Skip to content

Młody i zakupy….

12 września 2013

a ja rosnę i rosnę, latem, zimą na wiosnę, i niedługo przerosnę, mamę, tatę i siostrę…”….

Młody mamę i siostrę ma już za sobą (niewiele, jakieś 2-3 cm…), został mu jeszcze tata i starszy brat … z tym drugim może być gorzej (193 cm, jak się wyprostuje…) … ale do rzeczy… w związku z nadmiernym wybujaniem organizmu  Młodego zauważyła Frytka pewną prawidłowość… otóż… im bardziej organizm ciągnie w górę, tym krótsze robią się poniektóre części garderoby , ze szczególnym wskazaniem na spodnie… a jako, że okres nam się zaczyna jesienno – zimowy i chodzenie w krótkich spodenkach jest passe należy braki w garderobie Młodego uzupełnić… zna Frytka swoje dziecko od 15 lat więc to i owo zdążyła już zauważyć (w sensie, co dziecko lubi a czego nie…)… i, niestety, zakupy są poza kręgiem jego ulubionych zajęć… gdyż krąg tych zajęć jest bardzo wąski w swym zakresie i, w zasadzie, ogranicza się do gry na kompie …  ale do rzeczy… któregoś dnia Młody wyszedł z propozycją pójścia na zakupy gdyż: „przydałyby się mi nowe spodnie…”… fakt ten wprawił Frytkę w niemałe zdziwienie,…to znaczy, nie to, że spodnie by się przydały (patrz wyżej…) ale to, że to Młody zaproponował zakupy… do tej pory siłą trzeba było go ciągnąć, prosząc, grożąc i obiecując, że długo to nie potrwa… właściwie dawał się zaciągnąć tylko w jednym określonym przypadku, po buty, bo trzeba było je przymierzyć… w pozostałych przypadkach, do tej pory, zdawał się na świetny (ha ha ha..) gust i wprawne oko Frytki…  no więc… skoro Młody wyraził chęci zakupowe, to Frytce nie pozostało nic innego, jak się zgodzić i z dzieckiem swym wyruszyć … ale nie myślcie sobie, że Frytce, jako kobiecie (myśląc po męsku czyli stereotypowo…) myśl o zakupach przyjemność sprawiła… otóż wcale nie bo: po pierwsze primo – Frytka tak naprawdę nie lubi biegać po sklepach, po drugie primo – zakupy z Młodym to droga przez mękę… jeszcze jedna kwestia gwoli wyjaśnienia dalszej części wypadków… wybujanie organizmu Młodego szło tylko w jednym kierunku – w górę… jego wszystkie obwody pozostały bez większych zmian, w związku z czym Młody jest wysoki i baaaaardzo szczupły… kupić dla niego spodnie, to nie lada wyczyn… do tej pory udawało się znajdywać takie, które miały regulację w pasie… jakby tego było mało, Młody ma sprecyzowany gust: żadnych dżinsów tylko materiałowe, kolory szary, czarny ewentualnie ciemny granat, żadne rurki tylko luźne nogawki… czy ktoś z Was wie, co teraz w kwestii męskich spodni króluje na ulicach i w galeriach?… no to już wiecie, co czekało Frytkę… w pierwszym sklepie Młody pogardliwie popatrzył tylko na manekiny w czerwonych, niebieskich czy rudych wąskich spodniach i, odwróciwszy się na pięcie, powędrował do wyjścia… Frytka za nim, ze słowami: „synu, może chociaż przymierzysz, no…” … bez echa… następny sklep, sytuacja podobna… ale tu chociaż udało się Frytce zaciągnąć go miedzy wieszaki… co z tego, skoro rozmiary takie, że Młody w jedną nogawkę  by się zmieścił… Młody coraz bardziej obrażony na cały świat i wszystkich producentów męskiej odzieży a Frytka czuje pierwsze oznaki migreny… ale się nie poddaje, widząc, ze w „dorosłych sklepach” będzie ciężko, zaciąga Młodego na stoiska młodzieżowe… owszem, rozmiary może nawet by się znalazły ale co z tego, skoro Młody: „no weź przestań, nie będę chodził w niebieskich spodniach jak jakiś palant…”  (a Frytka akurat lubi niebieski… ale to nie ma znaczenia …)…albo „no w tym to się nawet schylić nie można….” w sensie, że wąskie… i tak dalej: „kolor nie taki, krój nie taki, te za długie, te za szerokie….” w pewnym momencie skończyły się sklepy… w ostatnim, rzutem na taśmę zaświtała iskierka nadziei… spodnie ciemno szare, nogawki nie za szerokie ale jednak nie opięte, długość też w porządku … ale… oczywiście musiało być jakieś „ale”… no jak żesz by inaczej, za szerokie w pasie…. ale Młody, zdesperowany do granic, stwierdził bohatersko: „będę nosił pasek…”… dlaczego bohatersko?… bo NIGDY paska nie chciał… Frytka, upewniwszy się tylko, że Młody na pewno wie co mówi i uzyskawszy odpowiedź twierdzącą, pogalopowała do kasy, wyłożyła gotówkę i, z wielkim poczuciem ulgi, szybko opuściła sklep…

i niech ktoś Frytce powie, że tylko zakupy z kobietami to masakra…

Reklamy

From → Uncategorized

114 komentarzy
  1. Się nie zgadzam!! Protestuję i niesiony na fali świętego oburzenia zastanawiam się nad formą protestu, bo postulaty to jasne są, bardzo jasne i wyraźne, i słuszne, święcie słuszne, no bo wiadomo, że
    – facet na zakupy idzie jak musi, a skoro młodemu gacie się zbiegły w praniu to na zakupy musiał się wybrać i chwała mu za to że dostrzega problem, znaczy że winnaś zmienić mu pseudo na Młody Dorosły Facet o!!
    – facet w przeciwieństwie do kobiety nie marudzi, nie szuka „bógwieczego” tylko udaje się na zakupy z jasno określonymi potrzebami, co zresztą sama przyznałaś, więc jeżeli czegoś w sklepie nie ma to facet nie marudzi, bo faceci nie marudzą, tylko szuka dalej do skutku ooo!!
    Czyli jednym słowem protest zasadny i…………… w ramach protestu zaprotestuję !!

    • Oraz niesiony świętym oburzeniem nie przywitałem się co czynię niniejszym – wzburzony, oburzony, w słusznym proteście jednakowoż witam słonecznie 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Jakie kurde słonecznie????? Mży jak wściekłe, sekulary musiałam przecierać, żeby w ludzi nie wjechać, czy inne latarnie na drodze, bo mi wodą zaszły! Szaro, buro i ponuro oraz 12 stopni.

    • ależ Desperku drogi, uspokój się bo Ci żyłka w wiadomym miejscu pęknie 🙂 … po pierwsze, nie wiem, jak inne kobiety, ale ja na zakupy też chodzę tylko wtedy, gdy zachodzi ku temu wyraźna potrzeba (i nie jest to co tydzień….) więc Młody odziedziczył tę „chęć” po mamusi… po drugie, nie rozumiem Twoich insynuacji dotyczących prania… sugerujesz, że nie wiem jak to robić?… po trzecie, otóż właśnie Młody marudził (trzeba było widzieć jego minę przy tym) a to, że szukał dalej, to była tylko i wyłącznie moja zasługa …
      oraz pomimo, że zaćmiony świętym oburzeniem, się nie przywitałeś to ja witam Cię bardzo serdecznie 🙂

      • Ależ nie ugłaskasz mnie swymi obawami o moją żyłkę, otóż protest, każdy chyba, poświęceń wymaga i ryzyko niesie trudno w imię wyższych celów się poświęcę !! Znaczy swą żyłkę narażę!! Niemniej jednakże cechę pójścia na zakupy bo trzeba to odziedziczył po swych męskich przodkach, gdyż to genetyczna cecha facetów jest i fakt, że posiada wyjątkową mamusię wcale nie uprawnia Cię do stwierdzenia że ta akurat cecha to po mamusi jest , bo nie wierzę ooo! P za tym Facet nie marudzi tylko okazuje dezaprobatę na braki w zaopatrzeniu. Natomiast nie mam wątpliwości iż prać potrafisz, no ale że się coś tam po praniu kurczy no to wiesz zdarza się 🙂

        • mnie się jeszcze w praniu nic nie skurczyło!!!… owszem, zafarbowało na różowo (ale to wina ręcznika była, co to kolor puszczał…), rozwlekło się też (bo to zła dzianina była…) ale nie skurczyło … 🙂 zgadzam się z Tobą, że większość facetów na zakupy chodzi, bo „trza” ale, uwierz mi, to nie jest tylko i wyłącznie Wasza cecha… i nie mydl mi tu oczu komplementami… skoro mówię, że marudził, to tak było … 🙂

        • Nie marudził !! Jak wyżej, wyrażał dezaprobatę, tudzież krytykował braki w zaopatrzeniu!! Oraz nie mówiłem nigdzie że skurczyło się w trakcie prania, a po praniu a uwierz m,i że to różnica istotna wielce jest !! A jeżeli się ręcznik puszczał no to jego zmartwienie jest 🙂 Albo było bo nie wiem co dalej z owym się działo 🙂

        • wiesz co Desper?… mam niejasne przeczucie, graniczące z pewnością, że gdyby kobieta wyrażała dezaprobatę, tudzież krytykowała braki w zaopatrzeniu (lub też inne braki…) to określiłbyś to mianem marudzenia… ręcznik za puszczanie został skazany na bycie szmatą… co wydaje się być karą adekwatną do przewinienia, ha ha ha …

        • Otóż jak najbardziej kobieta marudzi a facet wyraża swą
          dezaprobatę bądź niezadowolenie !! Hmmm a ręcznik no cóż
          od razu tak po całości po nim pojechałaś?? Może by się
          nawrócił na porządną drogę jeszcze !!

        • i to jest typowo męskie, szowinistyczne podejście i
          dyskryminowanie kobiet w możliwości wyrażania dezaprobaty
          oraz niezadowolenia w czymkolwiek i z czegokolwiek, o!!!!
          … a ręcznik nie dostał drugiej szansy gdyż i ponieważ
          na nią nie zasługiwał… tak samo zresztą jak na
          wybaczenie … 🙂

        • Jaka dyskryminacja!! Kobieto droga, tu nie ma żadnej
          dyskryminacji, ot po prostu różnica w zachowaniach 🙂
          Facet nie marudzi nigdy!! Nawet jak umiera na
          katar oo!!

        • ależ proszę tu do mnie nie używać protekcjonalnego
          tonu, panie Desperze, gdyż to na mnie nie działa…
          albo działa, tylko odwrotnie niż byś tego oczekiwał….
          gromkie ha ha ha, i jeszcze raz, ha ha ha…
          facet, katar i brak marudzenia????? …. tego to
          nawet autorzy książek fantastycznych i najlepsi
          bajkopisarze nie odważyliby się napisać….
          bo żadna z nich by się nie sprzedała …. 🙂

  2. Tygrys1012 permalink

    Weź mu wciągnij gumkę. Na zasadzie jak w spodniach dla dzieci – wciągnij w tylną część, albo wręcz po całej długości – wtedy zmarszczy się tylko troszkę, równomiernie i nie będzie znać. Wiem co mówię, bo niemal we wszystkie dżinsy wciągam.

    • do tej pory robiłam dokładnie tak samo, i pewnie teraz też tak zrobię bo wiem, że pasek mu się szybko „znudzi”… ale powiem Ci, że wczoraj byłam już tak umęczona tymi zakupami, że już mi się nie chciało kombinować 🙂 …

      • Phi Tygrys, sama se tę gumkę wciągnij , facet to pasek będzie nosił, albo stylowe szelki oo! Phi gumkę phi do spodni phi !!

        • Tygrys1012 permalink

          Nie phikaj tak, bo Ci gumka z tego napięcia strzeli 😛

        • Będę phikał bop aktualnie gumki nie używam, oraz lepiej jednak aby nie strzelała 🙂

        • a czemuż to Desperku?… jakaś trauma ze strzelającymi gumkami związana?… bawiłeś się i, nagle, trach!?.. 🙂

        • Wizja pękniętej gumki, wystarczająco traumatyczna jest !!

        • aaaa, o „take gumke” Ci chodziło… oj tak, w tym względzie
          zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości… gumki… 🙂

        • no widzisz też czasami masz sen że pęka Ci gumka w
          majtkach i zsuwają się one z dooopy a nie masz jak
          ich poprawić bo wszyscy patrzą na Ciebie ??
          Okropny sen !!

        • otóż, nie mam takich snów, gdyż ja we śnie to
          przeważnie bez …. no, nie ważne… ale wiesz
          co?… też wtedy wszyscy na mnie patrzą… 🙂

        • do spania wyjmujesz gumkę z majtek?? i rano
          zakładasz znów?? no proszę, proszę 🙂 każdy ma
          oprawo do swoich hmmm upodobań 🙂

        • powiem Ci, że nie tylko takie upodobania mam jeśli
          chodzi o spanie…. znaczy o sen…
          ale to tajemnica 🙂

        • razem z żyłką, ha ha ha… ale tu Desper możesz się mylić, mój Młody nie lubi ani pasków, ani tym bardziej, szelek … chyba wciąż nie jest jeszcze Facetem 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        U mnie zakupy to jeszcze pikuś. Ale problem długości kontra szerokość znam…. Moje młodę dziecię ma taką właśnie figurę… A młoda mi rośnie na niezłą laskę, z nogami niczym sarna – też się będę gimnastykować, żeby odpowiednio długie spodnie nabyć.

        • mam wrażenie, że z dziewczynkami jest jednak inaczej, większa możliwość dopasowania jest… wiem, bo jedną taką mam przecież… 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Nie wygląda, kochana. Na siebie kupuję dżinsy, które mają 34 długości. 32 to za mało, przy moich nogach, które nieskromnie mówiąc mam z grupy „dłuższych”. Dobrać do tej długości szerokość to czasami wyzwanie. I nie ma szans, aby przy odpowiedniej szerokości, były dobre w talii – tam zwykle mam zbędne 5-10 cm. Stąd wciągane gumki. Bo w paskach zwykle mi brakuje dziurek i muszę dorabiać.

        • aaaa, mówisz o dorosłej kobiecie, z odpowiednimi kształtami 🙂 … tu się zgodzę, też mam zawsze problem ze spodniami (z trochę innego powodu niż Ty choć też chodzi o nogi…) …

  3. dreamu permalink

    Każde zakupy to masakra ;o)

    • no może poza spożywczymi 🙂

      • Otóż wcale nie każde ummmm piękne zakupy jak się autko kupuje ummmm ekscytujące 🙂

        • czy ja wiem?…. co jest ekscytującego w decydowaniu czy ma być czarny zwykły czy metalic? 🙂

        • no jak co? otóż istotna różnica jest bo zwykły akrylowy po umyciu nabiera blasku ale tylko blasku, metalic po umyciu, zawoskowaniu i wypolerowaniu no proszę cię toż to zupełnie inne autko, baa a może perłowy albo kameleon, no weź no jak może nie być to fascynujące !!

        • kameleon?…chcesz powiedzieć, że będzie się dostosowywał do mnie?… jak założę niebieską spódniczkę to będzie niebieski, a jak białą to biały?… to faktycznie fascynujące, no no … 🙂 .. a, że tak zapytam, taka jazda na kameleonie to wygodna jest?…

      • dreamu permalink

        Spożywka, to mus jest oraz masakra, bo trzeba wymyślać, co ugotować. Najpiękniejsze są te, kiedy już wiesz co gotujesz, przechodzisz do działu z winem i On bierze się do pracy, a Ty słuchasz, a potem próbujesz.

        • siem wzięłam i rozmarzyłam, o tym jak to On bierze się do pracy a ja słucham i próbuję…. ehhh 🙂

        • dreamu permalink

          I powiem Ci, że bardziej, niż bardzo doceniam, że mam to w gratisie, bo wiedzę ma kosmiczną, zahacza o historię i geografię oraz mówi tak obrazowo, że czasami zapominam, że mam jeść ;o)))

        • no to mnie by się ktoś taki na co dzień przydał, żebym przy nim zapominała jeść… bo tak raz na jakiś czas, to zdecydowanie za mało… 🙂

        • dreamu permalink

          ;o))))))))))))))) kurcze, z tej strony ta to nie patrzyłam. No Facet-Ideał, normalnie.

        • a widzisz!!!… bo z boku to zawsze lepiej widać 🙂 🙂 🙂

  4. teatralna permalink

    ))) zakupy z kobietami to frajda))
    z facetami zaś to masakra, Duży przebiega przez sklepy,obraża się, strzela focha, jest nieprzyjemny dla sprzedawców…. i obraża asortyment.

    • ha ha ha, Młody też chciał załatwić sprawę w ekspresowym tempie i, ponieważ mu się to nie udawało, był coraz bardziej wkurzony i marudny… i też obrażał asortyment… 🙂

  5. joguzia permalink

    Witam w klubie też nie cierpię zakupów ,a już z Młodym w szczególności, tylko ja niestety nie trafiam w jego gust i sama mu niczego nie mogę kupić, chyba że na odwrót to co znajdę najbrzydsze w sklepie, a bucik ma 48 bedąc 16 latkiem przy 195 wzrostu- maleństwo moje, pozdrawiam

    • ha ha ha, no to przybij piątkę… widzę, ze Nas obie matka natura obdarzyła „małymi chłopakami” … rozmiar buta na dzień dzisiejszy – 44, i nadal rośnie (starszy tak jak u Ciebie, i wzrost i bucik 🙂 ) … powiem Ci, że trafiam z gustem, wszystkie koszulki czy bluzy są noszone 🙂

  6. Pollyanna permalink

    mogę z całą stanowczością stwierdzić, że faceci są bardziej wybredni na zakupach niż kobiety. ja zakupy załatwiam w trzy minuty, bo nie lubię, a poza tym decyzje podejmuję błyskawicznie. generalnie wszelakie, nie tylko zakupowe. natomiast namówić męża na zakup kurtki, spodni, czy czegokolwiek, to jakaś masakra. najpierw wynajmuję woły, żeby go ciągnęły do sklepu, potem wydobywam całe pokłady cierpliwości i sprytu, żeby go przekonać, że tamta 10-cio letnia kurtka to grat i naprawdę, ale to naprawdę potrzebuje nowej. później, po wybraniu odpowiednego modelu, rozmiaru, koloru, ilości kieszeń, zamków i innych dupereli, musi się koniecznie skonsultować ze wszystkimi paniami sklepowymi, że dokonał dobrego wyboru. owszem uwłacza to nieco mojej kobiecej dumie, ale dla świętego spokoju i z chęci powrotu do domu (po średnio 3 godzinach przymierzania jednej kurtki) zgadzam się by sprzedawczynie potakiwały głowami i piały z zachwytu, tym bardziej, że widzą moją zrezygnowana minę. uuuuuf i tak do następnego razu :)) dlatego rozumiem i współczuję mocno :DD

    • ha ha ha, pięknie to opisałaś… chociaż może nie powinnam się jednak śmiać, gdyż i ponieważ, zanim jakaś inna kobieta przejmie za mnie tę pałeczkę w sztafecie, to jednak jeszcze trochę czasu minie… czyli niejedna wyprawa do sklepu w towarzystwie Młodego mnie czeka … 🙂

      • Polly 10 letnia kurtka nigdy nie jest wrakiem, stanowi ona element garderoby do której facet czuje sentyment ooo, a odpowiednia ilość kieszenie wpływa na dobre samopoczucie faceta, no chyba że chcesz aby facet Twój chodził skwaszony cały czas!! Fryteczko droga powinnaś ten opis przyjąć z przymrużeniem oka Twego ślicznego, przecież wiesz że Polly znana jest z przesadzania :)) Informacji wyolbrzymiania, a nie roślin przesadzania 🙂

        • myślisz Desper, że Polly użyła tu swej ogromnej wyobraźni (która to wyobraźnia, pozwala jej, z pokrzyw wydestylować napój rozweselający…) ?… otóż, nie sądzę … mając, w swoim życiu, ciągłą styczność z mężczyznami i ich postawami, uważam, że taki scenariusz jest jak najbardziej prawdopodobny i możliwy… to mówisz Desperku, że to ilość kieszeni wpływa na dobre samopoczucie mężczyzny?… a te kieszenie, czy one muszą być przytwierdzone do czegoś czy mogą być luzem?… bo wiesz, jeśli ta druga opcja wchodzi w grę, to ja chętnie dla Ciebie parę (naście..) kieszeni poodpruwam i dam Ci w prezencie … lubię jak masz dobry humor …:)

        • Pollyanna permalink

          10-cio letnia kurtka jest wrakiem okropnym i nadaje się tylko na grzyby! ogromną ilość kieszeni rozumiem, ale pod warunkiem, że są wypchane forsą z przeznaczeniem na kobiece potrzeby, oczywiście 🙂 to wtedy jestem skłonna, jako i Frytka poodpruwać wszelakie i luzem mu na szyi zawiesić 🙂 a odnośnie wyolbrzymiania, to….owszem jestem w tym dobra, ale wcale nie dotyczy to informacji ;))

        • oj tak, w wyolbrzymianiu niektórych rzeczy, to my Kobiety, dobre jesteśmy… z czegoś niepozornego potrafimy zrobić COŚ 🙂 i tu zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że to się akurat facetom podoba 🙂 …

  7. Thunderstorm permalink

    Ehhh… zakupy. Nie przepadam, a tu dzieciaczek rośnie i znowu się trzeba zaopatrzyć w dłuższe gacioszki na jesień/zimę i nie tylko 🙂

    • no właśnie to mnie przeraża, że spodnie to nie wszystko… ale zdaje mi się, że resztę (poza butami oczywiście…) będę jednak mogła załatwić samodzielnie … i nawet nie w firmowym sklepie 🙂

      • Thunderstorm permalink

        Póki co, mam ten komfort, że nie muszę się specjalnie o pozwolenie prosić i kupuję to, na co mnie stać 🙂 Ale z wiekiem mojego młodego pewnie przybędzie „firmowych” zachcianek 😉

        • powiem Ci, że moje Młode nie mają „firmowych” zachcianek, równie chętnie ubierają się w ciuchlandach 🙂

  8. Fryteczko! Zakupy z Lusią są równie „pasjonujące” Lubienie zakupów TEŻ odziedziczyła po mamusi:))
    Buziaki słoneczne!

  9. Dla mnie zakupy z kimkolwiek to męka. W pojedynkę oblatuję szybko to, co trzeba, nikt mi nie rzęzi nad głową ani nie wpieprza marudzeniem. Do samych zakupów ledwo mam cierpliwość, nie lubię tego, więc obciążenie każdą dodatkową jednostką ludzką jest kamieniem młyńskim u szyi.
    Nieletnia na szczęście od dawna jest bardzo samodzielna i nie muszę latać z nią po przymierzalniach. Błeeee.

    • bo Nieletnia to kobieta, a my sobie same radzimy…. a Młody to facet, i to wszystko tłumaczy 🙂

  10. alana permalink

    U nas problem odmiennej płci… Duża jest, co tu mówić, duża… Znaczy biust ma. I to lepsiejszy ode mnie. Bluzki się nie dopinają w tym jednym guziczku, co to na odpowiedniej wysokości… Miseczka D… Ech… We wzroście tez będzie lepsza. Wysoka, blondi, długonoga… Nic, tylko pilnować:))

  11. Natthimlen permalink

    Boszzzz. Młody mój chudy jak szczapa. Taki wypierdek, żadnych spodni na niego, tylko takie z gumką w pasie. I długi. Więc im dłuższe spodnie tym szersze w pasie…
    Mam nadzieję, że będzie kochał dżinsy jak mamunia.
    Ja nienawidzę zakupów. Chyba, że to książki, albo jakieś plastyczno-biurowe rzeczy. O.

    • no to masz dokładnie taki sam problem jak ja, módl się więc, żeby lubił rurki bo nic innego na niego nie kupisz … wiesz, gdzie lubię zakupy?… w ciuchlandach… tam zawsze znajdę coś co, o dziwo, pasuje… bez przerabiania … 🙂

  12. Mirabelka permalink

    A sznurkiem do snopowiązałek się nie da, skoro Młodemu pasek się nie podoba? Może szelki?

    A co do zakupów z piętnastolatkiem, to wiem coś o tem, gdyż ponieważ takiego obłąkańca posiadam.
    Ostatnio Mirabelka powiedziała do Mżonka – Sam se z nim idź na zakupy!
    Poszli, wrócili, kupili. Mirabelka darła szaty, że ona jakaś wybrakowana, że nie umi!
    Mżonek laury zebrał, a wieczorem ni stąd ni zowąd oświadcza!
    – Nigdy więcej, nie wysyłaj mnie z nim na zakupy, bo będziesz miała już tylko jedynaka!

    • ha ha ha, no to zobaczył, co to znaczy mieć nastoletniego syna… moja droga MY NIJAK NIE JESTEŚMY WYBRAKOWANE!!!!! … jesteśmy egzemplarzami jedynymi w swoim rodzaju… 🙂

  13. Danka permalink

    Jak tak czytam te wszystkie komentarze to sobie myślę „raaaaanyyyyy, jak ja mam dobrze”. Bo dzieci nie posiadam, nie posiadałam i posiadać raczej nie będę.
    A spodnie to w dziale męskim kupuję i tylko dżinsy, bo tylko takie lubię i tylko tam mogę kupić dopasowane do mojej figury.

    • no więc, jak mawiał klasyk: „są plusy dodatnie i ujemne…” w każdej sytuacji… dżinsy, mhm, kiedy ja ostatnio miałam na tyłku dżinsy, ehhh… 🙂

  14. Wiem, jak się robi zakupy z Młodymi, znam ten ból. O dziwo, z synem nie miałam takich problemów jak z córeczką. Był zdecydowany, wiedział, czego chciał i potrzebny asortyment na szczęście był w sklepach. Z dziewczęciem (15 lat) obrałam inna metodę: mówi mi co by chciała, albo co jest jej potrzebne, mówię jej jaką kwotę mogę na to przeznaczyć i jej wręczam. Idzie sama do sklepów, albo z kim tam chce i sobie kupuje. O dziwo, zawsze są to rzeczy „do przyjęcia”, a zdarza się często, że dobrze poszpera i przynosi w tej samej kwocie dwie rzeczy i jeszcze na loda jej zostanie. Odkąd to robi sama czuje się taka „prawie dorosła” i często konsultuje się ze mną w innych sprawach. A ja nie muszę chodzić po sklepach i znosić jej fochów. Na początku bałam się, że wyda pieniądze na coś głupiego, ale pomyślałam wtedy, że najwyżej stracę parę złotych (zaczynałyśmy od rzeczy drobnych). Po taki asortyment jak buty zimowe czy kurtka chodzimy jednak razem, bo to więcej kosztuje, ale też zna widełki cenowe, w których się poruszamy i nie naciąga mnie na bardzo drogie rzeczy, tylko dlatego, ze jej się podobają.
    Podoba mi się Twój blog, będę go czytać.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • witam serdecznie 🙂 … moja Młoda też od jakiegoś czasu sama kupuje co pomniejsze rzeczy, buty czy kurtki konsultujemy, dokładnie tak jak u Ciebie… Młody to całkiem inna para kaloszy… a właściwie spodni, ha ha ha…
      dzięki za dobre słowo, każda osoba mile widziana a więc zapraszam… 🙂

  15. A mój się któregoś dnia ubrał w secondhandzie i od tamtej pory nie muszę już uprawiać tej golgoty. Łazi gdzie chce i kupuje za grosze porządne ciuchy. Nie widać różnicy z tymi, które kupowaliśmy nowe, za ciężkie pieniądze. A ja mam wreszcie spokój.

    • wędrówki po ciuchlandach uprawiamy ja i Młoda, i dla Młodego też kupujemy, nie mamy z tym problemu… ale on sam, niestety, nie chodzi….

  16. Kochana, mój syn w przeciwieństwie do mnie uwielbia zakupy – ale w salonach gier komputerowych – haha!!!
    Twój syn zasługuje na medal – mam jeden po walkach judo mojego syna, więc nie omieszkam mu przesłać, jest naprawdę twardym FACETEM, przez duże F – dodam po mamusi, bo po kim, że innym, no po kim taki twardy, jak nie po mamusi????
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

  17. Monteki permalink

    Frytka…chodź ze mna na zakupy…kupimy sobie po stringu na łebka 🙂 Pozdro.

    • Monti, mam nadzieję, że miałeś na myśli stronga (lubię…), bo po stringi to ja się raczej z Tobą nie wybiorę… no chyba, że kupujemy tylko dla Ciebie, to może być ciekawe… nie widziałam jeszcze na żywo faceta w stringach … 🙂 … miłego wieczoru …

  18. Monteki permalink

    Posłuchaj…kupimy stringa, następnie wypijemy stronga przy muzyce Stinga…:) Co Ty na to ?

    • hmmm, po zakupach (a szczególnie przymiarkach..) stringa, to jeden strong (na łepka oczywiście…) może nie wystarczyć… 🙂 … a to, w końcu, mocny napój chmielowy… damy radę?…

      • o w mordę, ups znaczy ożesz co się tu dzieje, jakieś przymiarki, zakupu jeszcze chippendales-ów brakuje i będzie impreza że ho ho. Nooo Frytuniu droga, nie znałem Cię od tej strony, ale……………….. hmmm no może dam radę wbić się na tę imprezę, chyba że całkiem zamknięta ona ,ma być:)

        • no jak nie znasz, Desperku?… przecież ze mnie prawdziwa kobieta, a skoro tak, to widok nagiego (prawie…) faceta … no wiadomo, straszny mi nie jest 🙂 … i oczywiście, że możesz wbić na imprezkę ale pod jednym pod warunkiem, że gotowy jesteś do przymiarek … bo przypominam, że już jakiś czas temu proponowałam Ci mierzenie specjalnego szydełkowego ochraniacza i pozowanie do zdjęć w roli modela i jakoś nie byłeś tym szczególnie zachwycony … 🙂

        • no wiesz, nie wiedziałem, że inspirują Cię takie hmmm ekscesy w przymierzalni, no, no to może faktycznie być ciekawe, ale masz pewność że nie ma tam monitoringu?? Jakoś nie chciałbym zostać gwiazdą YT 🙂 A jakie przymiarki, jakie pozowanie bo jakoś sobie nie przypomimnam, ale wiesz ja stary jestem więc ………….:)

        • oj tam zaraz inspirują… no po prostu może być … inaczej 🙂 … a skąd ja mam wiedzieć czy jest monitoring?… przecież do tej pory, nie chodziłam po męskich przebieralniach…
          jak to nie pamiętasz???? … namawiałyśmy Cię z dziewczynami, żebyś swojego tyłeczka (i nie tylko…) użyczył dla dobra ludzkości, do fotografii użyczył oczywiście, a Ty nie i nie ,…. Ty mi się tu teraz niepamięcią nie zasłaniaj bo Ci to odszukam 🙂 ….

        • A bo wtedy to naskoczyłaś na mnie jak na dzikiego konia i nie
          wiedziałem o co chodzi , więc lepiej się było wycofać 🙂 Poza
          tym jeszcze ta liczba mnoga mię speszyła, bom ja nieśmiały
          przecież jest 🙂

        • ja na Ciebie naskoczyłam???.. no dobra, może czasami na
          Ciebie wskakuję, eee… no wiesz, ale wtedy na pewno nie …
          wtedy to niemal na kolanach Cię prosiłam, ale Ty twardy
          byłeś … no w swym uporze … :nie chciałeś nawet jednej
          małej części siebie udzielić dla dobra sztuki … 🙂

  19. Monteki permalink

    Zarasz…zarasz…Skoro jest juz nas dwóch, to mini skład Chippendales – gotowy. Powyginamy śmiało ciało…Ja gientki jestem, nie wiem jak Desper. Ale wierzę w człowieka :)…Tylko nagle i nieoczekiwanie zmieniły się proporcje w płciach…Ja tam pazerny nie jestem…Hm, i nie wiem co z tym fantem zrobić. Kto będzie z nas zdzierał stringi ? Jesteś sama, nie wiem czy nas dogonisz…Frytka, masz jeszcze te szydełkowe ochraniacze ? Aż boję sie spytać – Co ochraniają ? 🙂

    • Monti, nie bój żaby… jeśli tylko nie rozbiegniecie się w przeciwne strony, to jakoś dam radę… chociaż, z drugiej strony, nie miałam zamiaru z nikogo tych stringów zdzierać… : wszak ze mnie spokojna i stateczna kobieta jest 🙂
      no i weź nie mów, żeś taki strachliwy… no co mogą takie specjalne ochraniacze u faceta ochraniać?… no przecież nie mózg… choć w zasadzie, biorąc pod uwagę, ze niektórzy tym własnie myślą 🙂 …

  20. Monteki permalink

    Frytka…Jeśli nic nas nie spłoszy to prawdopodobnie się nie rozbiegniemy. Ale ręczyć nie mogiem. Może powinniśmy ograniczyć się jakąś małą przestrzenią…Po co tyle biegać i się męczyć. Tym bardziej, że przed nami jest tyleeee Stronga do wipicia 🙂 Powiadasz – stateczna kobieta. Kto wie może diabeł w Ciebie wstąpi. Przecież nasz występ może być oszałamjający. Ja to bym chciał ochronić sobie obecnie kolana…Ale zaznaczam – ja kolanami nie myślę…:)

    • no ja Was nie zamierzam płoszyć… wcale nie uśmiecha mi się ganiać za „zwierzyną”,.. tym bardziej, że to raczej za mną „biegano” 🙂 ..zdecydowanie bardziej podoba mi się opcja z degustacją stronga…
      kolana powiadasz?… nooo… możnaby tak przerobić, żeby na kolano też pasował … a swoją drogą, co Wy, faceci, macie z tymi kolanami?…

      • Ależ, ależ, nie wiem czy Monti jest taki płochliwy, ja tam nie zamierzam się rozbiegać, zwłaszcza na boki pod warunkiem że……………… no że czynnie pomożesz w tym przymierzaniu, no wiesz sprawdzisz własnołapnie czy materiał się nie marszczy, czy dobrze hmmmm leży, ale chyba nie do końca o to mi chodziło 🙂

        • mam sprawdzać własnoręcznie, czy dobrze… leży?… mogę zaryzykować stwierdzenie, że leżeć to tam raczej niewiele będzie 🙂

  21. Monteki permalink

    Ja trochę pobiegam, jako sportowiec zawsze rozgrzewam sie przed robotą 🙂 Nie wiem czy masz sprawdzać własnoręcznie ? Możesz własnonożnie – jak potrafisz 🙂 Słuchaj, ale czy sama sprostasz zadaniu…Hm, no nie wiem. Może jakieś wsparcie ?

    • Masz rację, lepiej zabezpieczyć sobie wsparcie, nie żebym nie wierzył Frytuniu w Twoje umiejętności, zdolności tudzież możliwości, nie, nie co to, to nie, ale wiesz, w większej ekipie zabawa lepsza jest 🙂

      • tacy jesteście obaj?… nie wystarcza Wam moje towarzystwo? … że Ty Monti wątpisz, to ja jeszcze mogę zrozumieć, nie znasz mnie zbyt dobrze (chociaż na słowo powinieneś wierzyć…) ale Ty Desper?… to ja Ci pozwoliłam,wbić na imprezkę, a Ty innego towarzystwa szukasz?… to może w ogóle z kimś innym na te stringowe zakupy pójdziecie?… a ja sobie spokojnie, w samotności, stronga wypiję …

  22. Monteki permalink

    Dlatego moja prośba o wsparcie miała solidne podstawy…Skoro nas jest dwóch, to kobiet powinno być sześć. Sądzę, że to dobre i sprawiedliwe proporcje. Frytko, musisz posiadać wspracie, to dla Twojego dobra…Poza tym, i zabawa będzie przednia i zawsze można dodatkowo rozegrać jakieś gry zespołowe…Ja jestem propagatorem zdrowego trybu życia. No i praca w zespole wzmacnia…:)

    • Monti, po pierwsze, ja doskonale wiem co jest dla mnie dobre… po drugie, nie zwykłam się dzielić z innymi kobietami tym, co mogę mieć dla siebie… skoro nie mogę to trudno, jakoś to przeżyję …

      • Monteki permalink

        No właśnie, no właśnie…jak sama napisałaś – nie znam Cię dobrze i moja propozycja wyszła z dobrego serca i dbałości o Twoje zdrowie. Bo ja długodystansowiec jestem…Ale oki…możemy pozostać przy pierwotnym składzie 🙂

        • długodystansowiec?… znaczy, możesz długo uciekać?… 🙂
          a mówiąc pierwotny skład, masz na myśli Ty i ja, jak rozumiem? … spoko …
          aha, tylko wciąż nie rozumiem Twojej matematycznej logiki, dlaczego na dwóch facetów powinno przypaść sześc kobiet, żeby było sprawiedliwie? miłego dnia …

        • Ja też nie rozumiem Twoich dywagacji Monteki. Wytłumaczysz?

        • coś mi się wydaje Różo, że nie doczekamy wyjaśnienia… Monti chyba zrozumiał, że z kobietami nie warto zadzierać i teraz siedzi cichutko:) …

  23. Monteki permalink

    Nie siedzi cichutko, nie siedzi cichutko…tylko zajęty był. A jak Frytko nagle i niespodziewanie opadniesz z sił i to zdecydowanie przedwcześnie – To co ze mną będzie ? Pozozstanie jedynie Desper ! A tak zawsze mogę „wesprzeć się” kobietą 2 i 3…A Ty w tym czasie zregenerujesz siły. Jak widzisz, to z szacunku i dbałości o Ciebie…To wszystko…:) Przecież ma być strong, a nie light…:)

    • ha ha ha, odpowiedź godna mistrza 🙂 … powiem Ci, że potrafisz się dobrze „sprzedać” tyle, że przy tym wciąż powątpiewasz w moje możliwości… hmmm, ryzykowne bo „szacunek i dbałość” średnio w tym przypadku do mnie przemawiają … w każdym innym jak najbardziej … 🙂

      • A ja myślałam, że te trzy kobiety przypadające na jednego faceta miały być po to, ze jak jeden z nich padnie z wycieńczenia, to będą go niosły. Jedna za nogi, druga trzyma pod pachami, a trzecia bije po licu w celu docucenia.

        • Monteki permalink

          Z wycieńczenia !…Kobieto ! Grzeszysz pisząc takie słowa 🙂 Ja i upadek z bezdechu…No nie ! Jestem jak z żelaza…

        • czyli, że jak się rozgrzejesz do czerwoności to możesz poparzyć?… to chyba z Tobą trzeba ostrożnie, ze szczypcami i rękawicami, jak w hucie… 🙂

      • Monteki permalink

        Frytka, ja tam mogę bez tych pozostałych kobiet, ale musisz wiedzieć, że igrasz z ogniem…Jesteś odważna, że niewiemco…Pozdr.

        • a pewnie, że jestem 🙂 … w końcu tego potrzeba do oglądania faceta w stringach… sam strong może nie wystarczyć 🙂 .. miłego wieczoru Monti …

Trackbacks & Pingbacks

  1. los matki…. | blaski codzienności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: