Skip to content

czy to się leczy?….

8 sierpnia 2014

jak wygląda Frytka, wszyscy wiom (a jak nie, to zawsze mogą zerknąć na ściągawkę z boku …) …  no i własnie o ten wygląd się rozchodzi, a w szczególności o włosy… wśród najbardziej zaprzyjaźnionych kręgów wiadome jest, że Frytka do swych włosów emocjonalnie bardzo przywiązana jest i ich wygląd mocno jej na sercu (a czasami na wątrobie też…) leży… niektórzy nawet twierdzą, że ociera się to o fobię czy inna schizę i że powinno się leczyć, ale co oni się znają…. w końcu nie są lekarzami (przynajmniej nie wszyscy bo niektórzy i owszem..)… no bo co z tego, że może Frytka wyjść z domu bez makijażu i w dresie, ale nie wyjdzie bez ułożonych włosów?… też mi powód, żeby zaraz oskarżać kogoś o chorobę psychiczną… ale do tematu.. faktem jest, że względem swoich włosów ma Frytka ugruntowane poglądy… fryzura musi być ułożona według wszelkich reguł (ustanowionych oczywiście przez Frytkę…) .. ale to przecież nic nienormalnego… jak każda kobieta, Frytka ma własną wizję swojego uczesania (jedyną i słuszną…) i praktycznie żadna fryzjerka (czy fryzjer..) nie jest w stanie jej (znaczy tej wizji…) sprostać… za każdym razem kiedy idzie Frytka obciąć włosy, to rola fryzjerki kończy się na wysuszeniu włosów Frytki, bez ich modelowania… szkoda czasu fryzjerki i pieniędzy Frytki, gdyż i ponieważ po przyjściu (bardzo szybkim, żeby jak najmniej ludzi Frytkę widziało..) do domu i tak zaraz wkłada Frytka głowę pod wodę (i to jest jedyny moment, kiedy głowa Frytki znajduje się pod wodą, ale o tym za chwilę…), a potem sama suszy i układa włosy…  i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie siły przyrody (czyt. wiatr i deszcz…), które wzięły sobie za cel, popsuć misternie układaną fryzurę (a co za tym idzie..) humor Frytki … o ile z przeciętnym wiatrem może sobie Frytka poradzić stosując grubszą warstwę lakieru na włosy (choć jak się Frytka przekonała, na morski wiatr nic nie działa…), o tyle z deszczem nie jest tak łatwo… ale myliłby się ten, który myślałby, że Frytka się łatwo poddaje … prosto jest, kiedy widzi Frytka, że nadciąga zmiana pogody (choćby widoczna tylko dla niej…) …wtedy bierze ze sobą parasolkę… ale bywają chwile, kiedy nawet Frytka zostaje zaskoczona przez pogodę… i co wtedy?… moi drodzy, nie ma takiej rzeczy (chyba…), której nie zrobiłaby Frytka żeby uchronić swoje włosy przed kroplami wody… oto dowód

self

 

można?… można… i wtedy nie jest ważne, że własne dziecko każe Frytce iść pięć metrów za sobą i nie odzywać się w żaden sposób, żeby inni nie zorientowali się, że coś je z Frytką łączy… albo, że sąsiad mówi „dzień dobry” z jakąś taką rezerwą, a w jego oczach widać kurwiki, eeeee znaczy, chochliki oraz walkę o utrzymanie powagi… wtedy idzie Frytka z podniesioną i SUCHĄ  głową…

PS. niektórzy członkowie rodziny rozpuszczają złośliwe plotki jakoby Frytka, pływając, zawsze trzymała głowę wysoko nad wodą własnie dlatego, że nie chce pomoczyć swoich włosów… niniejszym zadaje Frytka kłam tym pomówieniom wyjaśniając, że tu akurat działa jej (chlubna oczywiście…) przeszłość … otóż lata świetlne temu pływała sobie Frytka (w towarzystwie swojej starszej ciotecznej siostry..) w jeziorze w rodzinnej miejscowości… i raz zapędziła się za daleko i … zaczęła się topić… tylko przytomności umysłu swojej towarzyszki zawdzięcza Frytka fakt, że dziś może tu pisać… owa siostra wyciągnęła wtedy Frytkę na powierzchnię i nie pozwoliła jej stracić, jakże młodego wtedy jeszcze, życia…  jednakże wydarzenie to pozostawiło trwały ślad na psychice Frytki (nie pierwszy i nie ostatni, ślad…) gdyż od tamtej pory, każda ilość wody (także pod prysznicem..) która znienacka „zalewa” twarz Frytki powoduję, że Frytka się autentycznie topi… brakuje powietrza, zaciska się gardło i wpada Frytka w panikę…  a więc jak widać, to nie dbałość o wygląd, a troska o zdrowie (a nawet, nie bójmy się tego powiedzieć, życie..) sprawia, że nie pozwala Frytka bywać swojej twarzy (a co za tym idzie także reszcie głowy…) pod wodą i nie pozwala na jej nagłe zalanie…

fryzura

i  po  fryzurze, a taka ładna była….

Advertisements

From → Uncategorized

129 komentarzy
  1. Mhm. To akurat jestem w stanie zrozumieć. Nie mam, co prawda tego problemu, bo posiadanie włosów długich, grubych, prostych i sztywnych, czyli z gruntu nieukładalnych, wyklucza wszelkie fryzury poza sprawdzonym modelem „na topielicę”. Jednak tak po prostu i po babsku rozumiem. Osobiście czuję się, jakbym wyszła goła na ulicę, bez makijażu.

    • no właśnie z tym akurat nie mam problemu… właśnie przed chwilą wróciłam z Młodym z przychodniu, ubrana, uczesana ale nie umalowana … 🙂
      PS. Frau, czy Ty publikujesz posty w jakiejś chińszczyźnie, czy tylko mnie się tak wyświetlają?…

      • Maryjo niebieska! W jakiej chińszczyźnie?! Taż dbam o polszczyznę jak o dziecko rodzone!

        • P. S. No widzisz… ja muszę się trochę podmalować, bo przy całym moim bujnym owłosieniu rzęsy mam akurat upośledzone, jasne i cienkie, więc bez makijażu wyglądam jak po chemii albo zgoła po ekshumacji 😦

        • nosz jak bum cyk cyk, co otwierałam Twój blog, to miałam tekst w obcym języku… jak zaczynało mi „translatorować”, to nic nie kumałam i dlatego nie komentowałam … a teraz faktycznie zajrzałam i jest po polskiemu… ja nic nie rozumiem, ale niech tam … 🙂
          eeee nooo, po ekshumacji to byś jeszcze w niemodnych ciuchach była… 🙂

  2. Anonim permalink

    Masz mnie na sumieniu! Będę Cię straszył(a) po nocach. ROTFL

    • ok, kilka rzeczy i osób mam już na sumieniu więc jedna w tę czy wew tę, to już nie gra roli… 🙂
      chociaż śmiem przypuszczać, ze jednak wywołałam pozytywną reakcję … 🙂

  3. SzafaSkrajnej permalink

    Piękny i markowy turban (czyżby H&M?) …Matka potrzebą wynalazców 🙂

    • oczywiście, że markowy i dokładnie ten… pasował kolorystycznie do reszty stroju, bo wiadomo deszcz deszczem, wynalazek wynalazkiem aleeeee … 🙂

  4. Liczy się efekt końcowy, czyli suche włosy. To inni mają problem, a nie Frytka.
    Amen:-)

  5. teatralna permalink

    małpa urocza))))
    dopiero za 2 razem zobaczyłam reklamówkę ))))) myslałam, żeś u fryzjera se fotką strzeliłaś))
    a fobie wodną mam też od dziecka z podobnego powodu

    • no to spostrzegawczość z lekka leży u Ciebie…. 🙂 🙂 🙂
      a małpa to normalnie mimikę ma jak ja… to znaczy, potomki moje tak twierdzą… 🙂

  6. Nie, no nie naprawdę nie wierzę, no naprawdę naprawdę nie wierzę!! Frytuniu no przecież, do fryzjera ludzie, kobiety też, chodzą średnio co około 3-4 tygodnie, więc włosy moczysz i myjesz raz na 3-4 tygodnie no weź no nie wierzę naprawdę nie wierzę 🙂
    Witam porannie bardzo 🙂

    • Desper, Desper, Desper… ja wiem, że Twoja wrodzona czepliwość nie pozwoliła Ci przejść obojętnie obok tematu, ale jednocześnie zaburzyła Ci obraz sytuacji… masz rację, chodzę do fryzjera co 3-4 tyg, ale nie masz racji z oceną częstotliwości mycia przeze mnie mojej głowy tudzież włosów… pomiędzy wizytami u fryzjera robię to jakieś trzy w porywach do czterech razy … co, biorąc pod uwagę, ze Moja Młoda myje włosy codziennie (a bywa, ze i dwa razy na dzień) to i tak jest ewenementem… 🙂
      witam porannie, w dzień pochmurny, ale wesoło …

      • Ufffff no naprawdę kamień z serca i wcale nie spadł mi na stopę, naprawdę i serio serio!! Nie wiem gdzie dostrzegłaś jakąkolwiek czepliwość, ot po prostu skoro jedynym razem kiedy głowa ląduje pod wodę jest powrót od fryzjera, więc wnioski sie nasunęły same ot tak se !! Jakbym był czepialski to bym się czepił, ze te czerwone uszy od tej reklamówki wcale nie pasuję do reszty, znaczy w takim ułożeniu nie pasują bo kolorystycznie ok, ale winny być nieco bardziej symetrycznie rozłożone, naciągnięta do tyłu, no żeby pod wiatr oporu nie stawiały oo!!
        Oraz olej chmury, ważne że wesoło 🙂

        • Desper, możesz się uszu czepiać ale Twoje uwagi, co do niepasowania ich do reszty stroju sa bezzasadne, gdyż i ponieważ reszty stroju na zdjęciu nie widać… w takim wypadku musisz mi na słowo uwierzyć, że pasowały… mogę pójść na ustępstwo w sprawie ich (znaczy tych uszu reklamówkowych…) położenia, ułożenia tudzież rozłożenia, może rzeczywiście nie wyszło to zbyt efektownie, ale kiedy czas goni, nie ma co wydziwiać i stylizować, tylko trza biec… 🙂

        • jedyny uzasadniony wielki pospiech jest wtedy gdy kobieta z otwartą raną czeka a w aptece kolejka, a na stacji benzynowej prezerwatywy wyszły!! swoja drogą to jednak stwierdziłem że czerwony do szarego pasuje więc to Ty się teraz czepiasz i chcesz czepialskiego ze mnie zrobić, co nie polega na prawdzie o czym zresztą wszyscy wią !! OO!! Na słowo to ja wierzę tylko sobie i to nie zawsze więc hmm jakby to powiedzieć, żeby Cie nie obrazić no wiesz 🙂 No na słowo jednak nie uwierzę, proszę o pełna dokumentacje foto !!

        • Desperku, dlaczego na stacji benzynowej prezerwatywy wyszły?… może zabrakło jednorazowych rękawiczek i kierowcy, ktorzy rączek sobie ubrudzić nie chciali, gumki do ochrony stosowali przy tankowaniu ewentualnie przy uzupełnianiu płynów eksploatacyjnych?… mniejsza z tym…
          otóż, jako już wspomniałam, reszty ubioru mego nie widać, musisz na słowo uwierzyć, że czerwone uszy pasowały, gdyż i ponieważ, miałam na sobie koszulkę oraz sweterek w kolorze pudrowego różu, w związku z czym czerwony kolor uszu ożywiał całość stroju … 🙂

        • Nie wierzę, w ten pudrowy róż u Cię ooo!! A wyobraź sobie, ze na stacji benzynowej czasem prezerwatyw brakuje !! No bo proces rekrutacji na pracownika stacji benzynowej czasem sie potknie i zatrudnią owszem całkiem młodą jeszcze osobę baaa często całkiem do użytku zdatna ale niestety moherowa taka już od urodzenia i taka osoba jak jest odpowiedzialna za składanie zamówień to hmm no cóż nie zamówi prezerwatyw bo to grzech!! I co wtedy?? Człowiek ma zrobić ??

        • ale, że jak to nie wierzysz???????…. otóż informuję Cię i Ciebie nawet dla pewności, że moje ubranie właśnie w kolorze pudrowego różu jest i koniec!!!… normalnie się zaraz ofocham o ten brak wiary w moje słowa, bo skoro mówię, to wiem…
          a co do moherowego, choć młodego wiekiem, pracownika… lepszy brak prezerwatyw niż ich dostęp ale za to igłą podziurawionych (a o takich przypadkach życie słyszało…) … 🙂

        • Oooo tak życie słyszało wiele, bardzo wiele, nawet o tym, że zamiast prezerwatyw próbowano używać woreczków foliowych, oj skutek różny był oj różny, a prezerwatywa z dziurka to nic innego jak kinder jajo 🙂
          No dobra nie fochaj już nie fochaj skoro mówisz że majtkowy róż lubisz ………………..:)

        • masz coś do majtkowego różu teraz????…. ja Ci powiem Desper, że jak się odpowiednio nawet majtkowy róż zestawi, i na odpowiednią osobę ubierze, to on (ten kolor…) wygląda niemal tak dostojnie, jak królewski szkarłat … albo nawet biskupia purpura… 🙂

  7. Fryciu, po tym wpisie z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu skojarzyłaś mi się z Cristiano Ronaldo. 😀 Ale rozumiem Cię. Kiedy miałam krótkie włosy, zachowywałam się podobnie. Reklamówka też była, ale najbardziej oryginalnym nakryciem głowy w czasie deszczu były spodenki od mojej piżamki. Wściekle żółte – należy dodać. 🙂 Teraz mam długie włosy i problem zniknął. 🙂

    • ha ha ha, w sumie to nie wiem czy powinnam się uśmiać czy fochnąć, bo do faceta mnie jeszcze nikt nie porównał… z drugiej strony, niektóre twierdzą, że on przystojny więc…. 🙂
      ja ostatnio wracałam z sukienką malowniczo zwisającą mi ze wszystkich stron głowy, i żeby nie było, drugą miałam normalnie ubraną… 🙂

      • A już uruchomiłam wyobraźnię… Szkoda, że wyjaśniłaś co i jak. Humor miałabym szampański do jutra. 😉

        • ale jak chcesz, to ja wykasuje komentarz w części pozostawiającej pole do wyobraźni, jeśli to ma Ci zapewnić szampański humor … 🙂
          bo mnie właśnie humor padł, szefostwo się już na urlop udało, a ja tu muszę do 18-tej kwitnąć bez żadnego zajęcia ….

  8. Tygrys1012 permalink

    O jesoooooo….. Na południu proszę mnie tak nie łazić, my tu mamy od groma parasoli! I nie dziwię się synowi.

    • ha ha ha, no dobra ja obiecam, że nie nałożę reklamówki, jeśli Ty obiecasz, że będziesz mieć w pogotowiu parasolkę … 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Jedna wielka w pracy, z 5 w domu i jeden spadochron w kolorach tęczy – wystarczy nam chyba?

        • oooo, to ja ten spadochron poproszę, ja bardzo tolerancyjna jestem, mnie tęcza nie przeszkadza… 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Tylko z nim trzeba uważać, żeby nie odlecieć 😉 bydlę, nie parasol

        • no wiesz, ja mam niezły „balast” to i ówdzie … 🙂

        • Czcze przechwałki z tym balastem, no bo balast to rzecz zbędna a u Ciebie nic zbędnego nie ma ummmmm za to słodziutkie i rozkoszne ummmmm oj tak 🙂

        • no właśnie, Desper, jak sam zauważyłeś, balast to rzecz zbędna i dokładnie to miałam na myśli… 🙂

        • No ale Ty nie masz nic zbędnego wszystko co masz jest w sam raz bardzo potrzebne i rozkoszne 🙂

        • jednym potrzebne, drugim (czyt. mnie..) zbędne, ale wiadomo już, że w tym temacie nie dojdziemy do porozumienia, więc szkoda marnotrawić czasu na dyskusje… 🙂

        • Jasne że tak, trza przyjąć wersję starszego bo wtedy unikniesz złego oo!!

        • zaraz, zaraz, a kto i gdzie powiedział, ze wersja starszego ma być lepsza?… ja tam z duchem czasu i postępu idę, i młodsze i nowoczesne wersje lubię… 🙂

        • No jak kto i gdzie ja powiedziałem powyżej możesz jeszcze raz to przeczytać i ……………. stosować się !!

        • phi, że tak się jasno i dobitnie wyrażę … 🙂

  9. Thunderstorm permalink

    No,nie mogę się nie uśmiechnąć :))) Szalony pomysł 😉
    Gdy miałam krótkie włosy, też kombinowałam jak tu fryzurkę przed deszczem uchronić 🙂
    Teraz mam długie i się wodą nie przejmuję 🙂 Zyskałam komfort psychiczny.

    • miałam długie do pierwszej komunii, więc wieki temu… potem próbowałam z czymś takim mniej więcej do ramion (i blond..), ale to nie moja bajka, więc teraz …. zawsze mam markową reklamówkę w torebce… 🙂

      • Thunderstorm permalink

        Ja miałam długie do „przed komunią” 🙂
        Teraz znowu zapuściłam – po latach 🙂
        Pomysł z tą reklamówką, genialny!

        • zdarzają mi się pomysły genialne w swojej prostocie, ale w większości, jakoś nie znajdują uznania w oczach najbliższych… ciekawe dlaczego … 🙂

  10. Odpowiadając na Twoje tytułowe pytanie – nie tego się nie leczy. Ten typ po prostu tak ma i nie da się wyregulować. Można ewentualnie wymienić na inny model, co w przypadku decyzji Twoich dzieci widzę w tym niejaką trudność, no bo gdzie i do kogo powinny udać się z reklamacją? :)))

    • mogą się udać z …. reklamówką… 🙂
      poza tym, moje dzieci i tak twierdzą, że im matkę w szpitalu podmienili (a biorąc pod uwagę ich różnych wiek, to nawet dwa razy…) więc … mają, co mają …. 🙂

  11. emka permalink

    o wow… rozumiem że to również w temacie bloga modowego owo nakrycie głowy prezentujesz! No bo same plusy ono posiada… podejście do tematu niekonwencjonalne i nietuzinkowe… kolorystyczne zestawienie z resztą stroju świetne… wyglądasz w owym nakryciu zjawiskowo a w dodatku jeszcze i rolę swoją spełnia…. no po prostu rewelacja! :)))
    Piątkowe pozdrowienia bardzo serdeczne 🙂 :*

    • i to się nazywa kobiece podejście do tematu, zrozumienie, pochwała i ogólnie, że och 🙂 🙂 🙂
      dziękuję bardzo oraz pozdrawiam cieplutko, choć dzień u mnie wyjątkowo ciemny i pochmurny …

      • Emka a Ty wiesz jak bez takich ozdób bardzo zjawiskowo wygląda !!!!!

        • też uważam, że zdecydowanie lepiej wyglądam bez reklamówki, w naturalnym anturażu, ale jak mus, to trza … 🙂

        • No bez reklamówki i kilku innych szatek też 🙂

        • oj tam, oj tam, nie każ mi bez innych szatek biegać po ulicach i wprawiać sąsiadów (szczególnie płci męskiej…) w jeszcze większe osłupienie, gdyż nie wiadomo jakim nieszczęściem mogłoby się to zakończyć… 🙂

        • A że niby ja kazałem?? Ja zabraniam wychodzić z domu w spódnicy krótszej niż na pół łydki, bluzki nie zapiętej pod szyję !!

        • nooo, jakby powiedziałeś, że bez wszystkich szmatek lepiej wyglądam, to jak to miałam zrozumieć?…

        • A było tam że cała gawiedź ma Cie tak oglądać !! To była poufna informacja przeznaczona dla jednej pary oczu 🙂

        • aaaa, czyli powinnam się przemykać opłotkami i, ewentualnie, tylko jednemu sąsiadowi się pokazać… 🙂

        • Ta jasne już Ci sąsiad w głowie!!

        • żaden sąsiad mi nie w głowie… no chyba, że?…. ale nie, jednak nie … 🙂

        • emka permalink

          desperado…. pięknemu we wszystkim pięknie … i bez niczego też :))) a to, że czasem Frytka w pięknej reklamówce na głowie wystąpi to jedynie w ramach wzmocnienia jej wizerunku kobiety-kameleona…tajemniczej, eterycznej i zdolnej do wszystkiego….. :))))))

        • ha ha ha, eterycznej, przy mojej wadze i budowie, się uśmiałam …

  12. Ty przynajmniej masz, co chronić 😀 w ten oto sposób możesz odgryzać się najbliższym 🙂

  13. Agulec permalink

    Heh, Cię rozumiem z tym niezanurzaniem głowy. Ja nienawidzę jak mi się woda do uszu wlewa. Uwielbiam pływać, ale muszę się bardzo mocno sama ze sobą zmagać, żeby płynąc zanurzyć głowę… Bo fryzurę i tak mam zawsze w pełni naturalną 😉

    • hmmm, naturalna fryzura…. czyżbym powinna Ci zazdrościć naturalnie pięknych długich kręconych włosów, które to włosy zawsze wyglądają po gwiazdowemu?… 🙂

  14. szabaniasta permalink

    Muszę przyznać, że nakrycie głowy gustowne i nawet pod kolor;)))
    A dzieciaki niech się cieszą, że mają matkę, która znajdzie wyjście z każdej sytuacji:))
    Buźka

    • a pewnie, że tak… matka znajduje wyjście, nie tylko po omacku, ale nawet na ślepo…. 🙂
      oraz witaj Miśka… 🙂

  15. dreamu permalink

    Woda z nieba była wrogiem dreamowym do czasu, aż postanowiłyśmy z fryzjerką uwolnić loki. Dreamu w deszczu wyglądała podobnie do Fry w plasticzanym czepusiu.Teraz pod wpływem wilgoci loki kręcą się bardziej, co jest bardziej, niż OK. Oraz mały mankament Dreama również nie pozwala jej na trzymanie łepetyny pod wodą, gdyz wpada w panikę. Heh 😉

    • no to widzę, że Nas takich spanikowanych więcej jest… co za pokolenie… 🙂
      oraz tych loków, co to na deszczu, bardziej się lokowate robią, to ja Ci po ludzku, albo nawet bardziej, bo po kobiecemu, zazdroszczę… 🙂
      witaj …

  16. stardust permalink

    Spiesze doniesc, ze laczy mnie z Frytka fobia mokrej twarzy, tak ta pod prysznicem… myslalam, ze tylko ja tak mam, a tu prosze Frytka tez:))) I jak widac dzieje sie to z tego samego powodu, czyli jestem podobnie jak Frytka niedoszla topielica. Tyle ze ja w rzece i uratowana przez jakowegos mlodziana. Szkoda, ze ze strachu nie pamietam czy byl przystojny;)))
    A z fryzura tez mialam podobnie, chociaz jak Frytce wiadomo z tego mnie los wyleczyl, a wiec i owszem jak widac na moim przykladzie to sie leczy.
    Jeno najgorszemu wrogowi takiego leczenia nie zycze…
    Ale teraz juz wiem, ze nigdy w zyciu nie bede juz niewolnica moich wlosow:P

    • Star, że Ciebie z włosów „wyleczyło”, to ja wiem i wiem też, że zajebiście Ci jest w tych wszystkich turbanach, jakie sobie na głowie motasz, ale masz rację, takiego „leczenia” nikomu nie życzymy ..
      ale że nie zapamiętałaś czy przystojny?… chrzań to, opowiadaj, że tak, że był przystojny, taki to a taki (tu wstawiasz opis takiego, co to według Ciebie przystojny jest…) i wnukom przekazujesz historię romantyczną z topielica w tle… 🙂
      oraz witaj serdecznie …

  17. Frycia świetnie wymyśliła i powiem ,że biorę ten wynalazek dla siebie ,tu w Szwecji często pada to warto mieć coś na kudłatej..A ja lubię wolność dłoni::))bez parasola…Tylko że mam świetne kurtki z kapturami..ale bywa że deszcz zaskoczy…Zawsze będę wspominać Frytkę w deszcz::)))Kiedyś byłam tak zwariowana ,że nawet śmieci bez makijażu nie wyrzucałam::)))Włosy były zawsze w ładzie i makijaż obowiązkowy..Dzisiaj z biegiem lat ,włosy są zawsze umyte ,ale już nie cackam się z nimi jak dawniej,makijaż leciutki tylko na wyjście…Ot zmienia się w człowieku sporo…Kiedyś mogłam pomadkę mieć na ustach non stop ..Teraz mnie wkurza…Co to się z kobitą robi???SKS..chyba :::)))))ale ważne że zdrowie jest..Ale myślę ,że wina jest taka ,siedzi się w chałupce to zero chęci na malowanie,kiedyś się pracowało z ciekawymi ludźmi to trzeba był się zawsze wyrychtować ot co::)))
    Frycie piękna jesteś w tej wodzie::))))))))A wiesz jak pozbyć się lęku pod prysznicem?…..Leciutkie ciśnienie w prysznicu ,głowę schylaj do dołu zrób dzióbka ustami i wdychaj powietrze spokojnie.Woda będzie leciała po twarzy ale do buzi nie wleci::)))do puki będzie dzióbek …Sprawdź i mi powiedz czy jest dobrze::))Nosem nigdy nie nabieraj powietrza::)powodzenia -pozdrowienia

    • dzióbek, mówisz?… taki kaczy jak do słitfoci na fejsie?… ha ha ha, muszę potrenować…
      i zadna SKS, cholera jasna, po prostu wygoda… ja w tygodniu, kiedy do pracy uczęszczam, to makijaż robię.. ake jak przychodzi weekend i planów towarzyskich nie mam, nie maluję się wcale i dobrze mi z tym… najwyżej panowie mnie w sklepie w drzwiach nie przepuszczają (hmm, tak mnie to teraz zastanowiło… czyżbym aż tak koszmarnie wyglądała, że nie zasługuję? 🙂 )… mam ich gdzieś, tym co chce, to się i bez makijażu podobam… 🙂
      miłego weekendu Danusiu … 🙂

  18. Rozmowa dwóch panów:
    Pierwszy – aaach, wpleść dłonie we włosy pięknej kobiety …
    Drugi mu przerywa – i o kolano, o kolano!

    PS. Kiedyś, gdy jeszcze miałem brodę i wyglądałem tak jak np. tutaj:
    http://anzai.blog.onet.pl/files/2014/05/816-a3.jpg

    dochodziłem do skrzyżowania podczas silnej ulewy i wiatru. I wtedy z drugiej strony nagle dostałem w twarz jakąś zimną mokrą szmatą i poprawkę z łebka. Ta szmata to były ponad półmetrowej długości włosy jakiejś pięknej dziewczyny, która, tak jak ja, szła z drugiej strony, z prawie przymkniętymi oczami. Wyplątaliśmy się dopiero po kilku minutach w najbliższej bramie, i wtedy zgodnie stwierdziliśmy, że to było najciekawsze poznanie i doznanie.

    • dowcip zarąbisty, zdjęcie już widziałam (szczerze?… jakoś nie przepadam za brodami…) ale interesuje mnie to niekonwencjonalne poznanie… czy miało swój ciąg dalszy?… opowiadaj, opowiadaj, bom (jak to kobieta, niektórzy mogliby powiedzieć…) ciekawa okrutnie… 🙂

      • To co dalej (kolacja ze śniadaniem u niej w domu) nie było tak ciekawe jak wyplątywanie się. Z(s?)czepiliśmy się jej włosami jak dwa barany, ja zakłąłem o k..wa!, a ona krzyknęła o Jezu!, po czym bokiem weszliśmy do najbliższej bramy i tam ja zacząłem wyplątywać jej włosy, a ona wkurzona znalazła jakieś nożyczki do paznokci i odcinała to co wpięło się w mój ekspres przy kapturze.

        PS. Brodę nosiłem jeszcze kilka lat, a ostatecznie wyciąłem ok. 1990 r.

        • jak na taką pobożną, to szybko to śniadanie zrobiła, ha ha ha…
          to teraz poproszę o linka do zdjęcia bez brody, dla porównania … 🙂

        • Wtedy oboje spieszyliśmy się /dlatego odcięła się ode mnie nożyczkami 😉 /. Do kolacji ze śniadaniem doszło chyba po kilku tygodniach.

          Z przyczyn, które opisałem wcześniej, na blogach nie publikuję zdjęć po 1990 r. (właśnie tych po zgoleniu brody). Wcześniejsze bez brody to np.:
          http://foto-anzai.blogspot.com/2013/07/dokumentalistyka-wyprawa-na-frombork.html
          Na zdjęciu 1a jestem pierwszy z lewej.

        • aha, czyli nie tak od razu poniosła Was fala deszczu, znaczy, namiętności … 🙂
          co do zdjęć, rozumiem, choć szkoda… 🙂

        • To było wrażenie nie do opisania: Oboje szliśmy pod wiatr, tylko innymi halsami, ja jak byk z głową opuszczoną i prawie przymkniętymi oczami, a ją wiatr co chwila rzucał na ściany domów. Gdy spotkaliśmy się na rogu, wyrżnęła mnie czołem w szczękę a włosy dały mi w pysk i okręciły się dokładnie wokół naszych głów. Oboje mieliśmy poczucie, że ktoś nam zarzucił worki na głowę. Pierw była złość, a potem śmiech.

        • no i teraz to nareszcie brzmi tak, jak powinno.. eh, Wy, faceci, zawsze wszystko trzeba z Was siłą wyciągać?… 🙂
          długo byliście razem?.. a może nadal jesteście?…

        • Chyba do ok. 26-27 r. życia „w uczuciach ja byłem stały, tylko one się zmieniały”, ale nie byłem łowcą damskich skalpów. Skalp padał tak średnio raz na dwa lata.
          W 1978 r. podjąłem drugie studia, zaoczne pozamiejscowe (Wrocław), i wtedy nastąpiła rewolucja. Zauważyłem, że mijając koleżanki w budynku uczelni nie zastanawiałem się jak mają na imię, tylko czy z nimi spałem. Akademik po zameldowaniu się szybko „przerobiliśmy” na koedukacyjny i zaczęło się … studiowanie. 😉 To były dwa kierunki czteroletnich studiów, a więc ok. 160 pań do zagospodarowania. Podobno walczyłem dzielnie …
          Nie wiem czy w tym kontekście istotne jest jeszcze Twoje pytanie, ale odpowiadam: Nie. Po tej kolacji ze śniadaniem uznaliśmy, że nasze role się wypełniły i to dosłownie. Były jeszcze telefony, może ze dwa spotkania, ale to już inny temat chociaż bardziej interesujący, bo dotyczący technik współżycia.

        • masz rację, w obliczu tego, co o sobie napisałeś, to już nie ma znaczenia … widzę, że mocno doświadczonym przez życie mężczyzną jesteś… przy Tobie zaczynam czuć się … niewinnie?.. 🙂

        • … ano studiowało się to i owo, szczególnie to owo. 😉

        • no własnie widzę, że ominęło mnie sporo różnych doświadczeń… nie studiowałam … całą wiedzę nabywałam samodzielnie… 🙂

        • Amatorki to najlepsze profesjonalistki. 🙂

        • rozumiem, że to też wiesz z doświadczenia … 🙂

  19. Widzę, że nadal prowadzisz blog modowy, chociaż już tak otwarcie do tego się nie przyznajesz 🙂 Ja bym opatentował ten sposób ochrony włosów, bo kto wie, być może to będzie nowy trynd w modzie na najbliższy rok? 🙂

    • trynd, dobrze powiedziane, tylko dlaczego na najbliższy rok?… jesień będzie jeszcze w tym roku… 🙂
      witaj serdecznie …

  20. no masz rację, zupełnie tę jesień pominąłem… Chociaż, jeżeli poudaję, że miałem na myśli najbliższy rok szkolny, to wszystko będzie w porządku? 🙂

    • cwaniak, mało tego, inteligentny, co to z każdej sytuacji potrafi wyjść obronną ręką i jeszcze się kobiecie przypodoba… podoba mi się to… 🙂

      • Sam jestem zaskoczony, że mi się tak udało zgrabnie wybrnąć 🙂

        • czyżby obawa przed podpadnięciem kobiecie (albo chęć przypodobania się może?…) działała na Ciebie mobilizująco?… 🙂

  21. Obawa przed podpadnięciem, czy chęć przypodobania… hmmm…nie, to chyba nie to, sądzę, że to radosny nastrój po zobaczeniu Ciebie w tak niezwykle modnym „ochraniaczu fryzury” 🙂

    • takie wytłumaczenie też może być.. szkoda tylko, że radość bardziej wywołuje widok ochraniacza, niż mój …

      • Radość wywołuje widok dobrze skomponowanej całości … osoby i ochraniacza 🙂

        • lubię jak się ludzie radują na mój widok, nawet jeśli wywołuję śmiech, a nie tylko uśmiech … 🙂

  22. alicjawalo permalink

    A ty wiesz, że ja po przyjściu od fryzjera też zawszę myję włosy i układam je po swojemu?
    Matko kochana..człowiek myśli sobie, ze taki jest wyjątkowy, a tu masz!!
    Frytka robi tak samo…
    tylko z tą torbą na głowie to Frytka wyjątkowa jest, bo ja lubię gdy deszcz mi je trochę zmoczy, więc nie zakładam..no ale Frytka to Frytka..

  23. oooooo i 100 -jestem !!!! Frycia ,my kobiety zawsze pięknie wyglądamy.Tylko faceci nie zauważają w nas Muzy czy Bogini jak kto woli::)))Ale ja zawsze powtarzam .Ja muszę czuć się we własnej skórze dobrze…A dla innych, nie mój problem ,bo i tak nie dogodzi się::))))Staram się myć wodą i mydłem by zapachu brzydkiego nie roznosić i więcej niczego nie trza!!!!No dodam świeże majtki i perfumy „Davidoff „To moje ulubione ..I mogę śmigać …….::))))buziaki miłego wieczorku::))))

    • Danuś, jesteś niesamowita, wiesz?… strasznie Cię lubię… 🙂 🙂 🙂
      ja używam „Euphoria”Calvina Klein oraz czystych majtek też.. 🙂
      buźka …

  24. Dopiero teraz, czytając te nasze wcześniejsze dywagacje, skojarzyłem, że niepotrzebnie martwisz się o sens swoich zabiegów wokół tego co masz na głowie. Więc chciałbym Cię pocieszyć, że niektórzy kudłaci faceci też tak mają. A ponieważ do takich należę, więc przypomniałem sobie, że ja też robię podobnie jak Ty, czyli po wyjściu od fryzjera (żeby mu nie było przykro), przegarniam ręką, albo zgrzebłem fryz, który podobał się fryzjerowi, a mnie niekoniecznie. Problem w tym, że do tej pory nie zwracałem na to uwagi.

    • znaczy wychodzi z tego, że dołożyłam Ci zmartwień, skoro teraz będziesz zwracał uwagę… 🙂

      • No tak, bo nie myślałem, że to taki problem. Ale jest w tym coś, bo na ogół mamy zupełnie inne wyobrażenie o nas samych, a pierwsze zetknięcie ze zdjęciem, nagraniem głosu, czy filmu, które ktoś nam zrobił z ukrycia prawie zawsze jest krytykowane.

        • ze zdjęciami mam problem, rzadko które dostaje moją akceptację,,,, chciałabym kiedyś trafić do profesjonalnego fotografa (nie od zdjęć dowodowych), który zrobiłby mi fajną sesję…
          głos słyszę na swojej poczcie i … to nie mój, ha ha ha…

        • Psychologia … inaczej siebie postrzegamy, inaczej widzi nas świat.

        • żeby ten świat za każdym razem widział nas lepiej, niż my sami, to jeszcze dałoby się żyć…. 🙂

        • Świat widzi nas obiektywnie, to my wypieramy ten gorszy obraz.

        • wyPieramy, czy wyBieramy… bo ja chyba wybieram i narzekam…

  25. Jednym słowem: „fryzura uber alles” (znaczy, ponad wszystko 😉 )… Rozumiem. Ja mam podobny stosunek do swoich książek… Żyć bez nich nie potrafię, wydam na nie ostatni grosz, a jeśli muszę jakąś wyrzucić, serce mi pęka 😦

    Co do Twojej aquafobii – próbowałaś może czepek…albo jakąś maskę z rurką do oddychania pod wodą?

    Pozdrawiam!!

    • Celcie!!!!… czy Ty mnie już nie lubisz???… nie dość, że chcesz żebym się utopiła, to jeszcze w czepku??!!… widziałeś kiedyś twarzowy czepek???…. 🙂
      witaj serdecznie …

      • Witaj 🙂

        Ależ lubię Cię lubię! Ale są sytuacje, że twarzowość ustąpić musi miejsca bezpieczeństwu po prostu 😉

        • ależ ja nie będę bezpieczniejsza w czepku, uwierz… a pomysł z rurką odpada w przedbiegach… jedyne rurki jakie biorę do ust, to te z bitą śmietaną…. i to też nie za często… 🙂

        • Nie mówimy tu stricte o Tobie, lecz o fryzurze Twojej, którą – jak wynika z notki – cenisz nad życie… Fryzura będzie w czepku bezpieczna na pewno, a rurka z maseczką pozwoli Ci się głębiej zanurzyć i może zniweluje obawę utonięcia 🙂

        • fryzura od czepkiem może i bezpieczniejsza, ale za to jak przyklapnięta… ja chyba jednak podziękuję za Twoje cenne rady… 🙂 🙂 🙂

        • Łatwiej chyba przywrócić taka przyklapniętą do „stanu uzywalności”, aniżeli całość układać od początku, no ale ja tylko facetem jestem 😉 U nas starczy włosy ŚCIĄĆ i po sprawie… 😉

        • no własnie, mój drogi, jako facet nie musisz wszystkiego wiedzieć na temat kobiecych zachować (może nawet irracjonalnych ale koniecznych…) … 🙂

        • Słyszałaś pewnie to stare powiedzonko, że Bóg WAS stworzył nie po to, abysmy Was rozumieli, tylko po to, aby Was kochać? 😉

        • ależ oczywiście, że tak… wszystkie tego typu teksty zawierają samą prawdę i są ogólnie znane… 🙂
          oraz domyślam się, że się stosujesz do tego? …

        • Przeważnie 😉

        • czyli niektóre, wbrew wszystkiemu, próbujesz zrozumieć?… 🙂

        • Owszem, z różnym skutkiem 🙂

        • to zrozumiałe, w końcu jesteś, jak sam powiedziałeś, tylko facetem.. 🙂 🙂 🙂

        • W sumie dobrze że nie jesteśmy we wszystkim tacy sami…inaczej byłoby strasznie nudno 😉

        • a pewnie, że tak…. poza tym, przeciwieństwa się przyciągają, znaczy kobiety i mężczyźni… 🙂 🙂 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: