Skip to content

szranki i konkury…

15 lipca 2013

no i rozeszły się, jak świat długi i szeroki… znaczy, jak kraj długi i szeroki…, no dobra, jak już musi być tak bardzo precyzyjnie, to jak miasto Frytki długie i szerokie (choć, do jednego zamorskiego kraju też dotarły…) wieści, że Frytka samotną (znaczy bez męża…) jest… i rzucił się tłum adoratorów żądnych Frytkowej ręki (i nie tylko pewnie…), w szranki i konkury, co by tę rękę (i nie tylko pewnie…) zdobyć… noooo, w sumie, to tylko w konkury, bo żeby w szranki stawać i  w konkurencyjach (nie poprawiać…) różnych bój o nagrodę główną toczyć, na kopie się potykając lub z łuku strzelając, to trzeba co najmniej dwóch konkurentów, a tu, tak po prawdzie to nie tłum wielbicieli ale jeden tylko się pojawił, ale za to upierdli**, uparty znaczy się….. aby zrozumiały był dalszy ciąg opowieści, przybliżyć musi Frytka osobę „zacnego” konkurenta… otóż, jest to przedstawiciel dość licznego odłamu męskiego (a jakby…) rodu, lubiącego trunki wyskokowe, spożywane często w okolicach osiedlowego sklepu spożywczego… tam też go Frytka w większości przypadków spotyka, słysząc jakże miłe: „cześć Frycia (bo takie właśnie zdrobnienie stosuje…), co tam u ciebie słychać?”… na co Frytka ma zawsze przygotowaną, mocno inteligentną, odpowiedź: to co widać … „aaa, to widzę, że wszystko super…” przy czym te ostatnie słowa dobiegają Frytkę już z daleka, bo zawsze stara się jak najszybciej minąć „podsklepowe” towarzystwo…  ale wróćmy do jego sylwetki i rysu charakterowego… od większości przedstawicieli wspomnianego odłamu gatunkowego różni go to, że ma pracę więc to spożywanie nie odbywa się tak często, jak zapewne by chciał… i być może, niektóre panny na wydaniu (lub też z odzysku…) mogłyby traktować to jako zaletę, ale nie Frytka… osobnik ten cechuje się też mocno rozwiniętym zmysłem cwaniactwa i dwulicowości, co, choć zapewne przydatne jest w tych dziwnych czasach, to w oczach Frytki nie przydaje mu atrakcyjności… poza tym, ten konkurent do Frytkowej ręki, (i nie tylko pewnie…) posiada też dodatkowy „bonus” w postaci żony i dzieci… skoro znane są już wady i… wady konkurenta, wróćmy do tematu głównego, czyli jak Cezary (bo tak ma na imię rzeczony …) chciał poderwać Frytkę…  a było to tak…

dzwoni telefon Frytki… rzut okiem na wyświetlacz a tam „Cezary Cezary”  (ot, taki przykład poczucia humoru Frytki…)… aha, może jeszcze gwoli wyjaśnienie, skąd Cezary posiada numer telefonu Frytki… otóż, parę lat temu załatwiał swoje sprawy w kancelarii i, dla łatwiejszego kontaktu, swój numer mu Frytka dała … gdybyż wtedy pomyślała, jakie mogą być tego następstwa to pewnie inaczej by postąpiła ale, jak wiadomo, mądra Frytka po szkodzie … ok, powrót do wątku głównego…  jako, że tym razem interesów żadnych z Cezarym Frytka nie prowadziła, stwierdziła nie odbieram… co też uczyniła… to znaczy nie odebrała… nie przewidziała jednak Frytka zdeterminowania adoratora w jego działaniach … bo za chwilę „zadzwoniła” do Frytki jej poczta głosowa a tam…  kobiety, znacie te głosy najlepszych amantów kina, niskie, seksowne, głębokie, przeciągające każdą sylabę?… otóż właśnie usłyszała Frytka, takim głosem wypowiedziane, te słowa:

„cześć, tu Cezary… chciałbym się z tobą spotkać, porozmawiać… oddzwoń Frytko…”

taaaa – pomyślała Frytka – już lecę… no i oczywiście nie oddzwoniła, co w niczym nie zmniejszyło zapału konkurenta, bo za parę minut telefon znów zadzwonił… powtórka z rozrywki, znaczy się na wyświetlaczu „Cezary Cezary”, Frytka nie odbiera, on się nagrywa, Frytka odsłuchuje pocztę a tam:

„Frytko, to znowu ja, Cezary… oddzwoń, mam dla ciebie prezent… czekam…”

wizja prezentu przez chwilę zaciekawiła Frytkę ale nie na tyle, żeby oddzwoniła…  po drugim telefonie sprawa ucichła,… miała Frytka nadzieję, że na zawsze, ale jednak nie… po dwóch dniach znów telefon… w końcu Frytka stwierdziła, że czas zaprowadzić z tym porządek… odebrała i

Cezary (z lekką pretensją w głosie, który teraz już wcale tak „amancko” nie brzmiał…) : no cześć, dzwonię do Ciebie i dzwonię, a ty nie odbierasz i nie oddzwaniasz..

Frytka (lekko wkurzona..): ale po co do mnie dzwonisz?…

C: no chciałbym się z tobą spotkać, porozmawiać…

F: ale o czym ty chcesz ze mną rozmawiać?…

C: no wiesz, siedlibyśmy, jakieś piwko wypili, pogadali…

F: po raz kolejny pytam, o czym chcesz ze mną rozmawiać?…

C (tym razem on lekko zdenerwowany…): a co, uważasz, że nie mamy o czym?..

F (z nadzieją, że może zrozumie…): tak właśnie myślę,…

C: to mam nie dzwonić?…

F: tak, masz nie dzwonić…

C: no to … cześć

F: cześć…

i tak oto pierwszy (bo ma Frytka niejasne podejrzenie, że nie ostatni…) konkurent odpadł w przedbiegach….

Reklamy

From → Uncategorized

122 Komentarze
  1. Czyż nie zbyt pochopnie odrzuciłaś coś, co stać się mogło miłością Twoją? Wszak człowiek zmiennym jest i mógłby Cezary dla oczu Twoich porzucić piwne przyzwyczajenia. I założyć kapcie na nogi, albo pójść z Tobą po horyzontu kres, na wycieczkę zagraniczną… nigdy się nie dowiesz…
    Ech, kobiety…
    Pozdrawiam gorąco

    • taaaaa…. uwierz mi, Cezary miłością moją stać by się nigdy nie mógł, cokolwiek by zrobił (lub nie …), zdecydowanie po kres horyzontu wolę iść w kapciach z kimś innym… miłego dnia 🙂

      • Ranisz serce jego…
        Cóż, najwidoczniej Cezary przyzwyczaić się musi, że pozostają mu tylko serenady pod oknem, bez nadziei na wzajemność.
        Tylko, żeby z nimi nie przesadzał, bo sąsiadów pobudzi ten ryczący z bólu ranny łoś.
        Pozdrrr

        • ha ha ha, oszczędź mi Waść wizji takowych, bom ja w pracy teraz i wybuchy niekontrolowanego śmiechu nie przystoją statecznej niewieście 🙂

  2. Frytko!
    Martwi mnie zupełnie inny aspekt tej sprawy!
    Wszak gdzie samotne księżniczki i liczni konkurenci do przeróżnych części ciała tychże, tam i straszliwi strażnicy cnót księżniczych: smoki. Czy aby Twój smok (o straszliwym imieniu Teściowa) nie nazbyt daj się we znaki Tobie i Twoim konkurentom? Wiem, że chimeryczna to bestia…

    • Frau, Teściowa moja, póki co, o konkurentach do przeróżnych części ciała mojego, nie wie i lepiej niech tak zostanie… zresztą, jak widać, prawdziwy smok cnót moich broniący, drzemie we mnie … i jak będzie trzeba, nie zawaham się go użyć… 🙂

  3. A tak z ciekawości, dla jasności ta nagroda główna to …….co by to miało być, no bo wiesz w dawnych czasach dzielni rycerze w szranki stawali, na kopie się potykali, czasami o kopie też, jak w karczmie za długo siedzieli, a nagrodą była chusteczka, którą to lico swe Księżniczka otarła.
    Oraz dzień dobry 🙂

    • no co też waćpan prawi?!… nie powie mi pan chyba, że rycerze zacni, na śmierć i życie, będą się potykać o ….CHUSTECZKĘ?! … chociaż, jak ja lico swe bym otarła tą chusteczka, to …. dość bogato by było (biorąc pod uwagę sporą ilość makijażu…) … hmm, myślałam jednakże o innej nagrodzie, ale skoro waść mówisz, że chusteczka starczy…. oraz witam mości pana (rycerza?) w skromnych progach mego księżniczkowego domostwa 🙂

      • Ależ tak było, było też tam byłem miód, wino piłem, dziewki w karczmie podrywałem………..ups chyba te szczegóły ważne nie są 🙂 Tak czy inaczej oj taka chusteczka to trofeum cenne było, oj nader cenne, więc i Twoja chusteczka cenna jest Księżniczko Fryteczko ooo !! Pewnie ślachetnemu Cezaremu o tę chusteczkę chodziło 🙂 Ale skoro sama rozmyślałaś o innej nagrodzie to uchylże choć rąbka tajemnicy w owej kwestyji 🙂

        • hmmm, mości Desperze, widzę, żeś światowe ale nader hulaszcze życie prowadził (a może nawet jeszcze prowadzisz?…) … doświadczenie, jak widzę waść posiadasz, i wiedzę ogromną w temacie, więc pod Twoje dyktando nagrodę ustanowię … choć śmiem przypuszczać, że nie każdemu rycerzowi chusteczka miłą będzie, no może takiemu, co to alergię na pyłki traw albo sierść wierzchowca swego posiada… albo na … wodę (jak rycerz Cezary herby chmiel 🙂 …)… a o jakiej ja nagrodzie wprzódy, nim zdanie znawcy poznałam, myślałam?… otóż królestwo i pół ręki księżniczki w grę wchodziło… znaczy się, ręka księżniczki i pół królestwa, ale w tej sytuacji wydaje mi się to nazbyt wygórowane 🙂 …

        • Pół królestwa powiadasz Pani, a drugie pół we władaniu smoczycy Teściowej by pozostało? A ta ręka to cała czy dłoń tylko a może przedramię też, no bo wiesz warto by wiedzieć zanim ryzyko się podejmie 🙂 Ależ wzburzonym wielce podejrzeniami o hulaszczy tryb życia !! Kapkę miodu i deczko wina, oj człowiek nie wielbłąd napić się musi, a dzieweczki eh tam wielkie mecyje zaraz !!

        • nie dopytuj Waść szczegółów, bo teraz to już nie jest ważne… za Twą radą, oszczędności wprowadzając, biorę się zaraz za własnoręczne wyszywanie przecudnej urody chusteczki, z monogramem mym osobistym …. i nie ma się co burzyć, mój panie, bo sam dałeś świadectwo życia swego… skoro Waćpan wolisz karczmiane dziewki od księżniczek, Twoja wola 🙂 …

        • No jakże o szczegóły nie dopytywać, jak zagrożenie realne, że
          drugą połowę królestwa trza będzie odbijać z rąk, a właściwie
          łap smoczycy Teściowej !! Myślisz, że wielu takowych śmiałków
          się znajdzie? Ale ta chusteczka no hmmm cały czas no nęcąca
          jest 🙂 Ależ, ależ gdzież napisałem com wtedy wolał?

        • zagrożenie może byłoby realne ale nagroda, za podszeptem
          Waści zresztą, nieaktualna już 🙂 …
          no może nie napisałeś Waćpan dokładnie, że wolisz ale
          jakbyś nie wolał, to byś cnotę swą (i ciało…) w
          czystości zachował, na możliwość zdobycia Księżniczki
          czekając, czynem tym wytrwałość w postanowieniach
          swych, potwierdzając 🙂

        • Znaczy się smoczyca teściowa niezagrożona władać
          nadal będzie? A słowem swym ręczę, że dziewki owe
          czyste były, ciała nie zbrudziły, gdyż dla pewności
          kąpieli wspólnych zażywaliśmy, mając przy tym na
          względzie, iż Księżniczki pewnie na czystość uwagę
          zwracają to w czystości na okazję j zdobycia owej
          oczekiwałem 🙂

        • otóż panie rycerzu „umyty”, pozycja smoczycy nie
          do końca niezagrożoną jest, gdyż przecież jedną
          z konkurencji turniejowych może być jej zgładzenie ..
          zresztą, jako Księżniczka łaskawością się wykażę,
          niech będzie chociażby uwięzienie, co by potem
          obwozić ją po krajach zamorskich i gawiedzi,
          widoków grozę budzących spragnionej, pokazywać … 🙂
          rzecz druga teraz, Waćpan mojej inteligencyji
          nie obrażaj sugestiami, że o czystość w kąpieli
          uzyskaną tylko i wyłącznie chodzi…
          jako niewiasta cnotliwa i myśli czyste mająca,
          takich samych przymiotów od rycerza, o moją
          chusteczkę zabiegającego, oczekuje 🙂

        • Jako nader cnotliwa niewiasta, jakież to niecnotliwe
          myśli w Twej głowie siedzą, że owe kąpiele z
          frywolnymi harcami połączone były?? Że Sodomia i
          Gomoria tam była, że też w cnotliwej, cudnej urody
          głowie takie kosmate myśli się zalęgły no toż koniec
          świata !!

        • otóż, jedno z drugim nic wspólnego nie ma, gdyż jam
          wykształconą niewiastą jest (inaczej przecież być
          nie może, w końcu bycie Księżniczką do czegoś
          obliguje..) i jako takowa, księgi różne czytałam,
          obrazki oglądałam i, oczywiście w teorii, wiem jak
          takie kąpiele i swawole wodne między niewiastami
          i rycerzami wyglądają … 🙂

        • O zacna białogłowo, czyżbyś Kamasutrę studiowała
          w dalekich krajach, pozwól o łaskawa skorzystać
          z Twej wiedzy 🙂

        • och, nie wymagaj Waćpan ode mnie, abym
          zdradzała tajemnice mego wykształcenia, bo
          rumieniec zawstydzenia na me lico znienacka
          wypłynął 🙂

        • Ależ Pani, wszak wiedza wstydu nie przynosi,
          wiedzą pochwalić się trzeba, z wiedzy korzystać
          należy, a niedouczonych nauczyć !!

        • toteż ja wiedzy swej, jako ta niewiasta światła, się
          nie wstydzę jeno omawiania jej na forum tak publicznym
          wśród gości przybyłych, z lekka się wzdragam…
          ale jako pani dobra i litościwa chętnie się wiedzą
          ową podzielę, w zaciszu alkowy, żeby inni z niej
          skorzystać, dla dobra swego, mogli 🙂

        • W nieśmiałości swej zgadzam się z Tobą roztropna
          Pani, na nauki z wielką chęcią przybędę, a i
          pilności dołożę co by z nauk jak najwięcej
          skorzystać:)

        • i nie boisz się Panie narazić na śmieszność i drwiny
          ze strony innych rycerzy, że Ty, jako mąż z
          mądrości i obycia światowego słynący, na nauki do
          niewiasty przybędziesz? … 🙂

        • A czyż hańbą jest przyznać się do niewiedzy? Czyż
          hańbą okryje się ten, który powie, że w materii
          jednej czy drugiej nie świadom jest?? Otóż racz
          łaskawa Pani uwagę swą zwrócić, iż hańbą jest
          nie mając wiedzy przemądrzałka udawać, A czy
          śmieszność czy drwiny?? Rzekłbym, że zazdrość
          zżerać ich będzie, jako ten kornik drewno 🙂

        • mądrze Waćpan prawisz, choć poglądy Twe
          za nazbyt nowoczesne, wśród reszty rodu
          męskiego, poczytane być mogą.. ja też
          uważam, choć białogłową tylko jestem,
          wstydem jest niewiedzą się popisywać a
          nie do niewiedzy się przyznawać… a
          skoro akurat, niewiasta wiedzę ową nabyła,
          to dlaczego mąż prawy i światły z nauki
          skorzystać by nie miał?… wszak to tylko
          wzmocnić jego pozycję wśród innych
          może… 🙂

        • Och mus iść z duchem czasów, nowoczesności się
          nie bać, niewiedzę wiedzą uzupełniać, pozycję
          zmieniać, na coraz lepszą 🙂

        • ach, Panie, żebyż wszyscy rycerze mądrość Twoją
          posiadali i nie bali się niewiast oświeconych…
          wtedy my, białogłowy, nie musiałybyśmy udawać,
          że o świecie nic nie wiemy i, że tylko na
          łaskę (lub niełaskę…) rodu męskiego skazane
          jesteśmy …

    • czasem nawet na KUPIE się potykal;))
      oraz dzień …taki sobie…….

      • no jak kupa leżała na środku, a rycerz był pod wpływem miodu to się potykał… taki los 🙂 … a dzień nie taki tragiczny jeszcze choć to dopiero początek… trzymaj się 🙂

  4. Oj Fryteczko! Obawiam się, że Cezary Cezary ostetntacyjnie głowe będize odwracał na Twój widok, coby dotarło do Cię jaka szansa niebywała Cię ominęła.A potem…zacznie od nowa..bo to typy uparte są!

    • otóż widzisz nie, jakieś resztki przyzwoitości się w rycerzu Cezarym ostały, bo widząc mnie ostatnio (oczywiście stojąc pod sklepem w doborowym towarzystwie innych trunkowych rycerzy ..) powitaniem w mą stronę rzucił 🙂 … a powtórki nie przewiduję, gdyż ostrzeżenie dostał z innej strony też 🙂

  5. A prezent? Jaki miał prezent dla Ciebie? Dowiedziałaś się chociaż?
    Serdeczności!

    • no niestety, powściągliwą Księżniczką będąc, ciekawość swą opanowałam, co by też Cezaremu zbędnych nadziei nie robić … alem ciekawa nadal jest 🙂

      • Się tak nieco wtronce, ciekawość u kobiet to pierwszy stopień do piekła ooo:) Bo wiadomo u facetów jest motorem postępu 😉

        • jak widać kobiety potrafia pochamować ciekawość, a mężczyźni nie dlatego wymyślaja inne nazwy na usprawiedliwienie;))

        • Ależ to żadne usprawiedliwianie nie jest, to prawda czysta niczym kolumbijska kokaina ooo!!

        • matko! pohamować napisałam z bykiem! tosz to cud, że nikt mi go nie wytknął!:))))

        • imć rycerz Desper nie w formie dziś jak widać, wciąż najwyraźniej myśli o tych dziewkach, co to je onegdaj w karczmach bałamucił 🙂

        • A toż kulturą się wykazać chciałem i uchybień niewielkich w słowie
          pisanym wytykać nie zamierzałem, ale skoro szanowne gwałt taki
          czynią to i owszem byk jak krowa wielki ooo!!

        • żeś kulturalny rycerz to my, niewiasty wsze, wiemy … ale że
          delikatność wybrałeś zamiast, ogólnie znanej przywary swej,
          czepliwością zwanej?? … to już w osłupienie niemałe nas
          wprawiło 🙂

        • Otóż cnotliwa białogłowo, czyż ja się kiedyś czepiałem?

        • ależ rycerzu cny, czy Ty w zadufaniu swym,
          kłamstwo mym ustom słodkim zarzucasz?…
          czy to się godzi?… wszak Waćpan z gościny
          mych progów skromnych korzystasz… 🙂

        • Och Księżniczko, gdzieżbym tam śmiał kłamstwo
          zarzucać, jeno nieścisłość pragnę sprostować,
          że to co na czepliwość czasem wygląda to
          konieczność jest, gdyż nader często niejasności
          się pojawiają, które zły cień mogą rzucać, na
          słowa Twe, a to już nie godne jest, doceń o
          Pani, że w obronie Twej to czynię !!

        • hmmm, zatem w obronie mej, nie licząc na nagrody
          żadne ani korzyści, narażasz Panie swa reputację
          człeka statecznego i przymilnego? … czymże
          zasłużyłam sobie na takie poświęcenie ze strony
          Twej, że narażasz się na życie w niesławie
          niemalże?… 🙂

        • Ach czymże są ataki, niesława wobec Twej czci
          białogłowy ?? Ależ to obowiązek rycerski jest!!

        • a jam myślała, że prawdziwych rycerzy już nie ma …
          że ostatnim takim był imć Don Kichot z La Manchy,
          który czci Dulcynei swej bronił na przekór światu
          całemu i wiatrakom wbrew … wracasz mi, Panie,
          wiarę w ród męski stanu rycerskiego … 🙂

        • Ach czyż wątpliwej jakość imć Cezary herbu
          sfermentowany chmiel nadszarpnął Twą wiarę
          w ród męski? Ach Pani toż jedna jaskółka
          wiosny nie czyni toż i jeden pachołek nie
          stanowi o całości 🙂

        • masz racje rycerzu cny… nie zawsze należy cnót
          jednego we wszystkich innych upatrywać, jako też
          i wadami niezawinionych obarczać… każden człek
          innym jest, choć w niewieściej mej główce, myśl
          jedna natarczywa istnieje, że tych pachołków
          więcej jest na tym ziemskim padole niźli rycerzy
          z honorem … 🙂

        • Pollyanna permalink

          och nie podupadaj na duchu swym białolica
          białogłowo 🙂 pachołków onych przesiejem
          przez sito z małymi dziurkami i samych
          zacnych rycerzy ostawim do wyboru, do
          koloru :DDD

        • bać to ja się nie boję, bo żeby w szranki o
          chusteczkę mą stanąć, to się każdy z konkurentów
          szlachetnym przyrodzeniem… tfu, urodzeniem
          okazać musi… a kolor onego jest mi obojętny,
          bo laur i tak zdobędzie ten jedyny, gdyż on,
          wedle wiedzy mej i opowieści przez bardów
          głoszonych, jak do tej pory niepokonanym
          jest… 🙂

        • Pollyanna permalink

          uuuuuuuuuu zacnie prawisz nadobna niewiasto, oj
          zacnie. najbardziej mnię uwiódł w twej mowie
          kolor tego przyrodzenia… znaczy się urodzenia
          jego, czyli jakiego herbu on sławion jest, ten
          rycerz się znaczy. to musisz w gotowości
          pozostawać z chusteczka na wierzchu i aby umytą…
          tfu wypraną ona była i w niezmąconej bieli
          pozostawała ;)))

        • Głowę chylę w uszanowaniu roztropności i mądrości
          niewiast, wszak dobrze prawicie, miodu Wam dać
          należy, przychylam się do owej gotowości tej
          chusteczki, jednakowoż ciągłe trzymanie na wierzchu
          zagrożenie niesie iż kurzem się pokryje, na słońcu
          kolor swój straci, a i kusić wielu będzie. Czyż nie
          lepiej w gotowości utrzymywać ale pod przykryciem??

        • Pollyanna permalink

          no dobra, ale tylko z koronek przykrycie owe może
          być uczynione, najlepiej z francuskich, bo tylko
          one swa delikatnością pokryć ową chusteczkę mogą
          bez obawy o naruszenie skromności i nietykalności
          bieli onej

        • o koronki zabezpieczające cześć moją niewieścią…
          yyyy znaczy… chusteczkę rzeczoną, sama zadbam
          bo jako niewiasta uczona i w tej materii wiedzę
          odpowiednią posiadam… uczyli mnie matka moja
          jak o chusteczkę dbać należy aby dochować ją
          dla tego jedynego, co to ją zdobyć zechce 🙂

        • och rzecz jasna, że tylko wybitnie delikatną materią
          można przykrywać, koronki się nadają w pierwszym
          rzędzie, noooo te francuskie spełniają oczekiwania
          najwyższych lotów i fantazji, nie mają równych sobie,
          rzecz jasna pod warunkiem, że delikatnie się
          chusteczkę okrywa

        • Pollyanna permalink

          nie śmiem wątpić w mądrość Twej Matki droga Pani,
          gdyż słowa Twe i czyny inteligencyją zasłynione,
          a po kimże to jak nie po Matuli nadobnej mogą być
          dziedzictwem. radam Ci wielce, ale skorzystaj z
          rady mej i nie wzbraniaj się tak wartko przed
          pokryciem francuskim, gdyż warte ono uwagi Twej,
          a skoro nadobny rycerz Desper przychyla się ku
          moim intencjom, to Waćpani nie przystoi,
          oj nie przystoi oponować dłużej ;DDDD

        • no dobrze, widzę żem pośród pochwał cnót mych i
          Matki mojej, jednakowoż przegłosowana została…
          poddam się więc presji państwa… jako że
          przypodobać się imć Panu Desperowi pragnę, a skoro
          On w koronkach francuskich gustuję, to i ja
          zarzucę moje zdolności w paluszkach i na gotowe
          wyroby się zgodzę… tylko kto te koronki dla
          mnie z kraju dalekiego sprowadzi, kupców i
          transport opłaci? 🙂

        • Ależ cnotliwa niewiasto, jeżeliś gotowa samodzielnie
          ową francuszczyznę wykonać to rzecz jasna ona
          nader pożądana będzie 🙂

        • och, rycerzu Desperze, czyżby koszty sprowadzenia
          dla mnie, z kraju dalekiego, owych koronek tak
          Cię przeraziły, że godzisz się teraz na moje
          dzieła?… hmmm, tu mię Panie zaskoczyłeś albowiem
          myślałam, że hojnością się wykażesz, że talarów
          żałował nie będziesz w obliczu spodziewanego
          widoku mojego w zacnych i sławnych koronkach…
          🙂

        • Pollyanna permalink

          imć Desper musi się starać, skoro na chusteczkę
          Twą nadobna Pani chce zasłużyć. musi więc ruszyć
          w kraj daleki, pokonać trzy smoki, wypić wodę z
          jeziora, zjeść trzy muchomory i….. jak przeżyje
          to król kraju dalekiego rzuci mu te koronki do
          stóp i w wielkiej sławie i chwale powróci na
          łono Twe Pani yyyyyyyyyy to znaczy na łono kraju
          Twego… jezu chyba mi ta bajka do mózgu uderzyła
          za bardzo, czuję się jakbym sama te grzybki
          halucynki pożarła….jako ten smok yyyyyy…
          idę się napić wody z kałuży na orzeźwienie i
          ochłodę zwojów ;DDD

        • Polly, waćpani, nie pijże wody z kałuży, toż nie
          wiadomo co tam w niej pływa… lepiej naparu z
          pokrzyw skosztuj, wszak to sprawdzony napój
          jest 🙂

        • Pollyanna permalink

          :)))))))) azaliż prawde powiadasz 🙂 a zatem….
          ruszę w te pędy do boru i pokrzywiji poszukam 😉
          a przy okazji może i ja jakiegoś jurnego rycerza
          spotkam, to razem w te pokrzywy wejdziem 😉

        • w borze to możesz Pani, jakiegoś kłusownika
          przystojnego spotkać… a wieść głosi, że tacy
          w kniejach wychowani to bardziej jurni są
          niźli rycerze, co to przy stołach często
          tylko brzuchy pasą 🙂

        • Ależ Księżniczko Fryteczko toż ja ja sławić na
          bliższą i dalszą okolicę, na kraje dalekie i
          zamorskie Twe umiejętności sławić chcę, niech
          trubadurzy pieśni piszą, niech inne białogłowy
          z zazdrości zielenieją i ręce załamuję i w
          płacz uderzają jako te wierzby płaczące
          wiosną nad rozlewiskiem.

        • to znaczy się, Panie, moją chusteczkę nadobnie
          przykrytą koronkami własnoręcznie rękami moimi
          delikatnymi zrobionymi, po świecie bliższym i
          dalszym, chcesz pokazywać jak jakie cudo? …
          a ja biedna i naiwna myślałam, że Ty dla
          siebie, jako ten skarb najmilejszy, zachować
          ją zechcesz, ze słowami: moja ci ona, moja! …
          🙂

        • Ależ Waćpani mię opacznie zrozumiałaś, toż ja Twe
          zdolności do własnoręcznie wykonanych czynności
          sławić zamierzam, a zdobytą chusteczkę dla siebie
          tylko zachowam 🙂

        • teraz, to ja Panie mój, muszę przemyśleć wszystko,
          czy aby na pewno zaufać Tobie mogę w kwestii
          chusteczki mej … najwyraźniej nie należy w
          pośpiechu decyzji podejmować, nie uczuciem lecz
          rozwagą się kierować, żeby czci sobie należnej,
          nie stracić bezpowrotnie … mogę więc wierzyć
          Tobie Panie, w zapewnienia Twe?..że chusteczka
          ma bezpieczną będzie we władaniu Twoim? 🙂

        • Pollyanna permalink

          Ty masz rację! przezorności nigdy za wiele. ta
          chusteczka to może i bezpieczna będzie, bo jej z
          rąk nie wypuści, ale uważaj, żeby jej za bardzo
          nie wymełł był :DDDD bo trza będzie potem
          krochmalu użyć, żeby wszystko właściwa sztywność
          odzyskało :DDD a juuurne te kłusowniki,
          jurne, że hohohohoho!!!!! :)))

        • ooo, czyżbyś już, Waćpani, zdążyła jakiegoś
          wypróbować?… mów szybko, szczegółów nie
          szczędząc, bom ciekawa okrutnie…
          oczywiście ze względów czysto z nauki
          płynących.. a pokrzyw na napar nazbierałaś
          czy, w całym tym ambarasie,
          zapomniałaś? 🙂

        • Łeeeeee wcale nie wierzę, że takie jurne one były,
          pewnie wilcy Waćpannę pogoniły i ze strachu żeś
          nawet pokrzywy na ów napar pogubiła 🙂

        • Pollyanna permalink

          właśnie te pokrzywy sprawiły, że szybko trza się
          było uwijać, także rachu ciachu i po….balu
          panno lalu 😦 także nauk nie zdążyłam zbyt wielu
          liznąć, bo się okrutnie w tych pokrzywach
          parzyliśmy… to znaczy poparzyliśmy 🙂

        • Waćpani, nie zdążyłaś liznąć?.. lico me
          rumieniec oblał, ale zapytać muszę, bo mię
          ciekawość nie pozwoli dziś spokojnie zasnąć
          mówże, mów czy z demonstracji jaszczurczego
          języczka nic nie wyszło czy też ten jurny
          kłusownik możliwości swojego języka
          zaprezentował?.. bo jeśli nie, to hmmm,
          potrzebna będzie kolejna wyprawa do lasu,
          może tym razem na jagody? 🙂

        • Aaaaaa to widzisz to nie pokrzywy zawiniły,
          zamiast na kłusownika czy chociażby wilka
          trafiłaś na króliczka 🙂 Ale chociaż mogłaś
          go za usiska wytarmosić 🙂

        • za co Pani Polly tarmosiła „króliczka” to jej słodką
          tajemnicą niech pozostanie… nie godzi się tak Mości
          Desperze, bez pardonu, do alkowy kobiecej (niechby
          ona nawet w pokrzywach była,…) zaglądać… to
          znaczy rycerzowi nie przystoi, bo my, niewiasty,
          między sobą szczegóły wszystkie wymienimy 🙂

        • Pollyanna permalink

          jak już wspomniałam trochę się w tych pokrzywskach
          poparzyłam, ale szczególiki to ja faktycznie tylko
          Waćpani Frytce mogę zdać, bo musimy się wymieniać
          doświadczeniami , a poza tym może nie uwierzycie,
          ale się trochę wstydzę tak publicznie obnażać
          wnętrze swe :))

        • ależ ja, jako białogłowa (choć włosy ciemne mam…)
          tak samo cnotliwa jak Pani jesteś, rozumiem
          doskonale wstyd i obawę Twą przed publicznym
          obnażaniem się (w sensie wnętrza oczywiście..)
          i do niczego takiego namawiać Cię nie będę…
          wręcz przeciwnie, uważam że rozmowy na tematy
          pokrzyw i jurnego kłusownika winny odbywać się
          li i tylko w niewiast zaufanych gronie 🙂 …

        • Phi se waćpanny tajemnice czynić będą to niech se
          takowe czynią, ale potem niech na rycerzy swych
          nie narzekają, że oczekiwań pokładanych nie
          spełniają, skoro wiedzy stosownej w owym zakresie
          nie posiadają 🙂

        • ależ czemuż się Waćpan na nas obraża?… przecież
          są sprawy, które niewiastom przysługują, i są
          sprawy które rycerze we własnym gronie, nierzadko
          w karczmach, pod rozmowę poddają … i ani jedne,
          ani drugie, niewiele mają wspólnego z nadziejami
          pokładanymi w osobie umiłowanej… te tematy,
          niewiasta z rycerzem swym, w zakamarkach alkowy
          omawia, wyjaśnia i przedstawia, aby on obraz
          pełny miał… i jeśli tylko słuchać ów rycerz
          potrafi, żadnych kłopotów ze spełnieniem wymagań
          damy serca swego mieć nie będzie … 🙂

        • Ach w karczmach to jedynie sprawy błahe, tudzież
          politykę uprawiamy, ale ważkie sprawy omawiać
          należy gdy umysł trzeźwy jest. Twierdzi Waćpani,
          że że białogłowa w alkowie rycerza swego uświadomi
          o potrzebach własnych, cóż pozostaje tylko do
          owej alkowy się dostać 🙂

        • dostać się do alkowy to wcale nie jest trudna
          rzecz, białogłowę trzeba wprzódy zdobyć a to
          chyba Waćpan wiesz jak zrobić… słówka piękne
          do niej mówić, cnotę jej i urodę wychwalać,
          kwiaty przynieść własnoręcznie zerwane na
          łąkach okolicznych… być może uznasz, że
          czyny takie rycerzowi twardemu nie przystoją
          ale … białogłowy to lubią 🙂

        • Danka permalink

          Jeśli to prawda, to ja to piekło ze cztery razy obeszłam dookoła. I jako jednostka ciekawska, wszędzie wlazłam 😉

        • i jakże tam było, zdradzisz to innym ciekawskim niewiastom? 🙂

        • Ale dookoła po zewnętrznej czy wewnętrznej? Gdyż różnica to solidna jest 🙂

        • Danka permalink

          Po zewnętrznej i po wewnętrznej. Jak zaglądać to wszędzie 😉

        • no tak jak zaglądać to wszędzie gdyż tylko gruntowna wiedza
          znaczenie ma 🙂

        • Danka permalink

          Dokładnie 😉

  6. Danka permalink

    No wiesz…. jacuzzi na wolnym ogniu ;), a że ja lubię ciepełko to się trochę wygrzałam ;). Całkiem przystojne jednostki demoniczne również się zdarzały. A jeśliś ciekawa co więcej się tam kryje, to skocz sama 🙂

    • mnie, jako cnotliwej białogłowie, o której chusteczkę zacni rycerze zabiegają, nie wypada po lochach ciemnych podróżować i zadawać się z demonicznymi jednostkami 🙂

      • Danka permalink

        No wiesz… w ramach wycieczek krajoznawczo-poznawczych, dobrze jest wiedzieć, gdzie można Smoczycę dostarczyć i gdzie się odpowiednio zajmą 😉

        • od tego, jako Księżniczka, ludzi swych posiadam, oddanych i wiernych, którzy wszystkim się zajmują, nie obciążając główki pani swej 🙂

  7. Natthimlen permalink

    Normalnie wyrywają Frytkę, wyrywają! I że tak powiem w nastroju jestem, że nie zazdroszczę, oraz współczuję. 🙂

    • oj tam, zacna Pani, nie wyrywają tylko w konkury stają… i jak widać, nie każdemu dane będzie chusteczki Księżniczki Frytki dotknąć nawet… 🙂

  8. Pollyanna permalink

    tiaaaaaaaa i Ty naiwna kobieto sądzisz, że on już nie zadzwoni???? :)) teraz dopiero go rozpaliłaś do czerwoność, taka niedostępna i tajemnicza. dopiero teraz uderzy w konkury i zacznie udowadniać, że właśnie macie o czym konwersować i może dla Cię przeczyta kilka książek i na wino marki wino się przerzuci 🙂

    • nie uderzy, bo ostrzeżenie dostał od jeszcze małżonka mego (bo to kompani są..) i dlatego niepocieszony, z podkulonym wierzchowcem, pod sklep odjechał 🙂

      • Pollyanna permalink

        buuuuuuuuuuuuu tosz to rozpacz wielka i co Ty biedna teraz poczniesz buuuuu :DDDDDDDDDDDDD

        • a nic, Pani moja, z godnością, która to cnotliwej niewieście przystoi, na tego jedynego czekać będę… 🙂

  9. Oj, jak ja to dobrze znam:))) Jak wiesc o moim samotnym losie rozeszla sie po szczatkowej polskiej gminie w Nowem Yorcku to zaczeli do mnie wydzwaniac mezowie kolezanek:)) Jeden to nawet w srodku nocy dzwonil i proponowal przejazdzke… taaaak… takie kreatywne pomysly mial:)))
    I ktorejs nocy, powiedzialam „dobrze, to ja sie ubieram, a ty przyjezdzaj pod moj blok” po czym wylaczylam telefon i zasiadlam w oknie z poduszka na parapecie, cobym se odciskow na okciach (nie poprawiac) nie porobila.
    Siedze…. przyjechal, zaparkowal i czeka… wyszedl z samochodu… spoglada w gore w moje okna, ale mnie nie widzi, bo ja przezornie zza zaluzjow lukalam;))… pochodzil dookola samochodu… spojrzal na zegarek… wszedl do budki telefonicznej, ktora byla tuz obok… stal w tej budce ok. 3 minut, wiec domyslam sie, ze dzwonil 2 a moze nawet 3 razy.. wyszedl, znow pochodzil dookola samochodu… popatrzyl w gore w ciemne okna mojego mieszkania.. wsiadl do samochodu i pojechal.
    To ja teraz wlaczylam telefon, po 5 moze 7 minutach dzwoni wiec odbieram „no i czemu nie wyszlas? czekalem dobre 10 minut, a moze i wiecej?” a ja na to „a po co mialam wychodzic, przeciez to tobie chcialo sie przejazdzki wiec sie chyba przejechales”.
    Wiecej nie dzwonil:)))
    Nastepny, zapukal do drzwi w niedziele tak wedle sumy, moje dziecko zerknelo przez wizjer i mowi „mamo to Sebastiana ojciec” no to mowie otworz, bo moze cos sie stalo, czasem potrzebowali pomocy w tlumaczeniu roznych dokumentow. A ten wszedl i juz od drzwi widze, ze jest wczorajszy… „co sie stalo?” pytam, „a nic, pozycz dwie dychy”, „a na co ci dwie dychy?”, „pojde i kupie butelke”, „i co bedziesz robil z ta butelka?”, „przyniose i wypijemy”.
    Ozeszwmorde!!! Ale okazja? Ludzie na sumie a ja mam taka szanse:)))
    „ty lepiej spierdalaj tanecznym krokiem poki na tobie nie wyjechalam” rzeklam i wypchnelam za drzwi. Leze sobie na kanapie jak przystalo na lenia kanapowego, bom sie deczko wkurwila a tu 20 minut pozniej dzwonek drzwi. Podchodze do wizjera… no ten sam typek… wzielam telefon i dzwonie do jego zony „marysiu, badz tak uprzejma i sprzatnij swojego meza spod moich drzwi bo wlasnie przyszedl do mnie w zaloty”, „a to skurwiel jebany!!!” uslyszlam i szybki kilk sluchawki o telefon.
    Nie minelo 5 minut jak na klatce schodowej zaczela sie litania do wszystkich swietych, taka typu „wuju ty, cwoku osrany, ty kurwo meska, spierdalaj do domu” za moment zjechali winda i marysia przez reszte drogi okladala go laczkiem po lbie a on strzegl tylko butelczyny, ktora jakims sposobem jednak kupil i w ktorej to ja durna nie zdazylam umoczyc moich ustow:))))

    • no jaaaaaa, no to ja mogłam coś podobnego przeżyć i się tego pozbawiłam?… to wszystko przez to, żem ja nienawykła do gestów takich 🙂

      • Nie przejmuj sie Wascka, poczatki sa troche trudne, ale z czasem nabierzesz rozeznania co czynic nalezy:))

        • pojętną byłam od pacholęcia, i na wiedzę otwartą więc mniemam, że rację w tej materii Waćpani posiadasz… i jak to mówią mężowie uczeni: praktyka czyni mistrza… 🙂

        • Przyznaje (nie)skromnie, zem w tej materii praktyki rzemieslinicze odbyla:)

        • a czy ciężko było?… wszak kobietą jesteś Pani… i jak męski ród zniósł to, że niewiasta na nich praktyki czyni? 🙂

        • Czy ciezko? chyba nie, raczej wesolo:) A jak to rod meski zniosl to
          naprawde nie wiem i bede szczera, nie trudzilam sobie tym zbytnio
          mojej pieknej glowki:) Junior tylko kiedys stwierdzil, ze ja chlopow
          kastruje, ale nie wiem czy mozna mu ufac, wszak jest moim synem;)

        • Ale tak bez znieczulenia ?? Ta kastracja ??!!

        • Desper, a kto by se tam dodatkowa robote zadawal?
          Ja leniwa z natury jezdem.

        • Powiedz, że żartujesz, no powiedz, że chociaż
          wódką napoisz.

        • Star Waćpani, ja myślę, że właśnie z racji urodzenia
          onemu, co po takiej Pani Matce jest, wiarę dać
          należy 🙂

  10. Gdziesik mi sie zapodzialo „odpowiedz” to pisze tutaj:)
    Frytka ma racje, ja wlasnie taka sadystka jestem:)
    A wodka odkazac????
    Niszczyc dar boski???
    To sie nie godzi;)

    • Nie odkażać, ale znieczulić!! Czyż ta brzydsza część ludzkości nie zasługuje nawet na tyle??

    • trunki szlachetne, w pocie czoła przez destylatorów przygotowywane, to się spożywa w doborowym towarzystwie, na biesiadach i ucztach, a nie przy operacjach na żywych organizmach marnuje … jak organizm twardy, to przeżyje, taka naturalna selekcja imć Panie Desperze 🙂

      • Się domagam sterylnych narzędzi!! Białego przyodzienia oraz księdza, tfu on w sumie nie potrzebny, bo zaraz ofiarę zbierać zacznie.

        • Desper, ale na mily buk ja Ciebie nie mam zamiaru kastrowac!!! Ja za bardzo lubie Frytke:))

        • imć Panie Desperze, białe przyodzienie to się tylko niewinnym przynależy więc, skoro jeden z drugim, na kastrację skazany został, znak to nieomylny, ze niewinności tam nie było i być nie mogło … 🙂

        • Ale ja w imieniu całego męskiego rodu staję, o godne warunki walczyć chcę, co by jakowegoś zakażenia nie dostali nieszczęśnicy owi co to na gniew straszny przez nieuwagę swą się narazili, albo zupełnie bezwinnie na ową czynność skazani zostali !!

        • NIKT, mości Desperze, powtarzam NIKT z całego męskiego rodu bez nijakiej winy nie jest, tylko raz te winy mniejsze są, raz większe toteż nie wszyscy kastracji podlegają 🙂

  11. Thunderstorm permalink

    Turlam się ze śmiechu 🙂 Po przeczytaniu posta i komentarzy… Matko, jakie te chłopy są durne! 🙂 :*

    • prawda, Waćpani?.. ale gwoli sprawiedliwości, dodajmy, że są też rycerze mądrością i roztropnością się wykazujący, traktujący białogłowy z należną im czcią i szacunkiem… 🙂

      • Thunderstorm permalink

        Taaaa????? A gdzież się ONI podziewają? Mnie się zdaje, że ich smoki dawno przetrzebiły, bo w mej okolicy próżno szukać 🙂

        • nooo, hmmm, jakby to powiedzieć…. tak naprawdę, to nie wiem gdzie się podziewają.., może po zamorskich krajach podróżują, może we własnych domostwach się ukrywają…. ja wiem tylko, że jednego takiego spotkałam… a skoro jeden się trafił, to chyba możliwa jest większa ich ilość? 🙂

  12. Nitager permalink

    Rasowy łowca – widzi ofiarę i uderza, nie tracąc czasu. Ot, jaki drapieżnik! Samiec Alfa i Omega! A że robi przy tym sporo hałasu i ofiara zdąży uciec, to inna sprawa…
    A i tak podziwiam jego odwagę. Ja pewnie nie zdobyłbym się na coś takiego. Nieśmiały jestem. Gdyby Koleżanka Małżonka nie wzięła sprawy w swoje ręce, mogłoby to się skończyć inaczej.

    • chyba chciałby, żeby to tak wyglądało, że on jako ta alfa i omega jest, ale mu nie poszło, bo ja na ofiarę za twarda jestem 🙂 … a z Wami, facetami, to tak jest, że jedni sami atakują, a z niektórymi to trzeba stanowczo, jak kobieta nie zadziała, to bida, panie, bida… ale powiem Ci (w tajemnicy oczywiście…), że tacy są fajniejsi, wiem coś o tym 🙂 … miłego dzionka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: