Skip to content

taki dzień…

17 czerwca 2014

o godzinie 6.30, na wpół śpiąca Frytka, przekręcała się właśnie na drugi bok… czyniła to niespiesznie, gdyż po pierwsze primo – nie od dziś wiadomo, że jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy, a po drugie primo – miała świadomość, że nie musi jeszcze wstawać, bo do pracy dopiero na 11-tą… a więc (chrzanić to więc…), już miała zapaść w dalszy sen (na drugim boku…), gdy nagle i niespodziewanie, zza okna dobiegł ją dźwięk (nie, tym razem nie ptaszka czy innego słowika…) kosiarki… i niestety, nie chciał zamilknąć… warkot / hurgot / turkot/ , jednym słowem nieopisany hałas, wrzynający się w zaspane uszy Frytki, nasilał się lub malał (ale głównie nasilał…), wraz ze zbliżającym się lub oddalającym (ale głównie zbliżającym…) kosiarzem… o spaniu nie mogło już być mowy… posyłając panu od kosiarki „czułe życzenia szybkiej awarii”, Frytka wychynęła spod pościeli… potem nastąpiło to, co zwykle następuje u Frytki po przebudzeniu, a czego szczegółowo nie będzie opisywać…

o godzinie 10-tej, kiedy to już zdążyła Frytka zapomnieć o feralnym poranku, wyszykowawszy się odpowiednio do pracy, wyszła na parking… to, co tam zobaczyła, wstrząsnęło całym jej jestestwem i spotęgowało jej chęć wyrażenia jeszcze bardziej „czułych życzeń” pod adresem pana kosiarza… a nawet wszystkich kosiarzy tego (i tamtego…) świata…  bo otóż, jej autko, jej narowisty Hiszpan w kolorze czarny metalic, cały tył (oraz boki do połowy tylnych drzwi…) miał w zielonych opiłkach trawy… dzięki temu (a właściwie przez to…) wyglądał jak zamaskowany wojskowy wóz bojowy… Frytka stwierdziła, że przecież ona, kobieta elegancka i z klasą (żeby nie powiedzieć „dama”…) takim „otrawionym” autem jeździć nie będzie… no może, gdyby to chodziło o wyprawę na jakieś bezdroża, łąki i pola, ale nie po wielkim mieście i, na dodatek, do pracy… cóż było robić w takim razie?… Frytka, jako kobieta wyznająca często zasadę „teraz i natentychmiast” , tak jak stała (czyli w stroju niekoniecznie luźnym i wygodnym…) postanowiła pojechać na myjkę… jak pomyślała, tak zrobiła… a tam… jeśli ktoś (czyt. facet..) myśli, że mycie samochodu karcherem jest sprawą prostą, to niech spróbuje zrobić to w szpilkach i wąskiej spódnicy…  niemniej, Frytka znana jest z tego, że „nie z nią takie numery…”…   zawzięła się w sobie, i na oczach panów czekających na swoją kolej (to znaczy w kolejce do umycia swoich aut..) , nie pozwalając, aby ciśnienie wody zbyt daleko odpychało ją od auta, dokonała jego umycia, stosując cały przewidziany program, od pkt 1 – namydlanie, do pkt 5 – nabłyszczanie… po  czym niespiesznie, maszerując na tych swoich szpilkach wkoło auta, odłożyła „pistolet” (czy jak tam to nazwać…) po czym, nie doczekawszy się od panów wyrazów głębokiego uznania dla jej ekwilibrystycznych zdolności, wyrażonych choćby w postaci oklasków (chociaż spojrzenia wyrażały podziw pomieszany z niedowierzaniem…) wsiadła do auta i ….. odjechała w stronę zachodzącego słońca, eeee znaczy, w stronę pracy, bo przecież to dopiero przedpołudnie było…

a tam, postawiła swoje autko na parkingu i poszła spokojnie pracować … po kilku godzinach ciężkiej pracy (polegającej głównie na serfowaniu po internecie i plotkowaniu z czysto wirtualnymi oraz wirtualno – realnymi znajomymi…), wychodząc na parking zobaczyła swoje autko w kolorze czarny metalic … zakurzone jak nieboskie stworzenie… gdyż i ponieważ, na posesji obok, trwał remont budynku ….

taki dzień …

PS. pamiętacie, jak Frytka zawarła znajomość z  półświatkiem ?… od tamtej pory czuła Frytka, że może ma jakiś dług u niego… i teraz otóż nadarzyła się okazja, co by ten dług spłacić… bo ten półświatek zamieścił na FB (a co, teraz półświatki też idą z duchem postępu i nowoczesności..) ogłoszenie treści „czy ma ktoś zbyteczną klawiaturę?”… i Frytka czym prędzej odpisała: „ja mam”… no i po czasie niedługim odbyło się przekazanie onej, bez korzyści majątkowej na rzecz Frytki, za co półświatek był niezmiernie wdzięczny (a w ramach tej wdzięczności, to nawet chciał Frytce piwo kupić, na co się oczywiście Frytka nie zgodziła…)…  i teraz Frytka uważa,  że swój dług spłaciła  … ba, nawet pójdzie Frytka dalej w tym uważaniu, bowiem uważa, że teraz to właściwie półświatek jest jej coś dłużny… ale, póki co, to upominać się Frytka nie będzie …

Reklamy

From → Uncategorized

149 Komentarzy
  1. O!! O!! No ciekaw jestem jakiż to nieopisany ten hałas jedna kosiareczka powodować może, no hmmm no wiesz, jakoś ani w zetce ani w rmf-ce nie podawali tego newsa na czołówce:) jesteś pewna że to się działo naprawdę?? Ponoć na wpół śpiąca byłaś może Ci się śniło, albo oooo może budzik miałaś nastawiony i tak zadzwonił 🙂 Haha a zamaskowany Hiszpan no hmmm no wieszsz skoro taki narowisty on jest noo proszę 🙂
    Oraz witam prawie śpiąco 🙂

    • wcale mi się to nie śniło, wiesz Desper?… jak chcesz, to zaraz Młodego tu przyprowadzę, gdyż oboje mamy swoje pokoje od tej samej strony i jego hałasująca, jak to nazwałeś, kosiareczka (choć ona była wielkości kombajnu i taki sam odgłos wydawała…) też obudziła, o!!
      oraz także witam i także trochę śpiąco z wiadomych względów… 🙂

      • Taaaaaaak kombajn, a potem się obudziłaś jednak 🙂 A skoro kombajn to może określisz mi, bo rzecz wielce intrygująca jest, no bo widzisz, kombajny różne som, a skoro równe som to różnej wielkości tez, bo dajmy na to taki se kombajn ziemniaczany on taki wielki znów nie jest, ale ………….. czy liczylas go razem z traktorem czy bez traktora, bo to znacznie zmienia gabaryty owego kombajnu. Prawdopodobnie podniesiesz larum, że kombajn to kombajn a traktor to traktor, ale sam kombajn nie przyjedzie pod blok i hałasował nie będzie, a razem z traktorem to i owszem, ale to jakby dwie maszyny były a ten co hałasował to miał jedną maszynę czy dwie?? Niemniej jednakże należy popatrzyć wersję kombajnu zboczowego też, no bo to tez kombajn jest ale, z jakim hederem, booooo no właśnie heder istotny w tym jest!!A więc się pytam jaki to ten kombajn był?

        • otóż mylisz się mój drogi Desperku, kombajn i traktor to dwie różne rzeczy… pójdę nawet dalej, kombajn kombajnowi nie równy… jeśli zaś chodzi o ten „kombajn”, który hałasował pod moim oknem to był to kombajn marki Bizon, w kolorze czerwonym (jak zawsze..) służący do koszenia zboża… to znaczy to była kosiarka o gabarytach Bizona (kombajnu, nie zwierza…)… 🙂

        • Phi czerwony Bizon, phi, jakiś staroć, otóż te nowe, bizony som niebieskie, a dla jasności to żółte też były 🙂 Z drugiej strony ha ha skąd mieszczuch wie jak hałasuje kombajn zbożowy ??

        • bo mieszczuch jest z tego pokolenia, co to jeszcze na wieś jeździło (i czasami jeździ… ) w czasie żniw… najpierw dziad kosił kosą a babcia snopki powrósłami wiązała, potem wujek kosiarką (taką ze snopowiązałką od razu) a teraz sąsiad kombajnem wszystkie pola obrabia … 🙂
          oraz Bizony moga być w każdym kolorze, pod warunkiem że jest to czerwony… jak rolls royce czarny 🙂

        • Aaaa czyli najpierw dziad babcie kosił a potem babcia wiązała go
          powrósłami za to że ja skosił czy za to że …………………..
          a potem dorobili się mechanicznego ekhm koszenia no paczpani jakie
          to cuuuda 🙂 no i jeszcze im mało było to se sąsiada wzięli do
          trójkącika no no a mawiano że wieś taka spokojna 🙂
          A ten samochód to Ford T, był 🙂

        • zacznę od końca: nie prawda, że to o forda T chodziło … 🙂
          a co do babci i dziada, ja nie wnikam w ich pożycie sypialniane,
          każda wieś ma swoje prawa i czy te prawa się ręcznie czy
          mechanicznie egzekwuje, to nie ma większego znaczenia…
          ważne, żeby przyjemnie było… 🙂

        • Ważne, żeby zboże było skoszone i sprzątnięte do
          stodoły ooo!! Dopiero wtedy o przyjemnościach się
          myślało, a najlepiej jak sianko świeże zwiezione
          do stodoły było oooo taaak wtedy to dopiero
          przyjemności były no pod warunkiem, że jakieś
          uschnięte twarde źdźbło w doope nie właziło albo
          nie daj boziuniu tuż obok bo wtedy to…………..
          wrzask na całą okolicę 🙂
          Co do Forda nie będę się upierał, trzeba wiedzieć
          kiedy ze sceny zejść 🙂

        • matko jedyna, to były czasy… siano…najpierw
          koszenie, grabienie, potem zwózka wozem
          drabiniastym, trzeba było się pilnować, żeby na
          doopę nie zlecieć a potem spanie w stodole,
          ehhh… nikt by mnie teraz na siano nie
          zaciągnął, do tego robactwa i myszy…
          brrrrr… 🙂

        • oj jesteś pewna, że nie dałabyś się przekonać na
          takie świeżutkie sianko ?? A po za tym latem w
          stodole nie było myszy, dopiero na zimę się tam
          schodziły w suchym sianku robaczków nie było
          prawie, no może się tam jakiś znalazł ale to
          przypadkowy był. A taka noc w stodole to hmmm
          wiesz można o duchach opowiadać na przykład 🙂

        • Depser no proszę Cię, mnie starą oglądaczkę
          horrorów wszelakich na duchy w sianie chcesz
          brać?… 🙂
          oraz myszy na pewno były, szczególnie nocą…
          bo przecież w dzień na sianie się nie leżało…
          no chyba, że ktoś był mocno pracami polowymi
          „zmęczony”… 🙂

        • Pollyanna permalink

          Frytka nie daj się Desperowi na to siano namówić!!!
          bo, że niby robali nie ma i nic nie gryzie i nie
          uwiera taaaaa. na pewno jakiś jeden „robal” by
          się znalazł i wtedy można wyjść tylko podziobanym,
          pogryzionym, podźganym, pociamkanym iiiiiiiiiii
          no w ogóle PO 🙂

        • taaaa, szczególnie „PO” można wyjść… 🙂
          daj spokój, nie dam się wziać na żadnym sianie,
          eee, znaczy na siano oczywiście nie dam się
          wziąć… co to ja jestem, Renata B., co to
          seks lubi jak owies i ma kurwiki w oczach?…
          kurwiki i owszem, czasami mam, ale od owsu
          wolę karkówkę z grilla … 🙂

        • Frytuniu Ty weź się zdecyduj, czy na sianie czy
          na siano 🙂 Ale może tak pół na pół co?? Na
          super świeżym sianie czyli na trawce gdzieś na
          łączce, na kocyku 🙂

        • może być na kocyku na łące, ale nie skoszonej, bo
          końcówki się będą wbijać mi w doopkę… najlepiej
          na kocyku na zielonej trawce, ona jest miękka …
          a zresztą, co Ty mnie tu wypytujesz publicznie?…

        • No właśnie co Cie tak tu przepytują publicznie, co to
          ich interesuje, co sami nie wiedzą gdzie i jak, to
          się Ciebie będą tak publicznie wypytywać !!
          No łobuzy jedne no!!

        • ale, że kto te łobuzy?… bo ja tylko na Twoje
          ciekawskie pytania odpowiadam … już Ty nie z
          walaj winy na innych, jak zwykle niewinny
          Desperek … 🙂

        • Ale że co ja?? niby ja coś?? Frytuniu!! Przecież ja
          nic złego, a tamto ee to nie moja ręka przecież no
          gdzieżby tam no wieszsz !! Ale to tak właściwie to
          w sumie kto Cie na te publiczne spytki wziął?

        • CIA i CBŚ najwyraźniej, oraz Departament
          Cyberprzestępczości w Strzelcach Krajeńskich … 🙂
          się pytasz, jakbyś nie wiedział… 🙂

        • Znowu te Strzelce Krajeńskie, myślałem że już
          wycofałaś się z pornobiznesu dziecięcego i
          terroryzmu, ale Ty jesteś niepoprawna
          wieeesz!!

        • Desper, przestaniesz mnie w końcu oczerniać?!…
          NIGDY nie miałam nic wspólnego z pornografią
          dziecięcą, ze zwykłą tak, z terroryzmem tak,
          ale nie z dziecięcą… i jak jeszcze raz o
          tym wspomnisz, to się do Ciebie nie odezwę…

  2. Frytka, ja tutaj widzę, że Ty na bossa mafii pretendujesz!
    Powinnam mieć Cię na oku 🙂

  3. Natt permalink

    Z tymi kosiarzami to jakaś zmowa ogólnopolska jest. Zupełnie jak u mnie skoroświt. Obiecałam sobie, że jak już zakupię, bądź wybuduję sobie dom, to będę miała wolnego chowu ogród z trawą bujną po pachy nawet i nie ma mowy, żebym kosiarkę kupiła.

    • ha ha ha, zawsze możesz kosić kosą albo sierpem żąć… ekologicznie i cicho… 🙂
      ale zgadzam się, co do zmowy, to na pewno zakrojone jest na szerszą skalę … 🙂

      • Natt permalink

        Kupię se kozę:)

        • o widzisz, i to jest bardzo dobra myśl… i jeszcze śmieci Ci zutylizuje … 🙂

        • Taaa jasne koza jest dobra na wszystko 🙂 Zwłaszcza na kwitnące kwiaty 🙂

        • może Natthi chce mieć tylko trawkę (i to przystrzyżoną..), skąd wiesz?… 🙂

        • No nie wiem, czy chce mieć tylko trawkę, ale może zapomni się i zostawi coś na zewnątrz jakieś kapcie, może jakaś miotła haha ku uciesze tego cholernego zwierza !!

        • z tego co wiem, to Ty kóz nie masz, a i tak niektóre rzeczy,
          pozostawione nieopatrznie na ogrodzie bez dozoru, Ci „giną”…
          🙂

        • Ale miałem kozy kilka lat temu !! A teraz nic nie ginie,
          swą postać jeno zmienia, a i przydatność też 🙂

        • na jedno wychodzi, jak to mówią: w przyrodzie nic
          nie ginie, tylko zmienia właściciela… a Twoja
          bestia bardzo chętnie sobie przywłaszcza to i
          owo, nieprawdaż?… 🙂

        • Oj tam nie przywłaszcza tylko modyfikuje
          przeznaczenie, z konewki zrobiła durszlak,
          trochę tylko kształt zbyt futurystyczny
          jest, ale wiesz, że uwielbiam design
          nowatorski 🙂

        • Ty uwielbiasz nowatorski design?… kim jesteś i co
          zrobiłeś z Desperem??!!… 🙂

        • No przecież nie zeżarłem go bo cholera jest
          niestrawna i koścista jak niewiemco 🙂

        • no to gdzie jest?… bo ja wiem, że w niektórych
          aspektach życia, Desperek jest przywiązany do
          tradycji i nowoczesny design, to tylko w ledowych
          światełkach się u niego przejawia… 🙂

        • Oj jak Ty nie znasz facetów, otóż nowoczesny
          design u Desperka się przejawia w samochodach,
          w malowaniach ścian, no w ledach też 🙂
          Aaaa i jest otwarty na nowości w technologiach
          budowlanych !!

        • może nie znam wszystkim facetów (a nawet na
          pewno nie znam…) ale znam Desperka, i wiem,
          że akurat nowoczesne durszlaki, to Jego nie
          interesują… 🙂

        • No dobra durszlaki nowoczesne nie, ale przecież
          taki staroświecki to on nie jest 🙂

        • w niektórych przypadkach jest i bardzo dobrze,
          mnie to się podoba … 🙂

  4. Kosiareczka … no to niewielki kłopot. Na mój osiedlowy trawnik wpadło 4 panów z: kosiarką, piłą tarczową, i odkurzaczem (ten to daje czadu). Całe to bractwo sfotografowałem i opisałem na blogu:
    http://anzai.blog.onet.pl/2014/01/12/wkracza-nowe-do-2020-r-polska-przegoni-w-brytanie/
    Do pracy już nie jeżdżę samochodem. Nie opłaca się, do garażu mam ok. 130 metrów, a po drodze jakieś 10m. od wyjścia mijam przystanek T i A. Do pracy mam 4 przystanki, i tam znowu kilkanaście metrów do portierni. I jak tu trzymać linię? Na szczęście w pracy mamy siłownię …

    • no to rzeczywiście silne grupa pod wezwaniem 🙂
      Ty mi nawet nie mów o trzymaniu linii… dopóki nie miałam auta, to zawsze chodziłam do pracy na piechotę, obojętnie, deszcz, słońce, śnieg, wiatr … odkąd mam samochód, to zawsze jest jakiś pretekst, żeby pojechać: bo jest za zimno…, bo jest za gorąco…, bo pada…, bo nie pada…, bo mi się nie chce iść itd, itd. no i ja w pracy nie mam siłowni, wprost przeciwnie, cały czas na siedząco, przy kompie …

  5. dreamu permalink

    Koło mojego domu jest najpiękniejszy plac zabaw, jaki kiedykolwiek powstał w moim mieście. Z funduszy jakich tam jakichś, pozyskoanych przez kuzyna, brata, zięcia pana mecenasa i teraz, codziennie (w soboty też) ktos ma KURWA misję, żeby on był czysty i przejrzysty. NO!!!

    • no moja droga, misja to misja, nie ma to tamto… a jak cofną fundusze, zabiorą huśtawkę i karuzelę, to co wtedy?… 🙂

      • dreamu permalink

        Zapanuje błoga cisza ;)))

        • i myślisz, że trawie pozwolą tak bezpańsko rosnąć?… jak chaszczom?… nie wierzę …

        • dreamu permalink

          Ja nie myślę, bo te maszyny, to nie kosiarki są. Oni odkurzają plac zabaw z takich małych kamyczków, którymi jest otoczony, bo sam plac, to tartan jest. Na tartanie krzaki nie urosną, nie?

        • aaaaa widzisz, cwana jesteś, na tartanie trawa nie urośnie ale za to Małysz mógłby skakać … 🙂 ale fakt, przyznać muszę, że te „odkurzacze” więcej hałasu robią niż kosiarki…

        • dreamu permalink

          Hałasujo jak gupie, aż mam chęć iść i wper… panom, ale tacy
          jacyś duzi so ;D

        • oj tam duzi, jak byś tak wyskoczyła z jakimś wałkiem albo
          inną chochlą to czmychaliby tam, gdzie pieprz rośnie…
          bo, jak mówi Despere: wkurwiona kobieta to pół tygrysa
          i reszta komandosa… czy jakoś tak 🙂

        • dreamu permalink

          ;))) juz ja siebie widzę z wałkiem latającą po okolicy ;)))

        • oj no co?… czego się nie robi dla spokoju :)))))

  6. Zdjęć z myjki oczywiście nie masz???
    A to już szczególna złośliwość, żeby dwa razy dziennie mieć ubabrane auto:)

    • ja oczywiście nie, ale nie wiem jak ci panowie… 🙂
      i masz rację, to jest po prostu okropna złośliwość losu.. po ukurzeniu już go nie myłam, czekam na deszcz… 🙂

  7. Czyli miałaś zapewniony Dzień Świra od rana?
    To z trawą i kurzem się do myjni jedzie? Mój stoi pod drzewem. Za często go spod tego drzewa nie wyciągam, ale gdy chcę jechać, to wtedy dwie wredne sroki plus kilka gołębi obsrywają mi auto dokumentnie. Nie da się wsiąść i na myjkę pojechać, trzeba we własnym zakresie z miską i gąbką doczyścić chociaż szyby :(. W szpilkach i obcisłej spódnicy mycia nie uskuteczniałem, ale kto wie… może by mnie wtedy na jaką Eurowizję wysłali? 🙂

    • no coś Ty, na Eurowizję Cię nie wyślą, bo nie masz brody… 🙂
      kiedyś też stawiałam auto pod drzewem ale miałam serdecznie dość tych „bomb”, tym bardziej, że u mnie w pracy, gołębie są takie bardziej wypasione, bo obok jest pizzeria.. 🙂
      z kurzem nie jechałam, dałam sobie spokój, ale ta trawa wyglądała naprawdę paskudnie, był zielony jakby go glony czy inne sinice obsiadły… 🙂 … teraz żałuję, że zdjęcia nie zrobiłam, ale może nic straconego, trawa wciąż rośnie … 🙂
      witaj wieczornie…

      • brodę mogę zapuścić, gorzej z tymi szpilkami, bo nie wiem czy bym się nauczył chodzić…

        • wiesz co?… pozostań Ty lepiej facetem w męskim obuwiu, tak będzie zdecydowanie najlepiej… no chyba, że tak bardzo zależy Ci na tej Eurowizji .. wiesz, może być ciężko z nauką chodzenia na szpilkach, ale nic nie jest niemożliwe, spójrz na posłankę Annę G. lub na Michała P. choreografa i stylistę.. 🙂

      • Dziwne ludzie jesteście! Chcielibyście, żeby trawa rosła swobodnie, ale ptaszęta już swobodnie srać nie mogą? Gdzież konsekwencja?
        Witam świątecznie

        • ależ Boja, kto komu, znaczy ptaszkom, broni srać swobodnie?… niechże srają, na tę trawę właśnie … 🙂
          witaj … 🙂

        • Zapewne wtedy, kiedy ja będę na niej leżał?

        • a lubisz leżeć w takiej wyrośniętej dzikiej trawie?… 🙂

        • W takiej trawie przeleżałem kiedyś stan upojenia… i nawet kleszcze mnie nie oblazły

        • ha ha ha, czyżby odstraszył je zapach parującego alkoholu?… 🙂

        • Coś w tym jest, bo jak poszedłem trzeźwy na grzyby to
          dwa przyniosłem (kleszcze, nie grzyby)

        • a grzybów ile?… chociaż kleszcze, to też
          jakaś zdobycz … 🙂

        • Dlaczego obcina komentarze?
          grzybów zero

        • zaraz poprawię, taki szablon… nie umiesz zbierać
          czy nie było? 🙂

  8. mój sąsiad uroczo nie bawi się kosiarką do trawy ale za to posiada żywe kosiarki w postaci kóz, saren i czego tam jeszcze ta ziemia jego nie nosi… owe kosiarki ciche są …do czasu ruii….
    Dzień i noc ten sam bek – pokochałabyś kosiarki działające tylko w dzień 🙂
    Oraz dobranoc 🙂 :***

    • ha ha ha, napisz to Natthi, ona zamierza na swój ogród w przyszłości kozy kupić… z tego wychodzi, że już lepsze jeże, one tylko prychają i sapią 🙂
      oraz dzień dobry już … 😛

      • powiedziałam Natti 🙂 może jak wpadnie do mnie w lipcu to taką kozę podprowadzimy sąsiadowi :)))) on nie zauważy ;P :))))
        a prychające i sapiące jeże mają zdecydowany wpływ na moje życie seksualne… lepiej żeby trzymały się z daleka ;))))))))
        oraz dobre popołudnie 🙂 :***

        • ha ha ha, wciąż o nich myślisz?… znaczy o jeżach?… Desper też, aż filmik poglądowy znalazł, taki wiesz, dla dorosłych 🙂

        • o jacie! z dorosłymi jeżami??? naprawdę takie filmiki są ??? ;))))))

        • Desper, razem ze swoim nosem śledczo – wywiadowczym, wyniuchali… 🙂

        • wybitny ma ten nos ten Desper :))) a na jeże padł blady strach …
          już teraz nigdy intymności nie zaznają …. bo albo Desper albo
          Frytka albo emka będą je podglądać… :)))))
          a już przed wszystkim – podsłuchiwać! ;)))))))

        • cholera, Emka, a jeże nie są pod ochroną przypadkiem?…
          żeby się nami jakieś ABW albo inne animalsy nie
          zainteresowali … 🙂

  9. Ja tam wolałabym, żeby mnie budził dźwięk kosiarki niż bydełka biegnącego do wódopoju lub z niego wracającego. Jak już kiedyś napisałam, mieszkam niestety na kowbojskim szlaku i nocami mam zapewniony hałaśliwy wypas. Pałam żądzą mordu co kilka poranków. 🙂

    • znaczy masz taki poranny dziki … wschód?… no to colty za pas, lasso w dłoń, na konia i … hajda!!!… 🙂

      • O tych coltach to fantazjuję, że aż strach! Chyba jednak trzeba dostać jakiś świstek od psychologa, żeby sobie pozwolenie na lasso i colty wyrobić. Bez szans. 😉

        • lasso to sama sobie możesz wyrobić, to się jakoś ze sznurka skręca czy jakoś tak, na podobieństwo pętli dla wisielca bodajże… a papierek, co za problem, płacisz i masz … 🙂

        • Lasso bez colta niepotrzebne! Co zrobię, jak takiego delikwenta złapię? Jeszcze go będę musiała żywić! Z coltem to co innego. Ale skoro mówisz, ze trzeba tylko zapłacić… Bo znajomi mi ciągle mówili,ze jestem bez szans, badań nie przejdę… 🙂 Dzięki, Frytka! 😉

        • delikwenta mogłabyś wywiesić na tym lasso na ganku albo na balkonie (w zależności od tego, co posiadasz..) ku przestrodze innym oraz, żeby skruszał… i żadnego żywienia, jedynie trochę wody, ze względów humanitarnych, i to też nie za dużo, bo z łazienki będzie chciał skorzystać…
          a wynik badań zależy od zasobności portfela 🙂
          i nie ma za co 🙂

  10. Thunderstorm permalink

    Skąd ja to znam! U mnie to się jeden taki ogrodnik samozwańczy znalazł i kosić trawę w przedszkolnym ogródku to on potrafi od rana do południa! W różnych miejscach codziennie!
    Na domiar złego… Pod samiutkimi oknami od przeszło tygodnia przejeżdża maszyna do czyszczenia ulic, która stawia wszystkich w koło na równe nogi o szóstej z rana!!! Hałas taki produkuje, że jak się wkur… to samemu prezydentowi nazdam, jak świni do koryta. Jak musi być czysto przed urzędem, to niech się sam miotły czepi, a nie ludzi w środku nocy budzi.
    🙂

    • hmmm, jak tak czytam Wasze komentarze, to chyba rzeczywiście powinnam się cieszyć, ze „tylko” kosiarka i słowiki mnie budzą wtedy, kiedy nie trzeba … 🙂
      i masz rację, jak się prezydent chce przed wyborami pokazać, to niech pozamiata trochę .. 🙂

  11. alicjawalo permalink

    To jakaś ogólnopolska zmowa tych kosiarkowców wrednych. Kto to widział, żeby musieli kosić akurat skoro świt i to zawsze blisko okna i to zawsze wtedy, gdy człowieki chcą pospać !!
    Brrrr…

    • dokładnie tak!!!… nie mogliby sobie kosić gdzieś tam dalej, pod innym blokiem a nie u mnie?… albo chociaż o 12-tej w południe, wtedy albo mnie nie ma w domu, albo przynajmniej nie śpię… 🙂

      • alicjawalo permalink

        Myślę, że nie mogliby…
        Bo oni mają prikaz z góry( z podsłuchów pewnie) i wiedzą, kto ma chęć pospać dłużej i oni wtedy pod jego okienko i zaczyna się to bzzzzzzzyyyyzzzyyyyyzzyyyzzzzyyyzz…
        Bo naród ma nie spać i nie leżeć!! tylko ma wstawać i chodzić, albo modlić się może…
        co tam chce…
        byle nie spał, bo od leżenia robią się odleżyny..
        ooo

        • no tak, a jak się robią odleżyny, to potem trzeba materace przeciwodleżynowe, no i naród idzie po dofinansowanie do NFZ-etu, i tylko się domaga i domaga… 🙂

  12. Tygrys1012 permalink

    W kulturalnych miastach, na kulturalnych osiedlach, panowie kosiarze latają stadami i z płachtą, którą to okrywają stojące w pobliży koszonego trawnika samochody, co by nie wyglądały, jakby same tą trawę zderzakami żarły i wypluwały 😉

    a także dzień dobry 🙂

    • zawsze mówiłam, że P. to dziura, ehhhhh…. będę musiała mojego Hiszpana stawiać chyba na środku parkingu bo inaczej po każdym koszeniu podróż na myjkę będzie mnie czekać …
      oraz dzień dobry słoneczny 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Niech koszą, niech alergikom ulżą! Taka wyrośnięta trawa oznacza kichanie na potęgę. I smarkanie. I oczu łzawienie. I wkurzenie, które za oboma podąża krok w krok.

        • ależ ja nie mam nic przeciwko koszeniu tylko dlaczego o 6.30????… i dlaczego obtrawiają mi autko?… (nie tylko mnie zresztą…)

        • Tygrys1012 permalink

          To Ci powiem, że fujary som! Serio, u nas się „nauczyli”, pewnie po paru interwencjach, że za kosiarzem idzie paru umyślnych i 1. sprząta z chodnika i ulicy, co narozsypywali; 2. zasłaniają auta płachtą, żeby ich nie osyfić po całości, jak to pewnie z Twoim zrobili. Ja kiedyś panu zwróciłam uwagę, że jak piesi przechodzą, to również powinni przerywać, mimo, że to uciążliwe dla nich jest, ponieważ panu uciekła spod kosiarki mała kora (taka, co się usypuje przy iglakach) i stuknęła mnie w „dekolt”. A że jestem alergikiem, to od razu dostałam w tym miejscu piknej pokrzywki i przez godzinę wyglądałam, jakbym się drapała po ukąszeniu stada komarów. Od szyi po bluzeczkę 😉

        • Tygryś!! Ależ perwersyjna jesteś na chodniku pukanie w dekolt no no 🙂

        • wiesz, u mnie na osiedlu to kosi „pan od wszystkiego” zatrudniony przez spółdzielnię mieszkaniową a oni mają w du…szy ludzi i samochody, jemu każą to on robi i się nie zastanawia… „miejscy” kosiarze trochę inaczej się zachowują, choć przykrywania aut czymkolwiek nigdy nie widziała i nigdy o czymś takim nie słyszałam, dopiero od Ciebie … 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Widziała ja na własne zielone łoczyska, jak panowie toto nosili i
          dwóch rozciągało przed autem, a trzeci kosił.

        • ależ ja Tobie wierzę, pomimo tego, że mogłaś mieć oczy
          załzawione od tej alergii z dekoltu … 🙂

        • Taaaa a może oni na czarownice polowali, tymi
          płachtami 🙂

        • raczej na pojazdy czarownic… 🙂

        • Eeeee co winne samochodziki, no chyba że multipla
          tam gdzieś stała trzeba było ją szczególnie
          starannie okryć 🙂

        • multiplę to bym postawiła na najbardziej zarośniętym
          trawniku i do tego pod drzewem, na którym ptaki
          gniazda mają … 🙂
          chociaż nawet otrawiona i obkupkana i tak nadal
          będzie multiplą… 🙂

        • Się nie znasz na pięknie motoryzacji ooooo!! Jakbym był babą nooo eee yyyy znaczy kobietą to bym się ofochał oo!!

        • i dobrze, że nie jesteś bo niezbyt się nadajesz…
          krągłości nie masz.. 🙂

        • Phi przecież to żadna sztuka być kobietom,
          wystarczy się dąsać na wszystko, udawać, że
          nic się nie podoba i iść do łózka z bolącą
          głową 🙂

        • otóż mylisz się Depserku, z bolącą głową do łózka
          to chodzimy tylko wtedy, kiedy facet od nas seksu
          chce… normalnie to nas głowa nie boli…
          co do pozostałych dwóch to może być, ale też
          robimy to tylko w obecności faceta… tak
          normalnie to jesteśmy wesołe i zadowolone… 🙂

  13. Nitager permalink

    Mnie tam „ptrawiony” samochód wcale by nie przeszkadzał. Na czarnym tle te zielone plamy musiały fajnie wyglądać – jak kamuflaż samolotu z czasów II wojny! Zawsze można było powiedzieć, że tak miało być i taki jest najnowszy krzyk mody – idę o każdy zakład, że w następnym tygodniu znalazłoby się kilka osób, które przyjechałyby autkami, pomalowanymi w plamy.

    • ha ha ha, całkiem możliwe, ludzie różne głupoty „łykają” ale nie jestem aż tak…. „wredna?” … 🙂
      sam widzisz (a jeśli nie, to spójrz wyżej…) jak mi dobrze z oczu patrzy… 🙂 … poza tym, on nie był w plamy, on miał cały tył i po połowie tylnych drzwi całkowicie, równomiernie oblepiony… jak kadłuby statków glonami …. 🙂

      • Nitager permalink

        To jeszcze lepiej! Trzeba było powiedzieć, że to kolor „morski”. Okręt w nocy, płynący przez tropikalne wody…

        • w sumie mogłabym, ale nie dałam nikomu szansy na zadanie mi jakiegokolwiek pytania gdyż niezwłocznie pognałam, jak wicher, na myjkę… i możesz wierzyć albo nie, ale ani jedno ździebełko trawki się nie odkleiło pod wpływem owiewu… dopiero porządne ciśnienie wody dało radę (choć też nie od razu…) … 🙂

  14. Pollyanna permalink

    no. to teraz pisząc do Cię będę Ci kulturalnie mogła w oczy spojrzeć 🙂
    hihihihihihihi, myślałam, że znowu miałaś zielone auto 🙂 ja kiedyś wypucowałam autko przed powaznym przeglądem, a rano obudziłam się z wieeeeeelką kupą dosłownie na połowie szyby 🙂 i to w kolorze fioletowym. nie wiem co te ptakory żarły, ale zedrzeć to było trudno. wstyd mi było, ale nie miałam czasu na myjnię i z takim fioletowym rozmazem pojechałam do salonu 😀
    oraz podziwiam niezmiennie Twoje umiejętności w lawirowaniu na obcasie i to w przeróżnych okolicznościach.

    • ha ha ha, jak to co jadły?… jagody a wiadomo, że to się ciężko usuwa… 🙂 … też mnie kiedyś taką fioletowa „plamą” uraczyły… 🙂
      lawirowanie (nie tylko na szpilkach…) mam opanowane do perfekcji …

      • Polly ciesz się, żeś nie „blądynka” i nie wymieniłaś z tego powodu całej szyby, bo szyba miała by inna datę produkcji bo przy sprzedaży auta mówili by że jest po kolizyjne, no o kosztach nie wspomnę już 🙂 Frytuniu, nie każdy ptaszek na biało yyyy no wydala z siebie:)

        • oj Desper, wiem, że nie na biało, ale jednak na fioletowo to trochę rzadziej jest …. 🙂

        • Oj tam fioletowa kupa jest tak samo kupa jak w kolorze goowna 🙂 jejku ależ mamy temat kolor ptasiej kupy haha:)

        • no to po co ciągniesz ten temat?… 🙂
          a poza tym, jak już mogę wybierać, to wolę kupę (ptasią, żeby nie było…) w kolorze fioletowym, zawsze mogę udawać, że to jagoda się roztrzaskała, co to ptak ją niósł w dziobie do gniazdka, żeby mieć na deser do kawy …. 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Ptaki z zasady robią „rzadziej” 😛 nie „twardziej”. Dlatego efekt ich trawienia bywa taki spektakularny. Ciesz się, że bocian tamtędy nie przelatywał 😀

        • albo łabędź… 🙂

        • a juz w ogóle by była tragedia jakby tamtędy przelatywał smok, one
          to potrafiły w locie taki pasztet zwalić, że pół samochodu by
          zakryło i wtedy by trza szpadelkiem go odkopywać 🙂

        • Desper, ha ha ha, skończmy już ten temat bo zaczyna się
          robić niebezpiecznie 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Naczytał się chłopczyk (albo naoglądał) gry o tron i smoki
          mu się marzą… Panie Desper-Daenerys 😛

        • Tygrys, Desper smoki pamięta ze swojej młodości
          przecież… 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Taki stary jest??? Czy też może żyje w swoim
          własnym świecie, który się szczególnie ubarwia
          i robi się bardziej wyrazisty, jak nie zażyje
          specjalnych pigułek? 😛

        • no przecież cały czas powtarza, że stateczny i ze
          siwą skronią jest… ale tabletek, póki co, nie
          musi zażywać… szczególnie tych niebieskich 🙂

        • Tygryś, żadnych takich bajek nie czytałem, to
          opowieści z młodości mej są, ale co Ty możesz
          wiedzieć, jak smoka na oczy nie widziałaś.
          Frytuniu faktycznie temat się robi mocno
          śmierdzący 🙂

        • Pollyanna permalink

          blądynkom nie jestem, ale jednak śmiem polemizować. bo to zaiste kolizja była i to nie bele jaka 🙂

  15. alicjawalo permalink

    a tak w ogóle to nie czepiajcie się ptaszków i smoków kupkających na autka. Jak się ma autko to niech ona tam kupkają, gdzieś przecież muszą. Bo bo co wtedy, gdy ptic leci, kupkę mu się chce,a autka nie ma? No?
    wtedy przechodnie obrywają i to jest problem, rzekłabym gówniany problem !
    tak!

    • a to one se nie mogą ot tak, jak piesek czy kotek, po prostu na trawkę?… ostatecznie na beton czy asfalt?… one muszą mieć autko albo człowieka?… bo inaczej to co, zatwardzenia dostają i kuperek im urywa?… 🙂

      • alicjawalo permalink

        na trawę nie mogą, bo brak celu tam jest, mnie się wydaje, że one muszą w coś trafić, inaczej nie potrafią się załatwić…
        może być tak, że im kuperek urywa…może tak być… w zasadzie to nikt badań nie zrobił, ale ja mam taką teorię..
        Siedzą sobie ptice na gałęzi i chce im się kupkę, ale one trzymają to w sobie, czekają na szefa. Ptic-szef przylatuje i świergocze: za mną ptaszki szukamy toalety, bo wam kupry odpadną..no i one fruwają..fruwają..a sraczyka nie ma, albo się nie nadaje…w końcu widzą..nadlatują..główny ptic-szef krzyczy: wszyscy na trzy kupkamy w tego ciemnego hiszpana…( ten ptic, który nie trafił musi trafiać dwa razy, albo nawet trzy.), one odlatują, a ty…
        hmmm..
        no i masz obsrane auto, bo za toaletę robiło 😉
        ps. a jak trafi któryś w ludzia, to pewnie za karę to zrobił, bo w auto już trzy razy nie trafił i szef-ptic kazał mu trafiać (dla nauki oczywiście) w ruchomy mały ludzki cel ..

        • ojacie, z Ciebie to normalnie prawdziwy ornitolog… publikowałaś gdzieś swoje prace?… bo ja myślę, że o nagrodę Nobla mogłabyś się starać, albo nawet o dotacje z Unii Europejskiej na dalsze badania … 🙂

  16. alicjawalo permalink

    To jest pomysł!! bo pewnie w ten sposób robi się sławę i pieniądze ..
    w końcu i ja będę bogata i sławna…
    chociaż..
    nie chcę być sławna..pieniądze do szczęścia zupełnie mi wystarczą 🙂

  17. paczucha permalink

    Ha, dlatego wole jezdzic rowerem, rower nie zbiera tak nieczystosci z otoczenia:))))))))))))))

  18. Skoro skończył się temat ptasiego wydalania, to ja dodam tylko jedno: mamy szczęście, że samoloty nie mają takich toalet jak pociągi niektóre jeszcze…

    • a nie mają?… pytam, bo nigdy nie leciałam samolotem… pociągiem jechałam, ale z toalety nie zdecydowałam się skorzystać… jeszcze mi życie miłe… 🙂

      • Gdyby samoloty miały takie toalety jak pociągi to zauważyłabyś to na swoim samochodzie, a przy całkowitym braku szczęścia to nawet na… nie będę kończył. bo to zbyt okropne by było…

        • no nie kończ lepiej… lubię swój wygląd w niezmienionym stanie… 🙂

  19. Zebrało mi się na filozofowanie… na tym świecie dużo jest paskudnych rzeczy, jednak najpaskudniejsze pochodzą od ludzi…

  20. teatralna permalink

    no masz Pani… to trzeba być mniej narowistą w tym ogarnianiu auta – rumaka!!! ))))))))))))))))))))))
    jak jesteś taka prymuska to masz za swoje heheheh

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: