Skip to content

święta, duchy i …… trampolina …

22 kwietnia 2014

„pojedź do mamy…” – mówili, „będzie fajnie…” – mówili… nie posłuchała Frytka Tygrysowych rad dotyczących przedświątecznego sprzątania (wiadomo jak to się skończyło…), więc tym razem wolała losu nie kusić… w związku z powyższym, w sobotę, spakowała Młodych,  bagaże oraz sernik , i …… poszły konie (mechaniczne..) po betonie … droga przebiegła szczęśliwie, do celu dotarli w czasie przewidywanym i wszystko zapowiadało się ok… miała Frytka odpocząć, zapomnieć, wyluzować… a jakże… ale nie uprzedzajmy faktów… noc dla Frytki była ciężka, bo… dom rodzicielki stary, drewniany, tu skrzypi, tu trzeszczy, tu coś chrobocze (podejrzewa Frytka, że to myszki harcowały wiosennie…) i ogólnie, dla nienawykłej do sielskich odgłosów Frytki, warunki do spanie niedogodne… wiecie, co innego wycie syren policyjnych, klaksony samochodów czy chociażby spuszczana w środku nocy przez sąsiada woda w łazience… no ale nic, dzielnie próbowała Frytka „nie słyszeć” i spać… i gdy już w końcu nad ranem, kiedy to pierwsze promienie słońca powinny wychylać się zza horyzontu (powinny, bo się nie wychylały, bo zachmurzenie totalne było…) udało jej się zdrzemnąć, poczuła na nodze zimny dotyk dłoni… w pierwszej chwili pomyślała, że to duchom przodków się na zabawy zebrało, ale zaraz przyszło opamiętanie, że przecież w tym domu rodziciele dopiero od jakiś 17-tu lat mieszkali i żadnych przodków rodzinnych tu być nie mogło… więc co?…  okazało się, że to mamusia Frytkę za nogę szarpie ze słowami: „wstawaj, już 5.15, zaraz musimy jechać….”… być może niektórym wyda się to żartem, być może niektórzy pomyśleli, że to sen Frytkę taki naszedł… otóż i jedni, i drudzy byliby w mylnym błędzie, gdyż to była najprawdziwsza jawa… a to dlatego, że mamusia Frytki wierzącą osobą jest i zażyczyła sobie, żeby ją Frytka do kościoła (który to w innej wsi jest…)  na rezurekcję (czy cuś tam …) zawiozła… na 6-tą!!!! ….  co było robić?… pozwolić rodzicielce jedynej 5 km (w jedną stronę…) na piechotę zapychać?… toż to się nie godzi… zwlokła się Frytka zatem z łóżka, oczęta przemyła, co by drogę widzieć i odwiozła matkę swą na mszę, cholera, świętą … matka chociaż tyle przyzwoitości ma, że nie każe Frytce uczestniczyć w tym wszystkim oraz dygać trzy razy dookoła kościoła z procesją… wróciła więc Frytka do domu, wypiła kawkę,  ugotowała jaja na świąteczne śniadanie, rozwiązała ze dwie krzyżówki i pojechała po gospodynię… po czym szybko: pobudka Młodych, szykowanie śniadania, święconka i te sprawy i o godz. 9.20 (!) po wszystkim… no i co tu robić z tak „mile” rozpoczętym dzionkiem?… na wsi odciętej od świata?..znaczy od internetu… jako, że rano pogoda jeszcze dopisywała (bo później jak się rozpadało, to do końca już było do doopy…) to wyległo miejskie towarzystwo na dwór… u babci jest stodoła (na wsiach to nic dziwnego…) tyle, że w jej stodole nie ma siana czy zboża (jak w innych..) u babci są skarby… caaaałe mnóstwo … no to poszła Frytka z Młodymi te skarby oglądać… jako, że babcia ostatnio porządki zrobiła, to była nadzieja, że na coś ciekawego trafią … i nie zawiedli się… otóż, pod jedną ze ścian stała sobie ….. trampolina… tak, tak, dobrze przeczytaliście, najprawdziwsza trampolina… Młode jak to zobaczyły, to jedno przez drugiego: „bierzemy, skaczemy, mamo, składamy, dawaj, bierzemy”… i nim się Frytka spostrzegła, nim zdążyła zareagować, nim zaprotestować choćby słowem, już stała na czarnym polu i podrygiwała… teraz już Frytka wie, że Młode wykorzystały fakt wczesnego wstawania oraz odurzenie Frytki nadmiarem wiejskiego niezanieczyszczonego powietrza, niemniej w tamtej chwili zastanawiała się mocno: „jak ja się tu znalazłam?”… tak czy inaczej, do pierwszych kropel deszczu, Młode miały super zabawę… a Frytka… a Frytka o mało zawału nie dostała, gdy Młodemu się podwinęła noga, runął do przodu, zrobił na trawie efektowną przewrotkę (niczym komandos unikający kul…) i skoczył na równe nogi z okrzykiem: „nic się nie stało!!!”… no, to tyle o świętach …

Reklamy

From → Uncategorized

50 Komentarzy
    • jako, że komentarz powyższy zawiera w sobie tyle wymownej treści, to cóż mogę napisać?…
      po prostu wszystko ok…. 🙂 🙂 🙂

  1. Fryteczka kochana Ty sobie sanatorium zafundowałaś !!!!!
    Świąteczne wiejska SPA – aż Ci zazdroszczę, uwielbiam takie klimaty….
    Pozdrawiam serdecznie, a trampolinę powinnaś zabrać do siebie i odpłatnie udostępniać wraz z przepięknie wydzierganą serwetką 🙂
    Miłego wiosennego dnia życzę 🙂

    • taaaaaaa……. no cóż, że tak powiem, ja miejskie zwierzę jestem i jak mam za dużo takich klimatów, to wysiadam… 🙂
      i Tobie tez miłego dzionka … 🙂

      • miejska kocica- haha, to nie przeocz miejskiej myszki 🙂

        • szare myszki mnie nie interesują… co innego porządne kociska 🙂

        • Ty zwyczajnie na wsi wytrzymać nie byłaś w staniem bo kocura w domu zostawiłaś…Mało tego to mu obroży nie założyłaś i zwyczajnie bałaś się, że go kocica blokowa na śniadanko zaadoptuje …. Przyjemnego dnia przy wyginaniu kręgosłupa w koci grzbiet

        • wyginam i mruczę, i przeciągam się… szczególnie rano … :))))

  2. Hmmm ależ Frytunia wybredna jest, myszka jedna czy dwie i jakiś korniczek tak bardzo przeszkadzały, że zasnąć nie mogła 🙂 Z drugiej strony może dobrze, bo jakby ta zimna dłoń miała wyrwać z głębokiego snu to hmmm to mogło by się tak przyjemnie nie skończyć dla tej dłoni 🙂
    Oraz witam poświątecznie 🙂

    • oj tam wybredna od razu.. niewygodne sprężyny w wersalce mi nie przeszkadzały, o!..
      a źle to by się mogło skończyć nie tylko dla tej zimnej dłoni, ale też dla Młodej, co to obok mamusi swej spała…. na całe szczęście Frytka opanowana jest i niepotrzebnych wrzasków o żadnej porze dnia i nocy nie wydaje… 🙂
      oraz witam bardzo ciepło i słonecznie… 🙂

      • No jak nie wybredna jak przeszkadzało nie wiadomoco może myszka, może korniczek, a może pan mysz bo nie wiadomo co to se harcowało, no ale dobra zastanawia mnie fakt, że rodzicielka ma zimne dłonie to jest wielce niepokojące, może trza z mamusia do lekarza jechać, albo skład opału odwiedzić 🙂

        • ha ha ha, mamusia moja zimnego chowu jest… ona w zimnej wodzie się myje, domu nie ogrzewa (no chyba, że mróz…), aż dziw że się żadne z nas mieszczuchów, kataru nie nabawiło w nocy… 🙂 …. a składu opału odwiedzać nie trzeba… pod stodołą wystarczająco dużo kradzio…., no, kupionego od okolicznych hodowców lasów, drewna leży… 🙂

        • Oj no bo ludzie puszczy to inne som, a na dodatek ludzie wieku słusznego to zdecydowanie inne 🙂 Cóż tam zimna woda, otóż takowa zdrowia doda, a mieszczuchom to gil u nochala wisi, na sama myśl:) Powiadasz, że pod stodołą się hoduje opał?? No paczpani jaka cywilizacja na wschodzie jest:)

        • nooo, pod stodołą dopóki się nie wysuszy, a potem do stodoły, żeby losu nie kusić… takie ichnie sushi: suszi, suszi, aż wysuszi … :))))))

  3. teatralna permalink

    )))))) Frytka to najlepiej i najoryginalniej spędzone święta NA TRAMPOLINIE))))
    wygrywasz konkurs

    • ha ha ha… a nagrodą jest brak gipsu :)))))))))
      aaa, i bez szpilek skakałam, żeby nie było … 🙂

      • stardust permalink

        Dobrze, ze Frytka napisala to „bez szpilek” bo juz sie balam, ze Frtyka trampoline uszkodzila)))

        • no coś Ty Star, bratanica by mi nie wybaczyła.. i matka, i brat, i czort wie kto jeszcze … 🙂

      • teatralna permalink

        ))))))))))))))) no jakżesz mogłam o tak ważnym elemencie zapomnieć, a zapomniałam )))))))))))))))))))))))

        • ha ha ha, to przez święta i ogólne rozleniwienie, ale wrócisz do formy … :)))))))))))

  4. Thunderstorm permalink

    Gdy tylko mogę, to z miasta uciekam, więc trochę Ci zazdroszczę tych wiejskich klimatów 🙂

  5. Mało Ci było skakania przy porządkach? Musiałaś jeszcze na trampolinie? Druga nóżka zdrowa, to miałaś nadzieję uszkodzić, czy co?

    • oj tam, oj tam, no toż mówię przecież, że nadmiar wiejskiego powietrza moją czujność osłabił, Młode moment wykorzystały i o!… :))))))
      obie nóżki zdrowe… 🙂

  6. Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje – mówi stare polskie przyslowie. Rano Frytka wstała , to i na trampolinie sobie poskakała ( mam nadzeję,że tez skakałaś!) Serdeczności.

    • oczywiście, ze tak, jakżeby inaczej… 🙂 ale takich fikołków jak moje Młode, to ja jednak nie dałam rady … może to i lepiej, no co komu na wsi takie dziwowisko… 🙂

  7. No to sobie pospałaś. Dobrze, że chociaż młodziaki mieli ubaw, bo inaczej byłaby lipa bez internetu. Na wsi życie biegnie innym rytmem i zaczyna się bladym świtem. Czasami tęsknię za tym czasem, gdy jako kilkuletnie pacholę trzy lata spędziłem u dziadków na wsi. Do dziś wiem, jak się doi krowę i wiem, w przeciwieństwie do większości młodziaków, skąd bierze się mleko:-)

    • ha ha ha, tak… ja mieszkałam na wsi do 6-tego roku życia, a potem co roku jeździłam na wakacje więc też mam wiadomości z pierwszego dojenia :)))))) .. ale muszę Ci powiedzieć, że moje Młode też wiedzą skąd się bierze mleko (i nie chodzi o sklep 🙂 ) oraz jak wygląda świnka… :)…
      aaa, i taka anegdotka z podróży: jedziemy, jedziemy, Młoda cały czas patrzy przez okna i w pewnej chwili mówi rozczarowana: „cały czas wypatruję koni, a tu jelenie mają….”…

  8. Natt permalink

    Frytko kochana. Jak. Wytłumacz mi. Bo nie ogarniam.
    JAK. W. SZPILKACH. MOGŁAŚ. SKAKAĆ. NA. TRAMPOLINIE?????
    Bo nie wyobrażam sobie, że w płaskim obuwiu.
    No chyba, że na boso.
    A młody to jest całkiem spoko gość. Złego słowa nie dam powiedzieć. Bo to, cytat: „mój nowy przyjaciel”.

    • ha ha ha, wyjaśniam i rozwiewam wątpliwości… na płaskich nie mogłam, bo nie mam, w szpilkach przyzwoitość i dbałość o trwałość (trampoliny rzecz jasna..) mi nie pozwoliła, a więc…. oczywiście, że na boso… mam nawet dokumentację fotograficzną, ale ze względu na obawy o czytelników, znaczy o ich samopoczucie, nie ujawniam…. :))))))))
      oraz ja o Młodym tez nie dam, własną piersią (niemałą…) będę bronić… 🙂

      • Natt, Frytunia to nawet jeżeli nie ma szpilek to i tak ma szpilki, wiesz tak jak Chuck nie ma brody to i tak ma brodę 🙂

        • ha ha ha, to piękne… i oczywiście, że szpilki były, leżały obok trampoliny, kontakt wzrokowy był zachowany …. :)))))))

        • Ale znaczy się one te szpilki też skakały??

        • nosz Dresperku, napisałam przecież, że obok trampoliny leżały…. podziwiały swoją właścicielkę 🙂

        • Oj taaak taaak miały co podziwiać, bo właścicielka cudnej urody jest 🙂

        • Ty mi tu, Desper, nie cukruj… mało Ci było lukru na babach wielkanocnych?… 🙂

  9. Jednym słowem miałaś świąteczną przygodę i chyba prędko jej nie zapomnisz 😉

  10. Tygrys1012 permalink

    A wypoczęłaś chociaż? Zrelaksowałaś się psychicznie?

  11. „Wieś odcięta od świata…znaczy od internetu” ubawiło mnie to przednie…:)))
    A pobudki ja mam takie na co dzień…tyle, ze nie musze do kościoła zapierniczać , hehe
    buśka

    • no wiesz, ja w sumie też ok. 6.15 mam pobudkę normalnie, no ale nie w święta, nie?!…
      no co, sama prawda z tym odcięciem… 🙂
      miłego dnia …

  12. Tą trampolina toś mnie zaskoczyła. Nigdy bym nie przypuszczała, że takie skarby w stodole znaleźć można.Stare grabie, drewniane balie, drabiny czy nawet wóz drabiniasty to tak…ale trampolina. Twoja mama w młodości pracowała w cyrku?:)

    mła:)

    • ha ha ha, wszystko to, co opisałaś wyżej, się znajdzie… poza wozem drabiniastym, ale w zamian za to, jest wartburg rocznik 76 podajże (którego jestem w 1/3 współwłaścicielką)… :)))))))))
      trampolina okazała się być własnością mojej 4-letniej bratanicy… 🙂
      ściskam ciepło …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: