Skip to content

saga medyczna czyli…. kto następny?… ocinek 2 pt. „ginekolog” …

28 lipca 2013

ostatni raz Frytka była u ginekologa przy okazji fałszywej ciąży no to może faktycznie czas się znów przebadać… telefon do ginekologa osobistego (a co, a jak!… po żadnych NFZ-etach nie będzie się Frytka poniewierać…) i … po godzinnym zaledwie siedzeniu w poczekalni (choć wizyta umówiona na konkretną godzinę, co do minuty…) , wreszcie w gabinecie… (uwierzcie, po takim czasie gdy się siedzi na niewygodnym plastykowym krzesełku, nawet wizyta w gabinecie ginekologa może ucieszyć…)… w gabinecie standard… po mniej lub bardziej kurtuazyjnej rozmowie czyli „kiedy ostania miesiączka?…”, pada: „proszę się rozebrać i na  samol… znaczy się, na fotel, proszę…” …. szczegółów badania Wam Frytka oszczędzi (kobiety wiedzą, faceci nie zrozumieją…)… powie tylko, że mina lekarza lekko zrzedła… poprosił Frytkę o przejście na leżankę  (oczywiście spacer po gabinecie z gołym tyłkiem, ale za to w pięknych białych kapcioszkach z fizeliny chyba…ehh, lepiej by jakiś fartuch jednorazowy dali.. ale nie.. człowiek, czyt. Frytka, się przed własnym facetem wstydzi nago pomykać a tu przed „obcym” musi paradować….)…  i zrobił USG tzw. dowcipne … (nie, żeby było jakoś śmiesznie, raczej wprost przeciwnie …chociaż ciąży tym razem nie było…)… mina lekarza zrzedła jeszcze bardziej… pan doktor ginekolog osobisty wyjaśnił z lekka zaniepokojonej Frytce, o co biega (używając przy tym obcobrzmiących słów: endometrium, histeroskopia, biopsja..),  po czym zaprosił Frytkę, w kolejnym tygodniu na (nie, nie, nie na kawę…) wizytę w szpitalu…. oraz zlecił dodatkowe badania z krwi (jasne, bo jeszcze mało Frytkę kuli, dopiero co jeden siniak zszedł…)  i … dał 2 tyg. zwolnienia…(pierwszy, który chyba uwierzył, że Frytkę naprawdę boli…) … a oprócz tego, żeby nie było już tak całkiem spokojnie, zalecił konsultację chirurgiczną, bo te bóle, to mogą być dodatkowo związane z zapaleniem wyrostka robaczkowego (który Frytka posiada jeszcze z racji  fabrycznego wyposażenia…) …  po tygodniu Frytka (cała w nerwach…), stawiła się, zgodnie z zaproszeniem doktora, w szpitalu… pan doktor, cały czas grzeczny i uprzejmy ( w końcu prywatne wizyty do czegoś zobowiązują…), na kolejne badanie do gabinetu zabiegowego Frytkę zaprosił… wiecie, takie sam na sam … to znaczy prawie… bo jak sobie tak Frytka leżała, z rozłożonymi nóżkami (jak to przy badaniu ginekologicznym…)  skierowana niemalże w całej okazałości w stronę drzwi (które, jak się później okazało, nie były zamknięte…) to miała miejsce krótka wizyta… mężczyzny, którego co prawda Frytka nie widziała (bo drzwi były poza zasięgiem jej wzroku…) ale doskonale słyszała…. i miała tylko nadzieję, że postać doktora zasłoniła wszystko to, co miało zostać ukryte przed wzrokiem obcego faceta (nawet jeśli to też był lekarz, bo jeden osobisty w zupełności Frytce wystarczy…) … ale wróćmy do badania… w trakcie pan doktor się praktycznie nie odzywał ale za to po badaniu, jak już się odezwał, to pokochała Frytka swojego ginekologa miłością bezwarunkową i bezgraniczną, bo usłyszała : „pani Frytko, gdyby była pani starsza, mielibyśmy się czym martwić ale pani jest ZA MŁODA (ha!), żeby tu cokolwiek ruszać (w sensie wycinać, żeby nie było – dop. autora..) … damy tabletki i będziemy obserwować… i zapraszam za trzy miesiące…”… uwierzcie, nigdy tak żwawo i rączo Frytka z badania ginekologicznego nie wychodziła…  (no może tylko wtedy, jak okazało się, że w ciąży nie jest…) … zza zamykanych drzwi dobiegło ją jeszcze tylko: „i proszę pamiętać o konsultacji chirurgicznej…” ….

cdn…

PS. wyniki badań zleconych przez lekarkę rodzinną bez zarzutu …

Reklamy

From → Uncategorized

126 Komentarzy
  1. A zatem dobre wieści! Serdeczności.

  2. Jako mało zaznajomiony z gabinetami ginekologicznymi, zaznaczam mało, a nie wcale, gdyż zdarzało się bywać w takowych, ale spokojnie nie byłem poddawany badaniu, powodów owych wizyt przedstawiał nie będę, ale wróćmy do sedna czyli do gabinetu i ………………owych kapciuszków, czyli co z nimi było nie tak, skoro jak napisałaś były piękne, b9iałe to dlaczegóż w podtekście, albo między wierszami złorzeczysz na nie, że byś je chętnie wymieniła na jakiś tam fartuch? Czyżby nie dopasowali wymiaru do Frytkowej stopy, czy może wiązanie zbyt mało strojne było ?
    Oraz niedzielnie porannie ciepło – dzieńdobrybardzo 🙂

    • wyjaśniam, kapciuszki były jak najbardziej super, leżały na nóżce Frytki jak ulał ale…. i właśnie to „ale” stanowiło o ich bezwartościowości w zasadzie… otóż nie zasłaniały w żaden sposób tego, co Frytka chciałaby zasłonić a więc tyłeczka (i całej reszty…) … oraz dzień dobry bardzo serdecznie 🙂

      • A to Fryteczka dziwne podejście do życia ma, booooooo jak to tak rzeczy piękne ukrywać, gdyby tak wszyscy robili to świat nie usłyszałby o Leonie Da Vinci albo o Picasso nawet ooo. A tu się sie jeszcze okazuje że nie tylko tyłeczek ale i całą resztę to znaczy że co?? Że burkę Fryteczka na twarz chciała zaciągnąć?

        • a kto mówił o twarzy?… ona nie dość, że dosyć daleko od tyłeczka jest położona, to przecież cały czas na widok publiczny jest wystawiona i do tego się już Frytka przyzwyczaić zdążyła… bardziej chodziło o to, co duuuużo bliżej tyłeczka umiejscowione jest ,i w większości codziennych przypadków, jednak schowane jest przed wzrokiem postronnych… 🙂 … chcesz powiedzieć, że zarówno Picasso jak i Leonardo, byli tacy piękni?… hmmm, z gustami się nie dyskutuje … 🙂

        • Tworzyli piękne dzieła których nie ukrywali!! A skoro Fryteczka całą podkreślam całą resztę chciała by zasłonić to jak inaczej zrozumieć całą. No bo rzecz prosta jest, jak mam czekoladkę kokosową i pożrę ją całą to jej nie mam już wcale, a nie tak że jeszcze mi coś zostaje, czyli albo pożeram całą, albo nie całą, więc jak Fryteczka chciała całą resztę zakryć no to znaczy całą a całośc to i twarz również, no chyba że Fryteczka inne wyobrażenie o całości ma:)

        • jesoooo, Desper, ależ Ty się upierdl…. czepliwy coraz bardziej robisz … czyżby to wiek słuszny zaczął Ci doskwierać?… sprecyzuję zatem, chodziło o CAŁĄ okolicę tyłeczka czyli tak od pół uda, w górę, do pępka, dookoła i z każdej strony … zadowolony teraz?… 🙂

        • A nie można było tak od razu, a nie teraz się irytujesz, złościsz,
          baaa od czepliwca mnie wyzywasz, co nie ma potwierdzenia w
          obiektywnych faktach. Ehhhh najpierw napiszesz jakoś tak mało
          precyzyjnie a potem wyrzuty robisz, że się ktoś skromnie zapyta.
          A swoją drogą to naprawdę Fryteczka taka wstydliwa jest?? Przed
          swoim facetem też ??

        • ja to Ci powiem Desper, że dla każdego, a może lepiej
          powiedzieć każdej, to było jak najbardziej precyzyjne…
          ale Ty facet jesteś (swoją drogą, to bardzo dobrze…)
          więc i mogłeś nie zrozumieć… Wam rzeczywiście trzeba
          kawę na ławę a i tak pewności nie ma, że dotrze 🙂 …
          noooo, jakby tu powiedzieć o tej wstydliwości…
          no czasami tak … 🙂

        • zaraz zaraz, czy ja mam rozumieć, że wszyscy
          zrozumieli tylko nie ja i to tylko dlatego że jestem
          facetem, i fakt bycia facetem eliminuje mnie z kręgu
          osób rozumiejących intencje Fryteczki, która
          twierdząc, że całą resztę miała na myśli niewielki
          fragment, a jak wiadomo fragment to nie całość, ale
          mimo tego owa całość to jednak fragment i przez fakt
          bycia facetem nie zrozumiałem tegoż, gdyż facet
          inaczej rozumie ten fragment który nazwany został
          całością, ale w domyśle nadal pozostawał fragmentem.
          Szczerze powiem że pokrętna logika to jest jednak 🙂
          Oraz na czym polega to czasami? Czy znów przez to że
          jestem facetem nie zrozumiem??

        • jeżeli myślisz, że przez ciągłe powtarzanie tego
          samego, myśl Twa, którą chciałeś tu wyrazić, stanie
          się jasna i przejrzysta, to pomyliłeś się … 🙂 …
          oraz tak, przez to, że jesteś facetem (co, powtarzam,
          bardzo mi się podoba…) nie możesz zrozumieć tego,
          co dla każdej kobiety jest jasne jak bielutkie
          kapciuszki w gabinecie ginekologa 🙂 … ale nic to,
          wspólnie damy sobie z tym radę … a czasami znaczy:
          nie zawsze, od czasu do czasu i takie tam …
          w zależności od sytuacji 🙂

        • Aha czyli w zależności od sytuacji raz się wstydzisz,
          a raz się nie wstydzisz, no dobrze zaintrygowało mię
          to nader mocno więc pozwolisz że się zapytam jakoweż
          to sytuacje są co się wstydzisz? Uprzedzając Twą
          czepliwość od razu zapytam się o sytuacje kiedy się
          nie wstydzisz, no booooo ja to albo się wstydzę albo
          i tak się wstydzę więc dla mnie to niezrozumiałe
          jest, gdyż jak wiadomo jam nieśmiały jest 🙂

        • widzę że ciekawość (która u facetów jest podobno
          motorem postępu więc ciekawe co w związku z tym
          wymyślisz…) Cię rozpiera no to wyjaśniam:
          wstydzę się kiedy mam pomykać bez odzienia
          żadnego a On na mnie patrzy, nie wstydzę się
          pomykać w seksownej koszulce kiedy On na mnie
          patrzy 🙂 … jasno i wyraźnie czy
          potrzebujesz doprecyzowania? ….

        • Ale czy w koszulce to jest nago?? Czy to są te
          okoliczności łagodzące wymiar kary tfu łagodzące
          wstyd, idąc tym tropem to ja w ogóle nie jestem
          wstydliwy, bo w spodniach i koszuli się nie
          wstydzę !! Wow może powinnaś zacząć terapię
          prowadzić dla nieśmiałych 🙂
          A dlaczego niby podobno skoro jest tak
          faktycznie 🙂

        • no tak, potrzebne sprecyzowanie, w sumie mnie to
          nie dziwi … w samej (czyli tylko i wyłącznie!)
          koszulce nocnej, bez majtek, bez spodni, bez
          skarpetek i bez czego tam jeszcze chcesz…
          a nago to jest nago czyli bez tego wszystkiego,
          co powyżej i jeszcze bez koszulki też … 🙂

        • Oj no to akurat zrozumiałem, ale wcześniej napisałaś
          że nago się wstydzisz czasami a czasami nie, więc
          to mię zastanowiło że czasami tak czasami nie, ale
          cały czas bez koszulki i wszystkiego tam:)

        • no dobra, to też sprecyzuję … jak leżę nago to, się
          nie wstydzę, jak chodzę nago to już tak… bo wtedy
          tu i ówdzie grawitacja za bardzo działa 🙂 …

        • Aaaaaa grawitacja powiadasz, no akurat o tym to
          coś wiem, tyle tylko że to dziwne, że w przypadku
          kobiet owa nieszczęsna grawitacja tylko na
          stojąco działa bo w przypadku facetów no hmmmm
          na leżąco czasem też

        • no i chociaż to jedno jest sprawiedliwe 🙂 … po tym,
          że to my rodzimy dzieci, że to my mamy
          comiesięczny PMS i całą resztę z tym związaną, że to
          my musimy się malować, odchudzać i takie tam, to
          ta jedna rzecz należy nam się, jak psu miska z zupą …
          metalowa 🙂

        • Anonim permalink

          padlam!!!!!!!!!!!!!!!!!!buziaki

        • Anonim permalink

          Miska

        • ale pozbierasz się? 🙂

        • Oczywiście, że Wy rodzicie, Wy PMS-a posiadacie
          prywatnego, a my to co?? Żebyście Wy urodziły
          to ktoś (facet) musi się do tego przyczynić
          czynnie na wyraz prawda? Wy se wszystko na
          PMS-a zwalacie a facet po ścianach chodzi bo ……..
          Wy se PMS-a macie i wszystko wam wolno ooo!!
          A nie wiem co masz do metalowej psiej miski 🙂

        • no popatrz jakie to z Was biedactwa, ileż to się
          musicie namęczyć (bez żadnej przyjemności przecież…)
          żeby kobieta, potrzeby, gdzie tam – fanaberie,
          swoje w postaci chęci posiadania potomka (najlepiej
          płci męskiej…) spełniła… i wiesz co?… możesz
          sobie wybrać co wolisz, PSM-a czy okres? …
          chętnie jedno oddam, dogadamy się 🙂
          a z miską, metalową oczywiście, mam cudne
          wspomnienia… nie żebym z niej jadła,
          co to, to nie 🙂

        • Oj tam oj tam zdaje się że z tej przyjemności to w
          równie dużym stopniu korzystacie też 🙂 A jak se
          biblijna Ewa jabłko zeżarła to wiedziała że krwią
          za to zapłaci i dobrze, że wąż wynegocjował Wam te
          korzystne miesięczne raty 🙂
          A o miskę więcej nie pytam 🙂

        • a czy ja gdzieś narzekałam na przyjemności w
          trakcie, hmmm, jakby to naukowo nazwać,
          robienia dzieci?… nie, tylko na ich rodzenie…
          a wąż, za to wszystko też się doigrał, jakże
          pięknie wyglądają torebki i buciki z jego
          skórki 🙂 …
          aha, i tylko nie ZEŻARŁA, elegancko i z klasą
          ZJADŁA, mało tego, jeszcze się z Adamem
          podzieliła 🙂

        • o, i jeszcze Ci dorzucę coś takiego 🙂

        • Fakt wąż się doigrał całkiem nieźle, ale teraz
          wszyscy wiemy jak wygląda kobieca wdzięczność –
          wykorzystać, ze skóry obedrzeć a potem mieć
          jeszcze pretensje że to prze niego !! Oraz nie
          przypominam sobie żeby się z kimkolwiek
          podzieliła 🙂

        • no jak nie?… dała Adamowi i przez to jemu się
          wzrok poprawił, i od razu się zawstydził, i
          złapał jakiś tam malutki listek figowy i zakrył
          to śmieszne coś między nogami 🙂 … między
          swoimi nogami oczywiście 🙂

        • Nieźle pokrętna teoria dotycząca figowego liścia, bo
          po pierwsze Adam nie używał jakiegoś tam malutkiego
          figowego liścia albowiem ten nie zakryłby nic, więc
          używał największego figowego liścia jaki był w całym
          raju po drugie to zanim Ewa rzuciła się na jabłko i
          węża to już go używał no tego liścia:)

        • ooo, mój drogi Desperku, i tu się mylisz lub też
          wiedzę masz w temacie niekompletną … otóż liść
          figowy nastąpił dopiero po konsumpcji jabłka
          (wcześniej to sobie na golaska beztrosko biegali…) …
          i nie przesadzaj z tym rozmiarem, wszyscy wiemy,
          że do zakrycia tego czegoś to aż tak wielkiego
          liścia figowego nie potrzeba 🙂 …

        • No dobra fakt, to przez Ewę i jej łakomstwo ten listek
          figowy został użyty, ale dla jasności to nie był to
          jeden listek a plecionka 🙂

        • że co?… jaka plecionka?… Ty Desperku chyba coś
          pleciesz, nie masz na poparcie tej tezy żadnych
          dowodów!!

        • Ale że co?? ja plotę?? a proszę :
          Świadomość własnej seksualności jest powodem
          zawstydzenia nagością. Przed zjedzeniem owocu
          „Mężczyzna i jego żona byli nadzy i nie
          wstydzili się”. Żadne inne żywe istoty nie
          ubierają się i nie zakrywają swojej nagości
          tak, jak czyni to człowiek. Nie wstydzi się
          jej też dziecko. W pierwszym odruchu
          człowiek sięgnął po liście drzewa, z którego
          zerwał owoc, aby zakryć nagość. Drzewo
          figowe „zaoferowało im natychmiast pierwszy
          krok do duchowego odrodzenia, poprzez
          dostarczenie liści do zakrycia nagości”
          (Talmud Babiloński, Sanhedryn 70a-b).
          Z powyższego cytatu wynika jednoznacznie,
          że nie jednego liścia owo drzewo
          dostarczyło a wielu, gdyż wieloma liści
          swą nagość zmuszeni byli okryć. NIe ma
          wprawdzie jednoznacznej interpretacji
          czy dokonana została plecionka niczym
          wianek na głowie cnotliwej panny, czy
          też nanizane na sznurek falbankę
          utworzyły. Niemniej jednakowoż nie
          jednym liściem się zakrywali 🙂

        • oj Desper, no wiadomo że liści, przecież ich dwoje
          było to nie mogli z jednym wspólnym liściem pomykać
          (aż tak związani to oni ze sobą nie byli…) …
          a Ewa, na dodatek, to trzech liści potrzebowała do
          zakrycia swoich skarbów…poza tym, liście zerwane
          z drzewa więdną i potrzeba jest je wymieniać co
          jakiś czas… i tym razem znów nie udało Ci się
          mnie przekonać do słuszności swojej teorii …
          a liście (tudzież inne typu korale jarzębiny…)
          nanizane na sznurek, to pojawiły się dużo później,
          wraz pierwszymi dyktatorami mody 🙂

        • dodam jeszcze cytat z biblii
          „A wtedy otworzyły się im obojgu (Adamowi i Ewie)
          oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki
          figowe i zrobili sobie przepaski.”

        • no dobra, łysa gałązka to jednak nie listek, i co by
          nie mówić, nawet takiego małego szczegółu, w
          samotności będąc, nie zakryje… dlatego więcej
          potrzeba było… ale zaczęli od listków, tak jak
          powiedziałam wyżej 🙂

        • Księga Rodzaju 3 wers 6 i 7

        • zaczęli od listków, zrobili plecionkę 🙂

        • Desper, podajesz dwie różne wersje wydarzeń,
          obie nie mogą być prawdziwe, z czego wynika, że
          jedna jest fałszywa. a jak mówi stare przysłowie
          pszczół: „pierwsze słowo do dziennika, drugie
          słowo do śmietnika”… przyjmuję zatem, że druga
          wersja pochodzi z jakiegoś lewego tłumaczenia,
          nie zatwierdzonego przez władze czarnosukienkowe
          i jako taka, nie ma prawa być rozpowszechniana 🙂

        • To jest jedna wersja wydarzeń fakt powinienem
          zapodać je w odwrotnej kolejności, na
          początek podać źródło a potem interpretację,
          po za tym czarnosukienkowcy nie mają tu nic
          do rzeczy gdyż wywód swój oparłem na
          obiektywnym tłumaczeniu natomiast
          interpretację na literaturze rabinicznej,
          z czym czarnosukienkowcy ( dalej czarni)
          mogą się nie zgadzać, ale czyż ich wersja
          znaczy czarnych jest jedynie słuszna?
          A jakież potwierdzenia na wersję czarnych
          mieć będziesz? Słowo przeciwko słowu a
          nie wiem z kim lepiej zadzierać czytaj
          komu lepiej wierzyć czarnym czy rabinom ??

        • może powinieneś ale nie zapodałeś… było minęło.. 🙂 …
          a dlaczego lepiej wierzyć rabinom niż czarnym?
          swoją drogą, strasznie rasistowskie to określenie…
          może lepsze byłoby afrokościelny?… 🙂

        • A bo rabiniastych więcej i bardziej mściwe one som,
          a afrokościelne to zapatrzone w siebie i swoją
          chwiejącą się potęgę nie dostrzegają że ktoś im
          robi koło sukienki 🙂

        • albo nawet pod.. chociaż nie, to zauważają … 🙂 …
          ale to znaczy się co, mam iść za większością?…
          ale mi w pejsach nie do twarzy jest, buuuu…
          i jeszcze ta mycka …

        • A pod sukienką to oni zauważają przy czym nie ma
          znaczenia kto ważne żeby robił i dobrze robił 🙂
          Oj tak pejsy, gorsza ta mycka przy Twojej
          fryzurce 🙂

        • no widzisz?… właśnie, właśnie, moja fryzurka by
          ucierpiała będąc przygniecioną przez taką
          nietwarzową czapkę 🙂 … a wiesz, z tą robotą
          pod sukienką… to nie tylko afrokościelni
          to lubią 🙂

        • Szkoci też??

        • no a co, nie?… Szkoci lubią inaczej?

        • Szkotki lubią normalnie a Szkoci hmmm nie mam
          pojęcia nigdy Szkota o to nie pytałem 🙂

        • a Szkotkę pytałeś?… albo może…. nie,
          o to nie zapytam …hmmm, zadziwiasz
          mnie swoją wiedzą … i kontaktami 🙂

        • A skąd!! Przecież wiesz, że języki u mnie leżą, ale
          nie protestowała i wyglądała na zadowoloną 🙂

        • !!!!!!!… no teraz to mnie tym wyzwaniem powaliłeś,
          i też leżę i nie protestuję ale, choć siebie nie
          widzę, to jestem pewna, że nie wyglądam na
          zadowoloną …

        • No tez nie byłbym zadowolony, gdybym tego filmu
          nie oglądał wielce pouczający był 🙂

        • uffff, aż odetchnęłam pełną piersią… znaczy to nie
          były własnorę…., znaczy się Twoje osobiste
          doświadczenia 🙂 … nie rób mi tego więcej…
          to znaczy nie opowiadaj takich rzeczy, bo to drugie
          to możesz jak najbardziej … znaczy doświadczenia
          możesz zbierać … ze mną 🙂

        • Och ta pełna Twoja pierś ummmmmm się
          rozmarzyłem, ale mam nie oglądać TV i
          potem nie opowiadać ?? No wiesz raz na
          jakiś czas obejrzę se film i to jeszcze
          źle 😦

        • ależ nie nie spoko, filmy dokształcające możesz
          oglądać, bylebyś potem praktykę w porozumieniu
          ze mną czynił 🙂

        • Aaaaaa, to jak najbardziej, ale myślisz że wszystko
          z tych filmów się nadaje do przepraktykowania ?

        • no to zależy jakiej produkcji one będą, jak szkockie
          to myślę, że bardzo oszczędne, jak niemieckie to
          mogą być mocno bogate … może pozostańmy przy
          polskich realiach? 🙂

        • Jestem jak najbardziej ZA za zbieraniem
          doświadczeń we własnym zakresie

        • w myśl zasady „cudze chwalicie, swego nie znacie”… 🙂

        • No właśnie chcę to swoje dobrze poznać i chwalić 🙂

        • oby tylko było co chwalić 🙂

        • oj na pewno jest, bardzo bardzo 🙂

  3. teatralna permalink

    no i mi przypomniałaś o wiszącej nad głową wizycie… kurna…..
    oraz cieszę się, że ok )))

  4. Nitager permalink

    Współczuję ginekologom. Myślę, że los pozbawił ich czegoś, dając to w nadmiarze.

    • krótko, aczkolwiek treściwie… sama się czasami zastanawiałam czy ich jest w stanie ucieszyć taki widok po całym dniu patrzenia 🙂 …

  5. i ja nie koniecznie uskuteczniam takowe wizyty często , ale znam BABOCHY które nagminnie pobierają porady grzebalskie i do tego z przyjemnością .
    Wyrostka juz nie mam od 35 lat .Ale, ale na wycięcie jegomościa karetka na sygnale mnie wiozła i automatycznie na operacyjny stół mnie wrzucili niczym worek ziemniaków .Po kilku dniach okazało się że wycięli mi trochę wnętrza i przy okazji zdrowiusieńki wyrosteczek .Blizna przypomina atak rycerza na szkoleniu z szermierki- pod galotami nie widać

    • oczywiście nie widać blizny

    • ha ha ha, no widzisz, ja wciąż mam nadzieję, że przy okazji wycinania ewentualnego wyrostka, ciachną też parę (kilo…) komórek tłuszczowych… zobaczymy 🙂

      • Hi hi, niby skąd mają je ciachnąć ?? Najpierw trza je mieć, żeby się ich móc pozbyć 🙂

        • no jak skąd????… Desper, ja Cię proszę nie bluźnij… z najbliższej okolicy.. znaczy się okolicy wyrostka, nie sąsiedzkiej 🙂

        • Buhahahahahaha buhahahahahah no weź nie osłabiaj mnie 🙂

        • oooo, a cóż ja takiego śmiesznego powiedziałam?

        • ja wiem, że kobiety lubią się przechwalać w tym zakresie,
          ale weź proszę Cię uznaj obiektywne moje oko 🙂

        • buachachachacha, że tak polecę cytatem z Ciebie (może nie
          dosłownym…) … jakie obiektywne oko?… w tej sytuacji,
          Twoje spojrzenie jest tylko i wyłącznie subiektywne 🙂

        • A właśnie, że super obiektywne, bardzo bardzo
          i wiem co mówię ooo!!

        • no nie wiem, być może twierdzisz tak nieświadomie,
          być może upał dzisiejszy Ci troszkę trzeźwość
          umysłu przytępił… różne wytłumaczenia mogą
          być.. 🙂

        • A właśnie że nie że żaden upał mi nie zaszkodził
          gdyż ciepłolubnym zwierzęciem jestem oo!!

        • taaaa, coś o tym słyszałam… leniwiec? 🙂

        • a masz coś przeciwko leniwcom?

        • ja?? ..wprost przeciwnie, jestem zakochana w
          Sidzie 🙂

        • Upsss, taaakie wyznanie 🙂

        • no ale o co chodzi?… o leniwca, czy o Sida?

        • och zazdraszczam Sidowi Leniwcowi, no bo wiesz
          jakby nie patrzył to jednak leniwiec, nie
          wiedziałem, że akurat leniwiec zaspokoi 🙂

        • zaraz, zaraz, czy ja gdzieś napisałam, że on mnie
          zaspokoił???… przecież to miłość jednostronna i
          czysto platoniczna jest… żeby było dobrze, to
          potrzebny jest materialny „leniwiec” 🙂 …

        • Aaa to ten Sid to niematerialny jest, aaaaaaa no to
          co innego jest, ale materialny i leniwiec
          zaspokoi ??

        • bo widzisz, z tymi leniwcami to jest tak… niby taki
          powolny, niby spałby tylko, od czasu do czasu
          wciągnąłby jakieś jedzonko… ale, jak już przyjdzie
          co do czego, z kobietą znaczy, to … potrafi 🙂

        • Ale sugerujesz, że potrafisz rozuszać, rozpalić
          leniwca?? Noooo szacuuun !!

        • ależ mój drogi, kobiety znają takie sztuczki, że ….
          leniwcom się nie śniło 🙂

        • No na pewno nie, skoro jest rozruszany, rozpalony to
          nie śpi, ale te sztuczki mię bardzo bardzo
          zaintrygowały wieesz:)

        • otóż widzisz, zaciekawić, zaintrygować to pierwszy
          krok… nieprawdaż? 🙂

        • Noooooo się zgadzam, a w tym zakresie kobiety
          mają swoje sztuczki niczym handlowcy układanie
          towaru w supermarkecie 🙂

        • a zauważyłeś, jak oni, ci handlowcy, zamieniają
          od czasu do czasu, towar miejscami?… i wtedy
          biegasz po sklepie, i szukając tego czegoś,
          kupujesz kilka innych rzeczy?… spryciarze …
          kobiety też są przebiegłe i, od czasu do czasu,
          zmieniają repertuar sztuczek, żeby się faceci
          nie przyzwyczajali za bardzo … element
          zaskoczenia to dobra rzecz, oczywiście w
          granicach rozsądku, żeby z tego zaskoczenia
          facet nie uciekł 🙂

        • Teraz to mię przeraziłaś wiesz!! Poczułem się jak ten
          królik doświadczalny, na którym kobiety testują swoje
          nowe sztuczki 😦

        • nie testują, Desperku drogi, tylko tymi sztuczkami
          życie umilają i przyjemność sprawiają … a, że tak
          zapytam, jak dużo kobiet na Tobie te sztuczki
          „testuje”? 🙂

        • A niby skąd ja mam wiedzieć?? Wchodzisz do
          marketu i już wiesz, że ten dżemik truskawkowy
          to jest przestawiony dlatego, że trzeba klienta
          do czegoś zachęcić, na przykład żeby zakupił
          w poszukiwaniu owego dżemiku płyn do mycia
          naczyń 🙂

        • płyn do mycia naczyń też jest ważny… no może nie
          nadaje na kanapkę czy do naleśników, ale jednak 🙂
          … nie zrozumiałeś mojego wykładu na temat
          kobiecych sztuczek, nie zmieniamy repertuaru po to,
          żeby zakręcić faceta, a po to, żeby nie było nudno 🙂 …

        • Aaaaaa, żeby nudno nie było, wykład zrozumiałem,
          ale nie potrafię odpowiedzieć ile kobiet
          ewentualnie o ile jakakolwiek, testuje na mnie
          swoje sztuczki 🙂

        • hmmm, to dziwne jest, żeby facet nie wiedział z
          iloma kobietami się spotyka … no chyba, że
          ciężko zliczyć 🙂 …

        • zaraz zaraz, ależ daleko idące wnioski, przecież
          z tego co zrozumiałem, to najpierw są te kobiece
          sztuczki a dopiero potem ewentualnie dochodzi do
          spotkania, no chyba że jednak czegoś nie
          rozumiałem 🙂

        • no właśnie znów nie zrozumiałeś… te
          „przyjemnościowe” sztuczki to się stosuje dla
          tego jednego, którym kobieta się zajmuje 🙂
          … sztuczki na zdobycie onego, to jest
          całkowicie inna kategoria…

        • poproszę inny zestaw pytań taki z gwiazdką i
          drobnym druczkiem pytania dla faceta, albo
          jaśniej bo nie ogarniam percepcyjnie tego

        • ha ha ha, od początku mówiłam, że upał umysł
          przyćmił…. spoko, rozumiem, że jako facet
          nie ogarniasz i nie mam w sumie pretensji 🙂 …

        • ale obiecaj że jeszcze kiedyś spróbujesz wyjaśnić,
          wiesz zimową porą przy kominku 🙂

        • nie poddaję się tak łatwo, powinieneś o tym już
          wiedzieć, więc masz to jak w banku, że podejmę
          tę karkołomną próbę jeszcze raz… i jeszcze,
          jeśli zajdzie taka potrzeba 🙂 …

        • I za słówko zacne trzymam jako ten topiący
          brzytwy, gdyż swe ułomności poznać chcę i
          wiedzy również spragnionym jest 🙂

        • nie ma nic piękniejszego dla nauczycielki niż uczeń
          wiedzy spragniony 🙂 …

        • Nie ma nic piękniejszego dla ucznia jak chętna
          nauczycielka, no chętna do przekazania wiedzy 🙂

        • wiedza po to jest, żeby się nią dzielić a nie dla siebie
          trzymać… z tego żadnej przyjemności nie ma 🙂 …

        • Słusznie, trzeba poznać przyjemność płynącą z
          dzielenia się 🙂

        • no dobra, ja z Tobą podzielę się swoją wiedzą, a Ty
          ze mną czym? 🙂 … nie żebym jakaś interesowna
          była, że niby coś za coś, ale wiesz … 🙂

        • Oj no wiem wiem , ale co ja mogę zaproponować??
          Może podpowiesz coś mi 🙂

        • liczę na Twoją kreatywność 🙂

        • To ja się podzielę, znaczy udostępnię w całości moją
          chłonność na wiedzę 🙂

        • no niech będzie 🙂

  6. Pollyanna permalink

    tiaaaa :0 niech żyje intymność 🙂 to lubię, paradować po gabinecie bez fartuszka albo czegokolwiek nawet 🙂

  7. Nie ma to, jak sobie pospacerować po czerwonym dywanie z białą wypiętą – haha, swoją drogą, to dobrze, że Ci zza drzwi Ci jeszcze nie kibicowali i szalikami nie machali – pełna dyskrecja –
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    • sorry Asia ale wrzuciło Cię do spamu (przez odnośniki..)… już Cię wydobywam… a „piłkarskich” kibiców to już kiedyś miałam … ale to całkiem inna historia… i witaj u mnie 🙂

  8. To do jakiego ty lekarza chodzisz kobieto, co nie daje fartuszków? Teraz fartuszki są w standardzie, jak się obrażasz na NFZ i płacisz. Płać, ale wymagaj. A na przyszłość sukienunię jakąś wdziej, żeby się czuć komfortowo. A badać się trzeba, taki nasz los babski…

    • nosz kurna, wiedziałam, że na tej mojej „wsi” to mię chyba chcą w skarpetkach, eee, znaczy się w fizelinowych kapcioszkach, puścić chcą za moje własne pieniądze 🙂 …. a sukieniunie, a właściwie spódnicę, to ja nawet założyłam, ale taką co to się gniecie jak się ją zwija, więc trza ją było całkiem zdjąć… ot, i tak zostałam z gołą doopą 🙂 … oraz witam u siebie i pozdrawiam …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: