Skip to content

jest!….

28 września 2013

zadzwonił telefon Frytki:  „dzień dobry, tu sklep „…meble”, mamy dla pani tę meblościankę…”… przez głowę Frytki, niczym błyskawica, przemknęła myśl: jaki sklep?… jaka meblościanka?… już, już miała powiedzieć, że to chyba pomyłka jakaś gdy nagle, gdzieś tam z tyłu głowy pojawiło się jakieś mgliste wspomnienie… że chyba kiedyś, jakieś wieki temu, zamawiała jednak jakiś mebel… wysiliła pamięć i, nim pani ze sklepu zdążyła się rozłączyć, zajarzyła… no tak, meblościanka! … i już w pełni świadoma swoich myśli i czynów, umówiła się na dostawę… jak najszybciej, żeby się tylko nie rozmyślili lub, żeby nie pomyśleli, że Frytka już jej nie chce i nie dali jej innemu chętnemu …   po czym usiadła i z czułością wielką, i rozrzewnieniem popatrzyła na stosy piętrzących się kartonów, pudełek i reklamówek… i przyjdzie nam się pożegnać – pomyślała… i wspominać zaczęła ten wspólnie z nimi spędzony czas, kiedy to przeklinając świat cały usiłowała znaleźć, na ten przykład, termometr… albo umowę kredytową … ten czas, kiedy ulubiona bluzka, do tej pory leżąca na półce w regale na samym wierzchu, w reklamówce oczywiście schowana była na samym spodzie… i inne podobne temu historie… i żal się Frytce zrobiło, bo zdążyła się już przyzwyczaić do tego życia pełnego wyzwań i niewiadomych… i teraz, nagle i niespodziewanie, miało się to zmienić… ale jak wiadomo, Frytka do zmian bywa szybka, więc i tę w końcu zaakceptowała…  w umówionej godzinie dostawy, ekipa w postaci: syna starszego, syna młodszego, ukochanego faceta i samej Frytki, zwarta i gotowa czekała na dzwonek domofonu oznajmiający, że oto długo wyczekiwany mebel pojawił się wreszcie… oczekiwanie się przedłużało i ekipa zaczęła z lekka łapać rozluźnienie więc dzwonek trochę wszystkich wystraszył.. ale już za chwile, zwarci i gotowi, w wielkim pośpiechu pognali w dół po schodach, żeby za chwilę wrócić tą samą drogą, ale już z paczkami i pudłami zawierającymi cenną zawartość…  rola synów skończyła się na wnoszeniu… na placu boju (znaczy się w pokoju Frytki…)  pozostała dzielna i pełna zapału, dwójka bohaterów… pierwsza paczka poszła w ruch…  części pierwszej szafki rozpakowane… facet, z instrukcją w ręku, rozkminiał oznaczenia typu r21 czy f18… a Frytka, wpasowując się w tradycyjną rolę kobiety, w kuchni obiad szykowała … bo postanowienie powzięła, że z okazji doniosłego wydarzenia tego, świąteczny obiad, zarówno dzieciom swym, jak i facetowi swemu, poda… po nakarmieniu wszystkich (jak na prawdziwą gospodynię przystało…) zaoferowała Frytka swoją pomoc przy skręcaniu rzeczonego mebla… pomoc została przyjęta z entuzjazmem… to znaczy, tak między bogiem a prawdą, to nie sama pomoc (bo facet radził sobie doskonale sam…) co obecność Frytki .. tak czy inaczej, praca szła raźnie i wesoło, do momentu w którym okazało się, że ….   brakuje elementu… to znaczy nie tyle brakuje (bo sztuki się zgadzały…), co jest nie taki … zamiast dwóch dłuższych i jednej krótszej listwy, były dwie krótsze i jedna dłuższa… i nijak nie chciały przypasować do reszty … w tym momencie, we Frytce odżyły wszystkie te uczucia, które odczuwała czekając tyle czasu na mebel… i nie były one dobre… telefon do sklepu i co?… ano, trzeba spisać protokół reklamacyjny, wysłać do fabryki, i … czekać… w przeciągu 10 dni roboczych (czyli kolejne dwa tygodnie…) POWINNA przyjść dobra część…. słowa cisnące się w tym momencie Frytce na usta nie nadają się do cytowania… dobrze, że mądry facet stopował ją i pocieszał, i tłumaczył…. i że, tak naprawdę, bez tej części dało się zmontować pozostałe elementy… po prostu jedna szafka pozostała bez drzwi… niemniej, każda kolejna paczka otwierana była z niepokojem, czy aby na pewno nic więcej nie będzie brakować…  na całe szczęście, cała reszta była ok i po kilku godzinach, meblościanka w całej (no prawie, bo bez tych drzwiczek…) okazałości, stanęła pod ścianą…. Frytka, dumna i szczęśliwa, z wdzięczności wielkiej, rzuciła się na swego faceta, nieomal przewracając go na podłogę…  z uwagi na późną porę, podziękowania trzeba było ograniczy do niezbędnego minimum … facet pojechał do domu a Frytka, z uśmiechniętą od ucha do ucha mordką, siadła na kanapie i podziwiała swój nabytek… i nawet „chwilowy” brak drzwi nie zakłócał, w tym momencie, jej radości…

PS. mebel już zagospodarowany… trzy kartony zbędnych (zalegających w starym regale…) rzeczy wyrzucone…. ma tylko Frytka nadzieję, że za parę dni nie okaże się, że akurat któraś z nich będzie potrzebna.. ot, taka złośliwość losu …

PS2. na specjalne życzenie Klarki 🙂 … po prawej stronie niekompletna szafka… finalnie ma wyglądać jak ta po lewej, ze szklanymi i drewnianymi drzwiami …

DSCF4415

Reklamy

From → Uncategorized

133 Komentarze
  1. Ależ, ależ skoro tak się zżyłaś z reklamówkami, pudłami i tą adrenaliną, związaną z poszukiwaniem rzeczy niezbędnych, no to…………można przecież meble rozkręcić złożyć i tylko na święta ustawiać, jak choinkę 🙂 Oraz dzień dobry bardzo 🙂

    • no wiesz, aż tak bardzo, to się znów nie zżyłam… poza tym, adrenaliny zawsze mogę poszukać gdzie indziej… chociaż, jeśli składanie za każdym razem miałoby być tak przyjemne, to kto wie… ale to na wszystkie święta trzeba by rozstawiać, na dzień hutnika także 🙂 … oraz witaj bardzo słonecznie 🙂

      • Oj tam co gdzieś będziesz szukać jak swoja własna jest na miejscu, wiesz to jak Pawlak, co miał obcych wrogów po świecie szukać skoro swój znany pod bokiem jest 🙂 Ale ta przyjemność składania to chodzi o tę adrenaliną przy otwieraniu kolejnych paczek?? Tym razem wiadomo co jest, czego nie ma, no chyba że za każdym razem dla rozrywki coś się zabierze coś dołoży i będzie frajda przy kolejnym składaniu 🙂 Oraz nie tylko na dzień hutnika bo na dzień strażaka też 🙂

        • z przyjemnością to chodzi zupełnie o coś innego… a adrenalina, no wiesz, po jakimś czasie już bym zapamiętała gdzie co jest więc to by odpadło… i nawet mnie nie strasz, że jakieś części mogłyby się „zawieruszyć” bo po którymś z kolei składaniu mogłoby się okazać, że zamiast meblościanki mam pojedynczą szafkę 🙂 … no i na dzień młynarza także 🙂

        • Ojej, jak nie przyjemność tworzenia to hmmmm no nie wiem, nie wiem, może chodzi o ten dreszczyk emocji co to będzie, wiesz tak jak ten blacharz samochodowy, który przyjmując do naprawy kupę złomu do końca nie wie czy wyjdzie funkiel nówka, nie bite autko od kobiety, nie palone wewnątrz, jeżdżone tylko do kościoła w słoneczne dni, w żadnym wypadku nie bite, czy przystanek autobusowy 🙂 Oraz na dzień kobiet też, bo to bardzo ważne święto 🙂

        • owszem, chodzi o dreszczyk, ale całkiem inny niż związany z funkiel nówką przystankiem autobusowym 🙂 … ten dreszczyk zaczyna się w okolicy klatki piersiowej i rozchodzi się po całym ciele … i od razu uprzedzę Twoje pytanie, panie czepialski, nie chodzi o dreszcze gorączkowe 🙂 …. tak, święto kobiet baaardzo ważne jest, właściwie to chyba najważniejsze nawet 🙂

        • Aaaaaa, zaczyna się w okolicach piersiowych i się rozchodzi po
          całym ciele, hmmmm nie gorączkowe, to pewnie agonalne też nie
          co?? No dobra tak tylko pytam, dla jasności 🙂 Takie dreszczyki
          to się mi kojarzą tylko z jednym, no wiadomo że ………………………
          z…………………… udanymi zakupami !! Rozumiem, że
          cieszyłaś się udanym zakupem 🙂 A święto kobiet jest bardzo
          bardzo ważne, zwłaszcza dla nas facetów 🙂

        • agonalne, no wiesz!!! … chociaż mało brakowało 🙂 … uwierz
          mnie, kobiecie, że po udanych zakupach ten dreszczyk jest
          zupełnie inny (choć tez przyjemny…) … a wyjaśnisz dlaczego
          to nasze, kobiet, święto, jest ważne dla Was, mężczyzn?…
          czyżby w nagrodę za goździka i rajstopy, na Was też jakaś
          nagroda spływała?… 🙂

        • Ależ ja zawsze kobiecie wierzę!! I dlatego sprawdzam 🙂
          A dlaczego mało brakowało a byłby agonalny bo jakoś nie
          łapię 🙂 Ale skoro nie zakupowy ten dreszczyk to ja już
          nie wiem o co chodzi oooo!! A Święto Kobiet jest
          najważniejsze dla facetów bo…………….. no bo
          wtedy właśnie ………………….. możemy my faceci………………………
          bez żadnego tłumaczenia na przykład ugotować obiad,
          pozmywać naczynia i nie jesteśmy wtedy podejrzani o
          to że chcemy wieczorem iść na piwo z kumplami, albo co
          gorsza na motocyklu pojeździć 🙂 Tylko wtedy wierzycie
          w naszą bezinteresowność, no nie powiem, że za tego
          goździka i rajstopy i ten obiad no wiesz no lubimy
          jak wieczorem okazujecie wdzięczność 🙂

        • ha ha ha, i jeszcze raz, ha ha ha…. toś mnie
          rozbawił, Desperku kochany, tą wizją gotowania
          obiadu z okazji dnia naszego… ja własnie mam
          całkiem inne spostrzeżenia, właśnie wtedy najwięcej
          facetów świętuje… i to wcale nie w domu, ale z
          kumplami … ale wdzięczność wieczorną (czy też
          każdoinnoporową…) to każdy bardzo chętnie odebrać
          by chciał… 🙂

        • Ale cóż Cię tak, Frytuniu droga, rozbawiło ??
          Czyżbyś nie miała okazji delektować się obiadkiem
          przyrządzonym specjalnie dla Ciebie przez faceta??
          Albo chociaż kanapeczką taką specjalnie
          przygotowaną?? Łeee to dooopa nie faceci koło
          Ciebie ooo!! Oraz zgadzam się z Tobą w całej
          rozciągłości że każda pora jest dobra na odebranie
          wdzięczności 🙂

        • tego nie powiedziałam… no tak całkiem nie można
          Was, facetów, w czambuł potępić.. bo i owszem,
          delektowałam się i obiadkiem, i kanapeczką, ale
          nie z okazji dnia kobiet tylko tak całkiem bez
          okazji 🙂 … a to jest insza inszość … bo
          takie okazje są ważniejsze, niż wymuszone
          świętem … ale w tym konkretnym dniu, to jeden
          z drugim, najpierw świętuje w swoim towarzystwie,
          a potem wraca z połamanym goździkiem do domu i
          domaga się wdzięczności…

        • A widzisz, jednak nie wszyscy faceci tacy są, a taka
          kanapeczka bez okazji oczywiście przygotowana, a
          nie zajumana, ba wiadomo że zajumana kanapeczka
          może, a właściwie na pewno , tego jestem pewien,
          gdyż doświadczyłem już kiedyś i cały czas na samo
          wspomnienie gęsiej skórki dostaję, drżenia rąk
          również, aż w tej chwili trudno mi pisać, ale
          wracając do tematu, to zajumana kanapeczka
          powoduje mars na czole, ciskanie piorunów wzrokiem
          tudzież wzbudza żądzę…………. niestety mordu,
          oj znów nie na temat, no bo przygotowana
          kanapeczka bez okazji to ummmm, to takie milusie
          jest prawda??
          A ze zwisającym smutno goździkiem to może dostać,
          ale nie wdzięczność 🙂

        • a Ty się dziwisz, że zajumana kanapeczka wzbudza
          żądze?… mordu oczywiście?… człowiek
          (kobieta..) już już jest w ogródku, już wita
          się z gąską, już czuje smak chlebka z szyneczką
          i żółtym serkiem a tu…. nagle widzi, jak ktoś
          inny konsumpcję jej uprawia… to musi wywołać
          gniew, jeśli nie boski, to przynajmniej
          kobiecy 🙂 … dobrze, że istnieją możliwości
          rehabilitacji po tak niecnym postępku …

        • Oj tak, tak rehabilitacja po takich wpadkach jest
          dłuuuuugotrwała 🙂 Ale możliwa 🙂

        • oj tam, oj tam, nie narzekaj… za taki czyn kara musi
          być adekwatna, żeby na przyszłość wiedza
          odpowiednia była.. że jeśli kobieta sama sobie od ust
          nie odejmie i nie da, to samowolki uprawiać nie
          można … 🙂

        • Jak mam nie narzekać!! Przecież to wina twoja była,
          boooooo zbyt smakowitą kanapkę zrobiłaś, a potem
          to tak wyszło jak wyszło czyli wójt zawinił a
          cygana powiesili ooo!!

        • no tak to jest, wójt na stołku siedział, nie do ruszenia
          🙂 … u nas, na całe szczęście, nikt nikogo nie
          powiesił ale karę zastosować mus było… zresztą, nie
          narzekaj bo i tak masz fory… ktoś obcy gorszych
          represji mógłby się spodziewać… Ty masz tylko, za
          zadanie, kawkę do łóżka podawać… w ramach tej
          kary 🙂 ..

        • Aaaa tak to ja mogę pokutować codziennie i
          dłuuuuugo, bardzo dłuuuugo 🙂 Kawę i nie tylko
          kawę podawać, no do tego łóżeczka 🙂

        • no widzisz?.. bo co to całe narzekanie?… cóż, po
          prostu facet z Ciebie, ponarzekać musisz 🙂 …
          tylko nie myśl sobie, że za każde przewinienie
          taka kara będzie… czasami gniew kobiety
          straszny jest więc… miej się na baczności 🙂

        • A narzekanie nie było na karę, na pierwszą
          reakcję ooo!! Na te gromy ciśnięte wzrokiem,
          na ten mars na czole wróżący zagładę świata
          ehhhhh ręce drżą cały czas, prawie jąkać
          się zacząłem od tego momentu ooo!!

        • i bardzo dobrze, wiesz?… bo ja przez Ciebie
          nabawiłam się nowych zmarszczek od tego marsa na
          czole, o! … wiesz, ile na kremy trzeba wydać,
          żeby się czegoś takiego pozbyć?… w zasadzie to
          powinnam Ciebie kosztami liftingu obciążyć,
          noooo … jeśli będę zamierzała go zrobić
          oczywiście 🙂

        • Buhahahahahaha toż mię teraz ubawiłaś naprawdę
          buhahahahaha 🙂 Przedni dowcip naprawdę bardzo
          przedni 🙂 Otóż Frytuniu, żeby se lifitnga
          robić to trza te zmarszczki mieć a Ty co??
          Buźka gładka jak pupcia niemowlęca i co
          chcesz liftingować??

        • Desper, czy Ty przyrównujesz moją twarz do tylnej
          części niemowlaka?… wiesz co?… dla Twojego
          dobra potraktuję to jako komplement i się nie
          ofocham.. 🙂

        • Ależ nie porównuję twarzy jako całości, a jeno
          gładkość i świeżość skóry. No zdaję sobie sprawę,
          że chciałabyś wreszcie mieć chociaż z jedną
          chociażby malutką zmarszczę, może byś mogła
          wtedy piwo bez okazywania dowodu kupić, no
          ale cóż 🙂

        • ależ ja kupuje piwo bez dowodu, no!!… naprawdę!! …
          jak mój prawie dwumetrowy syn obok stoi 🙂

        • Tak i z rozbrajającym uśmiechem w kierunku
          sprzedawczyni pani sprzeda mojej siostrze,
          tak bardzo chciałaby być już dorosła 🙂

        • ha ha ha, wyobraź sobie że coś w tym stylu 🙂 …
          a tak na poważnie, to jak Starszy trafił do
          szpitala ze złamaną ręką (a brakowało mu paru dni
          do 18-tki) to kazali, żeby matka przyjechała…
          no to pojechałam, a lekarz: „prosiłem, żeby matka
          przyjechała a nie siostra” 🙂 pokochałam go
          miłością tyleż wielką co nieodwzajemnioną 🙂
          ale to było pięć lat temu…

        • No i sama widzisz, że z tym liftingowaniem to trochę
          jakby kulą w płot, ciesz się że nie wzięli Cię za
          jego córkę 🙂

        • no bez przesady… poza tym, napisałam, że to było
          w zamierzchłej przeszłości… od tamtej pory,
          upływający czas, odcisnął na mnie swoje piętno …
          i grawitacja też 🙂

        • A ten odcisk to w którym miejscu??

        • na du… no, w różnych miejscach 🙂

        • Aaaa tam powiadasz no może może nie wiem, ale
          sprawdzę 🙂

        • a coś Ty taki niewierny Tomasz, znaczy się Desper?… zawsze musisz dotknąć, pomacać, obejrzeć?… nic na słowo? 🙂

        • Jaki niewierny?? Ja wierzę i dlatego sprawdzam,
          przecież gdybym nie wierzył to nawet bym nie
          próbował sprawdzać

        • dość pokrętna teoria ale, jak zwykle, w Twoim
          stylu 🙂

        • Czy kiedykolwiek, cokolwiek tłumaczyłem pokrętnie??
          Toż zawsze dbam o jasne i precyzyjne wypowiedzi 🙂

        • nooo, jasne i precyzyjne to one są dla Ciebie, w
          końcu sam je wymyślasz 🙂 … dla przeciętnego
          człowieka (czyt. Frytki..) to one są pokręcone …
          w przeważającej części, bo niektóre są do
          przyjęcia 🙂

        • Protest !!
          Frytka nie jest przeciętna!!
          Frytka jest bardzo wyjątkowa !!

        • uuu, a oflagujesz się też w ramach protestu?… albo
          przykujesz nagi do … czegokolwiek? 🙂

        • Ale tak całkiem nagi?? No pozwól chociaż krawat
          zostawić 🙂

        • no dobra, krawat może być, będziesz elegancki …
          ale ma być na szyi i nie za długi 🙂

  2. teatralna permalink

    Frytka )))) moja kanapa dotarła w środę i teraz stoi na środku pokoju)) od dziś przestawianie mebli i sprzątanie… najbardziej zachwycone koty ))) już ją wypróbowały! pod każdym względem ((((

    • no czytałam, że Twój mebel dotarł szybko… a mój wciąż niekompletny … pod każdym, czyli…. pazury znać?

  3. Przez cały czas zastanawiałam się w napięciu, czy będzie paczka z brakującą częścią, czy nie. Brak brakującej części u Frytki byłby dla mnie wielkim rozczarowaniem, albowiem przeżyłam trzy dostawy mebli + dostawę mebli kuchennych u Kufla i zawsze, zaprawdę powiadam Ci: ZAWSZE ów brak jednej części lub zamiana jej na inną, zbędną (ewentualnie z otworkami wywierconymi po odwrotnej stronie) występuje!

    • i nie zawiodłaś się… ja do tej pory nie miałam takich doświadczeń, gdyż po raz pierwszy zakupiłam mebel, który był w częściach … ale jedno jest pocieszające w takim razie, że to nie mój pech, tylko standardowa procedura wysyłkowa 🙂 …

      • A ja jestem zdziwiony wielce, gdyż składałem kilka zestawów i po raz pierwszy trafił się jakiś brak, no dobra kiedyś zdarzyła się nadwyżka dwóch elementów, co wprowadziło spore zamieszanie, ale to była typowa nadwyżka, to co potrzebna było wszystko 🙂

        • No to, Desper, udało Ci się wprawić mnie w zdumienie 🙂

        • Młoda jesteś to i dziwić się masz prawo 🙂 Baaa nawet osłupiona możesz być, niektórymi faktami 🙂

        • widzisz Frau?… są na tym świecie rzeczy, o których się nawet Tobie nie śniło… a Desper widział, na żywo 🙂

        • A żebyś wiedziała, że na własne uszy widział i na własne oczy
          słyszał, albo jakoś tak, no bo w końcu wiek słuszny posiadam
          i z niejednego pieca chleb jadłem, na niejednym weselu miód
          i wino piłem 🙂

        • no i się czasami zastanawiam, czy Ci ta różnorodność nie
          zaszkodziła… 🙂 ..

        • Ekhm, ale że niby w czym miała by zaszkodzić ??

        • no bo czasami mam wrażenie, że androny prawisz
          mości Desperze, być może, że to po tym
          wielorakim miodzie weselnym 🙂

        • Ależ jakie androny !! A weselne trunki nigdy mi nie
          zaszkodziły jeszcze ooo!!! Zawarte znajomości
          owszem 🙂

        • oooo, doprawdy?… a uchylisz rąbka tajemnicy?…
          jakie znajomości i jak zaszkodziły?… bo obudziłeś
          moją kobiecą ciekawość … co to, według Ciebie,
          u kobiet jest pierwszym stopniem do piekła – to
          przykład Twoich andronów 🙂

        • Ale wiesz, no tak trochę może no nie wiem, bo
          widzisz bliższe znajomości z niektórymi
          uczestniczkami imprezy zmuszały no hmmm do
          szybkiej ewakuacji 🙂

        • ha ha ha, no coś Ty Desper?… uciekałeś przed
          kobietami?… czyżby były aż tak brzydkie? a
          może miodu było za mało? 🙂

        • Oj ich towarzysze jacyś nerwowi się robili 🙂

        • aha, teraz rozumiem… no i, oczywiście, byli w
          większości… kupą na mości Desperka chcieli
          ruszyć 🙂 .. no proszę, a Ty zawsze twierdziłeś,
          żeś taki nieśmiały… wyszło szydło z worka 🙂

        • No bo nieśmiały jestem więc z owej nieśmiałości
          ewakuację podejmowałem 🙂 No wiesz nie śmiałem
          z nimi dyskutować 😉

        • taaaa, z facetami to nie chciałeś dyskutować… ale
          do niewiast to pierwszy 🙂 … wybiórcza
          nieśmiałość, jak widzę 🙂

        • Nie bądź czepliwa, nieśmiały jestem to i nie
          śmiałem odmówić 😉

        • aaa, czyli to one Ciebie nagabywały???… ależ
          niemoralne kobiety z nich były 🙂

        • Oj tam, nie warto wspominać już, kobiety jakoś tak
          mają, że skromnych, nieśmiałych, cichutko w kąciku
          siedzących ośmielić chcą, no a potem wychodzi jak
          wychodzi 🙂

        • tu masz rację, bo w wielu kobietach taka potrzeba
          roztoczenia opieki nad kimś siedzi, że jak tylko
          znajdą takiego delikwenta, to, po trupach idąc,
          chcą go uszczęśliwić 🙂

        • I sama widzisz, że nieśmiałemu niedobrze na
          świecie jest !! Nawet na weselu oo!!

        • no wiesz, niektórzy lubią jak nimi opiekuje… tylko
          opiekunka powinna być odpowiednia, żeby jej
          towarzysz nie miał obiekcji 🙂 i żeby uciekać nie
          trzeba było …

        • No chyba że razem z opiekunką 🙂

        • no tak, to jest jakieś wyjście .. a raczej wybiegnięcie
          🙂

  4. Anonim permalink

    e no a zdjęcia?

  5. Klarka Mrozek permalink

    ten anonim to ja pytałam o zdjęcia

  6. Przyznaje, ze juz nawet ja zapomnialam o tej meblosciance. Troche im sie, ze tak powiem zeszlo;)

    • no tak trochę, ponad miesiąc… teraz jeszcze 2 tygodnie… koleżanka z pracy śmieje się, że na Boże Narodzenie będę miała komplet 🙂 … oby się myliła …

  7. Mnie się raz zdarzyło, że części i owszem były wszystkie. Tylko instrukcja składania traktowała o zupełnie innym meblu. Domyślasz się, jakie słowa fruwały na początku, zanim się zorientowałam?

    • nawet je słyszę, jakbym tam była 🙂 … u mnie tylko w jednym pudełku była pomylona, z innego, poza tym było ok

  8. To mi przypomniało podobną sytuację tyle, że do skręcania zabrał się mój mąż. Nie poszło tak koncertowo jak u ciebie, trwało to wieki ale na szczęście wszystko było w komplecie. Oprócz moich nerwów oczywiście. Piękne te twoje mebelki frytko. Buziaki

    • witaj Haniu kochana 🙂 … bardzo długo Cię nie było, cieszę się, że wracasz … wiesz, poszło sprawnie bo fachowiec był dobrze zorientowany … ściskam ciepło 🙂

  9. Anonim permalink

    Frytuś przyszłabyś do mnie i zrobiła porządek na meblach, czytaj: wyrzuciła nadmiar gratów ? obiecuję również obiad, no i jak chcesz to mogę się na Ciebie rzucić z lekka :)) a’propos dlaczego ten skok na „skręcacza mebla” był taki ….rzekłabym bardzo ograniczony…:) chociażby za rozszyfrowanie kodu do szafek należało się chyba coś więcej 🙂 w tej sytuacji to ja nie wróżę długiego żywota owym mebelkom…trzymam kciuki, żebyś nie została pozbawiona kolejnych drzwiczek 😉

    • Pollyanna permalink

      zaskoczyło mnie, że zostałam Anonimem, a to przeca ja Polly

    • przyjść to może i przyjdę, ale obejdzie się bez rzucania, obiad może być 🙂 … i proszę mi tu nie snuć ponurych wizji, wszystkie drzwi kiedyś w końcu będą i już … 🙂

      • aha, co do „skręcacza” mebli, dostanie zapłatę ze wszystko, stosowną … i myślę, że będzie zadowolony jako i ja … 🙂

      • Pollyanna permalink

        tylko żeby w czasie „odwdzięczania” nie odpadła jakaś szuflada albo co innego… 🙂 rozumiem, że moje rzucanie jest niczym w porównaniu do rzucania się kogoś innego, czynione, jak mniemam z ogromną gracją i obustronnym zadowoleniem 🙂

        • no wiesz, Polly, nie mam nic do Ciebie poza jednym małym szczegółem… jesteś kobietą i to, w tym konkretnym przypadku, robi wielką różnicę 🙂
          a co do okazywania wdzięczności, następować ono będzie w zupełnie innym otoczeniu a więc meble będą bezpieczne.. 🙂

        • Pollyanna permalink

          czy aby na pewno wszystkie….? 😉

        • wszystkie moje 🙂

  10. Nie chcę mówić, że wykrakałam, ale czytałam i zastanawiałam się co będzie nie tak. Skoro tyle kazali czekać, to zabrakło wiary że wszystko będzie ok. Ale w końcu masz swój mebelek i cieszę się razem z Tobą. Drzwiczki to już szczegół, rzeczy się jeszcze chwilkę powietrzą 😉

    • widzę, że kilka osób uprawia jednak czarnowidztwo … ja nie miałam takich myśli, a jak widać powinnam mieć, to nie byłabym zaskoczona 🙂

      • Nie chciałam wcale kraczyć? To jedynie brak wiary i znajomość życia.
        Zaskoczona bym była, gdyby wszystko było jak trza. 😉

        • nie ma sprawy, ja w większości przypadków też spodziewam się najgorszego… tu mój pesymizm został przytępiony przez ogólną radość z dotarcia mebla …

  11. Thunderstorm permalink

    Za te drzwiczki to bym chyba jaja komuś ukręciła 🙂
    Bardzo fajne meble :)))

    • dzięki 🙂 … najbliżej spełnienia tej groźby był kierownik sklepu (choć to akurat nie jego wina …) 🙂

  12. No proszę i warto czekać, nawet na zdekompletowany mebel 🙂
    Nawet zazdroszczę Ci tego skręcania, dawno tego u mnie nie było 🙂
    A ekipa remontowa widzę na medal, nawalił producent, ale co to by była za przyjemność, gdyby wszystko składało się do kupy , a tak dzieje się coś przynajmniej – nie mam nudy
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    • powiem Ci, że skręcanie było bardzo przyjemne, szczególnie z tym monterem … i wcale nie było nudno, oj nie 🙂 miłej niedzieli…

  13. no tak taki monter to podstawa- pewnie też był zachwycony, ale chyba bardziej Tobą Frytka 🙂
    Pozdrawiam

    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

  14. Fryteczko! Ty mi nie wciskaj, że to, co widzę pomieści wszystkie Twoje ciuszki!!!!!!!!!!!!!!!!
    Składanie w takim towarzystwie na pewno było świetne;)
    Zgłoszę się do Was jak kiedyś i ja zakupię;)

    • Miśka, kobieto, większość moich ciuszków wisi w szafie w przedpokoju, w tych szafkach to są tylko podstawowe bluzki i sweterki 🙂 …. a co do składania, to się oczywiście polecamy … buziaki 🙂

      • A już myślałam, że wygrałaś w totka i dopiero planujesz zakupy ciuchów i odpowiednie miejsce;)))Mła!

        • zakupy to by się przydały, bo ja, w przeciwieństwie do Ciebie szczęściaro, przytyłam… 😦

        • to chwilowe;) a jak siłownia?:)

        • na razie mnie nie stać, a w domu to wiadomo… za leniwa jestem 🙂

        • musisz skorzystać z pomocy Osobistego faceta:) ……kijki i
          na spacer:))

        • no chyba musiałabym do niego drałować z tymi kijkami, żeby
          efekty były 🙂

        • eta!
          Przyjdź do mnie:))
          Może być z obciążeniem:)) -Twoje wypieki są rewelacyjne :))
          A serniczek w Krakowie to niesamowite wspomnienie;)
          Choć oczywiście pamiętam, że Desper zeżarł więcej;))))))))))))

        • ha ha ha, Desper zeżarł, bo żadna z Was więcej nie
          chciała, dobrze pamiętam… 🙂 … no i nie wiem,
          czy to dobry pomysł, żebym ja z ciastem
          spacerowała, mogłabym go do Ciebie nie donieść i
          cały spacer na zmarnowanie by poszedł 🙂

        • dobra, dobra – ani Tygrys , ani ja nie ruszyłyśmy
          więcej widząc głodny wzrok Despera;)))
          Choć teraz myślę, że może to nie chodziło o
          sernik;)

        • no fakt, Desper na słodkości (wszelkiego rodzaju…)
          jest mocno łakomy… ale jest też dżentelmenem i
          gdyby którakolwiek z Was wyraziła chęć zjedzenia
          kolejnego kawałka, nawet słowo protestu z jego ust
          by się nie wyrwało… co do drugiej opcji się nie
          wypowiadam… 🙂

        • słowo by nie padło to jasne:)ale pamiętam, że chciał
          pogadać z kelnerem, hihi

        • a tego nie pamiętam … a nie chodziło o dodatkową
          łyżeczkę przypadkiem?… 🙂

  15. Tygrys1012 permalink

    Ooo, meble przyszły! Już myślałam, że dawno stoją na swoim miejscu 🙂

    • no już dawno… od czwartku 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Widzisz…. a ja jestem do tyłu ze wszystkim….

        • Ty zdolna jesteś to nadrobisz… zanim moje meble będą w komplecie, Ty już będziesz na bieżąco .. 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Mam za to ładny sweterek, szalik i czapkę dla córki na dni chłodne, mnóstwo stresów i parę cm w udach mniej (ze stresu i chorowania chyba).

        • tego ostatniego Ci zazdroszczę… to znaczy nie stresu (bo sama mam aż nadto…) i choroby, ale centymetrów ujemnych … na mnie stres działa wprost odwrotnie 😦

  16. ehhhh… pamiętam, pamiętam….. jak to dawno, dawno temu, nie dalej jak 4 lata, Adam skręcał moje meble do przedpokoju po raz pierwszy….. i tak już został ;))))

    • no mój monter na razie wyszedł, ale ma wrócić zamontować brakujące części więc może wtedy …. 🙂

  17. paczucha permalink

    Witaj Frytko !!!!!!!!!! To ci niespodzianka, ja zamawiam meble kuchenne,a co :))))))))))

  18. paczucha permalink

    Pul puk, a gdzie pani Frytka zginęła ???

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: