Skip to content

pizza i prąd….

5 marca 2014

w niedzielę (to ważne..) Młoda zaordynowała na obiad pizzę… nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie chodziło o pizzę z lokalu tylko zrobioną własnoręcznie … problem w tym, że ani Frytka, ani Młoda tego jeszcze nie robiły… znaczy pizzy, bo inne rzeczy i owszem … w związku z powyższym Młoda wygooglowała przepis i przystąpiły do dzieła… żeby dodatkowo podkreślić wyjątkowość tej sytuacji dodać należy, że Młody, dowiedziawszy się o tych planach, zażyczył sobie na obiad ziemniaki z wody i kotlecika mielonego… niewdzięcznik jeden… o tym, że miał rację dokonując takiego wyboru, przekonać się będzie można później… ale wróćmy do początku (bo do końca jeszcze trochę)… no więc Młoda znalazła przepis, zrobiła ciasto (z niewielką pomocą Frytki…)… ciasto sobie rosło, Młoda zrobiła sosy … przyszedł czas na rozwałkowanie ciasta i włożenie pizzy do piekarnika… co też zostało uczynione… po ok. 5 min dał się słyszeć wystrzał i jakiś niezidentyfikowany obiekt przeleciał Młodej obok twarzy … zarówno ona, jak i Frytka stały chwilę w bezruchu zaskoczone tym wydarzeniem… później zaczęły się rozglądać … wzrok Młodej przykuła osmalona dziura w ścianie z wystającymi kabelkami … inteligentne dziecko pokojarzyło fakty i oznajmiło: gniazdko nam ze ściany wywaliło… wtedy też Frytka odzyskała zdolność myślenia … rzut oka na piekarnik – ciemny … konkluzja: się: nie ma prądu… Frytka kobietą jest, ale co nieco na ten temat wie… to znaczy wie, gdzie są bezpieczniki „korkami” zwane… udała się tam czym prędzej, po drodze łapiąc taboret, gdyż rzeczone korki znajdują się  na wysokości, do której sięga tylko wzrok Frytki, a nie ona sama…   wdrapawszy się na taboret, zdjęła Frytka obudowę i …. na tym się jej pomysły oraz umiejętności tudzież wiedza w temacie skończyły.. ale od czego są koła ratunkowe?… tu tylko przypomnieć trzeba, że pizza w piekarniku… zimnym… tak więc, wykonała Frytka telefon do Przyjaciela, przez którego poinstruowana została, co powinna zrobić… najpierw: „sprawdź, który bezpiecznik nie ma kolorowego kołeczka …” … wszystkie miały, o dziwo… potem:  „weź kontrolkę i sprawdź czy jest zasilanie w gniazdach od bezpieczników”… kontrolka nic nie pokazała… (pomysł sprawdzenia czy jest prąd wypróbowaną już własną metodą czyli językiem Frytka zarzuciła, gdyż nie sięgała językiem do gniazdek …) … na tym telefoniczne pomysły Przyjaciela się skończyły… to znaczy nie tak, jemu nie skończyły się pomysły, tylko Frytce skończyła się zdolność ich pojmowania… jako, że ten Przyjaciel był za daleko, wykorzystała Frytka telefon do miejscowego kolegi … nic to, że Frytka bez makijażu, w domowym ubraniu, z włosami w artystycznym nieładzie… trudno, wyższa konieczność …  kolega obiecał być w przeciągu pół godziny… i był… niestety, potwierdził tylko spostrzeżenia Przyjaciela i samej Frytki… bezpieczniki dobre – prundu ni ma… stwierdził natomiast, że jeden z bezpieczników jest za duży, jak na te montowane w domach, i prawdopodobnie dlatego w domu nie spaliło, spaliło za to bezpiecznik na klatce… no i tu już żaden przyjaciel nie pomoże… skrzynka na klatce zamknięta na trzy spusty, znaczy na kłódkę…  jedynym sensownym wyjściem z sytuacji było wezwać elektryka… i tu kłania się „niedziela”… ale cóż, mieszkanie spółdzielcze więc i elektryk jakiś dyżur w spółdzielni pełnić powinien… pełnił, przyszedł po ok.30 min, najpierw pogmerał w skrzynce na klatce, potem dopiero zajrzał do Frytki… aha, może i nie jest Frytka za bardzo obeznana w temacie, ale kiedy kolega stwierdził, że jeden z bezpieczników jest nie taki, to Frytka, nie w ciemię bita (a normalnie, w tyłek…) podmieniła go na „dobry” czyli mniejszy… i jak pan elektryk zażyczył sobie zobaczyć bezpieczniki Frytki … to znaczy bezpieczniki wykręcone przez Frytkę, to się lekko zdziwił… wyraził nawet, aczkolwiek bardzo cicho, swoje zdanie, że: „to niemożliwe, żeby przy tych bezpiecznikach wywaliło korek na klatce…”…  Frytka, wpatrując się twardo swoimi niebieskimi oczętami prosto w oczy elektryka, bez mrugnięcia stwierdziła: ja tam się nie znam…

tak czy inaczej, prund wrócił, piekarnik został włączony (ale do innego gniazdka..), pizza została upieczona… i wiecie co?… nawet się udała… aha, wyjaśnić trzeba fenomen wyboru dania obiadowego przez Młodego… otóż, podczas gdy Frytka i Młoda, głodowały oczekując na prąd, Młody swoje ziemniaczki z kotlecikami zjadł o normalnej porze, bez żadnych przeszkód… bo kuchenka generalnie działa na gaz… tylko piekarnik jest elektryczny …

Reklamy

From → Uncategorized

71 Komentarzy
  1. Thunderstorm permalink

    No, ja nie mam pytań :)))
    Nieźle 🙂

  2. Jak powtarzam, że facety mają instynkt samozachowawczy silnie bardzo rozwinięty to nikt mi nie wierzy, nawet ludzie szczenię rodzaju męskiego wie, że jak dwie baby upsss kobiety w kuchni zaczną coś majstrować to:
    – gdzie kucharki dwie tam cztery cycki
    – z obiadu nici
    – nieszczęście gotowe
    – w sytuacjach ekstrim trza się z domu wyprowadzać 🙂
    Dzieńdobrybardzo słonecznie cieplutko wiosennie letnio wręcz:)

    • no proszę proszę, skoro dwie baby, upsss, kobiety w kuchni to taki kataklizm, to czemu Wy, chłopy, upsss, faceci się do tej kuchni nie garniecie wcale?… ja nie widzę problemu, chętnie rozłożę się na kanapie z pilotem w ręce i poczekam na golonkę w piwie 🙂 …
      a poza tym, odnosząc się do twojego zarzutu, prostuję: męska część rodziny obiad zjadła, smaczny i o czasie… żeńska część rodziny obiad zjadła, i owszem, później ale za to już kolacji nie jadła, więc biorąc pod uwagę zalecenia dietetyków, wszystko ok 🙂
      oraz dzień dobry choć pochmurny … 🙂

      • A dlaczego męska część stada obiad zjadła?? No bo się ogarnęła na tyle szybko, no bo tak tylko facety potrafią, zorientowała się ta męska część, że z dwóch kobiet w kuchni nic dobrego nie wyjdzie, zażądała ziemniaczka i kotlecika i………… jak biały cywilizowany człowiek obiad zjadła ooo!! i kolację też, bo kolacja też należy jadać oo!! A to wcale nie jest prawda, że faceci nie garna się do kuchni, bo tak naprawdę to prawie każdy facet marzy żeby coś ugotować dla swojej kobiety, tylko jak się owej pozbyć z kuchni??

        • ha ha ha, i jeszcze raz ha ha ha, z tego garnięcia się facetów do kuchni… ale zostawmy ten temat, bo mnie mięśnie brzucha od śmiechu bolą…
          wróćmy do ogarnięcia męskiej części… troszkę sam sobie przeczysz w tych wyjaśnieniach… no bo skoro wiedział, że dwie kobiety w kuchni to katastrofa, to czemu zażyczył sobie, żeby te dwie kobiety mu jednak obiad przygotowały???… 🙂

        • Żadnej sprzeczności tu nie ma, bo wiedział, wiedziony instynktem jako i doświadczeniem, że kotlecika i ziemniaczki to jedna kobieta przygotowywać będzie, dobrze wiedział, że dla tak prozaicznego dania Młoda nie znajdzie czasu, tym sposobem wyeliminował tłok z kuchni, ryzyko wysadzenia bloku w powietrze a zagwarantował sobie spokojny ciepłu kaloryczny i smaczny obiadek. No cóż przepraszam Cię bardzo bardzo, ale mu facety wiemy kiedy i czego zażądać żeby przeżyć spokojnie 😉

        • jakim doświadczeniem???… człowieku, jakie doświadczenie może mieć 15-letni „prawie facet”, który w kuchni potrafi wodę na herbatę zagotować, ewentualnie zrobić sobie płatki z zimnym mlekiem… poza szwędaniem się pod matczynymi nogami oczywiście, które to szwędanie właśnie uskuteczniał, gdyż poprzez brak prądu, od świata i zasilania, podtrzymującego jego część jego funkcji życiowych, odcięty został…

        • Och już nawet 15 letni facet, nie jest prawie a już całkiem,
          zwłaszcza ten który ma za sobą nocne inicjacji hormonów, które
          och jakże one tam buzować musiały, wie on, ten 15 letni facet,
          jak zrobić co by się jednej kobiety pozbyć a drugiej przymilić
          och jakże on to sprytnie zrobił jestem pełen podziwu dla niego:)

        • Desper, jeśli Ty w ten sposób się przymilasz kobiecie, że
          szwędasz się jej pod nogami, że nie tylko nie pomagasz,
          ale wręcz przeszkadzasz, to … gratuluję pomysłowości,
          ale jednocześnie wątpię w Twoje doświadczenie życiowe…
          albo nie trafiłeś jeszcze na prawdziwą kobietę w kuchni
          tylko na jakieś lelum – polelum…
          żeby nie było niedomówień, jeśli będziesz się chciał mnie
          kiedyś przymilić (w kuchni oczywiście, inne pomieszczenia
          omówimy innym razem…) to masz dwie opcje: albo pomagasz
          i działasz wespół w zespół, albo siedzisz grzecznie w
          kąciku i zabawiasz rozmową … żadnego bezproduktywnego
          pętania się pod nogami … 🙂

        • Frytuniu, przecież on się nie szwendał, on chciał pomóc,
          ale że młody jeszcze to nie wiedział za co się wziąć
          więc tak podglądał może by to może by co innego, ale to
          Ty powinnaś mu wskazać że zrób to tak i tak, zrób tamto
          w taki to a taki sposób, Ty miałabyś wyrękę a facet
          czułby się doceniony dowartościowany i w ogóle ważny.
          Wiesz co, TY jednak potrafisz załamać facetowi
          samoocenę .

        • ja potrafię złamać samoocenę??????…. no teraz to
          pojechałeś Desper, normalnie foch… jak każda
          kobieta, której na facecie zależy, mówię same dobre
          rzeczy, wspieram w poczynaniach (nawet nie mających
          sensu..), podziwiam wyczyny (nawet najgłupsze…),
          popieram … a Ty mi tu tak???…
          a poza tym, ja już próby tłumaczenia co i jak mam
          za sobą… i wiem, że to najlepszy sposób na
          pozbycie się niechcianego faceta z kuchni…
          zacząć mu mówić, co ma robić 🙂

  3. he he… podobnie miałam całkiem niedawno 🙂 i dawałam wyraz swego głębokiego zaufania do męża, kiedy to wywaliło korki, a on telefonicznie nakazał „a teraz kochanie, włóż ten śrubokręt do kontaktu” :::)))))
    co do pizzy to mam sprawdzony, naprawdę super przepis na pyszną pizzę… chcesz??
    i też robiłam w niedzielę ;;;))))

    • ha ha ha, jak My potrafimy zaufać tym naszym facetom, aż się sama dziwię niekiedy :))))))
      dobrych przepisów nigdy za wiele, poproszę zatem na maila…

  4. jak u nas wywalam korki to czekam, aby ślubny przybył, bo on zawsze mówi, że ja tego, znaczy wkładam ten śrubokręć nie do tej dziurki i dlatego to wszystko, jak dlatego to se kochany w restauracji zjesz a mnie i tak nie szkodzi, będę miała linię syreny we wodzie, a co? a zreperować i tak trzeba będzie, nie wiem kto, ale on ma plik telefonów, zawsze kogoś znajdzie
    j

    • no ja niestety bez ślubnego (a przynajmniej mojego..) jestem, to z innych ślubnych korzystać muszę… znaczy w ramach pomocy technicznej, tylko i wyłącznie 🙂 🙂 🙂
      linię syreny we wodzie to ja już mam, tylko mi tyłek za dużo tej wody ciągnie (jak gąbka chyba…) bo mi się jakoś tak rozmiar zwiększył 🙂 🙂 🙂
      oraz witam serdecznie …

  5. dreamu permalink

    Facet okazał się sprytny, jak zwykle, a kobiety cierpliwe, w standardzie :DDD

    • dokładnie, jak chcemy to potrafimy, nawet ja 🙂
      a Młody spryt po mamusi odziedziczył… i powiem Ci w tajemnicy, że ja tez miałam chęć na tego mielonego z ziemniaczkami (bo ja mięsożerne zwierzę jestem…), ale nie chciałam Młodej przykrości robić 🙂

      • dreamu permalink

        Ale ja robię pizzę z ananasem i kuczaczkiem, a toż to mięsko jest ;D

        • A czerwoną fasolę dodajesz też?

        • Dreamu, bardzo lubimy właśnie taką, tzw. hawajską… ale na początek zrobiłyśmy z polędwicą, pieczarkami i mozzarellą… 🙂

          Desper, absolutnie bez fasoli … 🙂

        • Łeee bez fasoli to ona jakaś wybrakowana jest

        • dreamu permalink

          Fasola na pizzy??? Desper przeginasz. Jak lubisz fasolę, masz
          u mnie sałatę z tuńczykiem i czerwoną fasolą na grzankach
          czosnkowych, ale wiesz, będziesz musiał spojrzeć w oczy tym
          psom, co wodę piją… ;DDD

        • Tuńczyk?? To ponoć koty lubią, a nie prawdziwe facety!! Się
          domagam, żądam fasoli na pizzy, przynajmniej w tej części,
          która mi zostanie podana oo!!

        • a to ktoś tu proponował Ci pizzę, Desperku?… czy ot tak,
          swoim starym zwyczajem, się wpraszasz tam gdzie
          żarełko podają?… 🙂

        • Oj ależ się drobiazgowa zrobiłaś noooo!!! Skoro
          Dreamu prawie prawie już zaprosiła to Ty się teraz
          czepiasz nooo:) ehhhh z kobietami to zawsze pod
          górkę jest oo!!

        • Desper, z racji wieku Twego słusznego powinieneś
          wiedzieć, że: prawie robi wielką różnicę ….
          i wcale się nie czepiam, wiesz????…. od
          czepiania ty Ty jesteś… 🙂
          a skoro Ci z nami, kobietami, ZAWSZE pod górkę,
          to se z facetami przestawaj 🙂

  6. Pollyanna permalink

    o ludu 🙂 🙂 wniosek pierwszy: męskie mięsożery mają łatwiejsze życie, wniosek drugi: musisz sobie wydłużyć język, wniosek trzeci: nawet kiedy jesteś w dresie i ogólnym nieładzie, nie zapominaj o mega szpilkach 🙂
    poza tym oczywiście z góry wiedziałam, że oczarujesz elektryka „niewiedzą” i niewinną miną 🙂 moja krew!! 🙂

    • Stanowczo protestuję!! Języczek otóż, Frytunia posiada w sam raz – idealnej długości, koloru, struktury, smaku miękkości czy tez twardości, zwinności również!! I niech tak zostanie oo!!

      • Pollyanna permalink

        o rany Desper, ale gdyby był odrobinę dłuższy, nikomu by nie zaszkodziło. więcej przyjemności i pożytku przy sprawdzaniu korków. nawet się opłaci, elektrykowi nie trzeba płacić i obcych facetów wpuszczać do domu!!! to Cię nie matrwi??? 🙂

        • Polly Ty się zastanów, czy Twój facet chciałby abyś miała jęzor jak kameleon?? I już w przedpokoju by był a Ty pac i przez cały korytarz wleczesz nieszczęśnika do ………łazienki bo trza kran naprawić, albo jak żmija rozdwojony na końcu, wchodzi se on, Twój nieszczęsny facet do domu a tu pac pac i otoczony jęzorem jest!! No weź co za dużo to nie zdrowo 🙂
          Frytunia języczek ma w sam raz i już !!

      • ależ oczywiście Polly, że nie zapomniałam… stały na środku przedpokoju i kolega o mało orła nie wywinął przez nie, ale za to zobaczył i podziwiał 🙂
        a niewinną minkę to wyssałam razem z genami, jak każda kobieta… 🙂

        • Pollyanna permalink

          Desper, ale kto powiedział, że ja bym go tym jęzorem pac pac i do łazienki, żeby kran naprawiał? czy w łazience nie można robić ciekawszych rzeczy niż tylko kran naprawiać ??? Frytka no weź Ty mu wytłumacz, bo mnie już ręce opadają 🙂

        • No a co w łazience masz skrzynkę bezpieczników?? Toż to nie jest zgodne z normami budowlanymi, zagraża pożarem, porażeniem prądem i awarią energetyczna na pół miasta !! Po za tym naprawdę nie wiem co jest ciekawsze naprawianie kranu czy wymiana bezpieczników 🙂

        • ależ Wy sobie dyskutujcie, dyskutujcie o moim języku jakby mnie tu nie było… ja sobie pójdę i wsadzę sobie ten mój język gdzieś, póki go mam w jednym kawałku i w normalnym rozmiarze…
          a w łazience to można sobie zrobić dobrze, siedząc na pralce… włączonej oczywiście 🙂

        • Ale że niby co?? Gdzie nasz języczek chcesz wsadzać?? A niech
          tylko się mu przytrafi jakieś nieszczęście ooo to wtedy nie
          ręczę za siebie, ma on być w całości i sprawny !! A pralki
          proszę nie molestować !!

        • nasz? .. :)ja nie zamierzam nikogo ani niczego molestować!…
          na piorącej pralce siadam, żeby się za bardzo po łazience
          nie rozchodziła.. a że mam przy tym trochę przyjemności,
          przynajmniej w jednym rachunku za prąd się zmieszczę, bo
          innego urządzenia nie muszę angażować 🙂

        • Hmm wyprowadzasz pralkę na spacer siedząc na niej??
          nooo wiedziałem, że masz fantazje ale że aż taką
          no no 🙂

        • Desper, uwierz mi, że jak ja siądę na tej pralce, to
          ona nie da rady z łazienki wyjść, nie mówiąc o
          przekroczeniu progu mieszkania i dwóch pięter
          schodami 🙂

        • Phi tam usiądź na mnie a zobaczysz jakiego wigoru
          nabiorę, a jak będę podskakiwał ho ho 🙂

        • Desper, czy Ty chcesz za rumaka rączego dla mnie
          robić? … bo wiesz, jak Ci na plecach usiądę,
          to Tobie się rączki i nóżki rozjadą na boki, i
          zamiast rumaka to rozpłaszczoną żabę będę miała
          … 🙂

        • Och przecież jakbyś przysiadła na mej miednicy w
          rozkroku lekkim to wcale nie musiałabyś mnie
          rozpłaszczać, znaczy no wiesz część mnie by się z
          lekka rozciągnęła a część wręcz przeciwnie, ale z
          pewnością całość by powera takiego dostała,
          że ho ho 🙂

        • ha ha ha, rozciągnęłaby się przy probie wydostania
          spode mnie, z powerem odpowiednim… 🙂
          a jak wygląda miednica w rozkroku lekkim?… coś
          jak przy porodzie, kości się rozchodzą? 🙂

        • Pollyanna permalink

          wymiana bezpieczników w wannie??? no weź! a ja myślała, że jestem pomysłowa, ale pobiłeś mnie na głowę 🙂

        • Polly, a może Desper miał na myśli wymianę, ja dam Tobie, Ty dasz mnie, no wiesz, taką „bezpieczną” 🙂

        • Pollyanna permalink

          może i tak 🙂 ale ta pralką mnie zaciekawiłaś. cholerka, tylko,
          że ja właśnie mam wszystko wyprane. może, że na pusto
          chociaż wirówkę włączę, dopiero będzie skakać 🙂 🙂

        • na pusto najlepiej, wtedy to dopiero wibracje osiąga…
          i wodę oszczędzasz … 🙂 🙂 🙂

        • Pollyanna permalink

          idę załączyć 🙂 🙂 🙂 dlatego się nie zdziw,
          jeżeli będę potem głupoty gadać, bo mogę dostać
          wstrząsu 🙂 eeeee i tak gadam, jakbym codziennie
          na pusto wirowała :))

        • po takich „wstrząsach”, to organizm jest tak
          szczęśliwy, że nie tylko głupot, ale niczego
          gadać nie chce… 🙂

  7. Fryteczka, mój Młody uwielbia pizze i mogę podarować Ci przepis łatwy, żebyś z wygniataniem się nie umęczała – wstawiasz niewielką ilość mleka zalewasz ciepłym odrowbinę drożdży , jajko rozrabiasz z mąką no i te drożdzę – wyrobisz na kulkę i do lodówki france… Podziel na kilka kawałków i później tylko wałkuj na blachę
    Pozdrawiam
    narobiłaś mi smaka 🙂

    • moje Młode też lubią, ale do tej pory była tylko zamawiana… ale teraz, jak już wiemy co i jak (oraz jak nie wywalać korków na klatce..) myślę, ze częściej będzie własnoręczna… za przepis oczywiście dziękuję, każde udogodnienie się przyda… 🙂
      a tak w ogóle, to gdzie Ty się byłaś jak Cię nie było?!…

  8. Widzę, że wszystkim żal się zrobiło dzieci twych, no bo jak się okazało to przepisu na pizzę własnego nie posiadasz i serc tyle dobrych ten przepis podaje, że ja Desperek, jako że serduszko mam baaardzo dobre swój prywatny przepis na pizzę podaję, zaznaczam, że przepis ten uniwersalny jest i sie przyda dla wielu potraw, otóż Frytuniu droga jak najdzie Cie ochota pizzę przygotować (lub cokolwiek innego) to zajmujesz strategiczną pozycje obserwatora i obserwujesz, obserwujesz, obserwujesz aż trafiasz na frajera/frajerkę któremu zlecasz przygotowanie wymyślonej przez Cię potrawy, Ty w tym czasie pod pozorem pilnych czynności innych zalegasz słodko na kanapie 🙂 Uwierz mi prawie zawsze się udaje 🙂

    • Twój przepis podoba mi się najbardziej 🙂 … ale mam kilka pytań natury technicznej:
      po pierwsze: gdzie się zasadzam do tych obserwacji?
      po drugie: czy frajer/frajerka powinien/powinna być mi znany/znana?
      po trzecie: co ze składnikami na pizzę/inną potrawę? czy ich zakup ten należy do frajera/frajerki?
      po czwarte: co to znaczy „prawie zawsze”?… jakie jest ryzyko, że się nie uda?
      po piąte: kiedy będziesz koło mnie przechodził… 🙂

      • No i widzisz w tym jest pewien problem, bo przepis ten jednak wymaga pewnej wprawy, trza wiedzieć kto co potrafi i co może przygotować kogo można do sklepu wysłać na już a kto marudzi:) no ale ja nie potrafię pizzy:(

        • eeee, za dużo zachodu, to ja już wolę standardowe przygotowanie…
          jesteś pewien, że nie umiesz zrobić pizzy?… ale tak naprawdę, na serio?… może się jednak zastanowisz?.. 🙂

  9. Natt permalink

    Powiem Ci, że wyobraziłam sobie jak tylko przeczytałam tytuł…że Ty tę pizzę….kabelkami do prądu…..hihihihihi

    • a o tym nie pomyślałam…. ja standardowo: pizza do piekarnika, język do prądu…. 🙂
      buźka …

  10. Tygrys1012 permalink

    piknie… kiedy będziesz piekła jakieś ciasto? półpłynny biszkopt czekoladowy pięknie by się komponował ze ścianą, jakby go wywaliło….

    • dziś, znaczy się w czwartek, na jutro do pracy… kopiec kreta więc jakby to co chcesz 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Ooo, pięknie! Tylko zdjęcie sajgonu poproszę 😀

        • Ty mnie nie strasz, bo ja kasy i czasu na powtórki z rozrywki nie mam… 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Oj tam, ciapki nie wychodzą z mody nigdy! Wiesz jaki byś miała oryginalny deseń na ścianie? Wszystkie sąsiadki by Ci zazdrościły! Byłabyś ABSOLUTNIE pionierką i trendseterką wystroju wnętrz!

        • Tygrys, mnie nie o wystrój wnętrz idzie (bo mojej , wróć, TEŚCIOWEJ kuchni, to i tak generalny remont, albo wyburzenie totalne tylko pomoże..) ale o czas na przygotowania… na jutro wszystko musi być upieczone, gdyż i ponieważ, nie zniżę się do podania kupnych ciast… od 12-tu lat podaję własnoręcznie zrobione, a tradycja rzecz święta 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Własnoręcznie pieczone z torebki? ;>

        • nooooo 🙂 … Ty wiesz, ile się trzeba przy tym narobić???…
          dodać składniki, wymieszać, upiec, ubić śmietanę, pokroić
          banana, ułożyć, nałożyć, nadać kształt, posypać….
          to, że część składników jest z torebki, to pikuś… 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Oj żebyś się nie przepracowała 😛

        • postaram się .. 🙂

  11. paczucha permalink

    Wszystko robić mogę, kafelkować, gipsować, stolarkę mogę i murarkę, ale prądu się boję jak diabeł święconej wody:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: