Skip to content

co wynika z babskiego wieczoru….

31 sierpnia 2014

weekend… sobota… ciut świt koło południa wychynęła Frytka z pościeli (tak, tak, nie ma tu żadnej pomyłki … nie, że się obudziła, bo to nastąpiło tradycyjnie w okolicach 6-tej, ale wstała z łóżka…) i pomyślała: „co tu zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem?”… jako, że intensywnie skorzystała ze swoich szarych komórek (wciąż jest to liczba mnoga…) to i pomysł przyszedł gładko… otóż, zaprosi swoją psiapsiółę Tabalugę na plotko…. na wieczór wymiany informacji dotyczących szerokiego spektrum spraw, z naciskiem na bieżące wydarzenia w życiu ich obu… jak postanowiła, tak zrobiła.. w związku z powyższym: po pierwsze primo wykonała telefon i wystosowala stosowne zaproszenie, po drugie primo zajęła się szykowaniem zaplecza kulinarnego, albowiem wiadomo, że odpowiednie zaplecze ułatwia plotko… wymianę informacji oraz ich przystępną formę podania …  zaczęła od zakupów trunku (którego nazwy nie wymieni, bo potem Dreamu znów powie, że to nie wino…) oraz składników na: makaronową sałatkę z ogórkiem: ogórek świeży (jeden duży lub dwa mniejsze…), makaron ryżowy (zdaje się, że 200 g…), szynka konserwowa ( na oko, ale nie więcej niż 30 dkg…), kukurydza w puszcze, jogurt naturalny gęsty… majonez, sos koperkowo – ziołowy (lub tylko koperkowy, co kto ma lub co kupi…)  i pieprz biały miała Frytka w domu … przepis: to, co trzeba pokroić – pokroić w małą kostkę, to co nie trzeba – dodać w całości (pamiętając, że kukurydzę dodaje się bez puszki, a makaron ugotowany), 2 łyżki jogurtu wymieszać z 4 łyżkami majonezu, sosem koperkowo – ziołowym (lub tylko koperkowym, co kto ma lub co kupi…) i pieprzem białym, wszystkie składniki połączyć i smacznego, oraz składników na ciasto zwane „3 bit”: 6 paczek zwykłych herbatników, masa krówkowa w puszce, krem karpatkowy bez gotowania „Delecta 5 min”, śmietana 30% (500 ml…)…  mleko i kakao miała Frytka w domu.. przepis: w jakimkolwiek płaskim naczyniu (plastykowym, żaroodpornym, blasze do pieczenia czy innym, o standardowych wymiarach…) ułożyć warstwę herbatników, na to masa krówkowa (oczywiście bez puszki…), kolejna warstwa herbatników, krem karpatkowy (przygotowany na bazie przepisu podanego na opakowaniu…), warstwa herbatników, śmietana (wcześniej ubita na sztywno…), całość posypać kakao i smacznego… kiedy przygotowała Frytka zaplecze, nie pozostało nic innego, jak tylko spokojnie czekać na gościa… gość i owszem, pojawił się, i jako, że nie jest w ciemię bity (a poza tym, niejeden wieczór z Frytką spędził…) to wiedział, że nie należy przychodzić w gościnę z pustymi rękoma… tak czy inaczej, efekt wspólnej konsumpcji i plotko…wymiany informacji był taki, że:

1. udowodniono naukowo i organoleptycznie, że połączenie wymienionych wyżej potraw, kawy oraz wina czerwonego półsłodkiego nie skutkuje niepożądanymi efektami ubocznymi, obserwowanymi przy połączeniu cytrynówki i delicji…

2. Frytka jest suką… i to zimną…

3. obiecała Frytka Tabaludze, że się za siebie weźmie i schudnie.., żeby wyglądać super i łamać męskie (oraz inne, w końcu jest równouprawnienie…) serca….     

Reklamy

From → Uncategorized

104 komentarze
  1. Czy żeby łamać to trzeba schudnąć? Wydawało mi się, że zależy to od czegoś innego;-)

    • Frytce też się tak wydawało, ale Tabaluga była nieugięta i obstawała przy schudnięciu… oraz obietnicy 🙂

  2. emka permalink

    no a jak trafisz na mężczyznę lubiącego miekkość kobiecego ciała? z tym chudnięciem na dwoje babka wróżyła… kiedy się martwię to chudnę… i wyglądam jak śmierć na chorągwi… gwarantuję, że żaden facet się na to nie rzuci… ;)))
    co do punktu drugiego…. a kto nie jest? 😉 teraz takie czasy ze trzeba być… 🙂
    Pozdrawiam niedzielnie 🙂 :*

    • no własnie na takiego trafiłam, ale nie ma strachu, nawet jak schudnę, to to, co trzeba, zostanie miękkie, mam to już obcykane … 🙂
      wzajemnie Em… 🙂

      • Anonim permalink

        Z kałacha czy śrutówki ? Trafiłaś/

        • nie „takiego”, tylko „na takiego”… 🙂
          ale czasami, niektórych, chętnie trafiłabym z kałacha …
          witaj 🙂

  3. No i to wszystko tłumaczy. Jeśli Frytka ” jest suką… i to zimną…”, to juz wiemy, dlaczego ciągle marznie i nie jest w stanie wykąpać się w Bałtyku. Eureka!!!

    • piękna teoria, Frau, i o jakiej porze wysnuta… 🙂

    • Tak 😦 Ta pora to rzecz bardzo, bardzo smutna… 😦 Czasem dotykają mnie takie nieszczęścia nawet w weekendy 😦 😦 😦

      • w weekendy to w weekendy (no bo sobota da się jeszcze jakoś wytłumaczyć..), ale dziś niedziela!!!!…. 🙂

        • No a niedziela to nie weekend…? 😦

        • no weekend, nawet bardziej właśnie… 🙂

        • No właśnie 😦 To podwójne nieszczęście było 😦 😦 😦
          Że o tu i teraz nie wspomnę 😦 😦 😦 😦 😦

        • no moja droga Frau, na tu i teraz, z racji swojej profesji, to nijak nie możesz narzekać, boś przecież od lat uprzedzona, że 1 września, to trza a nawet trzeba… 🙂

        • Ty to mojemu organizmowi wytłumacz…

        • chyba nie mam aż takich zdolności, swojemu czasami nie jestem w stanie wytłumaczyć pewnych rzeczy, a co dopiero obcemu… 🙂

        • Toteż właśnie.
          No i dupa w szafie 😦

        • znaczy się, wstyd ukryty… 🙂

  4. Zawsze podziwiam pietyzm kobiet przed wspólnym spotkaniem, a dla wielu pań takie spotkania to lepsze niż seks

  5. teatralna permalink

    czyli miodzio Fry miodzio się czujesz!! nic nie dolega?! wieczór udany znaczy się)) cieszę się i gratuluję)))
    no popacz a ja mało nie umarłam z czwartku na piątek… alee powiem Ci to też było czerwone wytrawne hiszpańskie … tylko może butelka na łeb to za dużo?? no i może nie trzeba było dobijać płęty dechą w postaci /nie powiem, bo mnie wsadzą/
    ekh przyjemnej niedzielki

    • wcale nie uważam, że flacha na łep to za dużo, jestem tego najlepszym przykładem w dniu dzisiejszym … co prawda rozglądam się bacznie na boki, czy aby zaraz nie pojawi się znów Nadzieja i nie napisze mi, jaką to jestem upadłą kobietą, chlająca na potęgę, ale co tam… :)))))))
      oraz strasznie jestem ciekawa, za cóż to mogliby Cię wsadzić?… 🙂

  6. Punkt pierwszy bardzo praktyczny. Dobrze wiedzieć w razie czego. Punkt drugi interesujący, bo nijak mi Frytka na sukę (i to zimną) nie wygląda. 3. Ja bym się nie odchudzała. Facet, któremu serce łamie tylko wychudzona kobieta, nie zasługuje na takie katusze. 😀

    • punkt jeden i dwa udowodnione naukowo… 🙂
      pkt 3, o to własnie chodzi, że nie chodzi o faceta… chodzi o Frytkę samą dla siebie, wspomaganą twardym charakterem psiapsióły … 🙂

  7. Tygrys1012 permalink

    Na kości to się kochana psy rzucają, a kobiecie ciało to erotyczne powierzchnia użytkowa oraz jak Wy chcecie chudnąć, po takiej dawce kalorii??? I dzień dobry – wyście piły, a kaca mam ja 😀 to dopiero zagadka 😉

    • no kto jak kto, ale Ty w temacie „kości i ciała” to akurat nie powinnaś się wypowiadać… więc zamilcz… 🙂
      dla ścisłości: masz kaca czy boli Cię głowa?… 🙂

      • Tygrys1012 permalink

        Boli mnie głowa 😛

        • no tak myślałam własnie i dlatego nie wiesz, co mówisz… 🙂

        • Tygrys1012 permalink

          Niewielka różnica 🙂 czuję się dziwnie trzepnięta, lekko osłabiona i boli mnie głowa – niemal jak kac 😀

        • a ja się dziś tak nie czuję… gdybyś „balowała” z nami, a nie z mężem, też byś się tak nie czuła… babskie wieczory mają swoje plusy .. poza minusami, oczywiście… 🙂

  8. desper13 permalink

    Przepis bardzo precyzyjny, zwłaszcza dotyczy ciasta no masa bez puszki a herbatniki?? wyjąć z opakowania czy zostawić w opakowaniu ?
    Oraz dzień dobry 🙂

    • oj, mój błąd, przepraszam… oczywiście, że należy wyjąć z opakowania i układać pojedynczo, jeden obok drugiego, aż całe dno naczynia będę pokryte, znaczy, przykryte…
      witaj słonecznie … 🙂

      • desper13 permalink

        A szczelinę dylatacyjną należy zostawić, czy też liczyć na to że nie wy prężą się pod wpływem wilgoci??

        • cokolwiek to jest, samo się zrobi, gdyż i ponieważ nie ma siły, żeby te herbatniki szczelnie ułożyć… zawsze gdzieś się coś przesunie… 🙂
          poza tym, jak się pierwszą warstwę przyciśnie pozostałymi, to nic się nie wybrzuszy… znaczy na cieście, bo w człowieku to i owszem, po zjedzeniu paru porcji, coś tam się wybrzusza… 🙂

        • desper13 permalink

          O i to jest pierwszorzędny przykład zapracowanych kobiet, phi to się samo zrobi a my (znaczy kobiety) i tak jesteśmy zawsze zmęczone i zapracowane !! Kurde a facetowi to się tylko kurz pod biurkiem sam robi aaa i jeszcze wir w zbiorniku paliwa !!

        • Desper, Ty mi tu nie wyjeżdżaj znów ze swoimi teoriami na temat „samo się zrobiło” bo Ci się za chwile piękne zielonofiolotowożólte limo pod okiem zrobi… też samo… 🙂

        • desper13 permalink

          Ależ Frytuniu, nie denerwuj się i nie bądź agresywna, przecież no wiesz, że ja nie układam żadnej teorii, ja tylko dostrzegam to co widać hmmm gołym okiem 🙂

        • jeszcze widać, Desperku, jeszcze… i lepiej rób wszystko, żeby tak zostało…

        • desper13 permalink

          Frytuniu, czy sugerujesz jakieś globalne zaciemnienie??

        • raczej miejscową zmianę klimatu i warunków socjalno – bytowych … 🙂

        • desper13 permalink

          No to może ja zaproponuję rozwiązanie , że faktycznie nie ważne co komu się samo robi kobiety zapracowane som ooo!!

        • jak ja lubię, kiedy facet przegląda wreszcie na oczy (póki jeszcze może…) … 🙂

        • desper13 permalink

          Bo to jeden z twoich rozlicznych talentów jest, otwieranie facetom ślepiów 🙂

        • i to bez użycia siły, lekką perswazją tylko … 🙂

        • desper13 permalink

          Tak tak tylko cierpliwością swą i tłumaczeniem 🙂

        • no oczywiście, bo ja ocean cierpliwości potrafię być, potrafię się wspiąć na takie wyżyny wyrozumiałości (w końcu facet to istota niższa w rozwoju i jako taka wymaga większego nakładu pracy..) że potem jak spadnę, to lepiej żebym na nikogo nie trafiła… 🙂

        • desper13 permalink

          Oj taki dlatego cały czas żyjemy w wielkiej podzięce dla kobiet, że ogarniają to co dla nas jest nie do ogarnięcia i na dodatek a właściwie przede wszystkim że nie zmuszają nas do zrozumienia tego 🙂

        • ooooo, własnie to, podzięka i wdzięczność, to właśnie nam się należy… no i jeszcze parę innych rzeczy, ale nie będę drobiazgowa… 🙂

        • desper13 permalink

          No wiem wiem, należy się jak psu metalowa miska, a należy się nooooo ee yyy no wiadomo że się należy i my facety wiemy że się należy 🙂

        • coś mi się w Twoim stwierdzeniu nie podoba…. hmmm, co to może być?… już wiem, ta zgodność dziwna z moimi słowami… rozumiem, że śmiertelna choroba, potocznie zwana katarem, nie odpuszcza?…. 🙂

        • desper13 permalink

          Ale dlaczegóż, skoro masz rację (aaaapsik) no to o co chodzi, nooo (aaapsik) to przyznaja że masz (aaapsik) noo!!

        • wiedziałam, że to było zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe…. 🙂
          oraz, że tak powiem, na zdrówko…

        • desper13 permalink

          Aaaa dziekuję, 🙂 A co do kataru to naprawde uporczywy bardzo jest tym razem, uciążliwy żyć nie daje i w ogóle jest bardzo okropny i jeszcze mię gardełko boli i o !!

        • już sobie nie dokładaj, już sam katar u mężczyzny wystarczy, aby pokazać całą powagę sytuacji… bolące gardełko to przy tym pikuś… 🙂

        • desper13 permalink

          Ja se nie dokładam ja to bym se życzył okład, nooo wtedy na pewno bym się ożywił i to bardzo 🙂

        • w takim razie należy:
          a) wziąć ręcznik,
          b) pójść do łazienki (kuchni) i zmoczyć go zimna wodą
          c) wrócić do łóżeczka, położyć się i nakryć głowę zmoczonym ręcznikiem
          d) leżeć spokojnie aż do ożywienia… 🙂

        • desper13 permalink

          Chcesz mie do grobu wpędzić !! Pomocy ratunku!! Frytunia mię chce zamordować pomocy ratunku!!

        • ależ spokój!.. co to za krzyki?!… i co za oszczerstwa rzucane we mnie, znaczy w moją stronę, się pytam?!.. grzecznie, póki co …
          z czegóż to wywnioskowałeś to, co wywnioskowałeś?… czyżby katar skutecznie zaćmił Ci wszystko, włącznie z rozumem?… 🙂

        • desper13 permalink

          Zimny, mokry ręcznik na moja głowę to co to ma byc jak nie próba zabójstwa mię co?? Ja chcę okład ale z cieplutkiego, takiego fajniusiego ummmmmm no takiego mniam mniamn ………… no znaczy z dwóch !!

        • no zaraz, zaraz, Desperku drogi… od zawsze wiadomo, że jak człowiek chorobą zmożony leży i potrzebuje okładu, to się stosuje zimne okłady i takąż też radę miałam dla Ciebie… zupełnie nie rozumiem Twojego wzburzenia i paniki, że jakoby ja chciałabym Ciebie życia Twego cennego pozbawić… ja tylko ulżyć w chorobie Ci chciałam…
          co do dalszej części Twej wypowiedzi, wydaje mi się (jeśli dobrze rozszyfrowuję Twoje myśli…), że z tego rodzaju okładów korzystają człowieki zdrowe, nie powalone na łoże boleści ciężką chorobą, zwaną potocznie katarem… 🙂

        • desper13 permalink

          Zaraz zaraz, Frytuniu katar jest wynikiem przeziębienia to przeziębionego człowieka jeszcze oziębia się czy rozgrzewa co?? Więc nie każdego chorego od razu oziębić, w niektórych stanach chorobowych należy rozgrzać ummmm ehhh tak do czerwoności !!

        • Desperku, przeziębienie często wiąże się z gorączką, i takiego chorego się wtedy oziębia, a nie rozgrzewa dodatkowo.. 🙂

        • desper13 permalink

          Ale mnie się rozgrzewa a nie schładza !! Ja chcę gorrrący okład !!

        • no cóż, jak się pacjent umrze, to medycyna jest bezradna.. 🙂
          skoro tak chcesz, to zastosuj powyższe punkty, z jedną małą zmianą, zamiast w zimnej, to ręcznik zmocz w gorącej wodzie… 🙂

        • desper13 permalink

          Oj tak, tak – oj tak jak umrze to już tylko kropidło i kadzidło 😦 Cześć pamięci pacjenta !! Ale chyba nie zamierzasz tego uamrniętego pacjenta tą gorąca wodą traktować co??

        • ehhh, człowiek (czyt. Frytka..) jedną jedyną literkę pomyli, i od razu wszystkie kozy na niego skaczą, na czele z Desperkiem… 🙂
          no pewnie, ze tego umarniętego, tylko tego upartego, co to rozgrzewany chce być… 🙂

        • desper13 permalink

          Frytuniu, Ty mie nie oczerniaj, żem ja koza jakaś, jak już to dorodny, stateczny stary cap !! No i z tym skakaniem to nie życzę sobie żeby wszyscy inni!!

        • ha ha ha, stary cap i stateczny, ha ha ha… to się jedno z drugim wyklucza… 🙂

        • desper13 permalink

          Ale co stary cap nie może być stateczny?? Zapewniam Cię, że właśnie stary dorodny cap stateczny jest. Oraz proszę nie śmiać się ze starszego oo!!

        • ale, ze z kogo mam się nie śmiać?… ze starego capa?… wątpię, żeby kozy (capy..) dożywały takiego wieku, żeby być starszymi ode mnie, a skoro tak, to będę się właśnie śmiała.. o: ha ha ha

        • desper13 permalink

          Nie odwracaj kota do góry ogonem!! Masz się ze mnie nie śmiać i już ooo bo się wezmę zamknę w sobie i się nie odezwę i w ogóle mogę nawet się zacząć jąkać 🙂

        • ha ha ha, Ty się nie odezwiesz… nooooo doooobra, przekonałeś mnie tym jąkaniem… nikt nie ma tyle czasu, żeby czekać, aż Ty „wyjąkasz” w końcu jakąś kolejną swoją teorię… 🙂

        • desper13 permalink

          A widzisz, jaka rozsądna z ciebie pani właścicielka bloga:) haaa jak zechcesz to potrafisz szybko przekalkulować co się opłaca a co nie 🙂

        • a pewnie, że rozsądna.. i mondra… a przede wszystkim, cierpliwa, ojjjjj, jaka cierpliwa… 🙂

        • desper13 permalink

          Oj tak tak bardzo cierpliwa (hihi hihi hihi – tego nie widzisz to jest ukradkiem) ale za to na pewno piękna i słodka 🙂

        • nic nie widzę, nic nie słyszę, ale czuję… coś czuje przez skórę, że tam jakaś taka mała złośliwość się wkradła… jak to u Desperka … 🙂

        • desper13 permalink

          Frytuniu, Ty nie patrz na to co małe, Ty zwracaj uwagę na to co duże jest, no albo prawie duże, bo wieszsz co to tam jakieś maleństwa 🙂

        • a co jest duże (albo prawie duże)?… bo jakoś nic nie widzę … więc albo to coś wcale nie jest duże, albo Ty chcesz odwrócić uwagę od tego, co ja nazwałam małym z czystej grzeczności… 🙂

        • desper13 permalink

          Aaaa i tu musisz się wykazać bystrością obserwacji, bo …… to duże nie zawsze jest duże ale jak odpowiednio zadbać to się robi większe i finalnie całkiem duże jest, więc wcale nie odwracam Twojej uwagi od czegoś co nazwałaś małe a być może jest duże, no bo w końcu skoro nie zadbałaś o to to nie wiesz czy jeżeli było małe to już jest duże, czy tylko jest małe bo pozostało małe czy ewentualnie jest małe bo tak nazwałaś a jest duże, reasumując więc trza bystrze przyglądać się co rośnie:)

        • Desper, za długo się znamy, aby takie Twoje „mataczenie” w zeznaniach miało odwrócić moją uwagę od …. Twojej złośliwości… 🙂

        • desper13 permalink

          Frytuniu!! Połóż rączkę na serduszku i powiedz prawdę, czy ja jestem złośliwy?? No weź no powiedz szczerze, że ze mnie sama dobroć się wylewa, ocean cierpliwości ze mnie nieprzebrane pokłady nieśmiałości i te dobre oczęta moje no !!

        • hmmmm, jak ja kładę rękę na serduszku, moim oczywiście, to czuję jak szybciej bije na myśl o Tobie … 🙂
          a poza tym, dobra, zgodzę się co do oceanu cierpliwości… 🙂

        • desper13 permalink

          No i proszę powoli wyłania sie z morskiej fali obraz prawdziwy Desperka słodkiego, dobrego normalnie „cót mniud i ożeszki „

        • zaraz, zaraz, oceanie cierpliwości, gdzie tak galopujesz?… nie zapędzaj się tak… 🙂

  9. alicjawalo permalink

    Fryteczko ja też bym chciała być suką i to jeszcze taką zimną bym chciała być..noo.. a ja schudłam.. i to ładnie schudłam, ale nie wiele mi się to dało, bo nie było komu serca łamać. W mojej okolicy nastąpił deficyt serc wartych łamania..:(
    Pomór jakiś był czy cóś..

    • ja widzę na Twoich zdjęciach, i nawet chciałabym napisać, że Cię za ten Twój wygląd znielubiłam, ale nie mogę… 🙂
      a jak nie ma serc do łamania, to może złam komuś, nie wiem, rękę?… to chyba jednak goopi pomysł, zapomnij.. 🙂

  10. Faktycznie euforycznie się skończyła Twoja sobota 🙂

    Sałatkę znam i bardzo lubię:)

    Niech żyją babskie wieczory i postanowienia wzięcia się za siebie!!!! ;)) Tez postanawiam, ze postanowię.. 🙂

    • też lubię postanawiać, że postanowię … oooo, to jest łatwe, szybkie i przyjemne…. i żadnych przykrych konsekwencji ze sobą nie niesie… 🙂

  11. Trafiłem kiedyś (ale nie z kałacha) na coś co miało być podobno babskim wieczorem. Trwało to prawie dwa dni, ale właściwie zaczęło się dopiero wtedy, gdy wypadało się rozejść do swoich miejsc pracy. Wiem, że to było pop…ne, ale to były jeszcze czasy komuny, a tam wszystko było właśnie takie …

    • no to u nas skończyło się w wcześniej, z ostatnim łykiem… i żaden facet do nas nie trafił…

  12. Ja się pogubiłem, ja się na babskich wieczorach nie znam, ale to znaczy, że jak się zażyje wymienione we wstępie potrawy, to potem się do takich wniosków dochodzi????? A po cytrynówce i delicjach, nie??? 🙂

    • mój drogi Hegemonie, nie pogubiłeś się wcale a wcale, dokładnie tek się dzieje, jak zrozumiałeś…
      a po cytrynowce i delicjach, to się rozmawia przez wielki biały telefon… i nie doczekuje się człowiek żadnej odpowiedzi… 🙂

      • Dobrze, że nie jadam delicji, nie chcę rozmawiać przez biały telefon…

        • nie nie, same delicje nie są szkodliwe… to tylko połączenie ich z cytrynówką daje takie efekty… przy czym proporcje powinny być 1:1, jedna delicja – jedna butelka cytrynówki (na głowę…) .. aha, i nic więcej, to ważne… 🙂

  13. 3-Bita nie jadłem od „Boskiej dawności”…a te insze składniki sosy bardzo smacznie brzmią…zatem po lekturze tej notki Celtowe ślinianki włączyły V bieg i w brzuchu burczeć poczęło 🙂

    • ha ha ha, gdyby mi się coś jeszcze zresztowało, to przesłałabym kurierem, ale nic z tego…
      ale dzięki Twojemu komentarzowi zorientowałam się, że mnie też w brzuchu burczy… tak byłam zajęta pracą od rana, że nawet nie zauważyłam… 🙂

      • To źle… Trzeba dbac o siebie, bo organizm się zbuntuje…

        Pozdrówka, Fryciu! 🙂

        • no własnie się wziął i zbuntował, i dlatego tak mnie mało dziś u Ciebie … ale napiszę, obiecuję, jutro .. 🙂

        • Dbaj o siebie, błagam Cię. Odpocznij, zjedz porządnie.

          I potem wrócisz tutaj 🙂

        • dziękuje Celcie za troskę, nie martw się, jak to mówią „złego diabli nie biorą”… 🙂

  14. Tabaluga permalink

    Hola, hola Frytuniu- co znaczy „zjedz porządnie”. Od paśnika to z daleka. Pomnisz coś mi obiecała?!!!!!! A niech Ci burczy w trzewiach. Miałaś babo pyszne ciasto, teraz ostała Ci się tylko woda mineralna i sałata z olejem. 🙂

    • a gdzie wyczytałaś, że ja do paśnika pobiegłam?… otóż wiedz, że mam już za sobą pierwszą porcję sałaty i prawie dwie butelki mineralnej… przypomniałam sobie, jak mało pojemny mam pęcherz… 🙂

      • Tabaluga permalink

        Tak trzymać (nie pęcherz oczywiście) 🙂

        • dziś szynka i jogurt naturalny (a potem oczywiście sałata…)…. hmm, spodziewam się naturalnej reakcji organizmu… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: