Skip to content

Warszawa…

29 czerwca 2013

popołudnie, Młody (l.15) i Frytka (lat… no dobra, nie ma co pisać, bo się znów KTOŚ  przyczepi…) …

siedzi sobie Frytka na kanapie (jak to często ostatnio bywa..) i odpoczywa… czyli, po prostu, dzierga na szydełku … wchodzi Młody…

Młody: mama, masz jakąś koleżankę w Warszawie?…

Frytka (po dłuuuuższej chwili, bo takie pytanie, ni stąd ni zowąd, i to w ustach Młodego ją nieźle zaskoczyło): a czemu pytasz? …

no dobra, nie odpowiada się pytaniem na pytanie ale Frytce potrzebna była chwila zwłoki, co by się pozbierać umysłowo…

Młody: a podrzuciłabyś mnie do Warszawy?…. tam jest takie spotkanie, ja bym se poszedł a Ty byś miała co robić…

w większe osłupienie, to by mogła Frytkę wprawić jedynie wiadomość, że wygrała w lotto bez puszczenia kuponu… albo, że się Teściowa wyprowadza… do Australii… najlepiej na zawsze…

Frytka (może niezbyt delikatnie…): synu, oszalałeś????…

Młody (też zdziwiony): no co?…

Frytka (dalej w szoku ale aparat mowy działa,nawet chyba w połączeniu z rozumem…): czy ty wiesz ile jest do Warszawy?. (140 km – przyp. autora)… czy Tobie się wydaje, że to taka sobie prosta sprawa?… podrzucić, to ja cię mogę do kolegi, na drugie osiedle, a nie do Warszawy… na to trzeba czasu, kasy na paliwo … to cała wyprawa jest, a nie przejażdżka do galerii …

oczywiście, nie wspomniała Frytka o swoich „umiejętnościach” kierowcy… przecież nie przyzna się przed dzieckiem, że w życiu by sama do Warszawy nie pojechała…  wystarczyła jej wycieczka w nieznane … jedyna dłuższa droga, w jaką by się Frytka mogła samotnie wybrać samochodem, to droga do mamy ( 150 km w jedną stronę, jedno duże miasto po drodze, omijane po obwodnicy…) … ale to droga „obcykana”, każda nowa trasa budzi we Frytce obawy… no cóż, tak ma… no ale tego dziecku nie powie, nie będzie przez taką pierdołę burzyła swojego, budowanego przez długie lata, imidżu …

Frytka (starając się opanować targające nią emocje…):  a tak, w ogóle, to co to za spotkanie?…

Młody (mocno obrażony, oj mocno…): a co to ma za znaczenie, skoro i tak mnie nie podrzucisz? …

i se poszedł… no i masz, nie dość, że się Frytka nie dowiedziała, co to za spotkanie miało się we stolycy (nie poprawiać…) odbyć, to se jeszcze dziecko obraziła… na siebie… ciężki jest żywot matki – jedynego dostępnego kierowcy w rodzinie  ….

Reklamy

From → Uncategorized

127 komentarzy
  1. Z tą wyprowadzką teściowej na Antypody top kiepska opcja, są lepsze wiesz jakaś kasa z ubezpieczenia by wpadła też 🙂
    Oraz dzieńdobry – bardzo, bardzo 🙂

    • no ale wiesz, w czasie drogi to…. statek zatonąć może na ten przykład… a jeśli nie, to tam na miejscu, jakiś aligator może ją pożreć… albo Aborygen … (chociaż nie, oni chyba nie są ludojadami…) 🙂 … oraz witaj bardzo cieplutko 🙂

      • Ja animalsów zawiadomię!! Chcesz wytruć miejscową faunę, albo co gorsza wścieklizna zarazić!! To jest usiłowanie szerzenia chorób zakaźnych na dużym obszarze. Z terroryzmu i pedofilii ledwo się wywinęłaś, ale teraz nie pójdzie tak łatwo !! A Aborygeni, tego nie tkną, wiedzą co im może zaszkodzić !!

        • jesooo, Desper, po raz kolejny (i mam nadzieję, ostatni!!!!…) oświadczam: nic o pedofilii w moich oskarżeniach nie było!!!! … terroryzm i owszem 🙂 … no dobra, no może się lekko zagalopowałam w marzeniach 🙂 … noto w takim razie, zatonąć też nie może, żeby ocean nie zatruć?… gorzej niż ropa z tankowca? ?… to jaka opcja najlepsza się pytam? …

        • OJ tam przecież schodząc ze schodów, może się poślizgnąć i……………… fruuuuu na sam dół 🙂 Się załatwi firmę odszkodowawczą, co to uzna, że stopień na schodach był wyszczerbiony i jeszcze spółdzielnia dołoży rekompensatę 🙂

        • no ale na ten sposób, to teraz muszę poczekać… aż wróci … ale dobra, ja cierpliwa jestem (przeważnie i do czasu…) …: )

        • Taaaa, cierpliwa, no paczpani że nie zauważyłem tej cierpliwości, a
          co to cierpliwość to wiem doskonale, wszak ze mnie jest ocean
          cierpliwości 🙂

        • a co Ty się się mojej cierpliwości czepiasz?… uważasz, że
          jej nie mam?… no wiesz!! … otóż wiedz, że jestem
          cierpliwa… no bo jeśli Mój Facet, zachwyca się „grzywą
          klaczy” a ja to wytrzymuję jakieś 5 min (tyle zajmuje mi
          uspokojenie się to jest policzenie kilkanaście razy do
          10 🙂 ) to jest to ogromna cierpliwość 🙂 …
          a że Ty jesteś oceanem cierpliwości, to ja wiem 🙂 …
          mam nadzieję, ze Ci się to nie zmieni, wszak mamy podobno
          globalne ocieplenie i oceany parują …

        • Ale ja ?? Się czepiam?? mówię jeno, że nie zauważyłem
          tej cierpliwości 🙂 Ale gdzie ja napisałem, że
          zachwycam się jakąś grzywiasta klaczą?? Ot wspomniałem
          o tym w celu utrzymania prawdy historycznej, tak wiesz,
          z kronikarskiego obowiązku, a nie z zachwytu !!
          A oceany parują bardzo powoli , więc spoko luzik 🙂

        • taaaa, wszystko z kronikarskiego obowiązku robicie
          a nie po to, żeby w nas ziarno zazdrości zasiać…
          a jak ja, z tegoż samego obowiązku, żeby prawdy
          historycznej nie zaburzać, wspomniałam, że się
          obcy mężczyzna do piersi mojej tuli, to co było?…
          zbrakło cierpliwości 🙂

        • Ależ!! Różnica jest wielka!! On się już tulił, a
          grzywiasta klacz tylko weszła do pomieszczenia oooo!!
          Noszszsz on się tulił do TEJ piersi no to sorry,
          ale ocean też wylewa !!

        • no on się tulił ale on ma dopiero … 2 latka!!!! …
          a grzywiasta biust na biurko wywalała całkiem
          dorosły (i podobno ponętny…)… 🙂

        • ALe facet? Facet!! Obcy?? Obcy!! No to sorry Cię
          bardzo ale usprawiedliwienia nie ma !! NO hmmm
          a gdzie ja powiedziałem, że klacz biust ponętny
          ma?? Otóż moja droga to nadinterpretacja moich
          słów jest !!

        • sam sobie jesteś winny…. jak się nie pisze wyraźnie
          i o wszystkich szczegółach to tak potem jest… Ty
          nie wiesz, że jak kobiecie wszystkiego nie powiesz
          to sobie dalszy ciąg własny dorobi?… trzeba było
          napisać, że biust miała brzydki, albo że go nawet
          wcale nie miała, to nie byłoby problemu …
          no facet, to być może z niego dopiero wyrośnie
          (nie jest pewne, bo jednak nie każdy z Was wyrasta
          na mężczyznę…) ale teraz to dziecko i tyle 🙂 …
          i żebyś mi tu znów z pedofilią nie wyskoczył bo,
          daję słowo, nie zdzierżę!!! …

        • Ależ, Fryteczko, przecież ja napisałem o wszystkich
          szczegółach, istotnych, przecież nie będę wspominał
          o drobiazgach jak na przykład, że biust ma dosyć
          obfity, zawsze dosyć mocno odkryty i na lewej jego
          połówce posiada hmm no taki mały pieprzyk w miejscu
          widocznym. Przecież to są szczegóły tak mało
          istotne, że nie warte wspominania, nawet ze
          względu na prawdę historyczną. A on, ten facet to
          tak sam se przyszedł i się tulił , czy go
          zachęcałaś jakoś co?

        • że co?!?!?! … że to niby są takie szczegóły????..
          ale jakoś Ci bardzo w pamięć zapadły … przy tym
          wszystkim, kwestia tego, czy zachęcałam młodego
          człowieka do tulenia, czy nie, jest pikusiem…
          i to MAŁYM … chyba się ofocham 🙂

        • Jesoooo!! A gdzie ja powiedziałem, że zapadły w
          pamięć ??!! Jak doskonale wiesz jestem dosyć
          spostrzegawczy, więc normalne, że pamiętam,
          no nie moja wina, żem tak dziwnie skonstruowany
          jest. Więcej nic nie powiem na temat cech
          rysopisowych owej ognistej, tfuuuu grzywiastej
          klaczy oooo!!

        • no i jeszcze ognista?????… to znaczy ruda czy
          taka temperamentna jest?… i, radzę Ci Desper,
          dobrze się zastanów nad opowiedzą 🙂 …

        • Oj no poprawiłem się przecież, że grzywiasta, nie
          pamiętam czy jest ruda 🙂

        • teraz się sklerozą zasłaniasz??? … po tym, jak
          przekonywałeś mnie, że wszystkie szczegóły
          otoczenia rejestrujesz ot tak sobie, bez
          wysiłku żadnego?…. nie dam się zbyć, żądam
          konkretnej odpowiedzi … 🙂

        • Możemy po negocjować?

        • hmmm… a co proponujesz? 🙂

        • No wiesz ja rezygnuję z odpowiedzi na zadane
          pytanie,a ty nie pytasz więcej 🙂 Może być?

        • no ładne negocjacje… nie dość, że tracę odpowiedź,
          to jeszcze nic nie zyskuję … nie może tak być…
          ja chcę coś w zamian za rezygnację z pytania 🙂

        • a co by to miało być na przykład

        • no właśnie, że nie wiem… może jakiś brylant?…
          w pierścionku na przykład?… to mogłoby mi
          osłodzić brak wiedzy w temacie „naszej szkapy”…
          już Marlyn Monroe wiedziała,że brylanty (czy
          diamenty..) są najlepszymi przyjaciółmi
          kobiety 🙂

        • Eeee Merlin to blondynka była, chyba nie ma co jej
          wierzyć:) A może spaghetti na kolację?
          Własnołapne 🙂

        • blondynka, nie blondynka, tu jej akurat wierzę… 🙂
          mmmmm, spaghetti mówisz… oj kusisz, kusisz,
          szczególnie, że znam jego smak… oj, ciężko wybrać,
          pierścionek z brylantem czy Twoje spaghetti…
          muszę pomyśleć… no dobra, już mi ślinka leci
          a muszę uważać na klawiaturę 🙂
          kurna no, że też ja się daję tak łatwo Tobie
          kupić 🙂

        • To nie kupno to uczciwa wymiana jest 🙂 A żeby
          swej uczciwości dowieść dokładam dobrego drinka
          do kolacji i kanapeczki na śniadanko, tak wiesz
          od serca 🙂

        • hmmmm, a kawka rano też?…. jeśli tak, to idę na
          tę wymianę w całości 🙂 … i już żadna ognista
          grzywiasta „nasza szkapa” mnie nie interesuje…
          co znaczy, że lepiej byłoby, gdybym już nigdy
          więcej nie musiała o niej słuchać… 🙂

        • A owszem, kawka jak najbardziej podane też, w
          miejsce wskazane przez Cię 🙂 Do kawki jakieś
          wyjątkowo bez kaloryczne słodkości.
          A grzywiasta klacz, niech se grzywą rzuca
          dzie indziej ooo!!

        • no i to mi się podoba… miejsce klaczy jest
          na łące 🙂

        • czasem w stajni też 😉

        • no dobra, w zimie może być w stajni…
          generalnie nic do koni nie mam 🙂

        • Tabaluga permalink

          Zapomnieliście o miłości. Może się jakiś tubylec w mamuśce zakocha. Moja babcia stanęła właśnie w tym kraju na ślubnym kobiercu w wieku 64 lat ( na szczęście mój nowy dziadziuś nie był aborygenem). Ale dla teściowej Frytki byłby akurat

        • ha ha ha, Desper zaraz powie: „za co chcesz ukarać biednego Aborygena?… czemu go tak nienawidzisz?” … dajmy lepiej temu spokój 🙂 …

        • Tabaluga permalink

          Ok. Ale miłość nie wybiera. Chyba strzelę focha na Despera:) Określając kolor włosów Marlyn Monroe nie omieszkał dodać komentarza o blondynkach. Oj! Ma przekichane!!!!!!!!!

        • ha ha ha, On się chyba lubi narażać 🙂

        • Tabalugo, płci dotychczas nieustalonej, otóż nie mam nic do
          koloru włosów, nawet do blond włosów, ale sam/sama wiesz,
          że ………..oj chyba nie tak to miało być. Ale łatwiej
          mi będzie tak – Tabalugo Ty podpadłaś wcześniej, wszak to
          za Twoją przyczyną ten młody facet tulił się do TEJ piersi,
          pozwoliłaś na to !! To już nie foch to podpadka na całej
          liniii!!

        • ha ha ha, no pięknie wybrnąłeś Desper, nie od dziś
          wiadomo, że najlepszą obroną jest atak…
          kapelusze z głów 🙂

        • Przypominam, że Ty też w tym niecnym
          przedsięwzięciu brałaś udział ooo!!
          Jakąś zmowę czuję !!

        • ejjj, nie przeginaj z tą „obroną konieczną”… mieliśmy
          nie wracać więcej do „naszej szkapy”… 🙂

        • Ale co ma szkapa do młodego faceta co się do Twej
          piersi tulił co?? Toż to inny ciężar gatunkowy
          jest !!

        • nie wiesz?… no to prześledź rozmowy do tej pory,
          to zrozumiesz … mam nadzieję 🙂

        • No dobra Ty rezygnujesz ze szkapy, a ja z tego
          młodego drania:)

        • no widzisz, brawo 🙂 … ja od zawsze wiedziałam, że
          mądry z Ciebie facet, czasami narwany ale mądry 🙂

        • Ja narwany? hmmm czasem może trochę 🙂

        • no zdarza Ci się, zdarza … ale to fajne jest 🙂

        • Tabaluga permalink

          Desper mnię fala radości zalała, bo dzięki TEJ piersi choć
          na chwilę Mały odłączył się od mojego mlekopoju. A
          nawiasem mówiąc, a raczej pisząc nie odniosłam wrażenia,
          aby właścicielka Tej lub Tych piersi była w tym momencie
          nieszczęśliwa. Nie odwracaj więc kota ogonem. Twoja
          opinia na temat właścicielek blond czupryn była jasna i
          dlatego foch jest po mojej stronie. No chyba, że jakieś
          zadośćuczynienie za obrazę mego blond majestatu,
          a puszczę sprawę w niepamięć.

        • Ty Mu nie pisz takich rzeczy, że nie byłam
          nieszczęśliwa bo już dwa razy musiałam się z
          tego tłumaczyć, a jak to mówią: „do trzech
          razy sztuka” 🙂

        • No taaa jasne jeszcze mów, że z rozkoszy……….
          no nie tak być nie może !! Żądam szczegółowych
          wyjaśnień, nad stosownymi karami się zastanowię
          po ich otrzymaniu, znaczy się wyjaśnień, nie może
          tak być żeby Młody Facet zabierał to co moje
          ooo!!

        • Desper, biję się w TE piersi tu i teraz, tam żadnej
          rozkoszy nie było!!! słowo … nosz kurna, nie
          byłam harcerką, nooo… słowo Frytki!! … o!!
          a Frytce chyba wierzysz, co? 🙂

        • Zbulwersowanym wielce nadal jest więc na słowo
          wierzę tylko jednej osobie, znaczy sobie !!
          Ale…………. przyjdzie czas, a mię
          przekonasz 🙂

        • no wiesz!!! … Frytce nie wierzysz??? … no ale dobra,
          w czasie bulwersa człowiek nie wie co mówi więc i
          Tobie wybaczam…
          ale żeby mi to było ostatni raz… 🙂

        • Przed ostatni ok?

        • tu nie ma negocjacji… 🙂

        • jak nie ma negocjacji? przecież negocjować zawsze
          można 🙂 no do tej pory tak było .

        • a teraz, znaczy w tej sprawie, nie … 🙂

        • Zaraz, przecież to ja jestem zbulwersowany, a to
          mi się stawia warunki no chyba coś nie w
          tę stronę !!

        • z racji tego, że jesteś zbulwersowany, to zostało Ci
          wybaczone, że tym razem nie uwierzyłeś …
          kolejny raz już nie … 🙂

        • Uuuuu skoro tak, no to chyba nie pozostaje mi nic
          innego jak zrezygnować z dalszych negocjacji,
          trza będzie fortelem swoich racji dochodzić 🙂

        • fortelem powiadasz?… hmmm, no to ja, od teraz,
          wyostrzam wszystkie zmysły (a kobiety, jak chcą,
          to potrafią…) i robię się czujna i zwarta,
          i nie dam się podejść.. 🙂

        • A bądź, bądź czujna 🙂 Zwarta też (no może nie
          koniecznie zawsze taka zwarta), chociaż sądzę,
          że potrafię uśpić nieco Twoją czujność 🙂

        • hmmm, czyżbyś aż tak dobrze mnie znał?…
          ciekawa jestem jakich sposobów użyjesz..
          chyba nie chusteczki nasączonej
          chloroformem? 🙂 .

        • Och, nie stosuję takich brutalnych metod, chloroform
          pozostawia ślady, na chusteczce 🙂

        • a ja myślałam, że bardziej szminka… wiesz,
          to trudno sprać 🙂

  2. Pollyanna permalink

    oj tam oj tam raptem 10 km, a Ty problemy robisz :)))

    • no chyba od Ciebie 🙂 …. to ja tylko wspomniałam o „prostej”, nie mówiąc o jeździe po samej stolycy, bo na samą myśl o tym nerwowej czkawki dostałam 🙂

      • Trza było młodego jednak podwieźć, po drodze pewnie byś sie dowiedziała, jakie to spotkanie ma, czyżby synowa ze stolycy się szykowała ?

        • mówisz, ze synowa ze stolycy??? … to może i lepiej, ze do spotkania nie doszło 🙂 … a swoją drogą, podpytywałam go dziś o to i nie puścił pary z ust …

        • No co trza było podwieźć to byś wiedziała, a co synowa stolyczanka nie odpowiada??

        • no wiesz, my proste ludzie som, z prowincji, gdzie nam tam do
          stolycy …. 🙂

        • Jaka prowincja, Ty na wschodzie bardziej, Ty bliżej cywilizacji
          jesteś 🙂

        • ha ha ha, no tak, ciągle o tym zapominam … dzięki Desperku
          kochany 🙂 … chociaż, czekaj, czekaj, od stolycy to ja
          jednak bardziej południowy – zachód (chyba…) 🙂

        • Oj tam stolyca, ode mnie jesteś na wschód, a jak
          powiadali starzy górale w moich stronach, idź na
          wschód, tam zawsze jest cywilizacja 🙂

        • taaaa, i nie mieli na myśli jakiejś szczególnej misji?…
          sekmisji na przykład? … 🙂

        • A może, może, bo to jurne górale były 🙂

        • i powiadasz, że Ty też z tego rodu?… uuuu, fanie się
          zapowiada 🙂

        • Pollyanna permalink

          ode mnie to do stolicy jakiesik 300km, a przez
          Szczecin ok. 700, a przez Białystok to 900 km,
          a….:))))) tez bym się okichała, jakbym miała
          jechać, chociaż jako zielony kierowca trzasnęłam
          600 km na Mazury, bez przystanku, po prostu
          szał :)) ale to jak byłam młoda i gupia, a tero
          jako stateczna babka, mam szofera :))))

        • ha ha ha, stateczna babcia… co Wy wszyscy macie
          z tą statecznością????? … ja tam jestem młoda
          i szalona przez cały czas 🙂 … a stateczność
          to zachowuję tylko podczas chodzenia, żeby się
          nie przewrócić, na tych moich szpilkach 🙂

        • Yyy ja rasy nizinnej jestem buuuuuuu 😦

        • no mówiłeś coś o starych góralach z Twoich stron…
          to nie Twoje przodki były?… jesteś pewien? …
          może jednak jakiś gdzieś tam się zaplątał? …..

        • a może może bo jak wspomniałem jurne były to kto
          wie:) Tyle, że nikt do niczego teraz przyznać
          się nie chce, bo wiesz …….:)

        • bo co???… tajemnica jakaś rodzinna?.. mów, szybko,
          bom ciekawa bardzo… jak to kobieta 🙂

        • Oj no żeby alimentów nie płacić i żeby się nie
          przyznać do swawoli jakowychś !!

        • ha ha ha, taaaaa… każdy facet to skąpiradło 🙂

        • Nie o skąpstwo chodzi, nie wolno psuć imdżu
          czyjegoś, no wiesz w tamtych czasach w moich
          stronach białogłowy wielce cnotliwe były 🙂

        • tylko w tamtych czasach?… a teraz to co,
          rozpasanie ogólne panuje?… a często z tego
          korzystasz?… bo zaczynam się niepokoić …

        • A teraz to ja nie wiem, bom nie interesujący się tym
          jest. Wieeesz jak facet usatysfakcjonowany to i nie
          interesujący się innymi 🙂

        • no to super, że możesz to powiedzieć …
          podejrzewam, że znalazłoby się paru, którzy
          Ci zazdroszczą, tej satysfakcji 🙂 …

        • i bardzo dobrze, niech zazdraszczają do upadłego,
          bo………..mają czego oj mają 🙂

  3. teatralna permalink

    doskonale Cię rozumiem Fry sama bym w życiu nie pojechała do Warszawy autem, nawet dla własnego dziecka. kropka. a Młodemu przejdzie)))

    • no kurde, przejść mu przeszło, ale tajemnicy wyjawić nie chce 🙂 … i dobrze, że nie jestem sama w tych „chęciach” jazdy po Warszawie, bo się z lekka ułomna czułam 🙂

  4. dreamu permalink

    Powiem Ci, że Warszawy nie znam, ale nie mam problemu z jeżdżeniem po dużych miastach i trochę nie rozumiem obaw. Moja pierwsza w życiu samodzielna trasa była w nieznane 380km w jedną stronę z siedmiolatką w foteliku, a zaraz potem do Berlina na lotnisko, po Teda. Przejazd po Berliner Ring daje taką pewność, że potrafisz, że polecam wszystkim. YOLO… Fry.

    • szczerze podziwiam Dreamu… ja mam ogromne opory przed jazdą w nieznane, nie wiem dlaczego bo przekonałam się, że jak się naprawdę sprężę, to daję radę… 🙂

  5. Wredna matka z Frytki:)) Nie chciala dziecka do metropoli podrzucic:) Jak sie mlody czlowiek ma rozwijac swiatowo jak mu rodzona matka na drodze stoi:)))

    • oj tam, oj tam… tak od razu wredna?… nie mogło być na początek „wyrodna”? (tak przeczytałam za pierwszym razem 🙂 ..) … niech się rozwija tak jak inne nastolatki, przez internet 🙂

      • Rozwijaj dziecko w grodzie Kraka! Już się nie mogę doczekać;)))Buźka

        • znaczy się co, mam go wziąć ze sobą?????? … no proszę Cię Miśka, ja chcę się wyrwać 🙂

  6. Eeeeeee tam… 140 km to dużo…?

    • na „podrzucenie”?…. stanowczo za dużo …

      • Mhm…
        Mój braciszek podrzucił wczoraj mamę równe 200 km. Najdłuższe PODRZUCENIE wynosiło nieco ponad 450 km – podrzucił wtedy mnie 🙂

        • Ale uczciwie muszę dodać, że my jesteśmy z włóczęgowskiej rodziny, to chyba nam się inaczej kilometry liczą…

        • wiesz, jeśli powód jest naprawdę ważny… Młody nie chciał (i nie chce…) powiedzieć więc… a te kilometry, to całkiem możliwe… ja jestem raczej „stacjonarna”… 🙂

        • W kwestii powodów na pewno złapałabyś się za głowę 🙂 Dlatego przychylam się do zdania o proporcji kilometrów do mobilności. Dziś np. wyskoczyliśmy po obiedzie do Soliny, a na kolację wróciliśmy 🙂 Nie była to żadna podróż, tylko zwyczajna przejażdżka.

        • biorąc pod uwagę czas trwania, to rzeczywiście przejażdżka…
          ja w ten sposób mogłabym wyskoczyć sobie do Łodzi …
          albo w myśl piosenki: „a może byśmy tak najmilszy, wpadli
          na dzień do Tomaszowa?…” …:)

        • A wiesz, że w Łodzi byłam li i jedynie tranzytem…? W ramach 450-kilometrowej podwózki 🙂

        • Frau, a czy Ty, w takim razie, jeździsz gdziekolwiek w
          sensie podróży czy tylko i wyłącznie w ramach
          podwózek? 🙂

        • Ależ oczywiście, że jeżdżę! Czasem nawet podróż
          wypada bliżej niż podwózka! A wszystko to zależy
          nie od „kilometrażu”, tylko od okoliczności 🙂

  7. Tygrys1012 permalink

    Bo Ty to kochana źle rozegrałaś. Mimo chwilowego zbaranienia, należało najpierw zapytać, a co to za ważne spotkanie w stolycy naszego pięknego kraju? Wtedy syn udzieliłby jednej z 2 możliwych odpowiedzi:
    1. opowiedziałby, czego dotyczy planowane spotkanie
    2. zapytałby, coś Ty matka taka ciekawa – spotkanie mam i już – zawieziesz mnie?
    W sytuacji nr 1 – masz wszystko na tacy, po zapoznaniu się ze szczegółami, możesz śmiało powiedzieć na końcu, że za daleko, za drogo i nie dasz rady. Ale miło ci, że się tobie zwierzył.
    W sytuacji nr 2 – odpowiadasz – synu mój, chcesz, abym pokonała autem 140 km w jedną stronę, do miasta, którego nie znam, pchała się w korki i ruchliwe ulice, których nie znam, wydała kasę na paliwo w celu, którego nie znam… daj mi argumenty, żebym się zgodziła. I tu powinno nastąpić zwierzenie, co i jak planuje syn. Na końcu możesz śmiało powiedzieć, że za daleko, za drogo i nie dasz rady. Ale miło ci, że się tobie zwierzył. No i możesz jeszcze dodać coś od siebie, np. że fajny pomyśl, inicjatywa, i takie tam.

    • Tygrys, Ty mnie nie denerwuj bo mi tu wychodzi, że jako matka z 24 -letnim stażem nie znam się na niczym …. ile Twoje najstarsze ma?… albo nie mów, bo już całkiem się załamię … współczuję Twoim dzieciom, ciężko będą miały jak będą chciały coś przed Tobą ukryć 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Kochana, to zwykła mini – manipulacja jest 😉 wkońcu handlowiec ze mnie, co nie?

        • no faktycznie!!! … wraca mi wiara w się :)))))

        • Tygrys1012 permalink

          przede mną NIC się nie ukryje, kochaniutka 😀 nic a nic

        • ale mówisz tylko o własnych dzieciach, ewentualnie o reszcie rodziny? … :))))))))

        • Tygrysie! Jesteś gorsza niż ABW i inne świństwa razem wzięte:))

        • i CBŚ też :))))))

  8. i Fryta vel HRABINIA ( co to ma błękitną krew i migrenę) nie pomyślała o Gryzmolindzie co to pod stolycą zamieszkuje . Ale co tam wiejska baba dla Hrabini , no co tam !!!!!!!!!!!!!!!! na drugi raz niech no Fryta sygnał walnie

  9. Nitager permalink

    Fakt, wyprawa do Warszawy to niełatwa sprawa. Swego czasu zjeździłem pół Europy (no, w Paryżu trochę zmarudziłem, bo mnie wieża Eiffla nie chciała wypuścić -ale to tylko wyjątek, potwierdzający regułę) – ale najgorsza z tych wypraw to była do Warszawy. Mam nadzieję, ze dziś trochę się tam pozmieniało, ale wtedy było to jakieś 10 lat temu, cud, że wróciłem cało. Jakaś droga, nie wiadomo dokąd, każdy pas w inną stronę, żadnych oznaczeń, a na dodatek permanentny korek i nikt nie zlituje się nad kierowcą z wielkopolskimi blachami, który stanął na niewłaściwym pasie i rzewnym mruganiem kierunkowskazów prosi o litość – koszmar!

    • właśnie takie obrazki (poza rejestracją, ta była z łódzkiego) przeleciały mi, z prędkością światła, przed oczami wyobraźni w czasie, kiedy przeciągałam początek rozmowy z Młodym 🙂

  10. Frycia, weźże kup Młodemu jakieś prawko na allegro…:)

    • Młody za młody jest!!!! … a poza tym , samochodu nie ma… bo Ty chyba nie myślisz, że .. ?…. jesoooo, nawet przez myśl mi to nie chce przejść…. miałby MOIM pojechać????… gdziekolwiek????? … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: