Skip to content

USG czyli pic na wodę….

27 Maj 2013

odbyło się badanie Frytki w kierunku wykrycia, czy posiada ona jakoweś kamienie w woreczku swym żółciowy… otóż, żeby podać wynik, przybliżyć trzeba kwestię samego badania… a wyglądało to wszystko tak… w wyznaczonym terminie i na umówioną godzinę stawiła się Frytka (na czczo, co o godzinie 9.20 rano stanowi niejaki ból… głównie głowy z powodu nie wypicia porannej kawy…) przed gabinetem do badań USG , przed którym, wszystkie krzesełka w liczbie 5 czy 6 zajmowali emeryci i renciści płci obojga… „aha” – pomyślała Frytka – „jest nieźle…”… była 10 min przez czasem, bo nie wiedziała czy trzeba będzie jakoś się wcześniej rejestrować, jakieś dane poufne (jak data urodzenia na ten przykład, która jak wiadomo u kobiet jest ściśle tajna i ujawniana jest tylko i wyłącznie po zastosowaniu wymyślnych tortur …) podawać…. więc (chrzanić to…) pyta najbliższego mohera, czy tu jakoś proszą, czy w kolejności przyjścia się wchodzi, czy jak … okazało się, że wyczytują… no dobra, pytanie teraz, czy te wszystkie osoby były zapisane przed czy po Frytce?…  na to odpowiedź uzyskać można było tylko czekając grzecznie, co też Frytka uczyniła… to znaczy, znalazła sobie miejsce oddalone nieco od gabinetu, ale za to wolne  od towarzystwa „schorowanego społeczeństwa”… ledwie usiadła, z gabinetu wychynęła rudowłosa piękność (nosz kurna, naprawdę ładna była, nooo… szczupła, wysoka, długie włosy…, ehhh… ), w niebieskim dopasowanym uniformie i poprosiła jedną z osób… „ok” – myśli Frytka – „trochę mi się tu pewnie zejdzie”… nie minęło z 5 min a tu drzwi się otwierają i ta sama ruda wymawia nazwisko Frytki… z wrażenia ledwie Frytka swoje rzeczy pozbierała, znaczy się kurtkę i torebkę złapała z krzesełka i dawaj, przy nienawistnych spojrzeniach moherów płci obojga (no bo dopiero co przyszła, a już do gabinetu się ładuje bez zachowania żadnej przyzwoitości i szacunku dla wieku słusznego pozostałych…) , kurcagalopkiem (aczkolwiek chyłkiem…) do gabinetu, w drzwiach zderzając się jeszcze z wychodzącym poprzednim pacjentem… piękna (która okazała się być panią doktor…) kazała się Frytce położyć i odsłonić brzuch… i się zaczęło, znaczy badanie się zaczęło … jak wygląda samo badanie, wszyscy wiedzą… chodzi to, co mówiła ruda pani doktor … a więc: : „proszę nabrać powietrza… proszę wypuścić powietrze… proszę przewrócić się na prawy bok i nabrać powietrza… proszę wypuścić powietrze… proszę przewrócić się na lewy bok i nabrać powietrza… proszę wypuścić powietrze… proszę się ubrać…”… po góra 3 minutach Frytka była na nogach, gotowa do wyjścia a na biurku pielęgniarki, która przy komputerku siedziała, czekał już na Frytkę GOTOWY  opis badania… i tu się Frytka, ze zdziwieniem i podziwem wielkim, przekonała, że to wszystko co mówiła ruda piękność, to jakiś szyfr musiał być, znany tylko pielęgniarkom opisującym badanie bo opis brzmi tak:

„Wątroba jednorodna, niepowiększona. Pęcherzyk żółciowy bez cech kamicy. Drogi żółciowe nieposzerzone. Trzustka jednorodna, niepowiększona. Aorta brzuszna nieposzerzona. Obie nerki prawidłowo położone, typowej wielkości, o równych zarysach zewnętrznych, bez cech kamicy i zastoju. Cech patologicznych w rzucie nadnerczy nie uwidoczniono. Śledziona jednorodna, niepowiększona. Pęcherz moczowy słabo wypełniony – nie do oceny. Cech wolnego płynu w jamie otrzewnej nie uwidoczniono” – koniec cytatu…

znaczy się, wychodzi, że zdrowa jest Frytka jako ten koń… albo nawet klacz, bo w końcu kobietą Frytka jest … tylko, w takim razie, co ją tak w tym prawym boku napierd***, boli znaczy się?…

PS. w woreczku żółciowym kamieni może i nie ma, ale w sercu wciąż są, i ciążą, i uwierają, i przygniatają… i tak bardzo chciałoby się móc w końcu powiedzieć: „i kamień z serca…”

Reklamy

From → Uncategorized

78 Komentarzy
  1. dreamu permalink

    Bo to nerwica jest, się wegetatywna nazywa. Meliski popij. Ogarniesz życiorys to będzie lepiej.

    • myślę, że pani dochtór Dreamu może mieć rację… wciąż próbuję ogarniać i nie jestem pewna, czy zwykła meliska wystarczy… 🙂

      • dreamu permalink

        Dreamu, jako czarownica, a nie dochtór, poleciłaby raczej jakieś tańce plemienne z kopaniem w dupę winowajcy, albo zwyczajną terapię u kogoś, kto umie słuchać, ale nie jest ze sprawą związany emocjonalnie.

        • to ja poproszę o te tańce, myślę, że dałabym radę zorganizować fajną grupę… farby i skóry jakoweś zwierzęce, żeby powagi nadać wydarzeniu, też by się znalazły… i ziele trza, bez ziela nie ma tańców 🙂 … a z tą terapią to krucho w tej okolicy… niektórym tylko życie zatruwam przez telefon, dobrze, że jeszcze mnie słuchają …

        • joguzia permalink

          w kopaniu chętnie pomogę nózie mam duża -bucik 42 to jak rozmacham to mogę dużo dobrego zrobić,wysoko też dam radę rozmachać. jakby co polecam swoje usługi

        • no proszę, to już druga chętna na „tańce rytualne” …. oj będzie bal 🙂

  2. teatralna permalink

    meliska to wiesz za słaba jest, weź sobie jakieś mocniejsze coś a najlepiej pozbądź się kamieni z serca!! to się cieszę żeś zdrowa jak kobyła ;-))

    • no, ja też się cieszę, żem zdrowa bo jakbym się miała jeszcze teraz po szpitalach szwędać… chociaż, podobno po takim zabiegu, to dietka jest ścisła, to może by wreszcie się coś zgubiło… bo teraz, to ja bardziej na jedzenie jestem nastawiona, niż normalnie… taka mam pochrzanioną naturę, że stres zajadam …

  3. joguzia permalink

    super ,że nie masz kamieni w woreczku żółciowym bo z tymi w sercu to dasz rade silna kobieta jesteś!czytam właśnie Twojego bloga od początku i jestem pod coraz większym wrażeniem (Twoje hafty też są boskie-cierpliwość masz anielską-wiem bo sama kiedyś próbowałam) trzymam za Ciebie kciuki

    • no proszę, kolejna zasługująca na nagrodę za wytrwałość 🙂 … hafty i inne robótki ręczne mnie nad wyraz uspokajają ale ostatnio nawet na to nie mam chęci… ale, tak jak napisałaś, jestem silna baba więc się w końcu pozbieram i dam radę 🙂 … pozdrawiam cieplutko …

      • joguzia permalink

        hi hi jaką wytrwałość. toż to czysta przyjemność a w dodatku jeszcze z super zdjęciami!nie żebym kadziła, ale normalnie powinnam się na Tobie wzorować , może jakieś kursy szkolenia alboco jak sobie radzić ?

        • o nie nie, z kursów to ja mogę tylko z robótek ręcznych i to też wybiórczo, bo ja samoukiem jestem 🙂 … inne szkolenia w grę nie wchodzą, bo jak widać, sama nie zawsze sobie radzę … ale za miłe słowa podziękował 🙂 a kolejne zdjęcia dzieł wytworzonych przez rence me czekają aż się doczekają 🙂

  4. te kamienie z serca sieją na inne frytkowe organa… czyli jednym słowem, dochtórka Dreamu mądrze rzecze 🙂

    • a bo dochtórka/ znachorka/szamanka/wiedźma Dreamu to po całości mądra kobieta jest i warto jej rad słuchać 🙂

  5. Ślepej kiszki wycinanej nie miałaś?
    Ściskam:)
    Może posłuchaj Dochtórki Dreamu:))

    • no kurna nic nie miałam wycinane… nawet dzieciory same ze mnie wyskakiwały 🙂 …. staram siem, staram słuchać 🙂

  6. Tabaluga permalink

    Kochana wątóbkę masz zdrową więc trza zaopatrzenie na szamańskie tance zrobić. Skóry zwierzęce mamy( myślę o naszych kurtkach z króli), farby weźniem od dzieciaków, a zamiast trawki będziemy palić skórki od bananów(oglądałyśmy to w kinie na jakimś filmie, którego tytuł moja amnezja starcza zjadła) i zaczniemy uzdrawianie.

    • moja droga, ten film to „Jak się pozbyć cellulitu”, ha ha ha…. pamiętam, bo ja młodsza jestem 🙂

  7. Pollyanna permalink

    skłaniam się całkowicie ku diagnozie Dochtór Dreamu. mnie tyż się wydaje, że to nerw Cię szarpie po wnętrznościach. na zmartwienie najlepsza robota, o ile nie preferujesz jogi 🙂 no nie wiem… hmmmm…. może zrób wielkie sprzątanie, przemeblowanie albo skop …. ogródek 😉 alboooo polecam wyciąg z… cytrynówki oczywiście 😉 a co myślałaś, że ja znowu z pokrzywą wyjadę hihihihi 🙂

    • no jakbyś zgadła, czekałam na pokrzywy (bo zaczęło mi już wychodzić, że pokrzywa, jak piosenka, dobra na wszystko…) ale skoro nie, to nie 🙂 … a wracając do Twoich rad: joga…. hmmmm, nigdy nie próbowałam,… nie posiadam ogródka (no chyba, że mnie ktoś do swojego zaprosi…), na wielkie sprzątanie nie mam ABSOLUTNIE zapędów, … przemeblowanie, no cóż … czy to warto teraz?… jak przemebluję swoje życie , to zajmę się całą resztą … a więc … póki co, wciąż prowadzi „taniec rytualny”… 🙂

      • Pollyanna permalink

        jak nie masz ogródka, to skop co innego :))) joga fajna jest, ale do tego potrzeba odrobinę wyciszenia, a Ty teraz bardziej chyba potrzebujesz działania :DD i wyżycia się na czymś albo na kimś :DD

        • wbrew pozorom, potrzebuję chyba i jednego, i drugiego, jednocześnie (o ile to możliwe…) …

  8. Danka permalink

    Na siłownię sobie pochodź, albo się na kickboxing zapisz. Jak skopiesz wór, wyobrażając sobie to co Ci kamieni napchało do serducha, to od razu się lepiej poczujesz. Albo na rower skocz i przejedź ze 40 kilosów w tempie wyścigu (może być pokoju). 😉

    • ja Ci powiem, że z tym rowerem, to nie ma co przesadzać, pomału trza… w sobotę po raz pierwszy w tym sezonie (mam nadzieję, że nie ostatni..) wsiadłam i przejechałam kawałek… jesoooo, zadyszki dostałam, nogi mi się trzęsły, na górę nie mogłam wejść po schodach (na drugie piętro…) a du…, no wiadomo co, mnie jeszcze dziś boli 🙂 … ale dobra, nie poddam się tak łatwo, co jak co, ale rower ze mną nie wygra…. tylko niech się pogoda w końcu wyklaruje, bo w deszczu do pracy to ja jeździć nie zamierzam (moja fryzura oczywiście 🙂 ) … 🙂

  9. Natthimlen permalink

    Te z serca też znikną, zobaczysz :******

  10. Tygrys1012 permalink

    Znaczy w sumie to zdrowa jesteś… coś w myśl zasady „operacja się udała, ale pacjent zmarł” 😛 Bo Ciebie nie powinno boleć i już – pani dochtór Ci jasno napisała – teraz to przekaż swoim wnętrzom 😉

    • coś poniekąd … a moje wnętrza wcale nie chcą mnie słuchać… ja sama siebie przestaję słuchać, bo mam coraz mniej do powiedzenia w tym wszystkim…. nawet myślenie mi nie wychodzi…

  11. Tak jakby się niezła imprezka szykowała, tylko kiedy i gdzie ?/ Ja rozumiem, że to sabat, że …..no dobra, ale no wiesz ktoś o logistykę zadbać musi, kiedy Wy te tańce rytualne czynić będziecie, jakby co to tylko raz logistycznie poległem, więc może pora się zrehabilitować 🙂
    Oraz dobry wieczór 🙂

    • Tabaluga permalink

      Desper Ty się zastanów czy dasz radę o logistykę zadbać. Jak my się na te tance rytualne wszystkie zbierzemy, tych bananów napalimy to……..łoj! A jak przyjdzie nam do głowy ognisko na środku pokoju rozpalać, albo zbiorowego linczu na mężu Frytki dokonać to co? Dasz radę upilnować? Powstrzymać? A wiesz, że musiałbyś odtransportować nas potem do łóżek. Ale najpierw trza by było pościągać z nas owe skóry zwierzęce (może jedyne jakie miałybyśmy na sobie), farby pozmywać (bo w makijażu się nie śpi), a jak któraś (jak Frytka po cytrynówce) zapragnie w uściski niedźwiedzie z kiblem czynić to musiałbyś i tam eskortę czynić. Logistyka jak widzisz to bardzo złożona sprawa jest. Więc zastanów się czy aby radę dasz, czy lepiej posiłków zawczasu poszukać.

      • Tabaluga, ja sobie nie życzę co by Desper z Was wszystkich te skóry ściągał i makijaże zmywał, to jest dla mnie zarezerwowane… albo się same porozbieracie i pozmywacie, albo śpicie w całym oprzyrządowaniu, O!! 🙂

    • no tak Desper, nic dodać, nic ująć… no może tylko to, że Ty sprytny i zaradny jesteś, to chyba jednak ogarniesz to wszystko… oraz dziś już nowy dzień więc dzień dobry (choć tak naprawdę jest do doopy…)

      • Otóż Tabalugo (płci nie znanej) jedna porażka logistyczna nie świadczy o tym, że nie dam se rady, wsparcie będzie w odwodzie, gotowe do natychmiastowego podjęcia działań i niezależni czy ze skóry trza będzie obdzierać, makijaże zmywać czy też gasić zapał do zapalenia ogniska 🙂 Z drugiej zaś strony wystarczy odpowiednia organizacja i same się będą uczestniczki pilnowały, grunt to nie podawać delicji i cytrynówki jednocześnie 🙂
        Fryteczko, wiesz przecież, że jakby co to wyciągnąłem stosowne nauki z pierwszej porażki 🙂

        • wiem Desper, wiem, że Ty się szybko uczysz … a co do pierwszej (i póki co ostatniej…) porażki logistycznej, to zrehabilitowałeś się już nie raz 🙂

        • Tabaluga permalink

          Desper po tym co przeczytałam spokojnam już. Myślę, że śmiało można los nasz złożyć w twe ręce. A co by Frytce nie podpaść same ze skór wyskoczymy.

        • no, jakiś porządek być musi 🙂

  12. Monteki permalink

    Ja to od kobiet swojego i nie swojego życia słyszałek, że jak kobiecie jest źle, to: idzie do fryzjera, robi sobie inne upiększenia, w jakiś sposób dostarcza sobie zadowolenia…w końcu skruszona odświeża stare znajomości (czasami, aby się wygadać…)…najważniejsze, aby nie zaniżyła swojej samooceny…Może w takim razie pocałkuj i przyjmij coś dla ciała i coś dla ducha…Tak jest kiepsko – Ale jest odzyskana wolność, niezależność, w pewnym sensie spokój…Tak troszeczkę moralizuję, ale to z sympatii…Następny mój tekst będzie głęboki….właśnie „o tym”…Pozdro,

    • wszystkie zwyczajowe „polepszacze” kobiecego nastroju jak fryzjer czy zakupy są w tej chwili luksusem dla mnie niedostępnym… jedyna wolność, na jaką mogę sobie pozwolić, to spacer… tylko ja nigdy nie lubiłam samotnych spacerów (ale może trzeba zmienić przyzwyczajenia?)… a za tę sympatię dzięki Monteki …

  13. I już te kamienie z serca wywalać, bo się jeszcze w co innego przemienią.
    Serdeczności

    • próbuję, próbuje i nic… jakoś się tam zadomowiły, nie wiem, korzenie puściły czy jak?… ściskam ciepło

  14. Thunderstorm... permalink

    Dobrze, że fizycznie Ci nic nie dolega… Z resztą też się uporasz. Trzymam kciuki – niezmiennie :)))

  15. jak usłyszę huk, to znaczy, że z serca też się tych kamieni pozbyłaś. Czego Ci zycze

    • odległość między nami jest taka, że całkiem możliwe jest usłyszenie przez Ciebie spadających z mego serca kamieni … dzięki Ewuś 🙂

  16. Melduje, ze jak sie odgrazalam, tak zrobilam i przeczytalam wszystko… no bez komentarzy, bo kuzwa kto by przez to przeszedl?
    Tez mysle, ze Ci nerw szkodzi a nie zadne kamienie, chociaz kamienie bylyby calkiem przydatne jako budulec nowego lokum. No gdzies Frytka musi mieszkac, nie?
    I pare kamykow, troche gliny i jakas lepianke natenczas by sie wspolnymi silami zrobilo, w koncu lato idzie to nie byloby zle;)

    • jestem bezgranicznie wzruszona poświeceniem Twym 🙂 … pierwotnym przeznaczeniem kamieni miał być skalniak na parapecie (jako, że ogródka nie posiadam..) ale ta ziemianka, hmmm…, może to nie jest głupi pomysł….się zastanowię i jak coś, to skrzyknę ekipę budowlaną… nawet wiem, kto zostanie kierownikiem robót 🙂 pozdrawiam cieplutko …

  17. Eeeeee, no to kiepsko w sumie…..
    Ja niestety tylko dwa kamienie ale jednak wyhodowałam sobie w woreczku, lepszy rydz niż nic:):):)

    • no w sumie nie za ciekawie, ale cóż, i tak bywa.. mówisz, że te kamienie to jednak warto mieć? … znaczy się, w woreczku,oczywiście 🙂 … oraz witam w moich progach i zapraszam częściej …

  18. A może się zwyczajnie zapowietrzyłaś…?

    • sugerujesz, że wystarczy … noooo, wiesz, … puścić bąka i będzie po wszystkim? 🙂
      ps. gdzie byłaś, jak Cię nie było?…

      • No nie wiem… Literatura podaje, że Boryna, jak mu się krowa zapowietrzyła, to jej bok przekłuł 🙂 A ja byłam tam, gdzie zawsze, tylko trochę mniej, bo miałam kumulację. Niestety, nie w Lotto.

        • jezusiemaryjo!!… a pomogło to przekłuwanie, tej krowie ?? …(bo ja niby czytałam, ale gdzieś mi to umknęło)… u mnie też kumulacja trwa tyle, że na samo złe… a może by zagrać w to Lotto?

        • Pomogło. Krowie nie, bo trzeba było dorżnąć, ale rodzinie, bo wyżera była. Graj w to Lotto. Jakby co, podzielę się z Tobą Twoją wygraną 🙂 🙂 🙂

        • dzięki łaskawco 🙂 … mnie by pewnie nie zeżarli ale nie będę ryzykować 🙂

        • E, na pewno nie. Jesteś chuderlawa, to i pewnie żylasta 🙂 Wysokiej wygranej Ci życzę! 🙂

        • dzięki, dzięki 🙂

  19. Anonim permalink

    o jaka tu cisza nastala…..Frytko mam nadzieje ze wszystko po Twojej mysli idzie….pozdrawiam

    • aggnes29 permalink

      i znowu bez podpisu poszlo

      • witaj Aggnes… czy po mojej myśli?… chyba w sumie tak, trochę mi się sytuacja wyklarowała choć jeszcze minie trochę czasu, zanim wszystko ogarnę… zostałam sama z dziećmi, tyle mogę powiedzieć, i teraz staram się ułożyć sobie dalszy plan 🙂 … miłego wieczoru i dziękuję 🙂

  20. aggnes29 permalink

    dasz rade napewno ……jak pomysle ze mialabym to wszystko przechodzic…..oj szacuneczek dla Ciebie……choc pewnie kazda dalaby rade jakby musiala albo i nie, ale ty twarda babka jestes…..jak wszystko sie wyklaruje bedziesz dumna z siebie ze mialas na tyle sily zeby dac sobie 2 szanse na szczesliwe zycie

    • tak jak napisałaś, Aggnes, każda z nas musiałaby dać sobie radę gdyby zaszła taka potrzeba… fakt, jestem silna, przez wiele lat ta moja siła trzymała wszystko w kupie … teraz mam lekkie załamanie wiary we własne siły ale właśnie takie komentarze jak Twój, rozmowy z innymi, wsparcie zarówno swoich jak i „obcych” osób oraz wiedza, że jest ktoś, kto wciąż o mnie dba, pozwalają się pomalutku pozbierać… daleka droga jeszcze przede mną, zanim osiągnę jakiś względny spokój, ale widać światełko w tunelu… mam tylko nadzieje, że to nie jest pociąg, który mnie rozjedzie 🙂 … ściskam ciepło… i niedługo postaram się coś napisać 🙂

  21. aggnes29 permalink

    haha z tym pociagem…….dobre to bylo…..fakt napewno jest prosciej bo masz kogos na kogo mozesz liczyc to dobrze, ale logistycznie…do tego trzeba sily…chociaz jak widze masz bardzo dobre znajome ktore oferowaly nocleg u siebie 🙂 ….wiec jak widze same plusy Twojej decyzji…….oj odzyjesz teraz kobieto;)

    • wiesz, staram się odnaleźć w sobie swoje pokłady dobrego humoru, bo bez tego ani rusz… napłakałam się już dość, teraz pora na uśmiech, jeszcze trochę niepewny ale coraz śmielszy 🙂

  22. aggnes29 permalink

    no i tak ma byc…tak trzymaj:)

  23. Fryta , ja miesiąc przed porodem pierworodnego , rodziłam kamienie z nerek bez wspomagaczy bo to i baba nie dosyć że z kamienicą to i inkubator – urodziłam .Nastęęępnie dwa tygodnie przed porodem pierworodnego urodziłam kolejne kamienie nerkowe . Czy Życzysz sobie dokładny opis przebiegu wcale nie płynnego kamieni przez przewód moczowy do ich mety?

    • ależ Gryzmolindo droga, nie ma najmniejszej potrzeby opisywania cierpień Twoich, wierzę Ci na słowo… a poza tym, moje to nie nerkowe miały być ino żółciowo-woreczkowe więc droga ich usuwania jakby trochę inna… tak czy inaczej, nie ma ich 🙂

  24. BLOGU zawołaj tu FRYTĘ!!!!!!!!!!!!

    • jestem, jestem…. a tak w ogóle to bardziej będę jutro 🙂

      • dobrze, dobrze.Uszykuje sobie kanapki podróżne czyli z jajkiem , w termos waru naleję, na schodach pode drzwiami Twymi przycupnę i poczekam

        • a jasne, przybywaj, przybywaj … takie towarzystwo zawsze mile widziane… i nawet Ci kocyk rozłożę pode drzwiamy mymi, cobyś hemoroidów nie dostała… 🙂 aha, a jakbyś tak mogła tych kanapek więcej, bo ja lubię takie z jajkiem, takie „pachnące” 🙂

        • hemoroidy już posiadam , wystarczy druciana wycieraczka z błotem.
          No pewnie , oszalała Fryta – i może od kokoch chodzonych a nie zastałych. Zrobię z kałbasa i sałatą – w podobie do kanapek pociągowych z dzieciństwa mego.

          a Gdybyś zapomniała , to jutro Pisz pod adresem :https://blaskicodziennosci.wordpress.com

        • Gryzmo, jesteś lepsza niż bilobil 🙂 jako zwierzę mięsożerne, uwielbiam kiełbasę… a zielone w postaci sałaty jest ok, bo przecież jakieś witaminki też trzeba przyjmować… 🙂

        • Fryta ja to ciebie z miejsca bym wciągnęła na członka , ale Derekcja czyli Frau Be podejmie osobiście decyzję .

          Jedz sałatę , jedz – w niej jest cała tablica Mendelejewa

        • Gryzmo, co Ty tak usilnie chcesz mnie wciągać na różne
          członki … zaczynam się bać, toż to za dużo
          przyjemności 🙂 a poza tym, złożyłam oficjalną
          rezygnację, pozostanę przy jednym, osobiście mi znanym,
          i wielokrotnie wypróbowanym członku, na którego się
          sama wciągam 🙂

Trackbacks & Pingbacks

  1. saga medyczna czyli ….. kto następny?…. odcinek 1 pt. “lekarz rodzinny”…. | blaski codzienności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: