Skip to content

saga medyczna czyli… kto (co?) następny (e)?… odcinek 4 pt. „tomograf”

6 sierpnia 2013

w terminie wyznaczonym, czyli 11-tego lipca roku bieżącego (A.D. 2013) stawiła się Frytka na wyznaczoną godzinę… po ok. 15 min wzięto od Frytki skierowanie na badanie i kazano czekać …  po ok. pół godzinie (spoko luzik, w państwowym zakładzie opieki zdrowotnej nie ma pośpiechu…), pielęgniarka przyniosła Frytce coś do picia, z informacją, że co 15 min dostanie Frytka kolejny kubeczek… fuj!!, jakie to było niedobre… miało smak anyżku, którego szczerze Frytka nie znosi… przy drugim kubeczku zapytała Frytka, ile tego będzie musiała wypić na co usłyszała: „ok. litra”… od tego momentu, każdy kolejny łyk anyżkowego napoju, stawał Frytce w gardle, jak nie przymierzając, kawal suchego chleba… ale dała radę choć ostatnia porcję przełykała po kilka razy, ze łzami w oczach …  aha, oczywiście, odkąd zaczęła pić to nie wolno jej było korzystać już z toalety… zdajecie sobie pewnie sprawę, że po o godzinie picia, jedyne o czym Frytka myślała, to była właśnie toaleta…. a tu jeszcze badania nie było nawet… w między czasie, pielęgniarka zapytała Frytkę co tak naprawdę lekarz podejrzewa, bo nie mogą się na skierowaniu doczytać a badanie USG (którego wynik sobie zażyczyli, było przecież w kierunku kamyków żółciowych..) więc wyjaśniła Frytka, że chodzi o jakąś rzadką przepuklinę…  w końcu poproszono Frytkę do gabinetu, ułożono na specjalnym podajniku (no na łóżku po prostu…), podłączono jej wenflon, dano w żyłę i przeprowadzono badanie… po badaniu przyszła pielęgniarka i powiedziała: ” a teraz, najpierw niech pani idzie do toalety bo widzę, że niezły balonik się pani zrobił (no dowcipna jaka…) a potem niech pani wróci, to wyjmiemy igłę…”….  co też Frytka uczyniła, to znaczy, kurcgalopkiem, z wbitym w przedramię wenflonem, udała się do toalety  … po pozbyciu się, wpierw „balonika”, później igły, dowiedziała się, że wyniki będą za tydzień… po odebraniu wyników okazało się (jakby to cud jakiś był…), że… posiada Frytka narządy wewnętrzne w liczbie odpowiadającej standardowemu wyposażeniu fabrycznemu…o przepuklinie ani słowa!… ani, że jest, ani że nie ma… podejrzewała Frytka, że ponieważ lekarz nie mógł doczytać się, co też jego kolega sobie życzy, to po prostu zrobili zwykłe CT jamy brzusznej… i tyle, oni mają z głowy, badanie się odbyło, a że nie w tym kierunku co powinno?… ważne, że NFZ kasę zwróci… a o resztę niech się znów martwi lekarz kierujący… czyli Frytkę czekał powrót do chirurga…

cdn…

Reklamy

From → Uncategorized

92 komentarze
  1. klarog permalink

    Dano w żyłe … to interesujące , nie wiedziałem że państwowa służba zdrowia zajmuje się też działalnością kultularno- rozrywkową 😉

    • ooooo, mój drogi, nasza opieka zdrowotna jest na najwyższym poziomie…. rozrywkowym 🙂 … a po tym, co mi dali, to miałam odjazd do wieczora i jeszcze dłużej (tyle, ze poszłam spać…) 🙂

      • klarog permalink

        To ja też bym się może dał ” zbadać”
        Tylko nie bardzo wiem na co …
        Może na głowę ; )

        • ooo, to mogłoby być ciekawe… ja na brzuch – dostałam w żyłę w przedramię, Ty na głowę – ciekawe gdzie dają? 🙂 … to mógłby być odjazd 🙂

        • klarog permalink

          Wolę się nie zastanawiać … 😉
          Byle tylko towar dali dobry … taki na chęć życia najlepiej 🙂

        • a cóż to, chęci do życia brak?… no to nie wiem, czy to dobry pomysł, ten towar od służby zdrowia bo jak odpuściło, to dopiero mi się żyć odechciało 🙂

        • klarog permalink

          To może lepiej zakupić ” medykament” na własny rachunek , a tylko
          służy medyczne poprosić o podanie 😉

        • ooo, i to jest chyba lepszy pomysł…. co prawda w służbie
          zdrowia miałbyś odjazd darmowo, ale jakość rożna…
          natomiast do podania, to trzeba odpowiednio wykwalifikowaną
          „służbę medyczną” zatrudnić 🙂

        • klarog permalink

          Nie jestem do końca pewien , czy był by to odjazd ,
          zjazd czy też zejście …
          Wykwalifikowaną powiadasz … ale to już sektor
          prywatny bardziej jest 😉

        • no wiesz, sektor prywatny to już inna kategoria…
          inne kwalifikacje, inne fartuszki i w ogóle…
          ale na to trzeba mieć kasę 🙂

        • klarog permalink

          Te fartuszki mnie mogą przekonać by jakiegoś talara
          z kieszeni wyciągnąć …

        • faceci 🙂 … strój zawsze na Was działa,
          pielęgniarka, pokojówka, stewardesa,
          uczennica 🙂

        • klarog permalink

          Sekretarkę pominąć raczyłaś … a to duże uchybienie 😉
          i kilka innych kostiumów … ale jak to mówią każdy ma
          inne gusta 🙂

        • a jaki uniform ma sekretarka?… bo ja to jakoś tak
          normalnie chodzę ubrana, grzeczna spódniczka w
          kolanko, bluzka bez dekoltu… nuuuuda 🙂

        • klarog permalink

          To zależy co kogo nudzi 😉 a co kręci … no bo
          spódniczka powinna być w kolanko , z delikatnym
          rozcięciem … a bluzeczka może mieć guziczki 😉

        • hmm, no fakt 🙂 … muszę chyba przemyśleć mój
          strój, co by nie budzić niezdrowych sensacji
          wśród klientów płci męskiej …
          i może niektórych klientek 🙂

        • klarog permalink

          Worek pokutny bym sugerował 😉
          Ale to pewnie i tak nic nie zmieni 🙂

        • ha ha ha, chyba szefowa by miała coś przeciwko
          takiemu wizerunkowi firmy… że niby ludzi na
          boso i z torbami puszcza 🙂

        • klarog permalink

          A może wręcz przeciwnie … pomyślmy w inny
          sposób 😉 jeśli personel w skromnym
          przyodziewku chadza , to szefostwo pewnie nie
          na dobra doczesne nastawione ….
          i skóry z nas nie zedrze 😉

        • ha ha ha, jasne … raczej by pomyśleli, że szefostwo
          personelowi nie płaci odpowiednio, znaczy się, kutwy
          i harpagony są i na kasę nastawieni …
          lepiej iść gdzie indziej 🙂

  2. Danka permalink

    Niezły maraton medyczny. 😉

    • oj tak, postanowiłam wykorzystać choć częściowo moje składki (choć większość i tak prywatnie…) …

  3. Się cieszyć należy, że nie trafił się w poczekalni jakiś artysta operowy gwizdacz 🙂 NO bo wiadomo jakie skutki na pęcherzu pogwizdywanie przynosoi 🙂
    Oraz dzobrydzieńbardzo 🙂

    • ha ha ha, nie było ani gwizdacza, ani przeciekającego kranu w pobliżu, ale ci powiem, że do nieszczęścia było bardzo blisko.. 🙂 oraz dzień bardzo (jak na razie) dobry 🙂

      • o właśnie przeciekający kran też wywołuje skutek wielce podobny, swoją drogą nie mogli podawa piwa?? Równie dobrze wypełnia balonik a przyjemniejsze w smaku jest 🙂

        • no właśnie, np Warka Radler jabłkowe… myślisz, że powinnam wnieść reklamację?.. może po piwie lepsze badanie by było… 🙂

        • Zdecydowanie powinnaś, no bo jakże to tak zmuszać pacjenta, a jak pacjent to wiadomo, że człek chory, a jak człek chory to mu się należą względy i traktowanie w sposób odpowiedni, a wiadomo że odpowiedni dla osoby chorej to – dbanie o niego, pielęgnowanie, spełnianie zachcianek, w tym kulinarnych również, a nie zmuszanie do spożywania jakiegoś obrzydlistwa

        • kurcze, no… to szkoda, że ja taka nieobyta w byciu pacjentem… tak to jest jak człowiek (czyt. Frytka) rzadko choruje… to on nie wie, ten człowiek, jakie prawa mu przysługują, jak o swoje zadbać… ale może jeszcze nic straconego, może się jeszcze uda wyrwać co swoje, co się słusznie należy 🙂 … a jakie jeszcze, oprócz kulinarnych, zachcianki mogliby, a właściwie powinni, spełniać?… wiesz coś o tym? 🙂

        • A bo żeby chorować to zdrowie trza mieć, inaczej wykończy się
          człowiek (nie tylko Frytka), a jak już ma się to zdrowie i się
          zechce chorować to przysługuje, jak psu blaszana micha, oraz
          szuranie ową michą po betonie, co następuje
          – raz dziennie przez godzinę, albo dwie zależy od schorzenia
          oglądanie TV według własnego upodobania chorego
          – grymaszenia w granicach rozsądku, do 6 grymasów na dobę
          – domaganie się zwiększenia zwrócenia uwagi na chorującego,
          raz z rana i dwa razy po południu
          oraz rzecz święta, przysługująca chorującemu to słuchanie i
          dostosowanie się do poleceń opiekującego się

        • aha, jak psu blaszana miska i szuranie… ok,
          najbardziej podoba mi się to szuranie, bo to
          znaczy , że człowiek (czyt. Frytka) może bezkarnie
          szurać 🙂 … ale zaraz, zaraz, mam pytanie…
          czy te grymasy to coś takiego jak fochy?… i
          dlaczego tylko sześć razy na dobę?… a jak
          człowiek (czyt. Frytka, czyt. kobieta…) bardziej
          grymaśny jest, to co wtedy? … a to ostatnie to
          już mi się wcale nie podoba… jak to, ma człowiek
          słuchać i stosować się?… no nie wiem 🙂

        • Ależ ależ!! Ta blaszana micha to przysługuje psu, noooo
          bo Frytce to porcelana najlepszej jakości rzecz jasna 🙂
          A grymaszenie to nie fochanie się, bo grymaszenie to
          grymaszenie, to coś jak kaprys, ale nie całkiem jak kaprys
          bo kaprys to wiadomo co jest. A chory człowiek nie może
          zbyt dużo grymasić, bo to nie jest zdrowe, a on czyli
          chory człowiek (nawet chora kobieta) choruje po to aby
          wyzdrowieć prawda 🙂

        • a porcelaną najwyższej jakości też można szurać po
          betonie?….
          hmmm, to ja w takim razie nie wiem po co chorować,
          jak sobie pogrymasić do woli nie można… jesteś
          pewien, że nie? … no bo, ja to bym chciała,
          żeby się mną tak troskliwie zajęto, żeby moje
          grymasy znosił mój opiekun (bo to jednak facet
          powinien być…) cierpliwie i z uśmiechem na
          ustach, żeby za rączkę potrzymał, kawkę przyniósł
          albo i po … golonkę skoczył jakby mię głód
          dopadł 🙂

        • A nie szkoda betonu??
          No a sądzisz, że jakby to był odpowiedni facet to by
          liczył te grymasy i przy piątym ostrzegał że limit
          na wyczerpaniu ? A golonka w chorobie!! No wiesz
          dietetycznie trza się odżywiać chorując owoce i
          warzywa 🙂

        • ja myślę, że jakby to był odpowiedni facet, to on
          raczej nie patrzyłby na ilość tych grymasów tylko
          robił wszystko, żeby chorą zadowolić… dobra,
          mogą być warzywa, w spaghetti na przykład 🙂

        • No, a chora mocna wymagająca by była?? NO bo
          zadowolić kobietę to sztuka wielka jest, a
          chora kobietę ehhh nie wiem czy w ogóle
          możliwe:)

        • ooo, mój Drogi Desperku, chora kobieta w
          porównaniu z chorym facetem to pikuś jest …
          i to mały 🙂

        • Sugerujesz, że chory facet jest bardziej grymaśny
          niż chora kobieta ?? Fryteczko droga, toż nie
          wiesz o czym mówisz, chory facet chowa się w
          najdalszym kąciku, żeby nikomu nie wadzić, w
          milczeniu choruje udając do póki można zdrowego,
          a kobieta?? No tu się jazda zaczyna, no bo sama
          popatrz niby okres to nie choroba a co się
          dzieje ??

        • ha ha ha, i jeszcze raz ha ha ha… chory facet
          cichutko w kąciku?… dobre sobie… ja odnoszę
          zgoła inne wrażenie, że jak facet chory to
          wszędzie go właśnie pełno (choć on teoretycznie
          zalega w jednym miejscu…), że go normalnie jakby
          przybywa w tempie zastraszającym i już po chwili,
          to nie ma nic innego tylko ten chory … wszystko
          i się wokół niego kręci
          a okresu się nie czepiaj, dobrze Ci radzę… jaka
          kobieta wtedy jest, to jest ale obowiązki swoje
          wypełnia 🙂

        • taaa jasne jasne, z tym, że facet jest chory dopiero
          jak umiera, a nie z byle powodu oo!! I proszę nie
          wmawiać mi że facet na katar umiera, gdyż to mit
          obalony od dawien dawna. Oraz również wywiązuje
          się ze swoich obowiązków wszak zalega na kanapie
          i wymaga 🙂

        • przez kogo i kiedy obalony ten mit?!… ja nic nie
          wiem na ten temat a na bieżąco przeglądam wszystkie
          doniesienia z kraju i ze świata, o czymś takim
          pisali by wszędzie i to wielkimi literami.. 🙂 …
          z jednym się zgadzam, facet potrafi wtedy wymagać …

        • Aaa no bo widzisz, ten mit to był obalony jak jeszcze
          na chleb papu wołałaś, a kto wie może nawet jeszcze
          występowałaś jako takie małe białe cós z niciowatym
          ogonkiem 🙂

        • o wypraszam sobie!!!!! …. ja nie byłam takie białe
          niciowate coś z ogonkiem, ja byłam eleganckie i z
          klasą jajeczko… (i te krągłości mi zostały do
          dziś 🙂 ) …. nie ważne, czy to było dawno czy nie
          dawno, powinno być wyryte złotymi literami na
          wszystkich kominach i najwyższych budynkach świata…
          skoro tak nie jest, to znaczy, że to bujda na
          resorach 🙂

        • ależ jeżeli chcesz powiedzieć, że z samego jajeczka
          powstałaś, to uwierz mi że w błędzie jesteś, gdyż
          to nićiowate niezbędne jest też (i całe szczęście ),
          a te krągłości o których wspominasz to nie dość że
          nader skromniutkie masz, w niczym nie
          przypominające owego jajeczka, ale …………
          ummmm i tyle wystarczy 🙂

        • to już bardziej z samego niciowatego nic nie
          powstanie Desperku, za cienkie jest, uwierz mi
          :)… bo z jajeczka… oglądałeś „Seksmisję” ?…
          jasne, że tak … w takim razie wiesz, że jest
          to możliwe 🙂 twierdzisz, że moje krągłości
          skromniutkie są?… hmmm, ciekawy pogląd …

        • Oj Fryteczko jedną z poważniejszych wad
          partenogenezy jest praktycznie zerowa
          zmienność genetyczna, czy chciałabyś
          pomnożyć w kilkuset egzemplarzach swoją
          teściową 🙂
          A krągłości no przyznaj że takie tyci
          som 🙂 Ale w sam raz 🙂

        • dlaczego od razu moją teściową?… tfu, tfu, tfu…
          myślałam raczej o mojej skromnej osobie 🙂 …
          ze skromnymi krągłościami, które to są w sam raz…
          nie widzisz tu, Desperku, jakiejś sprzeczności? 🙂

        • No sprzeczność widzę, albo Ty albo Twoja teściowa,
          to sprzeczności dwie, to taka mieszanka wybuchowa,
          ale ja ze swej strony wybrałbym opcję Ty jedna,
          a reszta niech se będzie nawet twoimi teściowymi
          dyńda mi to 🙂

        • ależ mnie nie o tę sprzeczność chodziło, nie
          udawaj 🙂

        • hmmm a o jaką??

        • no masz, teraz się będziesz droczył ze mną?…
          czy może, jak każdemu facetowi, trza kawę na
          ławę?… nie, raczej tę pierwszą opcje wybieram…
          się domyśl 🙂

        • no co facetem jestem to skąd zdziwienie ?

        • ależ oczywiście, że jesteś … i żadnego zdziwienia
          nie wykazuję przecież, raczej dziwne byłoby gdybym
          wykazywała… 🙂 … w takim razie tłumaczę: czy
          nie widzisz jakiejś sprzeczności w stwierdzeniu,
          że moje „krągłości są skromne ale jednocześnie w
          sam raz”?

        • Och i gdzież tu sprzeczność? Otóż wiedz, że coś
          skromnego może być idealne, skromna spódniczka w
          kolanko będzie idealna gdy pracujesz w biurze na
          przykład, skromne krągłości też są w sam raz,
          przynajmniej według mojego gustu 🙂

        • tak cały czas podkreślasz, że te moje krągłości są
          skromne, że zaczynam podejrzewać, że czegoś mi
          (lub im..) brakuje… zawsze myślałam, że są raczej
          takie… dość duże …. 🙂

        • No i o co tyle krzyku jak sama zauważasz, że są
          dosyć, znaczy odpowiednio duże, nie za małe nie
          za duże takie w sam raz 🙂

        • no „dość duże” to jednak nie to samo co „skromne”…
          ale dobra, zostawmy ten temat bo się robi coraz
          bardziej zagmatwany 🙂
          i ja nie krzyczę… jeszcze

        • A bo…………… jedne krągłości masz dość duże
          inne skromne ale i te dośc duże i te skromne są w
          sam raz, bo to co jest w sam raz raz powinno być
          dość duże a inne skromne, bo tak jakoś ten świat
          jest zbudowany, że nie wszystko winno być
          jednakowe, a zwłaszcza jeżeli chodzi o krągłości
          to powinny tu być dość duże tam skromne w jeszcze
          gdzie indziej średnioskromne, no chyba wiesz o
          co chodzi 🙂

        • ha ha ha, pomimo tego, że starałeś się zakręcić
          jeszcze bardziej, to co już było zakręcone, to
          jednak rozumiem… bo inteligentna ze mnie bestia
          jest 🙂

        • Ależ nigdy w Twą inteligencję nie wątpiłem,
          inteligencję i spostrzegawczość szczegółów
          w okolicy 🙂

        • hmm, masz na myśli moją szybko zmieniającą się
          podzielność uwagi?… 🙂

        • Też, do tej pory jestem pod wrażeniem, silnym
          wrażeniem prędkości z jaką potrafisz dostrzec
          takie tyci tyci maciupeńkie szczególiki 🙂

        • ha!! … bo ja tak mam, jak chcę to wszystko
          zauważę … każdy szczególik …
          a szczególnie taki śmieszny 🙂

        • Taaaak?? To może przepytam Cię z małych
          szczególików haha:)

        • a proszę bardzo… jestem gotowa 🙂

  4. Już mi się słabo zrobiło! Rezonans mam 4 września -mam nadzieję, że nic pic nie dadzą!
    A Ty pisz szybko! Jednym ciągiem! co dalej????????/buziaki!

    • dadzą, dadzą, nie łudź się, wszystkim na poczekalni dawali 🙂 … ciąg dalszy (i ostatni…) będzie niebawem… buźka 🙂

  5. Pollyanna permalink

    anyżóweczką gardzisz, nieładnie, oj nie :)) nieźle się nabąbałaś, litr anyżóweczki, a potem jeszcze w żyłę. żeś świadomie trafiła do wc, to szacun 😉

    • moja droga, w tym wypadku, to do łazienki trafiłabym nawet z zamkniętymi oczami, instynkty mnie wiodły bezbłędnie… 🙂 … a z dwojga złego, to już wole cytrynówkę 🙂

  6. Że tak nieśmiało zapytam… Nie znudziło Ci się jeszcze to tournée…?

    • pomalutku tak, ale wiesz, ja uparta jestem… a poza tym, NFZ jeszcze mi nie oddał mojej składki 🙂

      • A, no tak. Ten ostatni argument może być przekonujący 🙂

        • to jest jedyny argument … inne mi systematycznie, jeden po drugim, wytrącają z rąk… nie ma, że boli… 🙂

        • Cóż… z braku laku dobry kit!

        • tylko cierpliwości do klejenia i … wciskania mi zaczyna brakować 🙂

        • Wierzę. Nie miałabym jej w ogóle. No, nie posiadam w wyposażeniu
          po prostu.
          A mój tato ma doskonałą metodę medyczną. Nazywa się „samo
          weszło, samo wyjdzie”. Po prostu przeczekuje. Przez 30 lat nie
          był u konowała. Po 30 latach poszedł po skierowanie na zabiegi,
          bo go kolano bolało zbyt długo. Konował złapał się za głowę,
          jak zobaczył pustą kartotekę i wysłał go na wszelkie możliwe
          badania. Tato porobił z ciekawości i śmiał się do rozpuku,
          gdy lekarz z niedowierzaniem je oglądał. Skwitował incydent:
          „A nie mówiłem, że jestem zdrowy?” – i na następne 30 lat
          ma spokój 🙂

        • no i wychodzi, że ja też nie powinnam konowałom głowy
          zawracać, bo u mnie też nic w badaniach nie ma… 🙂

        • Ha!
          BINGO!
          Ale wiem, wiem, kasę z NFZ chcesz odzyskać, a jak nie,
          to przynajmniej przeputać 🙂

        • no właśnie 🙂

  7. teatralna permalink

    Frycia )))) Ty zdrowa jesteś jak koń !!!!

    • na to wychodzi… no chociaż, może jest jedna różnica… koń ma koński łep a ja… chyba właśnie nie 🙂

      • Yyyyy koń?? Rodzaj żeński to …………yyyy nie ważne raczej dostojna łania może co 🙂

        • zdrowa jak dostojna łania?… jakoś nie brzmi 🙂 … a rodzaj żeński od konia to chyba … konica 🙂

        • Hmmm konica no nie, zakładając że zdrowy koń to Mustang, no wiesz silny zdrowy dziki, to zdrowy rodzaj żeński będzie Mustandżyca 🙂

        • dzika mustandżyca musi być zdrowa… i musi mieć łep, żeby dać radę ze wszystkim na tej prerii 🙂 … a mój łepek najwyraźniej nie wyrabia …

        • taaa jasne, nie wyrabia, n ie wyrabia bo co?? sorki nie będę się
          rozwodził nad tym, ale dobrze wiesz, że panujesz nad wszystkim
          niczym Caryca Katarzyna nad ciemnymi Rosjanami, potrafisz to i
          dobrze o tym wiesz, fakt to męczące bywa, ale wiesz dobrze że
          Ty dasz radcę:)

        • łooo matko, czemu akurat caryca Katarzyna?… Ty wiesz,
          co ona (podobno…) z tymi Rosjanami ( i nie tylko,
          podobno…) wyprawiała?… czy Ty coś sugerujesz?.. 🙂

        • Oj tam a jaka inna jeszcze władczyni panowała w sposób
          subtelnie dyktatorski??

        • chcesz powiedzieć, że jestem dyktatorką?… że taka
          „żelazna dama” ze mnie? 🙂

        • Tak, jak trzeba to potrafisz być żelazną ( bo piękną
          jesteś) damą 🙂

        • ale, mimo tego, daje się ze mną wytrzymać?… 🙂

        • Tylko wtedy kiedy pozwalasz komuś, wtedy kiedy
          chcesz aby ktoś wytrzymał i był przy Tobie.
          Ale jak już pozwolisz to …………… 🙂

        • to trzeba być wtedy oceanem cierpliwości, co? 🙂 …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: