Skip to content

cholerne zielsko – epilog …

6 lipca 2013

stosując się do wczorajszych rad, Frytka postanowiła odkupić Teściowej zielsko w formie niepopsutej… w związku z powyższym wybrała się rano do brico…. bo tam podobno takie som…  ale żeby przybliżyć sprawę, wyjaśnić najpierw trzeba okoliczności przyrody… otóż, w pobliżu marketu jest plac, na którym w soboty odbywają się: giełda samochodowa i giełda staroci (nierzadko jest to jedno i to samo…) … do giełdy przynależy też parking, płatny oczywiście, więc wiele osób zostawia samochody na parkingu przy markecie, w związku z czym jest on ciągle zapchany… a teraz do sedna… Frytka, zamierzająca być klientką marketu, uznała, że ma pełne prawo aby zaparkować na przynależnym do niego parkingu… co też uczyniła… po czym udała się na poszukiwanie zielska… część roślinno – ogrodowa, o dość dużej powierzchni, zastawiona była sporą ilością różnego zielska … ale, jak się zapewne domyślacie, tego jednego widać nie było… chodziła Frytka w te i we wte, zaglądała i rozglądała się wkoło, przemierzała alejki z jednego końca w drugi… nawet zaczęła myśleć, że jak jeszcze raz przejdzie te same ścieżki, to w końcu zainteresuje się nią ochrona, bo podejmie podejrzenia, że Frytka kradzież planuje… ale chociaż chodziła i szukała, to nie znalazła…… wreszcie zrezygnowana, wyszła ze sklepu, nie robiąc żadnego zakupu… co, jak się później kazało, było błędem… niczego nie podejrzewająca Frytka ruszyła autkiem z parkingu lecz daleko nie ujechała… zatrzymana bowiem została przez pana w kolorowej (znaczy się seledynowej…) kamizelce, który wyczekująco patrzył na boczną szybę… jako, że Frytka inteligentną jednostką jest, domyśliła się, że pan czeka na jej otwarcie… to znaczy na otwarcie szybki, bo Frytka nie zamierzała się przed panem otwierać… po opuszczeniu szybki Frytka usłyszała: „ma pani jakiś paragon?”… lekko zdziwiona odparła, zgodnie z prawdą: nie mam… na co pan: „w takim razie proszę 5 zł za parking…”… w tym momencie Frytką targnął pierwszy spazm wkurw… wzburzenia ale jeszcze w miarę grzecznie zapytała: pan chyba żartuje?!?!?!… na co pan, ze spokojem i uśmiechem (bezczelny jaki..):”nie, nie żartuję… no chyba, że pani pójdzie do sklepu i coś kupi…(!)”… Frytka omiotła wzrokiem parking, ponowne znalezienie miejsca graniczyło z cudem… ale nie daje za wygraną: ale aż tyle?!?!?!?… godzina parkowania w mieście kosztuje 3 zł, a tu pięć?!… to masakra jakaś… na co pan:”no taki jest regulamin… tam jest informacja”… Frytka, w tym momencie już wkurw… wzburzona do granic, nie zażądała sprecyzowania gdzie niby ta informacja (bo ona jej nie widziała…)  tylko sięgnęła do portfela, wydobyła piątkę i, dając ją panu, ruszyła z piskiem opon z tego niegościnnego miejsca… w ten oto sposób, przez cholerne zielsko teściowej, straciła Frytka pięć złotych… a zielska i tak nie ma ….  choć przyznać Frytka musi, że w tym momencie, miała w doopie zarówno zielsko, jak i reakcję Teściowej na jego nagły zgon…

a teraz najlepsze… przyjechała Teściowa.. czekała Frytka cierpliwie na wyrzuty… nic nie nastąpiło, więc stwierdziła, że nie będzie czekać tylko sama przystąpi do działania… poszła więc do Teściowej i pyta:co to za kwiatek jest?… widziałaś, co się z nim stało? (że niby samo…) … (aha, dla przybliżenia sytuacji… po tym jak zielsko uschło to wstawiła je Frytka do pokoju, żeby już dłużej na słońcu nie stało…) a teraz do rzeczy… po pytaniu Frytki Teściowa zrobiła zdziwioną minę…”ale który?” – pyta… no ten- wskazała palcem Frytka… na co Teściowa: „aaaa, ten… a to kwiatek ciotki (jej rodzonej siostry – przyp. autora)…. a to nic… ja ci zapomniałam powiedzieć, że on może uschnąć…nic się nie stało, korzenie pewnie nie uschły…” … nosz cholera jasna!!!!… to Frytka od kilku dni zastanawia się jak wytłumaczyć Teściowej ten „wypadek”, koszty finansowe i moralne ponosi z tego tytułu a ona mówi :”sorry, zapomniałam powiedzieć?!!!” … po takim obrocie sprawy Frytka też zrobiła obrót, w tył, i obrażona udała się do swojego pokoju… i na zaproszenie Teściowej do napicia się nalewki, odpowiedziała dumnie: nie, dziękuję!… to tyle w temacie …

Reklamy

From → Uncategorized

49 komentarzy
  1. E tam. Ja bym się napiła!
    No chyba, że podejrzewasz zatrucie nalewki belladonną.

  2. Natthimlen permalink

    Ahahahaha!!!! Puściłabym pana kanałem. Za miętka Frytka, za miętka…

    • też po fakcie to stwierdziłam, ze trza było twardym być nie mientkim… bo co by niby zrobił?… rzuciłby się pod samochód i koszulę, a raczej kamizelkę, rozdarł jak Rejtan, żeby mnie zatrzymać?… chociaż i tak nie jestem pewna, czy ruszając nie przejechałam mu po stopach … taka byłam wkurzona, że nie patrzyłam… 🙂

  3. A trza było żądać okazania regulaminu 🙂 Niechby przynosił cały słup z tablicą, a co 🙂
    Oraz dobry wieczór, no prawie wieczór 🙂

    • ehhh, mądra Frytka po fakcie… jak się już opamiętałam, znaczy się , uspokoiłam (po jakiejś godzinie…) to też mi kilka pomysłów do głowy przyszło, co mogłam zrobić a nie zrobiłam … oraz bardzo dobry wieczór choć na dworze jasno 🙂

      • Ehhh Frytka mądra jest nie tylko po fakcie, a może dobrze, że nie zrobiłaś tego co Ci przyszło do głowy, bo może byś teraz poszukiwana była 🙂

        • mogłoby się tak zdarzyć… bo na przykład, mogłabym gaz do dechy wcisnąć i uciec.. i teraz byłabym zbiegiem … i mogliby nagrodę za schwytanie mnie wyznaczyć… i wszyscy chcieliby mnie schwytać … 🙂

        • Dobra dobra, nie przesadzaj z tym chwytaniem Cię przez wszystkich !! Jakby się okazało że poszukiwana jesteś to bym Cię ukrył, tak, żeby nikt nie schwytał ooo!!

        • hmmm, i nie wymieniłbyś mnie na nagrodę?… bo na pewno jakaś by
          była 🙂

        • A co mi po nagrodzie jakiejś tam, przecież miałbym twoją
          wdzięczność, za kryjówkę prawda 🙂

        • noooo, zdaje mi się, że tak… chociaż, zależy jakiej
          wdzięczności się spodziewasz … bo jakbyś chciał,
          żebym Ci, na przykład, skarpetki prała, no to nie wiem …
          może lepiej jednak dać się złapać 🙂

        • Oj tam skarpetki to se sam potrafię uprać, raczej
          myślałem o ……….no wiesz o czym 🙂 No ale
          jakbyś czasem nie wiedziała no to podpowiem ,
          no…kurna wiesz chodzi o obiadki, o gotowanie 🙂

        • do garów chcesz mnie zapędzić??????? …. i może
          jeszcze do sprzątania?? …i do dzieci??? …
          a nie, tu to się chyba zapędziłam nieco 🙂

        • Się zapędziłaś, stanowczo zbyt mocno !! Gdyż i
          ponieważ no hmmmmm, chłopaków byś chciała
          pilnować??

        • a dlaczego akurat chłopaków miałabym pilnować?…
          ja żadnych dzieci nie chcę pilnować, bez
          względu na płeć 🙂

        • Taaak? nawet tych co to mają już +20 lat ??

        • takich tym bardziej, Ty wiesz jako to
          odpowiedzialność?.. żeby żadnej wpadki nie
          było??… dziękuję bardzo… ja wolę jak to
          mnie pilnują, najlepiej starsi i bardziej
          doświadczeni ode mnie 🙂

        • No fakt nie można powierzać opieki na dziećmi
          dzieciom, no prawie dzieciom – małolatom ooo 🙂

        • ale, że o mnie mówisz???? … jestem mocno
          pełnoletnia i lubię dorosłe rozrywki a nie
          niańczenie bachorków 🙂

        • Ooo tak mocno pełnoletnia małolata no hmmm , no
          weź nie żartuj sobie ze mnie, pełnoletnia jesteś
          to fakt, ale że mocno ………….
          buuuhahahahaha 🙂

        • no dobrze, to powiedz jaka jest ta granica, od której
          zaczyna się ta mocna pełnoletność? … od 60-tki? …
          🙂

        • Mocna pełnoletniość to już w wieku lat 30 nadchodzi,
          ale do tego trzeba te trzydziestkę mieć, faktycznie,
          a nie tylko „w gębie się chwalić „

        • a jakiegoż to dowodu potrzebujesz Desper, żeby
          uwierzyć?… i nie mówię tu o wierzę w jakiegoś
          stwórcę czy coś innego 🙂

  4. Tygrys1012 permalink

    Buhahaha! Dobre 😀

    • taaaa, dobre… tyle nerwów i jeszcze piątka zmarnowana… powinnam zażądać zwrotu od teściowej … 🙂

  5. Pollyanna permalink

    tiaaaaaa :))))) zlac to trza było i jusz :DDD wiesz Ty co, Ty za porządna jezdes chyba, oj za porządna :)) i teściowej w kamizelce i panu z nalewką, chciałaś dobrze zrobić ;DDDD

    • no bo ja, to jakoś tak mam, że często dbam o dobre samopoczucie innych a o sobie zapominam… 🙂 … ale pracuję nad tym, znaczy żeby się zmienić i najpierw sobie dobrze robić 🙂

  6. dreamu permalink

    Przeinwestowałaś. Miało nie przekroczyć dwa zeta! ;o)))))))

    • przeinwestowałam i to cholernie… nie umiem robić interesów 😦 .. ale dalej obstaję, że to złośliwość Teściowej była

      • dreamu permalink

        Ależ w to nikt nie wątpi. One zawsze są winne oraz coś knujom i końbinujom ;o)))

        • no mam takie samo wrażenie… człowiek (czyt. Frytka…) nie może być pewien dnia ani godziny…

  7. To jest tak zwana ambiwalentność uczuć. Teściowa mogła ci specjalnie podłożyć roślinę na zdechu, żeby wzbudzić w tobie poczucie winy jak skona (zieleń, nie teściowa). Z drugiej strony nie musiała mówić, że to nie jej zieleń, czym w gruncie rzeczy cię od tych wyrzutów zwolniła… Hmmm…

    • niezbadane są ścieżki, po których kroczy rozum i myśl teściowej 🙂 … oraz witaj po raz pierwszy chyba 🙂

  8. Ciekawe, czy teściowa działała z premedytacją! Ale zapunktowałaś:))

  9. Frytka liczyłam na jakąś akcję z Panem w seledynie a tu … doopa?

    • a bo mnie taka złość ogarnęła, że… poza chęcią przejechania pana kilka razy, w te i z powrotem, na żadne inne akcje nie miałam weny twórczej 🙂

  10. Thunderstorm permalink

    🙂 Ale jaja :))) Się uśmiałam. Trzeba było chaszcza na oczach teściowej upierniczyć przy samej ziemi i z uśmiechem palnąć, że „chyba jeszcze odrośnie” 🙂
    Buziaki!

  11. Zdzierstwo!
    U mnie w mieście przez kilka miesięcy panował taki zwyczaj przed dawną Billą nieopodal centrum. Kwity, paragony, proszenie kasjerek, żeby potwierdziły. Skończyło się jak zwykle – szlabany otwarli i jest jak dawniej…
    A w ogóle najwięcej za parking zapłaciłem przed jaskiniami słowackimi w Tatrach Niżnych – 5 euro za postawienie samochodu. Na samym tym można zbić majątek. To przed lotniskiem w Pyrzowicach jest pięć złotych
    Kombinują ludziska, kombinują… a nam, kierowcom, płacić pozostaje…
    Pozdrawiam gorąco

    • no cóż, wzięli mnie przez zaskoczenie, ale jak to mówią, za gapowe się płaci a kierowcy parking zawsze po kieszeni … pozdrawiam cieplutko choć deszczowo dziś …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: