Skip to content

stara a goopia ….

21 czerwca 2013

Frytka jest na zwolnieniu… to znaczy inaczej… Frytka dostała 2 tyg zwolnienia, od ginekologa… a do ginekologa poszła w ramach dalszej diagnostyki bóli brzucha (ale o tym może następnym razem, bo to jeszcze nie koniec…)… no i ginekolog stwierdził, że Frytce odpoczynek potrzebny… więc dał… ale wiadomo jak teraz jest, rzadko kto może sobie na „taki” odpoczynek pozwolić… Frytka też nie za bardzo.. a poza tym, wiadomo, każda złotówka się liczy a tu płatne 75%  … więc (jak zwykle chrzanić to..), po rozmowie z ukochanym BARDZO mądrym facetem, Frytka zaproponowała szefowej, że na zwolnienie nie pójdzie (szefowa, gdy usłyszała o zwolnieniu słabym głosem rzekła: „zatoniemy tu…”, znaczy się Frytka niezastąpiona jest… taaaa…) ale, w zamian za to,  będzie przychodziła codziennie na 2-3 godz, zrobi swoją robotę i pójdzie do domu… propozycja została przyjęta, zdaje się Frytce, że nawet z niejaką ulgą…  ale wracajmy do tematu… no więc, będąc na tym „:zwolnieniu” ma Frytka więcej czasu dla siebie…  a co lubi robić Frytka, jak ma czas, a na dworze słońca napierd***, znaczy się, grzeje?… oczywiście, że lubi się opalać… no i wczoraj właśnie, stwierdziła, że w ten właśnie sposób czas sobie umili… lekarz kazał polegiwać, ale nie powiedział gdzie, więc równie dobrze może Frytka polegiwać na kocyku, na słoneczku… jak pomyślała, tak zrobiła… zapakowała do  auta wszystkie potrzebne rzeczy typu: kocyk, podusia (żeby pod główką wygodnie było…) , gazetki do czytania (żeby się nie nudziło…) , 2 butelki wody (żeby się nie odwodnić…) no i, oczywiście, wszelakie smarowidła do opalania (żeby efekt odpowiedni osiągnąć)… dojechała Frytka na miejsca, zaparkowała samochód w cieniu i poszła szukać miejsca, żeby swe ciało ułożyć i na działanie promieni UV wystawić… szła sobie, i szła, i szukała takiego miejsca, i szła… w końcu doszła… to znaczy na miejsce odpowiednie doszła… zadowolona chce kocyk rozkładać a tu… kur**… , znaczy się cholera jasna, kocyk został w samochodzie… co było robić?… zebrała się Frytka z powrotem do samochodu, wsiadła i, tym razem, samochodem na to miejsce pojechała (bo się dało…)… teraz już nie było niebezpieczeństwa, że kocyka (czy czegoś innego zapomni…) …  rozłożyła się więc Frytka z całym majdanem, nasmarowała nogi kremem przyspieszającym opalanie (wiadomo, nogi się najciężej opalają, przynajmniej nogi Frytki…) , resztę ciała olejkiem z jakimś tam filtrem (ale nie za dużym…), rozciągnęła swoje ciało na kocyku i …. leży…   słońce grzeje jak na patelni, z Frytki siódme (albo nawet i ósme…) poty się leją… kurde, żeby tłuszcz się tak na słońcu topił, nie dziewczyny?… zdawało się Frytce, że minęło co najmniej ze dwie godziny ale zerknięcie na zegarek pokazało brutalną prawdę, 30 min… jesoooo – pomyślała Frytka – ja tu nie wyrobię… ale „twardym trza być, nie mientkim”, i dla urody własnej (a Frytka bardziej się sobie podoba opalona, niech tam sobie eksperci krzyczą, że to niezdrowe jest..) więc zęby zacisnęła, i co jakiś czas zmieniając pozycję brzuch – plecy oraz prowadząc rozmowy telefoniczne z ukochanym facetem, dalej na kocyku trwała… po dwóch godzinach, nie widząc na swym ciele efektów w postaci jasnego brązu, stwierdziła Frytka, że czas do domu… pozbierała swoje zabawki i obrażona na słońce, że nie spełniło pokładanych w nim nadziei, pojechała … na początku było ok… wykonywała Frytka swoje obowiązki domowe (w postaci przygotowania obiadu dla Młodego..) bez żadnych przeszkód… gorzej zaczęło się dziać później, kiedy to Frytka usiadła na swej kanapie celem odpoczynku i dziergania kamizelki dla swojego faceta… coś było nie tak… jakoś tak niewygodnie się Frytce siedziało… jakoby kanapa nagle zmieniła się z wygodnego siedziska w łoże madejowe… coś drapało, coś drażniło skórę Frytki na tył… znaczy się na tylnej części ciała… bo wyjaśnić trzeba, że jak takie upały są, a Frytka sama w  domu, to się żadnymi zbędnymi sztukami odzieży nie odziewa tylko pomyka w tunice i majteczkach… i w związku z tym, tylna część ciała Frytki ma większą styczność z otaczającym światem.. no i właśnie ta „styczność” Frytkę bolała… jako, że Frytka nie jest na tyle giętka, żeby swój tył naocznie zobaczyć, powędrowała do lustra … i co ukazało się oczom Frytki?… otóż, tył Frytki przybrał barwy narodowe…  to znaczy, obrzeża pięknie czerwone a środkowa część dająca po oczach czystą bielą… okazało się, że słoneczko zrobiło swoją robotę aż z nawiązką… jak się tak Frytka reszcie siebie przyjrzała, to zobaczyła efekt leżenia na słoneczku w całej krasie (z ros. krasnyj – czerwony, ha ha ha)…  czerwone pionowe pasy na nogach (szczególnie z tyłu…), czerwone plecy przecięte białym paskiem od biustonosza, no ogólnie bardziej na Indiankę niż na Mulatkę się Frytka zrobiła…   no, to tyle w temacie opalania… na kilka dni spokój …

Reklamy

From → Uncategorized

240 Komentarzy
  1. Tygrys1012 permalink

    No to pięknie! Ja tam wolę naturalnie, żeby mnie łapało „przy okazji”. Co prawda potem potem właśnie są takie ślady, np. spodenki, rękawki bluzeczki… i pozbyć się tego nie sposób. Ja się nauczyłam raz – w Tatrach, jak poszłam w spodniach za kolanko – miałam swoje własne osobiste podkolanówki, typu „antygwałtki” i niemożność noszenia spódniczek.

    • no właśnie tego najbardziej nie lubię, tych „naturalnych” śladów… nic to, odczekam chwilę, i doopalam se resztę, ja twarda jestem … 🙂

      • Tygrys!! jakie łapanie przy okazji lubisz ?? Tak żadnej okazji nie przepuścisz hmmmmm 🙂 Fryteczko, naturalnych śladów może nie być od samego początku, ale wieeesz Ty już notowana za pewne czyny jesteś 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Desper, łapię każdą nadarzającą się okazję 😉

        • hmmm, każdą?… no no 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Każdą miłą i korzystną, oczywiście! Jak okazja dobra, to żal przepuszczać!

        • Czy to z tego powodu masz takowy nick?? A ta liczba to hmmm ilość złapanych okazji? No szacun ale tak jakby cóś ostatnio nie angażujesz się, bo liczba stoi….. nie ważne jest taka sama od czasu jakiegoś 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          liczba ta związana jest z moimi urodzinami. Sam „tygrys” bez cyferek był zajęty, więc musiałam coś dodać. A żeby łatwiej zapamiętać, dodałam coś, co znam 😛

        • czyżby 10 grudzień? 🙂

        • No taaaaa, ale chyba to nie jest rok urodzenia 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          bynajmniej nie – rok urodzenia jest pilnie strzeżoną tajemnicą.
          A latka na karku są znane tylko mnie (no prawie tylko mnie),
          niemniej jednak nie wyglądam na swoje, więc mogę czasami
          oszukiwać i się odmładzać 😉 dobrze zakonserwowana jestem 😉

        • Hihi, ależ mi tajemnica no weź nie rozśmieszaj mnie 🙂
          No dooobra se zażartowałem że to rok urodzenia
          przecież 🙂 Hmmm dobrze zakonserwowana, łapiąca
          każdą okazję, no czyżby te okazje tak konserwowały?

        • no pewnie, że tak… jak to mówią: „kradzione nie
          tuczy, a łapane dobrze wpływa na wygląd…” 🙂

        • ożeszsz no to chyba zacznę łapać, co by se
          wygląd poprawić 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Do kradzieży to się nie przyznaję. No dobra – bzu
          nakradłam z krzaka na trawniku, bo kusił mnie
          zapachem i kwiatkami. Ale to nie był niczyj
          konkretny, taki ogólnie wspólny sobie rósł.
          I nęcił. I się dałam skusić.
          A co do konserwowania – to mam dobre geny 🙂
          Frytka może osobiście nie za długo potwierdzi
          (lub zaprzeczy).

        • Tygrys!! Ciebie tak łatwo skusić jest, na wiecheć
          bzu?? No weźźźź burzysz swój imidż 🙂 No i cóż za
          socjalistyczne myślenie, jak wspólny to niczyj,
          zbulwersowany jestem, nie wiem co służby
          porządkowe w twoim mieście robią ale tam totalne
          bezkrólewie widać jest !!

        • dowiedziałam się, że każda przepuszczona okazja to
          siwy włos! Teraz wiem, dlaczego muszę się
          farbować!!:)

        • to chyba mamy tak samo… Tygrys wie co robić
          to się farbować nie musi 🙂 … a propos, mam
          ochotę zrobić coś innego z włosami (w sensie
          koloru…), jakieś propozycje?… 🙂

        • phi -ładnemu we wszystkim ładnie – 😉

        • pewnie, że tak ale wspomóc ogólne piękno nie
          zaszkodzi… kolor już wybrany 🙂

        • miała być oberżyna ale nie wyszło, będzie poprawka …
          może granatowy fiolet? 🙂

  2. teatralna permalink

    )))) oj Frycia teraz w ramach zemsty skóra Ci zlezie i tyle będzie z tego zachłannego opalania…
    a odpoczynek to dobra rzecz jest wiesz i powinnaś się jednak udać na niego KONIECZNIE!!! choć kilka dni, pozdrawiam

    • nie zlezie, bo ja się nie zgadzam!!! a z tym odpoczynkiem to wiesz jak jest, niby człowiek powinien a nie idzie bo czasy takie, że szkoda gadać … ściskam ciepło 🙂

  3. Ha ha ha gromkie ha ha ha, a booooo………………………… tytuł zapodałaś niczym ten żart o radiu Erewań, swoją drogą pomarzyć dobra rzecz, baaa nawet całkiem przyjemna ta rzecz, no te marzenia być mogą, ale………………dziecino droga, żeby się nazwać starym, to trzeba sobie na to zapracować, ilością dni przeżytych, zerwanych kartek z kalendarza, wymienionych całych kalendarzy, a nie tak hop siup i se powiem stara jestem, a co może ktoś uwierzy ehhhhh 🙂 W wieku wczesnoprodukcyjnym i o emeryturze już się marzy no weź proszę Cię 🙂 Aaaaaa i na te goopią też trza se zapracować, nie ma lekko 🙂
    Dzień dobry, słonecznie 🙂

    • no ale, że co?… myślisz, że całego kalendarza w całości jeszcze nie zerwałam?… otóż zerwałam, czterdzieści, i parę nawet… no te pierwsze to nie osobiście ale potem to już poszło … 🙂 … no a goopia… wydaje Ci się, że spiec sobie tyłek na raka, na własne życzenie, w tym wieku, to za mało?… i dzień dobry baaaardzo słonecznie 🙂

      • Samochwała w kącie stała i tak opowiadała,
        że lat czterdzieści już skończyła, więc jest stara
        ha ha ha co Ty Fryteczko wiesz o wieku dojrzałym, tyle co ktoś opowiedział Tobie, a tyłeczek spiec na raka, no hmmmmm się to zdarzyć może, to tylko błąd logistyczny, w postaci nie zapewnienia sobie osoby dozorującej owo opalanie, no wiadomo i osoby smarującej 😉 Ale to wynika żeś młoda, niedoświadczona, ot błędy młodości 🙂

        • a bo to tak łatwo o osobę nadzorującą?… każdy zajęty i nikt samotnej kobiecie pomocy nie udzieli… ehhh, cierpieć też w samotności chyba przyjdzie, w myśl zasady: „cierp ciało jak żeś chciało …”… ale za to, jak mi już ta czerwień zbrązowieje, to dopiero będę piękna 🙂

        • A to ja chcę obejrzeć efekty tegoż zbrązowienia i żeby nie było, każde zbrązowiała w wyniku opalania miejsce chcę zobaczyć, no a wcześniej, co by oszustwa nie było czerwone 🙂

        • no masz rację, powinieneś mieć porównanie… tylko musisz się pospieszyć z tym oglądaniem, póki czerwień ładnie widać 🙂 … aha, i każde miejsce opalone widać, bo ja się opalam w normalnym kostiumie a nie po nagu, więc się później do oglądania nie muszę specjalnie rozbierać… 🙂

        • Ale dla porównania Twego naturalnego koloru skóry jednakże
          trzeba 🙂 Co nieco uchylić 🙂

        • nie ma sprawy, pod pachami mam naturalny kolor, bo nie
          podnoszę rąk w czasie opalania 🙂

        • No jasne, z tym że porównanie może być mało wiarygodne,
          gdyż – jednakże i ponieważ przekładając się z boku na
          bok, z przodu na tył i odwrotnie z pewnością naraziłaś
          owo miejsce na działania naturalnego UV, sama widzisz,
          że tak się nie da 🙂 To musi być precyzyjne
          porównanie 🙂

        • ja tam jednakowoż uważam, że to miejsce jak
          najbardziej nadaje się do porównań ale…
          niech Ci będzie, dziś ugodowa jestem…
          to może …. wnętrze dłoni? 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Jest jeszcze jedno miejsce, gdzie słonko raczej nie
          dociera 😉 Ale nie jest po 22-giej, ani blog nie
          jest 18+ 😀

        • Tygrys, obie dobrze wiemy do czego Desper zmierza 🙂

        • Oj Wy !! Myślicie, że mam takie kudłate myśli??
          Przecież wystarczy odchylić ramiączko od stanika,
          bez jego rozpinania, rzecz jasna, co by o jakoweś
          bezeceństwa nie być posądzonym, ale nie Wam to
          zaraz TAAAKIE rzeczy w głowach noooooo 🙂

        • no widzisz Desper, tu niejako występuje mały
          problem, bo ja się zawsze opalam z opuszczonymi
          ramiączkami… żeby niepotrzebnych śladów nie
          było, bo potem człowiek zakłada bluzkę, w której
          ramiona widać, i one są poprzecinane takimi
          białymi paskami… nie, tak nie chcę… więc…
          musisz niestety zweryfikować swoje oczekiwania
          w temacie porównań koloru skory 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Pacz pan, jakie te baby zboczone som 😛

        • No paczpani, co to się teraz wyrabia, normalnie świat
          chyli się ku upadkowi, koniec świata jest blisko i
          nastanie tylko ogień piekielny !! Apokalipsa!!

        • no nie mów, że taki świat, z wyzwolonymi kobietami
          Ci się nie podoba 🙂 … chociaż, no tak, tracicie
          odwieczną władzę nad nami, to się nie może podobać
          🙂

        • Oj tak, tak, podobałby się nawet bardzo, ale sama
          wiesz, żem nieśmiały jest i tradycjonalista
          (z racji wieku stosownego) trochę też. A władzę
          eeeetam no kobieta też człowiek to i stanowić o
          sobie też może, no fakt sprawdzać trzeba,
          ale dyskretnie 🙂

        • ha ha ha 🙂 to z tego „nieśmiały” i „wieku
          stosownego”… łaskawco, dzięki bardzo za
          pozwolenie stanowienia o sobie… chociaż
          ja bym raczej powiedziała, że to nie z
          powodu Waszego pozwolenia odpowiadamy same
          za siebie, a raczej z bezsilności Waszej…
          gdyż okazało się, że silne jesteśmy i byle
          facetowi nie pozwolimy aby nam w kaszę
          (lub inne musli…) dmuchał …
          no chyba, że gorąca jest 🙂

        • OJ dziecino!! Uszanuj posrebrzone siwizną skronie,
          dłoń z lekka drżąca już i szmat przeżytych dni
          też !! A z tą siłą u Was, kobiety, to bywa tak
          różnie, może i macie, ale………..
          i tak zdecydowana większość z Was myszy się boi,
          albo innego gada/płaza/owada/ssaka oooo:)

        • ależ Desper, ja Ciebie szanuję, nawet bez tej siwizny
          i drżącej ręki 🙂 … a co do myszy i innych
          pełzających, latających i biegających (szczególnie
          tych mniejszych) to nie myl pojęć… siła to jedno,
          a praktyczna obawa przed ciężkimi obrażeniami to
          drugie … przecież taka mysz to ząbki ma, tak?..
          a jak ząbki ma to ugryźć może, tak?… a poza tym,
          to ona ma takie świdrujące oczki i tak patrzy że …
          brrr, aż ciarki przechodzą …

        • Buuuu włos dało by się przefarbować, ale co zrobić z
          drżącą dłonią, jak metrykę zmienić co by lat se ująć,
          ehhhhh kobiety zawsze były wymagające 🙂 Ale że co
          ma ta myszka oczka, no pewnie że ma oczka przecież
          jakby nie miała oczek to by była ślepa 🙂 A ząbki
          nooooo przecież się odżywiać też musi jakoś 🙂

        • Desper, nie zrozumiałeś chyba, co napisałam…
          szanuję Cię bez względu na to, co masz na
          skroni i czy masz drżącą dłoń, czy nie …
          choć akurat wiem, że nie 🙂 … a fakt
          posiadania oczu jeszcze nie czyni z nikogo
          bycia „widomym” … niektórzy, mimo, że
          mają oczy, to i tak są ślepi (i nie mam tu
          na myśli niewidomych…)

        • Znaczy się, że muszę farbić fryzury?? Uffffff ulga
          jak po amolu, dzięki wyrozumiała młoda kobieto 🙂
          No dobra, a z tymi oczkami to właściwie o co chodzi,
          no bo wiesz to jest tak, powiadają, że oczy są
          zwierciadłem duszy, u niektórych osobników, a jest
          ich naprawdę bardzo niewiele, ja osobiście znam
          tylko jeden taki przypadek, oczy lśnią naturalnym
          pięknem, są takie mądre, poważne a czasami igrają
          w nich wesołe iskierki, czasami takie zasmucone,
          ale zawsze szczere. W innych przypadkach oczy są
          takie bezbarwne, nieszczere, takie płytkie, jakby
          ktoś nie chciał nic widzieć, świdrujące i owszem
          też się zdarzają, ale to u osobników bardzo
          wścibskich, a czy myszki są wścibskie ??

        • nie Desperku drogi, nie musisz … lubię jak facet jest
          zadbany ale naturalny 🙂 .. a myszki na pewno są
          wścibskie, po co inaczej by przyłaził i gapiły się na
          człowieka?… aż skóra cierpnie od tego… ale masz
          rację, ludzkie spojrzenia czasami gorsze,.. ale, że
          Ty znasz tylko jeden przypadek oczu, które są
          zwierciadłem duszy, no no… szczęściarz z Ciebie,
          że trafiłeś na takie :).

        • Znaczy się, że nie muszę farbić uff 🙂

        • No zwierciadłem duszy są wszystkie, ale tylko jedne
          znam co to lśnią takim naturalnym pięknem 🙂
          A myszki nie są wścibskie przyjdzie sobie taka po
          cichutku posiedzi popatrzy o nic nie pyta i se
          idzie dzieś tam 🙂

        • nie pyta bo nie gada po naszemu… ale jak zrobi
          lustrację tymi świdrującymi oczkami, to już i
          pytać nie musi… wszystko wie 🙂

        • Zawsze miałaś takie uprzedzenia w stosunku do
          naszych mniejszych braci ??

        • ha ha ha, taaaaa… szczególnie do tych z rodziny
          owadów… lata to to, albo łazi i mnie wkurza 🙂
          a Ty co, z animalsów jesteś Desper?

        • ojej wkurza jak łazi, jak fruwa to jak ma się
          poruszać? Teleportacja czy co?

        • najlepiej z daleka ode mnie… a nie, bezczelnie, łazi
          mi po mieszkaniu, i jeszcze przed gazetą ucieka…
          co to ja nie mam innych zajęć, tylko wrednego owada
          ganiać?

        • ale Ty gazetą?? owada?? no weź nie możesz
          elegancko i z klasą chemicznie go
          potraktować?

        • nosz kurna, myślisz, że łatwo trafić latającego /
          biegającego robala buteleczką zmywacza do
          paznokci albo pojemniczkiem z kremem?… innych
          rzeczy pod ręką nie miałam akurat a gazeta ma
          dużą powierzchnię rażenia 🙂

        • Zaczynam się Ciebie bać, taka brutalna jesteś, że ………..
          no aż mię ciarki po plecach przeszły!! Zawsze taka
          byłaś?? Czy ostatnio tak się jakoś hmmmm
          rozbrutalizowałaś ?

        • jeśli chodzi o robale to zawsze taka byłam, od
          dziecka 🙂 … a tak normalnie, to wiesz,
          chodząca łagodność ze mnie jest… no chyba nie
          zaczniesz się mnie bać teraz?… no chłopie,
          odwagi trochę 🙂

  4. Nitager permalink

    Czym prędzej należy zatem ściągnąć ukochanego faceta i zmusić go do zimnych kompresów z mleka, śmietanki, balsamów, czy co to tam się przykłada na te przypalone plecy. Koleżanka Małżonka w takich przypadkach podaje mi gotową, schłodzoną miksturę, po czym odwraca się, podnosi włosy i każe się smarować. Ja tam lubię ją smarować – no chyba, że akurat walczę z Hiszpanami na Morzu Karaibskim, albo ze straszliwym smokiem na wzgórzach Skyrim – bo jak jej wylewam tę zimną miksturę na te gorące plecy, to ona tak fajnie wtedy piszczy!
    A jak kuracja się nie powiedzie, to też ktoś przecież musi tym chropowatym kremem z piaskiem, czy czymś tam, plecy natrzeć, żeby odłażąca skóra lepiej zlazła, no nie?

    • Nitager, Ty mi tu piaskiem po oczach eee…, po tyłku nie każ sypać, żadnego złażenia samoistnego ani przymusowego skóry sobie nie życzę… ale pomysł ze ściągnięciem faceta i smarowaniem miksturami jak najbardziej mi się podoba i godzien jest wprowadzenia w czyn… zaraz podejmę kroki w tym kierunku 🙂 … a że on nie z tych co z Hiszpanami albo ze smokami walczą, to jest nadzieja na szybką ulgę 🙂

  5. Natthimlen permalink

    Może nie powinnam, ale śmieję się w głos :))))
    Ja nie znoszę takiego leżenia. Może jakby Frytka w badmintona pograła, albo coś, to wtedy byłaby cała opalona.
    I się z Desperem zgadzam!!! Stara to jest doopa, bo zębów ni ma, jak mawia moja kochana przyjaciółka :))

    • Natthi, no niby jak miałam w badmintona pograć jak ja tam sama byłam?… aż taka szybka to ja nie jestem (przynajmniej w takich sprawach..) , żeby na dwie strony grać, sama ze sobą… choć to pewnie miałoby swoje dobre strony, równomierne opalenie, spalenie tłuszczu w ruchu i ogólnie poprawa kondycji… 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Frytka – jakby się Tobie udało dogonić odbitą lotkę i odbić ją z drugiej strony…. łał… wywarłabyś na nas ogromne wrażenie… Spróbuj kiedyś i powiedz, czy Ci się udało i jak niewiele brakowało 😀 To trochę tak jak z polizaniem łokcia – są wyjątki, którym się to udaje 😀

        • hmmm, ja lubię robić wrażenie (najlepiej dobre…) więc… może się pokuszę?… tylko odczekam, aż mi czerwień indiańska lekko zblednie, bo jakbym się jeszcze teraz na działanie słoneczka wystawiła, to już by mnie nikt nie poznał, z rodziną na czele … 🙂

        • Hmmm ogromnie dobre wrażenie to już wywarła, bez latania za lotką, co nie oznacza, że nie powinna spróbować 🙂

        • a czym to ja takie dobre wrażenia wywieram? … tak bym chciała wiedzieć, żeby powtarzać co jakiś czas 🙂

        • Byciem sobą 🙂

        • a to nie ma sprawy, to mi zawsze dobrze wychodzi 🙂

        • Tobie tak, ale TY jesteś wyjątkowa, innym rzadko kiedy
          odrobinę się udaje 🙂

  6. Klarka Mrozek permalink

    a gdzie zdjęcie, ja się pytam?

    • no weź, mam tu czytaczy straszyć?… za co, się pytam? … zresztą każdy wie, jak barwy narodowe wyglądają 🙂

      • nie przesadzaj, bo skóra Ci będzie złazić płatami!
        Oraz zdjęcie poproszę też!

        • nie będzie złazić, bo ja się nie zgadzam, to już ustalone 🙂 … kobieto, rozumiem, że chodzi Ci o zdjęcie tyłka jakiegoś faceta, nie moje???? … 🙂

        • Popieram, oczywiście Miśkę popieram 🙂

        • znaczy się co, Desper?… tez chcesz zdjęcia tyłka jakiegoś faceta??… uuu, od tej strony Cię nie znałam… chyba muszę zaktualizować dane na Twój temat 🙂

        • A w którym miejscu miśka zażądała foto męskiej dooopy? Hę?

        • no przecież napisała „ja też poproszę zdjęcie”.. a że Miśka
          normalna jest, no to o co innego jej mogło chodzić?

        • No to chyba jestem nienormalna;)))
          Ale że Klarka też to się nie martwię;))
          Buźka

        • Heh Fryteczko jak widać Twój tyłeczek zaczyna
          furorę robić 🙂

        • no i tego się obawiałam od zawsze, że karierę
          zrobię tyłkiem nie rozumem 🙂

        • Misia, ja Ci powiem, że tu więcej takich
          nienormalnych, tylko się ujawniać nie
          chcą 🙂

        • znaczy co jest nienormalnego w tym że lubię na
          zgrabny tyłeczek popatrzeć, no hmmm nie tylko
          popatrzeć 🙂

        • ależ nic, jeśli jest to damski tyłeczek… i na dodatek
          mój (choć z tą zgrabnością akurat to różnie bywa, o
          gustach się nie dyskutuje więc…) … ale jeśli męski
          to już nie do końca normalne to jest 🙂 a co jeszcze,
          oprócz patrzenia chciałbyś robić?

        • Oj no wiesz męski zgrabny mam na co dzień, jestem
          do niego nawet uczuciowo przywiązany, baaa nawet
          pałam do niego miłością wielką, ale to jedyny
          męski, który mnie zachwyca 🙂 Pozostałe, na które
          lubię popatrzeć to damskie, a wśród tych damskich
          jeden, na który mam …………….
          i nic więcej nie powiem oo!!

        • pałasz miłością wielką do własnego tyłka?… ja do
          swojego nie pałam, fakt, jestem przywiązana bo
          innego wyjścia nie ma, tyłków się w sklepach nie
          kupuje… a szkoda 🙂 … co masz na ten jeden
          damski?… powiedz, pliiiisssss 🙂

        • no wiesz pałam miłością wielką bo jest mój własny i
          już:) A co mam to mam nie powiem i już ooo!!

        • no dobra, dobra, pałasz to pałaj 🙂 … ale, że taki
          skryty jesteś i uparty, no wiesz!!…

        • jaki uparty, jaki skryty?? Otóż wiedz, że ocean
          cierpliwości ze mnie, nieprzebrane pokłady
          dobroci ooo! Czasem tylko tajemniczy z lekka
          jestem, ale to wynika z nieśmiałości mojej 🙂

        • ale co cierpliwość ma wspólnego z upartością?…
          z nieśmiałości Twojej, to się już wyżej uśmiałam…
          ale jak na takiego „nieśmiałego” to się dość
          śmiało zdjęć tyłeczka domagałeś 🙂

        • Bo Miśkę przodem puściłem , przecierała szlaki to
          wiesz ja tak za kimś to lepiej 🙂

        • No Desper! nie wszystkie szlaki Ci przecierałam)

        • nooo, jeden sobie musiał przetrzeć sam 🙂

  7. Bekat permalink

    Podziwiam, że Frytka 2 godziny na takiej patelni w pełnym słońcu wytrzmała!! To już chyba nie była przyjemność tylko poświęcenie! Dla ładnego ciałka oczywiście 🙂

    • oczywiście, że dla ciałka, jakżeby inaczej… ale Ci tak w zaufaniu powiem, i w tajemnicy, że kiedyś, jak młodsza Frytka była, to cały dzień tak mogła, z przerwą na siku tylko 🙂 … buziaki 🙂

      • wariatka!Ja kwadransa nie uleżę;)

        • Miśka a coś ty taka mało konsekwentna co 🙂

        • a przepraszam , powinnam napisać, że kwadransa BEZ RUCHU na słońcu nie uleżę;))

          A czemu mało konsekwentna ??

        • no właśnie Miśka, z może Ty masz ADHD? 🙂

        • a bo Ty inna jesteś 🙂 … a zresztą, próbowałaś?

        • No bo skoro zalegasz z zamiarem opalania się i zaraz się wiercisz jakbyś miała hmmm no owsiki no to gdzie tu konsekwencja co ? No może faktycznie ADHD a nie owsiki 🙂

        • Miśka, a drapiesz się przy tym po …. no wiesz 🙂

        • No weź nie pytaj o takie intymne szczegóły!! Sołtys się tym
          zajmuje i dlatego się taka ruchliwa robi 🙂

        • oj no co, ciekawa jestem po prostu, z naukowego punktu
          widzenia oczywiście… chciałam ponad wszelką wątpliwość
          wyjaśnić kwestię „owsiki czy ADHD?”… 🙂

        • próbowałam;))

        • aha… no cóż, nie wszyscy muszą być napaleni na słońce 🙂 ..i tak Cię kocham kobieto 🙂

        • próbowałam się opalać na leżąco plackiem -jak miałam jakieś 15 lat chyba.
          Adhd nie mam – drapię się wszędzie tam, gdzie mnie swędzi -aczkolwiek czasem szukam jednak ustronnego miejsca;)

        • kulturalna kobieta z Ciebie 🙂 …

        • To jednak owsiki, za dużo słodyczy i za mało ruchu!!

        • To potwarz! – mało słodyczy -coraz więcej ruchu!

        • Misia, spokojnie, Desper się nie zna … on wyznaje
          inną zasadę dużo słodyczy – dużo ruchu…
          wszelakiego 🙂

        • Co się nie znam?? Otóż się znam, zwłaszcza na
          słodyczach !!

        • no o tym to przecież napisałam 🙂

        • Ale z tym ruchem to co sugerujesz, że to ja mam
          ADHD?? U mnie twierdzono tylko syndrom
          niespokojnych rąk 🙂

        • no nie wiem czy to ADHD ale usiedzieć na doopie
          to za długo nie potrafisz… no chyba, że
          jesteś przyciśnięty do siedzenia 🙂

        • Ojjjj nie doceniasz mnie, potrafię, a nawet muszę
          całe 12 godzin co jakiś czas, no w pracy 🙂

        • no tak, ale to masz zaprogramowane 🙂 … ale jak
          masz trochę wolnego czasu to już Cię nosi 🙂

        • No w sumie to ja nie mam wolnego czasu, cały czas
          mam jakieś zajęcie haha:)

        • no o tym mówię, sam sobie go organizujesz przecież…
          co robiłeś w urlopie?…wnęki, tapety 3D i
          światełka 🙂 … ja,jak tylko dostałam trochę
          wolnego, od razu sobie tyłek na czerwono opaliłam…
          w bezruchu 🙂

        • Oj wcale nie tak, bo wnęki i tapety to mi inwestorka zaplanowała, ratowanie ogrodu przyroda, a przyjemności wspólnie z ……. 🙂

        • no wiesz, jeśli chodzi o ogród to rzeczywiście siła wyższa ale pozostałe… no to bez Twojej zgody raczej do skutku by nie doszły 🙂

        • Aj tam, następny urlop się szykuje już, więc p9osiedzę na dooopie w domu ooo 🙂

        • że w domu to uwierzę ale że na doopie?…. ha ha ha, nie ze mną te numery Desper 🙂

        • no przecież nie dam rady przesiedzieć 2 tygodni
          non stop, muszę się ruszyć, chociażby do
          lodówki 🙂

        • dobra dobra, oboje wiemy, że nie o to chodzi …
          ale nich Ci będzie, możesz siedzieć…
          najlepiej na tarasie 🙂

  8. dreamu permalink

    Jesoo, Fry. Zdrowy rozsądek Ci się sfilcował na tym słońcu?

    • oj tam od razu sfilcował… mam zwolnienie?… mam, znaczy się chora jestem 🙂 … na usprawiedliwienie powiem tylko, że na głowie miałam bluzkę (bo mniej fryzurę niszczy niż kapelusz, sugerowany przez innych…) i wypiłam dwie butelki wody 🙂 …

      • A jak piekło, tak piecze :o)))

        • ano niestety 😦 … ale ja twarda jestem, i jeszcze będę ładnie brązowa, lato się dopiero zaczęło 🙂

        • dreamu permalink

          Racja, tylko następnym razem do bagażnika weź też zdrowy rozsądek w sprayu ;o) Dobrze działa na plecki 😀

        • dzięki Dreamu, postaram się zastosować ale … to gdzieś sprzedają, czy trzeba samemu zapakować do atomizera? 🙂

  9. Oj Frytecko, Frytecko:) Teraz tylko wypada miec nadzieje, ze sie „swojemu” nie zachce zabawy w Indian i Kowbojow:)))

    • a nawet jeśli, Star, to niech mnie bierze w niewolę, niech lasso zarzuca… 🙂 .. niech bierze co chce, tylko skalpu bronić będę zaciekle!!!

  10. jednym słowem wysmażyłaś się niczym frytka, Frytko 🙂

    • no, w sumie, można to tak ująć 🙂

      • no ale seks na dywanie to faktycznie teraz odpada ::))

        • może być na dywanie, tylko wiesz… ja na górze 🙂

        • no jeśli tak lubisz ::))))

        • moja droga, ja wiele rzeczy lubię … i w różny sposób też 🙂

        • Ty pacz, to tak jak ja ::)))))

        • Rozumiem ten seks na dywanie, czyli jesteś na górze, a dywan
          pod spodem, ale jak odwrotnie?? Dywanem się przykrywasz/
          przykrywacie ?? Ciężko trochę, to tak hardcorowo co 🙂

        • Depser, widzę, że Ty nieobyty w tych sprawach jesteś
          więc ja Cię zapraszam na przeszkolenie z używania
          dywanu do celów seksu… bo Ci powiem, że to trochę
          wstyd, żeby facet w tym wieku, nie wiedział takich
          podstawowych prawd 🙂

        • Pollyanna permalink

          a nie lepiej na gumoleum, chłodniej chyba…. no tak,
          ale gumoleum bardziej przywiera i można się
          przyssać niechcący ;))

        • no tak, chłodniej ale faktycznie można się przyssać
          i odrywanie może nie być komfortowe… to może
          lepiej na kafelkach? 🙂

        • A jak mówię, że jestem nader nieśmiały to się ze
          mnie śmiejesz oo!! Gdzieżby tam takie rzeczy,
          na dywanie, pod kołdrą, po ciemku i tylko po
          bożemu !! No ale wiesz ja otwarty na naukę
          jestem, tak więc bardzo chętnie 🙂

        • Ty nie jesteś nieśmiały tylko niewyszkolony 🙂 ..
          uwierz mi, że są jeszcze inne sposoby na uprawianie
          „przyjemności” niż po ciemku i pod kołdrą… ale
          to temat na prywatną rozmowę 🙂

        • ale yyyyy gumoleum no wiesz takie śliskie się robi
          pod spoconym tyłkiem 🙂 trochę mało bezpiecznie,
          a gdzie zasady BHP?

        • Ha bo ja jestem jaklo ten nie oszlifowany diament,
          czyżbyś chciała zabrać się za oszlifowanie ??

        • no to widzę, że Ciebie trzeba o te kafelki wyszlifować
          porządnie i Twój „blask” wydobyć 🙂

        • Eeeee no wiesz kafelek szkoda bo mogą się
          porysować 🙂 Nie można inaczej jakoś tak
          łagodniej ??

        • szlifowanie nigdy nie jest łagodne… 🙂

        • Pollyanna permalink

          Desper tylko uważaj z tym szlifowaniem, żebyś się
          nie zatarł, bo to gorsze niż ślizg na gumoleum 😉

        • No dooooobra, ale wiesz lepsze efekty uzyskuje się
          jak podczas szlifowania powierzchnia poddana
          obróbce jest zwilżana 🙂

        • spoko, się użyje odpowiednich płynów, aby poślizg
          był dobry 🙂

        • O widzisz Polly potwierdza teorię, że szlifowanie
          tylko na mokro winno się odbywać 🙂

        • to może wolisz, żeby Polly się szlifowaniem zajęła?

        • Pollyanna permalink

          Bez zwilżania ani rusz!! Maślanka jest dobra tez
          do zwilżania, ale tylko i wyłącznie przy użyciu
          słomki :)))

        • Pollyanna permalink

          ja z majsterkowania piątkę miałam, to i do
          szlifowania tez się nadaje… chyba

        • No zaraz obiecałaś, że przeszkolisz oszlifujesz, a
          teraz chcesz się wymigać, powinienem się ofochać
          oooo

        • no bo skoro są lepsi fachowcy to po co się
          w ręce amatorki oddawać… jeszcze jakaś
          krzywda się komuś stanie …

        • Pollyanna permalink

          Ofochaj się ofochaj, to i ślizgu na gumoleum tez Cię
          nie nauczę o!

        • Nie podejrzewam Cię o zbrodnicze zamiary, więc z
          ufnością się w Twe ręce oddam 🙂

        • czy aby a pewno nie podejrzewasz?… przy owadach
          jakoś inaczej mówiłeś, coś tam na temat mojej
          brutalności było chyba?… ale skoro mi ufasz
          to chętnie Cię wezmę … 🙂

        • Najlepiej już teraz 🙂

        • przez neta?.. no, no Desper, wcale nie jesteś taki
          niewinny jakiego udajesz 🙂 … a nie lepiej
          poczekać jeszcze chwilkę, i na żywo się
          „pouczyć”? 🙂

        • Pollyanna permalink

          uuuuuf, czyli, że mam odpuszczone zajęcia
          praktyczne, jeszcze by się wydało, że
          fachowiec to ze mnie średni :))))))

        • no cóż, tu mamy demokrację, uczeń sam wybiera
          wykładowcę 🙂

        • Pollyanna permalink

          to ja nie wiem, czy ta demokracja to sprawiedliwa
          jest? 🙂 ale nie martwię się. u nas to taki
          standard, mocne papiery, a praktyka niekoniecznie 🙂
          ważne więc, że chociaż dyplomy posiadam :)))))
          buziaki :))

        • no wiesz Polly, z mojego punktu widzenia to ona
          (ta demokracja) jest jak najbardziej
          sprawiedliwa 🙂 🙂 🙂 …
          i masz rację, czasami tak bywa, że
          jedni mają papiery a inni praktykują 🙂
          … buźka …

        • Oj Fryteczko, demokracja, demokracją ale sam
          wybór ze strony ucznia to jeszcze nic nie
          znaczy, otóż ważne jest, bardzo ważne !!
          aby nauczyciel wyraził zgodę 🙂

        • ależ myślałam, że to się samo przez się rozumie ale
          skoro nie… oczywiście drogi Desperze, że ja się
          zgadzam… zresztą to przecież ja złożyłam
          propozycję 🙂

        • Oj to było tak w kwestii formalnej odnośnie
          demokracji 🙂 No to kiedy pierwsza lekcja??

        • no jaki niecierpliwy … a taki ocean cały niby jesteś,
          tej cierpliwości 🙂 … a z terminem zwlekać nie
          należy, już i tak długi czas żyłeś w niewiedzy 🙂

        • oj od razu niecierpliwy, żądny …….wiedzy jestem
          ooo 🙂 zwłaszcza, żem taki niedoszkolony jest
          w mym statecznym już wieku 🙂

        • no i tylko dlatego właśnie, jak napisałam, z terminem
          nie należy dłużej zwlekać… musisz mieć przecież
          jeszcze trochę czasu, żeby z wiedzy zdobytej choć
          trochę skorzystać 🙂

        • oooo dokładnie tak, przecież nawet dinozaury nie
          żyły wiecznie, a zdobytą wiedzę trza jeszcze
          wykorzystać 🙂

        • myślisz, że „wyginiesz” z powodu ocieplenia klimatu?
          … eee. raczej nie, twardy jesteś i byle co Cię
          nie zmoże 🙂

        • no wieeesz a bo to wiadomo co to będzie:)

        • a co Ty mi tu z jakimiś pesymistycznymi myślami
          wyjeżdżasz?… dobrze będzie i tyle 🙂

        • to nie pesymistycznie miało zabrzmieć, wiesz taka
          myśl filozoficzna o egzystencjalnej przyszłości
          trwania 🙂

        • Desper, miej litość, jest 22.03, sobota… ja po całym
          dniu nie mam siły na dyskusje egzystencjonalne 🙂

        • Oj no co, czasem nocą takie myśli mnie nachodzą 🙂 No nie tylko takie 🙂

        • normalnie strach pytać jakie jeszcze? 🙂

        • Eeee wcale nie są takie straszne, bywają niezwykle przyjemne, zwłaszcza jak się połączą ze wspomnieniami ehhhhh 🙂

        • mmmm, wspomnienia bywają cudne… tylko uważaj
          na …. sprzęt wkoło siebie 🙂 żebyś się w
          tych marzeniach nie zatracił 🙂

        • a bo My, Mamma, prawdziwe kobiety som 🙂

        • chciałam coś wtrącić wyżej ale jak się Desper rozgadał
          tom wymienkła 🙂
          Frycia, a co? te co na górze to takie jakby feministki
          trochę, do gleby chłopa i nie piskać… 🙂

        • oj tam od razu feministki… po prostu robią co chcą i
          przyjemność z tego czerpią 🙂 …a nawet poszłabym
          dalej jeszcze, temu co na dole, też przyjemność dają …
          chyba 🙂

  11. Oj, żeby tłuszcz, a to tylko woda paruje. I to jeszcze jak paruje!
    Gorąco. U nas 32 w cieniu!

    • no właśnie i to jest cholernie niesprawiedliwe, prawda? 🙂 u mnie chyba się zbiera na burzę, zachmurzyło się i jest niemiłosiernie duszno …

  12. Pollyanna permalink

    nie powiem, a nie mówiłam… :))))) miałam czutkę, że tak się skończy, a skąd?? a no z własnego doświadczenia niestety 🙂 też kiedyś pretendowałam do miss spalenizny, nawet butów nie mogłam odziać, bo stopy przypiekłam 🙂 najlepsza maślanka, tylko uważaj żeby ci się nie zwarzyła :)))

    • Ta maślanka to przed, po czy zamiast?

      • do picia 🙂

        • Pollyanna permalink

          do okładów przeca :)) taka pupa potem gładka, jak maślanka :))

        • znaczy wiesz, Polly, ta maślanka to znowu nie jest taka gładka więc może nie przyrównujmy do niej tyłeczka, ale że fajnie nawilża to fakt 🙂

        • Aaaaa maślanka na pupę?? Hmmm no a nie spłynie z niej. no z tej pupy
          bo maślanka to tak jakby nieco rzadka była, hmmm no wiesz jakoś tak
          mi się dziwnie skojarzyła to białe na pupie 🙂

        • Desper, cholera jasna, weź no się ogarnij.. 🙂 … ja wiem, ze było o
          seksie, i o dywanie ale chyba poszedłeś za daleko 🙂

        • Ale że ja ? za daleko? no co dywan mógł być nie odkurzany i jakaś
          biała niteczka mogła na nim być i do tyłka się przykleić , a Ty
          o czym myślałaś 🙂

        • taaaaa, niteczka z dywanu mogła z tyłka, jak maślanka,
          spłynąć… a na Ciebie to chyb jakaś pomroczność jasna
          spłynęła skoro myślisz, że w to uwierzę 🙂

        • O nie, o nie!! Czy ja mówiłem o spływającej niteczce?? Ja
          wspomniałem tylko o jej pobycie na owym tyłeczku, a Ty
          od razy że spływa jak maślanka, że jest jakaś lepka no
          wieeeesz !!

        • no to co, według Ciebie, spływa z pupy jak maślanka,
          a nią nie jest? …. no słucham 🙂

        • no w mojej wersji to białe to była niteczka, Ty coś
          powymyślałaś więc to ja słucham co to by mogło być,
          nie maślanka i nie niteczka 🙂

        • czyżby …. owsik? 🙂

    • a widzisz, ja buty spokojnie mogę założyć … i tego właśnie nie rozumiem, bo mi się te nogi jakoś tak do kostek opaliły, po obu stronach, a przysięgam, że bez skarpetek się opalałam 🙂 … a z tym doświadczeniem to tak jest… niby wiemy, ale i tak robimy po swojemu 🙂

      • A bo Wy kobiety nie potraficie przyjąć dobrych rad ooo!! A maślanka to wiem, że do picia jest ale w którym momencie się ją zażywa i jak 🙂

        • Pollyanna permalink

          najlepiej ciągnąć przez słomkę 😉 i po, bo w trakcie można się udławić 🙂

        • maślankę?.. przez słomkę?… no to ta słomka to chyba z bambusa musi być 🙂

        • Ejjjj dziewczyny wkręcacie mnie, dlaczego w trakcie opalania można się udławić co???

        • no chyba logiczne, że jak leżysz na pleckach i pijesz, to możesz się udławić 🙂

        • no to po to masz słomkę aby się nie zadławić, no logiczne jest 🙂

        • Pollyanna permalink

          bo to zależy jaki kaliber tej słomki o!

        • ale co za gruba może mieć za dużą wydajność,
          znaczy przepustowość?? No hmmmm sądzę, że
          kwestia wprawy 🙂

        • Pollyanna permalink

          taka słomka musi po prostu bezproblemowo
          wchodzić… do ust tudzież do gardła
          no ! 🙂

        • Yyyyy a zdarzały się słomki co to miały problem do ust
          wejść?? Dziwne te słomki były, no chyba że faktycznie
          bambusowe one były 🙂

        • Pollyanna permalink

          albo karbowane 🙂

      • Pollyanna permalink

        pęd do opalonego ciałka nas gna i gnać będzie,mimo spalenizny, raków, czyraków i innych baboli :))

  13. Thunderstorm permalink

    Wybacz, ale… popłakałam się ze śmiechu :)))) Latoś słońce zdradzieckie jest, o czym wspomniałam u siebie 🙂 Osobiście nienawidzę takiego leżenia plackiem. Opaleniznę łapię mimochodem, żeby skórę ożywić :)))

    • nie ma co wybaczać, po to było pisane… zresztą, sama się uśmiałam … czytałam u Ciebie o pochmurnym dniu i małym Indianinie 🙂
      a co do opalania, ja zawsze lubiłam poleżeć na kocyku ale przyznać muszę, że coś takiego jak teraz to już daaaaawno mi się nie zdarzyło … ale nic to, polepszy się, lekko zbrązowieje i będzie można zrobić poprawkę 🙂

  14. Dobrze, że chociaż w tej materii życie mnie oszczędziło. Jestem kompletnie słońconielubna, w związku z czym nigdy w życiu nie opalałam się ani 5 minut. Jakby tego było mało, dostałam alergię na słońce gratis i jestem cudownie zabezpieczona 🙂

    • w sumie to czegoś takiego się po Tobie spodziewałam… a jak sobie radziłaś, w takim razie, w tych palestyńskich klimatach? … aha, dobre wieści dla Ciebie, właśnie mówili w tv, że idzie ochłodzenie … ja się akurat nie cieszę …

      • Widzisz, to jest dla mnie największym zaskoczeniem. Ale klimat w tzw. ciepłych krajach jest zupełnie inny niż u nas. Nie wyciska z człowieka potu, jest czym oddychać, nie piję hektolitrów wody, nie napierd… mnie głowa, nie duszę się – mimo dużo wyższych temperatur. Nigdy też nie obsypało mnie na skórze po „cudzym” słońcu. Nie mam pojęcia, jak to się dzieje. Może siła motywacji…?

        • myślisz, że tak bardzo chciałaś tam pojechać i zobaczyć te rejony, że wmówiłaś organizmowi, że jest zdrowy?… no kto wie, kto wie… 🙂 … nie znam się na tym, ale myślę, że tam naprawdę odczuwa się „inaczej”…

        • Tak, właśnie coś w tym rodzaju miałam na myśli, chociaż wcale nie rozmawiałam z moim organizmem 🙂 Byłam jeszcze w innych gorących rejonach i też – poza gorącem – nie odczuwałam żadnych towarzyszących dolegliwości. na pewno w dużej mierze jest to kwestia innego klimatu, bo nawet u nas, w Polsce, w rożnych miejscach rożnie się oddycha.

        • tego nie wiem, mnie się najlepiej „oddycha” nad morzem, na plaży … 🙂

        • Ha! No właśnie!!!
          Dokładnie tak, jak i mnie. I tam nigdy nie jest duszno ani łeb nie napier… głowa nie boli. No.

  15. niby wiemy, ale za każdym razem mamy nadzieję, że tym razem będzie bez poparzeń :))))

  16. No i masz babo opalanie. Teraz cierp ciało. Pamiętam i ja takie wakacje, na których dnia pierwszego dałam ciała z opalaniem. Potem kilka dni pokutowałam chowając spalone szkity pod sukniami do ziemi.:)

    • spoko, było kilka dni deszczowych wiec „ciało” odpoczęło i nawet lekko zbrązowiało… i skóra nie zeszła 🙂 … czekam na kolejne słoneczko 🙂 .. pozdrawiam …

  17. faktycznie opalanie może przerodzić się w katastrofę bolesną.

    • ale się wszystko pięknie zmieniło… znaczy barwę zmieniło, i nie zeszło, i teraz czekam na słoneczko, co by efekt utrwalić… tyle, że chyba se trochę poczekam, bo u mnie wciąż pochmurno i deszczowo …

      • i u mnie pogoda do doopy. Jestem co prawda opalona , ale nie wakacyjnie – czyli taka opalenizna to skucha

        • z tego, co kojarzę, to Ty na wakacje wyjeżdżasz lada dzień a ja…. urlop za trzy tygodnie.. ale liczę, że w międzyczasie jakieś słoneczko uda się złapać,..

        • 6 lipca , wieczorem zasiądę w gronie przyjaciół z dala od jeziora , bo to i komary być mogą, ale za to z gitttaaarrrą i Docentem i fikołkami i………..się doczekać nie mogę .Ponoć na mazurkowskich ma być słonecznie – byleby nie padało z niebiesich

        • życzę Ci z całego serducha, żeby się te prognozy sprawdziły … ja na urlopie pozostaję w domowych pieleszach niestety, finanse nie pozwolą mi na żadne szaleństwa… ale mamy kawałek wody i plaży w mieście więc jakoś dam radę… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: