Skip to content

8 marca…

7 marca 2013

jutro, drogie kobietki, nasze święto… i niech tu żadna feministka kitu Frytce nie wciska, że nie obchodzi,… że po co?, …. że komunistyczne… jasne, nie obchodzi, dopóki jakiś męski osobnik nie podskoczy do niej albo z „komunistycznym” goździkiem, albo z „kapitalistycznym” tulipanem, albo nawet z rajstopami (!)… jakby kto chciał wiedzieć, to Frytka obchodzi więc można… no ale w sumie to nie o tym Frytka chciała… bo jutro nie tylko kobiece święto obchodzi, ale też typowo osobiste czyli imieniny  (nad czym niezmiernie od lat ubolewa, bo w końcu pozbawiono ją jednego prezentu…)…  jeszcze parę lat temu, 8 marca a z nim imieniny Frytki, obchodzone były w pracy dość hucznie… to znaczy w pracy ale po pracy oczywiście, żeby nie było… i jedno takie świętowanie Dnia Kobiet się teraz Frytce przypomniało, sprzed ładnych paru lat (właściwie to z początku jej kariery zawodowej w obecnym miejscu pracy…)… otóż dnia tego pamiętnego, po godzinie 15-tej (koniec urzędowania…), podwoje do kancelarii (trzech, bo tyle się znajduje w budynku..) zostały zamknięte na głucho… panie w liczbie sztuk 9 (w tym dwie szefowe kancelarii…) i panowie w liczbie sztuk 2 (w tym jeden szef kancelarii) zasiedli przy suto zastawionym szampanem (znaczy, nie oszukujmy się, winem musującym…)  i pizzą (!) stole… zaczęło się niewinnie (jak zawsze…) każdy kulturalnie,  lampka szampana, kawałek pizzy … panie oczywiście „nie, nie pizza, nie … „” … bo przecież jest „be i fuj” (jak mówią zaprzyjaźnione blogerki…) … jakieś luźne rozmowy, towarzystwo (a szczególnie Frytka bo jeszcze świeża przecież…) , na początku lekko onieśmielone obecnością szefostwa między sobą…  jakieś pierwsze śmichy, jakieś chichy …  i takie tam… a później, wraz ze zmniejszaniem się ilości szampana w butelkach i wzrostem jego zawartości w organizmach ludzkich, imprezka zaczęła się rozkręcać… panie, a wśród nich oczywiście Frytka,  na równi z panami wciągały zarówno szampana, jak i pizzę (która stała się nagle najodpowiedniejszym do szampana dodatkiem, chrzanić truskawki …) … i trwała sobie imprezka w najlepsze, i szampan znikał (już nie będzie Frytka pisać, że wino musujące…) , i trwała aż … się skończyła (taka to jakaś prawidłowość jest…)… i czas do domu było wrócić… a, że wtedy jeszcze niezmotoryzowana Frytka była, to na piechotkę trza było do domku pomykać… i choć droga długa nie była, to wziąwszy pod uwagę ilość wypitego przez Frytkę szampana oraz okoliczności przyrody, zapowiadała się ona (ta droga…) nader ciekawie…  bo okoliczności przyrody, niestety niezbyt sprzyjające świętowaniu (jak się później okazało…) były… zima, taka prawdziwa, ze śniegiem i mrozem (jak w tym roku…)…. późne popołudnie (a właściwie wczesny wieczór), zmrok już… i Frytka twierdząca, że nie chce żadnej taksówki, że ona sama na nogach, bo: „co, ja nie dam rady?… JA???… no to kto jak nie ja?” … (swoją drogą, co te bąbelki potrafią zrobić z człowiekiem…)….i pooooszła Frytka jak koń, a raczej klacz rącza w wielkiej pardubickiej (czy jakoś tak…) …  w rękach naręcze kwiatów (wtedy jeszcze się kwiaty dostawało, w późniejszych latach zastąpiły je drobne prezenty i koperty ze „składką”…)…. nieodłączna towarzyszka kobiety czyli dość pakowna torba na ramieniu a w ręce reklamówka z pustymi blachami po cieście (no bo na imieniny zawsze Frytka ciasta do pracy piecze…) i oczywiście, jak to u Frytki, kozaki na obcasie… wszystko szło dobrze do czasu gdy nagle schody śliskie stanęły na drodze nieco „wesołej” Frytki… krok na pierwszy oblodzony stopień i Frytka wylądowała na kolanach… kwiaty malowniczo wokół rozsypane….. Frytka niczym pani wiosna wśród nich usadowiona, torebka z jednej strony, reklamówka z drugiej … sama radość …   i nagle słyszy Frytka męski głos: „Może pomóc?”…. tu duch kobiety upadłej (no co, w końcu wylądowała na tych schodach…) lecz dumnej się w niej ujawnił … wpierw analizę osiągniętej w wyniku upadku pozy Frytka poczyniła i upewniwszy się, że na całe szczęście,  zbytnich szczegółów tak garderoby jak i części anatomicznych Frytkowego ciała nie widać, odezwała  się z wyższością (nie pytajcie, do tej pory nie wie dlaczego…)… „Nie, dziękuję, poradzę sobie…” … po czym z gracją (na ile było to możliwe….) , pozbierała rozsypane kwiecie i resztę „oprzyrządowania” i, z nie mniejszą gracją, dźwignęła się na nogi i pomaszerowała w dalszą drogę…. w domu Mąż, widząc Frytkę, na dłuższą chwilę zaniemówił… szykowna czapeczka na głowie przekrzywiona, na obu kolanach dziury w rajstopach a w rękach „lekko” zdeformowany bukiet…. za to na twarzy Frytki zadowolenie…

jak widać, świętowanie 8 marca niebezpieczne bywa… w związku z powyższym, już dziś się Frytka zastanawia, jak się na jutrzejszy dzień przygotować … jakieś pomysły?…

Reklamy

From → Uncategorized

103 komentarze
  1. Matko!Przez Ciebie spóźnię się do pracy!:)
    Kwiczałam w głos, aż Grześ się zdziwił:)Buziaki

    • no ale, że co???!!! … z mojego nieszczęścia kwiczałaś?!… ot, przyjaciółka prawdziwa :)))))

      • Wybacz, ale jak sobie wyobraziłam ..na tych schodach…wśród kwiecia….o mało co zbożówka poszłaby mi nosem;):)

        • ha ha ha, dobra wybaczam, ja sama też się śmieję, jak sobie to przypominam :))) … i cały czas się zastanawiam, czemu nie dałam sobie pomóc temu nieznajomemu? …
          a zbożówki szkoda przez nos 🙂

        • jak to dlaczego??? czekałaś ta tego jedynego!;)

        • a Tobie to się dziś Misia, mądrości sypią jak z rękawa :))))

  2. Natthimlen permalink

    Hihihi:) Ależ ja nie uciekam od imprezowania! Nie nie! Jak najbardziej i oczywiście.
    Moja wyobraźnia podpowiada całą sytuację i nie mogę się powstrzymać 🙂 Nawalona Frytka?? hihihi.
    Dzisiaj to ja powinnam się upić z żalu, że 15 lat temu dokładnie powiedziałam o jedno słowo za dużo i zostałam żoną. Głupota ludzka nie zna granic.A jutro kupię sobie tulipany. Bo raczej nikt się nie rzuci z wręczaniem, niestety…

    • o wypraszam sobie!!!… nie „nawalona” tylko „wesoła”, elegancko i z klasą :)))) …
      a co do tej rocznicy, to chyba w takim razie należy pogratulować że … nie obchodzisz ?…
      w temacie tulipanów liczę na synów 🙂

      • Natthimlen permalink

        No dobrze, elegancko wesoła, niech będzie. A tulipany to jednak sama, chociaz młody pytał czemu nie urządziłam urodzin, bo on by mi pomógł torta zrobic i zdmuchnąc swieczki, bo tak ich dużo, że sama bym nie dała rady..hehehehe

        • ha ha ha, Twój Młody dobry jest… i troszczy się o Ciebie, żebyś tchu nie straciła i nie omdlała czasem, bo to kłopot tylko …. :)))

        • Natthimlen permalink

          Taaaa, chciał wiatraczek od tatusia na tę okazję przywieźć…wybiłam mu to z głowy :>

        • wiatraczek, do świeczek???… czy ja czegoś może nie rozumiem ….

    • Natuś! Dobrze,że co złe za Tobą – są nawet pewne plusy – masz fajne dzieciaki i jesteś bogatsza w doświadczenie;)Ściskam

      • dobrze prawisz Miśka 🙂

        • desperado permalink

          No coś Miśka dzisiaj w mentorski ton wpadła, wymądrza się od samego rana 🙂

        • nie wymądrza się Desper, tylko mądrze gada 🙂

        • desperado permalink

          Taaa z samego rana na takie mądrości ją zebrało, chyba ta zbożówka z dodatkiem była, czegoś odpowiedniego 🙂

        • nie ważne z czym była, ważne, że się w organizmie utrzymała bo
          dobry wpływ na Miśkę ma 🙂

        • desperado permalink

          Noooo zbożówka nosem, hmmm fascynujące by to było,
          oczywiście nie dla Miśki:) Tylko laptopa szkoda ,
          bo mógłby tego nie przeżyć:)

        • sugerujesz, że pojemność jamy ustnej Miski, a co za
          tym idzie, ilość mieszczącej się w niej zbożówki,
          jest tak duża, że mogłaby laptopowi zaszkodzić?…
          oj, ryzykowne stwierdzenie 🙂

        • desperado permalink

          Oj laptop wrażliwym urządzeniem jest, przy czym na
          chwilę obecną brak potwierdzonych danych w zakresie
          upodobań laptopów do zbożówki, co innego whisky
          albo chociażby rum 🙂 Czyli może zadziałać ta
          zbożówka jak alergen na alergika 🙂

        • ooo, czyżby w zakresie wpływu alkoholi na laptopy
          przeprowadzono jakieś badania?… i co, można
          nimi (tymi alkoholami oczywiście…) na ekrany i
          monitory parskać, tak bez obaw i każdą ilością?…
          bom ciekawa nad wyraz 🙂

        • desperado permalink

          Nie chyba nie, ale zawsze to lepiej być zalanym
          przez whisky niż zbożówkę, no patrząc z pozycji
          laptopa 🙂

        • ja myślę, że patrząc z pozycji człowieka, też lepiej
          być zalanym whisky niż zbożówką… lepiej się spiera
          chyba, ha ha ha

        • desperado permalink

          Hmmm z pozycji człowieka to może lepiej te
          bąbelki i bez ubrania, no wiesz co by zbędnego
          prania nie generować:) Jakieś dodatki
          może też 🙂

        • ale, że co?… sugerujesz, że najlepiej to siedzieć
          nago przez monitorem, popijać bąbelki i zajadać …
          truskawki z bita śmietaną, na ten przykład???? ….
          hmmm, ciekawa propozycja 🙂

        • desperado permalink

          A czy zalanym bąbelkami można być tylko przed
          monitorem?? Sugeruję pozycję leżącą, zamiast
          krzesła/fotelika łóżeczko, wymienione przez
          Ciebie dodatki i…………..
          bardzo chętnie będę tym zalewającym i
          osuszającym jednocześnie 🙂

        • aaa, bo ja nie zrozumiałam chyba… ale to bąbelki
          da się spożywać na leżąco?… a nie udławi się
          człowiek?… zaraz, zaraz, bo ja chyba znowu czegoś
          nie rozumiem… jak to chcesz być i zalewającym,
          i osuszającym?… to znaczy, że będziesz osuszał
          butelkę a siebie zalewał?

        • desperado permalink

          Ależ oczywiście, że da się je spożywać również na
          leżąco, a zalewającym chętnie będę i osuszającym
          owe zalane miejsca też tylko w przypadku gdy to
          Ciebie bąbelkami zaleję, przy osuszaniu wspomogę
          się wymienionymi przez ciebie dodatkami to znaczy,
          z bitej śmietany tamy przeciw zalewowe czynił
          będę, a truskawkami umacniaj je 🙂

        • ooo, to widzę, że w tym wypadku Twoje zdolności
          budowlane się ujawniają… bardzo dobry
          fachowiec z Ciebie musi być, skoro z takich
          materiałów jak truskawki i bita śmietana chcesz
          fortyfikacje robić …
          słuchaj, a jeśli one trwałe będą, to może trzeba
          będzie je opatentować i potem wykorzystać przy
          powodziach na przykład? 🙂

        • desperado permalink

          Jak są chęci i jest potrzeba to się każdy materiał
          wykorzysta na odpowiednie fortyfikacje 🙂
          Grunt, żeby skuteczne były 🙂

  3. desperado permalink

    Tak z okazji i przy okazji wykorzystując okazję, gdyż jak powiadają nie wykorzystane okazje się mszczą to :
    Jutro dzień kobiet, więc cycki w górę
    i odrzucić z twarzy gradową chmurę,
    niech żyje cellulit i kurze łapki,
    bo i tak jesteście fajowe babki!
    Wszystkim czytającym, komentującym, piszącym i zaglądającym tu kobietom !!
    Oraz dzień dobrybardzo 🙂

    peesam – Gospodyni tegoż bloga złożę stosowne życzenia osobiście

    • no proszę Desper, jak Ty potrafisz wykorzystać sprzyjające okoliczności, i to bardzo dobrze wykorzystać… niby o tym wiem, ale jednak ….. 🙂 ….
      ja oczywiście o innych niż osobistych życzeniach z Twojej strony nawet nie pomyślałam :))) oraz dzień dobry bardzo, bardzo 🙂

      • desperado permalink

        Hmmm mam jednak wrażenie, że nie wszystkie te sprzyjające okoliczności zdołałem wykorzystać, ale …….. mam nieodparte wrażenie, że ta nie wykorzystana okazja się nie tylko nie zemściła, ale wręcz odwrotnie pięknie zaowocowała 🙂

        • Desper, oboje dobrze wiemy, że akurat TA jedna niewykorzystana okazja to wyszła nam, w dalszym biegu wydarzeń, na korzyść… a poza tym, czasami nie warto rzucać się na wszystko od razu, czasami warto poczekać, bo wtedy i przyjemność, i radość z przyjemności o wiele większa … 🙂

        • desperado permalink

          No zgadzam się z Tobą w całości, nie należy się tak rzucać jak szczerbaty na suchary, czasem warto poczekać 🙂 Zwłaszcza, jak się potem okaże, że czekanie korzystny wpływ miało na dalszy rozwój i przebieg. A radość z przyjemności doczekania ummmm bezcenna 🙂

        • no bo to wiesz…. człowiek myśli o tej niewykorzystanej okazji, zastanawia się jak mogłoby być, wyobraża sobie… i potem stara się te wyobrażenia w czyn wprowadzić, tylko jeszcze lepiej … no i jak się to wszystko sprawdzi tak jak w marzeniach (albo nawet i bardziej…) to …. :))))

        • desperado permalink

          No taaaa, ale…………. to się wie po czasie, ale tuż zaraz po
          niewykorzystaniu się człek zastanawia, czy da się tę okazję odrobić.
          Oj wcale proste to nie jest, oj nie, bo złości się człek sam na
          siebie zębami zgrzyta, warczy i gryzie 🙂 No dobra potem złość
          przechodzi, ale poczucie straty pozostaje 🙂

        • no coś Ty?… zastanawiałeś się, złościłeś, zgrzytałeś,
          warczałeś i gryzłeś?… a ciekawa jestem co gryzłeś?…
          może te suchary właśnie?… a tak ogólnie, to myślałam,
          że poczucie straty wymazane zostało późniejszymi
          działaniami, ale skoro nie… jakieś środki zaradcze
          mus podjąć w takim razie 🙂

        • desperado permalink

          O te środki zaradcze mię interesują niepomiernie, jestem
          ich wielce ciekaw 🙂 No wiesz miałem powiedzieć, że
          poczucie straty potem się zamazało, ale jak te środki
          zaradcze mają być to może nie powinienem się przyznawać:)

        • no tak, prawdziwy facet (zresztą zawsze tak o Tobie
          myślę i mówię…), już bym prawie zapomniał ale
          skoro chcesz mnie przekonywać to właśnie,że wszystko
          bardzo dobrze pamiętam… znów wykorzystujesz
          nadarzająca się okazję, bezbłędnie 🙂

        • desperado permalink

          Ależ……….. nie to żebym jakoś tam na siłę
          wykorzystywał, ot po prostu jak się trafia okazja
          to żal nie skorzystać, ku obopólnej radości i
          przyjemności 🙂

        • ależ tu nikt nie mówi o żadnym siłowym
          wykorzystywaniu… żadnej siły nie trzeba,
          wszystko dobrowolnie się będzie odbywać…
          inaczej ani radości, ani przyjemności 🙂

        • desperado permalink

          Się w takim razie zamierzam poddać tym
          środkom zaradczym bez słowa sprzeciwu
          tudzież oporu 🙂

        • ale może chociaż podpowiesz coś w temacie?…
          jakie najlepiej by Cie przekonały?…
          te środki oczywiście?… żebym sił na darmo
          nie traciła, bo można je (te siły…)
          lepiej spożytkować przecież 🙂

        • Natthimlen permalink

          jak to ze zwykłego stwierdzenia można wnioski
          wysnuć, normalnie CIA FBI CBA CBS i agent
          Tomek się nie umywają :>

        • Natthi, agent Tomek to nam może
          co najwyżej buty czyścić …
          w sztuce dedukcji to,
          być może, Sherlock Holmes
          dalby nam radę 🙂

        • desperado permalink

          No i to nie jest pewne, czy byłby w stanie takie
          skojarzenia wyprowadzić 🙂

        • no fakt, mądry był ale za nami nadążyć nie jest
          łatwo 🙂

  4. desperado permalink

    Jak pamięcią sięgam, a pamiętliwy jestem, że ho ho, to Pani Wiosna nie korzystała nigdy z żadnej pomocy, więc wcale nie dziwi mnie, że elegancko i z klasą odmówiłaś temu ktośiowi !! Potem by se jakieś zasługi przypisywał wyrazów, a nie daj Boże dowodów wdzięczności żądał 🙂 Z drugiej zaś strony Pani Wiosna jak późno przychodzi to sama sobie szkodzi, no w sensie, że w marcu już pełna wiosna być powinna 🙂

    • Frytka, jak każda kobieta, dumna czasami bywa i uparta (szczególnie po bąbelkach jak widać…) i wtedy nie ma bata, żeby jakiś obcy facet wszedł jej w paradę, nawet jeśli wchodzi z pomocą … a Pani Wiosna, kobieta z założenia, kapryśna bywa i niespieszno jej też czasami więc … proszę nie poganiać… jeszcze dwa tygodnie ma, żeby w całej krasie nadejść… 🙂

      • desperado permalink

        Hmmm powiadasz uparta, no nie stwierdziłem tegoż uporu, ale może bąbelki nie te były, może dodatek do bąbelków zmienił oddziaływanie 🙂 A Pani Wiosna to niech se kaprysy zostawi na inne okazje i przychodzi aby wartko, bo chcę wiosny i już oo!!

        • nie stwierdziłeś bo…. bąbelków, póki co, nie było … ale Ci powiem, tak na zapas, że i bez bąbelków daję czasami nieźle radę, oj daję… 🙂 … a w temacie wiosny to Ja Cię przecież popieram jak najbardziej… och, zrzucić wreszcie te grube kurtki, te swetry… coś lżejszego zarzucić, kształty odsłonić 🙂

        • desperado permalink

          no były bąbelki, ale nie takie, jakby co to chętnie sprawdzę działanie tych właściwych bąbelków, jakby co to wcale się tego uporu nie boję, grunt to łagodną perswazją opór ów potrafić przełamać, przy czym niekoniecznie to musi być perswazja słowem, gdyż czynem też można przekonać 🙂 Ale sugerujesz, że grubaśne zimowe ciuchy już chcesz zamienić na skąpe mini i wydekoltowaną bluzeczkę ?? No wieeesz nie mam nic przeciwko, zwłaszcza jak jest co pokazać 🙂

        • no mój drogi Desperze, no chyba nie masz na myśli bąbelków ze sprite’a???… no proszę Cię, na mnie trzeba czegoś więcej 🙂 i wtedy się Twoje metody perswazji słownej sprawdzi, czy działają…
          Desper, rany boskie, Ty weź przestań!!! .. o ile jeszcze dekolt wchodzi w grę to mini ( a tym bardziej skąpe…) w żadną grę nie wchodzi…. zapamiętaj to 🙂

        • desperado permalink

          Frytko droga, a dlaczegóż to mini nie wchodzi w grę co?? Nóżęta
          zgrabniutkie masz? Masz !! Tyłeczek też?? Też no to o co kaman?
          Moim zdaniem powinno być karalne ukrywanie zgrabnych nóg pod
          spódnicami za kolana, nawet przed kolana, a za spodnie to jak
          w Paryżu, winno się składać podanie do miejscowej Policji w
          celu uzyskania zgody przez kobiety na ich założenie ooo!!

        • no proszę Cię Desper, ja widzę, że Ty to powinieneś wizytę u
          okulisty (i to jak najszybciej) sobie zamówić… no dobra,
          mogę zgodzić się co do tyłeczka, nie jest najgorszy (ale on
          akurat nie ma nic do mini…) ale… nogi?!… nie, nie i
          jeszcze raz nie… parę lat temu, i owszem, ale nie teraz! …
          a spodnie, przecież wiesz, że rzadko noszę … chociaż nie
          powiem, lubię… aha, i nie zamierzam o żadne pozwolenia
          występować… jeśli będę chciała to po prostu założę, i
          niech mi ktoś wtedy coś powie, jeśli się znajdzie taki
          odważny, he he he… 🙂

        • desperado permalink

          Z moimi oczkami wspomaganymi szkiełkami jest
          wszystko ok!! Po prostu Ty jesteś zbyt
          samokrytyczna, żeby nie powiedzieć mało znająca
          się na rzeczy . Otóż jako facet wiem o czym
          mówię i z całą powagą stwierdzam że nóżęta
          bardzo zgrabne masz ooo!! Ale dobra jestem w
          stanie się zgodzić, co byś przed innymi nie
          pokazywała ich w całej krasie i okazałości.
          Nie to żebym był egoistyczny, ale to może
          spowodować wiele kolizji drogowych, baaa
          nawet katastrof !! Nie wspomnę o połamanych
          kończynach męskich w wyniku nie patrzenia
          pod swoje nogi, przez owych osobników rzecz
          jasna 🙂 Myślisz, że się nie odważę??
          Nic powiedzieć??

        • i tu się z Tobą nawet zgodzę, że widok nóg moich
          odkrytych do niejednej katastrofy mógłby
          doprowadzić… bo np. kierowcy, zamiast na drogę
          uważnie patrzeć, to w zdziwieniu i odrętwieniu
          by trwali, z pytaniem na twarzach malującym
          się: „dlaczego nikt tej babie nie powiedział,
          że nie powinna w mini chodzić?!”… więc
          pozwolisz, ze ja jednak przy bezpiecznych
          długościach spódnic pozostanę…
          i wiem, że odważny jesteś ale nie …
          głupi przecież 🙂

  5. Akular permalink

    Ja tam lubię, obchodzę, oraz przyjmuję bukiety. Chociaż zapach mimozy przyprawia mię o ból głowy, ale co tam! Lubię dostawać kwiaty, a, że na 8marca zwyczaj dawania bukietów z mimozy u mnie obowiązuje, nawet ból głowy mi nie przeszkadza. Więc (i wiadomo czym mi owo więc na początku zdania zwisa i powiewa) najlepszego Frycia z okazji dnia kobiet! Bez nas świat nie byłby taki piękny.Albo jakos tak…

    • NA PEWNO, Akularku, NA PEWNO świat nie byłby taki piękny bez NAS, kobietek wszelkie maści i rodzaju…. :))) ja też obchodzę Dzień Kobiet (bez względu na to drugie…) i wszystkim wszem i wobec od lat to powtarzam, więc …. no :)))

  6. O! Słusznie prawisz, mnie to wisi, że komunistyczne i niefeministyczne, a goździki to nawet bardzo lubię. I nie jestem żaden chłopobab, więc zamierzam jutro świętować. A o!

    • i dokładnie ja także samo… i powiem Ci, że też goździki lubię, a one to chyba do łask ostatnio nawet wracają 🙂

      • desperado permalink

        A to ciekawe jak do praw to równouprawnienie, a jak do obowiązków to My słabe kobiety…….. hmmm wygodne podejście nie ma co 🙂
        Niemniej jednakże jutro każda kobieta tego przysłowiowego goździka otrzymać powinna 🙂

        • zaraz, zaraz, Desper, czy ja tu gdziekolwiek, kiedykolwiek i jakkolwiek dałam do zrozumienia, że feministką jestem????? … wprost przeciwnie, zawsze podkreslam, że kobieta ze mnie prawdziwa, z krwi, z kości i z …. charakterku pokręconego też… więc proszę mi tu z tym goździkiem ino raz! 🙂

        • desperado permalink

          Ale że co nie chcesz goździka?? No sorry Ciebie bardzo, ale dla Ciebie to bukiet róż, ogniście czerwonych 🙂

        • no jak nie chcę, no właśnie, że chcę!!!… „ino raz mi tu” to było w sensie, że szybko przybywaj z tym goździkiem 🙂

        • desperado permalink

          Ale koniecznie z tym goździkiem?? Te róże się nie nadają??

        • wszystkie kwiaty się nadają, to przykład tylko taki był, żebyś zrozumiał… a nie zrozumiałeś 🙂

        • desperado permalink

          A to nie wiesz, że facetowi to prościej trzeba !!
          Tak bardziej łopatologicznie 🙂

        • no to niby wiem ale myślałam, że Tobie jednak
          lepiej pójdzie 🙂

        • desperado permalink

          A bo mnie dzisiaj inne myśli po głowie chodzą i czas
          się wlecze niemiłosiernie, kurna a potem będzie
          zapieprzał jak szalony to nie jest sprawiedliwe !!

        • ooo, czyżbyś jakieś plany dalekosiężne miał?…
          to muszą chyba być albo bardzo ważne, albo
          bardzo przyjemne skoro tak Ci się czas dłuży
          a myśli odpływają… w takim razie rozumiem
          rozkojarzenie 🙂

        • desperado permalink

          A to taki łóśendgoł i ważne i przyjemne i bardzo
          dalekosiężne, zajmują myśli, na pracy skupić się
          nie pozwalają, ehhhhhh ……. 🙂

        • a zdradzisz jakieś szczegóły, tych planów?…
          no bo wiesz, ja, jako stuprocentowa kobieta,
          ciekawa troszeczkę jestem 🙂

        • desperado permalink

          Oj tam troszeczkę jak jesteś to da się przeżyć:)
          Przy czym nie mam żadnych wątpliwości, że 100%
          kobieta z Ciebie, bardzo bardzo 100%:)

        • Desper, nie wiem, gdzie Ty masz te słabe kobiety.
          Do równouprawnienia się nie palę, niech szlag trafi emancypantki (w sumie już je trafił), przez które muszę się codziennie zrywać w środku nocy do pracy. Prawa wyborcze oddam za czapkę gruszek – i tak nigdy nie jest tak, jak wybieram, więc mi one do niczego niepotrzebne. Wolałabym być tą słabą, siedzieć w domu na utrzymaniu męża i mieć wszystko w d…, ewentualnie wydawać polecenia kucharce jak moja prababcia. Tymczasem szarpię się z wszystkim – od wychowania dziecka po kupowanie mieszkania – w pojedynkę, dzień i noc, 24 godziny na dobę będąc odpowiedzialną za wszystko jednoosobowo. Na koniec i tak przeżyję Ciebie i innych facetów. To jest ta słaba płeć?

        • desperado permalink

          Frau a czy to maja prababcia emancypantką była, o prawa kobiet na barykady wychodziła ?? No to teraz trza się męczyć. A tak poważniej to wcale nie emancypacja nawaliła, a wiele innych czynników też. Nie wiem tylko, czy cały ród męski jest winny, czy czasem nie poszczególne osobniki pewnego stanu rzeczy, więc spokojnie, nie generalizujmy, że faceci to zło w postaci czystszej niż kolumbijska kokaina, nie wszystkie nieszczęścia tego świata, wbrew temu co oglądałaś w Seksmisji , są za przyczyną facetów, przez facetów i na uciechę facetów. Dlaczego się szarpiesz ze wszystkim sama, no cóż nie mam odpowiedniej ilości danych aby na ten temat się wypowiadać, ale…………. czy w znacznym stopniu to nie jest Twój wolny wybór?? Nie Ty jedna zawiodłaś się na instytucji społecznej zwanej małżeństwem, ale świat się na tym nie kończy, ród męski też nie kończy się na jednym facecie, więc zdaje się, że twoją wolą było samej się szarpać, i dziękuj emancypantkom że wywalczyły prawo do rozwodów .

        • Frau, Ty chyba oszalałaś!!!… chciałabyś siedzieć na łasce (i niełasce..) męża?!?!?… kucharkę pominę, bo chętnie bym się na taką skusiła, ale cała reszta?… nigdy w życiu nie oddałabym prawa do pracy i niezależności (lub choćby jej namiastki, bo nie zawsze jest się do końca niezależnym…) …

        • desperado permalink

          Ekhm, a nie lepiej to skusić się na kucharza?? No w przypadku
          kobiet 🙂

        • a wiesz Desper, że to bardzo dobry pomysł?… przecież od
          dawna wiadomo, że faceci to najlepsi kucharze…
          a jakby jeszcze był przystojny to hmmmm 🙂

        • desperado permalink

          hmmmm a może należało by najpierw sprawdzić co w
          kuchni potrafi 🙂

        • a to się już na bieżąco będzie sprawdzać… jak nie
          podoła, to się następnego poszuka 🙂 w końcu, jak
          mówią, tego kwiatu – pół światu 🙂

        • Frytko, moja prababcia sobie chwaliła. Męża, kucharkę i służącą.
          Mąż dbał o interesy, więc miała dobrobyt i… święty spokój
          od męża 🙂 🙂 🙂 Wiem, dzisiaj są inne czasy. Szkooooda…

        • taaaa, teraz rzadko który „przeciętny” mąż może zapewnić
          żonie (i rodzinie…) taki święty spokój, szczególnie od
          swojej osoby… dlatego same musimy o to zadbać
          (o ten spokój od mężów…)

        • No i zadbałam 🙂

        • ja też zadbam 🙂

        • Desper, mojej prababci dobrze było, więc też nie walczyła 🙂
          Nie wiem, czy ja tu gdzieś twierdzę, że „faceci to zło”. Twierdzę li i jedynie, że jestem (ja, ten konkretny egzemplarz) silna —-> vide wcześniej omawiane niedojdy. Odpowiedź na pytanie o szarpanie też tkwi w niedojdach. Natomiast mimo że ród męski nie kończy się na Eksie (chwała Bogu!), nie oznacza to, że umiem się tak po prostu sprzedać. Nie wiem, może to kwestia poczucia godności czy innej ambicji, ale nie uważam za świetne wyjście związania się z kimś tylko dlatego, żeby się na nim uwiesić całym moim (bez wątpienia słodkim!) ciężarem i dowiesić jeszcze dziecko gratis, niech się zajmuje, opiekuje, utrzymuje. Tutaj musiałaby zaistnieć pozytywna wypadkowa wszystkich aspektów: uczuciowego (przede wszystkim!), światopoglądowego, ekonomicznego etc. Jestem z tych, co lubią spadać tylko z wysokich koni.

        • desperado permalink

          Czyli jakby nie patrzeć jest to Twoja niezależna decyzja, więc nie
          narzekaj na swoje decyzje. Czy jest się dla kogoś ciężarem, czy
          nie, nawet tym słodkim ciężarem to kwestia dogadania się,
          postawienia sprawy jasno i pozostawienia wzajemnej niezależności
          w jakimś ustalonym stopniu. Nie bardzo wiem o jakim sprzedawaniu
          się mówisz, bo chyba nie masz na myśli sensownego związku na
          jasnych zasadach, wyraźnie zakreślonych rolach w nim dla każdego.
          Wbrew pozorom nie wszystko trzeba traktować albo czarne albo
          białe, są także różne odcienie tych kolorów. Jeżeli się chce
          można dopasować dla siebie odpowiedni .

        • Ależ Desper, czy ja narzekam na swoją decyzję?! Never! Ani tu,
          ani teraz, ani nigdy wcześniej. Ta akurat jest jedną z
          najlepszych w moim życiu (żeby nie było niedomówień – mam na
          myśli decyzję o amputowaniu Eksa) i wręcz jestem z nią
          związana uczuciowo 🙂
          Jeśli chodzi o sprzedawanie się, to może wyjaśnię Ci na
          konkretnym przykładzie, który był moim udziałem. Miałam
          okazję wyjść ponownie za mąż za faceta, z którym miałabym
          życie po różach w sensie materialnym. Uczuciowym być może
          też, bo grało jak złoto. Tylko wykopyrtnęło się na różnicy
          poglądów na pewne sprawy. Mogłam odpuścić, machnąć ręką,
          zrezygnować ze swojego stanowiska. Zrezygnowałam…
          z faceta. Chodzi mi o to, że nie zrezygnuję z części
          siebie na rzecz związku z facetem i jego forsą.

        • desperado permalink

          Ależ Frau, nie chodzi mi o decyzję o ekstrakcji eksa, bo
          ta pewnie była jedynie słuszną, ale o decyzje o tym że
          cały czas szarpiesz się sama 24 godziny na dobę i ileś
          tam dni w roku, nie będę wymieniał ile bo musiałbym
          rozgraniczać między latami przestępnymi i zwykłymi 🙂
          Więc trza wybierać miedzy ideałami, a prozą życia,
          wybrałaś ideały i to Twoja decyzja była więc teraz
          szanuj ją, nie narzekaj, a jak masz narzekać to zrób
          wszystko żeby ją zmienić. Pisze o tym narzekaniu bo
          jednak jak dla mnie było to narzekanie.
          Jakby nie patrzeć świętuj jutro nawet jak masz
          zakusy na emancypantkę 🙂

        • Nie narzekam na decyzję, co najwyżej niekiedy na
          zmęczenie i braki finansowe. Jak sam napisałeś,
          nic nie jest tylko białe ani tylko czarne, nawet
          moja decyzja razem z jej skutkami. Tymczasem
          wstałam, z niesmakiem patrzę w czerń za oknem i
          niemrawo wybieram się pracować.
          Świętować także 🙂

        • u mnie za oknem paskudna zima, ponuro, ciemno,
          pada mokry śnieg, szyby w samochodzie musiałam
          skrobać z warstwy cholernego lodu (bo wczoraj
          padał deszcz) ale…. święto jest !!!! …
          życzenia się sypią (pierwsze o godz. 00.02 )
          więc dam radę 🙂

  7. Jak zobaczyłam tytuł posta to zamarłam. W przerażeniu, że przegapiłam TAKIE święto:) hehe:)

    • spoko, bez nerwów… choć mnie wczoraj już pytano, czemu ciast nie piekę a dziś już ktoś o mało życzeń mi nie złożył… 🙂

  8. Monteki permalink

    No to Beato Najlepszego z okazji imienin…ponieważ nie sądzę, że jesteś Filemonem albo Wincentym. Jako człowiek wschodu, wiem bardzo dokładnie co oznacza 8 marca. To Mega Święto…i tego dnia ja także jestem Super Mega Mężczyzną dla wszystkich kobiet…żeby było jasne – każdego dnia jestem jedynie Mega Mężczyzną…Łapaj kwiatka i…A zresztą na swojej stronie wkleiłem linka z pozdrowieniami, tam wszystko jasne jest…Pozdr.

    • witaj Monteki … jako inteligentny Mega Mężczyzna od razu na dobre imię wpadłeś (choć Filemon też ładnie…) , bardzo dziękuję Ci i za życzenia, i za kwiatka, i za „only you”… 🙂 zapraszam częściej

      • desperado permalink

        Hmmm raczej Filemona, albo Filemonka 🙂

        • to już lepiej Filemonka, Desper… Filemona to jakoś tak dostojnie i poważnie a to przecież nie ja 🙂

  9. Chrzanić „komunistyczne” – kwiaty dzisiaj przyjmuję (czekam na razie, ale jestem gotowa).
    Co do przygody na schodach…cóż… no…. yy… bywa 🙂 ale uśmiałam się strasznie :))))

    • nie ma sprawy (co do śmiechu..) samą mnie to nieustająco bawi dlatego opisałam…. ja też czekam na te „komunistyczne kwiaty” ale jak na razie to na sms-ach się kończy (znak naszych czasów, ha ha ha…) .. ale to dopiero początek dnia 🙂

  10. Frytka, bezpiecznej drogi powrotnej do domu dzisiaj Ci życzę, kobieto :). I tulipanów tuzin. Albo i dwa tuziny:)

    • ha ha ha, dziś droga „bezpieczna” będzie jeśli chodzi o oblodzone schody bo, po pierwsze – te konkretne schody już zlikwidowali, a po drugie – samochodem dziś przyjechałam … zresztą takich imprez jak wtedy już u nas nie ma, czasy się pozmieniały (i ludzie też …) a za życzenia dziękuję (tulipanów na razie brak…)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: