Skip to content

Frytka, kobieta upadła….

14 Maj 2013

się Frytka wczoraj stoczyła… na samo dno się stoczyła, jak nie przymierzając, patologia jakaś… a wszystko przez, jakżeby inaczej, faceta… całe zło tego świata to przez nich przecież jest … Mąż Frytkę wczoraj podkur**, zdenerwował znaczy się, więc postanowiła cokolwiek odreagować… a że koleżankę, a właściwie przyjaciółkę (chociaż po wczorajszym to możliwe, że trzeba to będzie zweryfikować…), chętną do pomocy nad wyraz posiada, to odreagowanie przybrało bardzo wyraźne kształty… Lubelskiej cytrynówki kształty przybrało…  przyjaciółka Frytki, Tabalugą zwana, najpierw jedną buteleczkę postawiła… dość szybko zawartość znikać zaczęła bo cytrynóweczka bardzo łatwo wchodzi, oj łatwo….   ale problem do odreagowania okazał się być większy niż jedna butelka… w związku z powyższym, Tabaluga córkę swą (pełnoletnią, żeby nie było…) wysłała po butelkę kolejną… dziewczę dorosłe, życie znające, kupiło butelek dwie od razu (podejrzewa Frytka, że po prostu nie chciałoby jej się kolejny raz do sklepu biegać…) …  jako, że zapas alkoholu się zrobił duży, to do utylizacji jego zaproszona została jeszcze sąsiadka z góry ( która też z pustymi rękoma nie przyszła…)… do kompletu była cola i delicje… no i się zaczęło… z pierwszej butelki pamięta Frytka jak Tabaluga krzyczała:  „jesteś całkowicie niereformowalna!!… i głupia!!” … no tak, przyjaciółka prawdę Ci powie, szczególnie po kieliszku… z drugiej butelki majaczą się Frytce jakieś mgliste wspomnienia typu: „ja Cię rozwiodę, zobaczysz, rozwiodę i wyprowadzę stamtąd….” (to znów Tabaluga…) oraz   „będziesz spała u mnie na podłodze, jak nie będziesz miała gdzie…”   … oprócz tego jeszcze jakby rozmowa telefoniczna z ukochanym… (ale o treść to już nie pytajcie, tego Frytka nie kojarzy…) … z trzeciej butelki to… nooo, właściwie to trzeciej butelki Frytka nie pamięta… ani rozmów przy niej… ani drogi do domu… ani rozmowy z tym jedynym w trakcie powrotu.. (o której się dziś rano dowiedziała…)…  ani momentu dojścia do domu… ani tego, jak się spać położyła (z relacji świadków wynika, że ok. 23-ciej to było…) …  no patologia normalnie w najczystszej postaci! …. pierwszy obrazek, jaki się Frytce kojarzy, to czule objęty klozet, tak ok. 1-szej w nocy …  i tak już do rana, z częstotliwością co pół godziny, wizyty w łazience Frytka uskuteczniała…  żołądek to jej się na drugą stronę kilka razy na pewno zdążył w tym czasie przewrócić… ok. 3-ciej nad ranem, wpadła Frytka na genialny pomysł, żeby zapas płynów uzupełnić (nie, nie, nie cytrynówką broń boże…) i herbatkę sobie zrobiła… i malutką kanapeczkę z masełkiem samym… po jednym gryzie chlebka i dwóch łykach herbatki wystartowała Frytka do toalety, jak nie przymierzając, klacz rącza w Wielkiej Pardubickiej, ledwie co zakręty ostre zbierając i ewolucje wyczyniając na odjeżdżającym spod nóg chodniku w przedpokoju… no cóż, herbatka się nie przyjęła… kolejne próby w liczbie dwie też nieudane… po takiej nocy, rankiem, Frytce przez głowę myśl o wzięciu urlopu na żądanie przemknęła ale wizja siedzenia w domu z Mężem, skutecznie ją od tego pomysłu odwiodła… i teraz męczy się Frytka w pracy, żołądek wciąż ciężki (ale chociaż w końcu herbatkę przyjął…), łep pęka, w mordzie (no co, takiego słownictwa patologiczne ludzie używają…) trampek… oj ciężkie jest życie żula …

Reklamy

From → Uncategorized

205 Komentarzy
  1. Danka permalink

    Żaden facet nie jest wart, żeby tak się urżnąć.

    • he he he, wiesz kochana, ja nie planowałam urżnięcia ino znieczulenie lekkie, ale … ta cytrynówka taka dobra była … tylko może trzeba było, zamiast delicji, to jakiegoś bigosu tłustego zapodać 🙂

  2. Tygrys1012 permalink

    Buhahahahahahahahahahaha, Kaca masz!!!! Hahahahahahaha!

    • no ja wiedziałam, że kto jak kto, ale Ty to się ulitujesz :))))))

      • Tygrys1012 permalink

        Widzisz… no współczuję Ci bardzo…. i aż mi się pcha na usta…. ale to publicznie nie napiszę 😉

        • taaa, że Frytka stara a goopia… proszę bardzo, nie krępuj się 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Biedna, skacowana Fryteczka 🙂 a jak się mają sąsiadki?

        • a wiesz, że nie wiem?… nie odzywały się jeszcze 🙂 … jedna z nich to w domu z dzieckiem siedzi, ale druga jest nauczycielką i rano miała do szkoły jechać (bo poza miastem pracuje…)

        • Tygrys1012 permalink

          Yhm, to jutro może w gazetach o nich przeczytamy… „Nauczycielka
          XY, będąca pod wpływem alkoholu, prowadziła lekcje w szkole”.
          I news nr 2: „Nieodpowiedzialna matka, będąca pod wpływem
          alkoholu, zajmowała się w domu dzieckiem. Opiekę społeczną i
          policję zaalarmowali troskliwi sąsiedzi.”.

        • jesoooo, to może ja się powinnam jednak zainteresować?…
          co by zapobiec tragedii? 🙂

        • mam wieści, matka dziecku połowy nie pamięta,
          nauczycielka lepiej, kojarzy trochę co się
          działo 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          pijaczki drobne 😛

        • no co drobne, co drobne???… potrenujemy to
          zobaczysz 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Ty już może nie trenuj… dla dobra kibelka…
          i w trosce o żołądek 😛

        • no może masz i rację… na pewno nie dziś, i przez
          następne kilka dni też, najpierw muszę zapomnieć 🙂

  3. Natthimlen permalink

    O boszzzzz!!!!!!!!!!!!!!!! Normalnie chciałoby się przytulić i pocieszyć, bo powód solidny był! Ja tam rozgrzeszam. Żul, nie żul, murem za Tobą stoję 😀 Jakby co chętnie Tabaludze pomogę..te groźby wypełnić 😀

    • dzięki Natthi, każda pomoc się przyda 🙂

      • Natthimlen permalink

        Wiesz, wiaderko na podorędziu miej. Za daleko jestem, to nie podam, i czoła nie obetrę.. 😉

        • spoko, kosz w zasięgu jest 🙂 właśnie suchą bułkę podgryzam, no patologia normalnie 🙂

        • Natthimlen permalink

          Że bułkę to patologia?? Więcej dzieciom nie dam!
          Nigdy bym nie pomyślała…

        • no jak sucha, to chyba tak…. 🙂

        • Natthimlen permalink

          Człowiek tyle lat w niewiedzy! I jeszcze na ulicy propagowałam!
          Sama osobiście! Świat mi się zawalił… A jak będę popijać to
          już lepiej?

        • no to zależy chyba czym… jak „procentami” to na pewno 🙂

        • No Fryteczko droga! Na drugi raz weź mnie z sobą;)
          Wiesz, że ja bezpieczna – cytrynówki nie wypiję i
          przypilnuję, żeby na czas skończyć;))

        • wiesz, nam wszystkim (mimo, że trunkowe..)
          wydawało się, że wiemy kiedy skończyć…
          zresztą, my to nie faceci, nie ważne jak
          kończymy, ważne jak zaczynamy … a my
          zaczęłyśmy z melodyjka i przytupem 🙂
          buźka

  4. Jak to mówią w Małopolsce Zachodniej – kobieta upita, kobieta zdobyta. Niestety mówią też, że różnica między pijaną kobietą a maluchem jest żadna, bo i to i to wstyd prowadzić…
    A cytrynówkę to i ja lubię, ale w umiarze, w umiarze…
    Pozdrawiam gorąco rozgrzeszając, bom i ja nie bez win (choć wolę mocniejsze trunki) w tej materii…

    • zdobyta nie byłam, a i prowadziłam się sama więc wstydu nikt nie odczuł (a mnie to było rybka …) … do tej pory nie wiem jak mi się to udało, ale doszłam… do domu doszłam oczywiście 🙂 … zwrotnie pozdrawiam i też ciepło … i znów Cię musiałam ze spamu wyciągać 🙂

      • Taka już widocznie moja uroda, że trzeba mnie wyciągać. Na szczęście przy tym nie upitym jest. Dojść to podstawa (do domu – oczywiście, chociaż…)
        Pozdrrr

        • no właśnie, dojście do domu, i owszem, ważne jest, ale jakby jakieś inne się trafiło … 🙂 … miłego dnia…

  5. oj tak może jakiś rosołek ugotować albo jakieś lekko pikantne flaczki podać? bo wiesz ja cierpiącej Frytce zawsze chętnie

    • Natthimlen permalink

      Ty sadysta jesteś! A nie pomocna dłoń! Flaki????? Ja na samą myśl skorzystałabym z tego kosza z zasięgu 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Flaczki pyszne są 🙂 A rosołek by pewnie pomógł 🙂

        • rosołek, to wbrew obiegowej opinii, ciężkostrawna zupa jest … zresztą, ja tak średnio przepadam 🙂

      • ha ha ha, i tu się Natthi mylisz, bo ja na te flaki to nawet i ochotę mam… tylko nie wiem jaka reakcja organizmu by była 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Jak będą dobre, to zadzieram kiece i lece! Bułeczkę wezmę swoją 🙂

        • suchą, mam nadzieję? 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Wybacz, jako będąc poza patologią (przynajmniej w tej chwili), preferuję świeże i mięciutkie 🙂 bułeczki, of course!

        • masz jaka hrabianka 🙂 … i może jeszcze do tego białe, pszenne 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          może być o zabarwieniu razowym 🙂

        • łaskawca 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Eeee,no, miała być hrabianka…. Dopuszczam
          jeszcze księżniczkę. Ale łaskawca? nope, nie
          podoba się nam. chcemy ładny tytuł mieć.

        • łaskawa imć panna hrabianka herbu „Tygrys
          szablozębny i bułka pszenna” 🙂

    • Desperku kochany, ja te flaczki poproszę … nawet jakbym je miała zaraz do tego kosza w zasięgu oddać 🙂 oraz witaj bardzo ciepło 🙂

      • Natthimlen permalink

        jesooo, flaczkiii, kilka razy jadłam, ale nie nie, wolę ciężkostrawny rosołek…nawet z suchą bułką. Już niech ja się patologizuję do reszty…

        • nie no, weź, z rosołkiem to nie patologia… to rozpusta 🙂

        • Danka permalink

          Flaczki to nie moja bajka. Wolę rosołek z marcheweczką i zieloną pietruszką. Miaaaammmm… 😉

        • zielona pietruszka, fuuuuuj!! ,… marcheweczka jak najbardziej 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          pietruszka? bleeee. koperek? bleeeeeeeeee. gotowana marchewka? tylko z groszkiem, bo inaczej bleeeeeeeeeeeeeeee

        • a właśnie, że bez groszku bo inaczej bleeeee 🙂

        • Natthimlen permalink

          Ty jak moja córka, też mówi fuj jak jej pływa w rosołku…

        • mądra Młoda 🙂

  6. klinem go, klinem 😀

  7. nie wiem dlaczego zostałem nazwany sadystą przecież i flaczki i rosołek doskonałym lekarstwem na syndrom dnia następnego są!! najlepiej jak lekko ostro przyprawione są i gorące jak ……….. nie ważne jak co 🙂 a jak komuś flaczki bądź rosołek nie pasuje, to na kaca seks albo ciężka praca, co kto woli oo!!

  8. Ach Fryteczko droga wiesz doskonale, że dla ratowania Twego zdrowia gotów jestem na poświecenia znaczne, więc nie ma sprawy tylko czy przy bolesności żołądka wskazane jest spożywanie deserów?

    • zaraz, zaraz… bo teraz to już nie rozumiem… czyżby to aż tak wielkie poświęcenie dla Ciebie było?… ten…. deser dla mnie? … i oczywiście, że jest wskazane, właśnie takich, żeby o tej bolesności zapomnieć 🙂

  9. Alez!! poswieceniem beda te flaczki!! Samodzielne ich przygotowanie zapakowanie aby odpowiednia cieplote zachowaly, doprawienie ich tak w sam raz pod znieksztalcony nieco smak (czytaj przypalone kubki smakowe) no bo reszta to …………… eksplozja przyjemnosci i rozkoszy znaczy ten deser 🙂

    • aaa, no to mię uspokoiłeś 🙂 … i fakt, kubki smakowe to mi się faktycznie lekko podpaliły, jak cały język zresztą, ale daje radę… smak suchej patologicznej bułki czułam i wcale mi się nie podobał, zdecydowanie wolałabym te Twoje flaczki … albo tę golonkę, co to Danka mi proponowała… tylko nie wiem, co na to mój żołądek… ale na deser czekam najbardziej 🙂

  10. Nitager permalink

    Bidulka… Szeptem dziś do Ciebie trzeba mówić…
    Nie pijam tego typu specyfików, więc nie wiem, kiedy po tym kociokwik mija, ale z moich obliczeń wynika, że już powinno być lepiej. Na przyszłość, po skończonej liba… znaczy gdy pocieszanie się skończy, nie zapomnij wypić szklanki wody z miodem i cytryną. Ważne, by to był prawdziwy miód! Wtedy rano da się wytrzymać 😉

    • no widzę, że na eksperta trafiłam, masz rację, prawie mija (poza ciężkim żołądkiem)… proponowano mi już wodę z cytryną ale bez miodu… jak tak dalej pójdzie, to uzbieram trochę cennych rad na przyszłość… choć oczywiście już postanowiłam, że NIGDY WIĘCEJ!!! … ale, bo to człowiek wie, co go jeszcze czeka? 🙂

      • Pollyanna permalink

        a ja tam się upieram przy pokrzywach. taka pokrzywa dobra na wszystko i reumatyzm i kaca wypędza 🙂 a okłady, oczywista, że nie samoręczne tylko w podgrupach, na zgagę mężowską też podziałają 😀

        • aleś się uparła na te pokrzywy, ha ha ha… ja dziś to potrzebuję tylko wsparcia męskim ramieniem (nie mężowskim), co to by herbatkę podało, i tabletkę na ból głowy… i masaż ewentualnie zrobiło, taki rozluźniający 🙂

        • Pollyanna permalink

          herbatkę z pokrzywy rzecz jasna ;D świetnie toksyny wypędza. myślę, że Twoje wołanie o mężczyznę nie pozostanie bez echa. a właśnie, właśnie a^propos, gdzie to się Desper podział ;DDDDD

        • niech już będzie z pokrzyw, jeśli ma Cię to uszczęśliwić :)))) … a Despera bardzo ważne sprawy zaprzątają ale będzie, będzie… bodaj na chwilę, ale się pojawi 🙂

        • Pollyanna permalink

          no to dobrze. może chociaż on wirtualnie ten masażyk wykona,
          cobyś odżyła :))

        • na jego masażyk to się całkiem realnie wybiorę, nie ma
          to tamto 🙂

        • Ooooo sie mi tenże pomysł podoba:) Nawet bardzo bardzo sie mi podoba, rzecz jasna do usług Szanownej Pani Frytce 🙂

        • nie omieszkam skorzystać oczywiście 🙂

        • Mam nadzieję, że obiecujesz:)

        • znasz mnie przecież, wiesz, że nie rzucam słów na wiatr…
          skoro mówię, że skorzystam, to skorzystam…
          a może i Ty też 🙂

        • znaczy się tak wspólnie wzajemnie będziemy się
          masować nooooo jasne że ja bardzo chętnie 🙂

  11. Pollyanna permalink

    no tylko żałować, tylko :)))) a swoją drogą to przyjaciółka pomóc chyba miała? a teraz Ty bardziej cierpiąca niz wczoraj. chłopu krzywdę przeca miałyście dokonać! a tu co? spanie na podłodze, a w rezultacie z głową w klozecie :DD nie opłaciło się, oj nieeeee:DD

    • ale wspomnienia (te, które ocalały…) piękne (poza klozetem, oczywiście..) 🙂 … a chłopu się krzywdę jeszcze zdąży zrobić, tylko siły pozbieramy 🙂

      • Pollyanna permalink

        i to jest właściwa postawa 🙂 sąd sądem, ale sprawiedliwość po naszej tzn. Twojej stronie musi być i basta 🙂

        • a pewnie, że tak… co się odwlecze to nie uciecze, jak mówi stare przysłowie pszczół 🙂

  12. Ładne rzeczy sie tu wyprawiają!! Normalnie jak dzieci, tylko na chwile z oka stracić i co się dzieje ?? No sodomia i gomoria , jak mawiała Pani Frau (w Władcóf Muh)
    Oraz dzieńdobrywieczór:)

    • żebym Ci nie przypomniała, co się u Ciebie wczoraj wyrabiało jak mnie zabrakło … oraz dobry, dobry 🙂

      • Ale co?? Znaczy się wyprawiało?? Toż dysputy naukowe trwały długo w noc, i zakończyły się sukcesem, pełnym sukcesem, albowiem ktoś doszedł 🙂

        • no właśnie, ktoś doszedł… i to nie byłam ja… a u mnie jest spokojnie, nikt nie dochodzi, herbatki z pokrzywy na uspokojenie se pijemy, ot nuda…. 🙂

        • Jak to nie doszłaś, doszłaś……….. do domu:) I za sukces winnaś ten wyczyn uważać 🙂

        • ale do domu to se sama doszłam… do tej pory nie wiem jak dałam radę w szpilkach i po ciemku 🙂

        • Pollyanna permalink

          poczekaj, poczekaj. jeszcze kilka litrów pokrzywy i będzie się działoooooo:D

        • Cos podobnego !! Da się to przedestylować?

        • Pollyanna permalink

          wszystko się da 🙂

        • A to ciekawe, nie próbowałem jeszcze nigdy takiego
          specyfiku 🙂

        • no zaraz, przecież to na uspokojenie ta pokrzywa… na pobudzenie to cytrynówka 🙂

        • Pollyanna permalink

          eeee, chyba na odwrót:) zapomniałaś co się działo po ostatnich cytrynówkowych wyczynach?

        • no co, na początku wszystkie byłyśmy nieźle pobudzone…
          dopiero dziś udało nam się poskładać po części, co każda
          z nas pamięta… wyszła nam niezła imprezka 🙂

        • Pollyanna permalink

          no to prawda. to ja wreszcie doszedłam albo doszłam nawet, a mianowicie do wniosku, że wiem, że wciąż za mało wiem, ale skoro w tak uczonym i światłym towarzystwie się obracam to nie jestem tak całkiem stracona dla społeczeństwa 🙂 wieczórdobry:D

        • Polly!! Co znów kombinujesz, wczoraj mówiłaś, że doszłaś i że jesteś usatysfakcjonowana!! A teraz jakieś reklamacje składasz no wieeesz !!

        • Pollyanna permalink

          ależ jakie reklamacje? 🙂 jestem w pełni usatysfakjonowana, ale juz trochę zapomniałam. sam mówiłeś, że utrwalać trzeba 🙂

        • no utrwalać trzeba systematycznie, to fakt, skoro już zapomniałaś to bierz się za powtórkę materiału, możesz się wspomóc odpowiednim programem …kulinarnym 🙂

        • proszę mi tu dziś z kulinariami nie wyskakiwać bo mój żołądek
          wciąż jeszcze nie działa na pełnych obrotach…
          choć ja jestem ciut głodna 🙂

        • Ale yyyy głodna jesteś, czy jeść się chce Tobie, gdyż
          różnica to istotna jest 🙂

        • w sumie to jedno i drugie 🙂 … a co, masz
          propozycje jakoweś dla mnie, na zaspokojenie
          obu głodów? 🙂

        • Oczywiście że tak 🙂 No wiesz jakaś kolacyjka,
          potem …………. znaczy się no dobra
          przyjdzie czas to się dowiesz 🙂

        • hmmm, bardzo kusząca ta kolacyjka …. i ta reszta 🙂 …
          ale nie będę musiała zbyt długo czekać, na ten
          czas co ma przyjść?… bo się trochę niecierpliwa
          robię na starość 🙂

        • Buhahahaha na starość buuuuhahahah ciekawe w
          którym miejscu ta starość 🙂

        • no jak w którym, no teraz akurat na kanapie, przy
          kompie 🙂

        • Oj wracasz nam do formy wracasz:)

        • znaczy się, kac mnie odpuszcza? 🙂

        • no wiem, wiem, że to Ty doszedłaś 🙂 … Kochana, jeszcze nie jedną rzecz będziesz miała w tym światłym towarzystwie wyjaśnioną i wyłożoną czarno na białym, albo biało na niebieskim, to właściwie nie ma większego znaczenia 🙂

        • Pollyanna permalink

          tylko nie za szybko, bo się zgrzeję jak ten biszkopt i mogę się spalić… ze wstydu:DDD

        • moja droga, nie w każdym przypadku pośpiech jest wskazany więc
          nie ma obawy… wszystko odbędzie się w dobrym tempie i ze
          szczegółami 🙂

        • Pollyanna permalink

          największą ochotę mam na te… szczegóły 🙂

        • cierpliwości, cierpliwości… najpierw wybór tematu, potem
          ogólny konspekt a dopiero później szczegóły…
          żebyś się nie spaliła za wcześnie 🙂

        • Pollyanna permalink

          jakby co, będziemy się schładzać cytrynówką ;D

        • oj nie, tylko nie cytrynówką…. schładzać to tylko
          pokrzywą… i to świeżą, prosto z krzaka, żeby dobrze
          „studziła” rozpalenie 🙂

        • Pollyanna permalink

          no widzisz. też się wciągnęłaś w pokrzywkę. uważaj
          to uzależnia:)

        • Drogie panie!! Cytrynówka biszkopty spalenie się!!
          A ponoć to jak kiedyś do bezeceństw namawiałem,
          a Wy co??

        • no ale że co, Desperku drogi?. nie lubisz biszkoptów?
          czy może raczej cytrynówki? 🙂

        • Takie połączenie nie wskazane jest, o czym pewnie
          wiesz, a spalenie biszkopta to już tragedia ooo!

        • no fakt,połączenie cytrynówki z delicjami (a one
          przecież na biszkoptach są) nie jest najlepsze …
          ale Ci powiem, że biszkopt piekłam nie raz i
          NIGDY go nie spaliłam 🙂

        • I nigdy nie upadł?

        • ani nawet nie OPADŁ 🙂

        • A to wniosek śmiem wysnuć, że przykładasz się
          odpowiednio, do bicia piany 🙂

        • ależ oczywiście, porządna piana to podstawa… 🙂 …
          mam już wprawę, i potrafię dobre jajeczka
          rozpoznać 🙂

        • Wybrać odpowiednia jajeczka to sztuka jest, ale nie
          ma co w pośpiechu wyboru dokonywać, trza rozważnie 🙂
          A wtedy odpowiednia piana to już mały Pan Pikuś, no
          chyba jednak nie aż taki mały 🙂

        • no więc ja nigdy w pośpiechu nie wybieram, na
          szeroko zakrojoną skalę poszukiwania robię ale
          za to jak już rafię na odpowiednie egzemplarze,
          to …. nie odpuszczam 🙂 … i efekt wtedy
          sztywny eee, no znaczy ta piana sztywna i
          biszkopt stoi, znaczy się, nie opada 🙂

        • Pollyanna permalink

          i tylko na chwilkę Was z oka spuściłam, a tu
          proszszsz bardzo, co się wyczynia. bicie piany
          i bicie piany 🙂 początkowo odniosłam wrażenie,
          że ja w kulturalne i stonowane środowisko
          popadłam, a Wy tylko pianę bijecie 😀 może
          opanowania trochę i spokoju? 🙂

        • no ale, że co??? … uważasz, że w kulturalnym
          towarzystwie, to nie jedzą biszkoptów?…
          hmmm, dziwne 🙂

        • No właśnie!! Biszkopty się jada w wielu kręgach
          kulturowych, więc aby jadać biszkopt piane trza
          ubić ooo!! A jak mniemam Polly wczoraj nas
          upuściłaś z uwagi na konieczność przypomnienia
          sobie wiedzy w zakresie praktycznym 😉

        • Pollyanna permalink

          ależ naturalnie 🙂 utrwalanie rzecz święta. obowiązki
          utrwalaczki w stosunku do utrwalanego tudzież
          utrwalacza trza wypełniać i basta ;D czasami owe
          obowiązki trza stawiać nade wszystko:D

  13. FRYTA !!!!!!!!!!!! duszo bratnia ma !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    się zworowałam też onegdaj ale wiśniówką z przyjaciółką . Piło się lekuchno , ale okazało się że podstawowe czynności zanikły w mych organach , a juz wykorzystanie TOALETU było kaskaderką . Docent oczywiście przybył z odsieczą , wrzucił mnie do nowiuśkiego poloneza z welurową tapicerką i gdy na trasie łazienkowskiej nakazałam natychmiastowy postój , stwierdził że nie może.Ja natomiast bardzo mogłam i welurek okazał się tworzywem bardzo chłonnym na wiele miesięcy materiałem.
    A gdy owa przyjaciółka z małżonem przybywa z soboty na niedzielę i zasiadamy ona i ja w ogrodzie i moje Maleństwa dostarczają nam na żądanie flaszencję jedną , przynoszą dwie oznajmiając że nie będą latali w te i nazad

    oj losie losie

    • wreszcie ktoś, kto zrozumiał ból mój 🙂

      • I tym sposobem po raz ostatni Docent pozwolił Ci Gryzmo wsiąść do samochodu 🙂 Ja bym się chyba wściekł!! Jakie chyba, na pewno bym się wściekł !!

        • no wiesz??!!… przecież prosiła żeby się zatrzymał, tak?!… zrobił to?… nie… no to o co teraz krzyk? 🙂

        • Bo nie mógł, się zatrzymać, myślisz że tak prosto jest się zatrzymać jak cel tuz – tuż !!

        • ale, ze jaki cel on miał tuż-tuż?… celem powinno być dla niego zaspokojenie wszystkich potrzeb jego małżonki, w tym potrzeby zatrzymania się tu i natentychmiast 🙂

        • No celem było dowiezienie do miejsca stałego pobytu i ten cel
          uświęcał mu środki do czasu aż się okazało że welurowa
          tapicerka jest jednakże przereklamowana 🙂
          A vanisha wtedy nie było 🙂

        • no wiesz, nie można tak ślepo do celu jak koń z klapkami
          na oczach… na boki też czasami trzeba się rozejrzeć,
          dostosować do okoliczności 🙂

        • Widać małżonka zbyt mało stanowczo zażądała, może
          wyglądało że droczyć się jej zachciało 🙂

        • ha ha ha, mocno znietrzeźwionej kobiecie się
          droczyć zachciało… właśnie wtedy, jak kobieta
          jest w takim stanie, to należy każde jej słowo
          traktować z odpowiednią powagą 🙂

        • Despo , ależ Docent się wściekł oczywista oczywistość , ale to to ja rejestrowałam jak dziecko we mgle . moja stanowczość na nic się zdała, ale usilnie okno chciałam otworzyć bo drzwi Małżon zablokował i nie wiedziałam dlaczego.A gdy dojechaliśmy pod nasz śmietnik pod blokiem , On wyszedł z POLONEZA co by mnie wystawić , a wtedy ja zablokowałam drzwi i chyba usnęłam .( kluczyki zapasowe też w torebce damskiej polegiwały).
          i to nie koniec powrotu z tak miło spędzonego wieczoru………..

        • brawo, ja wierzyłam w Ciebie i wiedziałam, że to nie może być wszystko, ze jest ciąg dalszy 🙂

        • A co okna tez zablokował, że nie dało się szybu opuścić?? czy też kręcenie korbką zbyt skomplikowane na ów czas było 🙂 Chociaż najbardziej mnie intryguje fakt, że to nie koniec hmmm rzuć garść szczegółów 🙂

        • Desper czy korblowałeś kiedykolwiek w momencie koncentracji nad siłami natury???????

          c.d. i waląc w szyby docent obudził mnie brutalnie , co bardzo źle wpłynęło na mój słowotok .A że spragniona byłam i toaletu potrzebowałam wykorzystać , pootwierałam wedle wskazówek drzwi.Chyba wyszłam samodzielnie i nie wiem dlaczego na czas zamykania AUTA Docent uczepił mnie do trzepaka za pasek od spodni….a potem ranek nastał i dzieciarnia wymagająca od rana .
          I się zastanawiałam czym się tak strułam ?

        • no właśnie, najgorsze to te wymagania od rana… i też się
          zastanawiałam nad przyczyną zatrucia i wyszło mi, że to
          chyba te pół delicji, które wciągnęłam w tzw. międzyczasie 🙂

        • w moim przypadku to kalafiory są winne rewolucjom

        • a bo to zdradliwe bestie są, niby takie białe, niewinne
          a tu masz 🙂

  14. Tyyyyyyyy… Wybacz niedouczonej kobiecie… ale co robiłaś z tym kibelkiem tak co chwilę…?

    • noooo, ściskałam go mocno i przelewałam na niego swoje żale :))))

      • To już nie było lepszych powierników…?

        • no powiem Ci, że był jeden ale…. wymiękł, bo do moich wynurzeń w tym stanie, to jednak twardziela z prawdziwej porcelany (ewentualnie z granitu…) trzeba było 🙂

        • Znam paru twardzieli z granitu. Nawet przystojniaki… I całkiem niewzruszenie trwają tam, gdzie ich postawiono. Wokół mają ciszę, zieleń, śpiew ptaków, kwiaty… i świece…

        • no więc widzisz, że do takiego to mi było za daleko, mogłabym z żalami nie dotrzeć …lepiej ten co w domu jest 🙂

    • znając tematykę czyniła: co Fryta skrywała wewnątrz przekazywała na zewnątrz . Bo picie jest mało wygodne i grzywkę można zamoczyć

      • o dokładnie… chociaż ja grzywkę mam akurat krótką, ale przeszkadzają zawieszki zapachowe, jakoś mi się tak gryzą smakowo 🙂

  15. TABALUGA permalink

    Kochana Frytko doszłam do wniosku, że przygotowania czas zacząć. Musimy się lepiej przygotować na następne rozwodowe spotkania (następne ponieważ z tego co widać niewiele pamiętamy z tego, które właśnie się odbyło). Rad w komentarzach pojawiło się wiele i pewne jest, że bigosy i flaki trza gotować i w słoiki wkładać. Jak będzie następne spotkanie to ino się otworzy i podkład pod cytrynówkę gotowy. Trza też pokrzywę w doniczki na balkonach siać co by parzyć na ewentualne płynów wyrównanie. A tak nawiasem mówiąc myślę, że winę za stan nasz ponosi sąsiad, któremu mąż mój mienie swe i inwentarz na czas nieobecności swej w domu powierza. Nie dość,że trzech bab nie upilnował, sam z nami do cytrynówki zasiadł to jeszcze z mojego labladora próbował shar peia zrobić (trochę zdziwiłaby się sunia gdyby okazało się, że po naciągnięciu skóry to co ma pod ogonem znalazło się nagle na jej czole). Moja droga -reformacja Twa się nie powiodła, ale jak z relacji świadków wynika zadeklarowałam Ci przyjaźń i dach nad głową do 80 roku życia oraz, w razie zaistniałej potrzeby, zmianę pampersów(choć dziwi mnie to ostatnie, bo z racji wieku to mnie pierwszej może być to potrzebne). Do następnego spotkania—–twoja mająca nadzieję,że kiedyś zmądrzejesz w kwestji swego małżeństwa przyjaciółka Tabaluga

    • Tygrys1012 permalink

      Tabalugo Droga! Ponieważ plany macie poważne do obgadania, to polecam jednakowoż zasiąść przy dzbanku wody 😉 Frytkę należy urabiać mocno i konkretnie, aby przypadkiem zdania po drodze nie zmieniła i jedyną właściwą decyzję podjęła (że niby sama, bez żadnych nacisków i takie tam). Oferuję Ci swe wsparcie duchowe (cieleśnie za daleko przebywam) i obiecuję przytakiwać Twoim pomysłom i utwierdzać w/w personę w przekonaniu o ich słuszności. Jakem Tygrys.

      • Tabaluga permalink

        Tygrysie dzięki za wsparcie, choć uważam, że każdą odległość można pokonać, zwłaszcza w tak słusznej sprawie. Desper ugotuje jedną porcję flaczków więcej.Może razem ( bez nacisków) szybciej dokonamy rewolucji w życiu Frytki.

        • Tygrys1012 permalink

          Ale ja na prawdę mam daleko 😦 Bardzo daleko. Oraz jak mi się uda tę oto przedstawicielkę jedzenia fast-food spotkać – to jej wtedy osobiście do rozumu przemówię. Jednakowoż przy kawie, na wszelki wypadek, żeby nauki nie zapomniała 😉

        • ale dlaczego mnie się przeżywa od szybkiego jedzenia?… no i owszem, zdarza się, że jestem konsumowana dość szybko ale jednak, w większości przypadków, się mną delektuje.. 🙂

    • Tabalugo droga, wciąż przyjaciółko 🙂 … następne spotkanie poproszę za jakiś dłuższy czas, gdyż mój żołądek na samo wspomnienie cytrynówki reaguje jakoś tak nerwowo 🙂 … reforma moja (nie mylić z reformami damskimi, bo na nie jeszcze nie pora…) pomału nabiera kształtów i jest nadzieja… całkiem możliwe, że z zaproszenia na Twą podłogę skorzystam (ale za zmiany pampersów dziękuję, lepiej mnie od razu zastrzel niż załóż mi to coś na doope, Ty wiesz jak to powiększa tyłek??!! 🙂 )… a flaczki to nam Desper przygotuje i podrzuci, i może jeszcze …. ale to już tylko ze mną, wybacz 🙂 buziaki

    • Tabalugo!! Otóż obawiam się, że po pierwsze spotkania rozwodowe muszą odbywać się pod nadzorem czynnika całkiem obiektywnego, gdyż trzy baby na raz, to zagrożenie jest. Dla nich samych owo zagrożenie. Aby uprościć poszukiwanie czynnika obiektywnego się oferuję, dopilnować tegoż wielce impulsywnego towarzystwa 🙂 Po drugie, nie wiem czy wiesz jak owe pokrzywy zrywać należy , jak się dowiesz to sadzę, że zdanie w zakresie ich zmienisz w tempie super-ekspres-błyskawica 🙂 Poczytaj komentarze w poprzednich postach 🙂 Po trzecie daj psinie spokój, tu się kłania po raz kolejny konieczność nadzoru czynnika obiektywnego. Po czwarte odgrzewane flaczki są średnie, postaram się przygotować świeżutkie takie umm, mniam-mniam 🙂

      • Tabaluga permalink

        Czynniku całkiem obiektywny trza działać, dlatego leć do mięsnego po produkty na flaczki. A co do Twojego obiektywizmu to ciekawa jestem jak długo pozostaniesz niezależnym obserwatorem. Nie wiesz nawet jaka siła w kupie(mam na myśli oczywiście trzy baby).Jak każda z nas zacznie przed Tobą wiatraczki gałami robić to szybko po naszej stronie staniesz. Mój mąż już zasilił nasze szeregi. Poinformowany został, że Frytkę z dziećmi zameldować w naszym mieszkamiu musi, a ponieważ serce jego miętkie to podejrzewam,że i miejsce w łożu małżeńskim Frytce zrobi(nie wiem jeszcze czy sam bliżej do ściany się przysunie, czy miejsce na podłodze zajmie).Nas bab pilnować nie trza, bo zagrożenia między nami ni ma. Jak sam widzisz Frytka otoczona została troską i opieką aż do 80-tki.

    • kiedy spotkanie na szczycie się odbędzie? i czy mogę fikołki końsumić ( fuda + limonka) i mogę wsad w postaci żarełka przytransportować i stanowczo poprosze o kawałek podlogi – śpiwór mam osobisty

      • Tabaluga permalink

        Dam znać kiedy termin spotkania rozwodowego (dla mnie to mogłoby być nawet jutro, ale biedną Frytkę trzęsie jeszcze na samą myśl o cytrynówce). Organizatorka zapewnia fudę, Desper ugotuje więcej flaczków, a jak się ściaśnimy to i miejsce w małżeńskim łożu tyż się znajdzie 🙂

  16. Monteki permalink

    Noooo, to sobie w nocy z lwem pogadałaś 🙂

    • noo, ale Ci powiem że jakoś wale nie mogliśmy się dogadać, w związku z czym miło nie było 🙂

  17. Monteki permalink

    W mediach mówili, że jakaś pijana kobieta napadła na psa typu york i odgryzła mu ucho…Wiesz coś na ten temat…:)

    • mój drogi Monteki, jakbym się już miała na coś (kogoś) rzucać, to wybrałabym sobie godnego przeciwnika… w tym stanie to mogłabym zaatakować, czy ja wiem, pitbula na przykład?… a nie biednego yorka :))))

  18. Ty marginesie Ty:) A swoja drogą do czego to chłop może doprowadzić. Do wymiotów:)

    • no, z tymi chłopami tak jest… chociaż powiem Ci, że wolę TE wymioty niż …. TE DRUGIE 🙂 … dzieci ci u mnie dostatek 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Ponoć tego szczęście nigdy dość 😀 zastanów się jeszcze! Ponoć ryczące czterdziestki są niezwykle podatne na …. nasionka, że się tak wyrażę 😉

        • Ty weź!!!!… spluń przez lewe ramię, solą rzuć i jeszcze w niemalowane odpukaj!!! … żadnego zapylania 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Czyżby się koleżanka zaniepokoiła lekko?

        • no się głupio koleżanka pyta :)))) ledwie człowiek żyć zaczął, a tu mu takie imputują 🙂

        • dlatego u mnie podstawowym elementem wśród zawartości
          torebkowej jest test ciążowy.

          a poza tym : dzień dobry ,,zastałam Jolkę” , bo Fryta
          zginęła niczym ,, ciotka w Czechach” Chmielewskiej

        • zastałabyś, zastałabyś, Jolkę a nawet Frytkę, tylko później
          trza było troszkę zajrzeć… bo Frytka swój deser
          odbierała 🙂

        • jak zeżre Fryta deser , niechaj napisze chociaż kilka słów…lalalala

        • toż napisałam przecież…. 🙂

  19. Anonim permalink

    Witam,od jakiegos czasu Cię czytam z wypiekami na twarzy.Ja niestety nie umiem tak przelać słów na papier.Trzymam kciuki żeby wszystko skonczyło się po Twojej myśli 🙂

    • dzięki za miłe słowa ale szkoda, że się nie podpisałaś / łeś … i zapraszam do częstszego udzielania się 🙂

  20. aggnes29 permalink

    wybacz juz podpisuje 🙂

  21. aggnes29 permalink

    dokladnie,u mnie tez piekny pózny wieczór choc inny rejon Polski,małopolska sie kłania a dokładnie Nowy Sącz

  22. teatralna permalink

    o heesssoss Frycia aleś się upodliła ale się nie martw!! czasami trzeba i koniec i kropka))))))
    żeby sie perspektywa naprawiła i punkt widzenia na miejsce wrócił))))
    oraz faceci sa przereklamowani !!!!!! zwłaszcza mężowie houg!

    • no i dlatego perspektywa z pozycji klozetu zrobiła swoje, i decyzja została podjęta… teraz tylko trzeba się jej trzymać i …. zacząć nowe (choć trudne…) życie …

Trackbacks & Pingbacks

  1. bo chorować, to trzeba umieć … | blaski codzienności
  2. delicje twój wróg!… | blaski codzienności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: