Skip to content

wreszcie w komplecie ….

17 października 2013

jak niektórzy pamiętają zapewne, nierówną walkę ze sklepem meblowym Frytka toczyła… i choć mebel mocno wyczekiwany w końcu dotarł, to okazał się być niekompletny… reklamacja złożona, kolejne 10 dni do odczekania… no i odczekała Frytka grzecznie … nawet 14 dni odczekała (choć dużo samozaparcia ją to kosztowało…) i … NIC… żadnych posłańców z wieściami, żadnych emisariuszy Frytkę próbujących uspokoić…  no to sama postanowiła się zainteresować… w piątek wykonała pierwszy telefon (co sugeruje, że nie ostatni..) i dowiedziała się, że i owszem, reklamacja przez producenta uznana została, część brakująca doprodukowana i czeka w centralnym magazynie w …. Ożarowie Mazowieckim…  taaaa, więc pyta Frytka kiedy dojedzie do P?… ano w poniedziałek…. ok, Frytka cierpliwością się wielką i wyrozumiałością wykazując, informację do wiadomości przyjęła … plany odpowiednie poczyniła, znaczy się z fachowcem w postaci faceta swego na montaż się umawiając….  przez weekend, w słowniku Gryzmolindy „powolniakiem” zwanym, spokojnie Frytka na  poniedziałek czekała… i doczekała się, poniedziałku oczywiście… mijał sobie poniedziałek, i mijał … i nic się nie działo…. to znaczy ogólnie się działo, ale nie w temacie mebla, a w zasadzie, jago brakującej części… ok. godz. 12-tej, „lekko” zniecierpliwiona Frytka, wykonała telefon do sklepu… mila (jeszcze…) pani poinformowała, że „niestety dziś nie było dostawy towaru, w związku z czym listwa nie została dostarczona… być może będzie w środę…”… tu Frytkę z lekka zatrzęsło… miłym (aczkolwiek trochę już podniesionym głosem) zapytała: jak to BYĆ  MOŻE?… „no tak, bo wie pani, jeśli nie będzie większej ilości zamówień to samochód z dostawą nie przyjedzie, bo się nie opłaca transportu wysyłać…”…. tego już było Frytce za dużo… nie próbując już nawet udawać milej (choć na co dzień nie musi, bo jest..) zażądała Frytka rozmowy z kierownikiem sklepu… pani poinformowała, że kierownik oddzwoni… czekała Frytka, i czekała … swoją drogą to przez ostatnie prawie dwa miesiące to się Frytka naczekała tyle, co się przez rok cały nie zdarzyło… a wiecie, przecież, że Frytka to z tych jest, co to wszystko chcą „już i natentychmiast” … więc zdajecie sobie sprawę jakim wyczynem z jej strony było takie czekanie … ale do rzeczy… jako, że na telefon się nie doczekała, to powzięła mocne postanowienie, że po pracy sama do sklepu pojedzie i twarzą w twarz kierownikowi powie, co o tym wszystkim myśli…. nie dano jej to było, bo kierownik, jakimś szóstym zmysłem zapewne, rozpoznał zamiary Frytki i, w ostatniej chwili, gdy Frytka do samochodu już wsiadała, zadzwonił…. rozmowy opisywać Frytka nie będzie…, krótko tylko powie, że była nader burzliwa, i że zapewne pół bloku słyszało, co miała Frytka do powiedzenia (bo rozmowa częściowo odbywała się przed klatką …)… oraz, że w pewnym momencie nawet potraktowana została Frytka jak, przysłowiowa blondynka (nie obrażając blondynek…) …koniec końcem, gdyby rozmowa prowadzona była przez telefon stacjonarny, zakończyłaby się rzuceniem słuchawki… z nerwów aż Frytka łez morze wylała… wpływu na całą sprawę to nie miało, ale ulżyło… kobiety wiedzą … tak czy inaczej, na listwę czekać trzeba było nadal… na 99,99% do środy… biorąc pod uwagę wcześniejsze wypadki, nie wyglądało to wszystko zbyt optymistycznie… „nadejszła wiekopomna chwila…”….. eeee, to chyba nie ten cytat … nadeszła środa… i „cud się zdarzył razu pewnego…” znaczy w środę… zadzwonił pan kierownik sklepu i poinformował Frytkę, że część upragniona czeka w sklepie… Frytce dwa razy tego nie trzeba było dwa razy powtarzać… pomknęła autkiem swym wprost do sklepu… pan część przyniósł, sprawdzona została, po czym grzecznie zapytał czy zapakować … Frytka, z lekka zaskoczona uprzejmością, łaskawie zgodę wyraziła… po czym pan, dobijając Frytkę swą grzecznością całkowicie, … przeprosił ją za wszystko…  szok o mało Frytki nie powalił na podłogę, ale że twarda z niej kobieta i pokerowa minę potrafiąca zachować, z całym opanowaniem rzekła: no nic się nie stało…. po czym uśmiechem, z lekka wyniosłym, załogę sklepu obdarzyła (mało brakowało, a pomachała by łaskawie jak królowa angielska niemalże…) i wyszła… z przeświadczeniem, że więcej zakupów w tym sklepie nie zrobi… zresztą, tak naprawdę, to nie jest pewna, czy widząc ją ponownie, przyjęto by od niej zamówienie …

w efekcie, mebel złożony, cieszy oko Frytki całą krasą… podświetloną dodatkową, za namową faceta kochanego, światełkami ledowymi … i jest naprawdę fajny… zresztą, można się przekonać

meb

DSCF4420meb2

na pierwszym zdjęciu rzeczywisty kolor, na drugim bez lampy, żeby światełka było widać… no, to koniec sagi meblowej w odcinkach …

Reklamy

From → Uncategorized

173 Komentarze
  1. Podziwiam Cię, bo trzeba anielskiej cierpliwości na takie przygody:/
    Ciekawa jestem, czy którykolwiek z tych pracowników chciałby być na Twoim miejscu!

    • podejrzewam, że nie … ale to też nie do końca tylko ich wina (choć tego, oczywiście, głośno nie powiem…) 🙂

      • A czyja???
        na litość Boską -producent nie przywiózł części sklep monituje i dowożą! Na koszt firmy i nie ma , że koszty za duże!To ich psi obowiązek.No , ale skoro na klientach im nie zależy;/
        Reklama dźwignią handlu, w tym wypadku zła opinia ciągnie się jak smród!

        • to samo mówiłam panu przez telefon ale bez powodzenia… nawet zaproponowałam, żeby producent przesłał mi to kurierem (oczywiście na swój koszt) ale usłyszałam, że tego się nie praktykuje… tak czy inaczej, tej sieci sklepów nie polecę nikomu …. i to nie ma nic wspólnego z Black Red White, bo sklep jest pośrednikiem …

      • Miśka jakaż Ty niedzisiejsza jesteś noooo !! Toż wiadomo, że Frytka to anielica wcielona jest i nie tylko jeżeli chodzi o nieprzebrane pokłady cierpliwości, niezmierzony ocean dobroci, ale w ogóle i każdym szczególe 🙂 Ehhhh, że kobieta u kobiety tego nie dostrzega no no !!

        • ha ha ha, Desperku, coś mi się wydaje, że Ty z lekka nieobiektywny w swym osądzie jesteś… ja anielica… chyba z rogami 🙂 … oraz witaj serdecznie …

        • Się zbulwersuję, wyjdę z siebie i stanę obok!! Jak to JA mało obiektywny jestem??!! Otóż wiedz o tym że jestem najobiektywniejszy na świecie oo!!

        • ależ Desperku, jeśli chcesz to stawaj, będzie Cię więcej… a, jak wiadomo, kochanego ciałka nigdy za wiele… aha, żeby nie było, to się tyczy tylko facetów 🙂

        • Czyżbyś sugerowała że najbardziej kochany facet to zawodnik sumo ??

        • absolutnie nie, taki to by za dużo miejsca w łóżku zajmował…
          a weź go ubierz jeszcze … ale czasami, niektórych mogłoby
          być troszkę więcej 🙂

        • hmm mam wrażenie że sugerujesz, że komuś czegoś
          brakuje hmmmm

        • ależ absolutnie nie!!!… tylko wiesz, jak to jest z nami,
          kobietami… żadna z nas nie lubi, jak ktoś jest
          szczuplejszy… i tyłeczek ma zgrabniejszy … 🙂

        • Buuuhahahaha ktoś ma zgrabniejszy tyłeczek
          buuhahahaha !! Otóż nie ma zgrabniejszego
          tyłeczka – NIKT!!

        • no jak nie ma?… na pewno ktoś ma… a już na
          pewno mniejszy… 😦

        • Nie znasz się na zgrabnych tyłeczkach, a mniejszy
          no hmmmm wiadomo niemowlęta mają tyci tyci
          dupkę, ale chyba nie o tym przedziale wiekowym
          mowa jest 🙂

        • zdecydowanie nie o tej kategorii, nie zamierzam w
          stosunki (jakiekolwiek) z prokuratorem wchodzić 🙂

        • Bardzo słusznie, gdyż i ponieważ z kierownicą,
          sądem i prądem żartów nie ma oo:)

        • a z kierownicą to niby dlaczego?… zresztą, jak
          czasami widzę, co sądy wyprawiają, to też mnie
          śmiech łapie… co prawda przez łzy, ale jednak
          śmiech … 🙂

        • Fryteczko droga jakże tak możesz pytać!! Przecież
          zabawy z kierownicą są bardzo niebezpieczne,
          ostrożność trza zachować wszelką i daleko idącą!!
          No pomyśl sama co by się stać mogło gdyby
          kierując ktoś zajmował się jeszcze czymś innym,
          no na przykład………….. oj tam przykłady
          sama se możesz wyobrazić, ale dodaj jedynie że
          nawet rozproszenie kierowcy spoglądaniem na
          rzeczy, które są nie przeznaczone dla kierowcy,
          może spowodować noooo co najmniej zator na
          skrzyżowaniu , a śmieszne wyroki sądowe mówią
          same za siebie że trza z sądami uważać bo
          najbardziej niewinnego potrafią zamknąć 🙂
          Rozumiem, że zachowanie ostrożności podczas
          zabawy z prądem nie wymaga komentarza 🙂

        • no tak, bo to, co przeznaczone dla jednego kierowcy
          (który potrafi sobie z tym poradzić) drugiego może
          wprawić w niejakie osłupienie tudzież zachwyt…
          ale, z drugiej strony, po co sięga wzrokiem tam,
          gdzie nie powinien i trudności w ruchu powoduje?…
          jego wina i karę powinien ponieść 🙂

        • zdecydowanie wina tego nadmiernie ciekawskiego
          kierowcy wtedy jest, bo ma swoją kierownicę to
          niech się nią zajmie a nie rozgląda po innych
          kierownicach ooo!!

        • tak jest 🙂 … choć już wieszcz mówił: „sięgaj
          gdzie wzrok nie sięga…” czy jakoś tak, więc…

        • A bo ten wieszcz prawa jazdy nie miał więc nie
          przewidział takiego przypadku:)

        • a to możliwa przyczyna jest 🙂 … bo ten wieszcz,
          to chyba konno pomykał, albo jeśli słabowitego
          zdrowia był (jak większość wieszczy…), to go
          dyliżansem wożono… 🙂

        • Ano widzisz jak słabowitego zdrowia był to może i
          ślepia miał takie nie teges więc chciał sięgać
          gdzie nie widział, a po za tym wieszcze to wiesz
          takie jazdy yyyy znaczy wizje mają że ho ho 🙂

        • masz rację, oni na takich dopalaczach (co to wtedy
          całkowicie dozwolone były…) jechali, że naszej
          młodzieży, to się teraz nawet nie śni… 🙂

        • A bo nasza dzisiejsza młodzież jakaś taka mientka
          jest 🙂

        • szczególnie, jak się ziela napali 🙂

        • Desperek czyta wybiórczo! Albo mnie olewa;)) – nie czytał pierwszego komentarza!!!!!!!!!!

        • Ależ czytał, czytał całość bardzo uważnie i doszedł do wniosku, że skoro zauważyłaś, że trzeba mieć anielską cierpliwość to znaczy, że wcześniej tego nie zauważyłaś, że teraz to wymaga podkreślenia, a jak wiadomo nie udowadnia się rzeczy powszechnie znanych, stąd też wniosek mój prosty, że nie było to dla Ciebie Miśka rzeczą powszechnie znaną, stąd też kolejny wniosek, że jeżeli nie jest coś tak oczywistego rzeczą powszechnie dla Ciebie znaną więc no cóż logiczne że jakoś taka niedzisiejsza się wydajesz 🙂

        • Straszne tak zakręcać rzeczy proste;)))
          Podkreśliłam, że podziwiam, BO TRZEBA mieć anielską cierpliwość
          – ja jej nie mam.Masz ciekawą zdolność czytania rzeczy nie
          napisanych:))))

        • Otóż właśnie podkreśliłaś bo trzeba mieć, ale….. jeżeli ktoś
          jest wcieloną anielicą, to po prostu ową anielską cierpliwość
          ma, no ale skoro uważasz że trza podkreślić, że samochód ma
          silnik, no to spoko, niech tak będzie 🙂

        • Napisałam, że w takiej sytuacji każdy musi mieć anielską
          cierpliwość, ja bym nie miała, dlatego Frytkę podziwiam.
          Przykro mi – bardziej zrozumiale nie napiszę

        • Miśka, daj spokój, Despera nie znasz?… on się z
          Tobą droczy dla samej możliwości pisania
          zawiłych teorii 🙂

        • Jakie zawiłe teorie hmmm jaśniej się nie da wyjaśnić co
          niezbyt jasne było 🙂

  2. Oj no wiesz, czekajcie a będzie Wam dane, albo jakoś tak, może mniej tak, a więcej nie, albo odwrotnie że więcej tak a mniej nie, przy czym jednakowoż zważyć należy, iż nie zawsze więcej tak jest korzystne, gdyż zależy czego rzecz dotyczy, czasami korzystniej jest aby było mnie gdyż……..ups wracajmy do tematu znaczy się kto czeka to i pewnie się doczeka, a na pewno się TY doczekałaś i……….mebel nabrał właściwej krasy i blasku bo wcześniej to tak jakby krawcowa uszyła spodnie a nogawek nie podszyła, znaczy brakowało mu czegoś, noa światełka no hmmmm no full wypas 🙂
    Oraz dzieńdobrybardzo

    • taaaaa, zrozumiałam tyle, że się doczekałam i wdzięczna być powinnam 🙂 … aha, i jeszcze, żeby nie chodzić w spodniach z niepodwiniętymi nogawkami 🙂 … zastosuję się… a światełka, hmmm… kiedy minął pierwszy szok po tym, kiedy to okazało się, że „zimna biel” świeci na zielono, są naprawdę super … i witaj cieplutko po raz drugi 🙂

      • Otóż nie wszystko zrozumiałaś, bo doczekałaś się gdyż warto było czekać, właściwie nie powinnaś czekać bo powinno być od razu, ale skoro nie było to poczekałaś i się doczekałaś, a warto było bo efekt jest mniamniuśny, co do spodni z niepodwiniętymi nogawkami to już jak kto chce, ale elegancko i z klasą gdy się chce to należy podszyć nogawki, no chyba, że czasami styl sportowo-młodzieży się zapreferuje wieeesz takie coś w stylu dzieci kwiaty to można bez, znaczy bez podszycia, nie żeby bez gaci zupełnie 🙂

        • mnie się wydaje, że jednakowoż dzieci kwiaty, to i bez gaci często chodziły… ale spoko, ja raczej preferuję elegancję z lekka dozą ekstrawagancji, więc w spodniach pomykać będę… choć przed postrzępionymi nogawkami, tudzież jakąś modną dziurą w okolicach tyłeczka, aż tak bardzo bronić się nie będę… 🙂

        • Chcesz się doigrać!! Z pół nagim tyłeczkiem chcesz pomykać!!
          Się doigrasz naprawdę oo!! Zostań przy swej elegancji i
          klasie bez takiej ekstrawagancji !!

        • łooo matko, Desperku, gdybym ja tylko przeczuwała, że aż do takiej palpitacji serca Cię doprowadzę, to bym w życiu o tej maleńkiej dziurce w okolicach tyłeczka nie wspomniała… 🙂 dobrze dobrze, pozostanę w zupełnie nie dziurawych spódniczkach, takich do kolanka… może być? 🙂

        • Noooo, żeby mi więcej takie głupoty do głowy Tobie nie
          przychodziły !! Do pracy to spódniczka za kolanko, podpięta
          pod szyję bluzeczka, nooo wiadomo, jak gdzie indziej to
          luźna sukienka z dekoltem 🙂

        • oj tam, oj tam, od razu głupoty … a gdzie indziej czyli np.na
          spacer po mieście? 🙂

        • O tak właśnie tak pod warunkiem iż pozostaniesz pod
          bezpośrednim dozorem 🙂

        • policyjnym?…. 🙂

        • Ooooo marzą Ci się kajdanki ?

        • raczej obstawa… 🙂

        • Aaaa no to jkaby co to ja chętnie na tę obstawę się
          piszę na ochotnika 🙂

        • nie ma sprawy… tylko się zastanawiam, czy sam
          jeden dasz radę sprostać zadaniu… nooo, w
          sensie ochrony mojego ponętnego dekoltu przed
          natrętnymi spojrzeniami i nie tylko 🙂

        • Będę miał wieeelką chustę na podorędziu, w razie
          cóś to fruuuu i zakrywamy ponętne widoki 🙂

        • fruu chustę?… no niby jest to jakiś pomysł… ale co
          będzie, jak Ci wiatr, tę chustę podczas tego „fruu”
          porwie? 🙂

        • Aaaa i wtenczas gdy wiatr się zerwał,a zawiał jak
          nigdy wcześniej jeszcze nie wiał i chciał chustę
          porwać, sprytny Desperek chustę za wszystkie
          cztery rogi kurczowo złapał, Frytkę w pół objął i
          ……….. fruuuuuu tyle ich widziano 🙂

        • ha ha ha, no to niezła wichura (albo nawet tornado…) musiałaby być, żeby nas porwać razem z tą chustą 🙂

        • oj użyj wyobraźni więcej noooo 🙂 Pomyśl gdzie by
          nas zaniosło a nie czy to wiatr czy wichura czy
          tornado 🙂

        • jak to gdzie, tam gdzie Dorotkę w czerwonych
          pantofelkach, do czarownika z krainy Oz 🙂

        • Myślisz, że dało by tak radę ?? Może można by
          wówczas własną zaczarowaną krainę zrobić 🙂

        • w biało – różowych barwach… 🙂

        • A może być w biało -różowych a czemu nie 🙂 Grunt
          żeby własna i odpowiednio zaczarowana była 🙂

        • o czary to już ja się postaram, w końcu wiedźma ze
          mnie jest przecież… 🙂

        • I się publicznie z Tobą zgodzę 🙂 Co do
          wiedźmiństwa Twego 🙂

        • WOW!!!… jasne, jak się chce kobietę od czarownic
          wyzwać, to każdy z Was się zgadza 🙂

        • Oooo nie!! To potwarz jest!! O nie normalnie się
          wzburzyłem i nie wiem co dalej zrobię!! o niee!!
          A jaśniej to wiedźma to nie czarownica, a jeżeli
          już szukasz jakiś dziwnych porównań dla swojej
          osoby no to zgodzę się na………
          piękna czarodziejkę ooo!!

        • ależ Desperku drogi, nie burz się, bo krew wzburzona
          ściąć się może i nieszczęście gotowe… a piękna
          czarodziejka to wcale nie jest dziwne porównanie…
          tyle, że ja na czarodziejkę jestem za stara o
          jakieś 20 lat więc zostańmy przy wiedźmie 🙂

        • Ty mi tutaj nie tutaj zagrożeniem i jakimiś 20 latami
          młoda sroko !! Albo piękna czarodziejka albo równie
          piękna wiedźma oo!!

        • czy Ty, z tą sroką, to do koloru moich włosów pijesz
          i bladej karnacji mej? 🙂

        • A gdzież Ty blade lico masz !! O Twą młodość i
          rześkość mi chodzi !!

        • na licu mam to lico blade, pod makijażem 🙂

        • oj nie próbuj mnie wkręcać gdyż z makijażem jest
          tak,że raz jest a raz go nie ma 🙂

        • to fakt 🙂 … ale w momencie gdy go nie ma, to się
          wzroku i oczu cudzych unika 🙂

    • Tabaluga permalink

      Ja czekałam wczoraj i ……….się nie doczekałam. I……….ciasto zjadłam sama 🙂

      • o witaj 🙂 a nie mówiłam, że się możemy nie wyrobić?… z różnymi rzeczami?… no, to się nie wyrobiliśmy …

        • taaaa z tego co wiem to zaproszenie miałaś razem z tym ciastem, ale liczyłaś na absencję więc i ciasto zniknęło o !

        • a właśnie, masz rację, całkiem o tym zapomniałam… przecież to Ona jako pierwsza miała zaproszenie do nas, i nie skorzystała… a teraz pretensję 🙂

        • jasne pretensje do garbatego, że ma dzieci proste

        • właśnie, w takim wypadku to do listonosza z pretensjami 🙂

        • Tabaluga permalink

          Pretensja o to, że to tylko teraz moja doopa po cieście urosła.
          Garbaty, listonosz czy niewyrabialski- na kogoś musi być.

        • tak szybko Ci ta doopa urosła?… to chyba drożdżowe
          to ciasto było 🙂

        • Eeee a może co innego ?? Rośnie przy okazji hihi 🙂

        • OOO, Tabaluga żyje!A o mnie zapomniała??foch!:)

        • a to już niech się Ona sama tłumaczy, jak to z
          pamięcią ma 🙂

  3. Pollyanna permalink

    taki polski standard. reklamacja, to reklamacja i żeby utrzymać wizerunek, powinni we własnych zębach przynieść, zamontować i jeszcze podłogę umyć po sobie. o dobrym obiedzie jako zadośćuczynienie nie wspomnę 🙂 podziwiam i tak, że tylko blok Cię słyszał, mnie chyba by całe miasto zapamiętało 🙂 i żałuję bardzo tych stacjonarnych telefonów, bo jak tu trzasnąć komórką. no można, ale tylko raz :DD

    • no też właśnie, tak sobie pomyślałam, że zamiast w szufladzie zapomniane komórki składować, to trzeba zawsze jedną w kieszeni nosić, co by w razie potrzeby, było czym pierd****, znaczy się, o glebę rzucić.. 🙂 a o obiadek, to zadbałam we własnym zakresie, w końcu fachowiec od składania nie tylko duchową strawą żyje… 🙂

      • Pollyanna permalink

        no wiadomo 🙂 kwestię deseru dyskretnie przemilczę 🙂 opuszczę na nią zasłonę albo nawet drzwiczki 😀

        • oj nie, drzwiczki nie, szczególnie te szklane… to już lepiej tę zasłonę… albo baldachim nawet 🙂

        • Pollyanna permalink

          no tak, szklanym można coś przyciąć i już się nie przyda na nic 🙂

        • no mądra kobieta wszystko w lot pojmuje, nic dwa razy tłumaczyć nie trzeba… a takie szkło, to nie całkiem jak gilotyna, nie utnie równo, żeby przyszyć można było… ono poszarpać może 🙂

        • Pollyanna permalink

          o rany, aż mnię coś zabolało. no wiem, wiem, nie mnie powinno
          zaboleć to i tamto, ale ja jusz taka ucuciowa jezdem 🙂

        • ucuciowa i współcujonca 🙂 … to całkiem tak, jak ja…

  4. Thunderstorm permalink

    No… i super się mebel prezentuje 🙂 Co do cierpliwości… Ten rok postanowił doświadczyć chyba większość tych, co to na już i natychmiast 🙂 Między innymi mnie 🙂

    • no to trza nam razem się trzymać, jakieś kółko wzajemnego wspierania możemy założyć… ale Ty już chyba z remontami skończyłaś?… o innych sprawach nie mówię, jak coś to wesprę dobrym słowem … 🙂

      • Thunderstorm permalink

        Tak, uffff… remont z głowy (przynajmniej na razie, bo mąż coś o łazience…) 🙂
        Oraz za wsparcie z góry dziękuję, każde dobre słowo na miarę złota jest… Jakby coś, to się odezwę 😉

        • proszę bardzo, w miarę możliwości pomogę a wysłucham zawsze 🙂

  5. Hm…butelczyna z najwyższej półki została przesiesiona na czwartą…czyli, pomału i konsekwentnie zbliża się do blatu stołu…Czyżbyśmy oblewali nowy mebel co by sie niezesechł…Imprezka !!!…:)

    • ha ha ha, jakiś Ty spostrzegawczy 🙂 … jasne, że trzeba oblać, znaczy nie po meblach tylko w kieliszki i do gardła… zbierzemy chętnych, termin dogodny ustalimy a wtedy:
      „Będzie! Będzie zabawa!
      Będzie się działo!
      I znowu nocy będzie mało.
      Będzie głośno, będzie radośnie
      Znów przetańczymy razem całą noc…”

      • Zgłaszam się na ochotnika jako pierwszy na tę imprezę !!

        • zapisany!!! … możesz flaczki przygotować, cobyśmy pod same delicje nie pili 🙂

        • ups, a może żurek być? Taki z kiełbaską podsmażaną i jajeczkiem, odpowiednio pikantny i kwaśny 🙂

        • mmmmm, jak najbardziej…. uuuuu, się chyba głodna zaczynam robić, wszak to pora obiadowa prawie …. 🙂

        • ekhm głodna?? a może tylko jeść się Tobie chce 🙂

        • no jak się tak dobrze zastanowię, to obie wersje wchodzą
          w grę… 🙂

        • Nooo proszę a jakaż to gra się zaczyna co ?? Zaprosisz
          mnie do gry?

        • „mam chusteczkę, haftowaną, wszystkie cztery rogi…
          kogo kocham, kogo lubię rzucę mu pod nogi…”…
          rozglądaj się, a może zobaczysz… 🙂

        • yyy a nie powinno być rzucę mu SIĘ pod nogi??
          Jakieś wersje demo znasz 🙂

        • a w życiu!!!… ja siem żadnemu chłopu pod nogi
          rzucać nie zamierzam… to raczej u moich stóp
          powinien się męski ród (nie trup…) gęsto
          ścielić 🙂

        • Taaa jasne tłumy fanów, te pełne kosze złamanych
          męskich serc, ale co się dziwić jak kobieta
          piękną jest 🙂

        • oj tam, kosze złamanych serc do niczego nie są mi
          potrzebne, takiego niesprawnego, to do niczego
          nie użyję 🙂

        • Opanuj się kobieto!! Wszystkich chciałabyś użyć??
          Czyżbyś miała firmę zajmującą się na przykład
          kopaniem rowów??

        • ależ Desper, sam się opanuj … ja o sercu mówiłam,
          że takiego niesprawnego użyć nie można, np. do
          przeszczepu… 🙂

        • Jesooo Fryteczko chcesz handlować ludzkimi
          narządami, na allegro je wystawiać czy na
          tablicy ??

        • Desper!!!!… Ty mnie tu „Fryteczką” nie czaruj w
          jednym zdaniu, w drugim chęć zarobku z mojej
          strony wykazując… otóż informuję Cię, że
          całkowicie za darmo czyli w tak zwanej darowiźnie,
          chciałam potrzebującym oddać … a poza tym,
          handel ludzkimi organami jest surowo zabroniony
          oooo… 🙂

        • Paczpani darowizny chciałabyś rozdawać no, no
          i to jakie !! Serca rozdawać, ale wiadomo
          łatwo przyszło to i łatwo pójdzie, znajdą się
          nowe przecież tłumy cały czas są, pozbiera się,
          ba nawet po nie nie będziesz się schylać, tylko
          z podniesioną brodą (owszem bardzo seksowną)
          polecenie wydasz – do kosza proszę wszystkie
          i już. Noooo wtedy darowizny można dawać.
          Ale że co niby ja czaruję?? Eeee no chyba nie
          jednak 🙂

        • a Ty Desper myślisz, ze to wystarczy tylko polecenie
          wydać i już?… otóż jesteś w mylnym błędzie …
          ileż to kobieta przygotowań poczynić musi, ileż
          zabiegów, ileż wysiłku włożyć aby się ród męski
          zainteresować raczył i serce swe oddał… w sumie,
          to faktycznie nie wiem, czemuż serca w takim
          trudzie i znoju zdobyte, darmo mam oddawać…
          może raczej powinnam na ścianie, nad kominkiem
          wieszać i oko cieszyć, póki mogę? 🙂

        • Ejże, czyżbyś planowała niemożność już , no weź
          mię nie rozśmieszaj noooo 🙂 A te przygotowania
          to rozumiem stanie przy szafie i przerzucanie
          ciuchów ta miniówka była wczoraj, ja spódniczka
          w zeszłym tygodniu, ta bluzeczka jest za mało
          przeźroczysta i tak dalej i tak dalej znaczy
          aż do dna szafy 🙂

        • nie może to być, niby facet … to znaczy, eee, na
          pewno facet, a na kobiecych zajęciach się zna… 🙂
          tak czy inaczej, nie wiesz nawet jak bardzo
          wyczerpujące może to być, takie przerzucanie i
          zapamiętanie, co już było a co jeszcze nie …
          facet ma jedne spodnie, ze dwie koszulki to i
          wybór łatwiejszy 🙂 …

        • Ale że niby co?? Że jak facet to już nic ma nie
          wiedzieć taaak?? Otóż wiedz droga Fryteczko, że
          facet w wieku słusznym doświadczenie bogate
          posiada i wie duuużo wie o! A jedna spodnie i
          dwie koszulki to wystarczająca ilość jest 🙂

        • ależ ja absolutnie posiadania wiedzy stosownej i
          wszelakiej facetowi w wieku słusznym nie odmawiam …
          jestem tylko pod wrażeniem, że pomimo tegoż wieku,
          facet pamięta o co chodzi 🙂

        • to co ważne jest, wiadomo dla niego ważne, to
          pamięta spoko luzik, czytaj to co chce
          pamiętać 🙂

        • no tak, mniej ważne rzeczy usuwane są z pamięci w
          trybie natychmiastowym, żeby tej kurczącej się
          przestrzeni nie zajmować 🙂

  6. Grunt, że żyjesz, bo oznak długo nie dawałaś…
    Podoba mi się ta druga wersja, nie ze względu na światełka, ale na kolorystykę, bo ta wyżej taka trupia jakaś…

    • żyje, żyję ale nie było za bardzo o czym pisać, a i chęci też …. a co do koloru, to się akurat nie zgodzę …a co, wolno mi… 🙂

      • No pewnie, że Ci wolno! Przede wszystkim, to ja li i jedynie swoje zdanie wyraziłam, a niczyje inne i już tym bardziej nie Twoje… No a poza tym aparaty mogą przekłamywać kolory, do tego monitory mogą przekłamywać kolory (sama widziałam swój blog na pięciu i na każdym wyglądał inaczej).

        • zgadzam się w kwestii przekłamywania… niektórzy nawet twierdzą, że internet kłamie 🙂

        • Internet to kapliczka szatana! Jak nie wierzysz, spytaj babcię niejakiego Seby 🙂

        • Seby powiadasz?… a on może być jakoś spokrewniony z niejaką Urszulą?… bo ona też różne taki opowiada, ale o supermarketach… szczególnie podpadł jej Kaufland 🙂

        • Pierdziuńkasz…!
          Nie mam pojęcia, ale mogę wypytać o koneksje. Tylko co będzie, jak
          jego babcia się dowie, że znam Cię z Internetu…?!

        • nie przyznawaj się… nie wiem… może powiedz, że mnie na
          pielgrzymce do Częstochowy albo innej Góry Kalwarii
          poznałaś 🙂

        • Ta! Bo już babunia uwierzy, że na pielgrzymce byłam!
          Takie czarcie nasienie jak ja!

        • oj tam, oj tam… widziała?… nie!… skoro wierząca,
          to niech wierzy na słowo.. 🙂

  7. No! Najważniejszy ten efekt! A jest na co popatrzeć. Serdeczności.

  8. Fryteczka cieszę się Waszym szczęsciem – dobrze, że taka cierpliwa jesteś, u mnie z tym gorzej. Pamiętam, jak reklamowałam mebel i zabrakło półki po dwóch tygodniach przywieźli. Wchodzą do mieszkania, już, już mają montować, a ja widzę, że to zupełnie inny odcień po oczach mnie bije…Proszę uprzejmie panów aby zabrali mi to z oczu, a pan nieśmiało:
    – A może bejcą przemaluję?
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    http://wieczkodagmara.blog.pl/

  9. dreamu permalink

    I Ty mówisz, że oni w tym sklepie przeżyli. Mnie by trzeba było za ręce trzymać, żebym im nie przywaliła.

    • ano przeżyli, bo ja akurat dobry humor miałam i resztki wyrozumiałości z dna serca wygrzebałam 🙂 …

  10. No to ja już sam nie wiem…napisałem komentarza, ale go – niet. Przecież grzeczny był 🙂 Chcę sie ustosunkować do tej imprezki w imię mebla nowego…Ja nic pichcił nie będę. Ja przyniosę chlebek, czyli browares i inne lekarstwa. Ale jest nas troje, w takim razie jak będziemy jednocześnie tańczyć w parach ?…:)

    • Monti, bije się w pierś moją, podobno kształtną, że Twojego komentarza nigdzie nie ma, nawet w spamie… co do pichcenia, nie ma sprawy, jedni pichcą, drudzy przynoszą, jakże pożądane, gotowce… 🙂 hmmm, z tym tańczeniem to masz rację, no trudno, jeśli żadna kobieta nie zgłosi swojego akcesu, to po prostu nie będziemy puszczać wolnych kawałków, tylko każdy będzie wygibasy w swoim rytmie wyczyniał, jednocześnie … 🙂

      • No i tego wygibasowania solo trochę się obawiam…Członki me długie i bystre som, i podczas jakigoś wygiba mogę zachaczyć o nowy mebel…i już się boje na samą myśl. To nie wiem, może ja będę po prostu gibal się na balkonie…Ale kurna, zimno może być…:)

        • oj nie, nie, balkon przynależy do pokoju będącego własnością mojej, wrrrrr, teściowej… Ty zostań lepiej w moim, jakoś sobie z tymi Twoimi rozbujanymi członkami poradzimy 🙂

        • To może teściowa będzie do pary ? Czy Desper szanuje cudze teściowe, bo jak tak, to mam dla niego propozycję…:) Przecież nie będę podskakiwał ze związanymi członkami…Ja chcem iść na żywioła…:)

        • ależ, Monti, cóż to za masochistyczne myśli Cię nachodzą, nikt tu nie mówił o wiązaniu członków… no chyba, że lubisz 🙂 … a jakąż to propozycję masz dla Despera? …

        • Wiesz jak jest…jako samiec Alfa nie bardzo lubię, aby mi członki krępować. Wolę jak mają swobodny i nieograniczony dostęp do wszelkiego dobra znajdującego się w otaczającej je przesteni…Może Desper posiada w sobie pierwistek romantyzmu z lekką nutą poświęcenia…I hm…może mogłby z teściową stworzyć taki duecik czycuś…No wiesz – para to się nazywa. Wyglada na „elastycznego” i nie bojącego się wyzwań mężczyznę, to może by sie zgodził. Bo wiesz, ja na teściowe mam alergię…:)

  11. Miało być…nie bojącego sie wyzwań mężczyznę – oczywiście…:)

    • to chyba nie jest dobry pomysł, bo jakkolwiek Desper wyzwań się nie boi, to z tego co wiem, cierpi na tę samą przypadłość co Ty… ja zresztą też… czyli wniosek z tego taki, że na gwałt… (eeee, to chyba źle brzmi w tym kontekście)… że niezbędna jest druga kobieta (nie będąca niczyją teściową…), co by było do pary dla wszystkich członków 🙂

  12. No właśnie, członek bez pary, to brzmi żenująco. wręcz jak kiepska mitologia…Ale może Desper jest zdecydowanie bardziej odważny niż ja, może jest skłonny do poświęceń, może ma wielkie serce i jednak przełamie się, w kwestii…teściowej. No bo co z tym fantem zrobić ? Ja bym chciał, aby moje członki weszły w kontakt z kobietą…znaczy się, mam na myśli ręce – jedna na talii druga łapka w łapkę i w tany…Desper bądź Kolegą !!!

    • w takim razie, ja decyzję pozostawiam Desperowi… 🙂 zobaczymy, co wybierze, kontakt członków z kobietą (nie mylić z teściową..) czy solidarność plemników?… 🙂

      • Ach Monti, jakżem wdzięczny jest Tobie za wzniosłe słowa o mym cudnym charakterku, jakiż to miód w duszę mą skołatana wlałeś, doceniając moją romantyczność i tede i tede, ale widzisz my romantycy mamy to do siebie, że człowiek dla nas ważny jest, że dla ogółu poświęcać się chcemy, ludzkość całą uszczęśliwiać, ale też pragnieniem naszym (czytaj romantyków) jest zdobywać coraz to nowych zwolenników, powiedziałbym wręcz, że wyznawców, dlatego nadzieje wielka wyrażam, że i Ciebie w szeregi nasze pozyskamy, przy okazji uleczając Cię z alergii owej !!. Jako ten klin klinem się wybija, tak więc na owej imprezce najpierw zapodamy Tobie alergen w postaci teściowej, potem odczulimy Cię ćwiartką czystej z sokiem pomarańczowym, jak przetrwasz w szeregi romantyków wstąpisz, jak padniesz to albo izba wytrzeźwień, albo detoks 🙂 W obu przypadkach wielki w naszych oczach będziesz 🙂

        • no to chyba mamy odpowiedź… to jak Monti, przyjmujesz wyzwanie? 🙂

        • Ależ, niech nie traktuje tego jak wyzwanie, niech potraktuje to jako próbę skutecznego uleczenia i niech wdzięczny będzie i flaszeczkę postawi 🙂

        • ha ha ha, nie jestem pewna czy zgodzi się na taką terapię… choć podobno, własnie szokowe terapie przynoszą najlepsze efekty 🙂

        • No chyba nie w tym konkretnym wypadku !…Jedna terapia może
          mnie uzdrowić…o czym napisałem poniżej…:)

        • Ah Desper ! Wielkie jest Twe serce ! Widzę, że nie możesz przejść obojętnie obok człowieka chorego – ależ to miłe i ściskające me serce. Nawet już terapię masz gotową…O dzięki Ci ! Nie każdego jest stać, aby udzielić bliźniemu tak cennych rad ! Niestety nie napisałem wszystkiego…Ma alergia wielką jest, gdy znajdę się w pobliżu kobiety starszej od węgla (mniemam, że teściowa nie posiada 20 lat…) to natychmiast dostaje ataku astmy i palpitacji jednocześnie. Często gryzę i kopie znajdujących się w pobliżu..Nie chciałbym Was poranić. Jest co prawda jedna terapia, szansa jedna na tysiąc, że zostanę wyleczony z mej przypadłości, a mianowicie, gdybyś tak tą 80 letnią teściową zamienił mi na 4 po 20…to być może znowu bym odżył. Słowo – opowiem Ci jak było…:). Wielki jesteś Desper ! Skoro stan mojego zdrowia rzeczywiście nie jest Ci obojętny, to bardzo proszę o 4 przyszłe teściowe po 20 lat każda (w kwestii lat nie chodzi mi o staż małżeński…)…i masz ode mnie cały gąsior czystej z takim sokiem jaki tylko chcesz…I jak sam napisałeś „człowiek dla nas ważny jest, że dla ogółu poświęcać się chcemy…” – jeśli to prawda, to bierz teściową ! Tą teściową ! 🙂

        • Ach Monti!! Cierpienie Twe wielkie musi być, zwłaszcza gdy gryziesz w ataku duszności, kopiesz mając palpitację, och straszne męki przechodzisz, katusze wielkie, rad bym Ci pomóc, z wielkiej miłości do bliźniego, z lojalności plemniczej takowoż, ale na świętości wszelkie, nie żądaj ode mnie tak ryzykownych działań, szansa jedna na tysiąc, toż w razie niepowodzenia zabić Cie może -zwłaszcza te duszności przy 4×20 to ryzyko istotne jest, baa nawet pewność że stanie, serce z braku powietrza – nie, nie, nie żądaj ode mnie tak wielkiego ryzyka.
          Po za tym kurna to ja tu kurację zapisuję i już, lecz się albo idź do NFZ-tu, tam Cie na pewno wyleczą !!

        • panowie, panowie!! … może jeszcze zagracie w „papier – nożyce” o to, kto ma się bawić z teściową, a kto z Frytką? … koniec tych „uprzejmości” i proponowania terapii… jako gospodyni imprezy, zarządzam: żaden z Was z teściową się bawić nie będzie musiał, gdyż i ponieważ, ona zaproszenia na imprezę nie dostanie… poza tym, Desper ma mnie, a dla Ciebie Monti zorganizujemy casting i sam sobie wybierzesz czy chcesz 4 x 20, czy 2 x 30… choć jako kobieta, póki co jedyna w tym towarzystwie, muszę Cię uprzedzić, że źle znoszę konkurencję co do swej osoby…w większej liczbie, więc myślę, że powinieneś zdecydować się na 1 x 40 🙂

        • No i wreszcie ktoś twarda ręką zadecydował, jako grzeczny gość imprezy się zgadzam, w całości i całej rozciągłości, się zgadzam 🙂

        • bo tak zawsze jest, że jak się dwóch „chłopców’ dogadać nie
          może, to kobieta sprawę w swoje ręce musi wziąć 🙂 … no,
          a teraz zobaczymy, jak do tego ustosunkuje się kolejny
          członek dyskusji, czyli Monti 🙂

        • znaczy się tak no wiesz bardzo mi pasuje jak kobieta no
          wiesz, no te ręce 🙂 No ja oczywiście wtedy bardzo
          zgodny jestem 🙂

        • taaaaa, w to nie wątpię… każdy facet lubi jak kobieta,
          w te ręce, te członki,eeee… to znaczy, sprawy tych
          członków bierze 🙂

        • a bo widzisz my faceci to tacy jesteśmy, że
          potrafimy ulegać kobiecie 🙂

        • tylko, jak widać z powyższej dyskusji, nie każdej 🙂

  13. teatralna permalink

    ekhhh powiem tylko, ręce opadają…
    nie ma poziomu, standardów nie ma, jest nasze swojskie bylejakie gówienko

  14. Eeeee…Kolledzy ! Widzę, że trza mi iść na kompromisa. Oki, to Wy tam sobie w duecie brać swe członki przy musyzce, no sam nie wiem – Jezrzego Połomskiego (On taki nastrojowy czasami…). A ja będę w tym czasie wprowadzał w tajniki życia towarzyskiego (samolubny nie jestem jakby cuś…) 2 x po 20. Frytka, jak widzisz stan osobowy znacznie zmniejszyłem – to z szacunku do Ciebie…i żeby nie drażnić misia :)…Tylko ja się martwię jednym – jak szanowana Pani teściowa usłyszy, że jest imprezka i zechce w niej uczestniczyć – to co wtedy ? Ja to normalne…obcy jestem, to do mnie nie przyjdzie…Ale Ty to rodzina i może udać się pod Twoje z Desperem ręce…te skrzydła…:)

    • za zmniejszenie stanu osobowego wdzęczna jestem… jako dobra gospodyni, pozwolę sobie Twoje członki (w postaci rąk oczywiście…) w tańcu wykorzystać… co do muzyki, proszę Cię, Połomski to nie mój target 🙂 … co do teściowej, nie ma obawy, nie przyjdzie gdyż nauczona jest nie pchać się tam gdzie jej nie chcą, z naciskiem na moją część mieszkania… 🙂

  15. Mebelki wyglądają cudnie. Cierpliwość niestety nie należy do moich cnót ale czasem nie ma innego wyjścia jak pomruczeć pod nosem, wściec się i czekać.Serdeczności.

    • no dokładnie, od czasu do czasu można sobie jeszcze pokrzyczeć albo popłakać (to kobiety…) ale w sumie, i tak niczego to nie zmieni w większości przypadków … pozdrowienia jesienne Haniu 🙂

  16. no paczpani….. a takie dobre zdanie miałam o tej firmie meblowej….. kiedyś….

    • ale mówisz o BRW?… oni są ok, to pośrednik dał doopy,.. oni, a właściwie fabryka, się tylko z tą brakująca częścią się nie popisała …

  17. Monteki permalink

    Słuchaj kobieto…Już od tygodnia wiemy, że u Ciebie wszystko jest w komplecie…Ale w końcu coś się zmieni, można na coś liczyć- nowego…czy tak pociągniemy do wiosny 2016…No bo nie wiem ? Narka…

    • Monti, a coś Ty taki niecierpliwy?… o najbliższym wolnym terminie przewidzianym na „coś nowego” powiadomię Cię stosownym pismem 🙂 …

      • Monteki permalink

        Oki…włącz syrenę, będę wiedział, że – nowe przyszło…:)

        • znajdę bardziej subtelny sposób 🙂 … wolę nie słuchać Twoich wywodów po uruchomieniu syreny …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: