Skip to content

minęło (prawie…) 25 lat….

11 grudnia 2013

taaaaak… prawie tyle lat minęło, odkąd widziała Frytka swoją klasę z liceum w komplecie… to był luty roku 1989 … wtedy się Frytka z nimi (i ze szkołą na ten czas …)  pożegnała i oddała się heroicznie samotnemu macierzyństwu (które w przyszłym roku właśnie kończy 25 lat…) …

i oto w weekend, przez Gryzmolindę  powolniakiem zwany, nastąpiło ponowne spotkanie… zjazd klasowy się odbył, w jednej z miejskich restauracji, z racji bliskiego położenia szkoły, „licealką” zwanej… początek, jak się można domyślać, nerwowy… szczególnie wśród żeńskiej części klasy (a że do IV klasy dotrwało 13 dziewczyn i 5 chłopaków…) to powiedzieć można właściwie, że zdenerwowanie ogarnęło cała klasę „A” rocznik 1986-1990, profil matematyczno – fizyczny ….  no bo wiadomo, każda myślała: „jak wyglądają inne?… jak ja wyglądam?… „…. no cóż… Frytka musi stwierdzić, że z kobietami los obszedł się mniej okrutnie niż z panami… bo panowie, moi drodzy, to jakoś tak powiększyli swoje rozmiary, głównie w obwodach… nie, żeby panie nie powiększyły swoich (włącznie z Frytką…) i nie mówimy tu o zamierzonych silikonach (bo tego żadna nie zrobiła…), ale panowie jakoś tak bardziej…. jako, że wszyscy żonaci, to niechybnie znak, że małżonki dobrze gotują, hołdując zasadzie „przez żołądek do serca…”… a wiadomo, że jak się jednego z drugim troszkę „podtuczy”, to on potem nie ma sił na bieganie za innymi (kobietami…) bo zadyszki dostaje…   ale do tematu… otóż, jako się rzekło, panowie przytyli… a panie?… hmmm, całkowicie nieobiektywnie (i całkowicie nieskromnie…) musi Frytka stwierdzić, że na tle koleżanek wypadła całkiem nieźle…  ale ok, zostawmy kwestie wyglądu, wiadomo, każdy się zmienia i nie ma na to żadnej rady … to, co najważniejsze, pozostało bez zmian… czyli charaktery i poczucie humoru… klasa Frytki składała się z naprawdę fajnych ludzi, zgranych i podobnie myślących… każdy za każdym stał murem w szkole, klasa zawsze broniła pojedynczej jednostki w myśl zasady „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego…”… przykładem niech będzie taka sytuacja…. Frytka była przewodniczącą klasy, od początku (ale nie do końca…), gdyż i ponieważ zawsze była wyszczekana i potrafiła wykłócić się „o swoje” czyli klasowe… niestety, w II klasie uległa Frytka oczarowaniu wielkiemu starszym chłopakiem i w związku z powyższym „uzbierała” sobie, bagatela, 180 godzin nieusprawiedliwionych… tak, tak, Frytka nie od zawsze była taka grzeczna i stonowana, ha ha ha … przypomnieć należy, że wtedy to były jeszcze czasy, teraz nazywane „słusznie minionymi” i taki wizerunek do przewodniczącego klasy nijak nie pasował… sprawa oparła się o „derekcję”, ale to nic nie dało, bo klasa się uparła i innego przewodniczącego nie chciała … przy okazji fascynacja miłosna Frytce minęła, toteż wróciła na dobre tory … jak więc widać, klasa zgrana była… i teraz, po latach, okazało się, że wciąż jest tak samo… śmichów, chichów i przeróżnych wspomnień było co niemiara… między tańcami szalonymi (a jakże, bawić się też wszyscy lubią…) wspominane było, jak to nasza polonistka Czesława, stopnie stawiała wedle nieznanego nam do tej pory klucza… bo czasami człowiek się naprodukował na temat i dostawał ledwie tróję, a czasami klepał coś bez sensu i dostawał piątkę… ona chyba po prostu nie słuchała i losowo oceniała… albo nasza biolożka, Rusałką zwana… miała wtedy ok. 30-tki (taka stara…) i lubiła chłopaków… no to niby nic dziwnego, to nawet normalne… chodzi o to, że u niej chłopcy zawsze mieli fory, na ładne oczy, a dziewczyny musiały harować…  no i oczywiście to, że my wszystkie jak jeden mąż, a właściwie jedna niewiasta, kochałyśmy się w naszym wuefiście i z frekwencją na jego lekcjach nie było żadnego problemu …. kurde, jaki on był przystojny, brunet, z ciemnym zarostem, zbudowany, i jakby tego było mało, był  strasznie fajny … miał co prawda jeden feler (nic nie może być aż tak piękne…) otóż posiadał on żonę, która uczyła tej samej szkole… no cóż…

i w takich oto wspomnieniowo – zabawowych okolicznościach przyrody upłynęła prawie cała noc (o 4-tej nad ranem się impreza skończyła…) … i Frytka tam była, miód i wino (oraz inne trunki ..) piła i to, co pamiętała, to tu opisała…

Advertisements

From → Uncategorized

107 komentarzy
  1. no! Jestem pewna, że Frytka zrobiła furorę nie tylko wśród męskiej części towarzystwa:))
    Tyle blałek???ojoj;)

    • Miska, Ty mi wytłumacz co miałaś na myśli, bo nie wiem co odpowiedzieć 🙂 …

      • Miśka, Ty znowu w tym swoim slangu gadasz?

        • no właśnie, Ona chyba myśli, że to język urzędowy w całym naszym pięknym kraju, mlekiem i miodem płynącym… albo deszczem, tak jak u mnie dziś… 🙂

        • Jakim deszczem?? Jakim deszczem, pięknie, słonecznie, ciepło i bezchmurnie wiosna w pełni, trwa się zieleni kwiecie kwitnie pięknie, skowronek pod niebo wzlata i perlistym śpiewem okolice ze snu budzi upsss to chyba nie ta bajka 🙂

        • Desper, Ty się obudź albo odstaw to, co palisz… i to szybko… 🙂
          oraz dzień dobry 🙂

        • Nie krzycz na mnie !! Bo się jąkać zacznę, zamknę w sobie i nikomu nie otworzę !! Taki ładny sen miałem, ale nie Ty musiałaś krzykiem mnie z niego wytrącić oooo !!

        • ja krzykiem??… Ty jeszcze nie wiesz jak ja krzyczę, i lepiej
          będzie, uwierz mi, jeśli się tego nigdy nie dowiesz… 🙂

        • To dlaczego kazałaś się szybko budzić co?? I wcale nie
          chodziło ummm o ten słodki nader rodzaj pobudki
          mrauuuuuuu 🙂

        • ale po cichu Ci kazałam, żebyś przytomny był i żeby
          inni się z Ciebie nie śmiali… nie słyszałeś tego
          mrauuu?…z czystej troski to było ale widzę, że
          nie potrafisz moich starań docenić … faceci…

        • OJ starania jeżeli tylko są to zawsze doceniam, a jak
          ktoś wrzaskiem na mnie to się skulę w sobie i udaje
          że mnie nie ma:) A to marauuu to jakoś albo zbyt
          cicho było albo zbyt krótko bo nie zarejestrowane
          było, ale wiesz właściwe marauuuu jest tylko wtedy
          właściwe jak jest połączone z …………….. 🙂

        • no widzisz?… skoro nie zarejestrowałeś mrauuu to
          znaczy, że krzyku żadnego nie było, tylko delikatne
          budzenie …. z czym to mrauuu jest połączone, z
          pazurkami może? …. 🙂

        • No widzisz jak dobrze kombinujesz 🙂 Z pazurkami
          ale niekoniecznie za uszkiem 🙂

        • no Desper, może nie byłam jakoś szczególnie
          wyuczona z biologi, ale wiem, że pazurki to
          nigdy się za uszkiem nie znajdują… raczej
          na łapkach 🙂

        • Frytuniu, Ty mię, starego kocura pod włos nie bierz,
          toż nie chodzi i ich umiejscowienie od urodzenia, ale
          położenie ich w chwili budzenia 🙂

        • hmmm, no wiesz, mogą się one (te pazurki…)
          niechcący wbić w jakąś miękką tkankę i wtedy
          budzenie nie będzie zbyt przyjemne … 🙂

        • Frytuniu!! Bo zacznę wątpić w przyjemność
          budzenia 🙂

        • od kiedy budzenie, samo w sobie, jest przyjemne??… 🙂

        • Od zawsze!! O ile jest połączone z marauuuuu i
          pazurkami – nie wbijającymi się w nic 🙂

        • aaaaa, widzisz, bo ja to nie znam tej formy… mój
          budzik biologiczny nie stosuje ani mrauuu, ani tym
          bardziej pazurków … 🙂

        • Aaaaa to pora abyś to marauuuuu poznała 🙂 Jakby
          co to do dyspozycji jestem, w celach poznawczych
          rzecz jasna 🙂

        • a to Ty potrafisz takie mrauuu robić?…. hmmm, to
          ciekawe … może się skuszę skoro tak zachwalasz,
          tylko żebym potem rozczarowana nie była, bo wiesz,
          pamięć kobiety straszna jest w niektórych
          przypadkach …

        • Och pewnie, że potrafię takie marauuuuu i miauuuuuu
          i mrrrrrr i podrapać (delikatnie, bez wbijania) za
          uszkiem i nie za uszkiem, a że rozczarowana
          kobieta to hmmm półtorej tygrysa, dwie lwice a
          reszta komandosa to wiem 🙂

        • widzę, żeś bardzo pewny swych kocich umiejętności…
          ok, wypróbujemy zatem w pierwszym dogodnym
          terminie… aha, że tak zapytam, w zamian czego
          się spodziewasz?… miseczki mleczka?… 🙂

        • Och pewne to jest, że Skłodowska nie żyje a
          Kopernik była kobietą 🙂 Co do umiejętności
          to cóż, jak nie spróbujesz wiedzieć nie
          będziesz 🙂 A czy ja cokolwiek mówiłem, że
          chcę cokolwiek w zamian ehhhh tylko Wy kobiety
          jesteście takie mało bezinteresowne 🙂

        • taaaa, jasne… bo faceci to wszystko robią dla dobra
          ludzkości i z czystej przyjemności robienia…
          tacy pracowici dobroczyńcy… 🙂

        • Oooo i się z Tobą zgodzę w całej rozciągłości
          stwierdzenia Twego!! Jakby co to masz moje
          przyznanie Tobie racji na piśmie 🙂

        • jak widzę Desper, nie wyczułeś „delikatnej” nutki
          ironii, tudzież sarkazmu w mojej wypowiedzi … 🙂

        • Ojej to ironiczne było?? och ależ się pomyliłem,
          ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że nie
          podejrzewałem Ciebie o ironię, tudzież
          sarkazm !! No każdego/ą ale nie Ciebie 🙂

        • ha!!… a widzisz, bo ja nie zawsze taka grzeczna i
          ułożona jestem… czasami odzywają się we mnie
          demony przeszłości, kiedy to niepokornym
          dziewczęciem byłam… 🙂

  2. Fajnie tak się spotkać 🙂 Ja swój zlot miałam w maju 🙂

    • oj fajnie, fajnie… najfajniejsze są wspominki, tym bardziej, ze każdy pamięta co innego 🙂

      • Eeeee no wiesz było nie spożywać tyle, to by ciągłość filmu zachowana została 🙂 Tygrysku a ten zlot to na łysej polanie się odbywał 🙂

        • ale co spożywać??… kiedy spożywać??… w szkole się nic nie spożywało… no dobra, mleko nam dawali na stołówce, obligatoryjnie, takie czasy wtedy były… 🙂

        • Paczpani, jakie w dawnych czasach mleko było, luki w pamięci były po tym no no to dlatego że z powodu rozbrykanego charakteru dziewic, mleczno-dojnych krów brakowało i braki naturalnego produktu pewnie jakimś chemicznym wynalazkiem nadrabiano 🙂

        • na pewno nie!!… wtedy jeszcze zarówno krowy, jak i dziewice (tak słyszałam…) po świecie chodziły i mleko mlekiem było… nawet kożuch na wierzchu miało, o!!… 🙂

        • W krowy uwierzę, ale z dziewicami to przesadzasz 🙂 No chyba że
          o przedszkolu mówimy 🙂

        • no przecież napisałam w nawiasie, że tak słyszałam… jak
          wiadomo, w każdej legendzie jest ziarno prawdy… zresztą,
          jak dobrze kojarzę, to miałyśmy jedną taką w klasie …
          podobno… 🙂

        • Domniemywam, że mówisz o dziewicy?? Nooo proszę,
          proszę ciekawe jak się uchowała 🙂

        • no pisałam przecież, że chłopaków mniej było …
          a poza tym, no cóż, ona jakoś tak urodą nie
          grzeszyła i bardziej w stronę bram zakonu
          żeńskiego zerkała… co nie przeszkodziło jej
          pierwszej, z całej klasy, wyjść za mąż,
          ha ha ha … 🙂

        • Aaaa bo widzisz, niektóre samiczki homo sapiens
          późno wolę Boża czują, ale jak poczują to
          ho ho !!

        • no na to wychodzi, że jak poczują, to na amen
          i wieki wieków… 🙂

        • No tak, na to wychodzi, że późno rozpalony piec
          długo żar trzyma 🙂

        • jak palacz jest odpowiedni, to potrafi żar
          podniecać 🙂

        • Oj czasem jak „cugu” nie ma to choćby palacz się po
          łokcie urobił to nic z tego nie będzie, jeno trochę
          czadu 🙂

        • no to wtedy trza porządne czyszczenie zrobić i cug
          przywrócić… 🙂

        • Eee nie zawsze to pomoże, w niektórych
          przypadkach piec do wymiany trza
          przeznaczyć 🙂

        • a dlaczego piec??…. łatwiej palacza,
          przyjdzie nowy fachowiec, z nowymi pomysłami
          i da radę… 🙂

        • Taaa jasne, nowy fachowiec to od razu cuda panie
          cuda zrobi 🙂 Jak piec się do niczego nie nadaje
          to i sam diabeł go nie rozpali 🙂

        • no nie wiem, nie wiem… przysłowie co innego mówi 🙂

        • Przysłowia to opium narodu, że tak zacytuje
          dzielnego Wichurę 🙂

        • Desper, Ty już dziś raz popisałeś się
          słowotwórstwem pod wpływem „czegoś” więc
          może już daj spokój z używkami?… 🙂

        • Oj tam oj tam, nie czepiaj się, bo nic nie używałem
          ot po prostu sen piękny śniłem 🙂

        • no se, sen ale na pewno na jakimś wspomaganiu …
          🙂

        • A nooo, przed Tobą to się nic nie ukryje ehhhhh

        • no to chyba nie jest zaskakujące dla Ciebie?…
          w końcu kobieta ze mnie … 🙂

        • Oj tak tak, z całą pewnością i stanowczością
          stwierdzam że 100% kobieta z Frytuni jest 🙂

  3. Uważam że zupełnie niesprawiedliwie oceniałyście Rusałkę, otóż trza wiedzieć, że w sprawach biologi chłopcy zawsze lepsi byli to i lepsze stopnie mieli, a polonistka no cóż nie wiem czy te produkcje zawsze na temat było, prawdopodobnie tylko produkującemu się tak zdawało 🙂 Oraz dzieńdobrybardzo, no bardzo 🙂

    • a z czego wnosisz, że chłopcy zawsze z biologii lepsi są?… no chyba, ze masz na myśli jakieś hodowle roślinne, to fakt, chłopcy się tym częściej zajmują niż dziewczynki… 🙂

      • Bo chłopcy pomijając chodowle roślinek zawsze byli bardziej zainteresowani innymi formami życia, nie tylko swoją niedoskonałą postacią jak dziewczynki. No dobra niektóre egzemplarze dziewczynek miały już wówczas formę doskonałą i tak im pozostało 🙂

        • sugerujesz, ze dziewczynki się tylko i wyłącznie swoją postacią (i co to znaczy niedoskonałą???… nie ma nic bardziej doskonałego od postaci kobiety!!.. 🙂 ) i wyglądem interesowały?… otóż mylisz się i to bardzo, w naszej klasie, chłopcy cieszyli się naszym ogromnym zainteresowanie… pewnie dlatego, że mało ich było i trza było brać jak leci 🙂 …

        • Nie sugeruję, twierdzę, że dziewczynki to tylko czubek własnego nosa widzą, reszta dla nich to mało interesujące, a często według nich nudne dodatki ooo!! A że chłopcy cieszyli się zainteresowaniem no cóż mało ich było to pewnie traktowałyście ich jak rzadkie okazy, może nawet gatunek na wymarciu 🙂

        • gatunek na wymarciu to byłby, gdyby nie nasza zainteresowanie nimi… mieli z nami jak przysłowiowe ‚pączki w maśle”… no i to się na ich „postaciach” odbiło jak napisałam … 🙂

        • No to jak widać nie wszyscy mieli tak dobrze, no nie każdemu się to
          odbiło na postaci haha:) A swoją drogą to uwierz mi nie wyginęli
          by, samczyki gatunku homo sapiens maja rozwinięty instynkt
          samozachowawczy i dali by se radę, ale ów instynkt niestety z
          biegiem lat jest zatapiany jak ten pączuś w masełku przez Was,
          znaczy przez kobiety 🙂

        • instynkt, instynkt…. tylko, czy jakbyście se tak sami radzić
          zaczęli, to …. nie biegalibyście teraz na czterech „kopytnych”
          nóżkach?…. 🙂

        • Oj tam oj tam, ale może byśmy uniknęli Waszego PMS-a,
          a to rzecz bezcenna by była 🙂

        • a to ciekawe…. Desperku drogi, powiedz tylko słowo,
          a zostaniesz zwolniony ze wszystkich PMS-ów do
          końca świata i jeden dzień dłużej nawet … 🙂

        • A coś się taka radykalna zrobiła co? Lat wiele z
          Waszym PMS-em przeżyłem, przyzwyczaiłem się
          do niego jak do chleba, a po za tym na starość
          się drzew nie przesadza 🙂

        • no sam powiedziałeś, że pozbyć się PMS-a to rzecz
          bezcenna to ulżyć Ci chciałam… marudny jesteś,
          z PMS-em źle, a bez niego jeszcze gorzej …

        • W czasie przeszłym napisałem wiesz chodziło mi o
          nowe, młode pokolenia co by nie musiały
          przechodzić przez to wszystko, bo musisz wiedzieć
          Frytuniu droga,że ja nie tylko o sobie myślę o
          młodzieży też, przyszłościowo 🙂

        • aaaa, czyli Ty o przyszłość „naszą i waszą” się tak
          bardzo martwisz… Desper, to Ty jak nasz nasz rząd
          i ZUS, i OFE, i NFZ-et razem wzięte jesteś … 🙂

        • A bo ja wieloczynnościowy, przyszłościowy, zgodny
          i łagodny jestem. dziwię się, że nie wiedziałaś
          o tym do tej pory 🙂

        • znaczy coś tam podejrzewałam, coś tam wiedziałam,
          bo sama sprawdziłam … ale wiesz, pewnie masz
          jeszcze parę tajemnic do odkrycia…. 🙂

        • Ale co podejrzewałaś wielowartościowość czy
          łagodność ? Oraz rzecz jasna, że mam wiele
          bardzo wiele tajemnic, tylko trzeba chcieć
          je odkryć 🙂

        • no właśnie podejrzewałam, ze coś ukrywasz…
          hmmm, chyba muszę wyciągnąć lupę i przyjrzeć
          Ci się dokładnie, co tam chowasz pod skórą…
          🙂

        • A proszę proszę, bardzo proszę, możesz
          szczegółowych oględzin dokonać, poddam się
          rzecz jasna tymże oględzinom, bez słowa
          protestu 🙂 Ale czy lupa będzie konieczna
          hmmm czyżby Frytunia taki słaby wzrok miała?

        • to co Frytunia gołym okiem widzi to jedno, a to do
          czego lupa potrzebna to drugie… poza tym,
          jestem pewna, że wolałbyś żeby Frytunia dobrze
          zobaczyła, niż żeby dopowiedziała sobie to, czego
          nie dojrzy … 🙂

        • To co potrzeba to Frytunia gołym okiem dostrzeże
          bez problemów, a jak jeszcze dokładnie palpacyjnie
          badać zacznie to ho ho spoko spoko samo się w
          oczy rzuci 🙂

        • ha ha ha, żeby tylko od tego „rzucania się w oczy”
          Frytunia wzroku nie straciła … 🙂

        • Och spokojnie Desperek aż taki narowisty nie jest 🙂

        • Desperek może i nie, ale te jego „tajemnice”?.. 🙂

        • Wieszszsz, jednak musisz sprawdzić, tylko wtedy
          się dowiesz, bo w moje zapewnienia jednakże
          słabo wierzysz 🙂

        • no bo jak to tak, wierzyć facetowi na słowo?… i to
          jego słowo?… to się po prostu kobiecie nie godzi,
          to narusza zasady solidarności jajników … 🙂

        • Och ja nie każ wierzyć każdemu facetowi, no broń
          boże, ale mi? Desperkowi och należy wierzyć,
          wszak ja taki wyjątkowy jestem że ho ho i jeszcze
          trochę tego ho ho 🙂 Ale oczywiście, nadal się
          zgadzam na owe oględziny 🙂

        • ha ha ha, że Ty wyjątkowy jesteś to wszak wiadomo,
          trudno znaleźć drugiego takiego złośliwego i
          czepialskiego (znaczy, noooo…. dociekliwego czy
          jakoś tak…), z finezyjnie zadartą grzywką… 🙂

  4. POSZEEE , Fryta jak zobaczyłam po 26 latach kolegę Jerzego to zaniemówiłam – co ogólnie wywołało sensację .Facet ze szczupłego dwu metrowego chopaka zamienił sie na MORSA o wymiarach : dwa na dwa i do tego z uszczerbkiem zębologicznym ( a był rozchwytywanym przystojniakiem )

    z centralnej – Gryzmo

    • więc dokładnie wiesz co poczułam (pomyślałam…) na widok moich kolegów (a szczególnie kolegi Jacka, który nie dysponuje tak imponującym wzrostem jak Twój kolega Jerzy…) … z ziemi łódzkiej do centralnej nadawała Frytka

  5. Nitager permalink

    Jakoś zawsze w klasie byłem outsiderem – takim „kotem, co chadza własnymi drogami”. Nie, żeby mnie klasa odrzucała, to raczej ja unikałem jej towarzystwa. Nie byłem więc z klasą szczególnie zżyty. Kiedyś tam podobno był jakiś zjazd – widziałem nawet zdjęcia – ale nie wiedziałem o nim, a nawet gdybym wiedział, to raczej nie byłoby mnie tam.
    Za to regularnie spotykam się z kolegami ze studiów. Co roku. I nikt nikogo nie musi namawiać – taka była fajna paczka!

    • no więc właśnie, grunt żeby spotykać się z tymi, których się lubi… moja klasa zaprosiła mnie na studniówkę (czyt. opłaciła mi …), mimo że już nie chodziłam do tej szkoły… 🙂

  6. No, proszę. Prawie się nie różnimy 🙂 Znaczy, zaledwie 2 lata wiekiem i profilem klasy (której Frau Be również przewodniczyła jak dzika), biologiczno-chemicznej z niemieckim i łaciną. I, jeżeli Frytka ma krótkie włosy, to jeszcze włosami 😉

    • Frytka ma krótkie włosy (co było widać na załączanych czasami obrazkach), klasa była z francuskim (prawie jak łacina, ha ha ha…) … 🙂

  7. miało być, że nie tylko wśród koleżanek, ale i kolegów i kelnerów itd:))
    A blałki to u nas wagary:)

  8. teatralna permalink

    matko Frycia, jak mi się zackniło… za moją klasą, której nie widziałam …od matury jakoś tak
    cholera się starzeję
    ściskam przedświątecznie))

    • no ja też tak właśnie, tyle czasu …. i żadne „starzeję się”, wypraszam sobie w imieniu Nas obu :))))) … buźka …

  9. Kurcze, a nasza w liceum nie byla zgrana… Ja jeszcze na żadnym spotkaniu klasowym nie byłam. Mam kontakt tylko z …jedną koleżanką , a i tak rzadko…
    Czasem spotkam na ulicy kogoś znajomego, ale chemii brak

    • ja na ulicy nie spotykam nikogo, gdyż i ponieważ się wyprowadziłam w całkiem inny rejon, mam kontakt z kilkoma osobami a jedna z dziewczyn, moja psiapsiółka, jest matką chrzestną mojego pierworodnego (tego od samotnego macierzyństwa…) 🙂

    • Bo takowego spotkania nie było…a chętnie bym poszła… 🙂
      Ja się wyprowadziłam, a po paru latach..wróciłam na stare smieci…

  10. To pięknie, że się tak zgrałyście , bo u nas to spory problem z tym spotkniem. Owszem skrzykujemy się ale w mniejszym gornie, ale zabawnie jest niesamowicie, w szególności gdy wspominamy naszą trzy- dniową wycieczkę w góry i balangę.. Facet był u nas jeden i nie zdzierżył babskiego towarzystwa… a miał tak dobrze z nami, co niektóe to nawet staniki sobie przy nim przymierzały i pytały go czy dobrze leżą…
    Pozdrawiam balangowiczkę:)

    • no to ja się nie dziwię, że chłopaczyna nie wytrzymał 🙂 nasi z nami wytrzymywali, mamy nawet jedno klasowe małżeństwo … miłej niedzieli 🙂

      • Wyjątkowa z Was ekipa :), taka klasa warta jest wspomnień… .nieukrywam, że i ja z przyjemnością spotykam się z niektórymi wariatkami z mojego LO
        pOZDRAWIAM FRYTKA

        • ja, z racji tego, że się wyprowadziłam z rodzinnych stron, to spotykam się baaaaardzo rzadko… i oczywiście Asiu pozdrawiam zwrotnie 🙂

  11. liceum nie wspominam dobrze. Za to podstawówka…. i studia…. to i owszem :))) i te same spostrzeżenia mam … panowie zapuścili się bardziej :))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: