Skip to content

staropolskie obyczaje dziś ……

14 stycznia 2013

los dziwny i nieprzewidywalny rzucił ostatnio Frytkę na poniewierkę i tułaczkę … to znaczy przyszło jej kilka razy spać poza domem, korzystając z, szeroko pojętej, polskiej gościnności… jak kraj nasz ojczysty długi i szeroki tak gościnność narodu wielka… namnożyło się wszelakiej maści hoteli, pensjonatów, gościńców i tym podobnych pokoi do wynajęcia… kto często podróżuje, ten wie… Frytka za często do tej pory takich podróży nie uskuteczniała ale, że kobieta zmienną jest (a Frytka prawdziwą kobietą jest i w tej kwestii od przyjętej normy nie odbiega…) to postanowiła te zaległości szybko nadrobić … w przeciągu trzech miesięcy trzy różne miejsca zaliczywszy, może Frytka stwierdzić że…. z tą polską gościnnością różnie bywa… oczywiście, nie mówimy tu o hotelach z pierdylionem  gwiazdek, bo na takie Frytki nie stać… na razie…(w końcu ktoś musi w lotto wygrać więc czemu nie Frytka?..)  ale o zwykłych pensjonatach… pierwsze dwa miejsca w zasadzie niczym szczególnym się nie wyróżniły… no może poza wystrojem (jakieś freski na suficie, jak u Ludwika XVI a do tego ława i fotele z czasów wczesnego Gierka),  dbałością o wygodę gościa (kiedy Frytka poprosiła o szklanki do pokoju to i owszem, dostała, takie… po znanym kremie czekoladowym,..) i brakiem ręczników w łazience (dobrze, że Frytka zapobiegliwa jest i swoje miała, bo inaczej przyszłoby jej się suszyć biegając po korytarzu w te i z powrotem… co mogłoby wzbudzić niemałe zainteresowanie innych gości…) i nie będzie się już Frytka czepiać tego, że zamawiając  pokój z łóżkiem dla dwóch osób, w efekcie dostawała pokój z … dwoma łóżkami zsuniętymi razem…. takimi, które mają dechy bo bokach… spróbujcie , no wiecie… wyspać się wygodnie, jak macie dechy po środku… trza se jednak radzić…  ale powiedzmy, że miła i uczynna obsługa czy właściciele potrafili zatrzeć te pierwsze wrażenia.. i do tych miejsc może Frytka jeszcze kiedyś wrócić (szczególnie, że i wspomnienia z samego pobytu wywiozła cudne…). ale trzecie miejsce to już inna historia… wiadomo, większość ofert wyszukuje się w internecie… czyta człowiek opis, ogląda zdjęcia i wszystko wydaje się ok… Frytka też tak zrobiła… obiekt na zdjęciu wydawał się wielce interesujący… czysty, zadbany, ładnie z wierzchu, ładnie w środku… cicha spokojna okolica.. więc poczyniła Frytka rezerwację drogą telefoniczną.. z bardzo miłą panią zresztą przeprowadzoną,która powiedziała, że samego zakwaterowania Frytki w dniu przyjazdu, dokona jej mąż gdyż ona inne zajęcia w tym samym czasie ma … ok – pomyślała Frytka – z facetami  do tej pory jakoś daję sobie radę to i z tym sobie poradzę…. w umówionym czasie przybyła Frytka na miejsce… póki co, wszystko odpowiadało zdjęciom w internecie…  na dźwięk dzwonka bramy się przed Frytką rozsunęły (jeszcze wtedy nie przeczuwała Frytka, że to nie są bramy do niebios… ), co wzbudziło w niej niejaką dumę (nie wie Frytka dlaczego, ha ha ha…)… wjechała Frytka na ogrodzoną posesję i wysiadła… (bramy w tym czasie zasunęły się z powrotem, skutecznie odcinając Frytce drogę ewentualnej ucieczki…)… poczekała chwilę, aż się ktoś z obsługi pojawi i drogę wskaże (bo żadnego oznakowania nie było a drzwi wejściowych co najmniej troje Frytka naliczyła…) ale nikt się nie pofatygował… ruszyła więc Frytka do tych, co się na wprost znajdowały, coby nie kluczyć za dużo, szczególnie że aura nie zachęcała specjalnie do spacerów… za drzwiami czekał,hmmm, właściciel pensjonatu… chłopak w wieku dwudziestu paru lat, na oko, wyglądający raczej na dresiarza niż hotelarza… jeszcze dobrze się drzwi za Frytką nie zamknęły a on z mety zażądał pieniędzy i dowodu osobistego… w pierwszej chwili przeraziła się Frytka, że obrabować ją chce a potem zamknie gdzieś w piwnicach ciemnych i okupu od rodziny zażąda ale nie… on stwierdził (niezbyt miło zresztą…), że szkoda czasu, lepiej się od razu rozliczyć….  pomyślała Frytka – oho, dobrze się zaczyna… stosuje się tu zasadę mocno ograniczonego zaufania chyba … boją się, żeby gość nie uciekł, nie uregulowawszy wpierw rachunku… co prawda nie wie Frytka jak miałaby uciec samochodem przez zamkniętą, dość solidną zresztą, bramę ale… nie z takich miejsc ludzie uciekają więc… pan dostał pieniądze i dowód a Frytka klucz do pokoju… poinstruowana została gdzie ma iść i że pan za chwilę przyjdzie, żeby dowód oddać…. i tyle…. no to poszła Frytka poszukać tego swojego miejsca spoczynku (całe szczęście nie wiecznego ale tymczasowego…)… pierwsze co uderzyło Frytkę  po otwarciu drzwi to…. przeraźliwe zimno… kurcze no, pomyślała, za oknem zima a tu nie grzeją… ale nic, weszła dalej i zaczęła się rozglądać…    pokój jak pokój, oczywiście „nieco” różniący się od tego co na zdjęciach ale do tego się już Frytka przyzwyczaiła… ale było coś innego… na stoliku leżały produkty spożywcze a obok stała brudna szklanka…  i jeszcze jeden istotny szczegół… skarpetki (!)… tak, tak, męskie skarpetki… w pierwszej chwili pomyślała Frytka, że w tym pokoju ktoś mieszka … że za chwilę z łazienki wychynie jakiś męski nagi osobnik (no dobra, może chociaż w ręczniku…) i na widok Frytki dozna nie mniejszego szoku niż ona sama… ale opanowawszy swoją mocno rozbujałą wyobraźnię, stwierdziła Frytka, że jednak nikogo w łazience nie ma… ale, w takim razie, co robią tu te rzeczy?… w oczekiwaniu na właściciela, zaczęła się temu wszystkiemu przyglądać.. był tam chleb, i sól, i jakieś przegryzki… i nagle do Frytki dotarło… no gdzie jest?…  no w Polsce… a jak się w Polsce wita przybyłych gości?…. ano, po staropolsku, chlebem i solą przecież!… co z tego, że nie podane na tacy, przez dziewczę w stosownym do regionu, stroju ludowym… nowoczesność wkroczyła na salony więc na stole leży i czeka, aż gość się sam poczęstuje, jak zgłodnieje … a skarpety? …. a to pewnie z racji dodatkowe troski o zdrowie gościa …. z racji panującego w pokoju chłodu, gościom się dodatkowo skarpetki serwuje na powitanie coby im nóżki nie marzły bo wiadomo, że najłatwiej przeziębić się od przemarzniętych stóp… niestety, Frytka staropolskiej gościnności nie doceniła, i gdy tylko pojawił się „właściciel” zażądała usunięcia z pokoju całego poczęstunku… i skarpet też!….   facet ani nie zdziwiony, ani nie zmieszany rzeczy na korytarz wyrzucił a na pytanie: „czemu tu tak zimno?”, jak na dresiarza przystało „grzecznie” zapytał: „to bierze ten pokój czy nie?….” (!)… no i wzięła Frytka…. a że przyjazd tam był ściśle związany ze spotkaniem z konkretną osobą to reszta wieczoru upłynęła Frytce nad wyraz przyjemnie… i nawet zimno w pokoju nie miało wtedy już żadnego znaczenia ….

Reklamy

From → Uncategorized

128 Komentarzy
  1. Klarka Mrozek permalink

    a łazienka jak wyglądała;) pisz nam tu szczegóły, a co!

    • no w łazience to był prysznic, nawet czysty i z gorącą wodą, wiesz można się było rozgrzać a jeszcze w towarzystwie tooooo :)… ale ręczników nie było… to już chyba jakiś standard 🙂

  2. desperado permalink

    Nie narzekaj na skarpety, no może jedynie że były na stoliku, a nie dyskretnie na szafce nocnej, wszak sama zauważyłaś, że ziąb był niemiłosierny, więc w trosce o gości 😉 Nie wiem, dlaczego tylko jedna para, skoro pokój dwuosobowy?? A brak ręczników tym samym można tłumaczyć, za zimno na kąpiele i żeby komuś głupoty nie przyszły do głowy (znaczy kąpiele) to ręczniki zajumali 🙂
    Oraz dzieńdobrybardzo 🙂

    • no że skarpety w trosce o gości były to się sama domyśliłam, ale w jednym masz rację, dlaczego tylko jedna para i do tego męska?… wszak para mieszana mieszkać miała … a o ręczniki to już sama wolałam zadbać, nauczona doświadczeniami z poprzedniego wyjazdu, bo ja kąpiele jednak lubię :)))) oraz bardzo dobry dzień …

      • desperado permalink

        Trza było rozmiar sprawdzić, może to były taaaakie wiesz, dwuosobowe, w zastępstwie dwuosobowego łoża 🙂 A kąpiele hmmmm nad wyraz przyjemne są, nawet jeżeli w pokoju ziąb, dają możliwość trwałego rozgrzania się 🙂

        • jak dwuosobowe?!… po jednej dla każdego czy dwie nogi w jedną skarpetkę?… a kąpiele są najprzyjemniejsze i najbardziej rozgrzewające jak są …. wspólne, nieprawdaż? zresztą to było widać 🙂

        • desperado permalink

          No jak dwuosobowe?? Normalnie jedna nóżka Twoja jedna moja do jednej skarpety, z drugą skarpetą i drugimi nóżkami to samo haha 🙂 No co ciekawie by było, a Ty od razu zabrać to proszę!!

        • no to czemu od razu tego nie powiedziałeś, żeby wypróbować możliwości?… a poza tym, wcale nie jestem pewna, kto kazał je zabrać, Ty czy ja 🙂

        • desperado permalink

          No bo mi w stopy zimno nie było, a po za tym bardziej interesowała
          mnie łazienka no i możliwości innego wyposażenia w owym
          pomieszczeniu, wszak był tam również telewizor, na tenże
          przykład 🙂

        • tak, był, chyba na ścianie wisiał ale…. czy się przydał?…
          czy został włączony chociaż?…. bo co do łazienki to pewna
          jestem, że była… używana 🙂

        • desperado permalink

          Przydał, nie przydał ale był 🙂 A co do przydatności
          łazienki to i owszem również pewny jestem jej
          przydatności jak też używalności owej:) Co prawda
          dziwne założenia ergonomiczne zastosowano, umieszczając
          baterię bardzo nisko, co jednak ma swoje plusy jak
          się okazuje 🙂

        • a jakież to plusy w tym położeniu baterii znalazłeś?…
          bo ja o mało się nie utopiłam kiedy mi strumień wody
          prosto w twarz poszedł 🙂

        • desperado permalink

          No właśnie!! Nie utopiłaś się z uwagi na
          błyskawicznie podjętą akcję ratowniczą !!
          Sztuczne oddychanie, masaż serca i wszystko
          wróciło do wysokiej jakości normy przecież:)

        • znaczy się co?! jesteś w stanie narazić moje życie
          byleby tylko móc….mnie reanimować????? no to
          ja się muszę zastanowić w takim razie, bo jak Ci
          następnym razem ten ratunek nie wyjdzie?… ja
          za młoda jestem, żeby umierać… szczególnie teraz
          🙂
          a tak na marginesie, to od tego „sztucznego
          oddychania” to mi aż… tchu zabrakło 🙂

        • desperado permalink

          Ależ, ależ, zamiast docenić mój refleks to
          podejrzewasz, że ja no tego, no że specjalnie??
          No wieeeesz!! A z tym brakiem tchu, co to go
          niby doznałaś, to jakoś nie bardzo, wszak
          przyciskałaś mnie do siebie a nie odwrotnie 🙂

        • no a co, miałam się odpychać i zaryzykować
          malowniczy upadek?… a poza tym, nie
          opierałeś się wcale tym moim uściskom, tyle
          pamiętam 🙂

        • desperado permalink

          Ależ, opierałem się – o ściankę jedynie 🙂 Inny opór
          uznałem za bezsensowny, gdyż masochistą nie jestem i
          przyjemności tracić nie zamierzałem i nie
          zamierzam 🙂

        • oj, z tym opieraniem się o ściankę to wykazałeś się
          dużym samozaparciem gdyż zimna była niemiłosiernie…
          a przyjemności, hmmm…. muszę chyba zmienić
          oznaczenie bloga na 18+ 🙂

        • desperado permalink

          Fakt zimna była, no ta ścianka, w plecy ziębiła, ale
          za to z drugiej strony cieplutko było, oj baaardzo
          cieplutko 🙂

        • zimna ściana to i tak było jeszcze nic…
          a wyjście z gorącej kąpieli do zimnego
          pokoju?.. kaloryfery niby grzały ale
          co to było za grzanie?… co innego
          i owszem, grzało ale …. może nie
          będę wchodzić za bardzo w
          szczegóły…. 🙂

        • desperado permalink

          Brrrrrr, okropniaście zimno było, ale tylko przez
          chwilę:) Bo szybko ……..no dobrze masz rację
          może jednak bez szczegółów:)

        • oj szybko, hmmm, szybko… to znaczy no…
          bo jak są dwa gorące serca to i temperatura
          rośnie… 🙂

        • desperado permalink

          Oj tak szybko temperatura osiągnęła poziom, przy
          którym nie dogrzany pokój to mały Pan Pikus był 🙂
          Ale fakt to tego potrzeba dwojga zgodnych……:)

        • ciał?… żadnej niezgodności nie odnotowałam,
          wręcz przeciwnie 🙂

        • desperado permalink

          Zgodnych ciał i chętnych serc 🙂 A niezgodność,
          hmmmmmm no nie było czasu doszukiwać się
          niezgodności 🙂 Zresztą jak znaleźć coś, co
          nie istnieje….

  3. A z kimże to Frytka się spotykała w tak mało gościnnym pensjonacie? Bo Frytka wie – ciekawość mnie zjada i żąda tej informacji 😀

    • a coś Ty Tygrysie taka ciekawa?…. miałam zamiar trochę tajemnicy jednak zachować, no ale skoro tak grzecznie żądasz i musisz wiedzieć to Ci powiem tak…. nowy rok, nowe sprawy, nowe wyzwania, nowe decyzje, cudowna osoba 🙂

      • No i odebrałaś mi mowę….

        • Tobie???!!!!…. nie może to być 🙂 jak odzyskasz te mowę to wróć ….

        • Do tej pory 2 razy w życiu mnie zatkało – to jest trzeci 🙂

        • dobra jestem :)))) chyba ….

        • desperado permalink

          Łeeee, jak widać niżej, aż tak mocno Tygrysie Cię nie zatkało, no
          chyba że coś/ktoś pomogło/pomógł odetkać:)

        • Otrząsłam się już, a popołudniu wezmę Frytkę na spytki 😉

        • a ja się może nie dam wziąć?…. na spytki znaczy się?
          i czemu dopiero po południu?… 🙂

        • desperado permalink

          Zażądasz opisania dokładnie koloru tychże skarpet??

        • a pamiętasz je?… 🙂

        • desperado permalink

          Yyyyy, ale To Ciebie wezmą na spytki nie mnie 🙂
          Hmmm jakieś szaroburobrunatnociemne były one 🙂

        • otóż mój Drogi, były ciemno grafitowe ze wzorem
          z białych (lub jasno szarych) rombów, O! jak widać
          kobiety jednak więcej szczegółów zapamiętują
          (czasami) 🙂

        • desperado permalink

          No może więcej szczegółów zapamiętują kobiety, ale
          dla sprawdzenia owej spostrzegawczości,
          pamiętliwości zapytam na której ścianie wisiał
          obrazek z widoczkiem górskiego strumyka, gdzie w
          oddali widać było zaśnieżone szczyty??

        • osz Ty złośliwcze jeden, zawsze musisz udowodnić,
          że masz rację?! …. no dobra, przyznaje się, nie
          pamiętam żadnego obrazka…. na swoje
          usprawiedliwienie mam tylko to, że Twoja obecność
          skutecznie odwracała moją uwagę od takich
          szczegółów …. czego najwyraźniej o Tobie
          powiedzieć nie można, hmmm

        • desperado permalink

          Hmmm jak widać ważniejsze były białe, bądź
          jasnoszare romby niż ja, skoro tak dokładnie
          je zapamiętałaś i jeszcze że grafitowe tło
          miały, ehhhhhh.
          A obrazka żadnego nie było oo!!

        • no wiesz?! skarpety przez CHWILĘ zajęły całą
          uwagę, nas obojga… a potem świata poza Tobą
          nie widziałam, dowodem czego brak pamięci o
          obrazku… i inne :))))

        • desperado permalink

          Z tym brakiem pamięci, no co do otoczenia, to jednak
          się muszę zgodzić, gdyż nawet nie pamiętam czy owo
          wiszące TV posiadało na stanie pilota 🙂

        • chyba był, na tej szafce gdzie ciasto położyłam….
          zdaje mi się, że go przepychałam 🙂

        • desperado permalink

          Eeeeee, wiem, że ciasto było i było przepyszne,
          ale obrazek? Hmm i tu mnie masz 🙂 Nie mam
          pojęcia czy był 🙂

        • oj Desper, zakręcony jesteś jakiś i rozkojarzony….
          wszak nie o obrazku teraz rozmawiamy (bo jak już
          sam napisałeś wcześniej, żadnego obrazka nie było)
          tylko o pilocie od telewizora 🙂

        • desperado permalink

          Aj bo TY zawsze mię zakręcisz ooo!! Teraz to już
          nawet nie wiem czy w ogóle szafka tam jakowaś
          była 🙂 No i nie ma co ukrywać, że wspomnienia
          rozkojarzyły mnie, ale już się zbieram do kupy
          (jakkolwiek to dziwnie brzmi)

        • była szafka, a nawet dwie…. tak jak dwa łóżka
          (przynajmniej do pewnego momentu) 🙂 … i nie
          zwalaj winy na mnie Desper, skup się, wiem,
          że potrafisz…

        • a jednak się jeszcze nie „otrząsłam” do końca

        • ale, że co, że te skarpety???? ….
          spoko, masz czas 🙂

        • desperado permalink

          Oj tam, oj tam 🙂 No dobra były dwie małe szafeczki,
          z których jedną trza było przestawić, no coby
          niezbędnie konieczne przemeblowanie zrobić:) Oraz
          wcale nie zwalam, żadnej winy na Cibie gdyż i
          ponieważ owo zakręcenie ponad wszelką wątpliwość
          wielce urocze jest 😉
          Tygrys może wody, albo soli trzeźwiących zapodać??

        • właśnie, przemeblowanie trzeba było zrobić… ehhh,
          nie dbają tam o wygodę gości, samemu trzeba było o
          własne potrzeby zadbać…. inna rzecz, że całkiem
          dobrze nam to wyszło 🙂

        • desperado permalink

          No tak, ale przynajmniej dechy na środku nie było,
          no może się troszkę rozjeżdżały, ale w żebra nie
          uciskały haha:)

        • no fakt, ani w żebra ani w plecy… ale Ci powiem, że
          to rozjeżdżanie nieco irytujące było, że się trzeba
          było co jakiś czas … rozpraszać :),

        • desperado permalink

          Ależ, spójrz na to z innej perspektywy, potraktuj
          jako urozmaicenie, ot taki zabawny akcencik:)

        • zabawny akcencik mówisz?… ciekawe co byś
          powiedział gdyby trzeba było Ciebie z
          pomiędzy nich wyciągać, chudziaku 🙂

        • desperado permalink

          Sugerujesz ryzyko zaginięcia w akcji?? No to wtedy
          Ty podjęłabyś działania ratownicze, zmierzające
          do wydobycia mnie stamtąd i przywrócenia oddechu
          🙂 A po za tym jestem szczupły a nie chudy oo!!

        • nigdy nie pozwoliłabym zaginąć Ci w akcji a
          tym bardziej między łóżkami, natentychmiast
          bym Cię z tamtąd wydobyła, szczupełko moje,
          i oddech przywróciła… i utuliła, żebyś
          traumy nie przeżył nadmiernej … :)))

        • desperado permalink

          Ummm to może jednak trzeba by było przećwiczyć
          te działania ratunkowe, możemy poprzestać na
          drugiej części – przywracanie oddechu i
          tulenie 🙂 Tylko systematyczne ćwiczenia
          zapewniają zapewniają sukces 🙂

        • no toż nie od dziś wiadomo, że trening czyni mistrza,
          w każdej dziedzinie ta prawda znana jest… tylko
          miejsce mus zmienić na bardziej przyjazne, żeby
          głupoty nie zabierały czasu 🙂

        • desperado permalink

          Miejsce zdecydowanie inne, bo pewnie latem tam
          będzie ukrop i znów padnie pytanie bierze ten
          pokój czy nie 🙂

        • ale, że co, Ty do lata chcesz czekać z następnym
          spotkaniem?

  4. A tak z innej beczki – nie płacę nigdy, dopóki pokoju nie zobaczę i nie zlustruję łazienki. Ręczników nie wymagam, zawsze mam swoje, jednak ma być prysznic i to czysty! Łazienka może być dla 2-3 pokoi, ale ma być czyściutka!!! Tego nie odpuszczę nigdy 🙂 Inaczej – sooorrrry, nie ten, to inny pensjonacik. Poza tym mam zwyczaj jeździć w te same miejsca, bo lubię wiedzieć, czego mam się spodziewać 🙂

    • masz zupełną rację co do łazienki ale tu była czysta, sprawdziliśmy zanim zostaliśmy, i była tylko dla tego pokoju 🙂 a kasa była do odebrania w razie czego, dresiarz by się nie upierał…

  5. jazz permalink

    podziwiam odwagi, ja tak jak Tygrys, wcześniej muszę „pomacać” za co płacę;-) a pokój z skarpetkami odpada, bez względu jak daleko je chłopczyna wyrzuciła.. jak to mówią, czego oczy nie widzą tego sercu nie żal..

    • to był jedyny pokój z łazienką a skarpety były czyste i zwinięte w ładną kulkę… powiem Ci, że w sumie to było nawet zabawne, później… zresztą gdyby nie one to pewnie post by nie powstał, ha ha ha

      • jazz permalink

        niby tak, ja jednak pozostanę przy swoim;-)

        • wiesz, jak towarzystwo jest odpowiednie to się już potem na „szczegóły” nie zwraca uwagi, szkoda na to czasu 🙂

        • jazz permalink

          towarzystwo to podstawa, nawet namiot nie jest straszny, aleeeeeeee trzeba uczyć.. jak ktoś ode mnie wymaga, to ja też…. ważne, że się dobrze bawiłaś, i powstał post, mamy temat do dyskusji;-)

        • no tak, uczyć trzeba i wymagać też… ale czasami można odpuścić, żeby się dobrze bawić i czasu nie tracić …. i masz rację, jest post, jest dyskusja i jest … zabawa 🙂

  6. dawaj adres -żebym wiedziała,że jak coś , gdzieś , kiedyś -to nigdy tam!:)

    • no to chyba raczej na maila bo jeszcze mnie pozwą do sądu o zniesławienie choć to sama prawda jest ….:))

  7. Bekat permalink

    Trochę zazdroszczę tych miło spędzonych chwil :-). A z tymi pokojami do wynajęcia to już mnie życie nauczyło, że najpierw oglądam a potem płacę. Jak coś nie teges to ewentualnie można cenę utargować, bo im jednak na klientach zalezy. Pozdrawiam

    • powiem Ci szczerze, że tu, poza tym pierwszym wrażeniem, nie było tak źle… ale wiesz co? właścicielowi to tak faktycznie niespecjalnie zależało, żeby nas tam jakoś na siłę zatrzymać … tak czy inaczej więcej tam nie pojedziemy 🙂

  8. desperado permalink

    No ale, za to jaka nowoczesność, ile kamer tam było 🙂 Na wjeździe, na wejściu do domu, na korytarzu plus pełna automatyka na bramach, domofony, brakowało tylko automatycznego psa, co by obszczekiwał gości 🙂

  9. Następnym razem zamiast hotelu, pensjonatu albo pokoju do wynajęcia bierz wspomniany przez Ciebie gościniec. Temperatura bez różnicy, za to przestronnie, powietrze świeże, no i nocleg zupełnie darmowy…

  10. Anonim permalink

    obyczaje owszem ale czy staropolskie? hmm bym dyskutowała )))))))
    oraz bardzo jestes tajemnicza w nowym, roku

    teatralna

    • ja!? tajemnicza!? a mnie się wydawało, że wszystko jak na dłoni 🙂 obyczaje typowo „nasze”, ważne żeby kasa była a reszta jakoś pójdzie, po co się przejmować klientem …

  11. alana permalink

    Dobra…… mnie też mowę lekko odebrało, bo za Frytką nie ‚zdanżam’. Nie łapię… To ten wyjazd taki był jakby seksi fleksi? Ty tu uczucie jakieś przeżywasz ogromne, a ja ci głowę serwetkami zaprzątam? No no…. Kasa poszła:)

    • Alano, uczucie przeżywam już jakiś czas 🙂 a że, jak się pewnie domyślasz, jest lekko skomplikowane to nadmiar rozpierającej mnie energii muszę gdzieś wyładować… serwetki i inne takie, w tym wypadku,są w sam raz więc gdyby coś, to polecam się na przyszłość :))))) ściskam cieplutko….

      • alana permalink

        Jasne:)) Jak się ogarnę pstryknę zdjęcie tej większej na ławie. I się skuszę na kolejną:)) W tych Twoich przebojach uczuciowych najbardziej zazdroszczę Ci …. jeżdżenia….Mnie trochę męczy bycie w jednym miejscu. Bo oczywiście 17 km do pracy i z powrotem do domu się nie liczy. Ale już w ten weekend jedziemy pod Wadowice po meble do lokalu. Oj będzie wyprawa:)) Z nocką u górali… Dzieciaki do babci. No bo przecież ferie są:))

  12. O, matko! Posikałam się ze śmiechu! Wyobraźnia zadziałała!!!!! Fantastycznie to opisałaś!

    • ups, to nieszczęście :)))))) a tak poważnie, to się cieszę, że mogłam rozweselić od rana, pozdrawiam ciepło …

  13. Nitager permalink

    A ja jestem pewien, że były dwie pary skarpetek! Skoro pokój dwuosobowy, inaczej być nie mogło. Tylko poprzedni gość bezczelnie zwinął jedną parę. Ech, te kradzieże w hotelach! I jak tu się dziwić hotelarzowi, że podejrzliwy?

    • a wiesz, że na to nie wpadłam? faktycznie tak mogło być, ha ha ha… do tej pory kradli mydełka i szamponiki (których, nota bene, też nie było), o szlafrokach nie wspomnę (bo to nie tej rangi hotel) a teraz skarpetki, no co za naród :)))))

  14. Swoją drogą… Poruszyłaś we mnie nutę bardzo żywego wspomnienia…

    • a jakiegoż to, przyjemnego czy wprost przeciwnie, jeśli wolno spytać?

      • Nader przyjemnego, romantycznego do wypęku i… z wpadką, o której sobie przypomniałam, wspominając powyższe. Sytuacja podobna do Twojej i… znowu parsknęłam śmiechem. Frau Be + emocje = jaja jak berety 🙂 🙂 🙂

        • no fakt, u Ciebie zawsze wesoło … podzielisz się tym?

        • Pewnie trzeba będzie, już widzę, że nie odpuścisz… 🙂 Tylko muszę przemyśleć, jak to napisać. Znaczy, zasiąść z namaszczeniem 😉 Ale zadedykuję Tobie 🙂

        • jestem po prostu WZRUSZONA tym obiecanym wyróżnieniem… przygotuję sobie mowę dziękczynną oraz wychwalającą dobroć Twą :))))

        • E tam. Nie nadwerężaj się. To już drugie takie wzruszenie w
          przeciągu kilku miesięcy – uważaj, żebyś tego zdrowiem nie
          przypłaciła!

        • ha ha ha, Ty złośliwcze 🙂 … wyobraź sobie, że czuję się
          nad wyraz zdrowa i silna, dam radę …

        • Zaraz „złośliwcze”! A człowiek tu tak… z sercem na dłoni… 😦
          A zdrowie i siły to niech Frytka gromadzi na lepsze okazje, których zapewne w najbliższym czasie nie braknie 🙂

        • oj nie braknie, nie braknie, już ja się o to postaram :)))))

        • Za to mnie chwilowo brakuje – tchu. Piszę i piszę
          (w każdej wolnej minutce), i końca nie widać. Nie
          dość, że mnie natchnęłaś, to jeszcze co chwilę
          zapadam się we wspomnienie szczegółów i
          detali 🙂 🙂 🙂

        • czyżbym Cię natchnęła po raz drugi? łał, ale mam
          moce :))))) czekam z niecierpliwością na Twoją
          twórczość …

        • Wygląda na to, że NATYCHASZ mnie z pewną
          regularnością. Może chcesz wykupić
          abonament? Po znajomości tanio policzę 😉

        • znaczy się, dobrze rozumiem?! ja Cię natycham i
          jeszcze mam za to płacić?! hmmmm, specyficzna
          promocja :))))

        • A czego Ty się spodziewałaś po Frau Be?! 😉

        • no w sumie :))))

        • Ekhem, ekhem! W sumie… co?
          P. S. Napisałam. Oddałam do „autoryzacji”. Bohater
          stwierdził, że żeński i męski punkt widzenia spraw
          są od siebie odległe o pierdyliony lat
          świetlnych 😉

        • no też mi kosmos odkrył, ha ha ha… to kiedy
          do poczytania będzie?

        • Najbliższy kolejny post 🙂
          Wymiana zdań damsko-męskich trwa.

        • aha, to grzecznie czekam … no dobra, wcale nie
          jestem taka grzeczna 🙂 …

        • Co daj Boże, amen, bo grzeczni ludzie są
          śmiertelnie nudni 🙂

  15. Ewa permalink

    po obejrzeniu pokoju, NA PEWNO poszukałabym innego noclegu, w końcu jest tego sporo :))
    Zwłaszcza w miłym towarzystwie ważny byłby dla mnie klimat otoczenia.

    • wiesz Ewa, szkoda było nerwów i czasu …po prostu więcej tam nie pojadę …. a klimat stworzyliśmy sobie sami :)))

  16. Natthimlen permalink

    Ahahahaha!!!! Post boski, ale komentarze jeszcze lepsze:))))))) Normalnie padam:)))
    Właśnie, daj namiar gdzie nie jechać jakbyco, bo wiesz. Poza tym, druga sugerowana para skarpetek pewnie leżała gdzieś za szafką, albo łóżkiem. Trzeba było sprawdzić :))))

    • komentarze są zawsze najlepsze :))) a pod łóżka wolałam nie zaglądać, wesz, nie wiadomo co by się tam jeszcze mogło znaleźć …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: