynki pocztowej, i dwóch czy trzech kluczy nieznanego pochodzenia, służących do dodatkowego obciążenia torebki (przydatne w razie samoobrony przed atakiem jakiegoś kamikadze…)., torba foliowa na zakupy potocznie zwana „reklamówką” (Frytka jako matka i gospodyni domowa NIGDY nie wraca do domu bez zakupów, spożywczych żeby nie było…), i inne takie tam…

po piąte – przedmioty ratunkowe czyli: zimą – odmrażacz do zamków (wcześniej „jeździł” w samochodzie ale stwierdziła Frytka, że to mało praktyczne jest w przypadku zamarznięcia zamka w drzwiach …),  latarka (no o różnych porach dnia i nocy przychodzi Frytce wędrować a drogę widzieć trza…), śrubokręt , nieduży, tak ok. 30 cm, krzyżakowy…(nie pamięta Frytka skąd się wziął ale może służyć do samoobrony przed atakiem jakiegoś kamikadze.. .. albo nawet do odkręcenia jakiejś śrubki…), centymetr krawiecki (żeby bez rozbierania i przymierzania stwierdzić czy te spodnie są w odpowiednim rozmiarze czy raczej za duże, innej możliwości Frytka nie przewiduje…), igła i kilka nitek, znaczy się w różnych kolorach… (bo może, na ten przykład, ukochanemu facetowi odpadnie guzik i żeby nie kusił innych kobiet nagą klatą, szybciutko można temu zaradzić…), i inne takie tam…

po szóste – inne czyli: długopis (y) (czasami jednak trzeba coś zapisać na papierze…), kamyki, kasztany, szkiełka (prezenty od dzieci i nie tylko, których NIE można wyrzucić…), metalowe spinacze do papieru (jak się pracuje w biurze to wiadomo…), zapałki, trochę różnych śmieci w postaci papierków po cukierkach i batonikach (nieraz trzeba nagle uzupełnić poziom cukru…) i kwitów parkingowych, których nie było gdzie wyrzucić bo z koszami krucho a na ulicę Frytka nie rzuca, książka Artura Andrusa „Blog osławiony między niewiastami”, noszona z pracy do domu, i z domu do pracy (bo nie wiadomo kiedy będzie czas, żeby ją w końcu przeczytać.. a poza tym, z racji gabarytów, może służyć do obrony przed atakiem jakiegoś kamikadze..), i inne takie tam…

tak na marginesie, kiedyś przez tydzień nosiła Frytka w torebce… młotek, bo zapomniała że go kupiła… i cały ten czas zastanawiała się „dlaczego ta torebka taka ciężka nagle?”…

tak więc panowie, doceńcie nasz wysiłek włożony w skompletowanie i (nierzadko) dźwiganie tego wszystkiego, tylko po to, żeby w razie nagłej potrzeby, pomóc także Wam…

PS. a Wy dziewczyny, co jeszcze nosicie w swoich torebkach?….

Reklamy

From → Uncategorized

187 komentarzy
  1. Thunderstorm permalink

    Aż się spociłam, jak to przeczytałam. 🙂 I powiem Ci, że gdyby Ci przyszło korzystać z mojej malusieńkiej torebki turystycznej, to chyba byś się zapłakała :))) Chusteczki zwykłe i nawilżane klucze, portfel, tusz i pomadka, kilka drobniaków, batonik, woda, tik-taki, mp3, telefon, ładowarka… Wsio 🙂

    • ha ha ha, te wszystkie rzeczy mieszczą się w Twojej „malusieńkiej torebce turystycznej”? nieźle, Ci powiem :))))

      • Thunderstorm permalink

        No mieszczą się jakimś cudem 🙂 I jeszcze pewnie bym tam coś wcisnęła, ale po co? 🙂

        • dla dociążenia, w razie obrony przed atakiem jakiegoś kamikadze 🙂

        • Thunderstorm permalink

          W razie ataku używam rąk i nóg 🙂 A obciążenie torebki mam w sam raz – jak się dobrze i szybciutko zamachnę, to i siła jest powalająca 🙂

        • właśnie mniej więcej o to chodzi :)))) siła zamachu też jest ważna, jeśli nie najważniejsza, i element zaskoczenia, ha ha ha

  2. desperado permalink

    Zawartość torebki damskiej stanowiła i stanowi zagadkę dla każdego faceta, porównywalnie jak za dawnych, oj bardzo dawnych czasów, zagadkę stanowiło co pani w sklepie ma pod ladą:) Gdyż muszę Tobie powiedzieć, że wtedy funkcjonowało powiedzenie, że sprzedają spod lady, schowali pod ladę, ciesz się, że nie pamiętasz tych zamierzchłych czasów:) Ale wracając do torebki to zastanawiające, że to wszystko jest dla dobra…….nas facetów !! No nigdy bym nie zgadł, doprawdy 🙂 Oraz dzień dobry 🙂
    p.s. możecie zrezygnować z zapasowej pary rajstop, gdyż nie stosuje się już pasków klinowych w samochodach, a wielorowkowego nie dadzą rady zastąpić:)

    • czasy „spod lady” pamiętam bo wcale taka młoda nie jestem, wyglądam tylko… nigdzie nie napisałam, że WSZYSTKO w damskiej torebce jest dla Waszego (facetów) dobra ale parę rzeczy może się przydać… to mówisz, ze paski klinowe odeszły w zapomnienie?… hmmm, ciekawe…. to co w takim razie tak przeraźliwie piszczy w niektórych samochodach? o ten drugi pasek nie zapytam, sprawdzę sobie w googlach oraz dzień dobry choć bardzo wietrzny ….

      • desperado permalink

        Oj tam naczytałaś się opowieści o PRL-u i szpanujesz teraz, że pamiętasz, że w kolejkach stałaś, jeszcze powiedz, że przed 13 alkohol kupowałaś 🙂 Się rozpędziłem aby uwierzyć 🙂 No cóż z żalem oświadczam, że paski klinowe odeszły do lamusa, a takie przydatne były, gdyż i ponieważ…………….. zdarzało się, że trzeba było poprosić kobietę o owe rajstopy, w czasach kryzysu, żadna z nich nie posiadała na stanie zapasowych, więc ………:) Oczywiście wszystko w celu usunięcia awarii !! Kurna tak naprawdę nigdy nie udało mi się ich wykorzystać, zawze miałem pasek zapasowy 🙂

        • nie czytałam, tylko z autopsji znam… i żebyś wiedział, że chociaż mocno nieletnia wtedy byłam, to alkohol kupowałam… odbywało się to tak, że dostawałam od tatusia kartkę z zamówieniem, oddawałam zaprzyjaźnionej pani w sklepie i wracałam z towarem grzecznie do domu :)… co do pasków klinowych, po co taki zapobiegliwy jesteś?… zawsze jesteś taki przygotowany, na każdą okoliczność? 🙂

        • desperado permalink

          No proszę, a sprzedaż alkoholu nieletnim jest przestępstwem no proszę 😉 No jak po co zapobiegliwy?? Po pierwsze po to aby jednak móc kontynuować jazdę, po drugie skoro poprosiłem, zapasowych nie miały no to oferowały te co miały, a że finalnie był zakładany normalny pasek już nie wnikały:) Oraz przygotowanym byłem i jestem, no czasami słabo przygotowany fakt:)

        • w tamtych czasach przestępstwem było raczej „nie sprzedać” potrzebującemu 🙂 no tak, przygotowanym trzeba być i … przekonującym też, żeby tak kobieta oddała ostatnią parę rajstop…. no, no Desper, co Ty masz w sobie takiego?

        • desperado permalink

          Odmowa artykułu pierwszej potrzeby to straszna sprawa, teraz też
          😉 A że postanawiały tę jedyną parę rajstop oddać, no cóż wiesz,
          no jakby tu rzec potrzeba chwili, nagła sytuacja, pewien
          obiektywny przymus. W każdym bądź razie zawsze to była
          demokratyczna decyzja, demokratyczne głosowanie po przez
          podniesienie 🙂

        • ciekawa jestem, kto był bardziej „potrzebujący” w tamtej
          chwili … ja już znam te twoje demokratycznie podjęte
          decyzje, w końcu kiedyś „demokratycznie” zostałam
          wytypowana do napisania postu… aha, jeszcze jedno,
          poprzez podniesienie czego odbywały się te głosowania?…
          bo nie napisałeś, myślę że przez przeoczenie chyba 🙂

        • desperado permalink

          No jak to kto był potrzebujący, no samochód ……
          potrzebował, czegoś co będzie napędzać alternator 🙂
          Co do demokratycznego wyboru w sprawie pisania postu
          to sama się zaoferowałaś na ochotniczkę a reszta
          przyjęła Twoją kandydaturę jednogłośnie:) A to
          głosowanie po przez podniesienie…… no czy to
          aż tak bardzo ważne co się podnosiło 🙂 Grunt,
          że demokratycznie było 🙂

        • aha, widzę, że u Ciebie, potrzeby samochodu,
          zawsze na pierwszym miejscu… i wcale nie
          zgłosiłam się na ochotnika, ja się nigdy nie
          zgłaszam bo nieśmiała jestem… i w dalszym
          ciągu chcę, a nawet muszę wiedzieć, przez
          podnoszenie czego to głosowanie… żebym,
          w razie najbliższego głosowania, była
          przygotowana 🙂

        • desperado permalink

          Otóż, może i nieśmiała jesteś, może Ci się wtedy
          wyrwało tak tylko, ale niemniej jednakże
          ochotniczką byłaś, dodam jedynie, że że pewne
          obietnice również złożyłaś i na złożeniu ich się
          skończyło ooo!! A dbając o potrzeby samochodu
          dbałem i dbam o potrzeby innych też. Ot chociażby
          ten zapasowy pasek klinowy, wieeesz z tymi
          rajstopami to lipa to się nie udawało, ale owszem
          pretekst wyśmienity był 🙂 A głosowanie przez
          podnoszenie no…. wiesz co kto ma to podnosi:)

        • czyżbym złożyła jakieś obietnice bez pokrycia? nie
          może to być, chyba się mylisz … z tymi paskami
          klinowymi to chcesz powiedzieć, że oddalam kiedyś
          rajstopy bez powodu???? że to nie działało?…
          niech ja dorwę tego co mi te rajstopy, nooo…
          tegooo… a co do głosowania, rozumiem, że w
          takim razie mogę podnieść … oczy do nieba?

        • desperado permalink

          Ale czyżbyś sugerowała, że mam przypomnieć??
          Powiedz tylko słowo, a mimochodem przypomnę
          szanownym czytelnikom 🙂 Oj tam, a widziałaś,
          że te rajstopy pracowały za pasek klinowy 🙂
          A co zrobisz jak dorwiesz tamtego?? Zażądasz
          zwrotu?? Hmmm podnoszenie oczu do nieba to
          raczej nie przy głosowaniu, to raczej po
          głosowaniu 😉

        • ani się waż czegokolwiek przypominać bo… ja też
          co nieco mogłabym z zakamarków pamięci wyciągnąć 🙂
          … tych rajstop, w zastępstwie paska, no to nie
          widziałam… jakby gdzie indziej patrzyłam …
          ale jak go dorwę to zażądam zwrotu .. no nie
          ważne czego 🙂 wznoszenie oczu do nieba po
          głosowaniu? to chyba jak wynik nie zadowalający…

        • desperado permalink

          A czy każde głosowanie idzie po naszej myśli??
          Się czasem zdarza, że przegrywamy głosowanie 🙂
          Jak to gdzie indziej patrzyłam, nie interesowało
          Cię czy prawidłowo jest zakładany, czy prawidłowo
          naciągnięty, czy aby uszkodzeń jakowyś nie ma no
          ten pasek?? Ale że niby co możesz sobie przypomnieć
          hę?? No dobra nie nalegam abyś sobie przypominała:)

        • ja młoda wtedy byłam i sprawy motoryzacji mię
          wcale nie interesowały, po prostu człowiek
          prosił – człowiek dostał,,,, te rajstopy
          znaczy się 🙂 aha, i nie lubię przegrywać
          głosowań, to tak na przyszłość jak coś 🙂

        • desperado permalink

          A bo z głosowaniami to tak jest, jak weźmiesz
          sprawy w swoje ręce to rzadko kiedy przegrasz,
          to głosowanie 🙂

        • lubię brać sprawy w swoje ręce, he he he…
          rozumiem, że wygraną w głosowaniu mam
          już jak w banku :)…

        • desperado permalink

          Jestem skłonny podejrzewać, że na pewno 🙂

        • no w końcu mam rączki wyćwiczone na różnych
          robótkach ręcznych 🙂 …

        • desperado permalink

          Czy chcesz abym uwierzył na podstawie ustnego
          oświadczenia?? Noooo a potwierdzenie gdzie??
          Wiesz jeżeli chodzi o takie głosowanie to
          ho ho pewność mieć trzeba i już oo!!

        • znaczy mam rozumiesz, że chciałbyś osobiście
          poznać cudowną moc moich rąk?… hmmm,
          jesteś na to gotowy?… 🙂

        • desperado permalink

          Nieco groźnie to zabrzmiało, ale cóż jak
          nie spróbuję wiedział nie będę:)

        • no jak groźnie?… to ja chyba muszę nad ekspresją
          wyrazu popracować, skoro Cię przestraszyłam…
          miało być kusząco i zachęcająco, a jak widać
          nie wyszło … ehhhh…

        • desperado permalink

          No wiesz było by zachęcająco, ba bardzo kusząco
          nawet jakby jakieś mrauuuu było wplecione tu i
          tam :)No bo skąd ja biedny żuczek mam wiedzieć
          w którym kierunku ta cudowna moc Twoich rąk
          poszła 🙂

        • znaczy się, mrauuu, chciałbyś Desper, mrauuu,
          poznać cudowną, mrauuu, moc moich, mrauuu,
          rąk?… czy tym razem nie przesadziłam w
          drugą stronę? mrauuuu? 🙂

        • desperado permalink

          Ależ wcale, a wcale teraz jest baardzo kusząco i
          jeszcze bardziej zachęcająco. Jakbyś do tego
          dodała, że przy tym maruuu się przeciągasz i
          pierś wypinasz to ummmmm …………………..
          strach powiedzieć 😉

        • nawet dwie wypinam mrrrrrauuuu, wszystkie jakie
          posiadam… i przeciągnąć się też mogę, to dobre
          na kręgosłup jest więc …… marrrauuuu.

        • desperado permalink

          Mrauuuu znaczy się też się przeciągam ale
          hmmm co mam wypiąć ??

        • no byle nie tylną część ciała!.. myślę, że coś
          odpowiedniego znajdziemy, wspólnie 🙂

        • desperado permalink

          No to może zamiast wypinać wyprężę coś 🙂

        • no taka opcja mi odpowiada, nawet bardzo 🙂

        • desperado permalink

          Ale co, na wzór kocura ogon mam prężyć, czy
          grzbiet 🙂

        • możesz grzbiet, to Cię może po nim podrapię …
          tak bliżej ogona 🙂

  3. jazz permalink

    i stanął przed moimi oczami obraz;-) drobna kobietka ciągnie za sobą „torebkę” wielkości wagonu kolejowego;-)

    • ale, że ta drobna to ja czy tak ogólnie mówisz?… ta kobieta z gracją niesie tę torbę niedbale przerzuconą przez ramię (bo to torba typu „listonoszka” jest) … :)))))

      • jazz permalink

        drobna, że Ty;-) ale, że w listonoszce to się pomieści;-) to już raczej w magazynie pocztowym;-)

        • pomieści, pomieści, kwestia odpowiedniego ułożenia, bo wbrew panującej opinii, w damskiej torebce panuje porządek 🙂

        • jazz permalink

          no wiem, bo po ostatnich porządkach ze zdziwienia miałam oczy jak spodki, co też ja tam..;-)

        • powiem Ci, że mnie czasami też zaskakuje zawartość gdy się „przeprowadzam” do drugiej torebki :))))

        • jazz permalink

          no, można się zdziwić, najgorsze, że zawsze, ale to zawsze
          nie można znaleźć portfela, czy komórki;-)

        • a wiesz co?… ja zawsze mogę… czyli, co, jestem …inna? 🙂

        • jazz permalink

          każdy jest inny, ja zawsze muszę 3/4 wytaszczyć żeby
          znaleźć w/w;-) a może to złośliwość rzeczy martwych,
          i same tak się chowają żeby mnie zdenerwować;-)

        • to, że te rzeczy same się przed nami chowają to
          fakt udowodniony naukowo… ale trzeba podejść
          do tego ze spokojem, kiedy je ignorujesz wtedy
          same się znajdują bo boja się, że sobie nowe
          nabędziesz 🙂

        • jazz permalink

          tak się czasem zastanawiam, dlaczego w torbie nie
          ma półek 😉 hmmmmmmmm

        • bo i tak by wszystko pospadało ha ha ha….
          a poza tym, kurze trzeba by ścierać 🙂

  4. Nitager permalink

    Z torebkami u mnie krucho, ale za to, gdy przyjdzie wyprać spodnie, lub kurtkę, Koleżanka Małżonka z podziwu wychodzi nad pojemnością nitagerowych kieszeni. Do śrubek, nakrętek, czy złączek typu svagelock już przywykła (przecież nie wyrzucę, jak znajdę w hali na podłodze, bo nie może się zmarnować!). Pozwijane chusteczki to też codzienność, ale próbki laboratoryjne, zalane chemoutwardzalną żywicą i wyszlifowane na połysk, do dziś budzą w niej lęk. No, wsadzi człowiek w kieszen i zapomni… Kiedyś znalazła klucz do magazynu częsci prototypowych, którego poprzedniego dnia szukało pół zakładu. Pisaki i długopisy to juz standard – zwłaszcza połamane, bo noszę je w tylnej kieszeni i często siadam, zapominając. Bywa jakiś nożyk, pęki kluczy, oraz mnóstwo części niewiadomego przeznaczenia, które miałem podać chłopakom z narzędziowni, albo prototypowni, ale ktoś człowieka w nieodpowiedniej chwili zagadał, gitarę mu zawrócił i człowiek o nich zapomniał, a chłopaki przez tydzień stoją z robotą. Szczytem wszystkiego były takie elementy, jak jajko czajki (chciałem dzieciom pokazać – a tymczasem omal mi się w kieszeni pisklę nie wykluło), minaturowy samochodowy grzejnik elektryczny, który zresztą mocno mi tę kieszeń pokaleczył, bo ostre kanty posiadał (i tam właśnie zniknęły drobne, a nie żadne piwko!) oraz woreczek z podejrzanym białym proszkiem (eksperymentalny topnik do lutowania aluminium – miałem go, zdaje się, przekazać jednemu z technologów), który wywołał niemały popłoch: w domu z powodu obecności, w pracy z powodu nieobecności.
    Poza tym same standardy: duża ilość igliwia (jeszcze z grzybobrania), jakieś szyszki (ładne były!), kawałek drewna (mahoniowego!), kilkakrotnie wyprany świstek papieru z nieczytelnym adresem niewiadomokogo, trochę drobnych, wizytówka jakiegoś przedstawiciela handlowego firmy jakiejśtam, produkującej cośtam, ustnik od alkomatu, bo pan policjant musiał normę wyrobić, piórko do gry na gitarze i uniwersalne narzędzie, używane do wszystkiego (pierwotnie było to narzędzie do odhaczania ryb, ale po drobnych przeróbkach da się nim zastąpić niemal wszystko).

    • jesooooo, Nitager, szacun dla Ciebie wielki… jesteś pewien, że nie jesteś kobietą? a swoją drogą, jakie Ty spodnie nosisz???…. ogrodniczki??? z ogromna ilością wielkich kieszeni? bo wiesz, damska torebka posiada właściwości zwiększania objętości bez zwiększania rozmiaru… ale kieszenie męskich spodni?…

  5. Akular permalink

    Ha! A ja nie noszę torebki ;-)))) No doooobra, zamiast torebki noszę plecak i mam w nim absolutnie wszystko, oraz to wszystko jest niezbędne do funkcjonowania. Nie znajdziesz w nim co prawda zapasowych rajstop, czy lakieru do paznokci, tudzież włosów, ale spokojnie wydobędziesz kilka śrubokrętów, scyzoryk, smycz tchórza(?) …sama się zdziwiłam gdy ją odkryłam w plecaku, gdyż zapomniałam o jej istnieniu, fafnaście długopisów, kilka płyt CD, jakiś pamiątkowy list od „bógwiekogo”, aktualnie czytaną książkę,zapalniczki sztuk kilka (chociaż nie palę), szpatułki do czyszczenia uszu, żabę wysadzana :dyjamentami” na szczęście, … reszta zawartości (z paroma wyjątkami) przedstawia się tak jak u Ciebie 😉 Zadziwiające jest to, że dźwigam ten plecak i nie narzekam, Jakaś bezrozumna jestem, czy cóś?

    • Akular, jesteś 100% kobieta po prostu… nie ważne plecak, worek czy torebka, ważne że wszystko czego potrzebujemy (albo nie…) mamy (przeważnie…) pod ręką … ja też nie palę a zapałki zawsze mam ….

  6. teatralna permalink

    ohesssosss
    torebka, TOREBKA, torba, TOREBUSIA …moja ma rozmiary 80/50 i jeszcze się nie mieszcze
    plus torba służbowa a gdy do szkoły to dodatkowa torba z materiałami szkolnymi – w wersji papierowej! także trzy!!!! torebki!! i podobnie z zawartością..))))

  7. teatralna permalink

    no może …nie mam narzędzi do szycia na przykład za to mam piórnik nadmiernie rozbudowany i parę innych rzeczy))))

    • torebek nigdy za dużo, chociaż może nie na raz … moja ma podobne rozmiary i jakoś zadziwiająco potrafi zwiększać swoją objętość … 🙂

  8. Klarka Mrozek permalink

    we wszystkich mam chusteczki, gumę do żucia, długopis, skarpetkę do mierzenia butów a w razie zmiany torebki przekładam notes, klucze, portmonetkę i kosmetyczkę. Acha, we wszystkich mam te malutkie czekoladki które dokładają do kawy:) bo biorę a nie jem i zapominam

    • o właśnie, ja tak mam z cukrem w torebeczkach… nie słodzę ale zabieram dla potomności… i noszę dotąd, dopóki nie przepakowuję się do innej torebki 🙂

  9. Post o damskiej torebce pisałam już dawno, bo 9 listopada 2011 – numer 114 🙂

  10. Tygrys1012 permalink

    portfel z mnóstwem wizytówek i kuponów, klucze, pilniczek do paznokci (zawsze się łamią, kiedy nie powinny i kiedy nie mam pilniczka), krem do rąk, kremik do ust, chusteczki, klucze do domu, do śmietnika, do biura, 2 telefony, ładowarka do telefonu, kilka długopisów i pióro, kalendarz (teraz mam mały, taki B-coś tam), śniadanie lub jego elementy składające się w biurze na całość – to jest zawartość stała i niezmienna. Nie szaleję.

    • Tygrys1012 permalink

      ach, zapomniałam o małej kosmetyczce (podkład, kredka i cienie) oraz cienkie podkolanówki – buty w pracy zmieniam na lżejsze 🙂

      • faktycznie, wcale nie szalejesz :)))) no tak, drugie śniadania tez noszę …

        • Tygrys1012 permalink

          ale nie wiem, czy bierzez pod uwagę, że mam torebkę na lato i wiosnę oraz na zimę? i jedną nieładną, jako zapas, jak się coś rozwali w poprzednicjh..

        • kochana, u mnie torebek też dostatek (zimowe, wiosenne, letnie i jesienne), różnią się w zasadzie tylko kolorem, bo lubię „listonoszki” 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Ty kciuki teraz za Kowalczyk trzymaj, bo właśnie biegnie 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          i po frytkach, że tak powiem ;P

        • już? no sorry ale niektórzy pracują a nie lenistwo błogie
          uprawiają :))))

        • no następna kibicka 🙂

        • trzymałam, wygrała;))

        • Tygrys1012 permalink

          I dobrze, będą nam tu Norweżki po Kowalczyk jeździć….a
          chała! Oglądałam, aż ostatniego naleśnika przypaliłam 🙂
          Dzisiaj jeszcze Resovia gra, ale na mecz nie idę.

        • naleśniki smażysz?… możesz jednego tu podrzucić, do
          mnie?… może być nawet ten przypalony 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          przypalony – wywalony, a rosołek też chcesz?

        • za rosołek dziękuję, z rosołkiem do Miski 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          I nie lenię się, nie lenię, ciężko pracuję nad
          wyzdrowieniem 😛 Wczoraj pracowałam tak do 15-tej
          – leżałam i oglądałam sobie seriale na necie,
          konkretnie Grę o tron. A dzisiaj spałam tylko
          do 9.30, bo obiadek musiałam porobić, zanim
          Kowalczyk ruszy i dziecko ze szkoły wróci.
          Jak więc widzisz – również ciężko pracuję.
          Chyba zaraz pójdę odpocząć…..

        • no jak mi Cie szkoda normalnie, aż z tego
          wszystkiego mam ochotę zaproponować Ci
          zamianę ról :)))

        • desperado permalink

          Tygrys, a gdzie ten katering z tym kelnerem
          przepasanym czymś tam wielce skąpym?? I
          czyżbym przegapił zaproszenia na wyżerkę??

        • nie było zaproszenia, się sama usiłuję wprosić 🙂

        • desperado permalink

          O-o chyba nie uda się nam wprosić, Tygrys
          zmynkęła, jak zobaczyła, że szykuje się
          ajazd na kuchnię, ale przecież pomoglibyśmy
          w przygotowaniach prawda?

        • tak, jasne, jak u Miski przy lepieniu pierogów…
          o mało na remoncie i przebudowie kuchni się nie
          skończyło :)))

        • Tygrys1012 permalink

          A wpadajcie na zdrowie! zapraszam 🙂 tylko się
          sprężcie, bo z tego co się orientuję – blisko
          nie macie :PDesper – kasting miałeś zrobić ale
          się wykręciłeś, że jakoby ja jestem wybredna 😛
          się nie doczekałam, to sobie sama upichciłam
          dzisiaj i wyszło mi baaaardzo smacznie 😀

        • rosołek, rosołek…a ja mam rybkę jakby co:)

        • a jaką? bo jak karp to odpada …

        • desperado permalink

          Z ryb to ja tylko schabowego, ale jakby co to czemu
          nie, nie ma znaczenia gdzie przecież:)

        • ja w sumie też za schabowym jestem… jednak
          mięsko to mięsko 🙂

        • desperado permalink

          Tygrys, no daj spokój takich wymagań to nawet jak
          Titanica mieli kręcić nie stawiali!! Ale skoro
          sama i smacznie to wiesz my mamy po drodze więc 🙂

        • Filety i to ściśle reglamentowane -z ośmiu kawałków
          Tola zażyczyła sobie cztery, a Sołtys i ja po dwa!
          Zapomniała,ze Grześ też wsuwa aż miło!

        • no to ja wezmę ze sobą może te schabowe, coby dla
          wszystkich starczyło… w końcu jak Desper ma być
          to wiesz, większy zapas trzeba mieć :))))

        • desperado permalink

          Zostaw filety jedziemy do Tygrysa na wyżerkę 🙂
          Zapraszała!!

        • gardzisz moimi schabowymi Desper?

        • desperado permalink

          Gdzieżbym śmiał gardzić schabowymi, zwłaszcza
          Twoimi!! No wieeesz!! Zmiana planów bierzemy
          Twoje schabowe, Miśkę i lecimy do Tygrysa 🙂

        • mądry facet, szybko się uczysz :))))

        • desperado permalink

          Nie straciłem jeszcze instynktu samozachowaw-
          czego 🙂 Zwłaszcza że w tym przypadku to w
          dwójnasób ryzykuję – utratę schabowych i
          gniew kobiety, to za dużo jak na Desperka
          biednego 🙂

        • no wiesz, schabowe to ewentualnie możesz sobie
          sam przygotować 🙂 ale gniew kobiety,
          szczególnie takiej na której facetowi zależy,
          oj, tego należy się wystrzegać…

        • desperado permalink

          Ale co za przyjemność se samemu przygotować,
          może jeszcze prosiaka se mam sam hodować co 🙂
          A gniewu kobiety to wystrzegać się należy,
          oj należy:)

        • no to zróbmy tak, Ty wyhodujesz prosiaka i go
          zabijesz (jak facet pierwotny..) a ja Ci zrobię
          z niego pyszne schabowe :)))) i wtedy gniewu
          kobiety nie będzie…

        • desperado permalink

          Hmmmm muszę jak ten pierwotny?? Maczugą
          po łbie go tłuc?? Może mogę wykorzystać
          jakieś udogodnienia, wynalazki
          współczesności co?? Wiesz wolałbym tak
          elegancko z klasą go ustrzelić po
          prostu 😉 A wtedy liczę nie na gniew
          ale na wdzięczność, jak facet pierwotny
          gdy zdobył pożywienie, może być dzika
          i szaleńcza ta wdzięczność 🙂

        • ależ oczywiście, że możesz go elegancko i z klasą
          ustrzelić, to nawet lepiej bo tak jakoś
          humanitarnie będzie… a ta wdzięczność dzika
          i szaleńcza to przed czy po konsumpcji schabowych
          miałaby być?… żeby Ci sił starczyło 🙂

        • desperado permalink

          Szkoda, że śniegu nie ma, bo może zamiast
          schabowego byłby pieczony na ognisku ten
          prosiak, na zakończenie jakiegoś szalonego
          kuligu 🙂 A wdzięczność w drewnianej chałupie
          przy kominku na niedźwiedziej skórze 🙂

        • a ta niedźwiedzia skóra to też przez Ciebie
          upolowana elegancko i z klasą?.. bo jeśli tak,
          to …. ta wdzięczność mogłaby być nawet bez
          tego kuligu i prosiaka… może jeszcze tylko
          kominek i ogień w tej drewnianej chałupie
          by się przydał 🙂

        • desperado permalink

          Tylko elegancko i z klasą upolowany 🙂 Powiadasz,
          że ten kulig i prosiak nie potrzebny?? A te
          schabowe to niby dzie co?? Się migasz od tych
          schabowych, czy jak, bo wiesz siłę trza mieć
          aby wdzięczność odbierać 🙂

        • a to mnie się już wszystko pomieszało i wyszło mi,
          że to ja mam tę wdzięczność okazywać… dobrze,
          że czujny jesteś, bo w sumie za co ja?… no to
          może te schabowe to w tym kominku, nad ogniem,
          takie jakby z grilla? 🙂

        • desperado permalink

          No ta wdzięczność miała być za zdobyte z
          narażeniem życia pożywienie, za zwycięska
          walkę z dziką zwierzyną, ba z dziką bestią !!
          No wybredny nie jestem mogą być z grilla,
          ale wtedy może lepiej karkóweczkę co??

        • Desper, bój się boga, z jaką dziką zwierzyną?!…
          tego biednego zapasionego prosiaka nazywasz dziką
          zwierzyną?! … może być karkóweczka, może być
          albo boczuś, prosiak sporo mięska różnego przecież
          posiada 🙂

        • desperado permalink

          Wcale nie był zapasiony, wierzgał jak dziki i groźny
          też był 😉 No posiada sporo sporo różnego, ale wiesz
          boczusie to raczej inne wolę i niekoniecznie zajadać
          się nimi, wystarczy sprawdzić jaki smak mają 🙂

        • no proszę Cię, to był prosiak elegancki i z klasą więc
          na pewno nie wierzgał tylko spokojnie stał i czekał
          na kres swojego dystyngowanego życia … a jakież to
          boczucie lubisz Desper, i jak sprawdzasz ich smak,
          nie jedząc ich jednocześnie?

        • desperado permalink

          Elegancko i z klasą to został upolowany, ale
          wcześniej wierzgał jako ta dzika bestia, a
          żebyś widziała jak kły szczerzył, a jakie
          groźne ryki wydobywał ze swych ogromnych
          wnętrzności, szczecinę jeżył, oooo to nie
          było lekko łatwo i przyjemnie, pokonanie
          takiej dzikiej bestii wymagało wysiłku!!
          A boczusie lubię takie z minimalną fałdką,
          no wiesz taką w sam raz 😉

        • wow, Desper!!! toż z Ciebie niesamowicie odważny
          mężczyzna jest, więc może ja jednak tę wdzięczność
          już Tobie okażę, razem z tymi boczusiami i tą fałdką,
          taką w sam raz 🙂 wiesz, tak elegancko i z klasą
          okażę 🙂

        • desperado permalink

          Oj wieeesz facet dla kobiety jest w stanie dzikiego
          zwierz, wierzgającego jakniewiemco upolować ooo! A
          te boczusie z tą fałdką to wieeesz ja bardzo chętnie.
          Tylko czy się długo uda tak elegancko i z klasą??
          Czy nie wstąpi we mnie dziki zwierz ??

        • a co Ty Desper indiańskie wierzenia wyznajesz, że
          dusza zabitego zwierza w myśliwego wstępuje? no to
          faktycznie z taką dziką namiętnością to ta klasa i
          elegancja może długo nie wytrzymać… ale za to
          taka pierwotna dzikość też ma swoje uroki 🙂

        • desperado permalink

          Nooo wiesz ta dzika namiętność, w środku lasu,
          przy kominku nijak się ma do elegancji i klasy 🙂
          A uroki ojej to muszą być niesamowite przeżycia 🙂

        • no też tak myślę bo niestety, nie miałam możliwości
          poznać wszystkich jej uroków, tej namiętności …
          tak trochę liznęłam tylko, po łepkach 🙂

        • desperado permalink

          Ależ, ależ!! Przecież nic straconego, jakby co to
          wieeesz służę uprzejmie w celu poznania tejże
          dzikości. Wszak do tanga potrzeba dwojga 🙂

        • no toż ja przecież nie miałam nikogo innego na myśli,
          przecież już raz w dzikim lesie dotrzymywałeś mi
          towarzystwa… a poza tym, w końcu to w Ciebie
          miał ten zwierz dziki wniknąć więc jesteś
          najlepszym kandydatem (żeby nie powiedzieć
          jedynym) i wiem skądinąd, że nieźle tańczysz 🙂

        • desperado permalink

          Czuję się zaszczycony i zaczynam szukać
          leśniczówki w głębokim lesie, obowiązkowo z
          kominkiem. Wokół wielki las starych drzew,
          pohukująca sowa, wycie wilków gdzieś w oddali,
          mroczne złowrogie nawet odgłosy lasu, ot noc
          w dzikiem lesie. Ale wewnątrz, ciepło i
          przytulnie ogień skacze po polanach w kominku,
          blask płonących świec tworzy półmrok, gra
          cieniem na ścianach tworząc tu i ówdzie
          skaczące przedziwne zwierzątka. Na podłodze
          przed kominkiem ogromny futrzany dywan, tuz
          obok stolik z dobrym drinkiem
          i ……………….. 🙂

        • jesteś bardzo romantyczny Desper, przekonuję się
          o tym po raz kolejny… i z tą myślą mówię Ci
          dziś „dobranoc” 🙂

        • desperado permalink

          Dobranoc 😉

  11. U mnie podobnie! No może inna książka, ale jeszcze kalendarzyk,rękawiczki,krem do rąk, i parasolka;)

    • u mnie parasolka nie wchodzi w grę (w torebce) bo nie lubię tych małych składanych, niektóre rzeczy lubię duże :))))

      • dlaczego mam wrażenie,że nie tylko parasol masz na myśli?;)

        • bo Ty mądra kobieta jesteś, Miśka :)))))

        • Tygrys1012 permalink

          Misiu, jakby Ci ktoś usiłował wmówić, że nie wielkość ma znaczenie – to mu nie wierz!

        • ha ha ha…. brawo Tygrys 🙂

        • desperado permalink

          Drogie panie, wielkość ma znaczenie ale po rozłożeniu 🙂 Złożona parasolka nie musi być wielka 🙂

        • no fakt, przy złożonej części nigdy nie wie się jaki będzie
          efekt końcowy :))))

        • a mi ktoś mówił, że może być mały, ale WARYJOT …..
          ale to chyba nie o parasolu????? ;))

        • a Ty uwierzyłaś???? Miska, bój się boga kobieto,
          zacznij dbać o swoje potrzeby :)))) jedno „małe”
          co jest dobre dla kobiety to jej waga, ha ha ha ….

        • desperado permalink

          A nie ten mały ale waryjot to może chodziło o telefon
          z funkcją cichego powiadamiania:)

        • o wibratorze, eee to znaczy, o wibracjach w telefonie
          myślisz?

        • eee, no widzisz jaka ja …łatwowierna jestem;))

        • następnym razem nie daj się zbyć byle czym, twardo
          domagaj się więcej 🙂

        • No to miałam szczęście za pierwszym razem;)) Ale jak
          będę szukać to najpierw sprawdzę;)!

        • desperado permalink

          Jasne że sprawdzaj, własnołapnie sprawdzaj!!

        • taaaak, własnoręczne sprawdzanie mocno pomaga
          w takich sytuacjach… no, żeby się
          przekonać :))))

        • desperado permalink

          Znaczy się MIśka, potrzebujesz pomocy przy
          zakupie parasolki czy telefonu?? Bo już
          się zakręciłem jak bąk w tulipanie:)

  12. Bardzo proszę, oto moja odpowiedź na postawione pytanie:
    http://frau-be.blogspot.com/2012/08/72-mit-damskiej-torebki_5303.html

    • desperado permalink

      Ależ, ależ taka odpowiedź to jakby na serwisie pan mechanik kazał mi studiować instrukcję obsługi 🙂

      • Nic podobnego. To tylko jakby nieco dłuższy komentarz. Zaledwie nieco, bo noszę w torebce… prawie nic.

        • desperado permalink

          Zdaje się, że nie doceniasz lenistwa faceta 🙂 Taaaka dłuuga odpowiedź no wiesz, nie ma gdzieś streszczenia, skryptu albo chociaż audiobooka ?

        • A ten co…? Niepiśmienny, czy ki czort…?

        • desperado permalink

          Leniwy, jak to facet 😉 Nie wiedziałaś o tym??

        • Nie. Eksa nie dało się zdiagnozować pod kątem lenistwa, bo był gigaidiotą i to przesłaniało wszystko inne. Gestapowiec z kolei był pracowity 🙂

        • desperado permalink

          Oj tak i teraz tłumacz kiedy i dlaczego facet jest leniwy, a kiedy pracowity nad wyraz, a kiedy jeszcze pracoholizmem trąci 🙂

        • Wcale nie musisz!

        • desperado permalink

          Się więc zdecyduj, wiesz czy nie wiesz, tłumaczyć,
          czy nie tłumaczyć 🙂

        • Ja Ci radzę – jak uważasz!
          🙂 🙂 🙂

        • desperado permalink

          Ale co, w myśl zasady rób jak uważasz, ale
          uważaj co robisz?

        • Dokładnie tak!

    • pamiętam ten post, od tamtej pory trochę mi w mojej torebce przybyło… i zadomowiło się :))))

      • Rozmnożyły Ci się insekty?!

        • nie mogły się rozmnożyć bo ich nigdy nie było,ha ha ha… miałam raczej na myśli coś z martwej natury 🙂

        • Biedna Kobieto…

        • ehhh, no cóż… i tak bywa 🙂

        • A ja już wiem!
          Jesteś widocznie chuderlawa i musisz się dociążać. Stąd ten
          majdan. Ha!

        • chciałabym być chuderlawa ale nie jestem 😦

        • Nie łżyj, zdjęcia wstawiasz, ślepa nie jestem i sklerozy
          nie mam.

        • desperado permalink

          Racja, łże jak z nut !!

        • i Ty, Brutusie, przeciwko mnie?! … się nie
          spodziewałam 🙂

        • ja łżę??!! a na których to zdjęciach widziałaś, że
          jestem chuderlawa??….

        • desperado permalink

          Lepiej powiedz, na którym nie jesteś o!!

        • na każdym!!

        • Opublikowałaś tutaj mnóstwo zdjęć. Na każdym
          jesteś chuderlawa (inaczej zabiedzona). To, że
          się fałszywie bronisz, jeszcze bardziej
          świadczy o Twojej chuderlawości (prawidłowość,
          o której niedawno pisałam, jest taka, że im
          chudszy osobnik, za tym grubszego się uważa).
          Amen.

        • i Bóg zapłać w takim razie 🙂

        • Należy się co łaska!

        • „co łaska” to zawsze najdrożej wychodzi 🙂

        • A co Ty myślałaś? Trzeba się cenić! No to się
          cenię 😉

        • no ale ja, wiesz, tak jak napisałaś wyżej, biedna
          kobieta jestem 🙂

        • No i tu aż się prosi pewien cytat, ale sobie
          odpuszczę 🙂 🙂 🙂

        • dawaj Frau, co sobie będziesz odpuszczać 🙂

  13. alana permalink

    Cha…. No to ja noszę trzy: na ramię, teczkę do pracy z mnóstwem papierów, wśród których są nawet sprawdziany klas z ubiegłego roku szkolnego…. Po cholerę????? I dla dociążenia obustronnego plastikowy kontenerek z segregatorami, bo codziennie dziergam ten piep*** projekt. W tej pierwszej, czyli na-podręcznej mam jeszcze transformersa z klocków, kilka wyschniętych na wiór kasztanów, bo niby szczęście przynoszą i kumuliją dobrą energię (???) stare jabłko (codziennie Młody dostaje w przedszkolu, codziennie to jabłko wrzucam do torebki, i codziennie wyrzucam stare, wrzucam nowe, więc tak jakby ciągle zalega mi jakieś stare…P) oraz rolkę do ubrań w wersji tyci tyci, więc jak mi jest potrzebna, bo przyniosłam na sobie do pracy białe kudełki Bruna, to oczywiście nigdy nie mogę jej znaleźć… Zdarza się też jakiś przedszkolny jogurcik.

  14. Natthimlen permalink

    Ahahaahha! To jakieś wyzwanie? No to dobraaaaaa……
    Oraz podziwiam Frytkę. Wizytówka ginekologa dla faceta. Ciekawe….

    • kochana, czasami musi wiedzieć, kto zagląda jego kobiecie …. wiesz gdzie i czy już mu obić modę, czy może nie trzeba :))))

  15. dreamu permalink

    Do Twojej kolekcji w mojej swobodnie mieści sie ryza papieru ;o)

  16. ja mam tylko wielkie torebki, właściwie torby. Wszystkich zadziwia co noszę, że to takie ciężkie. Sama się dziwię, bo przecież są to tylko najpotrzebniejsze rzeczy.

  17. A ja oprócz torebki, noszonej jak torba listonosza, zakładam plecak. Okoliczności tak się złożyły, że do celów wysiłkowych mogę używać tylko jednej ręki, więc w razie jakiś potencjalnych zakupów domowych plecak to jest to ;), bo jedna wolna ręka jest mi potrzebna np. do trzymania się w środkach komunikacji miejskiej – panowie kierowcy często testują sprawność hamulców pojazdów, którymi kierują ;)) Tylko, że w tym plecaku miejsca na te potencjalne zakupy jest niewiele…W plecaku mam to wszystko, co nie zmieściło mi się w torebce, a jest mi tak niezbędne jak niemal tlen ;)))

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku ♥♥♥

  18. Torebka? Ja tam torby noszę, a w nich…. Same najpotrzebniejsze rzeczy! Pozdrawiam

  19. zołza63 permalink

    Nie daj Boże zgubić taką torebkę… czysty kataklizm ;-(((( Kajdanki i do rączki proponuję ;-))) Pozdrawiam,

    • zgadzam się w zupełności, tyle dobra by przepadło,,, a te kajdanki, hmmm, do przemyślenia, muszę porozmawiać ze znajomym gliniarze, może załatwi jakieś z demobilu 🙂 … ściskam ciepło ….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: