Skip to content

koniak Twój wróg!…

25 Maj 2014

Frytka nie pija żadnych koniaków, whiskey ani brandy, i niechęć ta ma swoje podłoże w czasach słusznie minionych…

były to wczesne lata 90-te, kiedy to  kwitła przyjaźń między narodem polskim i rosyjskim, i w ramach tej przyjaźni, bracia Rosjanie przywozili do nas towar pod różna postacią… od igieł (z porządnej ruskiej stali…) po katiusze (z demobilu…)  a pomiędzy tym, alkohole, spirytus i koniak, w plastykowych butelkach…  o ile igły (i inny pomniejszy asortyment…) można było kupić wprost z porozstawianych łóżek polowych, o tyle katiusze i alkohol, z oczywistych względów, sprzedawane były w ukryciu… ale „my słowianki wiemy, jak używać tego, co mama w genach dała…” … Frytka  w owych czasach dziewczęciem było ok. 20-letnim … niebieskie oczka, blond włoski, krągłości wszędzie tam gdzie trzeba… no i zagięła Frytka parol na jednego z braci Rosjan, który oczy miał równie niebieskie, a rzęsy przy tych oczah taaakie długie… i spoglądała Frytka na niego, i igły namiętnie kupowała, aż się przyjaźń międzynarodowa mocniej zadzierzgnęła… Wołodia mu było (dla przyjaciół Polaków – Waldek…)… no i ten Waldek, miał kolegę, dla odmiany czarnookiego i czarnowłosego (który to kolega wpadł w oko znanej Pani B…), Misza mu było (dla przyjaciół Polaków – Misza…) i razem z tym kolegą handlowali, jak przystało na porządnych przedstawicieli narodu rosyjskiego, alkoholem… jako, że interes szedł nadzwyczaj sprawnie i był mocno intratny (bo wiadomo, że bracia Polacy od kieliszka nie stronią, a alkohol ów moc swoją miał, oj miał…), to panowie kwaterę sobie wynajęli na stałe w Polsce i tylko śmigali od czasu do czasu po nowe dostawy… no i tak se to trwało, i handel, i przyjaźń… lato było piękne tego roku, więc któregoś weekendu postanowiło towarzystwo mieszane (i pod względem narodów, i pod względem płci…)  bo i dziewczyny Polki, i chłopaki Rosjanie, postanowiło ognisko w lesie zorganizować… dziewczyny ( w tym Frytka i Pani B…)  zapewniły wyżywienie w postaci kiełbasy i chleba, panowie napitek w postaci ruskiego koniaku i innych wódek chyba też… wesoła gromada do lasu wybyła i zabawę rozpoczęła… tu uczynić należy mały wtręt… otóż Frytka, pomimo wieku słusznego, jakąś małą styczność z alkoholami miała… to znaczy spotykała się tu i ówdzie z nimi, ale z konsumpcją się z lekka wstrzymywała… teraz do tematu … jak już zostało powiedziane „płonie ognisko w lesie….”, zabawa trwa i no w ruch idą napoje wyskokowe… jak to w plenerze, szkła odpowiedniego nie było, ale od czego są plastykowe kubeczki… rosyjski koniak w plastykowych butelkach, pity z plastykowych kubeczków, w temperaturze prawdziwie letniej … Frytka starała się od towarzystwa rozbawionego nie odstawać, więc golnęła sobie kubeczek koniaku jeden, przegryzła kiełbaską, potem drugi… i ….. rzecz dziwna się stała… możecie wierzyć lub nie, ale w czasie mrugnięcia okiem, pomiędzy zamknięciem a otwarciem powieki, Frytka przeżyła podróż w czasoprzestrzeni…    bo gdy zamykała oko była w lesie, a gdy (z trudem…) otworzyła powieki leżała we własnym łóżku i był już dzień następny… dochodziła Frytka do siebie przez następny tydzień (o ile jej pamięć nie myli…) i od tamtej pory nie tknęła koniaku …. ani ruskiego, ani żadnego innego… i tak jest do tej pory …. raz jeden, kiedy pracowała Frytka w szpitalu i chodziła z lekarzami na obchód, zaistniała sytuacja,  w której użycie koniaku w miejscu pracy, za namową własnego przełożonego miało swoje uzasadnienie… otóż rzecz także działa się latem… na jednej z sal, podczas porannego obchodu, Frytce zrobiło się nagle słabo i niemalże osunęła się po ścianie… ordynator oddziału zabrał Frytkę do swojego gabinetu i zaordynował kieliszeczek koniaku (od wdzięcznych pacjentów… to znaczy od ich rodziców, bo to oddział dziecięcy był… ) celem podniesienia Frytce ciśnienia …  Frytka się zaparła, i za nic nie chciała koniaczku wypić, bo czuła, że i owszem, od samego patrzenia podnosi się jej, nie tylko ciśnienie, ale i poranne śniadanie, i niebezpiecznie zbliża się do przełyku …  lekarz nalegał, Frytka odmawiała… i robiła to na tyle skutecznie, że ordynator sam kieliszeczek wychylił, a Frytka została wypuszczona …  i w sumie dobrze się stało, bo za jakiś czas okazało się, że Frytka jest po prostu w ciąży …

Reklamy

From → Uncategorized

96 Komentarzy
  1. Miałem kiedyś, al e wczasach studenckich to było (pierwsza połowa lat 80.), że po takiej imprezce przez rok na myśl o alkoholu było mi niedobrze. Na szczęście odruch się nie utrwalił i nadal mogę wieść normalne życie towarzyskie (czytaj: napić się od czasu do czasu tego i owego).

    • życie towarzyskie, a jakże, prowadzę, tyle, że bez koniaku… i powiem Ci, Caddi, jakoś mi wcale nie żal… widocznie mam organizm nie z tych sfer…. 🙂
      witam niedzielnie …

  2. Ooooooo jaaaacież!! Cóż za paradoks!! Zresztą co ja goopio się dziwię, wszak Frytka wyjątkową bardzo kobietą jest, znaczy bardzo kobietą jest no taką ehhh z krwi i kości i wszelkich właściwości, które prawdziwa kobieta winna mieć, a Frytka posiada to wszystko oj posiada oraz wyjątkowa bardzo też jest bo …… bo wiem co mówię i Desperkowi należy wierzyć nawet jak nie wie co mówi, ale tym razem wie, jest święcie przekonany, o tym że wie co mówi bo wie i już ooo! Znaczy się więc, w przypadku normalnych, czytaj nie wyjątkowych kobiet kolejność jest taka koniaczek potem ciąża, a u Frytuniu odwrotnie odmowa spożycia koniaczku i ciąża, no hmmmmm czyżby dla wyjątkowych kobiet konieczek ciąży zapobiegał?
    dzień pochmurny 🙂

    • ależ Desperku drogi, czyżbyś sugerował, że odmowa wypicia koniaczku skutkowała ciążą??…. otóż jesteś w mylnym błędzie, gdyż z badań przeróżnych, jakim się poddałam w owym czasie, pewność wynikła, że ciąża pojawiła się „zanim”… oczywiście sama się pojawiła, ot tak… 🙂
      oraz dzień pochmurny, i owszem, ale jednak miły …

      • No to ja nie rozumiem czegoś nie pojawiła się owa ciąża po koniaczku, nie pojawiła się w wyniku odmowy wypicia koniaczku to czy Frytunia sugeruje, że koniaczek nie ma żadnego związku z występowaniem u kobiet ciąży??

        • hmmm, patrząc na to wszystko, mogłabym wysnuć tezę, że na pewno nie ma wpływu na ciążę u Frytki… natomiast, co do innych, kobiet, to słyszałam o przypadkach zajścia w ciążę po spożyciu alkoholu, lecz czy to był koniaczek, czy wino marki wino, czy czysta źródła nie podają… 🙂

        • Ależ, właśnie o tym wcześniej wspomniałem, że w przypadku nie wyjątkowych kobiet alkohol ułatwia zajście, baa nawet czasami ma decydujący wpływ, natomiast u kobiet wyjątkowych nie, znaczy nie ma wpływu na zajście, bo alkohol tak czy inaczej zawsze wpływa, natomiast trza pytanie zadać na co wpływa 🙂

        • hmm, pytasz, na co wpływa alkohol?… ooo, to bardzo złożony temat, bo to i zależy od alkoholu, i od organizmu, znaczy jego odporności na procenty, i od czasu i okoliczności spożywania, od towarzystwa z którym się pije, a na koniec, także od nastroju pijącego… a i to nie jest jednoznaczne za każdym razem, bo wszystko ulega zmianie … 🙂

        • Frytuniu, Frytuniu, Frytuniu jednym słowem alkohol wpływa jak ryba,
          na dobrze 🙂 Przy czym stwierdzić należy, że istnieje bezpośredni
          związek między spożywaniem alkoholu przez młodzież między 18 a
          21 rokiem życia, a ochroną drzewostanu w górnym dorzeczu
          Amazonii 🙂

        • czy alkohol wpływa „na dobrze” to nie jestem pewna… ale
          poruszyło mnie i zainteresowało to Twoje drugie stwierdzenie,
          gdyż pijąc (nie za często oczywiście..) nigdy nie myślałam
          o lasach Amazonii… czyżby to był błąd z mojej strony?…
          🙂

        • Aaa znaczy interesujesz się losami świata, czystością
          zielonych płuc naszego globu, nooo bardo bardzo ładnie
          z Twojej strony 🙂 W związku z tym że interesują Cię
          tak ważkie tematy to z chęcią posłuchamy , no bo
          pewnie takich ciekawych więcej jest 🙂

        • Desper, Ty mnie tu w tematy ekologiczne nie wciągaj,
          dobra?… bo za chwilę każesz mi się certyfikatami
          odpowiednimi okazywać, że sortuję odpowiednio
          śmieci … 🙂

        • Ależ, ależ, przecież jestem pewien że sortujesz te
          śmieci baaa nawet instruktaży sąsiadom udzielasz
          jak powinni to robić, w końcu jak pasjonujesz się
          czystością lasów amazońskich to ekologia nie jest
          Ci obca, może napiszesz nam coś więcej jak dbać o
          lasy, jak być eko co?? Prosimy 🙂

        • jeśli chodzi o bycie „eko” w lesie, to wystarczy
          pozbierać po sobie plastykowe butelki, kubeczki i
          inne ślady „poimprezowe”…. tylko wcześniej trzeba
          wyznaczyć osobę za to odpowiedzialną w razie,
          gdyby samemu człowiek nie mógł… z różnych
          przyczyn obiektywnych oczywiście … 🙂

        • Frytuniu, jeżeli myślisz że zadowoliłaś całe
          towarzystwo to wiedz, że się mylisz bardzo
          bardzo !! Otóż rzecz w tym, ze trza być eko
          nie tylko w lesie i chcemy o tym wiedzieć więcej,
          a Ty przecież jesteś ekspertką w tym, skoro
          lasów amazońskich bronisz, pewnie nie obce Ci są
          zagadania czystości pokrywy śnieżnej u podnóży
          Mount Everestu, kto wie, może nawet, o czym nie
          mówisz wcale, czynnie wspierasz organizacje
          walczące o nie zabieranie kamieni z
          Kilimandżaro !!

        • ha ha ha, Desper, jak Ty zaraz nie zaprzestaniesz
          tych niecnych praktyk zmuszających mnie do
          napisania, czegoś, czego nie chcę (i podpierania
          się w tym ogółem..), to ja … poszukam zaraz
          jakiegoś koniaku i tyle będziecie mnie tu widzieli…
          O! 🙂

        • Tak to ja protest ogłaszam !! Że koniak to nie wróg,
          bo koniaczek jak słusznie pan dochtór zauważył na
          dobre samopoczucie jest dobry ooo! A jak skrzyknę
          ten ogół to będzie tu frytka miała całą manifestację
          oo!!

        • Desper, nie siej tu fermentu!!!… drugi raz Ci taki
          numer nie przejdzie, uwierz mi…
          a koniaczek nie se poprawia samopoczucie, innym,
          mnie nie … 🙂

        • Ale gdzie jaki ferment sieję!! Zapraszasz na
          koniaczek, to się stawiłem grzecznie z suchym
          ryjkiem, ogłaszasz, że będzie ekowykład to i
          posłuchać/poczytać chcę i co?? Ano nico-kaczo,
          byczo i indyczo, ani koniaczku ani nawet
          mineralnej a wykładu się wypierasz i jeszcze
          abdykacją grozisz !!
          Frytuniu, ja Cię muszę, no przywołać do porządku
          oo!!

        • a przywołuj, przywołuj, ale siebie… bo to Ty znów
          tu obiecujesz ogółowi jakieś cudawianki, o których ja
          nic nie wiem… i nie mogłam zapraszać na koniaczek,
          bo … nie !!!…
          a mineralnej Ci u mnie dostatek, jak zwykle butlami
          koło łóżka stoi… na pragnienie… 🙂

        • Ale że niby co ja obiecuję co?? Ja tylko grzecznie na
          zaproszenie przylazłem, no bo koniaczek lubię, liczyłem
          że dla tych co koniaczka nie lubią będzie jeszcze
          czysta i piwo, no to też się załapię miał być eko
          wykład został tylko skład gości i ponoć gdzieś
          mineralna, przy łóżku, wybacz ale wszyscy to do łóżka
          nie wlazą, dziewczyno toż ja myślałem że to taki
          stateczny blog a tu co się wyrabia ??

        • a tu się grupowo wyrabia, o!… znaczy grupowo się
          pije mineralną, grupowo się rozmawia i ogólnie się
          wszystko grupowo… to nie jest żaden stateczny
          blog, tak samo jak Frytka nie jest stateczna…
          lekko się kołysze na boki (głównie w biodrach..)
          szczególnie jak idzie w swoich szpilkach 🙂

        • Ale że teraz mi to mówisz, że to niestateczny blog
          jest?? Bo że niezmiernie ponętnie Frytka się
          kołysze to wiem, ale że kołyszący się też blog
          jest? Paczpani no co to się wyrabia 🙂 Grupowe
          odurzenia wodą mineralną połączone z
          grupendyskurs 🙂

        • a to Ty Desperku, taki spostrzegawczy, każdy błąd
          malutki, każde potknięcie wypatrzysz, a tu nie
          zauważyłeś?… ooo, coś nie tak się zaczyna dziać,
          może Ty na jakąś terapię powinieneś się udać…
          potrenować spostrzegawczość .. 🙂
          a woda, hmmm, z pokrzywami … 🙂

        • Frytuniu, mówisz tak, jakbym jakiś czepialski był
          wieszsz!!

        • ale żeś Amerykę odkrył, Desperku, toż to tajemnica
          poliszynela jest, ta Twoja czepliwość.. ale jakże
          urocza . 🙂

        • Frytuniu, jako właścicielka tegoż bloga masz
          możliwość usunięcia tego komentarza, zmiany go
          bo jakiś taki jakby nie przemyślany był do końca,
          jakieś dziwnie pochopne wnioski w nim zawierasz
          no naprawdę masz możliwość zmiany 🙂

        • Desperku, Desperku, Desperku, jako właścicielka
          tego bloga mam o wiele więcej możliwości, niż
          tylko poprawianie czy usuwanie swoich komentarzy…
          wyobraź sobie, że mogę także usuwać lub
          poprawiać inne komentarze, więc pomyśl czasami o
          czym piszesz… co prawda, jeszcze nigdy nie
          skorzystałam z tego prawa, ale zawsze kiedyś
          jest ten pierwszy raz… 🙂
          a co do mojego komentarza, był jak najbardziej
          przemyślany i każda poprawka działałaby tylko
          by popsuła jego doskonałą formę i treść .. 🙂

  3. łączę się z Tobą w niepiciu koniaków i wszelkich innych „pachnących” (i nie pachnących w większości również) alkoholi 🙂 Kiedy mój mąż raczy się czymś podobnym zawsze w powietrzu roznosi się zapach bimbru… bleeeee
    Pozdrawiam serdecznie 🙂 :*

    • dokładnie, bimbru też nie znoszę… może ma to też związek z dzieciństwem w PRL-u, kiedy to tatuś „pędził” ów napitek w domu … 🙂
      miłego dnia …

      • no właśnie! zapach bimbru kojarzy mi się koszmarnie z dzieciństwa! zawsze ten trunek wywoływał okropne sytuacje … ale wtedy wszędzie było podobnie :/

        • dokładnie, z co drugiego domu się taki zapaszek dobywał, ha ha ha… takie czasy… 🙂

      • Zawiodłem się na Tobie Frytko! Jak można bimbru nie cierpieć? Przecież po bimbrze to nawet się nie cierpi!
        witam rozżalony…

        • no ja tam nie wiem, czy się cierpi, czy nie, bo sam zapach jest dla mnie wystarczającym powodem, żeby tego nie pić… skoro Cię zawiodłam, to … no cóż mogę powiedzieć, nie da się wszystkich zadowolić… nadmienię tylko, że „czystą” piję….:)
          witaj niedzielnie …

        • Jest to jakaś pociecha, że „czysta” nie jest Ci wstrętna…wiesz… te wyrazy: „pociecha” i „czysta” pasują do siebie…

        • znaczy, nie jestem tak całkiem stracona dla społeczeństwa?… 🙂
          pasują do siebie w sensie, że „czysta” niesie „pociechę”?… czasami tak, ale bywa, że wręcz przeciwnie…

        • Może i tak, chociaż mądrość ludowa mówi: „Przysłowie stare, chociaż krótkie, że kto ma troski, ma i wódkę”… od siebie można dodać ….dlatego w zdrowym ciele – zdrowy duch

        • znaczy się, zdrowe duchy nie piją?…. no popatrz … 🙂
          ja myślę, że duch w narodzie jednak nie zaginie, jako i picie też … 🙂

  4. paczucha permalink

    Lata mlodosci maja swoje prawa, nawet to, ze ginie wieczor i ranek budzi nas w innym miejscu:))

  5. teatralna permalink

    miałam taki ….przypadek podróży w czasie na weselu mojej kuzynki z powodu wódki!! czystej !!pitej kielonami!! fuj! dopiero co siedziałam przy stole a tu … łóżeczko na poddaszu, kompletna dziura w głowie i pół rodziny obrażonej …!!! hmmm od tej pory nie tykam wódy!! koniaku też, bo wali bimbrem, a z bimbrem miałam również podróż w czasie…..

    • ha ha ha, czyli jest nas takich więcej, odbywających podróże w czasie… jak widać, zarówno koniak, jak i bimber, to zdradliwe bestie …:)
      spokojnej niedzieli …

  6. lilith62 permalink

    No i dobrze, że Frytka naumiała się alkoholowej lekcji na pamięć w młodym wieku, bo w dojrzałość weszła trzeźwa 🙂 Miłej niedzieli życzę! 🙂

    • w dojrzałość, to Frytka jak najbardziej trzeźwa weszła, a tę lekcję odbyła będąc już dorosłą… przyznać tylko trzeba, że lekcja tyczyła się tylko i wyłącznie koniaku, a nie picia całościowo … ale te opowieści też już były … 🙂
      witaj Lilith …

      • lilith62 permalink

        Miałam na myśli to, że w dorosłość wślizgujemy się automatycznie, wystarczy osiemnastkę zaliczyć. Z wślizgiwaniem się w dojrzałość jest trochę trudniej 🙂 A że Frytka na amen z alkoholu nie zrezygnowała, to dobrze, bo ten i humor poprawia, i nogi bardziej do tańca mobilizuje 🙂

        • masz rację, ja swojej Młodej zawsze powtarzam, pełnoletność to nie to samo co dorosłość (w sensie dojrzałość)…
          a dlaczegóż by rezygnować całkiem?… jest tyle trunków do wyboru … 🙂

        • lilith62 permalink

          Ano ba! 🙂 Jeśli procentowe na zdrowie, poprawę humoru i giętkość nóg pozytywnie wpływają, NE MA PROBLEMA! 🙂

        • co prawda, Frytka giętkość nóg i całego ciała w tańcu ma od urodzenia, ale kilka procentów dofatkowo nie zaszkodzi … 🙂

  7. dreamu permalink

    Nie pamiętam, co WTEDY piłam, ale to pewnie dlatego, że nie dało się wszystkiego spamiętać. Były urodziny Kolegi Stefana. Na drugi dzień ‚dobrzy ludzie’ dali mi na kaca Ginger Ale zmieszany z sokiem ananasowym. Do dzisiaj nie piję wódek, koniaków i innych brandów, a ananasa nie jadłam przez 10 lat, do czasu, aż nasza Młoda ‚upiekła’ z babcią muffinki ananasowe, wlazła mi na kolana i patrzyła czy mi smakuje ;DDD

    • ha ha ha, przełknęłaś tę muffinkę?… 🙂
      piję drinki z sokiem ananasowym i jest ok … 🙂

      • dreamu permalink

        Teraz jem ananasa, robię z nim mięcho i pizzę ale wtedy… pamiętam jak czułam, kiedy toto przemieszczało się przełykiem w dół i błagałam wszystko i wszystkich, żeby nie zechciało ruszyć w drogę powrotną. Mina Teda była bezcenna, nawet usunął mi się z drogi w razie konieczności udania się do toalety :DDD

        • ha ha ha, poświęcenie matki dla dziecka nie zna granic … 🙂

  8. Anonim permalink

    ja również koniaku nie cierpię i to przez całe życie. nabrałam również wstrętu do „wściekłego psa”, kiedy po piątym osunęłam się była po jabłonce, potem nie pamiętam nic i wreszcie ocknęłam się z samolotem w głowie 🙂 jednakże okazało się, że w ciąży nie jestem, tylko mam słabą głowę 🙂

    • kimkolwiek jesteś, znam ten ból, też piłam „wściekłe psy”… ale nie pod jabłonką… 🙂

      • Pollyanna permalink

        tym kimkolwiek jestem ja Polly, tylko, że pierdoła, bo znowu zapomniałam się podpisać 😦 gdybym napisała cos o mieszance koniaku i pokrzywy to by było wiadomo o so chozi, a tak…..

        • i tak się domyśliłam, ale dałam Ci szansę, co byś się sama przyznała do tego picia wściekłych psów… 🙂
          witaj… 🙂

  9. Natt permalink

    Hm. Syndrom urwanego filmu i mnie się zdarzył raz. Przy czym dodatkowe dwa razy doświadczyłam nadmiernego wydłużenia czasu i mam dowód, że czas jest z gumy.
    Po whisky ostatnio, 7 lat temu, gadałam nieziemskie głupoty i łaziłam po murkach, ale na ten temat śmieje się moja Sis, która odbierała mnie z imprezy 🙂
    Z reguły i z zasady upijam się na wesoło. To chyba jedyny plus.

    • też się staram upijać, wróć.. pić na wesoło, ale samo to nie gwarantuje, że się film nie urwie… 🙂
      buziaki Nat …

  10. stardust permalink

    Nigdy nie lubilam perfumowanych alkoholi i w dalszym ciagu nie lubie. Za to lubie nalewki wlasnej roboty na spirytusie:)) Ale ze mnie jakis cienki pijak ostatnio:P Cos mi sie wydawa, ze moja cysterna juz odjechala…

    • ja nigdy nie miałam mocnej głowy, bez względu na rodzaj trunku, przez co kilka razy w życiu modliłam się o śmierć (wisząc na sedesem lub nad miską…) … 🙂

      • stardust permalink

        Ja mialam mocna glowe kiedys. Niejeden facet przy mnie wysiadal:))) Ale to bylo dawno, teraz lampka wina tak dla towarzystwa albo do obiadu zupelnie mi wystarczy. Wszystko sie zmienilo po 40tce;PP

        • hmm, to u mnie nic się po 40-tce nie zmieniło, ani w jedną, ani w drugą … 🙂

  11. Mnie się nigdy w życiu film nie urwał – nie wiem dlaczego, czy to z powodu niepicia koniaków, czy mocnej głowy? Nie jest to też doświadczenie, które jakoś koniecznie chciałbym zdobyć 🙂

    • i masz całkowitą rację, mając to za sobą, absolutnie nie polecam … 🙂
      witaj wieczornie …

  12. Frytka, ja napiszę, że to koniak ruski był, czyli pędzony i przewożony …
    Musiał Ci dać sporego kopa, skoro do dzisiaj odbija Ci się czkawką….
    W gruncie rzeczy jest mnóstwo innych napitków i nie pozostałaś z zaschniętym gardłem i bez napitku – haha
    Pozdrawiam serdecznie

    • no ruski, ruski, nie inaczej … ale, że nie tylko koniakiem Polska stoi, to o suchym pysku nie umrę … 🙂
      miłego dnia Asia …

      • Grunt to do Rygi na ryganko nie trafić i nie zamerdać zanadto w tych napitkach:)
        przyjemności 🙂

        • trza wyczuć odpowiedni moment i zakończyć trunkowanie, zanim będzie za późno na odwołanie podróży … 🙂

  13. Nitager permalink

    … „golnęła kubeczek koniaku i zagryzła kiełbasą…”
    No, nie! Za coś takiego powinni wieszać! A przynajmniej dobrze popieścić prądem. Frytka po prostu nie wie, jak się koniak pije, a twierdzi, że koniak jest be! Akurat w tym przypadku nie koniak jest winien, że się nie lubicie.

    • ale, że jak, mnie, bohatera prądem???… no wiesz???…. najpierw naucz, potem wieszaj,o!!!…
      jest be i koniec, kiełbaskę jem do tej pory … 🙂
      witaj poniedziałkowo Nit… 🙂

      • Nitager permalink

        Zacznijmy od podfstaw. Przedw szystkim, to co piłaś, to brandy, zwane po naszemu winiakiem. Koniak to nazwa zastrzeżona dla brandy z rejonu Cognac. Nazywanie każdej brandy koniakiem, jak to się dzieje u nas, ma taki mniej więcej sens, jakby na wszystkie zwierzęta mówić „koza”.
        Brandy więcej się wącha i degustuje, niż pije. Używa sie do tego pękatych kieliszków, na niskiej nóżce, szerszych u dołu, zwężających się ku górze. Trzyma sie go za czarkę, tak, by dłoń ogrzewała trunek i uwalniała bukiet. Kielichy te mają nieraz spore rozmiary, ale najczęściej nie są większe niż zwykły kieliszek do wina. Trunku nalewa się na dno, co najwyżej do wysokości 1/4 całej czarki.
        Można też użyć brandy do jakiegoś koktajlu, czy innego drinka – np. stinger, albo piasek pustyni – pisałem o nich na starym blogu, w serii „Poradnik Barmana”. Nadaje się szczególnie do słodkich i kawowych napojów.
        Lanie tego w gardło i jeszcze zagryzanie kiełbasą, może skończyć się baaaardzo źle. Tak pije się WYŁĄCZNIE białą wódkę. Nie brandy, nie rum, nie whisky – tylko wódkę! I to nie dlatego, żeby arystokracja mogła patrzeć z pogardą na plebs, tylko ma to swoje przyczyny. Jakie – sama wiesz najlepiej.

        • ŁAAAAAŁŁŁŁŁ, Nit, no to ja już teraz wiem, i obiecuje nigdy przenigdy nie zagryzę koniaku, sorry, brandy, kiełbasą… a to z tego prostego względu, że tego napoju do ust nie wezmę, ani w plastykowym kubeczku, ani w pękatym kieliszku … jako plebs, wolę czystą 🙂

  14. Anonim permalink

    Alkohol to twój wróg !!! I dlatego trzeba go w mordę lać 😉

  15. Tygrys1012 permalink

    Bazując na podobnym doświadczeniu z rumem (tylko ja nie podróżowałam w czasie i przestrzeni, z przykrością pamiętam wsio), nie tykam rumu nawet patykiem. Reszta, opisana przez Frytkę zwyczajnie mi nie smakuje i nie tknę również.A wogle, to najlepiej wino, albo martini,ot co 😀 również likierki lubię, bayileys np. to bym „żłopała” litrami (albo póki świadomość mnie nie opuści), że się wyrażę nieelegancko.

    • powiem Ci, że takie opuszczenie ciała przez świadomość wcale nie jest miłe, więc może lepiej pij, po prostu, do upadłego… 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Nie da się, gdyż ponieważ w stanie lekkiego upojenia alkoholowego doznaję czegoś na kształt jazdy kolejką górską, ze wskazaniem na kierunek góra-dół-góra, przy znacznej prędkości, obowiązkowo zmiennie (szybciej-wolniej) i tenże stan wywołuje u mnie silną potrzebę zwrotu. Nie jestem w stanie się położyć, ba! oczu zamknąć, gdyż grozi to sprawdzeniem, jak wygląda posiłek kilka godzin po(zjedzeniu). Więc się profilaktycznie nie wstawiam, żeby nie robić potem z siebie pośmiewiska (wiadomo – damy nie zwracają, bo to nieeleganckie jest).

        • i tu się mylisz… damy nie rzygają, damy elegancko zwracają… 🙂 🙂 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Yhm, czyli po prostu „na moją komendę – obiad! Tyyył ZWROT!”

        • dokładnie tak, obiad, kolacja, deser, co tam chcesz … 🙂

        • Tygrys, Ty naprawdę chyba w ogóle nie powinnaś pić alkoholu !!
          Skoro zaraz tuz po lekkimi wypiciu chcesz oddawać ?? Wiesz
          była sobie kiedyś marchewka, leżała sobie jako dekoracja na
          śledziku i pewna pani ja zjadła, Owa marchewka bardzo
          skromna była, wpadła do żołądka widzi że już tam jest zielony
          groszek który w kąciku psi, odrobina szyneczki, która
          zwinęła się uroczo i drzemkę ucina, kawior i jajeczko w
          pokera se grają, fasolka czerwona z papryczką próbują
          jakieś tańce uskuteczniać, grzybek marynowany tłumaczy
          cebulce wyższość świąt bożego narodzenia nad wielkanocnymi
          i……….. to wszystko jakieś takie niemrawe, zebrała
          się marchewka w sobie i zakrzyknęła taka impreza do góry
          a wy co?? Kurwa wracamy !! No i wrócili wszyscy. Czyżbyś
          zajadała niewłaściwa marchewkę ??

  16. Witaj Frytko!Niedawno trafiłam na Twój blog i czytam i czytam:)
    a chichram i chichram, chodz nie tylko…:)
    Swietnie piszesz!!!!
    Śmiem twierdzić iż super kobietka jesteś!!!
    Też jestem cudowną 40-ką+;)
    A ja miałam długo alergię na wino:) bo będąc dziewoją postanowiłam z koleżanką wypróbować nasze możliwości z „winem tatusia” które sobie pieknie dojrzewało w butli 🙂
    Bardzo fajną historyjkę przytoczył tu desperado:)mam skojarzenie z sałatką warzywną=D
    Dzień Doberek!

    • witam, witam kolejną 40+, … 🙂
      cieszę się, że mogę trochę „chichrania” wnieść w, czasami, szarą rzeczywistość…
      dziękuję za dobre słowo i zapraszam na dłużej …
      ps. a co do Desperado, to on niejedną historyjkę potrafi opowiedzieć… 🙂

  17. Nie znoszę koniaku. Nie żebym się struła, czy cuś, tylko za bardzo mi to beczką jedzie 😉

  18. czasem się zastanawiam, czy wpis jest ważniejszy( ten twój był cudny więc zdecydować się trudno) czy komentarze pod nim, zwłaszcza te żyjące swoim życiem
    Myśli ludzkie i skojarzenia chadzają swoimi ścieżkami – prawda? 🙂
    Historia twa cudna i wspomnienia przywołuje, bo i ja tak miałam w latach młodych, z czymś podobnym wzrokowo- trudno powiedzieć co to było, ale podobne do herbaty, więc naiwnie łyknęłam sporo, smak miało bimbru żle sprawionego, a moc przenoszenia w czasie i przestrzeni identyczną do twojej. Może i koniak to był?- nie wiem, nigdy już tych koniaków, łiskaczów, burobnów i różnych takich nie spróbowałam, więc porównać nie potrafię…..

    • wpis jak wpis, staram się żeby był śmieszny… a komentarze u mnie zawsze żyją swoim życiem i to też jest fajne.. 🙂
      czyli potwierdzasz, że koniak (czy inne o kolorze herbaty..) może w czasie przenosić?… ha, wiedziałam, że są inni którzy tego doświadczyli ..

      • Dobrze wobec tego się starasz, bo wpis znakomity 😀
        I tę moc przenoszenia w czasie i przestrzeni- potwierdzam!!
        a jakże potwierdzam i mam świadków na to 🙂 i wciąż nie wiem jak oni mnie do domu donieśli, bo samochodu nikt z nas nie miał..
        Tylko nie wiem dlaczego u jednych działa, a u innych nie..
        Frytka ? a jak ty myślisz?-
        Ja mam jedną teorię, nie wiem czy słuszną, ale…no..otóż mnie się wydaje, że my wyjątkowe są i to dlatego 😀 😀 😀

        • i to jest jedyna słuszna teoria i popieram ją w całej rozciągłości, i jestem za, a nawet przeciw… 🙂
          pozdrawiam ….

  19. A w Mirabelkę rumu się nie wleje, a wszystko przez to, choć to stare dzieje, że Mirabelka kiedyś się zapomniała i zamiast do herbatki pół butelczyny do gardła wlała, po czem jak można się spodziewać, szybciutko odleciała.

    Ale dobremu łiskaczowi chylę czoło, a nawet czasem uginam nogi 🙂

    Witam Fryteczkę. 🙂

  20. Dawno temu moja mama nasączała tort. Postawiła szklankę ze spirytusem na szafce. Nieco niefortunnie, bo obok butelki z napojem gazowanym. Wpadłam do domu zmachana i rzuciłam się do napoju. Walnęłam solidny łyk spirytusu, zanim się zorientowałam, co to jest. Od tego czasu spirytusu nie piję. Tylko spirytusu. 😉

    • znam ten ból… to znaczy wiem, jak to jest łyknąć czystego spirytusu… jak szybko odzyskałaś oddech?… bo mnie trochę zajęło… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: