Skip to content

Frytka jaka jest, każdy widzi czyli siedem nieznanych faktów ….

20 listopada 2013

swego czasu skrajna nominowała Frytkę do kolejnej zabawy blogowej …

Versatile blogerno i teraz powinna Frytka podać siedem (pewnie dlatego, że to szczęśliwa liczba…) nieznanych faktów z życia swego…. taaaa…  jakby jeszcze takie były… no ale cóż, Frytka zawsze mawia, że : jak mus, to trza … jako, że sama mało co kojarzyła (starość nie radość, młodość nie wieczność…)   na wsparciu bliższych i dalszych znajomych i krewnych Tygryska się oparła… nie za mocno oczywiście, żeby do  ziemi ich, swym ciężarem słodkim,  nie przycisnąć… i zebrała to:

Frytka jest:

1. aniołkiem – do ósmego roku życia (wiadomo, komunia…) nosiła Frytka blond kucyki… znaczy takie z włosów, po bokach głowy, nad uszami…  a do tej pory trzepocze rzęsami … (nie mniej malowniczo niż anioły skrzydłami…) …

2. komandosem – uciekając z „niewoli” (chłopców z podwórka – swoją drogą już wtedy faceci chcieli ją mieć tylko dla siebie…), niczym Rambo z Wietnamu, ze związanymi z tyłu rękoma, zdobyła pierwsze wojenne blizny, upadając malowniczo pyskiem na twarz prosto w krzaki malin…

3. fryzjerką – w wieku 4 lat obcięła lalce włosy nad czołem, chcąc jej zrobić grzywkę… jako, że z obciętych na jeżyka włosów ( na obszarze tak od czoła do połowy czaszki…)   grzywka nie wychodziła, Frytka zastosowała zaczeskę… z tyłu głowy ku przodowi, lalka była zadowolona, rodzice mniej … ,obcina Frytka swoich mężczyzn, maszynką… żaden się nie skarży … no dobra, raz Starszy miał przerażenie w oczach, gdy Frytka zamiast ustawić maszynkę na 6 mm, nastawiła na 3 mm i Starszy wyglądał jak rekrut… dało mu się wytłumaczyć, że na lato to nawet lepiej i że dłużej będą odrastać …

4. wielce utalentowaną osobą – ostatnio skaleczyła sobie nos pijąc piwo z puszki … o zawleczkę … tę od puszki… ma Frytka ten talent… i nie tylko ….

5. elektrykiem – wiecie jak można sprawdzić, czy w ładowarce do kompa płynie prąd?… liżąc językiem końcówkę na kablu… końcówkę od ładowarki oczywiście…

6. stolarzem i tapicerem w jednym – bierze się piłkę, taką do rżnięcia… no do rżnięcia drewna… i z jednego piętrowego łóżka, po jakiejś godzinie rżnięcia (Desper, nie ciesz się, rżnięcia drewnianych części łóżka…) ma się dwa normalne …  aha, ze skrzyni nieużywanego narożnika robimy skrzynię na pościel, taką wsuwaną pod łóżko… a z materacy – zagłówki …

7. bardzo zapobiegliwą osobą – przez 2 lata woziła w bagażniku swojego autka: stolik turystyczny, 2 krzesełka, parawan, parasol przeciwsłoneczny, kocyk, gazową butlę turystyczną, węgiel do grilla,  jakieś naczynia, spiralkę (przeciwko komarom…) i takie tam….  wierzcie lub nie, ale się przydawało od czasu do czasu…. aha, żeby nie było, pod tym wszystkim było też koło zapasowe …

To byłby komplet ale, jako że teraz modne są wszelkiego rodzaju promocje, to Frytka nie będzie gorsza… otóż, całkowicie w gratisie, dorzuci trzy dodatkowe fakty, ujawnione przez Desperado (choć myśli Frytka, że takich faktów zna Desper więcej, tyle że one nie nadają się do ujawnienia…)…..są to fakty, które złośliwy Desperado na światło dzienne wywlec musi, bo inaczej się udusi…. nie było by w tym uduszeniu nic złego, gdyby nie to, że jakoś się Frytce tegoż złośliwca, z finezyjnie zadartą grzywką, żal zrobiło…. no bo w końcu, miałaby go na sumieniu to raz, a dwa jeszcze się przydać może….. a więc, oto nowe światło na mroczne życie Frytki, według Despera: …

1. – Frytka potrafi wziąć faceta z zaskoczenia, ot chociażby zdrzemnąć się i po przebudzeniu wciągnąć go w……….dyskusję o przeróbce sweterka, do tej pory nie wiadomo o jaki sweterek chodziło….

2. Frytka potrafi bardzo ciekawe miny robić, raz jest to mars na czole i wzrok ciskający gromy, gdy jej kanapka sama(!!) zaginie, drugim razem słodkie oczy, wręcz cielęcy wyraz ich, gdy z kimś tę sama serową nitkę złapie ustami i owe usta się spotkają….

3. Frytka ma zapędy na ogrodniczkę, nie potrafi spokojnie kawy wypić, już pędzi i innych pogania na łono natury, oj spokojnie bez uśmieszków mi tam proszę, otóż żywotnie nad wyraz zainteresowana jest roślinkami, kurkami, małym białym pieskiem oraz drobiem domowym i innym ptaszęciem….

no i tyle … reszta faktów jest ogólnie znana, więc się Frytka powtarzać nie będzie … teoretycznie, zgodnie z zasadami tej zabawy, powinna Frytka wytypować kolejnych blogerów ale…. jak większość wie (skrajna nie, bo młoda jeszcze jest…) na blogu Frytki takie zabawy mając swój koniec … ale jak zawsze, kto chętny, kto chce podzielić się wiedzą o swojej osobie, niech bierze obrazek i niech pisze …

Reklamy

From → Uncategorized

168 Komentarzy
  1. Punkt 4. wzbudził u mnie rechot 😀 punkt 5. sprawił, że zaczęłam się zastanawiać, czy nadal Frytka nie jest jednak blondynką….

    • no wiesz….. hmmmm, no jakby …. niestety…. i ogólnie, to się farbuję 🙂

      • Mój brat sprawdzał kiedyś jęzorem, czy lód z zamrażalnika jest zamrożony. Oglądałaś kiedyś film „głupi i głupszy”? Bo ja bratu do dzisiaj wypominam, jak mu ojciec ten jęzor wodą z czajnika polewał, żeby się odkleił.

        • oglądałam 🙂 … czy to mnie jakoś tłumaczy? 🙂

        • Nie tłumaczy. Przykro mi.

        • kurcze, no… 🙂

        • a ja w mroźny bardzo dzień polizałam podwórkowy metalowy trzepak ….

        • Gryzmo lepsza, Gryzmo na bohatera!!!!! …. 🙂

        • Tjaa, kolejna co filmu nie oglądała, albo gorzej – oglądała i postanowiła sprawdzić, czy to prawda 🙂 Mój brat jeszcze kiedyś też dobry numer zrobił – siedział na przeciwko mnie, w garści herbata – gorąca, a ja się pytam, co ty chłopie masz na dłoni? czymś był wybrudzony. co zrobił sprytny brat? otóż odchylił rękę, aby spojrzeć na dłoń swoją, z pytaniem „gdziee??”. szkoda, że kubka najpierw nie odstawił…….

        • ja wspieram już duchowo twojego brata ZŁA KOBIETO KOTOWATA. I wcale tego typu problemy nie są śmieszne ,,bynajmniej”

        • no nie wiem …stać tak uczepioną do trzepaka gdy reszta na zajęciach była dodatkowych obowiązkowych ( chodziłam do szkoły sportowej), dopiero jak wracali poszli do mojej matki i oznajmili że zamarzłam chyba przy śmietniku
          generalnie zasługuje to na bohaterstwo , ale od momentu jak w dooopę dostałam ścierą że nie wołałam.ja się pytam jak mogłam wołać?

        • ha ha ha, matki zawsze wiedzą lepiej 🙂 … jak wyżej, Gryzmo na bohatera!! 🙂

      • Aaaaa, ukrywasz ten „bląd” !!! maskujesz go, żeby nikt nie wiedział, nie widział 😛

        • znaczy jaki „błąd” ukrywam Tygrysku?… czyżby chodziło Ci o błąd matki natury w temacie koloru moich włosów?… 🙂

        • Ukrywasz swoją prawdziwą naturę „blądynki” Ha! Mam Cię!

        • ale musisz przyznać, że nieźle mi to wychodzi… i gdyby nie Skrajna, nikt by się nie dowiedział… no prawie nikt… 🙂

  2. Jak dobrze, że po spotkaniu z krzakiem malin żadne ślady nie zostały:))
    Cześć Piękna!:)

    • no przez chwilę były, ale dobre kremy, maści, okłady i…. buźka gładka 🙂 …. witaj piękna lecz…. „ślepa i głucha”?!… żartuję oczywiście … z tym drugim… :))))))

      • ożesz złośliwcze!
        Ta cecha jak widać zaraźliwa;)))

        • Miśka, mnie się zdarzyło łapać spadającego z parapetu kaktusa…. 3 godziny wyciągania kolców, kilka dni z zabandażowaną łapką, okłady z rivanolu i zeszło 🙂

        • no wiesz, Misia, jak mówi stare przysłowie pszczół: kto z kim przestaje, takim się staje … 🙂 … wiesz, że i tak Cię lubię 🙂

        • Tygrys, a ze mnie się śmiejesz … wcale nie jesteś lepsza, ale rozumiem, trzeba mieć jakieś priorytety… kaktus, to kaktus… 🙂

        • Jak coś leci i coś spada, to się to łapie. I nie myśli się w trakcie
          łapania, że to kaktus jest. Klnie się potem. I ochrzania mamusię,
          że ci tego kaktusa tak przestawiła, że spadł.

        • a widzisz, czyli to wina mamusi była… czy może nawet
          teściowej?! … 🙂

        • Tygrysku, nie mamusi to wina 🙂 Młoda jesteś jeszcze to
          i nie wiesz, że nie wszystko co spada trza łapać, jako
          i nie wszystko co do rączki, to do buzi trza od razu 🙂

        • no na pewno nie kaktusa 🙂

        • hihi ale Tygrys tego pewnie nie wie hihi ona cały
          czas Misiem się pewnie bawi 🙂 hihih:)

        • uuuu, i myślisz, że Misia też do buzi pcha?… hmmm 🙂

        • A dlaczego go uprowadziła i ni hu hu nie chce
          oddać?? To podejrzana sprawa jest!!

        • no fakt, trzeba się tym chyba znów zająć 🙂

        • A jak trza to mus!! No żeby biedaczysko, znaczy
          Misio nie pomyślał że sam sobie pozostawiony
          został !!

        • ależ w życiu!!! … bojownicy o wolność naszą, waszą
          i Misia nie ustają nigdy!!! … 🙂

        • Mamusi wina, gdyż kaktus był ustawiony tak, że
          wszystko grało, a mamusia przesunęła i kaktus
          spadł. Odruchowo łapałam. Przecież wiem, że
          kaktusa się do buzi nie pcha 😛 no taka gupia
          jeszcze nie jestem 😛

          Co do misia – dajcie sobie już spokój, bo to
          męczące zaczyna być 🙂

        • no to Ty się lepiej na niespodziankę
          mentalnie przygotuj, na przyszły tydzień 🙂

        • lepiej sobie darujcie niespodziankę, jeśli z
          miśkiem ma związek. Jak Wam miśka brakuje,
          to takie w smyku można kupić. Jedno, drugiemu
          w prezencie.

        • a jeśli to ma na celu wyjaśnienie całej sytuacji i
          uwolnienie Ciebie od podejrzeń o konsumpcję lub
          ewentualną utylizację nieszczęsnego Misia? 🙂

        • wiem, wiem,…żeś już stracona;)))

        • oj tam, oj tam, MIśka, damy radę … 🙂

        • Miśka!! Ja to widzę czytam i zapamiętuje !! Nie Frytunia jest
          stracona w tym momencie 🙂

        • a kto Desperku?.. 🙂

        • Aaaa osoba oskarżająca bezpodstawnie, gdyż cóż
          to ma być za stwierdzenie o jakiejś zaraźliwości,
          to może szeroko pojętej publiczności sugerować,
          że przebywasz w towarzystwie jakiegoś chociażby
          jednego osobnika złośliwego, no a powiedz sama
          Frytuniu czy to prawda jest?

        • oczywiście, że ….. prawda 🙂 … naokoło mnie jakiś
          taki jeden ruchliwy osobnik, z finezyjnie zadartą
          grzywką, wciąż się kręci… tu zaczepi, tam się
          przyczepi ale, generalnie, nie myślę, żeby jakoś
          zarażał… zdrowy jest 🙂

        • Ożeszsz w mordę kopany no?? Ruchliwy jest?? No
          weź przestań, albo zrób bloga 18+, generalnie
          winnaś być, jako osoba nieśmiała, skromna i
          płochliwa niczym to dziewczę nieletnie o
          poranku odporna na jakiekolwiek zarażanie !!

        • nooooo…. jakby to powiedzieć, na zarażanie jestem
          odporna, środki zaradcze stosuję…. ale na
          ruchliwość… no wiesz, to nawet fajne jest 🙂

        • Znaczy co, ta ruchliwość się podoba?? Nooo to insza
          inszość jest 🙂

        • no pewnie, że tak… bo jak coś jest nieruchawe, …..
          eeee, nieruchliwe znaczy się, to żadnego pożytku
          z tego nie ma…. takie to tylko leży i jeść woła …
          🙂

        • Eeeee jakiś tam pożytek pewnie jest, chociaż
          zdecydowanie mniejszy, no chyba, że …..
          nie tylko jeść woła ale piwa się domaga,
          albo jeszcze pilota od TV nie chce oddać 🙂

        • o to to…. widzę, że znasz się na tym…. a pilot
          od TV to bardzo ważna rzecz, nie od dziś wiadomo,
          że kto ma pilota – ten rządzi … 🙂

        • Błąd młodzieży droga !! Władze ma ten, kto ma klucz
          od spiżarni!!

        • eeee tam, ja swoje zapasy noszę przy sobie,
          w oponkach 🙂 ….

        • Sugerujesz, że co ?? Że ja oponek nie mam??
          Phi właśnie że mam ooo!!

        • Ty??… no masz, masz, nawet opony, podejrzewam,
          że w garażu… no i przy samochodzie na pewno …
          🙂

        • Tygrys , doniczka i ziemia ocalały??????

        • A nie pamiętam. W pamięci utkwiły mi jedynie te kolce, 3 godziny grzebania w dłoni (część się wbiła i złamała) i swędzenie i puchnięcie tejże dłoni. Ale….. Kaktus przeżył!!! i rósł w siłę przez kilka następnych lat 😀

        • i do tego oskalpowałaś biedną roślinkę .Tygrys wstyd mi za Ciebie jako homo sapiens .Wyobraź sobie jej cierpienie podczas spadania a potem Ty dobiłaś kaktusowego .
          Dobrze że zawalczył o swoje okaleczone życie

        • i wywalczył, a zemsta jego była … dość uciążliwa dla Tygrysa 🙂

  3. Thunderstorm permalink

    Ja Cię przepraszam, ale się zdrowo uśmiałam 🙂 Zwłaszcza z elektryka 🙂 No masz pomysły… Z Tobą na pewno nudzić się nie można 😉 :*

    • oj nie można, nie można 🙂 … i nie ma za co przepraszać, to na dobry początek dnia, niech służy… 🙂

      • Thunderstorm permalink

        To Ci się udało poprawić mi humor 🙂

        • sama miałam niezły ubaw i pisząc, i czytając… sama siebie za niektóre z tych rzeczy „podziwiam” 🙂

  4. Hehe…co do punktu siódmego…ja w swoim woże dodatkowo, popsuty keybord, karton książek, dwa koce, dwie butelki wody…i prosze nie pytaj..po co…pzdr Gosia

    • nie pytam, doskonale rozumiem… mnie pewnego dnia naszło na zrobienie porządku, wypakowałam wszystkie „niepotrzebne” rzeczy, zostały tylko: gaśnica, trójkąt, skrzyneczka z narzędziami i koło zapasowe… ten stan nie trwał długo, najpierw w bagażniku wylądował komputer stacjonarny, a potem rowerek treningowy, rozmontowany na części pierwsze oczywiście… jeśli, któregoś dnia, przyjdzie mi ochota przesiąść się z samochodu na rower, to będzie jak znalazł … 🙂 🙂 🙂

  5. Frytka przebiłaś elektryka.. JA tylko lizałam baterie – R+
    R-
    z tego powodu elektrykiem nie zostałam, na rżnięciu się nie znam,
    ale Twoje życie powaliło samą tylkę egzystencję, bo przy tobie przemknęła niczym duszek,Bridg Jones..Frytka umawiam się do Ciebie na fryzjerską usługę, bo lubię mieć łysą glacę – jedyne czego się obawiam wtedy, to dzieci, którym moja głowa może przypminać ogromnego lizaka – a ja mam alergię na ślinę
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    • spoko, zostawimy Ci małą „tarkę” nikt nie zechce Cię lizać 🙂 no chyba, że będzie to pan redaktor od gumek. ale on to sobie poradzi … i chyba nie na każdą ślinę masz alergię? … 🙂 …

      • Asiu!! Na litość wszelaką, chcesz na zero się wygolić?? Z naga glacą pomykać ?? No chyba, ze niekoniecznie owo golenia głowy ma dotyczyć 🙂

        • ja innych tylko na głowie golę!!… żadnego brazylijskiego bikini!! … 🙂

        • Ależ jakie bikini o nożętach myślałem !! Upssss zaskoczony jestem Twą frywolnością wiesz!!

        • oj no, bo mi się lato marzy, ciepłe kraje, plaża, piasek …. 🙂 …

        • Aaaa piasek słońce woda , no hmm szukasz pracy na budowie 🙂

        • ha ha ha, najlepiej na plaży, nad błękitnym morzem 🙂

        • No hmmm to raczej trudne będzie bo tak blisko morza to
          yyyy raczej tylko zamki z piasku 🙂

        • mnie to nie przeszkadza, gruntu żeby warunki
          odpowiednie były …. pracy i płacy
          oczywiście 🙂

        • no taaa jasne tylko żądania, a obowiązki?

        • no co??… przecież się zgodziłam na budowę
          zamków… i inne budowle też mogę, z tego
          piasku, więc o co chodzi? … 🙂

        • Sugerujesz, że cokolwiek w ręce weźmiesz to
          postawisz, yyyyy no coś z tego będzie ?

        • noooo…. większość 🙂

        • Wow 🙂 Trza by skorzystać z Twoich mocy 🙂

        • a co chcesz postawić?… dach, płot, oczy w słup?… 🙂

        • spoko, lubię marynarskie klimaty… tylko parę linek
          trza skombinować, jakieś groty, szoty …
          czy jakoś tak … 🙂

        • ja tez lubię jak kołysze, buja, ale no wody ogólnie się
          boję, no pływać nie umiem 🙂

        • ale pływać Ci nikt nie każe, Desperku, se taki maszt
          naziemny postawimy i za szczury lądowe robić
          będziemy … 🙂

        • Fryta , skoro Aśka się zdecydowała to i ja i ja i ja , ale pod jednym warunkiem .Obetniesz mnie tak , żebym nie wygladała jak aktorka z planety małp bez charakteryzacji

        • Kochana. lecimy dookoła, potem na krzyż po przekątnej (albo po średnicy, jak wolisz,,,,) a potem jeszcze to, co ewentualnie się nie załapało na poprzednio … 🙂 …

        • no dobrze , zgadzam się , ale palemkę na czubku głowy będę miała?

        • a bo Ty chciałaś palemkę?… a to mus koncepcję i kierunki
          strzyżenia zmodyfikować…
          nasz klient, nasz pannnnnn…. 🙂

  6. Taaaa juz mi się jawi ten AniołoFrytka, taaaaa z pewnością była nim , no tym aniołkiem do roczku, póki mówić i biegać nie zaczęła a potem to hmmmmmm pomieszanie diablicy (słodkiej) z lwicą, komandosem tudzież innym terminatorem 🙂 A co do sprawdzania zasilania no hmmmm no cóż, dobrze że w ten sposób nie sprawdzałaś czy jest prąd w gniazdku 🙂
    Dzieńdobrybardzo:)

    • do sprawdzania obecności prądu w gniazdku, to mam widelec 🙂 🙂 🙂 … i wciąż jestem aniołkiem, wiesz? … a nawet aniołem, i wcale nie jest ważny malutki szczegół, że z różkami 🙂 … oraz dzień bardzo dobry nawet choć deszczowy 🙂

      • Aaaa widelec powiadasz no hmmm to zmienia postać rzeczy w sposób iście diametralny, no bo widelcem to się sprawdza ostrość widzenia, w razie potrzeby korygując, ale do prądu?? Jako doświadczony elektryk powiem Ci, no żebyś wiedziała na zaś i potomnym przekazała, że do sprawdzania napięcia w gniazdku najlepszy jest………….. cyrkiel kreślarski 🙂 hmmm aniołkiem jesteś nadal no hmmmm trza by to sprawdzić, albowiem jakoś nie dowierzam 🙂

        • cyrkiel powiadasz?… taki cały metalowy, tak?… ok, zapamiętam ale potomnym to ja raczej tej wiedzy przekazywać nie będę, niech tam se pożyją spokojnie i bez „wstrząsów” 🙂 … a jak się sprawdza, czy Frytka jest aniołkiem? … bom ciekawa, jak to kobieta … 🙂

        • Aj kobieca ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale niech tam ot po prostu trza poddać Frytunię szczegółowym oględzinom zewnętrznym ciała, no czy ma te charakterystyczne akcenty dla aniołów 🙂 Ale że co cenna radę zachowasz dla siebie?? Ależ egoistyczna jesteś 🙂

        • może i egoistyczna… a może, po prostu, lubię być od czasu do czasu czymś porażana 🙂 … a jakież to są charakterystyczne akcenty?…

        • Ale prądem być porażona , eeee no wieeeesz a nie lepiej czymś
          innym 🙂 A te akcenty się dowiesz jak stosowne czynności
          wykonam 🙂

        • no wiesz, dzień w dzień jestem porażana głupotą naszych
          rządzących, to raz na jakiś czas, jakaś odmiana by się
          przydała 🙂 …

        • Oj na głupotę rządzących to się mus uodpornić, bo to
          nieuleczalne jest 🙂 A na odmianę jednakowoż proponuję
          coś, coś innego niż prąd 🙂

        • a co na ten przykład?… no bo wiesz, ja już tyle
          rzeczy widziałam, że niewiele mnie może porazić …
          🙂

        • Oj tam oj tam, jak coś porządne będzie to nawet
          wcześniej widziane nie raz porazić może oo!!

        • no może i są takie rzeczy…. mnie wciąż poraża
          widok rafy koralowej i błękitnej laguny….
          hmmmm, się rozmarzyłam trochę…. ale ona
          daleko… a prąd, teoretycznie, w każdym
          gniazdku… i cyrklu… 🙂

        • Aaaaa że błękity lubisz to wiem, ale żeby lagunę? No
          chociażby scenic, albo espace, no dobra niech będzie
          twingo, ale laguna?? Eeeeeena dodatek błękitno
          koralowa ?? Fuj!! To już zdecydowanie bardziej wolę
          moją włoszkę ooo!!!

        • a co masz do laguny?… filmu nie oglądałeś?… no
          tak, to nie wiesz co tam się wyprawiało… oj
          działo się, mówię Ci, działo 🙂

        • Ale,że niby w tej lagunie?? No wieeesz gdyby to
          camper był to spoko mogło by się dziać, ale w
          osobówce, za wiele się nie podzieje 🙂

        • oj, no Desper, tak gadasz jakbyś życia nie znał… nie
          znasz przysłowia: „jak się popieści, to się wszystko
          zmieści”?… no to i w osobówce można… niejedno …
          🙂

        • Oj Frytuniu, jam stary jest i już akrobacje mi nie
          w głowie, żeby w jakiejś ciasnocie cudeńka wyczyniać,
          owszem, owszem jakieś podstawowe układy się da ,
          ale na cudów wyprawianie to tam miejsca nie ma i
          już oo!! Na dodatek w lagunowej ciasnocie 🙂
          francuzki pod tym względem są mało
          temperamentne 🙂

        • oj kto tam od razu o cuda mówi… na cuda to są inne
          miejsca… kościoły na ten przykład 🙂 … a skąd
          Ty wiesz jakie są Francuzki???… miałeś może
          przyjemność lub… nieprzyjemność?…. 🙂

        • Sama mówisz, że w tej jakiejś tam lagunie działy się
          cuda, więc się do możliwości owych cudów odnoszę, a
          że z francuzką przyjemności miałem to fakt, przez
          lat pięć byłem posiadaczem francuzki, owszem
          owszem, nie sprawiała kłopotu na co dzień, baaa
          nawet miała odpowiednie kształty, zapał też, ale
          cudów to jednak nie było, niestety 😦

        • i bardzo dobrze, bo jak mawiał klasyk, „najwięcej
          witaminy mają polskie …….”… wiadomo,
          Polki górą!!! 🙂 …

        • No to wiadomo, że jeżeli chodzi o kobiety to
          zdecydowanie i jak najbardziej, tyle, że ja
          jakoś nie o tym wcześniej 🙂

        • aaaaa… ups, no to takie małe nieporozumienie nam
          wyszło … ale chyba nie o chłopcach? 🙂

        • No tak jakby trochę o chłopcach,a dokładniej o ich
          zabawkach 🙂

        • uuuu, Desper, nie mów mi tu takich rzeczy… bo mi
          nie tylko bloga zamkną, ale i komputer znów
          zablokują… 🙂

        • Ale co, grzeczni chłopcy nie mogą mieć zabawek??
          samochodzików ?

        • noooo, w sumie to nie wiem, nigdy nie byłam
          grzecznym chłopcem… ani niegrzecznym też…
          wcale nie byłam chłopcem!! … 🙂

        • Ale wychowałaś dwóch grzeczniutkich chłopczyków
          więc wiesz czym się bawili 🙂 No chyba, no nie,
          no weź powiedz, że nie, że to nie możliwe, nie
          zmuszałaś ich żeby lalkami się bawili!!
          Powiedz, że nie, PROSZĘ !!

        • ależ oczywiście, że ich nie zmuszałam do niczego…
          to znaczy i owszem, zmuszałam, żeby grzeczni byli…
          i żeby spać o 8-mej chodzili… i żeby kaszkę mannę
          na śniadanie zjedli ale do zabaw lalkami to nigdy…
          słowo!!! … tyle, że wiesz, oni siostrę mają, i
          ciekawi byli co też te lalki takiego mają … 🙂

        • Aaa i dlatego, że sprawdzali co te lalki mają to
          miałaś takie opory żeby Młodego puścić na noc
          hormonów?

        • nie przypominaj mi tej nocy strasznej, tych rozterek
          sercem i rozumem matki targających … nie burz
          mojego spokoju wewnętrznego, z takim trudem i przy
          pomocy leków osiągniętego, wspomnieniami
          niespokojnymi … 🙂

  7. Akcja z ładowarką szczerze poraziła mnie prądem ;)))

    A co do lalki, to uszyłam kiedyś swojej lali spódniczkę z maminej sukienki. W kwiatuszki była, kto by się powstrzymał w dobie puch w sklepach, Choć Twoja akcja z grzywką na pożyczkę urocza. ;)))

    • a wiesz jak jej ładnie było?… dobrze, że miała długie włosy 🙂 … a sukienki w kwiatuszki zawsze nieśmiertelne 🙂

      • Nie kwiatuszki stanowią o atrakcyjności sukienki ooo!!

        • a co niby??… proszę, trafił się dizajner 🙂

        • odpowiedni dekolt i łatwość rozpięcia upssss znaczy zapięcia 🙂

        • my o estetyce, a Ty o praktyczności…. wiadomo, facet, zero polotu, finezji, tylko ściągnąć i rzucić …. ehhhh… 🙂

        • Pollyanna permalink

          dobrze, że szuka zapięcia, a nie, że tak zębami od razu rozszarpuje 🙂 chociaż….czy ja wiem, czy to dobrze 🙂

        • eee tam szuka, przez głowę na siłę ściąga, byle szybciej … 🙂

        • jakie rzucić?? Odłożyć delikatnie co by się nie wygniotła, no jak
          potem będzie wyglądać?? Jak psu z gardła?? Eeeee trza elegancko
          i z klasą 🙂

        • taaaa, już to widzę jak facet delikatnie odkłada babskie ciuchy po zdjęciu… a że trza elegancko i z klasą, rzucić … 🙂

        • Pollyanna permalink

          Frytka, ale co przez głowę ściąga? wszystko??? a tak
          się da? 🙂

        • Kochana, są na świecie rzeczy o których się nawet
          Tobie nie śniło 🙂
          był taki dowcip, kilku facetów, w tym ginekolog,
          stanęło do wyścigu kto pierwszy rozbierze i
          złoży z powrotem silnik samochodowy… wszyscy
          już skończyli tylko ginekolog jeszcze działał…
          po wszystkim wręczają mu nagrodę, a on pyta:
          za co? przecież skończyłem ostatni… i słyszy
          odpowiedź: ale tylko pan zrobił to przez rurę
          wydechową … 🙂

        • Pollyanna permalink

          :))))))))))))))) o rany :)))) a jednak się da 😀

        • O nie!! O nie!! To wyssane z palca oszczerstwa som!!
          każdy facet chce żeby jego kobieta wyglądała super
          zajebiaszczo i nie zgodzi się aby w pomiętych
          ciuchach chodziła, dlatego delikatnie ciuszek
          odłoży, na boczek żeby się przypadkiem pod duuuuu….
          no pod tyłek nie dostał, no pomijam sytuacje, gdy
          trzeba działać natychmiastowo,a wtedy to się nie
          rozpina tylko zrywa, fruuuu i poszło 🙂

        • no więc właśnie, a u Was te nagłe sytuacje to się
          nagminnie zdarzają 🙂 …. a poza tym, może i
          chcecie żeby kobieta zajebiaszczo wyglądała ale
          tylko dla Was, więc na ulicę to byście ją w
          worku po ziemniakach puścili… 🙂

        • Ale w wyprasowanym tym worku 🙂 No bo jak
          inaczej 🙂 A tak powiem Tobie w sekrecie
          Frytuniu droga, boś młoda sroka i możesz
          nie wiedzieć tego, że dla nas to kobieta
          zajebiaszczo najbardziej wygląda w …….
          naszej koszuli (tylko w koszuli )

        • hmmm, a ja Ci powiem Desperku, że mimo, żem
          młodsza od Ciebie, to to akurat już wiem…
          i mogę Ci jeszcze powiedzieć, że kobiety
          bardzo lubią w Waszych koszulach chodzić…
          tylko w koszulach 🙂

        • No proszę młoda sroka, a co nieco już wie 🙂 Więc,
          nie zaczyna się od więc ale co mi tam, na ulice w
          samej koszuli Was nie wypuścimy, wiec o Wasze
          ciuszki, fatałaszki dbamy 🙂 W sposób
          szczególny 🙂

        • bo młode teraz, Desperku, to wiedzą ho ho ho albo
          i więcej 🙂 … a jakiż to jest, ten szczególny
          sposób?…

        • Oj jakiż jakiż no takiż że delikatniutko z Was ten
          fatałaszek zdejmują, sprawdzając wcześniej
          paluszkami czy aby nie trzeba gdzieś jeszcze
          dodatkowo rozpiąć, baaa nawet przed zdjęciem bardzo
          często pod fatałaszkiem owym sprawdzamy, czy aby
          się nie zahaczył o coś tam pod spodem i uuuuuu no
          żeby się niteczka jakakolwiek nie zaciągnęła.
          I co to nie jest szczególna ostrożność?

        • jesooooo, ależ to jest aż przesadna ostrożność…
          no chyba, że któraś z Nas ma na sobie akurat
          najnowszy model z kolekcji versace albo innego
          dolce & gabbana…to wtedy jest zrozumiała…
          swoją drogą, chciałabym kiedyś doświadczyć tego
          sposobu… chyba zacznę składać na jakiś markowy
          ciuch a nie na szmatki z ciuchlandu 🙂 …

        • Ależ, dla nas facetów,nie ważna jest metka, ważne
          jest że to ciuszek tej właśnie kobiety, o którą
          chcemy dbać i dbamy, a jak dbamy o kobietę to o
          jej ciuszek też i wszystko co z nią związane
          jest, ale nie Wam tylko szpan w głowach oo!
          Metka się liczy a wnętrze to co?

        • znaczy wiesz, Desperku, wnętrze to mają tylko te
          ciuszki, które mają kieszenie… ewentualnie
          podszewkę, pod którą, jeśli się odpruje, sporo
          rzeczy się „chowa”… 🙂

        • Aaaa, to inaczej nie liczy się opakowanie a
          zawartość, opakowanie można jedynie z odpowiednia
          dozą pieczołowitości odłożyć na bok, ale
          zawartość oooo to jest to !!!

        • mhm, i tu się zgadzamy Desperku … z tym
          opakowaniem to posunęłabym się (bez
          skojarzeń…) nawet dalej … ale o tym
          może innym razem … 🙂

        • ummmm zgadzasz się, no proszę, proszę a jaśniej
          z tym opakowaniem możesz odrobinkę, na czym
          polega owo posuniecie, oczywiście bez
          podtekstów 🙂

        • noooo, że ciało to też jakieś opakowanie dla wnętrza…
          czyli tak, pod ubraniem ciało, w ciele wnętrze więc
          to jakby podwójne opakowanie, taki gratis 🙂 ….
          no a z ciałem to już bym się posunęła 🙂 🙂 🙂

  8. Pollyanna permalink

    podziwiam. jesteś niezrównana w swoich wyczynach. najbardziej jako elektryka, chyba sobie zapożyczę to lizanie….ładowarki 🙂 fryzjerką też jestem całkiem niezłą, ale sztukę tę opanowałam do perfekcji tnąc własną grzywkę i robiąc pożyczki aż z karku 🙂

    • ha ha ha, toż bratem , a właściwie siostrą lalki mojej 🙂 … lizanie całkiem fajne jest, doznania w tej materii z niczym innym równać się nie mogą… 🙂

      • Pollyanna permalink

        no fakt 🙂 właśnie jestem po…lizaniu ładowarki 🙂 najważniejsze, że działa i prąd jest 🙂 prawie tak fajne, jak ssanie oranżady w proszku 🙂

  9. ja tylko na fizykę amperomierz w domu budowałam i przez dobę Dolny Mokotów prądu nie miał.ale słowo daję ja go nie pobrałam aż tyle

    • ależ wierzymy, że nie Ty… to amperomierz 🙂

    • Gryzmolindo, ale rozumiem, że do dzisiaj prądu Ci starcza z tego pobrania, czy musisz się jeszcze od czasu do czasu ładować? ;))))

      Frytko, dowcip z silnikiem, ginekologiem, rurą, zwał go jak zwał…PIĘKNY!!! :d

      Polly Niedowiarek musiała też polizać! ech Tomaszu, Tomaszu…

      Desper, szacun za składanie garderoby, skarpetki też odkładasz na miejsce?

      • Mirabelko, mnie ten dowcip też rozłożył i to na długo :)… co do Polly, wiesz, jedni przyjmują na wiarę, inni muszą naukowo i organoleptycznie do tematu podejść 🙂

        • Mirabelko, czyżbyś używała skarpet/rajstop/pończoch które się gniotą i prasowania wymagają? No jak tak to bym je poskładał w regulaminową kosteczkę, całe szczęście, że korzystam z dobrodziejstw nieprasujących skarpet więc mogą lądować byle gdzie 🙂

        • Mirabelko coby mieć na zaś gdyby się skończył zapas , zbudowałam wiatrak w ogrodowskim ( taki odpustowy ale się kolebie i coś napędza)

        • pewnie szpaki do sąsiada :)))))))

  10. Nitager permalink

    Punkt nr 6 szczególnie mi zaimponował 🙂

    • no wiesz, potrzeba matką wynalazków… dzieciaki jakoś wyrosły i trzeba było coś zrobić, żeby Starszy nie spadł Młodej na głowę 🙂 …. oraz witaj nareszcie Nit 🙂 🙂 🙂

  11. teatralna permalink

    ))) no Ciebie już nikt i nic nie przebije )))))

    • nawet matka Jadwiga w szpilkach po polach biegająca, znaczy…. eeeeee, z gracją spacerująca? 🙂

  12. paczucha permalink

    Oj Frytko, toć Ty prawie jak moja siostra rodzona !!!!!!!!!! Uściski.

    • nigdy nie miałam siostry, pójdź w me ramiona kobieto!!! 🙂

      • U mnie powiadają, że jak się baby całują to deszcz będzie padał, a chyba nikt tego nie chce prawda 🙂
        upssss sorki kobiety miało być 🙂

        • no własnie Desper, baby to są w no…. no tam… a poza tym, My się ściskać i przytulać będziemy, o całowaniu, póki co, mowy nie było 🙂

        • Ja tam wole zimne dmuchać, nie znaczy ciepłe dmuchać, upsss nie ważne, jestem przezorny oooo 🙂

        • znaczy, Desperku, generalnie lubisz dmuchać…. to może powinieneś nająć się na odpusty, do dmuchania baloników? 🙂

        • Generalnie to ja lubię być zabezpieczony, ubezpieczony czyli bezpieczny ooo!!

        • no przy gumkach, znaczy się, przy gumowych balonikach, to chyba byłbyś zabezpieczony :)))))

        • Ale uważasz że gumowy balonik chroni przed wszystkim ?? Nawet przed deszczem spowodowanym przez całujące się baaaaa, noooooo kobiety ??

        • no, jak jest dość duży, to można go na głowę naciągnąć i chroni wtedy … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: