Skip to content

gagu….

13 czerwca 2013

popołudnie, osoby:  Młoda (lat 18 …) i Frytka (lat 19 + VAT… 23%) …

M (zbolałym głosem, pokazując otarcie na łokciu…):  zobacz jakie gagu sobie w szkole zrobiłam…

F (z troską tak wielką,  jaką tylko kochająca matka może się wykazać….) : chodź, mamusia podmucha…

M (z ogromną rozpaczą oraz prośbą w głosie…) : nie… pociałuj…  (nie poprawiać, wymowa oryginalna…)  ….

no, w obliczu takiej tragedii ciągle jest się dzieckiem….

a z bieżących spraw… większe gagu  to Frytka, jako ta zła synowa (i żeby nie wyjść z wprawy…), zrobiła swojej Teściowej (prawie byłej…)… bo zobaczcie… nie dość,  że „wygoniła” Męża swego (prawie byłego bo wedle papierów jeszcze nie…) a jej syna jedynego, na tułaczkę i poniewierkę, na roboty ciężkie, za morza i lądy (no dobra, w zasadzie to za kilka większych rzek i jedną granicę tylko… i nie wygoniła, tylko sam pojechał…),  to jeszcze (bezczelnie…) sama została i się wyprowadzać, póki co, nie zamierza… czujecie tę perfidię ze strony Frytki?… jako „ukochana” i, niemalże przecież, była synowa, się  panoszy w JEJ (wedle myślenia Teściowej…) mieszkaniu, nic sobie nie robiąc z tego, że ONA tu rządzi (to znaczy, chciałaby…)… i wiecie co jeszcze?… ta okropna i bezczelna Frytka nawet … PODŁOGI  NIE  UMYJE!!! … dacie wiarę?… no taka jest …

Advertisements

From → Uncategorized

140 komentarzy
  1. Mama to zawsze mama!o!
    A czy po (prawie byłej)teściowej spodziewałaś się czegoś innego?
    Moja teściowa , nawet gdyby mnie Sołtys bił,to by stwierdziła, że…widocznie zasłużyłam:))
    Już kiedyś mi pokazywała babkę, która rozwiodła się, zę miała takieeeego dobrego męża! pracowity, pił normalnie, jak to facet, no i czasem bił!
    Buźka!
    I sił życzę!

    • nooo… była czy obecna, moja teściowa zawsze lubiła (i lubi…) pokazywać, kto tu rządzi… i swoje fochy… więc w obecnej sytuacji, i siły będą potrzebne, i święta cierpliwość… i nie wiem co jeszcze 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        persen forte – to jeszcze

      • kałach??;P

        • a da się ukryć zbrodnię?.. a może są jakieś uniewinniające paragrafy?… bo wiesz, ja nie mogę do więzienia… no chyba , że unigormy mają w niebieskie paski, bo mnie dobrze w niebieskim, tak jak Twojemu Sołtysowi 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Zbrodnię musisz popełnić w afekcie i być chwilowo niepoczytalna 😉

        • a widzisz, to się da załatwić chyba 🙂 … w afekcie to ja jestem od dłuższego czasu (afekt – w psychiatrii i psychologii termin określający obserwowaną przez badającego ekspresję emocji) a i z poczytalnością u mnie ostatnio różnie bywa (zależy od dnia i zajęć zaplanowanych…) 🙂

  2. Tygrys1012 permalink

    Teściowa zaczyna wojnę podjazdową? Pazurki wystawia?

  3. Fryta ja ciebie od początku rozszyfrowałam żeś : ,,zła kobieta” .

    Mam uczulenie agresywne na babochy w podobie teściowej owej.A gdy język w język dysputy trwają moje z takowymi osobnikami – tryskam jadem i agresją , oczywiście asertywnie. Babochy robią się malutkie gdy czują przewagę nad nimi SYNOWYCH – tak więc Fryta : stanowczość i asertywność , a w kącie ukrytym możesz się mazgaić

    czy plasterkowanie kuku było , czy gencjana na kuku była, czy Mamunia na kolana Malutką wzięła i utuliła żałośnie?????????

    • Gryzmo, walkę z teściową to ja mam opanowaną w 100%, od tylu lat się toczy, że jedyne co mnie może zaskoczyć, to jak któregoś dnia przyjdę i mi klucz do drzwi nie będzie pasował… uuuu, mam nadzieję, że nikt jej tego nie podpowie (bo sama to raczej nie wpadnie…) 🙂

      a jeśli chodzi o Malutką moją (wzrostem mnie dorównującą..), to nie, na kolanka mamusia nie wzięła, ale utuliła, ucałowała i prawie od razu się zagoiło 🙂

  4. a Ty na to rzec powinnaś „mamuś, muszę kończyć, kochanek na mnie czeka na tej nieumytej podłodze”…….. 🙂

    • a Ty wiesz, że jednym z argumentów przedstawionych synowi w sprawie „dlaczego Twoja żona (prawie była..) nie powinna ze mną mieszkać” było, ze przyprowadzę kogoś do domu?… syn mamusię uspokoił słowami: „prędzej ona się wyprowadzi do kogoś, niż kogoś tu przyprowadzi…” wiedział co mówi, bo zna swoją mamusię i wie, że nie będę tam mieszkać ani minuty dłużej niż to będzie konieczne… 🙂

  5. Się mi tak wydaje, chociaż ze skarbówki to ja nie jestem, ale gdybym był ze skarbówki to bym nawet nie jęknął, bo w końcu oni mają inne spojrzenia na procenty i nie mylić z „tymi „procentami, im jest zawsze za mało, no więc sie mi nadal wydaje, a właściwie to pewien jestem już teraz, że zawyżyłaś stawkę VAT, co mię dziwi, gdyż bardziej popularne jest zaniżanie owej, jednakże może liczysz na zwrot, przy rozliczeniu 🙂
    Oraz dzieńdobrybardzo 🙂

    • ależ ja nic nie zawyżyłam… bo ja jestem niesamowicie uczciwa i nigdy nie oszukuję… znaczy Urzędu Skarbowego nie oszukuję, a poza tym, wszelkie zwroty (znaczy podatku, żeby nie było…) zawsze mile widziane 🙂 … oraz dzień dobry bardzo słoneczny 🙂

      • Chcesz powiedzieć, że w swej uczciwości masz zamiar zawyżać stawkę VAT, tak cały czas? No wiesz, może ogłośmy akcję społeczną obywatelu pomóż władzy – zawyżaj stawkę VAT 🙂
        A zwroty nie tylko podatku są mile widziane 🙂

        • no wiesz, trza konsekwentnym w działaniach być… jak się powiedziało „VAT” to trzeba powiedzieć i „23%” 🙂 … z tymi zwrotami, to nie do końca tak miło jest… bo weź, na ten przykład, zwroty cytrynówki, to już tak dobrze nie jest 🙂

        • Oj tam, oj tam za dużo to i skarbówka zwróci, przecież 🙂 Ale TY się możesz upierać, taka natura kobiet, a ja twierdzę, że za wysoka, no ta stawka 🙂

        • ale twierdzisz, że ja uparta jestem tak całkiem bez powodu i w, zasadzie, dla zasady nawet? 🙂 no wiesz!!! … a stawki to ja zawsze wysokie lubiłam, na niskie to się nawet nie patrzę 🙂

        • Znaczy się stawki mają być jak szpileczki, bardzo wysokie 🙂
          Zresztą jakoś mnie nie dziwi, że tylko wysokie stawki Cię
          interesują, trzeba wysoko mierzyć przecież 🙂 A uparta hmmmmm,
          no chyba raczej na pewno tak dla zasady, no bo upierać
          się aby od razu lecieć oglądać roślinki ?

        • ejże, jakie od razu?…. kawę wypiłam, nooo… prawie 🙂 …
          i jeszcze coś zdążyłam zrobić, a właściwie pozwoliłam na
          zrobienie… co, skleroza? … pożyczyć bilobilu?…
          to znaczy jak już sobie wreszcie kupię 🙂

        • Prawie, to zdążyłaś się napić, a nie wypić, co bilobil nie
          skutkuje? Coś mocniejszego może trzeba 🙂 No fakt
          pozwoliłaś zrobić kawę, której nie wypiłaś bo w imię zasad
          trza było roślinki oglądać ehhhhhh uporu kobiecego żaden
          facet rozebrać, tfu pojąć nie zdoła 🙂

        • no nie skutkuje, bo wciąż zapominam kupić 🙂 …
          a bo też Wy to się zawsze na niemożliwe porywacie…
          nie lepiej to rozebrać samą kobietę niż jej
          umysł?… 🙂

        • No bo dla nas liczy się też wnętrze 😉 Dlatego
          sprawdzamy, no wiesz pokaż kotku, co masz
          w środku 🙂

        • ha ha ha!!! i jeszcze raz: ha ha ha!!!… dobre, dobre,
          się ubawiłam normalnie … taaaa, no dobra,
          pośmiałam się a teraz na poważnie, gdyby nie
          „zewnętrze” to niejeden z was w żadne „wnętrze”
          (umysłowo – uczuciowo-intelektualne, żeby nie było)
          by się nie zagłębił 🙂 … po pierwsze dlatego,
          że jesteście leniami, po drugie – wzrokowcami …
          kolejność nieprzypadkowa 🙂

        • Wyrażam swój głęboki sprzeciw, gdyż mimo
          pozornego lenistwa, bycia wzrokowcem i tak
          dążymy do poznania wnętrza, przy poznawaniu
          którego wcale się tak bardzo nie lenimy !!
          Oraz koronny argument przeciwko Twej tezie o
          naszym lenistwie i wzrokowczości to, no hm
          no cóż, wiesz każda znajduje amatora przecież 🙂

        • hmm, a o jakim wnętrzu mówisz, w które się tak
          chętnie zagłębiacie?… bo mnie tylko jedno
          do głowy przychodzi 🙂 … oj faktycznie z
          wielką ochotą to robicie, i z pełnym
          zaangażowaniem 🙂 … choć przyznać należy,
          że przyjemność z tego zagłębiania, w
          większości przypadków, obustronna jest 🙂

        • No ….. hm……. no o Waszym wnętrzu:) Ha i co
          z tym naszym lenistwem co?? Otóż stereotypem
          chciałaś mnie zbyć oo!! Się ofochać powinienem

        • a co to ma do rzeczy?… zagłębianie się w nasze
          wnętrze, stosujecie tylko wtedy, gdy się Wam
          zewnętrze podoba… koniec i kropka…. a co z
          tymi kobietami, którym natura poskąpiła grzywy
          do pasa i kopyt do brody ale za to charakter
          dała taki, ze mężczyznę to one by kochały
          miłością wielką i nieba by mu przychylały,
          gdyby się tylko taki znalazł, co by im uczucie
          okazał i we wnętrze zagłębić się chciał?…
          ale Wy nie, tylko grzywa i kopyta, ehhh …

        • Sugerujesz, że tę grzywę do pasa to macie od
          urodzenia?? Że tego się nie hoduje latami??
          ojacież, nie wiedziałem, ale fakt doświadczenia
          z noworodkami płci żeńskiej za wielkiego nie
          mam 🙂 Oraz wcale, że nie, że nie jest tak że
          tylko wtedy nas wnętrze interesuje gdy zewnętrze
          już wcześniej zainteresowało, gdyż i ponieważ
          samo zewnętrze jest dobre na raz, a potem się
          jednak wnętrze liczy i to wcale nie to o
          którym myślisz, wnętrze 🙂

        • o jesooo, Desper, no nie udawaj mniej rozgarniętego
          niż jesteś… wiadomo, że grzywę się hoduje latami
          ale jak się ma „pięć włosów na krzyż” to nawet
          przez cały wiek nie wyhoduje się takiej grzywy, co
          by faceta w stopniu wystarczającym zainteresowała…
          ale już kopyt to sobie nie można wyhodować, temu
          nie zaprzeczysz… no dobra, zdarzają się wśród Was
          tacy, co to na to „drugie” wnętrze zwracają uwagę,
          ale nigdy za pierwszym razem, w to to już nie
          uwierzę … 🙂

        • Jak się ma pięć włosów na krzyż to się zaczesuje do
          góry, lekko na bok i……..się robi kokieteryjną
          grzyweczkę, do tego podcieniowany tył, tak
          odrobinkę mocniej podcieniowany, jakaś mocna
          czerwień, prawie czarna na te pięć włosów i
          seksapil gotowy jest 🙂

        • ha ha ha, no proszę, facet który zna się na robieniu
          fryzury 🙂 … ja wiem, że znasz się też na kolorach
          (i to jest akurat dziwne u faceta…) ale z tą
          czarną czerwienią to chyba przesadziłeś …

        • Oj tam przesadziłem, powiedziałem, że prawie
          czarna czerwień, czyli fryzurka ciemna z
          odcieniem czerwieni. A co takiego dziwnego w
          tym, że facet na kolorach się zna?

        • oj Desper, Desper, niby taki „stary” jesteś, na smoki
          latające się powołujesz, a podstawowych prawd
          życiowych nie znasz… przecież wszem i wobec
          wiadomo, że faceci to kompletni daltoniści w
          kwestiach kolorów… i choć daltonizm to jednak
          lekko inaczej się definiuje, to w potocznym
          znaczeniu może być 🙂

        • Jakie wszem i wobec, że facety ślepe som?? A
          wielcy malarze to co, może same kobiety były
          hę? A po za tym wiem jaki to łososiowy i
          limonkowy a nawet rzymski poranek (według
          dekoralu)

        • ale czy ja gdzieś napisałam, że ślepe som?…
          a malarze, szczególnie ci wielcy, to mogli
          malować wszystko to, co im ślina na język,
          tfu… paleta na pędzel przyniosła, bo i tak
          w efekcie każdy myślał, że tak właśnie miało
          być 🙂 … i właśnie dlatego, ze wiesz, to
          jesteś wyjątkowy… i jako wyjątek,
          potwierdzasz tylko regułę 🙂

        • Ale zanim wielkimi zostali to jednak musieli się znać,
          na kolorach. Oraz jakoś wcale wyjątkowy to się jakoś
          nie czuję, bo to przecież takie w sumie normalne jest
          no bo zieleń miętowa różni się znacznie od zieleni
          groszkowej albo pistacjowego 🙂

        • jesooo, Desper, Ty już nie pisz do mnie o kolorach,
          bo chociaż te zielenie, to ja jeszcze odróżniam,
          to zaczynam obawiać się, że za chwilę wyskoczysz
          z czymś takim, że nie podołam i będę musiała robić
          dobrą minę do złej gry 🙂

        • Ale że co? Odcienie zieleni się Tobie nie podobają,
          oj spoko luzik, możemy o niebieskim pogadać, a
          niebieski występuje w kilku podstawowych odmianach
          morskim, anielskim lazury też 🙂

        • och Ty bestio złośliwa aczkolwiek … no wiesz 🙂
          ale niebieski to mój ulubiony kolor, więc tu się
          nie boję 🙂

        • ale niebieski w odcieniach morskich, jak się mi
          wydaje 🙂

        • błękitny, lazurowy, szafirowy, zdaje mi się że
          każdy może być … ale faktycznie, te morskie
          najbardziej 🙂

        • Hmmm błękity niebiańskie się marzą, no no to może
          tak jeszcze aureolkę i skrzydełka dorobić 🙂
          Hmmm Fryteczka w anielskiej wersji no toż widok
          bezcenny :))

        • Frytka w wersji anielskiej Ci się marzy, diable
          Desperze? a wiesz, że biały (skrzydełka) i
          niebieski (sukieneczka) to mój ulubiony zestaw?…
          a złota aureolka też pasuje…nie wiem czy do
          mnie, ale do zestawu na pewno 🙂

        • Nio wieeesz to fascynujące mogło by być, ale pod
          warunkiem że ta sukieneczka no wiesz jak to
          sukieneczka taka tyci tyci będzie no wiesz cienkie
          ramiączka plus odrobina koronki no nie więcej niż
          jakieś 40-50 cm, ummmm no, a skrzydełka to hmmm
          no jakaś zabawka nowa :)?

        • te 40-50 cm to samej koronki, tak?… reszta, te
          jakieś 100 cm to już z pełnego materiału?…
          a skrzydełka, nie wiesz?… od always-ów…
          no i po zabawie 🙂

        • A czy w specyfikacji materiałowej wspominałem coś,
          o czymś co nazwałaś pełnym materiałem?? No weź
          nie generuj zbędnych kosztów 🙂 Po za tym 40+100
          to wychodzi kieca do kostek prawie, a nie
          sukieneczka 🙂 A dlaczego po zabawie co??
          Przecież można inaczej 🙂

        • no to ja nie wiem, jaki Ty obraz anioła wyniosłeś…
          bo wszystkie anioły na obrazach w kościele to mają
          kiecki do samej ziemi 🙂 … a jakież to inne
          sposoby na zabawy ze skrzydełkami posiadasz?

        • Hmmmm aniołki z kieckami do ziemi, wersja
          kościelna, wiesz no trochę inna jest ta wersja
          kościelna bo jakbyś się dobrze przyjrzała, to
          one wszystkie alweys-ów nie potrzebują, bo
          ogonki mają:) Więc stworzyłem świecki obraz
          anielicy, i skoro ja go stworzyłem, no to
          kiecka na pół tyłka z prześwitujących koronek
          i basta 🙂
          A skrzydełka niech se będą gdzie mają być,
          inne zabawy można uskutecznić przecież 🙂

        • no fakt, tu mnie masz, wszystkie wersje kościelne
          od zawsze były dziwne, faceci w sukienkach i z
          loczkami na głowach.. do tej pory im to zostało,
          znaczy ta dziwność w kościele, i te sukienki 🙂 …
          ale daj spokój, kiecka dla mnie do pół tyłka i to
          z koronki??? … przecież przez nią wszystko będzie
          widać, włącznie ze skrzydełkami … no chyba, że
          się je zamieni, na ,,, no nie ważne 🙂 …
          strasznie jestem ciekawa tych innych zabaw…
          zdradź choć trochę szczegółów,czy one dla dzieci
          czy dla dorosłych? 🙂

        • Ano właśnie, dziwne, dziwne, chociaż istnieje
          logiczne wytłumaczenie dlaczegóż tak zostało
          urządzone. Ma być wedle stworzonego przeze mnie
          obrazu? No to nie marudź i na przyszłość nie
          pozwalaj mi na zajmowanie się tworzeniem
          wizerunków, a tymczasem ciesz się że
          przewidziałem te 40-50 cm, bo mogłem
          zaprojektować przepaskę szerokości 10 cm:)
          A co fantazję to ja mam i odkrywam duszę
          artysty-projektanta:) A te inne zabawy no
          wiesz, przecież zawsze można w chowanego
          się pobawić:)

        • no pewnie, jeszcze mi powiedz, że powinnam Ci
          być dozgonnie wdzięczna za ten rozmiar kiecki..
          typowe podejście faceta… on przyjemność a
          kobieta powinna dziękować 🙂 … a w chowanego
          w żadnym wypadku się nie bawię, nie zaryzykuję
          możliwości, że mógłbyś mnie nie znaleźć 🙂

        • Protest!! Facet się męczy, w pocie czoła projektuje,
          a kobieta co?? Wybrzydza i grymasi ooooo!! A kto
          powiedział, że Ty albo ja się mamy chować?? No wiesz
          zabawa w chowanego polega na tym, że najpierw Ty
          chowasz coś pod coś a ja szukam, potem ja chowam
          coś pod coś i Ty szukasz 🙂 jest tylko jedno
          ograniczenie, pod coś znaczy pod ubranko, swoje 🙂

        • ha ha ha, takiej wersji tej zabawy nie znałam… tylko
          mi tu zaraz nie pisz, że za młoda jestem 🙂 …
          a kobiety od tego są, żeby grymasić i wybrzydzać…
          a szczególnie prawdziwe kobiety, one nigdy bez
          potrzeby nie grymaszą… szkoda im na to czasu 🙂

        • Ha, widzisz bo za młoda jesteś!! Jakby co to spoko
          luzik, podkształcę Cię 🙂 A co do marudzenia to
          uważam, że jest to nie sprawiedliwe, boooooo
          dlaczego facetom odmawia się prawa do marudzenia
          co ?

        • mówiłam, żebyś tego nie mówił!!… wszystko jest
          sprawiedliwie… nikt facetom nie odmawia prawa
          do marudzenia, ale weź … no jak taki marudzący
          facet wygląda, taka popierdółka…
          facet powinien być twardy i zdecydowany 🙂

        • I co z tego, że mówiłaś, skoro wobec prawdy i historii
          byłem zobowiązany to powiedzieć 🙂 Ale co chcesz
          mnie przekonać, że chłopaki nie płaczą?

        • w takim razie, historia jest Ci pewnie bardzo
          zobowiązana, ja już mniej 🙂 … i mylisz
          pojęcia, mój drogi… facet marudzący to nie
          to samo co, facet, który potrafi zapłakać…
          tych drugich kobiety lubią, tych pierwszych
          omijają z daleka 🙂

        • Ha też wymyśliłaś:) Ciekawe która kobieta lubi
          maślaczcego się z byle okazji faceta 🙂 A wasze
          marudzenie się kiedyś naprawdę zemści na Was,
          zobaczycie, zabierzemy Was kiedyś na zakupy,
          znaczy po zakup samochodu ooo!!

        • a gdzie ja napisałam, że ma się maślaczyć (swoją
          drogą, co to za określenie?) przez cały czas?…
          poza tym, prawdziwy facet jak płacze, to mu jedna
          łza po ogorzałym policzku spływa… mniejsza,
          z tym… Tobie się wydaje, że zabranie Nas na
          zakup samochodu to kara?… ha ha ha, ciekawe
          dla kogo… chyba dla sprzedających, którym
          przyjdzie odpowiadać na pytania typu: „a co to
          jest, to coś, proszę pana pod maską?”…
          albo… „to gdzie są te konie ( w domyśle
          mechaniczne)?”… albo wy, gdy się uprzemy na
          zakup któregoś tylko z powodu jego koloru 🙂 …

        • Ha określenie jest moje i proszę nie wydziwiać 🙂
          poza tym oddaje w pełnej krasie i okazałości
          moją myśl, a to jest, że tak się wyrażę
          najważniejsze, aby każdy zrozumiał co autor
          miał na myśli i to bez pomocy klucza
          egzaminacyjnego 🙂 A zakup samochodu z
          pytaniami to gdzie są te konie to mały pikuś
          jest, w porównaniu z tym jak będziemy się
          przerzucać ze sprzedawcą hasłami w stylu czy
          ma wspomagacze na łapach, albo czy kubły
          są oryginalne z Recaro 🙂

        • dobra, ja rozumiem co autor miał na myśli, tyko że
          myśl autora nie zgadza się z moją myślą, a to jest
          dla mnie najważniejsze 🙂 .. mniejsza z tym,
          zajmijmy się drugim tematem … rozszyfrowanie
          rzuconych haseł zajęło mi chwilkę, przy czym z
          tym drugim poradziłam sobie, jak to mówią,
          „pędzikiem” – chodzi o fotele samochodowe…
          hasło pierwsze zajęło mi trochę więcej czasu,
          ale już wiem – chodzi o systemy kontroli trakcji
          wspomagające hamowanie (ABS, ASR i takie tam…)
          a teraz brawa poproszę 🙂

        • Fanfary !! TADAM TADAM!!
          Gromkie oklaski, pełen szacun, pochylam głowę 🙂

        • a dziękować, dziękować… aż mi się mordka od ucha do ucha
          chacha z dumy własnej 🙂

        • Oj tam ja bardziej dumny z Ciebie jestem 🙂
          Podziwiam ten upór, dążenie do celu i
          konsekwencję jestem z Ciebie dumny naprawdę:)

        • dzięki Desperku, bardzo miłe te słowa, wiesz? … 🙂

        • Wiesz miło było, bardzo miło jak kategorycznie zażądałaś,
          abym nie podpowiadał, ze Ty sama, taka Zosia-Samosia 🙂

        • ehh, no i teraz to już nikt nie uwierzy, że ja sama …

        • A jakie to ma znaczenie kto uwierzy a kto nie. Wiesz, że
          sama, ja wiem ze też więc co inni myślą to ich sprawa,
          co Cię obchodzi czy uwierzą. To tak jakbyś zdobyła
          trudny szczyt, a zaraz się tłumaczyła że pogoda Ci
          sprzyjała, że wiatr miałaś w plecy, że plecak był
          lżejszy niż przewidywałaś i jeszcze coś. Nie, to nie
          tak, Ty wiesz, że sama, ja wiem że się uparłaś i
          rozszyfrowałaś, a jak komuś coś nie pasi to trudno
          nie Ty będziesz udowadniać, że nie jesteś wielbłądem. 🙂

        • masz rację, ważne, że my wiemy, że ani Ty, ani ja
          nie jesteśmy wielbłądami … a jak komuś nie
          pasi, to niech se poprawi 🙂

  6. Natthimlen permalink

    Kochana, poczekaj, aż się będziesz kleić do tej podłogi, a potem się wyprowadź 🙂

    • a widzisz, prawie masz rację… se wzięła i sama umyła ale, w ramach strzelania pokazówki, wszystkie nasze buty (znaczy moje i dzieci…) stojące w przedpokoju (bo to o tę podłogę chodziło…) wylądowały w drzwiach do mojego pokoju… żebym widziała, bo wiesz, inaczej mogłabym nie zauważyć tej OGROMNEJ zmiany w wyglądzie podłogi… 🙂

      • Natthimlen permalink

        Ja bym jednak popracowała nad podłogą:> W ramach wzajemności :))) Tu kawka, tam miodzik…

  7. Danka permalink

    Jak to dobrze, że nie posiadam czegoś takiego jak teściowa 😉

    • powiem Ci, że plusy „mania” teściowej, w moim przypadku, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki… tak mi się zdaje, że jakieś są…. bo w tej chwili to nawet jednego sobie przypomnieć nie mogę… co innego było z teściem, ale On niestety nie żyje .. i to jest niesprawiedliwość dziejowa …

  8. dreamu permalink

    Prawie była teściowa może sobie rządzić w gaciach (swoich), a jak jej się podłoga nie podoba, to niech Ci umyje :o)))

    • ano umyła, umyła… se umyła, nie mnie, bo mnie to lotto, i tak chodnik tam leży i nic nie widać… 🙂

  9. Nitager permalink

    Spoko, gdy klucz nie będzie pasował, bierze się komórkę, wystukuje 997 i prosi o interwnecję. Dopóki jesteś tam zameldowana, może Ci skoczyć z rozpędem na bęben. Ale swoją drogą, dobrze byłoby zacząć sie rozglądać za innym lokum. Im dłużej to trwa, tym dłużej potem będzie trwała terapia u psychologa.

    • wiem, Nit, znam się trochę na tym, zresztą trochę sobie z tego żartuję 🙂 … a o tym, że mieszkam tu wciąż, to tez trochę inne względy decydują ale to nie jest temat do publicznych rozmów… a do psychologa to nie tylko z tego powodu się kwalifikuję, więc po prostu załatwię kiedyś wszystko za jednym zamachem, ha ha ha …

  10. No, udało Ci się mi zaimponować! Chyba masz coś ze złej kobiety (choć do ideału, oczywiście, bardzo Ci daleko) 🙂 🙂 🙂

    • ależ ja nie miałam zamiaru nikomu imponować, i do miana ideału też nie pretenduję … zdecydowanie wole być sobą 🙂

      • no popatrz nie miałaś zamiaru a zaimponowałaś i to już czas jakiś temu przy czym będąc sobą osiągnęłaś ideał zręcznie omijając miano kobiety złej 🙂

        • bo sobą być jest chyba najlepiej… po co udawać kogoś innego?

        • Ha zwłaszcza jak to bycie sobą jest…………intrygujące wielce i ……………….. 🙂

        • hmmm, teraz to Twój komentarz mnie zaintrygował… bo cóż takiego jest w tym, że jestem sobą? 🙂

        • Oj widzisz takie czasy, że wielu chce być kimś innym niż jest,
          tak na potrzeby na przykład blogowe, znajomości wirtualnych
          ale również na potrzeby znajomości bezpośrednich, wiele osób
          sili się na sztuczność, na gwiazdorzenie, ale…….
          Ty stawiasz na szczerość i naturalność, gdy się uśmiechasz
          to dlatego że chcesz się uśmiechać, że masz powód do uśmiechu,
          a nie dlatego, że trzeba, że wypada się uśmiechnąć, gdy w
          Twoich oczach pojawiają się łzy to wiadomo na pewno, że te
          łzy były konieczne, że muszą one tam być, a nie tylko po
          to aby wzbudzić w kimś współczucie, żeby osiągnąć jakiś
          swój cel, gdy mówisz, że jesteś szczęśliwa, że jesteś
          zadowolona, to tak naprawdę jest, a gdy mówisz, że jest Ci
          źle to naprawdę powody do tego masz. Cóż takiego
          intrygującego jest w tym, że jesteś sobą, no wiesz, trzeba
          mieć dużo odwagi i samozaparcia, aby na przekór wielu
          przeciwnościom, na przekór wielu osobom mieć swoje zdanie,
          często odrębne, często nie zgadzające się z popularnymi
          trendami, aby nie dać się wchłonąć w tę masową papkę,
          nie dać się przerobić na bezbarwną, bezkształtną,
          bezwartościową masę.
          A Tobie się to udaje w bardzo uroczym stylu, aaa i z
          pięknym uśmiechem też 🙂

        • Pollyanna permalink

          no normalnie leżę na podłodze, brudnej a coooo, rozłożona
          na łopatki 🙂 chciałam Ci Fryteczko wyrzuty poczynić, że się
          kamuflowałaś, że niby Ty taka dobra, a teściową gnębisz w
          ukryciu, a Desper mnie oczy otworzył. Ty zła kobieta jesteś
          szczerze i nie w ukryciu :DD a tak w ogóle to witajcie i na
          podłogę nie spoglądajcie :))

        • ale, że co???… bo ja tak jakoś w tym momencie się
          wzięłam i zgubiłam troszkę 🙂 … i już nie wiem, czy
          ja zła jestem, czy dobra w końcu 🙂 … no i jak
          „nie spoglądajcie na podłogę”? … to mamy się o
          Ciebie potknąć i zęby wybić?… jakoś mi się nie
          uśmiecha (ha ha ha) ze szczerbami w uzębieniu
          biegać… to do mojego imidżu nie pasuje 🙂

        • Pollyanna permalink

          no więc tłumaczę co następuje 🙂 Ty dobra kobieta
          jesteś, bo szczerze zła, bo jakbyś była zła albo
          dobra (nie daj Bóg dla teściowej) nieszczerze, to
          byś zła była zwyczajnie, Jezu sama siem chyba
          zgubiłam, ale jakoś tak to leciało :)))) a jak
          będziesz po tej podłodze spacerować, to ja ręką
          albo noga machnę co byś nie wyrżnęła w parkiet, bo
          jeszcze dziur uzębieniem zrobisz. pamiętaj, zęby
          wstawić łatwiej niż wybite klepki, cały parkiet
          trza zrywać :))) a imidż można zmienić, a co
          szczerbatych Frytek nie widziałaś? do Mc Donalda
          nie chodzisz?

        • może to dziwne, ale wszystko zrozumiała, co do
          tego złego i dobrego charakteru mego 🙂 ..
          wychodzi mi,że jestem zwyczajnie nadzwyczajna …
          czy cuś 🙂 .. to w Mc Donaldzie są szczerbate
          frytki?… myślałam, ze są tylko chude i długie 🙂
          machaj tymi rencami porządnie bo ja trochę
          ostatnio niedowidzę, okulary czas chyba zmienić 🙂

        • Łojej nooooo, patrzajcie ludziska, no karbowanych
          frytek nie widziałaś!! A jak zestawisz do się
          dwie karbowane frytki to wychodzi szczerbata
          frytka no weź nie mów że nie widziałaś 🙂
          A nie każda frytka musi być chuda, te
          tłuściejsze są fajniejsze 🙂

        • Desper, cz Ty chcesz powiedzieć, że jestem
          tłusta!!!!!?????… no wiesz????,… foch!!!…
          i to z melodyjką i przytupem …

        • No hmmmm no wiesz, gdyby to o Ciebie chodziło to
          pisałby,m z wielkiej litery, ale chodziło o
          normalną zwykła (TY nie jesteś zwykłą) frytkę
          jadalną, taka chuda jest bardzo twarda, spieczona
          ble:) Ja wolę coś mniej twardego, ale oczywiście
          TY możesz mieć inne zdanie na ten temat 🙂

        • aaa, nie no, jeśli chodzi o frytki spożywcze, to ja też
          preferuję te o większej zawartości ziemniaka w
          ziemniaku 🙂 … ale protestuję przez zaliczaniem
          mnie do kategorii niejadalnej… mnie też można
          skonsumować 🙂

        • hmmmmm no yyyyy wiesz, nie powiedziałem, że
          jesteś niejadalna bo jesteś trująca, ale mimo
          to tak całkiem pożreć to szkoda by było, lepiej
          tak popróbować języczkiem na przykład ,
          posmakować, podelektować się 🙂

        • Desper, języczkiem to się lody liże a nie frytki 🙂 …
          chociaż, w sumie kto komu zabroni?

        • No popatrz lody, ale z lodami jest pewien problem,
          bo one się rozpływają i wspomnienie pozostaje tylko,
          a rzecz w tym, żeby se zostawić cały czas jeszcze
          coś do posmakowania:)

        • wiem, wafelek zostaje 🙂 .. no, co prawda taki z
          lekka namoczony i rozłażący się, ale jednak…
          smak lodów w sobie ma 🙂

        • taaa albo miseczka do jednokrotnego wylizania, bo
          potem to już szkłem trąci tylko 🙂

        • Pollyanna permalink

          jak się długo frytkę liże, też się dobrze rozpływa,
          spróbujcie :))) a szczerbata frytka maczana w
          lodach mniammmm ;DDDDDDDDDDDDDDD

        • Polly, wszystko z Tobą ok?… bo dziwne smaki
          preferujesz?… może herbatka z pokrzywy by
          Ci pomogła? 🙂

        • Pollyanna permalink

          oooo Ty zmorku jeden :)))) a żebyś wiedziała, że
          właśnie siorbiem pokrzywkę, a co do smaków to ja
          światowa jestem i tredni szmendi, to nowy-
          frytkowo-lodowy smak, a poza tym najbardziej z
          tego wszystkiego to….. lizanie preferuję
          ;DDDDDDDDDDD

        • wiedziałam, ha ha ha… coraz więcej amatorów
          lizania przybywa 🙂 i, żeby nie było, ja tam
          do pokrzywy nic nie mam 🙂

        • Polly masz rację, tylko trzeba dosyć długo, z
          zaangażowaniem i po całości 🙂

        • rozumiem, że Ty coś wiesz na ten temat?…
          rozpuściła Ci się kiedyś jakaś frytka od
          takiego lizania? 🙂

        • Pollyanna permalink

          no widzisz Frytko, że miałam rację? w końcu
          koneser się odezwał i poparł mnie w całości
          w moim wywodzie :)) acha i dokładnie bardzo,
          żeby ani skrawek niedolizany nie pozostał,
          bo zaschnąć się może

        • taaaa, w takich sprawach to On zawsze popiera…
          koneser, ha ha ha, dobre … chociaż fakt,
          gust ma dobry 🙂

        • Pollyanna permalink

          rozumiem, że gustuje dobrze nie tylko w lodo-lizaniu,
          frytko-lizaniu, lizaniu-ogółem, ale odnośnie
          wszystkiego jest gustownym koneserem :))

        • No dzięki Polly, że dostrzegłaś moje poparcie, oraz
          zgadzam się, że ten ewentualnie zaschnięty skrawek,
          może się zemścić okrutnie bo to wiesz diabeł tkwi w
          szczegółach i drobiazgach też, a tak skoro jakowąś
          wiedzę w temacie posiadam, ot chociażby z racji
          wieku to dodam, że co niektóre miejsca należy
          częściej zwilżać, po przez lizanie rzecz jasna 🙂

        • Pollyanna permalink

          zgadzam się w caaaałej rozciągłości :)) poza tym
          takie zaschłe i nie do lizane miejsca tudzież nie
          zwilżone mogą utkwić, ugrząźć i nawet przyprawić
          o zadławienie :DD

        • Oj tak, tak mogą przyprawić o boleści niezłe 🙂
          Chociaż z zadławieniem to chyba raczej nie,
          bo zawsze można troszkę nadgryźć 🙂

        • Pollyanna permalink

          a poza tym, taaaaaaaaaaaaak gust ma wręcz idealny, skoro z
          nami się zadaje nie może być inaczej :DDD

  11. Nu, nu Frytka! Ja ty tak możesz! Podłogi nie umyłaś i w mieszkaniu se zostałaś? Ojojoj! Toż to dopiero zbrodnia!!!! Toż teściowa przeżywa i ciśnienie jej skacze! Już za szczotę,ścierę i podłogę myć….!!!!
    aaaaa
    ***
    BĄDŹ SOBĄ!!!!! ZAWSZE!!!!!!
    Buziaki!

    • DD, powiedz, że żartujesz, że Ty mi nie każesz na ścierę iść… plisss… bo jak każesz, to ja posłucham… będę płakać rzewnymi łzami, ale Ciebie posłucham 🙂 …
      staram się Dorotko, staram zawsze być sobą, buźka 🙂

  12. Jak bys sie koniecznie chciala zrehabilitowac, o co Cie nie podejrzewam, to zawsze mozesz umyc okna:)))

    No, dobra, dobra… juz nie bij:)

    • ha ha ha, rehabilitacja to może by się i przydała, ale ciała mego, przez konkretnego rehabilitanta 🙂 … a okna, no cóż, jeszcze całkiem nieźle przez nie widać … miłego … dnia?

  13. teatralna permalink

    a pogoń te teściową razem z mężem(prawie byłym))

    • żeby to się dało… jak na razie to tylko na działkę się daje wygonić… i na dodatek jeśli jest odpowiednia pogoda 🙂

  14. Tabaluga permalink

    Kochana proponuję tesciową zaprosić na herbatkę, a do niej laxigenu dosypać. To byłaby dopiero Wielka Pardubicka ze starą szkapą w roli głównej.

  15. Wcięli mi się, a ja bardzo nie lubię, kiedy ktoś mi przerywa w pół kwestii, więc z tego wszystkiego zapomniałam jeszcze o kwestii, która mnie intryguje. Czy, mianowicie, „gagu” to to samo, co „ziazi”?

  16. wszystko w swoim czasie…. i na teściową przyjdzie pora :))

  17. jazz permalink

    a może by tak za te 7rzek i mórz teściowa pojechała z synusiem? jodu łyknie, świata kawałek zobaczy, a i metraż w mieszkaniu jakby większy się zrobi;-) no i tej nieumytej, okropnej podłogi ogladać nie będzie musiała;-)

    • nosz kurna, nie chciała … a z tym jodem, to wiesz, trochę nie tak… bo pracuś tak bardziej w głębi kraju, z daleko od mórz wszelakich. 🙂

      • jazz permalink

        to zapakujesz sól jodowaną;-) i może być i w głębi kraju;-)

        • bardzo dobra myśl 🙂 … muszę się zastanowić, jak ją na to namówić 🙂

        • jazz permalink

          ogłoś konkurs;-) jak namówić teściową na wyjazd;-);-);-)

        • wiesz, z konkursami to jest taki problem, że trzeba ufundować nagrody… a u mnie teraz krucho 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: